Recenzje
Biblia content marketingu
Sięgnęłam po tę książkę ze sceptycyzmem i z ciekawości: co też można jeszcze napisać o copywritingu?.
I po pierwszym czytaniu (a w trakcie drugiego :), książka jest dla mnie tak pozytywnym zaskoczeniem, że oceniam ją 10/10.
Książka przeznaczona jest dla wszystkich osób, które poprzez treści marketingowe chcą sprzedawać w internecie.
Czyli prawdopodobnie dla ciebie. A, na pewno, dla mnie, bo dawno tak dobrej książki w tym temacie nie widziałam.
Po pierwsze jest mocno osadzona w polskich realiach, po drugie jest bardzo praktyczna.
Autor jest aktywnym sprzedawcą, sam utrzymuje się ze sprzedaży swoich kursów i konsultacji i w książce dzieli się swoimi sprawdzonymi dochodowymi metodami.
W Biblii Content Marketingu opisuje kolejne zagadnienia i każde kończy konkretnym ćwiczeniem, które możesz od razu wykorzystać do swojego procesu sprzedaży.
Jako główne medium sprzedażowe Autor używa newslettera, dodatkowo również innych kanałów w sieciach społecznościowych.
Czytelnika zachęca, aby ten wybrał swoje główne medium sprzedażowe i zintegrował wszystkie komunikaty we wszystkich kanałach z ustalonym procesem sprzedaży.
Takie podejście wydaje mi się niezwykle spójne i skuteczne. Autor przemawia bardzo sugestywnie i można wprost inspirować się podawanymi przykładami.
Tytuły głównych części są dosyć enigmatyczne, lepiej oceniać zawartość po śródtytułach. I tak omawiana jest: synergia treści, kalendarz sprzedaży, główne medium sprzedażowe, struktura wzorca treści, gdy trudno zacząć, gdy trudno skończyć.
Autor w Biblii .. mówi:
„Czy wiesz, dlaczego mówi się, że nikt nie czyta długich tekstów?
Bo to prawda. Jednak wyciąganie na tej podstawie wniosku, że z tego powodu powinniśmy tworzyć tylko krótkie teksty — jest już poważnym błędem. Gdyby to była prawda, nikt nie czytałby książek, tylko ich krótkie streszczenia.
Problemem nie jest długość, tylko motywacja do tego, by poświęcić czas na czytanie. Gdy trafimy na treść, która porusza ważny dla nas problem, istnieje spora szansa na to, że zapoznamy się z całością.”
I dokładnie tak stało się w moim przypadku.
Jestem doświadczona w sprzedaży w realnym świecie, natomiast w świecie online jestem początkująca. Bez wątpienia ta książka zmieniła moje rozumienie procesu komunikowania się z moimi odbiorcami w internecie.
Dlatego po tym, gdy najpierw przeczytałam „tylko czytając” (jeszcze nie byłam pewna czy ufać Autorowi i poświęcać czas na wykonywanie proponowanych ćwiczeń), teraz, czytając drugi raz, zaczęłam układać swoje własne komunikaty i bardzo jestem ciekawa ich skuteczności.
Po przeczytaniu stwierdzam, że Biblia Content Marketingu, to książka, która będzie interesująca zarówno dla osób, które są na początku swojej drogi pisania contentu marketingowego, jak i dla tych, którzy są już copywriterami i chcą podnieść swoją efektywność i opłacalność przyjmowanych zleceń.
Oddając głos Autorowi:
„Czasem wydaje się, że rzeczywistość rzuca nam kłody pod nogi.
Może tak jest. Ale copywriter jest osobą o elastycznym umyśle i potrafi te kłody wykorzystać do swoich celów.”
Aby jeszcze lepiej zaprezentować tę książkę przytaczam kilka dodatkowych cytatów.
„Pamiętaj, że moda przemija, trendy przychodzą i odchodzą, ale na końcu zawsze jest człowiek. To on jest odbiorcą Twoich treści, nie serwisy. One ją tylko przekazują. To oznacza, że istnieje wiele dróg do Twojego klienta. Na nim się skup, szukając najlepszych pośredników.”
„Content marketing to nie przekazywanie informacji — od tego jest prasa i serwisy informacyjne.
Content marketing jest po to, by prowadzić klientów do wygranej, najlepiej jak największej.”
„Słowa to krople wywołujące fale! Gdy na przykład słyszysz słowo „matka”, może ono wywołać wspomnienia domu, obiadu, wspólnych chwil i w efekcie ogarnie Cię fala ciepłych odczuć.”
Podsumowując: Pan Dariusz Puzyrkiewicz, pisząc Biblię Content Marketingu wykonał świetną pracę jako autor i szkoleniowiec.
Gorąco polecam.
Beata Michalska Blog Michalska Beata
Finansowa Podróż. Wyrusz w drogę do spokoju, szczęścia i wolności osobistej
Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają, ale tak naprawdę mówią tak te osoby, które już dawno pożegnały się z marzeniami o bogactwie. Co więcej takie, które nie chcą wykonać żadnych działań, by ten majątek zdobyć. Niestety edukacja finansowa w naszym kraju jest na bardzo niskim poziomie, młodzi ludzie są kompletnie nieprzygotowani do zarządzania swoimi finansami, zaś starsi trzymają swoje oszczędności (jeśli w ogóle je mają) na lokatach oprocentowanych znacznie poniżej poziomu inflacji. Na dodatek wszystko drożeje z dnia na dzień, koszty utrzymania rosną, a wiele film wciąż wypłaca wynagrodzenia w wysokości minimalnej pensji. To sprawia, że wiele osób uważa, że w tej sytuacji, po prostu nie da się przeżyć, nie mówiąc już o oszczędzaniu.
Czy można wyjść z błędnego kola biedy? W jaki sposób zacząć oszczędzać? Gdzie tych oszczędności szukać? Jak je gromadzić? Na te, a także na wiele innych pytań związanych z finansami odpowiada Michał Walendowicz, autor książki pt. „Finansowa podróż”. Opublikowana nakładem Wydawnictwa OnePress książka to przysłowiowa podróż od pucybuta do milionera. Oczywiście nikt nie obiecuje, że nagle z dnia na dzień zdobędziemy fortunę. Bogactwo zdobywa się bowiem wiedzą oraz działaniem zmierzającym do tego, by pieniądze nie tylko gromadzić, ale i pomnażać. Dlatego też książka adresowana jest przede wszystkim do tych osób, które - niezależnie od obecnej sytuacji finansowej - chcą ją zmienić, i to na lepsze. Do takich czytelników, którzy są gotowi zdobywać wiedzę na temat instrumentów finansowych, a także chcą działać.
Książka składa się z piętnastu rozdziałów, z których każdy, krok po kroku, przybliża czytelnika do osiągnięcia wolności finansowej. Napisana czytelnym dla laika językiem książka omawia zarówno kwestię oszczędzania, jak i poszczególnych możliwości inwestowania. Autor, opierając się na swoim doświadczeniu, poleca lub przestrzega przed tymi inwestycjami, które sam zna, które wypróbował. Wiele razy odwołuje się do popularnej gry Monopol, by tłumaczyć pewne strategie i zachowania, a także ostatecznie przekonać nas, że nie inwestując tracimy w dłuższym okresie czasu. Do tej gry Walendowicz odnosi się w pierwszym rozdziale książki tłumacząc, dlaczego gramy w nią źle. Dowodzi, że grając w swoim życiu „rewolucyjnie”, czyli pobierając po prostu każdego miesiąca pensje i wydając ją, będzie stać nas na coraz mniej. Natomiast grając „tradycyjnie”, czyli wykorzystując część swojej pensji na inwestowanie (np. kupowanie obiektów) może początkowo gotówki będzie mniej, ale z każdym miesiącem majątek będzie rósł. W rozdziale drugim autor prowokacyjnie pyta, czy naprawdę nie stać nas na inwestowanie pokazując magię procentu składanego i przekonując, że oszczędzanie i inwestowanie warto zacząć już od małych kwot. W kolejnym rozdziale dowiemy się, skąd brać pieniądze na inwestowanie - autor podaje tu kilka konkretnych przykładów oszczędności, dzięki którym i my możemy się przyjrzeć chociażby swoim umowom i polisom. W rozdziale czwartym znajdziemy wytłumaczenie takich pojęć, jak aktywa i pasywa oraz dochód pasywny, a w kolejnym, autor opisuje trzy drogi do wolności finansowej (przychody, oszczędności, inwestycje). Kolejne rozdziały poświęcone są właśnie tym oszczędnościom i inwestycjom. Znajdziemy tu omówienie poszczególnych sposobów oszczędzania i inwestowania, a także instrumentów finansowych. Autor pisze o lokatach, obligacjach, akcjach, funduszach, ETF-ach, nieruchomościach oraz REIT-ach, metalach szlachetnych i surowcach, IKE, IKZE i PPK. Pokazuje, które sposoby dają wymierne zyski przy ograniczonym ryzyku, a także uczy nas budować portfel i zarządzać nim (również w trudnych czasach). W ostatnim rozdziale autor wskazuje również dodatkowe źródła, do których warto sięgnąć, jeśli chcemy wzbogacić swoją wiedzę.
Lektura książki to oczywiście nie cudowny sposób na bogactwo, ale bez wątpienia klucz do niego. Szczególnie, że autor niejako przeciera nam szlaki, wskazując instrumenty, którymi warto się zainteresować i dokładnie tłumacząc, w jaki sposób inwestujemy i na jakie zyski możemy liczyć (a także jakie straty uwzględniać). Warto w trakcie lektury robić sobie notatki, przerywać ją po to, by zrobić przestrzeń na konkretne działania (na przykład przejrzenie umów), a następnie wracać do określonych rozdziałów, kiedy już nabierzemy przekonania, że dany rodzaj inwestowania jest właśnie dla nas.
QulturaSlowa Justyna Gul
Siła emocji. Jak je rozpoznać, kontrolować i ułatwić sobie życie
Niezwykle przydatny poradnik poruszający temat naszych emocji. Meurisse Thibaut zawarł na kartach lektury istotne informacje na temat naszych uczuć - czym są, co na nie wpływa i jak sobie z nimi radzić. Rozdziały są napisane prostym przystępnym językiem, dzięki czemu czytelnik nie męczy się podczas nabywania nowej wiedzy. Dodatkowo poradnik zawiera ćwiczenia, dzięki którym odbiorca może przećwiczyć nowe umiejętności.
Polecam książkę „Siła emocji. Jak je rozpoznać, kontrolować i ułatwić sobie życie” dla osób chcących nauczyć się jak radzić sobie z negatywnymi emocjami. Poradnik zdecydowanie przekazuje praktyczną wiedzę. Dzięki książce czytelnik może nauczyć się zarządzać tym co czuje i przekuwać trudności w pozytywy. Dodatkowo lektura zwiększa pewność siebie odbiorcy i porusza tematy presji, stresu, zmartwień i zazdrości. Treść zdecydowanie jest warta uwagi i zachęca, by na nowo stać się kowalem własnego losu.
otwarte_ksiegi Żukowska Zuzanna
Twoje spokojne dziecko. 50 ćwiczeń, które pomogą dzieciom opanować złość
𝘛𝘸𝘰𝘫𝘦 𝘴𝘱𝘰𝘬𝘰𝘫𝘯𝘦 𝘥𝘻𝘪𝘦𝘤𝘬𝘰. 50 𝘤́𝘸𝘪𝘤𝘻𝘦𝘯́, 𝘬𝘵𝘰́𝘳𝘦 𝘱𝘰𝘮𝘰𝘨𝘢̨ 𝘥𝘻𝘪𝘦𝘤𝘪𝘰𝘮 𝘰𝘱𝘢𝘯𝘰𝘸𝘢𝘤́ 𝘻ł𝘰𝘴́𝘤́ - oto książka, która pomoże Waszym dzieciom poradzić sobie z trudnymi emocjami 👱🏻♀️👱🏻♂️ Dzięki specjalnym zestawom ćwiczeń dzieci: -zrozumieją swoją złość i co jest z nią związane -uświadomią sobie, co odczuwają, gdy są w gniewie -dowiedzą się, jak powstaje złość -nauczą się mówić o swoich potrzebach i uczuciach -bardziej polubią siebie i poczują więcej radości z życia
Pomysłowa Nauczycielka Boboń Larysa
Get Smart! Myśl i postępuj jak najbogatsi ludzie, którzy odnoszą największe sukcesy
Pochwała rozwagi i ustalania celów.
Get Smart! to krótka, ale wymagająca książka. Z uwagi na bardzo liczne pytania i zadania kierowane do czytelnika musiałam poświęcić na nią sporo czasu. Potrzebowałam chwili na zastanowienie się, udzielenie odpowiedzi i wykonanie zadań. Musiałam też przefiltrować zawarte w książce treści, aby pasowało do mojego obecnego życia. Nie wszystkie poruszane w niej tematy były dla mnie interesujące, ale większość porad można spokojnie rozciągnąć na sfery inne niż praca i zarabianie pieniędzy.
Każdy z rozdziałów podzielony jest na mniejsze fragmenty zawierające, oprócz wspomnianych wyżej pytań, porady oraz przemyślenia najbogatszych osób na świecie.
Doceniam opisane w Get Smart! porady związane ze zdobywaniem informacji, przewidywaniem konsekwencji oraz wyznaczaniem celów, ale nie jest to forma książki, która do mnie przemawia. Nie na tym etapie mojego życia. Utrzymana jest w tonie zrób, ruszaj, działaj, podporządkuj wszystko. Ton z pewnością doceni wiele osób zainteresowanych rozwojem osobistym. Mnie najbardziej do gustu przypadły pytania, nad którymi mogłam się zastanowić. Wolę treści dające przestrzeń do refleksji niż narzucony harmogram działań.
Komu poleciłabym ten tytuł? Komuś, kto dopiero zaczyna przygodę z rozwojem osobistym i przepełnia to entuzjazm. Myślę, że to dobre podłoże do wykorzystania wiedzy i metod przekazywanych przez Briana Tracy'ego oraz zapoznania się z dość popularnymi drogami działania, jeśli chce się ruszyć z miejsca i osiągnąć sukces, niekoniecznie finansowy.
Jeśli chcesz sięgnąć po te książkę to pamiętaj, że nie jest to lektura na wieczór czy dwa, a sporo materiałów do przepracowania, które wymagają dużej szczerości wobec siebie i swojego życia.
MakabreskaJBF Baranowska Justyna