Recenzje
Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować). Copywriting & Webwriting
Kilka miesięcy temu podjęłam decyzję o kupieniu pierwszej książki branżowej. Szukałam naprawdę długo, przejrzałam mnóstwo stron internetowych. W międzyczasie zaczęłam obserwować bloga Artura Jabłońskiego i zorientowałam się, że wydał własną książkę. Przeczytałam o niej opinie i długo się nie zastanawiając – kupiłam ją.
1. Struktura
Książka składa się ze wstępu, siedmiu rozdziałów, podrozdziałów i zakończenia. W środku gdzieniegdzie znajdują się rysunki, punktacje i numeracje, które uzupełniają treść i wpływają na estetykę. Całość jest utrzymana w barwach czarno – białych.
Struktura książki jest logiczna i przemyślana, płynnie przechodzi od ogółu do szczegółu. Widać, że autor świadomie zaplanował przebieg przekazywania wiedzy. Jest konsekwentny i zgodnie z udzielanymi przez siebie radami pisze konkretnym i prostym w odbiorze językiem.
2. Treść
Książka jest napisana prostym i przystępnym dla każdego językiem. Tekst jest chwytliwy, wciągający i konkretny, bez tzw. „lania wody”. Wiedza jest przekazywana krok po kroku, to co pojawia się na początku później zostaje rozwinięte.
Autor wypowiada się w drugiej osobie liczby pojedynczej, tak jakby mówił do kogoś, co jest oryginalnym i ciekawym pomysłem. Czasami przewiduje, co ktoś mógłby w danym momencie pomyśleć i odpowiada na to. Przykład:
Oszukałeś mnie, Artur. Wiedziałeś od początku, że ludzie nie czytają, a mimo to sprzedałeś mi książkę, która uczy pisania. Idę kręcić filmy o moich produktach na tle meblościanki. Podobno wideo sprzedaje.
Jesteś tu jeszcze? Uff. Nie zdążyłem Ci powiedzieć: odpowiednie ułożenie tekstu oraz sam wysokiej jakości tekst pomogą uporać się ze wszystkimi problemami związanymi z pobieżnym czytaniem (…).
Są to wtrącenia, które ożywiają i urozmaicają tekst. Dzięki temu nie jest nudno i monotonnie. Przyznam, że czasami Artur Jabłoński trafiał w moje myśli i wywoływało to mój uśmiech.
Z książki można się dowiedzieć:
jak ludzie przyswajają teksty, także reklamowe i w internecie;
jak pisać skutecznie i przystępnie dla odbiorcy;
jaka powinna być struktura tekstu;
jak używać języka korzyści;
jakie są przydatne narzędzia w copywritingu;
jak tworzyć skuteczne CTA.
3. Ocena
Książkę przeczytałam jednym tchem, tak mnie wciągnęła. Znalazłam tu mnóstwo praktycznych wskazówek i treści, o których nigdzie wcześniej nie słyszałam. Wyciągnęłam z niej naprawdę wiele przydatnych informacji i narzędzi, które pozwolą mi rozwinąć umiejetności pisarskie.
Spodobała mi się również logiczna i przemyślana struktura książki, widać, że nic nie jest tu bez przyczyny. Sam styl i dobór słów wywarł na mnie pozytywne wrażenie, spowodował, że chciałabym przeczytać jeszcze więcej. Czekam na kolejną książkę.
Uważam, że publikacja jest godna uwagi zarówno dla początkujących jak i zaawansowanych copywriterów. Choć niektóre informacje wydają się dość oczywiste, nie zawsze się o nich pamięta. Jednego jestem pewna – nie raz wrócę do tej pozycji.
4. Podsumowanie
„Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować)” Artura Jabłońskiego to książka o copywritingu, która bardzo mocno stawia na język korzyści i umiejętność pisania tak, by odwoływać się do potrzeb klientów. Jest to bardzo dobry poradnik dla początkującego i zaawansowanego copywritera, który chciałby nauczyć się pisać chwytliwe i skuteczne teksty sprzedażowe w Internecie. Pozwalają na to praktyczne wskazówki, które służą budowaniu warsztatu pisarskiego, a także rozbudowywaniu umiejętności tworzenia dobrych tekstów. Książka jest świetna nie tylko dla marketerów, ale także dla przedsiębiorców, którzy na co dzień komunikują się z klientami.
Zatem jeśli zastanawiasz się nad książką o copywritingu to naprawdę warto tą mieć u siebie na półce, Przyda się nie tylko w biznesie, ale wszędzie tam gdzie jest potrzeba pisania trafnych i konkretnych tekstów.
Marketing w Pigułce Ewelina Wolszczak
Mindfulness w 10 minut. 71 prostych nawyków, które pomogą Ci żyć tu i teraz
„Mindfulness w 10 minut” to pozycja przypominająca o korzyściach świadomego życia oraz proponująca różne nawyki, które mają odbiorcy w takiej egzystencji pomóc.
Książka rozpoczyna się Notą Prawną, wskazującą m.in. na zakaz reprodukowania publikacji poprzez fotokopiowanie (ale także w innych formach). Ogólnie „Mindfulness w 10 minut” składa się z 7 części, w tym Wstęp i Podsumowanie. Zawiera w sobie wiele różnych wyliczeń, numeracji. A same kartki przypominają papier po recyklingu – nie są „świecąco” białe (jeśli nawet nie jest to „papier z odzysku” to i tak jest to dobry chwyt marketingowy. W końcu spora część odbiorców tego typu książek jest eko zorientowana). Takie kartki nie rażą też po oczach. Same plusy.
Dzięki zakupowi książki można skorzystać z dodatkowych materiałów (angielskojęzyczne), na początku publikacji znajduje się Prezent dla Ciebie wraz z linkiem do strony, na której mają się one znajdować. W elektronicznej wersji książki, zawiera ona (zgodnie z tym co jest napisane w papierowej wersji) hiperłącza. W wersji papierowej podany jest adres bloga i tam też można znaleźć adresy stron połączonych z treścią pozycji.
Ukazuje się tu, że styl życia, nawyki i myśli mogą mieć wpływ na odczuwanie niepokoju i nieszczęścia. Mindfulness łączy się tu także z powstrzymywaniem się od oceniania. Wskazówki „jak wyrobić w sobie nawyk uważności?” mogą być już czytelnikowi znane z innych źródeł mówiących o nawykach (albo wszystkie, albo ich część – w zależności od poziomu zainteresowania i zgłębienia tematu). Nawiązuje się tu także do poglądów, nazwijmy tu roboczo, „buddyjskich” dotyczących uważności (cytat Sharon Salzburg, Thich Nhat Hanh).
Pozycja w przyjemny sposób przekazuje różne informacje dotyczące uważności, nawyków i wprowadzania więcej tej pierwszej poprzez te drugie 😉. Większość proponowanych działań sama w sobie jest prosta (bądź teoretycznie prosta) np. zrób sobie przerwę na muzykę, zrób sobie przerwę na śmiech czy wykonuj uważny automasaż. Niektóre z nich mogą mieć wpływ nie tylko na bardziej uważne życie, ale także skierowanie uwagi na pozytywne rzeczy w życiu (wieczorny dziennik wdzięczności, okazuj uznanie) czy na jakość relacji międzyludzkich (wzmacniaj więzi z bliskimi).
+ różne propozycje podjęcia działań ku bardziej uważnemu życiu
- większość podejmowanych tu zagadnień czy ukazanych sposobów może być już czytelnikowi znana z innych źródeł
Reasumując jest to lekka lektura z licznymi wyliczeniami, pogrubieniami. Z różnymi propozycjami dla odbiorcy by mógł prowadzić bardziej świadome życie (choć nie każde będą odpowiadać każdemu czytelnikowi). Może skłonić do przemyśleń i podejmowania bardziej świadomych działań. Trudno mi jednoznacznie ocenić przydatność publikacji, czegoś mi zabrakło (choć nie jestem w stanie dookreślić czego dokładnie), jakieś kropki nad ‘i’, jakieś innowacyjności… można ją potraktować jako zebranie różnych danych, z którymi już mógł się spotkać odbiorca (i tak też jest ok, też może być przydatne).
swiatairi.blogspot.com Marta Tomczak
Zen Steve'a Jobsa
Zen Steve’a Jobsa. Komiks o sile medytacji
Choć jest to komiks stricte biograficzny, to dotyczy nie całego życia Steve’a Jobsa, a zaledwie jednego jego aspektu: poszukiwania doskonałości przy pomocy medytacji. Nie znajdziesz tu jednak ani zbyt wiele magicznych rad jak osiągnąć zen, ani jak być drugim Steve’m, raczej zrozumiesz lepiej co mogło mieć wpływ na niektóre ścieżki, jakimi on podążał.
Bohaterowie
Steve Jobs to człowiek-legenda. Nawet jego czarny golf jest legendarny. Wizjoner, projektant i buntownik. Tworzył produkty kultowe, na które jakimś cudem sam nakręcał popyt. Ludzie pragnęli i pragną mieć w swojej kieszeni najnowszego iPhone’a, w uszach słuchawki podpięte pod iPoda, pisząc wpisy takie jak ten na iPad’zie czy innym iMac’u. Ale to też zwykły student szukający swojej drogi do perfekcji pod okiem Kobuna Chino Otogawy, buddyjskiego mnicha. Steve zawsze poszukiwał własnej drogi do samorozwoju. Próbował osiągnąć ją dietą czy używkami, ale najlepsze rezultaty wydawało się, że daje mu medytacja. Choć buddyzm oznacza osiągnięcie wewnętrznego spokoju i harmonii z otoczeniem jedno jest pewne – Jobs nie mógł tego osiągnąć. Perfekcjoniści nigdy nie osiągają spokoju.
Fabuła
Niektórzy uważają, że jak trwoga to do Boga. Ale Steve Jobs raczej wierzył, że pomocy trzeba szukać wewnątrz siebie, stąd jego zainteresowanie samorozwojem, w tym praktykami medytacyjnymi w Zendo Haiku w Los Santos. Zbuntowanemu nastolatkowi z dzwonami na nogach, długimi włosami i głową pełną szalonych pomysłów daleko było do buddyjskiego sposobu medytacji. Być może dlatego uwagę przykuł mnich odrobinę odstający od tradycji, Kobun Chino Otogawa. Choć często żarli się jak kot z psem o każdą drobnostkę, nie mogli znaleźć zrozumienia przez różnice w amerykańskim i japońskim poglądzie na świat, to jednak długo łączyła ich bliższa zażyłość niż mistrza z uczniem: byli prawdziwymi przyjaciółmi. Kto wie, czy właśnie nudne chodzenie w kółko podczas prób medytacji nie natchnęło Jobsa do późniejszych projektów takich jak okrągłe przyciski iPod’a.
Komiks Zen Steve’a Jobsa nie jest liniowym przedstawieniem przyjaźni mistrza z uczniem. Co chwilę przeskakujemy w czasie i przestrzeni, raz widząc młodzieniaszka zajętego kontemplacją, innym razem spieszącego od spotkania do spotkania biznesmena-wizjonera, aż po spełnionego perfekcjonistę. Czasem jest dość trudno nadążyć za scenami i uporządkować je chronologicznie. Poza życiem Jobsa ważnym elementem komiksu jest także przybliżenie historii mnicha Otogawy. Poznajemy jego trudne dzieciństwo, motyw opuszczenia kraju, pierwsze kroki w nowej szkole jak i późniejsze związane z rodzinną tragedią. A wszystko to pośród krótkich rozmów we dwoje przy medytacji lub kawiarnianym stole.
Kreska
Rysownicy zastosowali proste szkice z minimalistyczną kolorystyką. Tak naprawdę dominuje tu czerń i biel, jest prosto, wręcz ascetycznie niczym w buddyjskiej świątyni. Bardzo dobrze ilustrują one spokojną akcję komiksu. Kolor zawsze powiązany jest z przedstawianym okresem życia Jobsa, co ułatwia czytanie niechronologicznego pojawiania się scen, choć nie zawsze to wystarcza i łatwo się pogubić w akcji.
Ciekawostka
Nie każdy wie, że wspólnikiem Jobsa na początkach Apple był Steve Woźniak, amerykański inżynier i wynalazca polskiego pochodzenia. To on zaprojektował razem z Jobsem pierwszy komputer osobisty Apple I. Podobno zbudowali go w garażu. Był jednym z trzech założycieli przedsiębiorstwa informatycznego Apple Computer. Jednak spadek jakości trzeciego komputera firmy, zaprojektowanego raczej przez marketingowców, niż inżynierów jak poprzednie, spowodował napięcia w firmie pomiędzy jej twórcami. Wypadek lotniczy, jakiemu uległ Woźniak, odsunął go jeszcze bardziej od projektu i ostatecznie opuścił on firmę. Jednak nadal widnieje na liście osób zatrudnionych.
Podsumowanie
Zen Steve’a Jobsa to trochę chaotyczna, lecz niemniej ciekawie przedstawiona historia jednego z największych wizjonerów obecnych czasów. Pełna jest ciekawych spostrzeżeń i powiązań pomiędzy samodoskonaleniem się poprzez medytację a tworzeniem urządzeń doskonałych. Oko przykuwa świetna grafika nawiązująca do minimalizmu i utylitaryzmu tak znanego ze stylu Apple.
Monime.pl Monika Kilijańska
Obudź swoją kreatywność. Jak aktywować twórczy potencjał umysłu. Wydanie II rozszerzone
Kreatywność w książce Dagmary Gmitrzak przedstawiona jest jako naturalna cecha każdego człowieka i niekoniecznie musi się od razu wiązać z tworzeniem tekstów (powieści, nowel), rzeźbieniem czy malowaniem. Ukazane jest tu jak można ją pobudzić oraz co może ją blokować.
To drugie wydanie publikacji „Obudź swoją kreatywność”. Czym różni się od pierwszego? Okładką 😉. Pewne zmiany zauważyć można też już w samym spisie treści (np. inny układ rozdziału 12 – podrozdział z I wydania stał się oddzielnym rozdziałem, rozdział o blokowaniu twórczego potencjału w części II nie III, niektóre podrozdziały mają też trochę inną nazwę, pojawił się też nowy rozdział Inspiruj się kinem). Nowe wydanie też ma dodatkowy Wstęp („Wstęp do wydania rozszerzonego”). We Wstępie zaś, który występuje w obydwu wydaniach można także odnaleźć różne zmiany, trochę inaczej ujęty przekaz, pierwsze wyrazy przy wyliczeniu z małej a nie z wielkiej/dużej litery jak w poprzednim wydaniu. Tym samy odnaleźć można pewne zmiany również w treści, która była już prezentowana w pierwszym wydaniu.
Dodatkowo kolor czcionki wykorzystywany przy cytatach i czymś co uznać można za swoiste ramki jest bardziej czytelny, jednak by te „ramki” bardziej się wyróżniały przydałoby się coś jeszcze niż szara belka od zewnętrznej części strony… może tak zwany kolor wyróżnienia tekstu czyli jakieś tło?
Jakie zagadnienia są tu poruszane? Różnorodne ;p. Wspomina się tu: o tym, że myśli są falami energii; o prawie przyciągania; o tym, że to my jesteśmy odpowiedzialni za własne życie (wynik wolnej woli); o świadomości i podświadomości; ego; wyższym ja; krytyku wewnętrznym; czakrach (z różnych perspektyw); stanie flow; wewnętrznym dziecku; medytacji; powołaniu; hunie (system opracowany przez Maxa F. Longa 😉).
Autorka podkreśla, że każdy tworzy – kreuje. Kreatywność ukazana jest tu jako naturalna umiejętność każdego człowieka, nie każdy jednak w pełni wykorzystuje swój potencjał. Wskazuje, że ważne są nasze przekonania i wspomina jakie one mogą mieć wpływ na nasze życie. Dagmara Gmitrzak twierdzi także, że to my dokonujemy interpretacji tego co nam się przydarza a od tego zależy także nasze dalsze działanie, samopoczucie, myśli… Ukazuje, że perfekcjonizm może blokować twórczy potencjał. Wspomina o taoistycznej zasadzie wu wei (nieingerowanie), przedstawia twórczość jako przygodę (artventure). Autorka uznaje, że twórczość może posiadać moc ożywiania wszystkiego z czym się zetknie.
Książka przedstawia wybrane cechy tzw. osób twórczych, etapy samego procesu twórczego, a także przykładowe sposoby aktywowania takiego potencjału (czyli potencjału twórczego). Autorka odwołuje się do badań, poglądów, teorii, prac innych osób. Nawiązuje m.in. do piramidy potrzeb Maslowa, rodzajów inteligencji według teorii Gardnera a także ogólnie do założeń psychologii transpersonalnej. Odnosi się także do celów postawionych sobie przez Johna Goddarda. Do tego Dagmara Gmitrzak przedstawia własną historię. Całość (cała pozycja) okraszona jest cytatami a także ćwiczeniami do wykonania.
Publikacja skłania do przyjrzenia się własnemu życiu, zastanowienia nad swoim zachowaniem, myślami… nie tylko w perspektywie tworzenia (w znaczeniu artystycznym), ale w tym jak kreujemy swoje życie, własną rzeczywistość.
We Wstępie określono komu może przydać się książka. Do takich osób zaliczono:
- chcących obudzić swoją kreatywność,
- marzących o tworzeniu, ale ich wewnętrzny krytyk nie pozwala im rozwinąć skrzydeł,
- będących twórcami, ale tkwiących w impasie,
- „wypalonych” w obecnej pracy,
- chcących odkryć swoje powołanie oraz wymarzoną dla siebie pracę,
- pragnących poznać swoje dary oraz potencjał,
- będących tak zwanymi „ludźmi renesansu”, czyli którym trudno zdecydować się na jeden zawód,
- potrzebujących inspiracji (chcących zmienić coś we własnym życiu).
+ odniesienie do badań, odkryć innych osób, „autorytetów”; ćwiczenia
- (jeśli już miałabym coś znaleźć) za dużo wspomnianych rzeczy, ale tylko „dotkniętych”– punkt wyjścia do dalszych poszukiwań na tematy, które nas zainteresują…, ale same w sobie ukazują tylko zarys
Publikacja dla tych, którzy nie mają w swojej biblioteczce pierwszego wydania bądź są jego ogromnymi fanami. Dla osób chcących wyjść z impasu, pobudzić swoją kreatywność. Może zainspirować, zaciekawić, skłonić do poszukiwań. Wspiera w kreowaniu (w szerokim tego słowa znaczeniu). Czego chcieć więcej od książki o kreatywności i twórczym potencjale?
swiatairi.blogspot.com Marta Tomczak
Fast Languages. Szybka nauka języków obcych
Ile to już razy chcieliście się nauczyć języka obcego? Kupowaliście kolejne książki do nauki, chodziliście na kursy w nadziei, że tym razem będzie inaczej, ale nie było! Mateusz Grzesiak proponuje rozwiązanie tego problemu, które znajdziecie w książce „Fast Languages. Szybka nauka języków obcych”.
Publikacja składa się z 4 części. Dowiemy się z niej między innymi, dlaczego warto uczyć się języków obcych, czy który z nich wybrać. I dlaczego tak istotne jest ustalenie celów i znalezienie swojego powodu. Przeczytamy także nieco na temat podobieństw językowych czy tak zwanych kognatów, czyli wyrazów, które brzmią w różnych językach bardzo podobnie i oznaczają to samo. Właśnie o wspomniane kognaty w głównej mierze opiera się trzon metody fast languages, która czerpie z analogi pomiędzy językami.
Przez całą książkę przewija się kilka założeń. Przede wszystkim Grzesiak podkreśla, jak ważne jest wyjście ze szkolnego kanonu, który stawiał nacisk na poprawność. Tak naprawdę na nic zda nam się doskonała gramatyka, jeśli nie będziemy mieli okazji jej użyć, ze względu na lęk przed popełnieniem błędu. To naturalne, że będziemy się mylić. Na początku nauki całkiem często, z biegiem czasu coraz rzadziej. Nawet rodzimi użytkownicy języka czasami się mylą. Psycholog podkreśla także, że polski jest jednym z najtrudniejszych języków do nauczenia. Nic więc nie powinno nam już być straszne!
Aby się efektywnie uczyć, stwórz swojemu umysłowi przestrzeń i okoliczności do nauki. Słuchaj zagranicznego radia, czytaj wiadomości w języku, którego się uczysz, oglądaj filmy z napisami, pisz do znajomego z zagranicy i w końcu mów! Aby ułatwić sobie to wszystko, wykorzystaj podobieństwa pomiędzy językami wywodzącymi się z tych samych rodzin. Poznajmy też najczęściej używane słowa, które nam się przydadzą. Pamiętajmy, że inny język jest nam potrzebny do tego, by porozumieć się z drugą osobą, zrozumieć ją i podtrzymać konwersację. Oprócz pracy, w której przyda nam się słownictwo profesjonalne, na co dzień z innymi ludźmi rozmawiamy na temat naszej rodziny, pracy, hobby, jedzenia czy czasu wolnego. Dlatego warto przygotować się do konwersacji właśnie na te tematy.
Jeśli szukacie książki, która przełamie Wasz impas w nauce języka, oto doskonała pozycja! Doda Wam nowej energii i może w końcu nakłoni do efektywnej owocnej w efekty nauki.
Monika Matura