Recenzje
Obudź się gotowy na sukces. Jak zwiększyć poziom energii i osiągnąć każdy cel dzięki porannej rutynie
S. Scott w swojej książce wyjaśnia jak ważna jest odpowiednia poranna rutyna i pomaga nam ją zbudować przedstawiając plan, który opracował na podstawie kilkumiesięcznego doskonalenia swojej porannej rutyny. Jednak żeby nasze poranki były lepsze, potrzebny jest nam dobry i niezakłócony sen. O tym również przeczytamy w tej książce, autor daje nam wskazówki, co zrobić aby poprawć jakość naszego snu oraz wyjaśnia czego należy przed nim nie robić. Okazuje się, że nasza poranna rutyna powinna zajmować nam godzinę czasu, nie więcej (oczywiście w ramach możliwości) i powinniśmy jak najlepiej ją wykorzystywać. „Godzina mocy” przygotuje nas do efektywnego działania przez kolejne godziny. Niezależnie od tego, jaki styl życia prowadzimy, znajdziemy w książce techniki, które bez problemu będziemy mogli wdrożyć, a wszystko to po to, aby zwiększyć swoją efektywność. Jeśli chcesz stworzyć własny codzienny rytuał, dzięki któremu podniesiesz swój poziom energii oraz zaczniesz odnosić sukcesy, to koniecznie przeczytaj tą książkę.
Wykorzystaj lepiej każdy dzień. Jak zoptymalizować 6 kluczowych obszarów codziennej rutyny
Postanowiłam sięgnąć po tę książkę, ponieważ mam problem z produktywnością i poczuciem, że wszystko co robię, to tylko i wyłącznie nadrabianie zaległości. Chciałam wdrożyć do swojego życia codzienną rutynę, która sprawiłaby, że każdego dnia zasypiałabym z poczuciem spełnienia. Co by było gdybyśmy mogli dokonać poważnych przemian tylko poprzez drobne poprawki w naszych codziennych czynnościach ? Książka "Wykorzystaj lepiej każdy dzień" przedstawia osiem obszarów, dzięki którym zbudujesz od nowa swoją rutynę. Są to energia, jedzenie, ćwiczenia, rutynowe czynności, produktywność oraz zabawa. W szczególności podobała mi się część dotyczącą wykorzystania najlepszej części dnia na robienie najważniejszych dla nas rzeczy. Dzięki temu potem mogę cieszyć się dniem i poświęcić czas na samorozwój. Polecam tę książkę, jeśli szukasz nie tylko praktycznych wskazówek, jak zarządzać swoim czasem, ale co ważniejsze, chcesz zrozumieć psychologię tego, jak drobne nawyki i zmiany mogą przekształcić się w zdrowsze, bardziej szczęśliwe i produktywne życie.
Dziennikarstwo danych i data storytelling
"Dziennikarstwo danych i data storytelling" autorstwa Łukasza Żyły to kompendium wiedzy napisane dostępnym i zrozumiałym dla czytelnika językiem. To idealna pozycja książkowa dla osób, które na co dzień spotykają się z danymi w swojej pracy. Mnie w sposób szczególny zachwyciło ujęcie storytellingu, którego jestem osobistą fanką. Książka, mimo, że została napisana zrozumiałym językiem, zdecydowanie przeznaczona jest dla specjalistów dziennikarzy. "Dziennikarstwo danych i data storytelling: to książka bardzo na "czasie", niezbędna w erze internetu i social mediów. Polecam z całego serca. Panie Łukaszu świetna robota!
Bądź pewny siebie! Poradnik dla introwertyka
Jest to poradnik, na co wskazuje nam już sam tytuł książki. Jednakże autorzy nie podejmują próby nakłonienia do zmiany charakteru, tylko pomagają "nauczyć się żyć jako introwertyk". Przedstawiono definicję samego introwertyzmu oraz jego cechy szczegółowe oraz typy. Pokazano również osoby, które będąc introwertykami osiągnęły sukces. Tak, to jest możliwe! Poruszono istotną kwestię, którą są problemy z odbiorem osób introwertycznych. Przedstawiono również różnorodne bariery z jakimi muszą sobie radzić osoby o charakterze introwertyczny - postrzeganie stereotypowo, że introwertyk jest nudny i spokojny. Książka została napisana jasno i przejrzyście - prosty i zrozumiały język pomógł w lepszym odbiorze treści. Bardzo podobało mi się przedstawienie introwertyzmu jako coś normalnego. Introwertyzm to nie choroba. po prostu są tacy ludzie i nie ma w tym nic złego. Zjawisko introwertyzmu należy postrzegać w pozytywnym znaczeniu. Autorzy wskazali, iż introwertyków nie należy unikać, wręcz przeciwnie mają nam dużo do zaoferowania, tylko trzeba ich bliżej poznać.
Nie daj sobie wejść na głowę. Jak pozostać sobą w kulturze zapier**lu
Cytując autora: „to był (…) hardocore”! I nie ma w tym stwierdzeniu ani krztyny przesady. Bo chociaż poradników przeczytałam już całe mnóstwo, to żaden nie był podobny do tego. Czy wyróżnia się „Jak nie dać sobie wejść na głowę”. Cóż... wszystkim! Czy zdarzyło Ci się z uśmiechem na twarzy przytakiwać szefowi, chociaż tak naprawdę chciałabyś mu wybić kolejne głupie pomysłowy z głowy (najchętniej laptopem)? Padać na twarz po całym dniu pracy i jeszcze kilku dobrowolnych (i niepłatnych) nadgodzinach? Siedzieć na imprezie firmowej, bo przecież nie wypada wyjść za wcześnie? Cóż... być może padłaś/łeś ofiarą kultury zapielu. Nie lubię przekleństw, a już w książkach szczególnie mi się nie podobają. Jednak to użyte w tytule bardzo dobrze oddaje charakter opisywanego zjawiska oraz fakt, że nie ma w nim nic przyjemnego. Już od pierwszych stron byłam pod wrażenie, jak autor trafnie ocenia i ciekawie opisuje temat. Bo umówmy się, wielu z nas karmi się mrzonkami, a myśl o pięknym życiu zabija w nas radość z... życia. Skąd się to jednak bierze? Właśnie odpowiedzi na to pytanie szuka autor w swojej publikacji. Jednak zakres jego książki daleko wykracza poza omówienie kultury pracy. Faktycznie od tego się zaczyna, jednak autor przeskakuje do innych aspektów życia codziennego. Niektóre jego koncepcje zahaczają wręcz o teorie spiskowe. Cechą charakterystyczną tej książki jest „ostra”, wręcz czaro-biała narracja. To nie jest typowy poradnik, którego celem jest wprawienie nas w dobry nastrój. Mam wrażenie, że autor wręcz celowo bulwersuje czytelnika i zachęca do sprzeciwu. Poszczególne tematy omawia w prosty, wręcz dosadny sposób. Zazwyczaj z poradników wynoszę jedną, może dwie myśli. Tym razem jest inaczej. Lektura tej książki zmusiła mnie do myślenia i wyciągnięcia własnych wniosków. Nie z wszystkimi pomysłami się ostatecznie zgodziłam. Część przemyśleń wydaje mi się zbyt sztamowa, oparta na powtarzanych przez wszystkich sloganach, czy nawet powierzchownej obserwacji. Nie mniej, nawet tylko po to, by się z nimi nie zgodzić, musiałam parę spraw przemyśleć, co już samo w sobie przemawia za danym tytułem. Na końcu warto też wspomnieć, że większość poradników adresowanych jest do kobiet. Jednak nie ten. „Jak nie dać sobie wejść na głowę” przeczytał również mój mąż i miał bardzo podobne wnioski. Publikacja porusza ważkie tematy w ciekawy, nieszablonowy i prześmieszny sposób. Warto spojrzeć krytyczne na przyjęte normy i zasady (nawet te korpo), by zdecydować, czy takie życie nam odpowiada.