ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Skończ to, co zacząłeś. Sztuka samodyscypliny, czyli jak zabrać się do pracy i doprowadzić ją do końca

Kto z nas nie ma problemu z kończeniem swoich rozpoczętych zadań i realizacją planów? Chyba każdemu z nas czasem brakuje motywacji i zostawiamy je rozpoczęte z bliżej nieokreślonym terminem wykonania. Petera Hollinsa – „Skończ to , co zacząłeś” Z pomocą przychodzi książka Petera Hollinsa – „Skończ to , co zacząłeś”. To krótki poradnik o sztuce samodyscypliny, który pomoże każdemu, komu drobne przeszkody, czy znużenie niestety znacząco przeszkadzają w realizacji swoich postanowień. Przyznam, że często sama mam z tym problem, bo wystarczy, że w mojej głowie pojawi się myśl o np. ciekawym filmie czy książce i od razu coś, co planowałam wcześniej bierze w łeb. Książka podzielona jest na osiem rozdziałów, które pomogą nam w skutecznym kończeniu zadań, które są niezwykle ważne w życiu zawodowym, jak i prywatnym. To duża dawka łatwej do przyswojenia wiedzy, gdyż autor operuje prostym i zrozumiałym dla każdego językiem. Dużym atutem książki są podsumowania rozdziałów, czyli wiadomości do zapamiętania, do których w każdej chwili możemy wrócić, bez ponownego czytania całego poradnika. „Skończ to, co zacząłeś” „Skończ to, co zacząłeś” to zastrzyk wiedzy, z którego może skorzystać każdy z nas, by nauczyć się, jak w pełni koncentrować swoją uwagę i działania na konkretnych zadaniach, by doprowadzić je do satysfakcjonującego finału. Warto przeczytać i wdrożyć w życie, by potem cieszyć się efektami pracy.
Recenzuje.pl Książki to dopiero początek

Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować). Copywriting & Webwriting

Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować) Copywriting & Webwriting Jedną z cech świata, w którym dzisiaj żyjemy jest to, że z każdej strony zalewają nas potężne ilości informacji. Jak skłonić nasz mózg, żeby skupił uwagę na jednej konkretnej rzeczy, tekście, wiadomości. W miarę upływu czasu zmienia się nasz sposób mówienia i przyswajania informacji. Dlatego kluczową rolę stanowi to by trafnie dostosować treści, które chcemy przekazać innym. Zawodzą nas wszystkie zasady pisania, których nauczyliśmy się w szkołach. Sama w pewnym momencie zdałam sobie sprawę z tego, że tworzenie tekstu użytkowego ma niewiele wspólnego ze szkolną rozprawką. Tu z pomocą przychodzi Artur Jabłoński, który stworzył poradnik: ,,Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować)”. Autor książki zna się na rzeczy. Jest konsultantem e-marketingu i szkoleniowcem. W salach szkoleniowy spędził już ponad 2 tysiące godzin, doradza i realizuje kampanie dla różnych firm i instytucji. Pracował między innymi dla TVN, Allegro czy Instytutu Matki i Dziecka. Ponadto jest autorem jednego z najpoczytniejszych polskich blogów o marketingu: www.ArturJablonski.com, do którego lektury gorąco Was zachęcam. Moje oczekiwania odnośnie tej pozycji były dosyć wysokie. Pomyślałam, że osoba, która radzi na temat tego jak pisać sama powinna być w tym po prostu dobra. Szczerze przyznam, że książka przerosła moje oczekiwania. Artur szybko nawiązuje relację z czytelnikiem. Od pierwszych stron miałam wrażenie, że po prostu ze sobą rozmawiamy. Luźny styl ze sporą dawką poczucia humoru sprawiają, że książkę czyta się szybko i przyjemnie. Dzięki temu o wiele łatwiej przyswoić zawartą w niej wiedzę. A tu jest o czym rozmawiać. Zuzia Pod kątem merytorycznym autor zadbał o czytelników kompleksowo. Połączył wiedzę teoretyczną z doświadczeniem własnym i innych ludzi, do tego dodał praktyczne porady i wskazał na konkretne narzędzia, którymi możemy posługiwać się w trakcie pracy. Każde zagadnienie tłumaczy na podstawie konkretnych przykładów zaczerpniętych z życia. Byłam zaskoczona czytając o tym ile dokładnie centymetrów powinny mieć nawiasy, ile zdań warto zawrzeć w akapicie, a ile wyrazów w zdaniu. Artur zamieszcza nawet linki do konkretnych stron internetowych, blogów, podaje nazwy programów i aplikacji, mówi z czego warto korzystać, jak to robić i dlaczego. Czyniąc tym samym ze swojej publikacji prawdziwa skarbnicę wiedzy. Moim zdaniem Artur po prostu oswoił pisanie. Rozwiał mgłę tajemniczości i grozy pokazując, że pisać może każdy bo jest to umiejętność, którą da się wyćwiczyć. Co więcej bez ćwiczeń się nie obędzie, więc jeśli tylko zdecydujemy się poświęcić trochę czasu i wysiłku możemy nauczyć się tworzyć coraz to lepszy kontent, który będziemy mogli wykorzystać w naszej pracy czy innych formach działalności. Ważne jest to, że Artur wychodzi naprzeciw nowym pokoleniom tworząc treści dla nas przystępne jednocześnie wskazując osobom już doświadczonym jak pisać tak by młodzi też chcieli czytać. Mówi też o tym jak pisać by przebić się ze swoimi treściami przez otaczający nas natłok informacji w sposób kulturalny i z dobrym smakiem. Jestem pewna, że jeszcze nie raz wrócę do lektury tej książki.
PROJEKTOR - wolontariat studencki Zuzanna Koziełek

Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować). Copywriting & Webwriting

Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować), czyli książka napisana przez Artura Jabłońskiego jest dość cienka. I ja bardzo to szanuję, bo pomimo tego, że nie ma wielu stron, jest upchana ogromną ilością wiedzy i konkretnych porad. Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować). Recenzja Szacun, że autor nie uległ modzie/przymusowi (?) pisania minimum 250 stron i lania wody, powtórek i obracania różnych zagadnień z wielu stron. Zwykle niepotrzebnie, jak zdążyłam zaobserwować w innych tego typu poradnikach. Jabłoński daje konkret. Każde z poruszonych przez niego zagadnień ma 1-2 strony wyjaśnienia i that’s it. W zupełności wystarczy do zrozumienia idei. Później zostaje tylko praktyka. W swojej książce Jabłoński porusza pięć najważniejszych tematów, które właściwie opisuje spis treści: Jak ludzie czytają w internecie Kim oni są Jak tekst powinien wyglądać Jakim stylem pisać Jak używać języka korzyści Jak pisać nagłówki Jak tworzyć skuteczne CTA W ich ramach autor rozbija poszczególne tematy na mniejsze elementy, żeby było łatwiej to przyswoić. SAMO MIĘSO Jabłoński obala kilka mitów o content marketingu pokutujących odkąd ta forma reklamy stała się popularna. Pisze m.in. o tym, że to forma jest ważniejsza od treści (zgadzam się tak bardzo), że trzeba pisać jak najprościej i jak najbardziej zrozumiale, bo ludziom często nie chce się dociekać, co autor miał na myśli. Autor sugeruje, że tekstów się nie pisze, a projektuje i właściwie na każdym kroku bardzo zwraca uwagę na wygląd artykułów. Kolory, układ, wielkość czcionek, długość akapitów, śródtytuły, obrazki, tła, pogrubienia i inne w internecie powinny wyglądać inaczej niż w druku. Wzięłam sobie jego rady do serca i staram się je stosować także na Przeczytana.com. Oprócz tego daje konkretne wzory, przykłady, schematy, rady, dzieli się doświadczeniem i każde testować właściwie wszystko. Podaje także narzędzia, które mogą nam pomóc. Niektóre, jak jasnopis.pl, są naprawdę świetne. NIE MA CO PRZEPISYWAĆ KSIĄŻKI… Wiele jest w tej książce dobra, na dodatek opisanego zwięźle i bez wszędobylskiego lania wody. Jeśli ktoś jest zainteresowany poprawą stylu oraz formy, albo w ogóle nauczeniem się czegoś więcej o panowaniu nad słowem, to zdecydowanie warto sięgnąć po dzieło Jabłońskiego. Subiektywna ocena: 9/10
Marta Komar Marta Komar

Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować). Copywriting & Webwriting

Kolejna pozycja w naszym zestawieniu, która nie jest stricte związana z programowaniem na Androida czy inne mobilne systemy. Jednak dla tych, którzy tworzą w internecie teksty będzie pozycją, dzięki której nauczą się jak to wszystko ogarnąć, lub utrwalą swoją wiedzę. Książka Artura Jabłońskiego od podstaw uczy nas jak przyciągnąć uwagę potencjalnych czytelników klientów i duża część książki poświęcona jest przede wszystkim jak taki tekst ma wyglądać. Jak powinny wyglądać zdjęcia, nagłówki. Jakich czcionek powinniśmy używać, a później przechodzi do sedna informując jak tworzyć teksty, które sprzedają. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, że nie ma tutaj złotego środka, ale większość informacji, które znajdziecie w tej pozycji to zdecydowanie uniwersalna wiedza, którą można przenieść na swój grunt, często z drobnymi modyfikacjami. Myślę, że dla tych, którzy piszą w internecie to zdecydowanie ciekawa pozycja i warta swojej ceny. Jak pisać, żeby chcieli czytać … to również nie jest pozycja przesadnie obszerna, jednak na 168 stronach można zdecydowanie znaleźć sporo ważnych informacji o copywritingu i nie tylko.
MobileWorld24 Łęczycki Wojciech

Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować). Copywriting & Webwriting

Jak tworzyć ciekawe treści i angażować czytelnika? Co jest ważne przy redagowaniu tekstu? Na co zwracać uwagę, pisząc tekst? Dowiedz się jak pisać żeby ludzie czytali, o czym opowie Ci Artur Jabłoński! Od czasu premiery książki zatytułowanej ,,Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować). Copywriting & Webwriting”, której autorem jest Artur Jabłoński, minęło już trochę czasu. Pomimo tego, książka po dziś dzień cieszy się zainteresowaniem i jest polecana przez osoby tworzące treści na prywatny użytek i zawodowy. Czy dołączysz do grona zadowolonych czytelników? Tego możesz dowiedzieć się z poniższego tekstu! Jak prawidłowo tworzyć dziś treści? Pisanie nie jest już tak proste, jak kiedyś. Moim zdaniem to, czego uczą w szkole, na lekcjach języka polskiego, niekoniecznie sprawdza się w życiu. Inaczej piszemy listy, rozprawki, bloga czy treści reklamowe. Mimo wszystko możemy opanować technikę i sposoby, dzięki którym będziemy mogli tworzyć treści pod bloga, jak i list do cioci zza granicy. Pytanie tylko, czy książka Artura Jabłońskiego, może nas czegokolwiek nauczyć? Kim jest Artur Jabłoński? Autor książki ,,Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować). Copywriting & Webwriting”, zajmuje się prowadzeniem szkoleń dla firm oraz marketingiem. Wśród obowiązków, które należą do specjalisty, jest planowanie i realizacja kampanii: w Google AdWords i social media (Facebook, Instagram, Twitter), oraz budowania marketingu mailingowego. Co znajdziesz w książce Książka napisana przez Artura Jabłońskiego, jest zbiorem wielu podpowiedzi i wskazówek, mających istotne znaczenie w tworzeniu treści. Bez znaczenia czy piszesz list albo nowy tekst na swojego bloga. Autor zwraca tutaj uwagę na to, jak zbudować tekst, aby był ciekawy dla oka, zachęcał do przeczytania i nie odstraszał zbitymi w jedność zdaniami. Obrazowo wyjaśnia jaką wartość ma forma, a ile znaczy sama treść, tłumacząc przy tym, w jaki sposób czytelnicy czytają na komputerze, a w jaki sposób z papieru. Nie brakuje przykładów i konkretnych wskazówek, tworzących kompletny poradnik, tworzenia tekstów. Dla osób prowadzących strony internetowe, treści do social-mediów, dostają techniczną wiedzę, jak sprawić, aby zaintrygować odbiorcę i zaprogramować tak, aby treść była czytelna i łatwa do przyswojenia na każdym urządzeniu. Według mnie Artur Jabłoński jako jeden z niewielu autorów, zwrócił uwagę, na jakich to zwrotów i synonimów używać, żeby czytelnik zrozumiał co czyta. Wyjaśnił jak pisać, aby teksty były przystępne dla branżowca, jak i amatora zaczynającego przygodę z tym, czym się zajmujemy. W książce znajdziemy także, konkretne porady odnośnie do tworzenia tytułów, opisów, zajawek i innych elementów tekstu, które działają pod kątem SEO (pozycjonowania w wyszukiwarkach). Ponadto dowiadujemy się jak sprawdzać działanie ludzkiego mózgu, aby sugerować wybór na swojej stronie, z naciskiem na opanowanie umiejętności wezwania do działania (Call To Action), pod kątem różnych elementów strony internetowej. Czy warto kupić książkę Artura Jabłońskiego? W książce, którą dziś omówiliśmy, znajdziemy nie tylko porady, ale także kilka sztuczek, będących niezwykle istotnymi w redagowaniu treści, profesjonalnych, aby interesowały czytelnika od pierwszego otwarcia tekstu. Ku mojemu zaskoczeniu, na końcu autor podzielił się wątpliwościami odnośnie do napisania tej książki. Moim zdaniem bardzo dobrze, że ją napisał w takiej formule. Poruszone kwestie szybko się nie zdezaktualizują. Jedyne co zwróciło moją uwagę, to koniec książki, który wydaje się, jakby był pisany na szybko, żeby tylko dobrnąć końca. Po prostu odniosłem wrażenie, że w porównaniu do reszty lektury, na ostatnich stronach, Artur Jabłoński dużo mniej wyjaśniał, dużo krócej. Jeśli chodzi o pozytywy, książka uświadomiła mi kilka spraw, pod kątem blogowania, co jest jedną z moich pasji. Dlatego tak chętnie sięgam po książki, dzięki którym mogę się rozwijać. Ta z całą pewnością do nich należy. Przeczytałem ją w zaledwie kilka dni (2-4), upewniając się w swoich przekonaniach lub naprostowując te, których nie byłem pewny. Przy okazji, każdy z nas może się czegoś z niej nauczyć, tudzież poznać ciekawe sztuczki i chwyty, którymi posiłkują się specjaliści od marketingu, aby zwrócić naszą uwagę.
Patryk Tarachon