ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Strategiczny brand marketing. Praktyczny poradnik skutecznego marketingu dla menedżerów i nie tylko. Wydanie II poszerzone

„Strategiczny brand marketing” to drugie rozszerzone wydanie oraz praktyczny poradnik skutecznego marketingu dla menadżerów i nie tylko. Nowe wydanie zwiera dodatek specjalny o strategiach detalistów i ich marek własnych. Jest to książka, która z pewnością ułatwi skonstruowanie odpowiedniej strategii marki i portfela. Marketing jest prosty? Dotąd nie interesowało mnie pojęcie marketingu. Umiałam je wyjaśnić tylko swoimi słowami i opierając się wyłącznie na doświadczeniu. Znam chwyty marketingowe i oczywiście, że lubię popularne marki – jak większość moich znajomych. Jestem konsumentem i w wyborach produktów zazwyczaj kieruję się jakością. Tak mi się przynajmniej wydawało. Jednak, dzięki panu Jarkowi Szczepańskiemu dowiedziałam się, że na moją decyzję odnośnie wyboru, składa się wiele czynników takich jak m.in. cena, dostępność, czy użyteczność przedmiotu. Na pytanie czy marketing jest prosty, można odpowiedzieć na dwa sposoby. Tak, marketing jest prosty, jeśli patrzymy od strony właściciela firmy czy marketingowca. Wiedzą oni co z czym połączyć, żeby mieć najlepszy efekt końcowy, który skłoni klienta do zakupu. Natomiast jeśli patrzymy od strony klienta, czyli osoby, która tylko nabywa dany przedmiot, która nie ma żadnej wiedzy na temat marketingu, to oczywiście odpowiedź na to pytanie będzie przecząca. Nostalgia za przeszłością jest falą pozytywnej energii, która na nowo oświetla markę na rynku i na krótko zwraca uwagę masowego odbiorcy. Język, jakim operuje autor, jest lekki i przyjemny. Nie pojawiają się tam wyrażenia, które są kosmicznie trudne. Na pewno każdy gdzieś, kiedyś coś słyszał, ale nie wiedział dokładnie co to takiego. Książkę dzięki temu czyta się w każdych warunkach i można wiele razy wrócić do interesujących nas zagadnień. Spokojnie, autor również wszystko wyjaśnia po kolei ze starannością, a zawarte tabelki, rysunki itp. tylko w tym pomagają. W poradniku zabrakło mi z pewnością pewnego rodzaju spisu definicji czy małego słownika w aneksie, który by zebrał wszystkie wyrażenia w jednym miejscu dla większej wygody czytania. Można również użyć karteczek samoprzylepnych, aby z łatwością wracać do pojęć. Tę metodę stosuję od wielu lat i nigdy mnie nie zawiodła. Im silniej wizerunek marki wpisany jest we wzorce kultury danego czasu, tym bardziej zagrażają mu zmiany stylu życia. Na przełomie ostatnich dwudziestu lat rynek zmieniał się wielokrotnie i przez kolejne lata również będzie to robił. W obecnych czasach dominuje konsumpcjonizm, który w efekcie niesie ze sobą nie tylko złe nawyki żywieniowe, ale również ogromne katastrofy ekologiczne dla naszej planety. Poradnik uświadamia, że wszystko jest jednym wielkim kołem, że gdy jest na coś popyt, to jest także podaż. Brzmi jak oczywistość? Możliwe, że tak. Możliwe, że to jest tak banalne, a nikt o tym na co dzień nie myśli. Autor przedstawia firmę X, która dla zwiększenia pozycji na rynku wprowadza parę „nowych” produktów, ale nietożsamych ze swoją podstawą kategorią. Dla przykładu firma X posiada produkty do higieny jamy ustnej, ale wprowadza na rynek produkty do pielęgnacji włosów. Brzmi abstrakcyjnie? „Nowe” produkty naturalnie się nie przyjęły, ale tu pojawia się pytanie: co w takim razie stało się z tymi wszystkimi produktami? Firma straciła na tym sporą ilość pieniędzy, ale przecież konsument zapomni o tym przykładzie, gdy tylko zobaczy kolejną reklamę „nowych” produktów od firmy Y. Niechciane produkty trafiają w nieznane miejsca, a jest ich coraz więcej, bo firmy chcą iść wyżej. Może powinniśmy też zwracać uwagę na to, jak bardzo dajemy się złapać na chwyty marketingowe. Dla kogo? Uważam, że poradnik nadaje się doskonale dla kogoś kto chciałby w przyszłości założyć własną firmę, a nie ma dość wystarczającej wiedzy. Poradnik może przeczytać również zwykły konsument, do czego z osobiście zachęcam. Temat został wyczerpany. Każda kwestia zawarta w poradniku jest poparta przykładami marek z całego świata. Autor jest specjalistą w dziedzinie marketingu, więc można mu zaufać. Wie, o czym mówi. Nie zauważyłam, aby pojawiała się manipulacja w tym, co chce on przekazać odbiorcy. Na pewno sięgnę po tę pozycję nie jeden raz, chociażby przy powrocie ze sklepu, aby sprawdzić czy dałam się nabrać po raz kolejny firmie X lub Y. Dopóki ludzie będą kupować – firmy będą uprawiać marketing.
Booknięci Honorata Szkudlarek

Święty spokój. Instrukcja obsługi emocji

to z nas o nim nie marzy? Święty spokój to prawdziwy Święty Graal poszukiwany przez wielu. Jarosław Gibas próbuje przyjść nam z odsieczą i proponuje swoje najnowsze wydawnictwo „Święty spokój. Instrukcja obsługi emocji”. Emocje, gdyby nie one, nie czulibyśmy, że żyjemy, jednocześnie to właśnie one bardzo często przysparzają nam tak wielu problemów. Jak sobie z nimi radzić? Nie jest to proste, bo o ile radości nigdy za wiele, to taki na przykład gniew w nadmiarze może prowadzić do zachowań, których później będziemy żałować lub wstydzić się. Trudno może nam być też poradzić sobie ze smutkiem, który jak dowodzą badania trwa zdecydowanie dłużej niż radość. Panowanie nad emocjami postrzeganymi powszechnie jako negatywnie idzie nam różnie. Właśnie w tym próbuje nam pomóc Jarosław Gibas. Książka podzielona została na dwie części, pierwsza z nich dotyczy tego, skąd w ogóle biorą się emocje, znajdziemy tu kilka badań naukowych, opis biologicznego pochodzenia emocji oraz tego, w jaki sposób wpływają one na nasze relacje z innymi. Na drugą część książki składa się konkretna charakterystyka, tego, w jaki sposób radzić sobie z emocjami takimi jak strach, gniew, bezradność, zazdrość czy wstyd. Autor analizuje ich pochodzenie i podaje sposoby na to, jak krok po kroku nimi zarządzać. Jarosław Gibas to pisarz, socjolog i dziennikarz, który od wielu lat zajmuje się również szkoleniami z zakresu rozwoju osobistego. Kilka lat temu czytałam jego książkę „Życie. Następny poziom. Coaching transpersonalny”, która zrobiła na mnie wrażenie pozycji pełnej wiedzy i zdroworozsądkowego podejścia. Tym bardziej byłam ciekawa recenzowanej przeze mnie teraz książki. Tak jak się spodziewałam, mamy do czynienia z treściwym poradnikiem, a nie pustymi frazesami. Nie tylko teorią, ale i praktyką. Polecam tę książkę każdemu, kto chce popracować nad inteligencją emocjonalną i w końcu sprawić, że to on będzie rządził emocjami, a nie one nim. Na pewno nie jest to książka na jeden raz i jeszcze wrócę do niej wiele razy.
Monika Matura

Święty spokój. Instrukcja obsługi emocji

to z nas o nim nie marzy? Święty spokój to prawdziwy Święty Graal poszukiwany przez wielu. Jarosław Gibas próbuje przyjść nam z odsieczą i proponuje swoje najnowsze wydawnictwo „Święty spokój. Instrukcja obsługi emocji”. Emocje, gdyby nie one, nie czulibyśmy, że żyjemy, jednocześnie to właśnie one bardzo często przysparzają nam tak wielu problemów. Jak sobie z nimi radzić? Nie jest to proste, bo o ile radości nigdy za wiele, to taki na przykład gniew w nadmiarze może prowadzić do zachowań, których później będziemy żałować lub wstydzić się. Trudno może nam być też poradzić sobie ze smutkiem, który jak dowodzą badania trwa zdecydowanie dłużej niż radość. Panowanie nad emocjami postrzeganymi powszechnie jako negatywnie idzie nam różnie. Właśnie w tym próbuje nam pomóc Jarosław Gibas. Książka podzielona została na dwie części, pierwsza z nich dotyczy tego, skąd w ogóle biorą się emocje, znajdziemy tu kilka badań naukowych, opis biologicznego pochodzenia emocji oraz tego, w jaki sposób wpływają one na nasze relacje z innymi. Na drugą część książki składa się konkretna charakterystyka, tego, w jaki sposób radzić sobie z emocjami takimi jak strach, gniew, bezradność, zazdrość czy wstyd. Autor analizuje ich pochodzenie i podaje sposoby na to, jak krok po kroku nimi zarządzać. Jarosław Gibas to pisarz, socjolog i dziennikarz, który od wielu lat zajmuje się również szkoleniami z zakresu rozwoju osobistego. Kilka lat temu czytałam jego książkę „Życie. Następny poziom. Coaching transpersonalny”, która zrobiła na mnie wrażenie pozycji pełnej wiedzy i zdroworozsądkowego podejścia. Tym bardziej byłam ciekawa recenzowanej przeze mnie teraz książki. Tak jak się spodziewałam, mamy do czynienia z treściwym poradnikiem, a nie pustymi frazesami. Nie tylko teorią, ale i praktyką. Polecam tę książkę każdemu, kto chce popracować nad inteligencją emocjonalną i w końcu sprawić, że to on będzie rządził emocjami, a nie one nim. Na pewno nie jest to książka na jeden raz i jeszcze wrócę do niej wiele razy.
Monika Matura

Skuteczny lider lean. Jak usprawniać firmy w Polsce i pomagać im więcej zarabiać

Każdy dociekliwy, dobry Scrum Master prędzej czy później zacznie szukać inspiracji poza światem agile’a, gdyż w nim, w pewnym momencie, będzie mu po prostu za ciasno. Jednym z pierwszych, najbardziej naturalnych kroków do rozszerzenia swej wiedzy, horyzontów, będzie zapewne zapoznanie się z koncepcją lean management. A jedną z ciekawszych książek, które mogą w tym temacie zainspirować, jest niedawno wydany Skuteczny lider Lean Andrzeja Krótkiego Jak nietrudno domyślić się po tytule, pozycja ta skupia się na tym jak być dobrym liderem, jak inspirować ludzi. Lean, nie jest tu najważniejszy, wbrew pozorom nie jest na pierwszym planie. Owszem, jeżeli ktoś jest kompletnie niezaznajomiony z jego podstawami, może momentami pewnych rzeczy nie rozumieć, aczkolwiek chyba jedynym problemem może być nieznajomość pojawiających się bez wyjaśnienia pojęć, takich jak 5S czy TPM. Nietrudno je jednak, na bieżąco, w czasie lektury sprawdzić, choć dodany słowniczek pojęć z pewnością by nie zaszkodził. Jakkolwiek książka będzie szczególnie ciekawa dla osób pracujących jako zewnętrzni doradcy, konsultanci, tak opisywane sytuacje czy cechy z pewnością jak ulał pasują także i do działań “standardowego” Scrum Mastera, pracującego na etacie w jednej firmie. Dzięki temu, że możemy poczytać o przykładach z zupełnie innych branż, aniżeli wytwarzanie oprogramowania – najczęściej spotykane przy okazji pracy Scrum Mastera – po raz kolejny możemy się przekonać, że wszędzie natrafia się na podobne problemy i wszędzie trzeba je zwalczać w podobny sposób, z podobnym wyczuciem, niezależnie od sztandaru pod którym to czynimy. Bardzo fajnie ujął to autor w jednym z rozdziałów: Czy będziesz się nazywał prezesem, dyrektorem, liderem, konsultantem, trenerem, specjalista, ekspertem, pomocnikiem, leanowcem, usprawniaczem – nie ma to znaczenia. Czy będziesz pomagał ludziom w Twojej organizacji, czy w innych firmach – nie ma to znaczenia. W każdej z tych konfiguracji możesz się sparzyć tym samym płomieniem. Oparzenie będzie tak samo uciążliwe. Autor, Andrzej Krótki, to człowiek młody, ale już z niemałym doświadczeniem, ktoś kto pomagał już ponad sześćdziesięciu firmom w usprawnieniach lean, w tym takich z “głośnymi” nazwami. To książka bardzo osobista, całkowicie oparta na doświadczeniach autora, który dość mocno odsłania nam kulisy swojego nie tylko zawodowego, ale i prywatnego życia. Przy okazji lektury możemy, między innymi, dowiedzieć się jak robi jajecznicę, przeczytać opis kolizji samochodowej jaką spowodował czy – w sporych szczegółach – wakacyjny licealny wyjazd z kolegami do Norwegii, żeby “dorobić”. Nie brak i informacji o ilości lakierów do paznokci w szafce narzeczonej, jak i takich, że swego czasu zajmował się dokładaniem płyt CD do pism m.in. pornograficznych, a następnie ich foliowaniem. No może te ostatnie to tylko szczegóły, mające ubarwić opowiadane historie. Właśnie, wiele tu historii osobistych, barwnych, kolorowych, pisanych ze swadą i sporym poczuciem humoru. Wszystko to przytaczane jest jako konkretny przykład, mniej lub bardziej metaforyczny, mający określone odniesienie do technik, którymi powinien sprawnie posługiwać się każdy “usprawniacz czy sytuacji, na które natrafi w swojej codziennej pracy. Stanowi to spory atut książki, choć, i owszem, można ponarzekać, że niektóre szczegóły można było pominąć i autor nazbyt mocno momentami płynie w stronę fajnych, osobistych wspominek z młodości. Lekkie kontrowersje u niektórych czytelników może wzbudzić też dalece osobisty, przedostatni rozdział, z opisem mentorów. Dla mnie najistotniejsze jest w tym wszystkim, że autor prezentując multum przykładów z własnego życia, pozostaje w tym wszystkim w cieniu, nie pcha się na afisz, a wszystkie pokazane historie bardzo fajnie obrazują tematy, które są w danym momencie poruszane na kartach książki. Całość podzielona jest na dwie części, niemalże równe pod kątem objętości. Pierwsza to trzy studium przypadków, prezentujące historie trzech usprawnień, w których Krótki brał udział w roli głównej. Co ważne, to opowieści z trzech różnych branż, bardzo ciekawie wybranych – czytamy jak autor wdrażał usprawnienia w hucie, firmie handlowej i zajmującej się e-logistyką. Ich zróżnicowanie pozwala uwypuklić zupełnie inne wyzwania i zastosowane rozwiązania. Dostajemy tu niemałą porcję, tak lubianego i oczekiwanego przez czytelników “mięcha”, czyli konkretów, szczegółów. Oczywiście, można zarzucić autorowi prezentowanie tych przypadków w nazbyt kolorowych barwach, przedstawienie głównie pozytywnych aspektów, sukcesów, a w przypadku firmy e-logistycznej opisanie całości wręcz w różowych okularach (zauważa to na szczęście i sam Krótki, poniekąd odnosząc się do tego w treści). Nie zmienia to faktu, że dostajemy tu całą masę niezwykle inspirujących, ciekawych historii. Tym bardziej, że autor nie pudruje opisywanych sytuacji, a i niekiedy mocniej uchyla kurtynę (Przecież to, kurwa, bez sensu. Jakieś pierdoły tu robimy z tymi klockami. Co my? W przedszkolu jesteśmy? – usłyszał podczas jednych z warsztatów w hucie). Zważywszy na to, że naprawdę niewiele wysiłku trzeba, żeby zidentyfikować opisywane firmy, należy docenić to, co otrzymujemy. Scrum Masterzy z ciekawością przeczytają zapewne fragmenty odnoszące się do działów w IT opisywanych organizacjach. Pomiędzy historyjkami prezentowane są krótkie rady, wnioski: Rozbij problem na mniejsze kawałki, zadbaj o PR-owe usprawnienie, które ułatwi dalsze prace, nie bój się pobrudzić, a szybko zyskasz zaufanie i zaangażowanie, bądź skromny i po ludzku pomocny. Oprócz intrygujących, inspirujących, ciekawie dobranych przykładów, w oczy rzuca się lekki styl autora, pełen anegdot, żartów, ciekawych opisów, porównań, co sprawia, że książkę czyta się lekko, łatwo i bardzo przyjemnie. Pisane jest to z werwą, pasją. Widać, że mamy do czynienia z entuzjastą, kimś kto nie tylko o tym wszystkim pisze, ale i tym żyje (o czym i zresztą w samej książkę). Lektura pierwszej części pozostawia nas z dużą ilością bardzo ciekawych inspiracji i materiałów do przemyśleń, w drugą wchodzimy zatem ze sporymi oczekiwaniami, których autor nie zawodzi. Część druga to pięć rozdziałów poruszających różne aspekty przywództwa i – bonusowo – ukazane kilka przykładów usprawnień życia codziennego z Korei Południowej wraz ze zdjęciami (tu można się przyczepić do wydawnictwa za bylejakość, cięcie kosztów – zdjęcia wylistowane są ciągiem dopiero na samym końcu książki, nie przy opisywanych przykładach). Znów – wszystko podane na własnych, jak już wcześniej wspomniałem, momentami bardzo osobistych przykładach. Każdy z rozdziałów zakończony jest też zestawem inspirujących pytań. Zawsze mów prosto i życiowo, doceń sukcesy i życzliwie pomóż w szukaniu usprawnień, mów tak, żeby twoi rozmówcy cię rozumieli. Jest rozdział z antywzorcami, jak i trudnymi pytaniami, na które można natrafiać, chociażby podczas warsztatów, typu: Ile osób straci pracę przez te usprawnienia lub Czy będę musiał w efekcie robić coś więcej niż teraz. Mały format i niespełna 200 stron, czyni tę książkę pozycją do przeczytania w jeden wieczór. Zdecydowanie warto go poświęcić, jestem bowiem pewien, że jej zawartość stanie się impulsem do wielu ciekawych pomysłów na usprawnienia w obszarze, którym na co dzień się zajmujesz.
Młynarze

Insight. Droga do mentalnej dojrzałości

Jakie błędy w systemie polskiej edukacji ograniczają nasz potencjał? Czym jest zdrowe spojrzenie na siebie? Dlaczego szkolenia motywacyjne nie działają (i co działa)? Co się dzieje, kiedy nie zaspokajamy naszych psychologicznych potrzeb? Jak osiągnąć mentalną dojrzałość i czym ona tak naprawdę jest? Dlaczego wielu z nas żyje w nieustannej wojnie z samym sobą? Czym jest metoda Insight i w jaki sposób można ją stosować? To tylko kilka z szeregu pytań, na które odpowiedzi znajdziemy w książce – swego rodzaju poradniku samorozwoju, która ma szansę odmienić nasze życie i nadać mu nową jakość. Co to za książka? Mowa o najnowszej publikacji Wydawnictwa Helion pt. „Insight. Droga do mentalnej dojrzałości”. Autor, Michał Pasterski, od dziesięciu lat zgłębiający zagadnienia psychologii, prowadzący jeden z najpopularniejszych w Polsce blogów na temat rozwoju osobistego i edukacji, w oparciu o własne studia tematu, doświadczenie i lata praktyki, opracował metodę Insight, będącą „wielopoziomowym sposobem na samodzielną praktykę rozwoju osobistego”. Metoda ta obejmuje zarówno podwaliny filozofii rozwoju osobistego, założenia, zasady pracy nad sobą, wybrane metody terapeutyczne i coachinowe oraz narzędzia, które wspierać mogą proces samorealizacji. Opis metody w połączeniu z zawartą w książce wiedzą z zakresu systemów edukacji czy podstaw psychologii, czyni ją niezwykle kompletnym przewodnikiem po ludzkim umyśle, ludzkiej naturze, po życiu. I mimo tego, iż nie jest to książka dla wszystkich – sceptycy oraz osoby, które pragną oszukiwać siebie samych myśląc, że sama lektura książek o samorozwoju odmieni ich życie, będą rozczarowani. To raczej książka dla osób świadomych faktu, że zmiana musi być procesem rozciągniętym w czasie, że do tej zmiany, potrzebna jest praca nad sobą, rzetelny wgląd w siebie. Pasterski dostarcza nam wiedzy i narzędzi na temat tej zmiany i możliwych jej kierunków, od nas zaś zależy to, czy i w jaki sposób materiały te wykorzystamy. Książka zbudowana jest z trzech części: „Dojrzałość”, „Wgląd” oraz „Praktyka”, które poprzedza kilka wskazówek, mających na celu pełniejsze wykorzystanie zawartości w książki. Autor podkreśla tu m.in., że czytanie tej książki tylko dla samej lektury, bez angażowania się w praktykę, nie ma większego sensu. Dlatego też zaleca, by sumiennie wykonywać ćwiczenia znajdujące się w poszczególnych rozdziałach (jest ich ponad czterdzieści), bowiem one pomagają nam uczestniczyć w procesie. Poza ćwiczeniami w książce znajdziemy też doświadczenia, czyli jednorazowe eksperymenty, których celem jest wypróbowanie na sobie danej koncepcji – dzięki temu możemy wyrobić sobie własne zdanie na temat tego, o czym autor pisze. Pierwsza część książki, stanowiąca niejako wprowadzenie do tematu, zawiera zagadnienia związane z rozwojem osobistym, dużo tu również osobistych doświadczeń autora. Pasterski pisze tu o ludzkiej naturze, zaspokajaniu potrzeb, samoakceptacji i psychicznej dojrzałości. Część druga przybliża nam główne założenia i zasady metody Insight, autor tłumaczy również, w jaki sposób metoda ta czerpie z coachingu, psychoterapii i innych podejść do pomocy psychologicznej. Omawia ponadto dwie najważniejsze umiejętności, których powinniśmy się nauczyć, czyli obserwację swojego świata wewnętrznego oraz wsłuchiwanie się w głos intuicji. Zajmiemy się tu ponadto analizą miejsca, w którym znajdujemy się w życiu, a także odkrywać będziemy swoje najważniejsze potrzeby rozwojowe. Trzecia część książki – najbardziej praktyczna – poświęcona jest przydatnym narzędziom do zarządzania rozwojem osobistym. Zawarta w książce wiedza merytoryczna – podana niezwykle przystępnym językiem – w połączeniu z praktyką, czyli dostarczonymi przez pasterskiego narzędziami i opisem ich zastosowania, to doskonały bodziec do pracy nad sobą oraz do zmiany swojego myślenia, a tym samym swojego życia, pozbycia się swoich ograniczeń i realizacji planów. Tak naprawdę, dzięki pracy nad sobą, zmienimy się nie tylko my, ale wszystko to, co nas otacza. Czy jesteś na to gotowy / gotowa?
QulturaSlowa Justyna Gul

Szef, który myśli, bo warto i się opłaca

„Szef, który myśli” Andrzeja Jeznacha to lektura nie tylko dla szefów, ale dla wszystkich, którzy chcą świadomie zarządzać swoim zespołem i swoim własnym rozwojem zawodowym. Jak podkreśla autor, żyjemy w niestabilnych, zmiennych czasach, w których nikt nie wie, co nas czeka. W takich warunkach bycie dobrym menedżerem stanowi niemałe wyzwanie. Andrzej Jeznach dzieli się swoimi refleksjami na temat tego, co może nas uczynić lepszymi liderami, czerpiąc nie tylko z dziedzictwa współczesnych teoretyków i praktyków zarządzania, ale też z dzieł licznych filozofów. W książce tego autora zwróciłam uwagę na kilka wniosków, które płyną również z mojej pracy z polskimi przedsiębiorcami. Uważam przy tym, że w definicji nowoczesnego przywództwa wybijają się one na pierwszy plan. Management w biznesie coraz wyraźniej dzieli się na dwa obszary: prowadzenie firmy i kierowanie ludźmi. W związku z występującą obecnie dużą zmiennością warunków konkurowania zmieniają się narzędzia strategiczne do zarządzania przedsiębiorstwem. Nowe uwzględniają przede wszystkim to, że modele biznesowe nie są nam dane raz na zawsze, a impuls do zmiany może przyjść z wielu stron, nie tylko od bezpośredniej konkurencji. Prowadzenie firmy wymaga od liderów coraz szerszego myślenia strategicznego na temat tego, jak utrzymywać przewagę na rynku. Przedsiębiorstwa potrzebują nowych koncepcji strategicznych, ale w równej mierze potrzebują skutecznego ich wdrożenia. I tutaj dochodzimy do kwestii zarządzania zespołem. Książka Andrzeja Jeznacha wyraźnie pokazuje, że zmienia się sposób pracy i współpracy liderów z ludźmi tworzącymi firmę. Wydawanie nakazów i tworzenie hierarchicznych struktur, które mają pilnować realizacji zadań, przestaje być skuteczne, gdy na rynku nieustannie zachodzą zmiany. Pracownicy muszą rozumieć, po co coś robią i czemu to służy, aby wypełnili swoje obowiązki w sposób, który utrzyma efektywność operacyjną przedsiębiorstwa. Muszą nie tylko umieć działać, ale przede wszystkim – umieć myśleć. Żyjemy w czasach ekonomii wiedzy. Aby firma mogła elastycznie reagować na wyzwania, jakie stawia przed nią XXI wiek, jej najbardziej wartościowym aktywem powinna być wiedza i jej wspólne wykorzystywanie przez szefów oraz ich pracowników. Tak, aby każdego dnia podejmowane były właściwe decyzje. Peter Drucker nazwał pracowników XXI wieku pracownikami wiedzy, którzy nie tylko rozumieją swoje zadanie i związany z nim cel, ale również potrafią sami sobą zarządzać, aby ten cel zrealizować. W tym kontekście książka Andrzeja podkreśla nową rolę menedżera jako nauczyciela, który nie tyle nakazuje i rozlicza, co przekazuje swoim pracownikom odpowiednie impulsy, wzbudzające w nich odpowiedni potencjał. Ciągłą praktyką menedżera powinna być autorefleksja. Jak przestrzegał Sokrates: „zwycięstwo ogłupia”. Gdybyśmy chcieli odnieść to do dzisiejszych warunków, powiedzielibyśmy, iż zmienne środowisko biznesowe nie daje gwarancji, że coś, co sprawdzało się dotychczas, pomoże nam odnieść sukces w przyszłości. Co więcej, zmienne otoczenie stawia przed przedsiębiorstwami jak również menedżerami ciągle nowe wyzwania, z którymi nie mieli okazji mierzyć się do tej pory. Właśnie dlatego Andrzej Jeznach podkreśla, że tylko refleksyjne myślenie może przygotować menedżera do rozwiązywania zadań z przyszłości, do których w zasadzie… nie można się przygotować. W takiej sytuacji regularną praktyką menedżera powinno być stawianie nowych pytań i znajdowanie nowych odpowiedzi na pytania już dawno postawione. Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy zasypywani informacjami często idziemy na skróty, przyjmując szybko własną wersję rozwiązania lub też wersję rozwiązania, którą chcą narzucić nam inni, należy szukać rozwiązań refleksyjnie, w obiektywnej wymianie poglądów z innymi. W czym może liderom pomóc filozofia? Skąd w książce „Szef, który myśli” tyle odwołań do filozofów i praktyki filozoficznej? Filozofia oznacza „umiłowanie mądrości”. Istotą filozofii są krytyczne rozważania na temat podstawowych problemów, dążące do poznania ich sedna oraz ich całościowego zrozumienia. Moje osobiste obserwacje z kontaktów i pracy z liderami polskich firm uzmysłowiły mi pewną prawidłowość. Twórcy firm odnoszących długotrwały sukces są często osobami, które oprócz wielkiej determinacji i konsekwencji cechuje głębokie zrozumienie złożoności warunków, w jakich funkcjonują oni sami oraz ich biznes. Poświęcili wiele czasu i refleksji, aby określić cel, drogę i budować środowisko sprzyjające rozwojowi swojego biznesu oraz ludzi, którzy w nim pracują. Jak pisze Andrzej Jeznach, filozofia ma dać menedżerowi dystans do codziennej praktyki i czas na refleksję nad problemami, z którymi przedsiębiorstwo ma do czynienia. Jednym zdaniem – filozofia ma zapewnić menedżerowi odpowiednią perspektywę, aby mógł mądrze zarządzać. Co przy tym ważne (i to też wybrzmiewa z książki), filozofia ma pomóc menedżerowi zastanowić się nad tym, kim jest naprawdę. Stawia mu wymagania dotyczące jego integralności jako człowieka. Andrzej Jeznach odwołuje się m.in. do Konfucjusza i Lao Tzu, przypominając, że „najlepszym przywódcą jest ten, który doprowadziwszy ludzi do celu, usłyszy: sami to osiągnęliśmy”. Z kart książki „Szef, który myśli” wyłonił mi się model lidera – nauczyciela, którego motywacją jest spuścizna, wartość, jaką po sobie zostawi innym. To człowiek, który w skupieniu na celu i współpracownikach buduje przyszłość swojej firmy, pracując jednocześnie nad swoim własnym rozwojem zawodowym i osobistym. Omawiana publikacja jest materiałem kompleksowym, w którym pewnie każdy zainteresowany koncepcjami zarządzania znajdzie dla siebie jakąś inspirację. Polecam ją wszystkim, przed którymi w nowym roku stoją złożone wyzwania zarządcze – warto poświęcić jej dłuższą chwilę, aby dzięki temu odnaleźć właściwą perspektywę dla swoich nowych działań.
CRN Agnieszka Węglarz