Like a Virgin. Czego nie nauczą Cię w szkole biznesu (ebook)(audiobook)(audiobook)

Okładka książki Like a Virgin. Czego nie nauczą Cię w szkole biznesu
Okładka książki Like a Virgin. Czego nie nauczą Cię w szkole biznesu

Tył okładki książki Like a Virgin. Czego nie nauczą Cię w szkole biznesu

Wydawnictwo:
Studio Emka
Ocena:
4.9/6  Opinie: 7
Stron:
286
3w1 w pakiecie:
     PDF
     ePub
     Mobi

Ebook

39,00 zł

Dodaj do koszyka lub Kup na prezent Kup 1-kliknięciem

Przenieś na półkę

Do przechowalni

Ucz się od najlepszych!

To obowiązkowa pozycja dla wszystkich przedsiębiorców zarówno tych, którzy już prowadzą działalność jak i tych, którzy chcieli by rozpocząć. Richard Branson, jeden z najbogatszych ludzi w Wielkiej Brytanii, w 1970 roku założył małe przedsiębiorstwo wysyłkowe sprzedające płyty, a chwilę potem sklep muzyczny w Londynie. Dwa lata później jego firma Virgin Records stała się jedną z najlepszych wytwórni płytowych na świecie. Jak on to zrobił? Właściwie od zera zbudował wartą osiem miliardów dolarów potęgę. Jego książka Like a virgin. Czego nie nauczą Cię w szkole biznesu to praktyczna wiedza, którą Branson dzieli się z czytelnikiem czerpiąc ze swojego czterdziestoletniego doświadczenia. Tego nie nauczą Cię w żadnej szkole biznesu. Tutaj mamy zebrane w całość najlepsze wskazówki autora, pierwotnie publikowane w „New York Times”. Mimo swojej pozycji i sukcesu jest on osobą, dla której na pierwszym miejscu pozostają ludzie, pasja i dobra zabawa. Przekonuje, że ważne jest aby czerpać radość z tego co robimy. Niezwykle interesująca książka napisana przez człowieka dla którego nie ma ograniczeń. Porusza kwestię energetyki i światowego kryzysu gospodarczego i zdradza pięć skutecznych sposobów osiągnięcia sukcesu w biznesie. Warto się zainspirować.

(…) Szkoły biznesu to wspaniałe miejsca, a jednak z perspektywy czasu jestem wdzięczny, że nigdy do żadnej nie chodziłem – zakładając oczywiście, że któraś z nich by mnie przyjęła!

Tak po prostu, formalna edukacja i ja nigdy do siebie nie pasowaliśmy. Miałem ciężką dysleksję w połączeniu z czymś, co – jak przypuszczam – obecnie zostałoby zdiagnozowane jako niezdolność do koncentracji. Jednak gdy w latach sześćdziesiątych chodziłem do Stowe School, byłem po prostu uważany za nieuważnego i nieznośnego ucznia. W wyniku czego, jak sądzę, wszyscy, począwszy od dyrektora, a na woźnym skończywszy, prawdopodobnie z ulgą przyjęli moją decyzję, żeby rzucić szkołę i zrealizować swoje marzenie (ówczesne), by wydawać własną gazetę.

Często zastanawiam się, jak wyglądałyby moje życie i kariera, gdybym kontynuował edukację wystarczająco długo, by nauczyć się wszystkich standardowych zasad, co należy, a czego nie należy robić przy zakładaniu biznesu.

Chociaż podobno słowo to powstało w dziewiętnastym wieku, to zakładając swoje czasopismo, a później firmę wysyłkowej sprzedaży płyt, nie miałem bladego pojęcia, że dość wyraźnie przejawiam pewne symptomy charakterystyczne dla czegoś zwanego przedsiębiorczością (…)

  Fragment książki