ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Psychologia pieniędzy. Ponadczasowe lekcje o bogactwie, chciwości i szczęściu

Wstęp Jak działa giełda papierów wartościowych? Kiedy kupować, a kiedy pozbywać się akcji? Ile należy oszczędzać, aby przejść w odpowiednim wieku na emeryturę? Tego rodzaju pytania zadajemy sobie, myśląc o finansach osobistych. Większość ludzi myśli, że pieniądze — inwestowanie, finanse i decyzje biznesowe — to przede wszystkim matematyka. Wystarczy mieć odpowiednie dane i wzory, aby dowiedzieć się, co dokładnie należy robić. Jednak w prawdziwym życiu ludzie nie podejmują decyzji finansowych na podstawie arkuszy kalkulacyjnych. Podejmują je przy stole, podczas kolacji, albo na firmowym zebraniu, pod wpływem mieszanki takich czynników jak ich osobista historia, unikalny światopogląd, ego, duma, marketing. Umiejętne obchodzenie się z pieniędzmi wcale nie zależy wyłącznie od tego, co wiesz. Ważniejsze jest to, jak się zachowujesz. A zachowanie jest czymś, czego trudno nauczyć. Morgan Housel dowodzi, że to czynnik ludzki jest kluczem do zrozumienia finansów. Jeżeli chcemy dowiedzieć się, dlaczego jedni toną w długach, a inni zdobywają fortuny, nie musimy studiować wysokości stóp procentowych. Musimy raczej poznać psychologię stojącą za podejmowanymi decyzjami. W książce, w której przedstawiono 19 krótkich historii opisujących różne, dziwne sposoby myślenia o pieniądzach, znajdziecie poniższe lekcje. Lekcje z książki „Psychologia pieniędzy” 1. Każdy ma swoje własne doświadczenia związane z ekonomią i pieniędzmi. Wszyscy znamy historię wielkiego kryzysu, który dotknął szczególnie amerykańską gospodarkę w latach 30-stych XX wieku — wydaje nam się, że dotyczył on każdego obywatela USA. Tymczasem John F. Kennedy spytany na jednym ze spotkań wyborczych o jego własne doświadczenia z tamtego okresu odparł, że jego rodzina tego kryzysu w ogóle nie odczuła. Co więcej — Rodzina Kennedych, majętna już w latach 20-stych, jeszcze pomnożyła swój majątek! John dopiero podczas studiów na Harvardzie zrozumiał, jak wielu ludzi wtedy ucierpiało. Każdy ma zatem inne doświadczenia związane z ekonomią i nie dotyczy to tylko zwykłego podziału na bogatych i biednych. Na przykład bogaty człowiek będzie miał inne podejście do pieniędzy, jeżeli większość życia egzystował w warunkach hiperinflacji, a inne będzie miał ten, który żył w czasach stabilnych cen. Każdemu wydaje się, że wie, jak działa świat, lecz podstawą zrozumienia psychologii pieniędzy jest uznanie, że wiemy niewiele. 2. To osobiste doświadczenia wpływają na decyzje finansowe. Kiedy ekonomiści budują modele zachowań finansowych, często polegają na tej fikcji: osoby podejmują racjonalne decyzje, kierując się własnym interesem w celu zwiększenia dochodu. Rzeczywistość wygląda nieco inaczej. Weźmy na przykład zakłady firmy Lotto. Przeciętne gospodarstwo domowe w USA, cechujące się niskimi dochodami, wydaje na loterię 411 $ rocznie. Tymczasem 40% gospodarstw domowych ma kłopot, aby oszczędzić więcej niż 400 $ na czarną godzinę. Niestety, są to te same rodziny. Czy takie zachowanie jest racjonalne? To mechanizm powszechniejszy, niż nam się wydaje. Według badań Urlike Malmendier i Stefana Nagela z 2006 roku większość decyzji finansowych jest determinowana naszym osobistym stosunkiem do ekonomii, jaki kształtuje się, kiedy wchodzimy w dorosłość. Ich wnioski z prowadzonych w USA przez 50 lat badań nad finansami gospodarstw domowych wykazały na przykład, że osoby, które dorastały w czasach kryzysu lub wysokiej inflacji, są w przyszłości mniej skłonne do inwestowania w akcje lub obligacje. 3. Współczesne koncepcje ekonomiczne to wciąż historyczne nowinki. Historia udomowienia wilków sięga dziesięciu tysięcy lat wstecz. Obecnie większość ras psów wydaje się przemiłymi psiakami, a mimo to wciąż bywamy zaskakiwani przez naszych pupilów, kiedy rzucają się w pogoń za wiewiórką lub szczerzą zęby na psa sąsiada. Ich instynkt drapieżnika wciąż jest głęboko zakorzeniony. Co ten przykład ma wspólnego z psychologią pieniądza? Otóż wiele. Z pieniędzmi i współczesnymi koncepcjami ekonomicznymi człowiek ma do czynienia zaledwie chwilkę, biorąc pod uwagę setki tysięcy lat naszej historii. Pierwsza moneta wyemitowana została 600 lat przed naszą erą na terenie dzisiejszej Turcji, a to i tak nic w porównaniu z takimi koncepcjami, jak na przykład emerytury. Systemy socjalne zaczęto powszechnie wprowadzać dopiero po drugiej Wojnie Światowej, lecz tak naprawdę były tylko pobożnym życzeniem dla większości obywateli USA, aż do lat 80. — wówczas średnia emerytura wynosiła 1000 $ dzięki rewaloryzacji. Oznacza to, że jedna z podstawowych koncepcji ekonomicznych powszechna jest jedynie dla dwóch pokoleń wstecz! Inne ważne systemy są niewiele starsze — konsumenckie kredyty hipoteczne, karty kredytowe i łatwe pożyczki na zakup samochodów osobowych to motory napędowe wzrostu gospodarczego USA. Stały się one łatwo dostępne dzięki G.I. Bill w 1944 roku. Ten akt prawny zapewnił szereg korzyści dla weteranów powracających z II Wojny Światowej. To, że kierujemy się instynktem i nie podejmujemy racjonalnych decyzji ekonomicznych, wcale nie oznacza, że jesteśmy niezrównoważeni. Jesteśmy w tej sprawie po prostu żółtodziobami. 4. Odrobina szczęścia odgrywa w osiągnięciu sukcesu finansowego większą rolę, niż nam się wydaje. Przed napisaniem książki autor miał okazję porozmawiać z laureatem Nagrody Nobla — Robertem Schillerem. Zapytał go wówczas, czy zdradzi swoją teorię dotyczącą inwestowania, która nie jest powszechnie znana. Schiller odparł: „niedocenianie faktycznego wpływu szczęścia na wyniki”. Większość inwestorów i przedsiębiorców oczywiście się z tym nie zgodzi, lecz w rzeczywistości trudno obliczyć, jaką rolę odgrywa szczęście w sukcesie, bądź porażce różnych przedsięwzięć. Według ekonomisty Bhashkara Mazumdera dochód dwojga rodzeństwa jest bardziej ze sobą skorelowany niż ich wzrost czy waga. Jeżeli Twój brat jest bogaty, jest o wiele bardziej prawdopodobne, że Ty również jesteś, niż mielibyście być tego samego wzrostu — łatwo to wyjaśnić. Rodzeństwo wychowane jest przeważnie w jednym gospodarstwie rodzinnym i obserwuje zachowania swoich rodziców, jak również ma podobne przywileje i szanse życiowe, rodzice dbają o ich rozwój, wysyłają do podobnych szkół itd. Zapytaj jednak dwóch bogatych braci o tę teorię — oczywiście zaprzeczą. Bierze się to z ludzkiej natury. Mamy tendencję do przecenienia lub niedoceniania roli szczęścia, czy przypadku w zależności od sytuacji. Jeżeli nam się powodzi — jest to wynik ciężkiej pracy, a jeśli coś idzie nie tak — obwiniamy za to pech. Natomiast kiedy oceniamy wyniki innych osób, nie jesteśmy już tak pobłażliwi — porażki innych kładziemy na karb lenistwa lub krótkowzroczności. Nasza kultura, obsesyjnie wpatrzona w sukces, nie pomaga nam w byciu obiektywnymi. Magazyn Forbes rzadko celebruje znakomitych inwestorów, którzy pechowo zbankrutowali — częściej znajdziemy artykuł o przeciętnych przedsiębiorcach, którzy odnieśli sukces, choć być może fartem. Jeśli chodzi o finanse, nie tylko powinniśmy zrozumieć, co działa, a co nie, ale warto również wnieść odrobinę przypadkowości. Być może nie uda nam się zmierzyć poziomu szczęścia, jakby to widział Schiller, ale warto wziąć je pod uwagę. 5. Bardziej pomoże Ci odnieść sukces skupienie się na ogólnych wzorcach niż na specyficznych przypadkach. Bill Gates zażartował raz, że sukces to parszywy nauczyciel. Dążąc do własnych celów, przeceniamy sukces indywidualnych przypadków. Naśladując miliarderów, którzy zmieniają świat i nie doceniając roli szczęścia, zaczynamy błądzić. Tracimy z oczu szeroki obraz i bardziej ogólne wzorce ekonomiczne. Spójrzmy na historię Johna D. Rockefellera, jednego z największych przedsiębiorców w historii — kiedy rozpoczynał karierę w przemyśle naftowym, przestarzałe prawo USA hamowało jego działania. Recepta była prosta: ignorować prawo, które przeszkadza mu w osiągnięciu sukcesu. Patrząc wstecz, łatwo nam jest ocenić determinację Rockefellera w łamaniu prawa, lecz co jeśli nie osiągnąłby sukcesu finansowego? Oceniliśmy go jak jeden z amerykańskich sędziów, jako „nie lepszego od przeciętnego złodziejaszka”. Wydaje się, że w jego przypadku rola szczęścia miała niebagatelne znaczenie — być może kilka odrębnych wyroków tu i tam, a może zmiana klimatu politycznego, szczęśliwie pomogły w zbiciu fortuny. Alternatywną do ślepego naśladowania zachowań konkretnych osób jest więc studiowanie powszechnych wzorców sukcesu i porażki. Im bardziej wzorzec jest powszechny, tym łatwiej zaimplementujesz go do swojego życia. Przykład: wszelkie badania potwierdzają, że ludzie, którzy planują i kontrolują strukturę swojego dnia, są szczęśliwsi w pracy. 6. Zazdrość i chciwość prowokuje u ludzi lekkomyślność. Kapitalizm jest najlepszy do generowania dwóch rzeczy: bogactwa i zazdrości. Początkujący zawodowy bejsbolista zarabia 500.000 $ rocznie. Według powszechnych standardów jest bogaty, lecz kiedy porówna swoje zarobki z gwiazdą drużyny, jakim jest Mike Trout, zarabiającym 36 mln $, pojawia się zazdrość. Chce zarabiać więcej. Z drugiej strony, kiedy Mike Trout przeczyta, ile zarabiają top menedżerowie funduszy hedgingowych (ponad 300 mln $ rocznie), zaczyna czuć się płotką. Według wzorców kapitalistycznych nie ma nic moralnie złego w zazdrości — powoduje ona chęć zwiększania dochodu, lecz jest jeden problem: doprowadza często do lekkomyślnych decyzji. Wystarczająco bogaty — co to oznacza? Autor podaje przykład Rajata Gupty, urodzonego w slumsach Kalkuty przedsiębiorcy, który wspinał się po kolejnych szczeblach kariery. Przez lata był prezesem zarządu firmy konsultingowej McKinsey i kiedy przechodził na emeryturę w 2007 roku, jego majątek oszacowano na 100 mln $. Mógł żyć, jakkolwiek chciał, lecz wciąż zazdrościł miliarderom i postanowił za wszelką cenę zostać jednym z nich. Kiedy w 2008 roku jako członek rady nadzorczej Goldmann Sachs posiadł informację, że Warren Buffet zamierza dofinansować firmę kwotą 5 miliardów $, aby przetrwała kryzys finansowy, zlecił kupno 175 tys. akcji firmy. Oczywiście te nielegalne działania nie spowodowały, że został miliarderem. Prokuratorzy dopatrzyli się wielu podobnych podejrzanych transakcji… Morał z tej historii taki, że chciwość często prowadzi do złych decyzji, pomimo iż ze względów finansowych są korzystne. Pozostawienie okazji na stole nie zawsze oznacza stratę — wręcz przeciwnie. 7. Gromadzenie bogactwa jest łatwiejsze niż jego utrzymanie. Jesse Livermore był jednym z pierwszych wielkich maklerów w USA, a także jednym z twórców Wall Street. Jego majątek jeszcze przed 30-stką wart był dzisiejszych 100 milionów $. W 1929 roku przewidział krach giełdowy i zaczął zawierać wyłącznie krótkie pozycje (mające na celu osiągnięcie zysku w przypadku spadku cen). W momencie, w którym wielkie fortuny upadały, a inwestorzy giełdowi skakali z okien Livermore, zarobił kolejne 3 miliony. Niestety nie znał słów Billa Gatesa o tym, że sukces to parszywy doradca. Uwierzył, że jest geniuszem, i począł zawierać coraz większe i bardziej ryzykowne transakcje, co ostatecznie doprowadziło go do bankructwa i samobójstwa w 1940 roku. Zarabianie pieniędzy wiąże się z ryzykiem, optymizmem i odwagą. Utrzymanie bogactwa to zupełnie inna psychologiczna gra — napełniona bywa strachem przed jego utratą. Właściwą postawą wydaje się jednak pokora. W historii można spotkać wielu Livermore’ów, choć nie zawsze ich losy bywają tak tragiczne. Statystycznie 40% przedsiębiorstw w USA ostatecznie bankrutuje. Jaka jest zatem recepta na przetrwanie? Wytrwałość. Przedsiębiorcy, którzy odnieśli sukces, mają kilka wspólnych cech, lecz wytrwałość w poszukiwaniu szans jest najbardziej powszechna. Jeśli dołożą do tego odrobinę strachu przed utratą zysków, zaczynają patrzeć na potencjalne dochody z różnych perspektyw. 8. Nawet jeśli 50% Twoich decyzji jest błędnych, wciąż możesz zbić fortunę. Jednym z największych kolekcjonerów sztuki był uciekinier z nazistowskich Niemiec — Heinz Berggruen. Po studiach na Uniwersytecie Kalifornijskim był poczytnym dziennikarzem i krytykiem sztuki. Swój pierwszy obraz w kolekcji kupił w 1940 roku za 100 $, a 60 lat później sprzedał swoją kolekcję niemieckiemu rządowi za 100 milionów $. Składała się m.in. z licznych obrazów Klee’a, Picassa czy Matissa. Czy tak pokaźną kolekcję zdobył dzięki swojej wiedzy, intuicji, szczęściu? Odpowiedź firmy inwestycyjnej Horizon Research wydaje się zaskakująca. Według jej badań wszyscy wielcy kolekcjonerzy kupują wszystko, co im wpadnie w ręce. Niektóre zakupy okazują się po latach strzałem w dziesiątkę, podczas gdy większość przeciętnych prac zalega w magazynach. Zwrot z inwestycji skupia się na tych najlepszych, a wycenia się wartość całej kolekcji. Zbiory Berggruena miały podobne podstawy, ponieważ skupiał się raczej na licznych zakupach od wielu nieznanych artystów, niż na poszukiwaniu kolekcjonerskich perełek. Taka strategia jest właściwie odpowiednia dla wszelkiego rodzaju inwestycji i jest znana jako koncepcja długiego ogona. Stosowana jest przez takich gigantów jak Amazon czy Netflix. Kryje się za nią mnóstwo analiz ekonomicznych, lecz można ją uprościć do jednego zdania: jeżeli zrobisz coś wyjątkowo dobrze kilka razy, możesz sobie pozwolić na liczne drobne potknięcia. A jeśli przełożyć ją na świat sztuki: jeżeli w Twojej sypialni wisi obraz Picassa, nie przejmujesz się całym garażem średnich malowideł. 🙂 Podsumowanie Finanse osobiste i decyzje z nimi związane są o wiele mniej oczywiste w realnym świecie, niż jak to opisują liczne podręczniki ekonomii. Mnóstwo zachowań, takich jak kupowanie losu na loterii przez bankruta, nie jest racjonalnych, lecz da się je w jakiś sposób wytłumaczyć. To samo dotyczy decyzji inwestycyjnych, które są często podejmowane w oparciu raczej o nasze młodzieńcze doświadczenia, niż o analizę obecnej sytuacji rynkowej. Upraszczając — nasze zachowania związane z pieniędzmi są przede wszystkim wynikiem głęboko zakorzenionych w naszej głowie przesłanek. Moja opinia o książce Nie jestem ekspertem od finansów. Właśnie dlatego chętnie czytam i zapoznaje się z podstawami działania rynków finansowych. I muszę przyznać, że książka Morgana Housela nie jest kolejnym poradnikiem o tym „jak się dorobić”. Nie stara się tłumaczyć, jak przewidzieć co wydarzy się na rynku (wszyscy wiedzą, że to niemożliwe, ale wszyscy i tak próbują). Mówi o finansach od innej, uważam, że ponadczasowej strony, bo od strony ludzkiej psychologii i zachowań. Na pewno po jej przeczytaniu poprawi się Wasz stosunek do pieniądza i może poprowadzi Was do zmiany złych nawyków. Polecam lekturę! 7/10
Książka w Minutę

Sztuka mówienia "NIE". Broń swoich racji, odzyskaj kontrolę i czas, odmawiaj bez poczucia winy

Ile razy dla świętego spokoju zgadzałaś się na prośby od innych osób? A czy kiedyś pomyślałabyś, że możesz powiedzieć "nie" bo Ci się nie chce? albo że chcesz spędzić czas po swojemu? Albo stawiałaś swoje dobro, potrzeby na pierwszym miejscu, mimo, że osoba prosząca to była mama, siostra, brat, ukochany albo najlepszy przyjaciel? Wiele osób ma z tym problem, jesteśmy nauczeni, że nie wolno być egoistami, trzeba pomagać innym, bo jak odmówimy to już nigdy nikt nam nie pomoże! Wiadomo! Wiele osób słyszących słowo "nie", bierze to do siebie - że to nie chcesz im pomóc a nie że nie chcesz czegoś zrobić. Ale też często można się spotkać z szantażem emocjonalnym "bo ja dla Ciebie bym wszystko, zawsze, nigdy bym Ci nie odmówiła itd.". Damon Zahariades napisał książkę "Sztuka mówienia "NIE". Broń swoich racji, odzyskaj kontrolę i czas, odmawiaj bez poczucia winy". Pokazuje w niej, jak krok po kroku odzyskać swój głos, przestać być wykorzystywanym, odeprzeć manipulacje i zacząć żyć na własnych zasadach, zgodnie ze sobą i swoimi potrzebami. Książka ma sporą czcionkę, rozdziałów jest sporo, ale są one kilkustronne więc czyta się je bardzo szybko. W książce znajdziemy wiele przykładów. Zanim skończysz lekturę "Sztuki mówienia NIE", uświadomisz sobie dwie rzeczy. Po pierwsze, zrozumiesz, dlaczego tak trudno jest odrzucać prośby innych. Po drugie, nauczysz się odmawiać bez poczucia winy i w taki sposób, że zaskarbisz sobie szacunek ludzi, którzy zgłoszą się do Ciebie po pomoc."
http://www.booksmylove.pl/ Małgorzata Pałka

Jak zostać stoikiem. Odporność emocjonalna i pozytywne nastawienie

Sięgnęłam po tę pozycję w poszukiwaniu inspiracji do walki z rozdrażnieniem, irytacją i niepotrzebnymi negatywnymi emocjami, zatruwającymi od czasu do czasu moją codzienność. I dokładnie to otrzymałam. Książka podzielona jest na trzy części. Pierwsza wyjaśnia definicję i zarysowuje historię stoicyzmu. Po opisie głównych postaci nurtu mogłam się sprawdzić w krótkim quzie ile zapamiętałam z przeczytanego tekstu. Oczywiście nieco pomieszałam, więc za duży plus liczę, że mogłam zweryfikować swój poziom koncentracji ;) W drugiej części autor przedstawia narzędzia, którymi stoicy operują, by wprowadzać idee w swoje życie, a w trzeciej porusza kilka tematów dotyczących codziennego funkcjonowania, jak walka z negatywnym nastawieniem i odporność emocjonalna. Czytelnik dostaje więc uporządkowany, konkretny poradnik, do którego można sięgać wiele razy kierując się wprost do potrzebnego w danym momencie fragmentu. Ta pozycja przede wszystkim wypleniła ze mnie wszelkie błędne przekonania o tym, że stoik musi zachować obojętność ponad wszystko i z kamienną twarzą iść przez życie. Co zdaje się być niesamowicie smutnym sposobem funkcjonowania. Jednak w stoicyzmie nie chodzi o obojętność, a o wybór. Właściwe rozdysponowywanie swoimi największymi zasobami, czyli czasem i energia. Ich, raz utraconych, nie odzyskamy. Stoicyzm uczy jak nie marnować i efektywnie przekształcać je w coś dobrego. Lektura tej książki wzbudziła we mnie głód wiedzy. Chętnie sięgnę po jeszcze jedną lub dwie pozycje i ogarnę wreszcie swoje emocje. Czas przejąć stery i jeszcze bardziej świadomie przeżywać każdy dzień. Jeśli czujesz podobnie, ta pozycja to całkiem dobry początek.
Znalezione Wśród Wielu Barnach Małgorzata

Dobre nawyki. Zakochaj się w życiu na nowo

O nawykach napisano już wiele książek, koncentrujących się głównie na tym, w jaki sposób te nawyki zmienić, jak wykształcić w sobie nowe nawyki, wspomagające nas w osiąganiu celów. Sporo jest też książek poświęconych kreatywności, które zwracają na drugą stronę medalu, czyli na rutynę i stagnację spowodowaną przez nawyki. Te pozycje zachęcają nawet, żeby wyrwać się ze szponów nawyków, żeby przełamywać schematy, żeby każdego dnia robić coś inaczej, niż dotychczas. To jak to w końcu z tymi nawykami jest? Są dobre czy złe? Pomagają nam czy przeszkadzają? O tym, że nawyki sprawdzić się mogą również u osób kreatywnych, działających twórczo, pracujących w zawodach artystycznych pisze Magdalena Kuszewska – dziennikarka i redaktorka, sama pracująca na własny rachunek i w nienormowanym czasie pracy. Mimo iż jej samej rutyna kojarzy się ze stagnacją i brakiem rozwoju, całkowitym brakiem innowacyjnych pomysłów, to jednak decydując się na taki rodzaj kariery zawodowej i w procesie nabywania doświadczeń, ale też i obserwacji ludzi odnoszących sukces przekonała się, że … rutyna może być ratunkiem. O tym, jakie nawyki warto pielęgnować, w jaki sposób wspomagać nas one mogą w działaniu i dlaczego nawyki wcale nie wykluczają kreatywności przeczytamy w książce „Dobre nawyki”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa Sensus książka to lektura po którą sięgnąć powinni tak naprawdę wszyscy – i te osoby, które pracują na etacie, i te, które prowadzą własną działalność czy działają na zasadzie wolnego strzelca. Autorka tłumaczy, że nawyki mogą być dobre i złe, a książka stanowi właśnie zbiór tych, które sprawdziły się w przypadku Kuszewskiej, które ją zainteresowały i które wcieliła w życie. To, co je wyróżnia, to łatwość ich wprowadzenia do naszej codzienności, przy jednoczesnej wysokiej skuteczności. To, co istotne i na co autorka zwraca uwagę to fakt, że „każdy nawyk (…) musi być świadomy, bo dopiero wtedy może sprawiać frajdę”. Ta świadomość nawyku oznacza, że jesteśmy przekonani o słuszności postępowania i o tym, że idziemy dobrą drogą. Kuszewska poleca wymienione nawyki wprowadzać metodą małych kroków, bez rewolucji, w naturalny sposób czyniąc je częścią naszego życia. Tym sposobem nauczymy się wdzięczności, nauczymy się dziękować nawet za drobne rzeczy, które nas spotykają. Warto te wszystkie dobrze rzeczy spisywać, najlepiej o ustalonej porze, tworząc listę wdzięczności. Warto również zacząć myśleć o sobie pozytywnie i nauczyć się przyjmować komplementy, a także zapisywać na papierze to, co ważne. Takie zapisywanie pozwala zatrzymać chwile na dłużej, a także nabrać dystansu do wielu spraw. Dzięki książce przekonamy się też, ze rozpamiętywanie nam szkodzi i zaczniemy z tą skłonnością walczyć, kierując swoją uwagę na inne sprawy. Dowiemy się też, jak zostać optymistą, jak koncentrować się nad tym, co najcenniejsze (również jeśli chodzi o rzeczy), a naturalną konsekwencja tego będzie redukcja otaczających nas przedmiotów. Nauczymy się też czerpać radość z nowych rzeczy, a także odkrywać piękno w tym, co już znamy, zachwycając się wszystkim niczym dziecko. Przekonamy się ponadto, jak ważne jest poczucie przynależności do grupy , nauczymy się też zwalniać, odpuszczać i reagować elastycznie na zmiany. To tylko część opisanych przez autorkę nawyków (w książce proponuje ona ich dwadzieścia pięć), z których każdy jest w stanie poprawić realnie jakość naszego życia. Wdrażając kolejno opisywane nawyki stajemy się bardziej produktywni, wzrasta nasze subiektywne poczucie szczęścia, a nawet wolności. Nie mają one nic wspólnego z klatką tworzoną przez rutynę, ale raczej z postawami wobec różnych spraw czy wyzwań i pozwalają zobaczyć nasze życie czy codzienne wyzwania w zupełnie innym świetle.
QulturaSlowa Justyna Gul

Przedsiębiorczość. Jak założyć i rozwijać własną firmę

Brian Tracy to mówca motywacyjny, trener oraz autor bestsellerów. Na podstawie swoich doświadczeń napisał książkę „Przedsiębiorczość. Jak założyć i rozwijać własną firmę”. Przeanalizujmy wspólnie tą książkę. Ambicja, odpowiedzialność i wytrwałość Jeśli zależy nam na sukcesie w biznesie, zakodujmy sobie, że ponosimy odpowiedzialność za nasze życie, a nasz najcenniejszy aktyw finansowy to zdolność zarobkowa. Do zatriumfowania na arenie zawodowej potrzeba ambicji. Tracy podkreśla, że częstą praktyką wśród ludzi ambitnych jest spisywanie celów – po ustaleniu sprecyzowanych zamierzeń, nigdy schodzą z obranej ścieżki. Przytrafiają się im oczywiście porażki, ale – zamiast się załamywać – wyciągają z niepowodzeń wnioski. Ważne pytania, planowanie oraz oszczędność Kluczowe pytania dla początkującego przedsiębiorcy: Co sądzę o moim produkcie i kto jest klientem? Pierwsze 2-4 lata stanowią dla nowej firmy wyścig z czasem, ciągłą walkę oraz wyrzeczenia. W rozkręceniu interesu pomaga doświadczenie – 90% firm zakładanych przez osoby z obyciem biznesowym zdobywa wysokie wyniki, zaś 80% firm kierowanych przez nowicjuszy ponosi klęskę. Niezależnie, czy mamy praktykę czy nie, nie zapominajmy o planowaniu biznesowym, o znaczeniu wolnych przepływów pieniężnych i nieustannie budujmy markę. Wytrawni przedsiębiorcy, zamiast wynajmować nowe biura, czy kupować nowe sprzęty, wolą pożyczać i dzierżawić. Reguła trzech w biznesie i rekrutacji Zdolny biznesmen przestrzega prawa trzech – zajmuje się trzema czynnościami gwarantującymi 90% dochodów, resztę powierzając członkom załogi. Cechy wydajnego pracownika: doskonale wykonuje zadania, bierze za nie pełną odpowiedzialność, ma pozytywne nastawienie i przejawia zdolności interpersonalne. W trakcie procedury kwalifikacyjnej zapytajmy kandydata o karierę zawodową oraz o gotowość do pracy. Podczas wywiadu konsekwentnie trzymajmy się reguły trzech: rozmowa z co najmniej trzema osobami, minimum trzy rozmowy z kandydatem, w trzech różnych miejscach i na trzy różne sposoby. Zatrudniajmy powoli, zwalniajmy szybko – człowiek przyjęty na stanowisko ma zacząć z przytupem, maksymalnie obciążony obowiązkami. Myślenie marketingowo-sprzedażowe W końcowej części książki „Przedsiębiorczość. Jak założyć i rozwijać własną firmę” Brian Tracy dzieli się spostrzeżeniami dotyczącymi marketingu i sprzedaży. Marketing – zachęcanie konsumentów do skorzystania z oferty, strategia opierająca się o cztery filary: specjalizację, dyferencjację, segmentację oraz koncentrację. W kontekście sprzedaży istotne są: produkt, promocja, cena, miejsce, pozycjonowanie, opakowanie i ludzie. Zastanówmy się czego robić więcej, mniej, a czego zupełnie zaprzestać, bierzmy też pod uwagę podstawę zerową – rezygnujmy z obszarów/klientów nieprzynoszących pożytku. Książka „Przedsiębiorczość. Jak założyć i rozwijać własną firmę” to przydatna lektura. Mimo, że nie można się w pełni zgodzić z obecnym w publikacji stwierdzeniem, że mało zarabiamy, ponieważ nie dość się staramy, treści zawarte w książce wesprą czytelników w pokonywaniu biznesowych wyzwań.
books4business.pl