ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Doskonal się w każdej dziedzinie. 12 maksym mistrzostwa

Ostatnio przeczytałam książkę pt "doskonale się w każdej dziedzinie" książkę czyta się dosyć przyjemnie (ma w miarę prosty język) ale niestety ma białe kartki co bardzo mi przeszkadzało. Książka jest tak napisana że nie musiałam jej czytać csłej na raz tylko mogłam się nią "delektować" (często czytając inne poradniki rozdziały były bardzo długie i napisane ciężkim językiem przez to odchodząc na chwilę od książki gubiłam się i zapominałam o czym wcześniej czytałam). Moja ocena 4/5

Tik tok Lempka Maja

Wewnętrzna przemiana i potęga podświadomości. Kreuj rzeczywistość poprzez myśli, emocje, nawyki i wiarę w siebie

Dr Joseph Murphy w swojej najnowszej książce „Wewnętrzna przemiana i potęga podświadomości” prowadzi czytelników w podróż do wnętrza własnej świadomości, pokazując jak myśli, emocje, nawyki i wiara kształtują nasze życie i rzeczywistość. Autor, znany z bestsellerowych poradników rozwoju osobistego, tłumaczy w prosty i przystępny sposób, że to nie świat zewnętrzny, ale nasz wewnętrzny dialog decyduje o jakości naszych dni. Murphy podkreśla, że podświadomość „słucha” tego, co jej powtarzamy - niezależnie od tego, czy są to pozytywne afirmacje, czy stałe obawy. Zachęca do świadomego kształtowania myśli i uczuć oraz przedstawia techniki takie jak afirmacje, wizualizacje czy praktyki wdzięczności, które mają pomóc w kierowaniu podświadomości ku temu, co wspiera naszą równowagę i rozwój. Książka ma charakter praktyczny i duchowy jednocześnie - nie obiecuje cudów „z dnia na dzień”, ale pokazuje, że prawdziwa zmiana zaczyna się od środka. Lektura uczy, jak zacząć dostrzegać własne wzorce myślenia i jak je transformować, by tworzyć życie bardziej zgodne z naszymi wartościami. Jeśli szukasz inspiracji do pracy nad sobą, większej świadomości własnego umysłu i prostych narzędzi do codziennej praktyki - ta książka może być wartościowym przewodnikiem na tej drodze.

Pomysłowa Nauczycielka Boboń Larysa

Folwark zwierzęcy

Po około 20 latach wróciłam do „Folwarku zwierzęcego” George’a Orwella. Pamiętałam z tej historii niewiele - folwark zarządzany przez zwierzęta i prostą metaforę pokazującą, jak rodzi się ustrój totalitarny. To była wiedza szkolna, skrótowa, pozbawiona emocji. Dopiero teraz, po latach, naprawdę zaczynam doceniać tę książkę. Nowe wydanie od wydawnictwa Sploty jest mroczne i bardzo spójne wizualnie. Ilustracje poprzedzające każdy rozdział potęgują niepokój i świetnie oddają klimat narastającej opresji. Na uwagę zasługują też wytłuszczenia w tekście - najważniejsze elementy animalizmu, takie jak nazwa „Folwark zwierzęcy”, pieśń „Zwierzęta Europy”, siedem przykazań czy slogany władzy. Dzięki temu łatwiej je zapamiętać, szybciej do nich wrócić, a całość działa szczególnie mocno na osoby myślące obrazami. Nie spodziewałam się, że czytając lekturę szkolną, poczuję wzruszenie. A jednak los Boksera sprawił, że uroniłam łzę. Sama końcówka uderzyła mnie z pełną siłą. Zaskakuje mnie, jak bardzo aktualny pozostaje Orwell - jak łatwo przełożyć tę opowieść na współczesny świat, niezależnie od czasu i miejsca. Napoleon to przywódca, który zdaje się mieć wszystkie cechy dyktatora. Kreowany na bohatera, sam obsypujący się medalami, bezlitośnie eliminujący każdego, kto ośmieli się myśleć inaczej. Odbierane sukom szczenięta są jednym z najmocniejszych symboli - dzieci wyrwane rodzicom, wychowywane na ślepych wyznawców władzy. Z przerażeniem obserwujemy, jak świnie stopniowo stają się tym, przeciwko czemu same doprowadziły do buntu. Animalizm miał być obietnicą lepszego świata - sprawiedliwego, wydajnego, szczęśliwego. W praktyce okazuje się systemem jeszcze bardziej opresyjnym niż ten, który obalono. Prawa są naginane, granice przesuwane, a marzenia zwierząt coraz bardziej się oddalają. Dziś ta historia poruszyła mnie znacznie mocniej niż dwie dekady temu. Znajomość historii, większa świadomość mechanizmów władzy i manipulacji sprawiają, że „Folwark zwierzęcy” przestaje być szkolną przypowieścią, a staje się ponurym ostrzeżeniem. Orwell okazuje się nie tylko świetnym pisarzem, ale też przenikliwym obserwatorem świata - takim, którego trafność diagnoz z czasem tylko bardziej przeraża.

kryzys.czytelniczy Kurenda Aldona

Pełna MOC inspiracji. Kalendarz 2026

Kalendarz z inspirownikiem czy inspirownik z kalendarzem? Ja mówię: dwa w jednym! Inspirownik to coś, co ma inspirować do zmiany, pracy nad sobą, osiągania celów i w ogóle wszystkiego, o czym człowiek zamarzy. Kalendarz z kolei – wiadomo – pozwala na pilnowanie dat, zapisywanie nadchodzących wydarzeń i organizowanie swoich spraw w ustrukturyzowanym czasie, ściśle wyznaczonym przez miesiące, tygodnie, dni i godziny. Połączenie tych produktów wydaje mi się świetnym pomysłem, bo oto fan inspirowników może faktycznie zaplanować swoje marzenia i cele, aby wcielić je w życie, a miłośnik kalendarzy zaś ma do dyspozycji nie tylko bierne śledzenie upływających dni, ale także realne kreowanie swojego życia w każdym z tych dni. Jako ludzie przywykamy do rutyny. Nic w tym dziwnego ani nawet złego – jest nam potrzebna, pozwala wykonywać wiele codziennych czynności na autopilocie, oszczędzając zasoby psychiczne. Często jednak przywykamy do niej tak bardzo, że dni przelatują nam przez palce. Czy jesteś w stanie powiedzieć – tak, Ty, który to czytasz – co zmieniłeś lub osiągnąłeś w ostatnich trzydziestu dniach? Być może robisz już coś konstruktywnego ze swoim życiem, a moje pytanie wcale Cię nie dotknęło. Jeśli tak – brawo! A może jesteś właśnie tą osobą, która ma mnóstwo marzeń i celów, ale jakoś tak brakuje jej wszystkiego: czasu, energii, samozaparcia, umiejętności organizacyjnych, innych zasobów. Niezależnie od grupy, do której należysz, „Pełna moc inspiracji. Kalendarz 2026” Jacka Walkiewicza może być tym, czego Ci potrzeba. Jeżeli już całkiem nieźle organizujesz się w życiu, super – inspirownik połączony z kalendarzem utrzyma Cię na dobrej drodze. A jeśli chciałbyś, żeby 2026 rok był inny od poprzednich – przede wszystkim bardziej zależał od Ciebie – pozycja wydawnictwa Helion okaże się dobrym punktem startu. Oczywiście nie zrobi niczego za Ciebie, mimo wszystko to Ty musisz wykonać całą pracę, ale znacząco Ci w tym pomoże. Walkiewicz zaprojektował inspirownik z kalendarzem tak, byś mógł wykonywać cenne ćwiczenia, poddawać refleksji swoje działania i wprowadzać realne zmiany. Nie obawiaj się – ćwiczeń nie jest za dużo, dasz sobie radę, nawet jeśli dysponujesz ograniczonym czasem (A może właśnie dzięki ćwiczeniom inaczej, lepiej zaplanujesz spędzanie tego czasu?). Jednocześnie jest ich na tyle dużo, by miały sens. Jedno ćwiczenie na miesiąc nie byłoby wsparciem w zmianie. Jedno na tydzień – jak najbardziej. Wielkimi krokami zbliża się koniec roku. „Pełna moc inspiracji. Kalendarz 2026” to wspaniały prezent dla samego siebie albo dla bliskiej osoby. (Najlepiej połączyć te opcje, jeśli pytasz mnie o zdanie). Zawarte w nim teksty, w tym przemyślenia autora, działają motywacyjnie i skłaniają do refleksji. Czytanie ich to kolejny – obok wypełniania ćwiczeń – sposób na utrzymanie się na właściwym kursie. Dla mnie „Pełna moc inspiracji. Kalendarz 2026” Walkiewicza to pierwszy inspirownik z kalendarzem, jaki widziałam – kiedykolwiek. Bardzo podoba mi się idea, która za nim stoi. Doceniam również wykonanie, ponieważ produkt jest wysokiej jakości i atrakcyjny wizualnie. Zachęca, by faktycznie z niego korzystać, nie zaś odłożyć na półkę z cichym jękiem, że na pewno znowu nic się nie uda i nie warto nawet próbować. Wierzę, że ten niepozorny przedmiot jest w stanie – przy chęciach i gotowości posiadacza – przynieść w życiu dużo zmian na lepsze.
dlaLejdis.pl Olga Kublik

Ptaki, które śpiewają nocą

Już od pierwszych stron poczułam, że ta książka ma w sobie coś wyjątkowego. Wciąga od razu, najpierw spokojnie, a potem coraz mocniej, aż uświadamiasz sobie, że przeżywasz wydarzenia razem z bohaterami. Savannah i Austin to para, której nie da się nie polubić. Każda scena między nimi ma w sobie ciepło, emocje i po którym robi się lekko na sercu. Savannah to bohaterka, którą naprawdę łatwo zrozumieć i szybko polubić. Jest pokazana bardzo naturalnie, ma w sobie dużo dobroci, humoru, a jednocześnie zmaga się z własnymi problemami. Z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej się otwiera i odkrywamy ją na nowo. Austin również zrobił na mnie ogromne wrażenie. To taki bohater którego nie da się nie polubić. Strasznie dawał mi vibe Archera z flawsów. Ich relacja rozwija się spokojnie, bez pośpiechu, i właśnie dzięki temu wydaje się tak prawdziwa i pełna emocji. Najbardziej zachwycił mnie klimat tej historii. Wspólne rozmowy, podróże, śpiewanie w samochodzie, odwiedzanie nowych miejsc, te momenty naprawdę zostały mi w pamięci. Do tego autorka bardzo dobrze poradziła sobie z trudniejszym tematem żałoby, pokazując go delikatnie, ale szczerze. Miałam duże oczekiwania, ale wiele elementów bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Bohaterowie są świetnie wykreowani, nic nie jest tu przypadkowe, a cała historia porusza i daje sporo do myślenia.

zaczytanamartix Morka Martyna