Recenzje
Zmień swoje nawyki w 30 dni. Jak w prosty sposób przejąć kontrolę nad własnym życiem
Co odróżnia człowieka sukcesu od przeciętnego obywatela? Dlaczego niektórzy pną się po szczeblach kariery, podczas kiedy inni z ledwością są stanie związać koniec z końcem? Jak to możliwe, że doba jednych wydaje się nie mieć końca, podczas kiedy innym czas wydaje się przeciekać pomiędzy palcami? Dlaczego jedni wydają się być spełnieni, podczas gdy innym wciąż czegoś brakuje?
Odpowiedź na te pytania jest jedna – to, co odróżnia te osoby, to pewne powtarzalne wzorce zachowań, czyli nawyki. Większość z nas zdaje się na los, będąc przekonanym, iż niewiele możemy zrobić, iż niewielki mamy wpływ na to, co się dzieje, na kierunek naszego życia. Tymczasem wszystko, co nas spotyka, to efekt naszego sposobu myślenia, naszego nastawienia, działania, niezależnie od tego, czy jest świadome czy intuicyjne. Dla tych wszystkich, którzy nareszcie chcą odzyskać kontrolę nad swoim życiem, dla tych, którzy marzą o poprawie jakości swojej egzystencji, adresowana jest książka pt. „Zmień swoje nawyki w 30 dni”. Książka autorstwa Marca Reklau, opublikowana nakładem Wydawnictwa Sensus, pozwala nam dokonać zmian w swoim życiu, rzeczywiście w ciągu trzydziestu dni. Wystarczy tylko chwila zastanowienia i lektura książki, zaś po niej – działanie – by osiągnąć sukces i zadbać o swoje szczęście. Tym samym jest to poradnik dla tych, którzy czują niedosyt, dla tych, którzy pragną coś osiągnąć, pragną piąć się wyżej i wyżej, ale również dla tych, którzy nie wiedzą co robić ze swoim życiem.
Autor w kolejnych rozdziałach tłumaczy, co powinniśmy zmienić, jakie zachowania wdrożyć. Aktywna postawa, zastosowanie rad i wykonanie opisanych w książce ćwiczeń pozwala wprowadzić do swojego życia nowe nawyki, które pociągać będą za sobą kolejne zmiany. Warto przeczytać ten poradnik po raz pierwszy „od deski do deski”, a następnie wrócić do niego z zeszytem i długopisem, analizując swoje zachowania i skrzętnie wykonując opisane przez autora zadania.
Przekonamy się, jak ważna dla naszego nowego etapu w życiu jest samodyscyplina, a także, jak ważne jest wzięcie odpowiedzialności na swoje życie. Autor pisze: „Jeśli nie podobają ci się wyniki, zmień dane wejściowe – myśli, emocje i oczekiwania”. Zauważa również, że możemy zmienić tylko to, co znajduje się pod naszą kontrolą. Jeśli zatem spóźniamy się do pracy z powodu korków, to nie one są winne naszego spóźnienia, ale nasza postawa – tymczasem wystarczy wyjść wcześniej z domu lub zmienić środek transportu. Pora zatem przestać myśleć jak ofiara, bo z taką mentalnością będziemy jedynie biernie na wszystko reagować. I nigdy nie zdarzy się cud, który zmieni wszystko. Tymczasem jako osoby o mentalności bohatera mamy możliwość wziąć odpowiedzialność za swoją sytuację i zdefiniować strategię działania oraz czerpać z cennych doświadczeń z przeszłości, dokonując realnych zmian w swoim życiu.
Lektura książki pozwoli na refleksje dotyczącą naszych dotychczasowych przekonań, bowiem to one wpływają na emocje, te zaś przekładają się na działanie, a ono prowadzi do uzyskania określonych wyników. Dowiemy się, czym jest „przeramowanie” i w jaki sposób zmiana perspektywy może nam pomóc, zaczniemy koncentrować się też na tym, czego pragniemy, bez tracenia energii na rozmyślanie o tym, czego nam brakuje. Zastanowimy się również nad tym, jakie nawyki chcemy wprowadzić oraz zdefiniujemy wartości, które są dla nas istotne. To tylko część pracy, jaką będziemy musieli wykonać, ale efekty mogą być spektakularne i co najważniejsze – zobaczymy je niemal natychmiast.
Forma książki (kolejne kwestie opisane w jasno zatytułowanych rozdziałach) pozwala natychmiast powrócić do interesujących nas kwestii, by zweryfikować nasze postępowanie czy… wypracować kolejne nawyki, zbliżające nas do takiego życia, jakie chcemy wieść.
QulturaSlowa Justyna Gul; 2021-07-16
Heksagon szczęścia. Równowaga kluczem do spełnienia
"Heksagon szczęścia" to książka autorstwa Fryderyka Karzełek - przedsiębiorcy i trenera rozwoju osobistego, przywództwa czy komunikacji.
Okładka książki nawiązuje do samego tytułu - widnieje na niej heksagon pełen ilustracji, które nawiązują do treści książki, a właściwie rozdziałów w postaci ksiąg I-VI. W samej książce brak koloru, jest biało-czarna.
Autor rozpoczął książkę ciekawym trickiem - poprosił czytelnika o obliczenie ile czasu zajmie mu przeczytanie całej książki (u mnie wyszło około 4 h). Autor zachęca nas także do czytania swojej książki całkowicie inaczej niż w większości przypadków - książkę "Heksagon szczęścia" mamy czytać w dowolny sposób, nie od deski do deski, a na chybił trafił w dowolnej chwili. W książce znajdziemy mnóstwo cytatów słynnych osób, naukowców, myślicieli. Książka jest również pełna "zadań" dla czytelnika - autor prosi nas o analizę, wymienianie priorytetów i różnych epitetów opisujących przeróżne zagadnienia.
W Księdze I autor dotyka wielu zagadnień zdrowia - od definicji zdrowia, po refleksje nad zdrowiem, metody leczenia Hipokratesa, sen czy zalety posiadania zwierzątka. W tym rozdziale również czekają nas zadania: np. wymienienie sytuacji, gdy nie odczuwamy głodu, ale jednak sięgamy po jedzenie.
Nie do końca jednak podoba mi się kontrowersyjne podejście do planu żywienia proponowane przez autora. Brak w nim rozsądku. Autor proponuje, aby w poniedziałek nie jeść nic, we wtorek jeść owoce, w środę kasze i warzywa, w czwartek wciąż wegańsko, w piątek i sobotę wegetariańsko, a w niedzielę - wszystko co wpadnie w ręce - dosłownie tak napisał sam autor, co uważam za delikatnie mówiąc niemądre zachowanie, którego nie warto polecać (mam na myśli ogromne ryzyko wielu niedoborów witamin, mikroelementów i przede wszystkim białka). W tej części znajdziemy również zagadnienia postu, autofagii. Autor jest obecnie na diecie ketogennej - taką adnotację znajdziemy w tym rozdziale.
Kolejna, II Księga opowiada o pracy, sensu pracy. Autor przytacza wiele historii przedsiębiorców i firm. W tym rozdziale dowiemy się dlaczego Nokia odniosła sukces, jak zaplanować własną karierę czy jak zachować równowagę między życiem, a pracą. Także w tej części czeka nas wiele zadań do wykonania.
Część III to finanse. Autor opowiada nam jakie są etapy zarabiania, skąd pozyskać źródła pieniędzy, jak przejść 10 kroków do stabilności finansowej czy jak skutecznie spisywać i wykorzystywać własne pomysły. W tej części znajdują się również kwestie inwestowania. Księga II zawiera ogrom ciekawostek takie jak np. informacja o tym, że bydło to najstarsza forma pieniędzy.
Księga IV to relacje - tutaj znajdziemy informację o tym jak poznać swoją rolę w życiu, jak określić własne zdolności. Autor opowie nam również o przyjaźni oraz profilach ludzkich. Dowiemy się również, dlaczego nie warto uparcie stać przy swoim za każdym razem. W tej części również znajdują się cytaty i zadania do wykonania. Autor przytacza nam nawet bajkę Krasickiego!
Księga V to czas dla siebie. Autor tłumaczy nam jak ważne jest hobby i własne zainteresowania oraz dlaczego czas dla siebie to tak niedoceniany element życia. W tej części czeka nas analiza całego dnia oraz wiele pytań dotyczących zagadnień czasu wolnego i pracy
Ostatnia część Księga VI to rozwój osobisty. Tutaj spróbujemy zrozumieć rolę nawyków, spróbujemy znaleźć sens istnienia i poznać absurdy rozwoju osobistego. W tej części czeka nas długa ankieta pełna pytań np. jak wiele czasu poświęcamy czytaniu. Znajdziemy tutaj również listę pt. "13 nawyków ludzi sukcesu" do których autor zaliczył np. życzliwość i samoocenę oraz asertywność
.
Podsumowując: Książkę oceniam bardzo pozytywnie. Na pewno skorzystam z rady autora i będę do niej zerkać - na chybił trafił, nie od deski do deski.
Minusy: Minus za dość radykalne podejście do proponowanego czytelnikowi modelu żywienia.
Plusy: Ciekawie "zbudowana" książka. Uwielbiam cytaty - za co wielki plus, bo było ich (w całej książce) ogrom. Plus za "zadania" dla czytelników, które zmuszają do myślenia i refleksji.
Moja ocena: 9/10
KetoReva.pl Sztuba Sabina
Inteligencja finansowa. Co przedsiębiorca musi wiedzieć o liczbach
Czy księgowy może wyjechać z firmy Ferrari?
Dzisiaj w prosty i szybki sposób można założyć firmę. Jednak niewielu przedsiębiorcom udaje się przetrwać pierwszy rok. Wśród tych, którym się nie powiedzie, może być spore grono biznesmenów zakładających działalność jednoosobową zamiast na przykład spółki z o. o. Trzeba pamiętać, że wtedy odpowiada się całym swoim majątkiem, a wraz z upadkiem firmy kuleje również budżet w gospodarstwie domowym. Jeśli sprzedaż jest na dobrym poziomie to wszystko działa jak być powinno - czy na pewno? Z e-booka pt. „Inteligencja finansowa. Co przedsiębiorca musi wiedzieć o liczbach” autorstwa K. Berman, J. Knight i J. Case można dowiedzieć się, że liczy się wiele innych składowych w bilansie finansowym.
Księgowość jest sztuką
Co ciekawe, firma nie musi odnotowywać wyższych wyników sprzedaży, żeby „wizualnie” była postrzegana jako ta, która ma znaczny przychód. Wystarczy tylko odpowiednio „zinterpretować” finanse, takie jak amortyzacja, czy zysk, by firma stała lepiej. Czasami odpowiednie ujęcie takich elementów ogólnego budżetu w rachunkowości może przywrócić firmie płynność finansową. Szczególnie jeśli rozważy się termin, w jakim przyjmuje się pozyskiwanie należności związane ze sprzedażą produktów lub usług.
Sztuka w księgowości najczęściej jednak odbija się niekorzystnie na funkcjonowanie przedsiębiorstwa. Wciąż bowiem księgowy szacuje ewentualne zyski, amortyzację, czy wydatki według swojego uznania. Jeśli przedsiębiorca nie konsultuje takich rozwiązań z działem rachunkowości, firma może to boleśnie odczuć pod względem finansowym i wizerunkowym.
Zła kondycja przedsiębiorstwa, która może być spowodowana takimi a nie innymi szacunkami księgowego, zmusza niekiedy biznesmena do podejmowana radykalnych działań. Zalicza się do nich ograniczenie liczby personelu, czy cięcie kosztów przeznaczonych na dalszy rozwój. Często zaś po zwolnieniu pracowników w firmie spada morale, a także znacznie trudniej utrzymać ten sam poziom jakości świadczonych usług jak przed redukcją etatów.
Zdarzają się również sytuacje, kiedy przedsiębiorca zdaje sobie sprawę, że firma chyli się ku upadkowi. Wtedy, w porozumieniu z księgowym, może zmienić pewne szacunki finansowe, by instytucja lepiej „radziła sobie” na rynku. Na ogół takie zachowanie jest nieetyczne i wzbudza wątpliwości analityków finansowych, którzy zaczynają się szczegółowo przyglądać poczynaniom przedsiębiorcy podejmującemu takie działania. Są jednak i takie sytuacje, które mogą pomóc, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydają się mocno „naciągane”. Przykładem jest odsprzedaż towaru dystrybutorom z zaznaczeniem, że produkty powinny trafić do oferty nie wcześniej niż za kilka miesięcy. Przedsiębiorcy dystrybuujący towary niechętnie przystają na takie rozwiązania, ponieważ ich lokale magazynowe nie są „z gumy”. Niemniej nie jest to nieetyczne i może pomóc przetrwać trudniejszy okres w firmie.
Jak rozkładają się finanse w firmie?
Ważną kwestią jest to, jak firma księguje poszczególne przychody i rozchody. Niekiedy realizuje się takie projekty, których wpływ na rozwój przedsiębiorstwa trudno oszacować pod względem terminu. Nie sposób nie raz przewidzieć, czy opłacona kampania reklamowa będzie mieć widoczny wpływ na wzrost sprzedaży i czy da się to zauważyć w pierwszych trzech miesiącach po jej wdrożeniu, czy po roku. Stąd też w rachunkowości mogą pojawić się szacunki, które księgowy uznaje według siebie. Osoba, która natomiast zajmuje się rachunkowością, raczej nie ma na co dzień styczności z działaniami promocyjnymi. Dlatego te szacunki mogą być niedokładne, czy wręcz błędne. Przedsiębiorca powinien mieć to na uwadze i, na przykład uwzględniać wartość przybliżoną, a później ją odpowiednio zwiększać lub zmniejszać proporcjonalnie do otrzymanych wyników i statystyk.
Często amortyzacja bywa problematyczna, czyli to, jak długo dany przedmiot będzie użytkowany w firmie. Wielu początkujących przedsiębiorców wpisuje w koszty od razu całą kwotę, jaką przeznaczył na zakup określonego urządzenia, czy pojazdu. Takie podejście sprawia, że z firmowego budżetu odpływa znaczna kwota w jednym miesiącu. Natomiast amortyzacja to nic innego, jak przydatność danego przedmiotu na przestrzeni czasu. By firma nie traciła swojej płynności finansowej, najlepiej takie koszty rozłożyć na co najmniej rok lub więcej, w zależności od tego, jakiego przedmiotu dotyczy amortyzacja. Przykładowo samochód firmowy można użytkować przez pięć lat i koszt związany z jego zakupem warto rozłożyć na sześćdziesiąt miesięcy, wyliczając w ten sposób mniejszą kwotę co miesiąc.
Księgowy, który musi uwzględnić amortyzację, często może zapomnieć o tym, że dany produkt z czasem będzie tracić na swojej wartości. Innym takim aspektem, który wzbudza wątpliwości, jest to, jak długo firma będzie korzystać z przedmiotu ujętego w kosztach związanych z amortyzacją. Trudno bowiem przewidzieć, czy po dwóch latach od zakupu przedsiębiorca nie zdecyduje się sprzedać danego przedmiotu i kupić innego.
Jak ocenić „wyporność” firmy?
Jeśli przedsiębiorca chciałby nawiązać współpracę z daną firmą, musi sprawdzić, czy jest wypłacalna. Przydają się do tego odpowiednie wskaźniki, o których szczegółowo można przeczytać w e-publikacji pt. „ Inteligencja finansowa. Co przedsiębiorca musi wiedzieć o liczbach”. Są cztery najważniejsze szacunki tego typu, czyli wskaźnik: rentowności, zadłużenia, płynności i wydajności. Biorąc je wszystkie pod uwagę, łatwo udaje się oszacować, czy określona instytucja jest w dobrej sytuacji finansowej, należy do rozwijających się przedsiębiorstw, a także, czy ma co miesiąc większy przychód niż koszty.
Wskaźniki te wylicza się według prostych zależności. Dlatego nikomu nie powinno sprawić to większych problemów. Szczególnie gdy ma się na co dzień najmniejszą, chociażby styczność z firmową rachunkowością. Warto pamiętać o regularnym wyliczaniu takich wskaźników w przedsiębiorstwie, gdyż to właśnie dzięki nim można najszybciej zorientować się, w jakim położeniu jest firma. Dysponując takimi danymi odpowiednio wcześnie, można podjąć odpowiednie kroki zaradcze, by poprawić sytuację, jeśli nie jest korzystna.
Presja na księgowym
Ciemną stroną sztuki finansów jest to, jak wielką nieraz odpowiedzialnością obarcza się osobę, która zajmuje się rachunkowością. Jeżeli prowadzi księgi rachunkowe niewielkiej firmy, powinien bez trudu i stresujących sytuacji z powodzeniem wykonywać swoją pracę. Im jednak instytucja jest większa i ma różnorodne źródła przychodu i obciążeń, które księguje się w różnych terminach, sytuacja zaczyna się komplikować. Podkreślając to, że księgowy jest ekspertem tylko w swojej dziedzinie, często trudno jest mu precyzyjnie wyliczyć koszty, które wpisuje się według własnych szacunków. Zawsze więc takie wątpliwe kryteria wypełniać w rubrykach w porozumieniu z kimś, kto jest w firmie odpowiedzialny za sytuację finansową firmy, na przykład z menedżerem.
Najczęściej, gdy księgowy sobie, a firma sobie, prędzej, czy później dochodzi do przykrych konsekwencji, o których była wzmianka wyżej.
Trzeba też pamiętać o tym, że są tacy księgowi, którzy potrafią odprowadzać niewielkie kwoty co miesiąc na swoje konto, a przedsiębiorca zupełnie nie ma o tym pojęcia. Nieraz słyszało się historie o księgowych, którzy wyjechali z firmy przysłowiowym Ferrari. Wielu przedsiębiorców ma nieraz albo pełne zaufanie do swoich pracowników zajmujących się rachunkowością, albo nie mają bladego pojęcia o tym, jak się prowadzi księgowość. Zarówno ci pierwsi, jak i drudzy dowiedzą się z tej e-publikacji, na jakie przepływy finansowe zwracać uwagę, a także jak interpretować poszczególne zestawienia. Mając taką wiedzę, można nie tylko uchronić firmę przed popadnięciem w zadłużenie, ale również przed nieuczciwymi praktykami samego księgowego.
Z drugiej strony to właśnie księgowy może na ogół wyciągnąć firmę z zapaści. Nieraz inny szacunek wydatków wystarczy, by kiepska sytuacja zmieniła się w całkiem przyzwoitą. W tym e-booku mówi się nawet o pewnym artyzmie księgowego, który musi nieraz wykazać się kreatywnością, żeby poprawić sytuację finansową firmy bez jakichkolwiek zmian w jej organizacji.
Udostępniane raportu finansowego - dobra praktyka wciąż rzadko stosowana
Okazuje się, że gdy wszyscy pracownicy firmy są świadomi, w jakiej sytuacji finansowej znajduje się instytucja, potrafią pracować znacznie wydajniej i być bardziej zaangażowani w swoją pracę. Przedsiębiorcy jednak na ogół udostępniają takie informacje tylko zaufanym pracownikom lub tylko członkom zarządu. Z tego też powodu nie udaje się zwykle odpowiednio wcześnie zmotywować wszystkich do bardziej wytężonego wysiłku.
Dając do wglądu położenie firmy, można w ten sposób skutecznie budować więź z pracownikami, jak również pozytywnie wpływać na atmosferę i morale w przedsiębiorstwie. Nie każdy biznesmen potrafi jednak traktować zatrudnionych pracowników w taki sposób, jakby byli jednym z elementów całej układanki. Tam, gdzie jest duża rotacja zatrudnionych, gdzie personel nie ma poczucia, że ich zdanie się liczy, nie można oczekiwać, że taki system mógłby się przyjąć.
Dla kogo jest ta publikacja?
Po tego e-booka mogą sięgnąć biznesmeni, którzy prowadzą dowolną działalność. Osoby, które jeszcze nie założyli firmy, także będą wiedzieć, jak bardziej świadomie organizować firmowy budżet. Znając sztukę rachunkowości przedstawioną w publikacji pt. „Inteligencja finansowa. Co przedsiębiorca musi wiedzieć o liczbach”, można również uniknąć wielu błędów, jakie popełniły firmy, które albo „chciały za bardzo pozostać na fali”, albo niewłaściwie interpretowały wyniki w danym okresie rozliczeniowym. Mówi się, że najlepiej ktoś się uczy na swoich błędach, jednak w biznesie nawet jedna pomyłka może oznaczać poważne kłopoty, z których nieraz nie sposób już wyjść. Warto więc sięgnąć po tę publikację i dowiedzieć się, jakie rozwiązania mogą się sprawdzić. Jest też m.in. mowa o tym, jakie szacunki sprawiają najwięcej trudności w zorientowaniu się, jak właściwie firma „stoi”.
- Paryjczak Marta
Dobre nawyki. Zakochaj się w życiu na nowo
Zwykle do poradników podchodzę z dozą nieufności. Nie przepadam za nadęciem i wciskaniem mi rad, które w magiczny sposób miałyby zmienić życie. Dlaczego więc sięgnęłam po „Dobre nawyki. Zakochaj się w życiu na nowo” Magdaleny Kuszewskiej? Zachęcił mnie już opis wydawcy, ponieważ wydawał się lekki i nienachalny. Czy autorce udało się spełnić moje wymagania? O tym przekonacie się w mojej recenzji.
W dwudziestu pięciu rozdziałach, opisujących w nienachalny sposób dobre nawyki, autorka pokazuje, że coś co może wydawać się nudne, może w znaczący sposób poprawić jakość naszego życia. Czemu ta pozycja tak łatwo trafia do czytelnika? Przystępna konstrukcja całości ułatwia odbiór przez krótkie rozdziały, wypunktowanie najważniejszych kwestii oraz zgrabne podsumowania. A co chyba najważniejsze książka napisana jest bez nadęcia, a to nie tylko przez dopasowane treści, ale przede wszystkim przez język skracający dystans między autorką i czytelnikiem.
Nawyki, które opisuje Magdalena Kuszewska są często bardzo proste, ale najzwyczajniej o nich zapominamy w codziennej gonitwie. Autorka przekłada wszystkie te porady na swoje życie, dzięki czemu obserwujemy jej drogę i przeciwności, które napotkała. To wszystko nie jest przesłodzone, ale pokazuje, że czasem wystarczy spojrzeć na rzeczy z innej strony.
Warto pomyśleć czy w wiecznym pędzie nie zapominamy o własnych potrzebach, autorka przytacza badania i pokazuje, że multitasking to tylko przereklamowane hasło. Pomiędzy wszystkimi nawykami takimi jak skupianie się na jednej czynności czy selekcjonowanie możemy też znaleźć miejsce na odkrywanie nieznanego czy dodawanie codzienności kolorów. Niby proste, ale dzięki temu żyje nam się po prostu wygodniej i pozytywniej.
Po lekturze zostanie we mnie sporo z zaprezentowanego podejścia. Dzięki temu, że książka jest napisana lekko to nie czuję przymusu, ale chęć zastosowania się do rad autorki. Przede wszystkim książka pomaga bardziej świadomie podejść do rutyny i nie bać się wprowadzania małych zmian.
„Dobre nawyki. Zakochaj się w życiu na nowo” to pozycja szczera i prosta w przekazie. Autorka prezentuje niezwykle aktualne podejście do tematu, podrzuca rozwiązania, ale nie zmusza do zastosowania wszystkiego od A do Z. Może czasem warto przyjrzeć się swojej rutynie i nadać jej inny bieg. Pozwolić sobie na zwolnienie, znalezienie własnego rytmu lub przeciwnie pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa.
Oddychamy marzeniami Kamińska Anna
Sztuka mówienia "NIE". Broń swoich racji, odzyskaj kontrolę i czas, odmawiaj bez poczucia winy
„Większość ludzi dorasta w przekonaniu, że odmawianie jest aktem egoizmu. Uważa się je za niegrzeczne.” To jedna z przyczyn, dlaczego tak trudno się odmawia. Od najmłodszych lat jesteśmy uczeni, żeby być mili i pomocni. W efekcie słowo „nie” może powodować wyrzuty sumienia, nawet wtedy kiedy nie jesteśmy w stanie pomóc. Damon Zahariades w publikacji „Sztuka mówienia NIE. Broń swoich racji, odzyskaj kontrolę i czas, odmawiaj bez poczucia winy” uczy asertywności, która wcale nie jest aktem egoizmu.
Zacznę od kompozycji tego poradnika, bo jest ona bardzo fajna i intuicyjna. Na początku autor omawia przyczyny, dlaczego tak trudno się odmawia. Potem prezentuje konkretne strategie, jak skutecznie mówić „nie”. Ostatnia część to odmowa w relacji z konkretnymi osobami - dzieckiem, przyjaciółmi, klientami, szefem itp. Następnie następuje podsumowanie i bonus. Do wydania, które posiadam [Sensus, 2021] dodano poradnik pt. „Podkręć swoją produktywność” o skutecznym działaniu i zarządzaniu czasem.
Obserwując siebie zauważyłam, że z wiekiem u mnie z asertywnością coraz lepiej. Jestem takim typem człowieka, który z każdego doświadczenia stara się wyciągnąć jakieś wnioski i wdrażać drobne zmiany. „Sztuka mówienia NIE” jest niezłym przewodnikiem, w jaki sposób swoje postępowanie zreformować. Prezentowane strategie są dość ogólne, więc można je łatwo wdrożyć niezależnie od tego, czym się na co dzień zajmujemy. Przy tym opisane na tyle jasno, że nie miałam problemów z wyobrażeniem sobie i odegraniem konkretnych scenek z ich wykorzystaniem. Dodatek o produktywności też mnie zainteresował. Zarządzanie czasem nie jest łatwe. Szybko ulegam pokusom odłożenia obowiązków na później, więc małe potrząśnięcie i garść wskazówek mi nie zaszkodzi.
„Damon Zahariades jest uciekinierem ze świata korporacji”, ale „korpo” dalej słychać w jego sposobie formułowania myśli. Wydajność, produktywność, zasoby, priorytety - jest to taki rodzaj słownictwa, który mocno drażni moje ucho. Jednak muszę oddać sprawiedliwość, że taka coachingowa narracja - tak to nazwijmy - jest jasna i na tyle ogólna, że czytelnik nie ma problemu z jej zrozumieniem i dopasowaniem do swoich potrzeb.
Bardzo podoba mi się poradnik „Sztuka mówienia NIE”. Damon Zahariades konkretnie, bez lania wody przedstawia proste strategie nauki asertywności. Dla mnie najciekawsze są rozdziały o odmawianiu bliskim, bo to powoduje największy dyskomfort, ale warto go przeczytać od deski do deski.
Asia czytasia Manikowaka Joanna