ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Czytaj książki tak szybko, jak myślisz

Książka Roberta Buszty przykuła moją uwagę już w bibliotece, kiedy dotarła wśród nowości. Szybkie czytanie nie jest mi obce, bowiem na początku mojej przygody ze studiowaniem miałam jeden przedmiot, na którym wykorzystywaliśmy techniki szybkiego czytania oraz metody pamięci Tony'ego Buzana. W swojej książce Robert Buszta prezentuje nam różne pomysły i sposoby na to, by w szybkim tempie opanować teksty, zwłąszcza te naukowe. Doradza, w jaki sposób można szybciej opracować tekst. PRzedstawia on przede wszystkim Organiczną Technikę Studiowania czyli połączenie mapy myśli, technik szybkiego czytania i reguł zapamiętywania w trakcie nauki. Co ciekawe, tym sposobem możemy zapamiętać nawet dziesięciokrotnie więcej niż czytając książkę od deski do deski w tradycyjny sposób. Oczywiście metody te są z pewnością częściej wykorzystywane przy naukowych publikacjach, ale myślę, że każdy może na nich w jakiś sposób skorzystać. Osobiście uważam, że praktyka czyni mistrza i warto ćwiczyć swoje czytanie, by móc efektywniej zapamiętywać treść, jak i zwiększać szybkość. W końcu, kto nie chciałby nauczyć się szybciej czytać, by zamiast 5 pozycji miesięcznie czytać 15? No chyba każdy czytelnik o tym marzy. Ta pozycja przyda się więc studentom w szybszym opanowywaniu materiału naukowego, ale także najzwyczajniej - czytelnikom oraz recenzentom. Gorąco polecam lekturę i ćwiczenia zawarte w tej książce, a jeśli będzie Wam mało - również książki Tony'ego Buzana. Nie będziecie żałować!
booknij_sie Garczyńska Agnieszka

Księga Adsów. Twój przewodnik po dżungli social mediów

Cześć Informatycy, nie da się ukryć, że media społecznościowe w obecnych czasach są jedną z najważniejszych i najtańszych gałęzi promocji własnego przedsiębiorstwa. Sporo z was prowadzi zapewne własne firmy. Warto zatem pomyśleć nad tym, jak prowadzić ich profile w mediach społecznościowych. Chciałbym, abyście zapoznali się z książką „Księga Adsów”, której autorem jest Franciszek Georgiew. Stanowi ona kompleksowe kompendium wiedzy, które przeprowadzi Cię przez najkrótszą drogę pojęć marketingowych, aż do etapu, w którym uruchomisz swoją pierwszą skuteczną kampanię reklamową w mediach społecznościowych. W treści książki napotkasz łopatologiczne objaśnienia, dotyczące reklam na Facebooku, kontekstu mediów społecznościowych, a także szeregu pojęć związanych z celem i strukturą kampanii marketingowej. Wszystko to upchnięte oczywiście w niewielkiej pigułce w formie 200 stronnicowej książki. Omawiana książka wydana została w 2020 roku. Zawiera część nieaktualnych już informacji, sprowadzających się np. do interfejsu Facebooka, bo jego wygląd uległ zmianie. Niemniej pozostałe wiadomości pozostają aktualne i wydaje mi się, że z czystym sumieniem mogę polecić tę lekturę na pochmurne wieczory.
Typowy Technik Informatyk

Psychopata w pracy, w rodzinie i wśród znajomych. Instrukcja obsługi

Psychopata kojarzył ci się do tej pory z seryjnym morderca, albo z kimś, kto biega z zbroi po ulicach, udając średniowiecznego rycerza? Tak naprawdę bardziej prawdopodobne jest to pierwsze skojarzenie, choć nie będzie to raczej osobnik czający się z zakrwawionym nożem w pobliskim parku. Raczej ktoś jak Hannibal Lecter, jeden z głównych bohaterów powieści Thomasa Harrisa. Tak naprawdę bowiem psychopatę trudno jest rozpoznać i to nie tylko „na pierwszy rzut oka”, ale również w dłuższym okresie czasu. Psychopata to bowiem mistrz manipulacji i kamuflażu, który pokazuje prawdziwe oblicze wyłącznie swoim ofiarom. A nawet wówczas robi to w taki sposób, że zastanawiają się one, jak tak naprawdę mogło dojść do danej sytuacji. Najgorsze jest to, że z takim osobnikiem spotkał się zapewne każdy z nas, czy to w szkole, czy też w pracy bądź nawet … w swoim domu. Co więcej, mogliśmy nawet nie wiedzieć, że jesteśmy jego ofiarami, działa on bowiem niezwykle sprytnie, stopniowo obniżając nasze poczucie własnej wartości, niszcząc psychicznie, a nawet fizycznie. O psychopatach i to w różnych środowiskach, zajmująco pisze Jarosław Gibas, socjolog, który dostarcza nam narzędzi do walki z tym oprawcą w białych rękawiczkach. Jego książka pt. „Psychopata. W pracy, w rodzinie i wśród znajomych. Instrukcja obsługi”, opublikowana nakładem Wydawnictwa One Press, to dla wielu osób koło ratunkowe pozwalające uporać się z tym problemem. Często bowiem biernie tkwimy w spirali przemocy, nie mogąc wyrywać się ze szponów psychopaty i poddając się jego wymyślnym torturom. Autor w sytuacji spotkania z psychopatą w pierwszej kolejności sugeruje ucieczkę, jednocześnie zdając sobie sprawę, że nie zawsze jest to możliwe i to z różnych względów. Książka składa się z dwudziestu trzech rozdziałów i stanowi swego rodzaju tytułową „instrukcję obsługi” psychopaty, pozwalającą w pierwszej kolejności zidentyfikować go, zdemaskować, a następnie poradzić sobie z jego knowaniami w różnych sytuacjach. Dowiemy się zatem jak rozpoznać psychopatę, posługując się psychopatyczną listą kontrolną, na której znajdują się takie pozycje, jak: elokwencja i powierzchowny urok, znacznie zawyżone poczucie własnej wartości czy też brak wyrzutów sumienia i poczucia winy. Autor uprzedza przy tym, że zamieszczona w książce lista kontrolna PCL-R nie nadaje się do tego, byśmy próbowali za jej pomocą mierzyć potencjał psychopatyczny w samych sobie. A co zrobić, jeśli takie zachowania psychopatyczne podejrzewamy u siebie? Dowiemy się tego w rozdziale trzecim, zaś w kolejnym pozbawimy się złudzeń, że psychopata się zmieni, a raczej, że my go zmienimy (w co wierzy zapewne wiele „drugich połówek” psychopaty). W kolejnych rozdziałach dowiemy się, w jaki sposób z psychopatą sobie radzić, zaczynając od rozpoznania wroga, czyli zdobycia na jego temat jak największej ilości informacji. Dowiemy się również, jak przeciwdziałać niektórym zachowaniom Pana P. (tak bowiem umownie nazwa autor naszego oprawcę-psychopatę). Jednym z jego narzędzi, jak pisze Gibas, jest „takie zmanipulowanie ofiary, by zaczęła ona wątpić w to, czy jakieś zdarzenie, fakt, rozmowa bądź sytuacja rzeczywiście miały miejsce, czy może są one jedynie wynikiem jej przewrażliwienia, konfabulacji (…)”. W ten sposób psychopata łapie nas w pajęczą sieć swoich knowań sprawiając, że sami sobie przestajemy wierzyć, a wszystkie incydenty przypisujemy „chorej wyobraźni”. W ten sposób psychopata dalej może bezkarnie działać, a my pozostajemy z przeświadczeniem, że jedynymi winnymi jesteśmy … my sami. Publikacja Jarosława Gibasa jest niezwykle cenną pozycją, bowiem daje nam narzędzia pozwalające bronić się przed działaniami psychopaty. Te bowiem są doskonale skalkulowane, doskonale wyważone, a maska na jego twarzy sprawia, że zwykle nikt nie wierzy w to, co się dzieje. Co więcej, my sami zaczynamy wątpić w swoje racje co sprawia, że tacy psychopatyczni dręczyciele mogą przez całe lata pastwić się nawet nad większą grupą osób. Przynajmniej do chwili, kiedy ktoś nie postanowi im się sprzeciwić, chociażby stosując strategie opisane w książce.
QulturaSlowa Justyna Gul

Czytaj książki tak szybko, jak myślisz

“Bądź szybki w czytaniu jak Usain Bolt, kreatywny jak Elon Musk i mądry jak Albert Einstein” Zdarzyło wam się pomyśleć: “Mój stos hańby rośnie, a oni ciągle coś wydają” lub uczyć noc przed egzaminem i zapamiętać zdecydowanie za mało? Jeśli tak to ta książka jest właśnie dla was. Autor pokazuje nam bardzo przydatne techniki nie tylko dotyczące szybkiego czytania ale również bardzo szybkiej nauki, aż że nie znałam ich, kiedy jeszcze się uczyłam. Oprócz tego znajdziemy tu ćwiczenia czyli teksty, które czytamy na czas. Po każdym z nich znajduje się test sprawdzający ile zapamiętaliśmy. Po przeczytaniu i zrobieniu ćwiczeń widzę, że o wiele szybciej podczas czytania wyłapuje istotne rzeczy. Autor udowadnia, że 90 min to tyle ile potrzeba żeby przeczytać 200-300 stron! Na początku byłam przekonana, że ta książka jest przeznaczona głównie dla osób uczących się lub czytających publikacje naukowe, jednak po przeczytaniu spokojnie mogę powiedzieć, że wiedza zawarta w niej (szczególnie ćwiczenia !) będą równie dobre dla czytelników powieści 
https://www.instagram.com/karkareads/ Karolina Habernal

Miej zawsze czas. Jak zrobić więcej, będąc mniej zajętym

Laura Vanderkam „Miej zawsze czas Jak zrobić więcej będąc mniej zajętym” Co zrobić, żeby czas nie przeciekał przez palce? Zacznij go doceniać! „Nikt nie trafia z rowerem od razu na idealną ścieżkę. Lepiej jest dążyć do tego, by każdego dnia robić lepiej jedną rzecz. Zamiast lamentować nad wszystkim, co nie działa, uświadom sobie ten jeden mały krok. Często to właśnie on stanie się we wspomnieniach rzeczywistością tego dnia”. Jak wiele pamięta się chwil sprzed tygodnia? Jak często myśli się o dniu, który miał miejsce dokładnie trzydzieści dni temu? A gdyby tak prowadzić zapis swoich czynności każdego dnia? Pomysł wydaje się poroniony, jednak autorka poczytnej pozycji pt. „Miej zawsze czas Jak zrobić więcej będąc mniej zajętym” z powodzeniem stosuje tę technikę od wielu lat. Laura Vanderkam obrazuje na swoim przykładzie, że życie nie musi być pasmem nieszczęść. Jednocześnie zwraca uwagę na to, że 15 lat pracy w jednej firmie daje się zamknąć w zapisie kilku godzin życia. Powtarzające się zadania nie zmieniają się przez ten czas. Autorka, pisarka i mówczyni zachęca do tego, by skupiać się na rzeczach, które faktycznie coś znaczą. Bilansując rzeczy wykonywane w ciągu dnia, może się okazać, że w grafiku zmieści się jeszcze sporo miejsca na czynności odkładane na później. Wystarczy tylko ułożyć zadania od tych najważniejszych dla siebie, zamiast od tych, które nie sprawiają radości. W ten sposób można rozwijać swoje pasje, pomimo że na początku tej drogi człowiek boryka się z mnóstwem przeszkód. Największą z nich bywa blokada wewnętrzna. Trzeba wyjść poza szablon dobrze znanego schematu, który nie był idealny, ale się sprawdzał. To często trudne i niekomfortowe. Po co te zapiski z życia i jeszcze tak skrupulatnie prowadzone? Gdy ma się naprawdę mało czasu, np. wychowując dzieci i jednocześnie pracując, nie wydaje się to tak bezsensowne. Nawet kilka zdań na temat jednej czynności może poszerzyć perspektywę, gdy spogląda się na tę notkę za kilka dni. Dojdzie się do wniosku, że fatalny dzień w rzeczywistości miał wiele pozytywnych momentów. „Gdzieś w środku gonitwy myśli wyłoniłam się spomiędzy drzew na polanę z przepływającą tuż obok mnie rzeką. Mój umysł gwałtownie wyhamował. Wciągałam w nozdrza zapach polnych kwiatów i cały ten majestat wolno płynącej wody. Przez chwilę nie myślałam o niczym poza wiatrem na twarzy, ciepłem słońca na ramionach i śpiewem ptaków nad głową. Pięknie, pięknie — czułam, jak to słowo błąka się po umyśle”. Będąc przyzwyczajonym do bycia zajętym… Kiedy pojawia się luka w kalendarzu, panika dochodzi do głosu. Wraz z nią pytanie „Czym tę lukę wypełnić?” A gdyby tak od czasu do czasu dać myślom po prostu płynąć, nie robiąc w takiej chwili… niczego? Czy to marnowanie potencjału chwili, ponieważ można by ją spieniężyć? Oddając się rozmyślaniom, wcale nie traci się cennych momentów. Dochodzi się nieraz do zaskakujących wniosków albo myśli się w sposób kreatywny. Umysł podpowie na przykład o ważnym szczególe w życiu swoim lub najbliższych. O czymś, co się pomija w ciągłej gonitwie, kiedy najważniejsze jest to, by dopiąć wszystko „na ostatni guzik”. Laura Vanderkam porusza kwestię pozostawania „poza zegarem”. Czy to w ogóle możliwe w dzisiejszym zabieganym świecie? Tak, ale żeby osiągnąć ten stan, trzeba… dopracować harmonogram. Brzmi jak paradoks, ale wykonując wszystkie te czynności, nie tracąc czasu na przeglądanie skrzynki pocztowej w czasie pracy, można zaoszczędzić wiele cennych minut. Podobnie, jeśli w pierwszej kolejności poświęci się uwagę zajęciom wymagającym większego skupienia. Czasem wystarczy wykorzystać najlepsze godziny swojej produktywności na realizację zadań, które zwykle zajmują więcej czasu. Gdy nie „spycha się” ich na koniec dnia, udaje się je wykonać w krótszym czasie. Można być nieraz pozytywnie zaskoczonym, jak szybko udaje się dopełnić znaczące obowiązki. „Nagłe uczucie wolności jest w stanie wyprzeć wszystko inne, przynajmniej na moment. Wszystkie chwile mijają, niektóre jednak wymykają się temu niezmordowanemu tykaniu. Musimy je tylko uchwycić, a z czasem nauczymy się dostrzegać ich coraz więcej”. Świadomość, że na dany moment nie ma żadnych zobowiązań, wyzwala poczucie wolności. Szczególnie gdy nie pamięta się kolejnych zapisków w zawodowym grafiku. W przeciwnym razie odpoczynek wcale nie będzie odpoczynkiem; umysł jest ciągle w pracy, pomimo że minęło wiele godzin od wyjścia z biura. Nadchodzi już ta upragniona chwila nicnierobienia? Dlaczego by nie wypełnić jej zajęciami, na które brakuje czasu? Usuwanie e-maili ze skrzynki albo porządkowanie całego domu… Umysł nie zarejestruje takiego odpoczynku jak czasu przeznaczonego faktycznie tylko dla siebie. To po prostu inna forma pracy, jaka towarzyszy na co dzień. Życie może być bardziej wartościowe, wypełnione chwilami, które się pamięta i wspomina po latach. Pozostając świadomym i skupionym na konkretnej czynności, nie może to być aż takie trudne. Jak wybrać się na spacer do parku, kiedy o tej porze w telewizji leci ulubiony serial? Zmiana w życiu zaczyna się zwykle od małych kroków. Niewiele się straci na ogół, gdy nie obejrzy się kolejnego odcinka. Zwłaszcza jeśli przekieruje się uwagę na czynność, jaką chciało się spróbować zrobić od lat. Poświęcić swój czas na rozwijanie pasji, poznawanie ludzi, czytanie wciągających książek, czy na dowolną inną aktywność, mającą znaczenie. Wszystko jest możliwe i w zasięgu ręki… Przeliczając przybliżony czas życia na godziny, które pozostały, dochodzi się do niepokojącego wniosku. Żadna chwila już się nie powtórzy, a im więcej mija dni, tym czas na Ziemi każdego z nas coraz bardziej się kurczy. „Naucz nas liczyć dni nasze, abyśmy osiągnęli mądrość serca” Biblia Tysiąclecia Ile nam zostało teoretycznie. Jak to wyliczyć? Weźmy pod uwagę swoje lata, w których jesteśmy, a następnie dane statystyczne i przewidywany wiek, do jakiego można dożyć. Jeśli będziemy dbać o siebie, dożycie do tego pułapu jest możliwe. Następnie trzeba przeliczyć ten wiek na miesiące, miesiące na tygodnie, tygodnie na dni, dni na godziny, a godziny na minuty… Z tego trzeba odliczyć czas poświęcany codziennie na pracę i na sen. Ile zostaje? To ta liczba godzin, którymi można dysponować, pamiętając o tym, że wplatają się w nią jeszcze obowiązki… Nie jest tego tak dużo, jak mogłoby się wydawać, więc lepiej poświęcić swój czas na coś znaczącego. Na coś, co faktycznie ma dla kogoś znaczenie. Entucentka
- Paryjczak Marta