Recenzje:
Ostatnio skusiłam się na przeczytanie kilku poradników, jeden z nich, ten który dzisiaj wam przedstawię dotyczy manier, bycia z innymi. Po tę książkę sięgnęłam z myślą, że wiem na ten temat bardzo dużo i pewnie nie wniesie ona dużo do mojego życia. Maniery to dla nas w większości uprzejmość wobec innych, lub poprawne układanie sztućców. Jednak autorzy pokazują nam więcej w tym temacie. W książce nie znajdziemy typowej formy dla poradnika, a coś w stylu dialogu między autorami. To wydaje mi się być bardzo interesującą formą, która sprawia, że być może dużo osób chętniej sięgnie po tę książkę. Z tego poradnika możemy dowiedzieć się na przykład, czy warto pomagać obsłudze hotelowej, jak przyjąć prezent który niezbyt nam się podoba, jak powiedzieć komuś że niezbyt dobrze wygląda, w sposób delikatny, aby go nie urazić. To sytuacje które często spotykają nas w życiu, jednak nie zawsze wiemy co zrobić w takich chwilach. Czasami zostawiamy to bez żadnej uwagi, machamy na to ręką, a czasami postępujemy niewłaściwie, możemy sprawić komuś przykrość. Autorzy to psychoterapeutka i socjolog, to dwie osoby, tak więc możemy zobaczyć ich zdanie, które nie zawsze się pokrywa. Autorzy nie zawsze są ze sobą zgodni, ale dzięki prowadzeniu dialogu, przedstawieniu go nam, mogą pobudzić w nas uważność, oraz ułatwić nam niektóre sytuacje, w których zastanawialiśmy się co zrobić. To książka, która powinna trafić do wielu osób, oprócz manier, ważna kwestia w niej poruszona to bycie z innymi. Żyjemy w świecie, w którym ludzie często sprawiają sobie przykrość, w którym ciężko jest zrozumieć drugiego człowieka i zamiast żyć w zgodzie, niektórzy wolą komuś utrudniać życie i brak im szacunku do drugiego człowieka.

darinkr.blogspot.com/ Daria Kremska; 2017-09-16


Uwielbiam czytać poradniki. Zawsze wynoszę z nich wiedzę i później wprowadzam ją w swoje życie. „O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek” to pozycja napisana w ciekawy, oryginalny i dowcipny sposób. Autorami książki są Renata Mazurowska, psychoterapeutka i trenerka rozwoju kompetencji osobistych oraz Tomasz Sobierajski, socjolog i wykładowca akademicki. Łączy ich nie tylko książka, ale także więzy rodzinne. W luźnej pogawędce przybliżają czytelnikowi świat dobrych manier (aby nie popełnić faux pas). Napisana prostym zrozumiałym językiem, którą czyta się bardzo szybko. Czy nadal obowiązuje zasada „panie przodem”? Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się, jak zaproponować przejście na „ty” drugiej osobie? Czy wiesz jak układa się sztućce? Czy wiesz jaki kieliszek wybrać do wody, a jaki do wina? Czy ubiór wciąż coś o nas komunikuje, czy może być niezależnie od sytuacji jest dowolny? Czy młodsi i starsi mogą porozumiewać się według podobnych reguł, czy dzieli nas międzypokoleniowa przepaść? Czy wypada zwrócić uwagę sąsiadowi, że hałasuje, a koledze w pracy, że nie używa dezodorantu? Kiedy sięgałam po tę książkę myślałam, że wiem już wszystko na temat manier. Bo na maniery nie składa się tylko umiejętność odróżniania sztućców, ale nasze wychowanie, zachowanie, ogłada. Ta pozycja jest napisana w formie pogawędki i autorzy przywołują różnorodne sytuacje z życia codziennego, w których widać korzystanie z savior vivre bądź też nie, np. głośne rozmawianie przez telefon, nieustępowaniu miejsca czy o całowaniu w rękę. Twórcy książki są zgodni, co do jednego – używanie przyjętych zasad pokazują, że mamy szacunek do osób, z którymi przebywamy i obcujemy. „O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek” to obowiązkowa pozycja dla każdego. Napisana w sposób lekki, humorystyczny, dowcipny. Jeśli chcecie się dowiedzieć jak zachować się w różnorodnych sytuacjach koniecznie sięgnijcie do lektury książki. Uważam, że warto znać kilka zasad, dzięki którym życie wśród innych ludzi będzie dla nas wszystkich bardziej wartościowe, a przede wszystkim przyjemne. Do przeczytania w jedną godzinkę!

Reading my love Paulina Kaleta; 2017-09-07


Kilka miesięcy temu miałem niekłamaną przyjemność recenzować rewelacyjną książkę traktującą o umiejętności zachowywania się w różnych sytuacjach – ot, savoir vivre godny naszych czasów. Autor, Adam Jarczyński wysoko postawił poprzeczkę, więc z odpowiednią dawką rezerwy podszedłem do kolejnej publikacji dotyczącej tegoż zagadnienia. „O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek” to w zdecydowanej części dialog psychoterapeutki, Renaty Mazurowskiej, z jej przyjacielem, socjologiem Tomaszem Sobierajskim. Wybrana forma prezentowania treści jest bardzo udana i przyjazna dla czytelnika. Odrzucone jest dzięki temu narzucanie wniosków czy akademickie podejście do analizowanego problemu, przez co można łatwiej przyswoić treść. Trzeba przyznać, to duża sztuka, szczególnie że autorami są przedstawiciele iście poważnych profesji, których koledzy po fachu zazwyczaj skłonni są do górnolotnych i encyklopedycznych wypowiedzi. Opisywane sytuacje dalekie są od tych, które dotyczą jedynie tzw. „wyższych sfer”. Mamy do czynienia ze zwykłymi, codziennymi zdarzeniami. W dowcipny, często uszczypliwy sposóbdowiadujemy się, które zasady uznane niegdyś za „dobre wychowanie” przetrwały próbę czasu, a które należy skorygować patrząc na dzisiejsze dni. Aby jeszcze łatwiej prezentować tematy, książkę podzielono na kilkanaście krótkich rozdziałów. Każdy z nich traktuje o odrębnych kwestiach, takich jak życie z sąsiadami, komunikacja miejska, szeroko pojęte zapachy, ubiór na różne okazje czy relacje gospodarzy z gośćmi. Nie zabrakło także części poświęconych portalom społecznościowym czy nowinkom technologicznym. W ich przypadku także można zastosować zasady skutecznie działające w społeczeństwach od lat. Wartością dodaną jest przedstawienie Polaków na tle innych nacji, wykazując jak bardzo w niektórych sytuacjach różnimy się od pozostałych części świata i kiedy (oraz dlaczego) nie jesteśmy odpowiednio odbierani. Część przyczyn specyficznego podejścia do ogólnie przyjętych na świecie norm leży w naszej historii, ale nie tylko. Tym, co odróżnia tę książkę od wielu jej podobnych, jest także wielopokoleniowość projektu. Przejawia się ona zarówno w krótkich wywiadach z rodzicami, jak i śladem pozostawionym przez najmłodszych – ilustracjami do prezentowanych przykładów zajęła się dwójka zaprzyjaźnionych z autorami 10-latków. Specyficzna „kreska” dodaje uroku i jeszcze większej lekkości. Autorzy przekonują, że zawsze można znaleźć wspólny język, a u podstaw zasad właściwego zachowania powinien leżeć szacunek do innych oraz przekonanie, że w łatwy sposób można sprawić, aby życie stało się po prostu przyjemniejsze. Wystarczy zwykłe „dzień dobry” wypowiedziane rano do sąsiada, przepuszczenie drugiej osoby w drzwiach – to najprostsze i najbardziej znane przykłady zwalczania bylejakości relacji międzyludzkich. Muszę przyznać, że tym razem większość opisywanych zdarzeń i prawidłowego wyjścia z kłopotliwych sytuacji nie była zaskakująca, co tylko umocniło mnie w przekonaniu, że z moją kulturą osobistą nie jest najgorzej. Nadal w moim zachowaniu jest coś do poprawy, ale cieszy fakt, że tak wiele wyjaśnień odbierałem jako „oczywistą oczywistość”. Jest to największa różnica w porównaniu z wspomnianą wcześniej książką „Z klasą, na luzie” Adama Jarczyńskiego. Tamta publikacja była swoistą encyklopedią w pełni wyczerpującą temat zderzenia z codziennością, tutaj mamy do czynienia z kwintesencją i absolutnym minimum, które każdy z nas powinien przyswoić. I tu chyba przejawia się pewna słabość. Po zakończeniu lektury pozostaje niedosyt. Przyjemnie się czytało, jednak zbyt wiele nowej wiedzy nie uzyskaliśmy, a sięgając po tego typu poradniki mamy zapewne oczekiwania związane z dowiedzeniem się przynajmniej kilku nowych rzeczy. Dialog przyjaciół-specjalistów od dobrych manier to miłe w kontakcie kompendium, do którego jednak nie ma potrzeby wracać.

Sztukater.pl Dyabeutor


Książka "O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek." to nie jest typowy podręcznik savoir-vivre" Nie nauczymy się z niego wielu umiejętności przydatnych w świecie wielkich salonów. Nie o to w tej publikacji jednak chodzi. Zresztą takich poradników jest wiele. Ta lektura ma na celu poszerzenie naszych horyzontów, zwrócenie uwagi na umiejętność "bycia" wśród innych ludzi, z poszanowaniem ich praw. Niestety sama mam wrażenie, że coraz mniej jako ludzie zwracamy uwagę na nasze otoczenie i uczucia ludzi wokół nas. Społeczeństwo pozytywnych egoistów, staje się czasem egoistami do szpiku kości, nie zwracającymi uwagi na to co obok. Choć w żadnym razie nie mogę wszystkich wrzucać do jednego worka. Znam wielu wspaniałych i otwartych ludzi, jednak ich przeciwieństwa też spotykam i bywają to trudne spotkania. Książka "O sztuce bycia z innymi" jest zapisem rozmów Renaty Mazurowskiej z Tomaszem Sobierajskim. Psychoterapeutki i socjologa. Dodatkowo publikację otwiera rozmowa Panów Sobierajskich ojca i syna. Zamyka natomiast rozmowa z dwiema dziesięciolatkami - Mają i Leną. Książka porusza wiele współczesnych tematów, dotyczących życia codziennego. Przytoczone w niej przykłady, nie stanowią etykiety dyplomatycznej, a takich zwykłych, codziennych spraw jak: życie i dzielenie się wspólną przestrzenią z sąsiadami, zachowanie w komunikacji zbiorowej, o tym w jaki sposób jesteśmy nosicielami zapachów, zarówno tych brzydkich, jak i najpiękniejszych, lecz w przesadzonym natężeniu, zachowanie się i ubiór w filharmonii, operze i na pogrzebie, sztuka obdarowywania jak i bycia obdarowywanym, zachowanie przy stole i przyjmowanie gości, powitania i pożegnania, etykieta internetowa i o tym jak żyć i dać żyć innym. Uważność na innych ludzi, jest bowiem podstawową zasadą savoir-vivre'u. Niestety mam wrażenie, że jeśli ktoś nie ma w sobie tej wrażliwości na innego człowieka, ciężko będzie mu nastawić się na taką uważność i chęć poszanowania praw osób w swoim otoczeniu. Jednak chyba nic nie jest niemożliwe, nauka i przypominanie o tym na pewno nikomu nie zaszkodzi. Mam też wrażenie, że ta książka jest bardziej w styku hygge, niż niejeden poradnik, z tym słowem w tytule. W końcu życie, to nasza wspólna przestrzeń. Pamiętajmy by nie zastawiać chodników, nie śmiecić, ale też, że czasem można być trochę mniej rzucającym się w oczy, a i tak bardzo, a nawet bardziej efektywnie. Niestety nadal niektórym trzeba o tym przypominać. Dla mnie szczególnie trudne jest słuchanie rozmów telefonicznych w tym na tematy intymne (nie mówię tu tylko o seksie) w miejscach publicznych. Najważniejsza myśl płynąca z tej publikacji, to ta, że to my sami tworzymy świat, który nas otacza i w którym żyjemy. To od nas zależy, czy będzie zaśmiecony, za głośny i nieprzyjazny, czy wręcz przeciwnie. Najważniejszym walorem tej książki, jest to, że nie ma w niej ani linijki moralizatorstwa czy sztywnego narzucania reguł. Wprost przeciwnie. Ta lektura to właściwie rozmowa z mądrymi przyjaciółmi, a takie lubię najbardziej. Zdecydowanie polecam.

Kochamciemojezycie.blogspot.com Monika Lewandowska; 2017-08-21


Wydawnictwo Onepress proponuje przydatny na co dzień poradnik "O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek". To zapis rozważań na tytułowy temat psychoterapeutki Renaty Mazurowskiej i socjologa Tomasza Sobierajskiego, którzy zaprosili do dyskusji także przedstawicieli starszego i młodszego pokolenia. Analizują oni towarzyszące nam współczesne dylematy, uwzględniając postęp cywilizacyjny, chaos komunikacyjny, różnorodność kulturową i świto-poglądową, a w końcu także erę cyfryzacji, czyli zjawiska, które mają wpływ na nasze zachowania. A pytania mnożą się... Czy w dobie Facebooka i powierzchownych kontaktów jest jeszcze miejsce na głębokie relacje? Czy nadal obowiązuje zasada "panie przodem"? Czy ubiór wciąż coś o nas komunikuje. Odpowiedzi w lekkiej formie znajdujemy na blisko 150 stronach.

Dziennik Łódzki


Nie mogę milczeć na temat oprawy, zwykle pomijam to milczeniem, bo w końcu ważne jest wnętrze, ale ten magicznie piękny kolor, ten melonik i mucha na okładce... cóż, nie ukrywajmy, takie szczegóły sprawiają przyjemność każdemu książkoholikowi... Nie do końca wiedziałam, czego spodziewać się po książce, ale doszłam do wniosku, że dobre maniery są zawsze w cenie i nie zawiodłam się na niej. Myślałam, co prawda, że będzie to zbiór złotych rad, ale byłam mile zaskoczona formą książki, czyli rozmowami. Jakoś zupełnie inaczej się wtedy podchodzi do poruszanych tematów. Książka ma zaledwie 150 stron, składa się z 16 rozdziałów i można te rozmowy "połknąć" mimochodem, choćby jedną dziennie. Oprócz rozmów między autorami, pojawia się też rozmowa Tomasza Sobierajskiego z ojcem oraz Renaty Mazurowskiej z dziesięciolatkami - bliźniaczkami, które wykonały ilustracje do książki - Maią i Leną. Oczywiście pojawiają się porady, ale również całe mnóstwo anegdot, wspomnień, a do tego całkiem ładne ilustracje (ja dziś nie umiem rysować tak, jak te dziesięciolatki!). Najważniejsze moim zdaniem padło na samym początku... mniej ważne jest, czy wiesz jak ułożyć sztućce i czym zjeść kraba, najważniejsze to być uważnym na innych! To taka książka do przemyślenia. Nie do połknięcia, ale właśnie do czytania na raty, dawkowania sobie, a potem na przemyślenia. Bo tych przemyśleń na pewno będzie sporo... Ona nie uczy w sposób bezpośredni, ale i nie musi (bo takich poradników jest mnóstwo), tutaj nienachalnie poszerzane są nasze horyzonty! W czasie, kiedy raczej chwalimy się tym, że zasady łamiemy, niż tym, że ich przestrzegamy to na pewno bardzo potrzebna pozycja.

poligon-domowy.blogspot.com


Ach te poradniki. Lubicie je czytać? Ja raczej nie bardzo. Mam jednak ostatnio ogromne szczęście trafiać na takie,które napisane są w ciekawy i oryginalny sposób, co pozwala mi poznać i zrozumieć wiele spraw, nie ubolewając nad tym, że czytam poradnik. Pamiętacie zapewne, jak Wasze mamy często mówiły do znudzenia, że przy stole się nie rozmawia, tym bardziej z pełną buzią, albo, że sztućce układamy w ten, anie inny sposób? Ja pamiętam. pamiętam też, jak mnie to strasznie denerwowało. jednak pewne zasady zostały we mnie zakorzenione i okazało się, że wielokrotnie w życiu pozwoliły mi nie dać przysłowiowej "plamy". Kiedy sięgnęłam po "O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek" miałam nadzieję, że wiem już wszystko, a jednak nie do końca miałam rację, bo dobre maniery to nie tylko odpowiedni układ sztućców, ale i nasze zachowanie i traktowanie innych. Autorzy pokazują nam na zasadzie dialogu między sobą (świetny zabieg) wiele czasem kontrowersyjnych rzeczy. Bo któż z nas nie zastanawiał się jak powiedzieć i czy powiedzieć komuś, że ma brzydki zapach? Albo, w jaki sposób przyjąć prezent, który nam się nie podoba i nie urazić darczyńcy? Zaskoczyło mnie tutaj tez kilka spraw. Zawsze starałam się czy to w hotelu czy restauracji być pomocną obsłudze, bo przecież maja oni i tak dużo pracy. Wedle autorów okazuje się jednak, że tym sposobem bardziej im przeszkadzałam niż pomagałam, bo każdy zna swoje obowiązki i spełnia je w swój określony sposób. To tak, jak w domu - nie lubicie gdy ktoś chce Wam np. posprzątać kuchnię (ktoś obcy) i niby to robi, ale nie wie gdzie są talerze,gdzie kubki, a gdzie sztućce i kładzie je gdzie popadnie. Zamiast pomóc, przysparza nam tylko dodatkowej pracy. Takich sytuacji znajdziecie w książce wiele, a wszystkie opisane w lekki i humorystyczny sposób. Czyta się szybko i przyjemnie, chwilami z wielkim zaskoczeniem. Widać też różnicę zdań między Panią Renatą, a Panem Tomaszem (autorami), bo jedno z nich jest bardziej liberalne, a drugie tradycyjne jeżeli chodzi o zasady dobrego wychowania. Nie od dziś przecież wiadomo, że kobiety i mężczyźni to dwa inne światy :). To również mi się spodobało, bo dodaje książce świeżości i czyni ją inną od tego typu poradników. Powiem szczerze, że jeszcze nigdy żaden poradnik nie wciągnął mnie do tego stopnia, że chciałabym przeczytać kontynuację, która jak najbardziej miałaby rację bytu, bo wszystkich zasad dobrych manier nie da się opisać na kilkudziesięciu stronach. Polecam !!!

http://czasemtakjestczasemtakjest.blogspot.com/ Joanna Balcar-Palinker; 2017-06-18


Książka porusza wiele dylematów - uwzględnia postęp cywilizacyjny, chaos komunikacyjny, różnorodność kulturową i światopoglądową, a w końcu także erę cyfryzacji, czyli zjawiska, które mają wpływ na nasze zachowania. Czy w dobie Facebooka i YouTuba jest jeszcze miejsce na głębokie relacje? Czy nadal obowiązuje zasada "Panie przodem!"? Czy wypada zwrócić uwagę koledze w pracy, że nie używa dezodorantu? Czy młodsi i starsi mogą porozumiewać się według podobnych reguł, czy dzieli nas między-pokoleniowa przepaść? O tym wszystkim rozmawiają autorzy książki - psychoterapeutka i socjolog, którzy zaprosili do tych rozważań także przedstawicieli starszego i młodszego pokolenia, by przekonać nas, że trudno się porozumieć, gdy mówimy różnymi językami. Dlatego warto znać kilka zasad, dzięki którym życie wśród innych i z innymi będzie dla nas wszystkich bardziej wartościowe i przyjemne.

Personel Plus


Nie jestem fanką poradników, rzadko po nie sięgam i jeśli miałabym podsumować całokształt moich doświadczeń z tym typem literatury, to nie wyglądałoby to zbyt dobrze. Poradników mamy na naszym rynku mnóstwo, piszą je osoby kompetentne i takie, które pozjadały wszystkie rozumy. Modne stały się książki pisane przez celebrytów i o tych publikacjach to już w ogóle nie mam dobrego zdania. Zazwyczaj szkoda na nie papieru... W księgarni znajdziemy porady na każdy temat: jak schudnąć szybko po ciąży, jak zadbać o czystość w domu, jak urządzić mieszkanie, poznać dobrego kandydata na męża, poradzić sobie z traumami z dzieciństwa... Można by mnożyć bez końca. W tym morzu tytułów ciężko wyłowić coś wartościowego, wybrać cokolwiek dla siebie. Przyznam, że po książce „O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek” nie spodziewałam się niczego nadzwyczajnego i gdyby nie ślepy traf, to sama z pewnością bym po nią nie sięgnęła. Książka znalazła się na mojej półce, a ja skusiłam się na lekturę. Czy było warto? Poradnik napisał duet: Renata Mazurowska i Tomasz Sobierajski. Ona jest psychoterapeuta i trenerem rozwoju kompetencji osobistych, on – socjologiem z powołania i pasji. W książce wymieniają się poglądami na temat dobrego wychowania, tego, jak dobrze żyć z innymi, szanować ludzi z naszego otoczenia, bliższego i dalszego. „Dobre wychowanie to nie jest jedynie kwestia tego, jak siedzieć przy stole i trzymać sztućce. To przede wszystkim sposób, w jaki odnosisz się do innych ludzi, szczególnie tych, którzy na drabinie społecznej są niżej od ciebie”. „Najlepsza nauka dla dzieci to ta mimochodem, przez obserwację. Dzieci zawsze widzą więcej niż się dorosłym wydaje”. Dobrze, jeśli możemy wynieść dobre manier z domu, jeśli rodzice znają się na nich i umiejętnie je stosują. Dawna kindersztuba to coś, o czym do dzisiaj mówi się z podziwem i szacunkiem, jednak w obecnych realiach nie zawsze zostałby dobrze przyjęta. Wyemancypowane kobiety nie lubią czuć się słabszą płcią, okazywać słabości, tego, że mogą czemuś nie podołać. Pomocną dłoń potrafią brutalnie odtrącić i jeszcze czuć się urażone tą próbą wsparcia. Autorzy rozwiewają wiele wątpliwości, przypominają podstawowe zasady dobrego wychowania, snują rozważania na temat uprzejmości, tego, jak radzić sobie w niekomfortowych sytuacjach, przypominają, dlaczego na pogrzeby i wesela ubieramy się w konkretny sposób, dlaczego warto dobrze żyć z sąsiadami... Książka napisana jest w formie rozmowy między parą autorów, jednak otwiera ją inny dialog – Tomasz Sobierajski dyskutuje o zasadach ze swoim ojcem – Jerzym Sobierajskim. Całość została wzbogacona ilustracjami zaprzyjaźnionych z autorami bliźniaczek – Mai i Leny Walotek. Mimo obaw książka okazała się ciekawa i wniosła co nieco do mojego życia. Zainteresowała mnie ta tematyka, a poradnik skłonił do zastanowienia nad własnymi zachowaniami i pod jego wpływem obiecałam sobie poprawę w kilku kwestiach. Książkę przeczytałam w ekspresowym tempie, czemu z pewnością sprzyja jej forma. Dialogi czyta się szybko, chociaż muszę przyznać, że na początku wcale nie byłam przekonana do tego rozwiązania. Na szczęście szybko zmieniłam zdanie. Poradnik jest dosyć krótki – 150 stron i to z ilustracjami, i dosyć dużą czcionką – co jest jednocześnie wada i zaletą. Pozwala szybko poznać całą książkę, ale pozostawia też z małym niedosytem. Szkoda, ze autorzy się bardziej nie rozgadali, nie rozwinęli omawianych tematów albo nie sięgnęli po nowe. Poradnik jest pouczający, fascynujący, momentami zabawny. Czyta się go z przyjemnością i w bardzo szybkim tempie. Można się z nim uporać w jeden dłuższy wieczór, ale mam nadzieję, że rady w nim zawarte pozostaną z Wami na dłużej, najlepiej na zawsze. Ciekawa pozycja na czas, kiedy łamanie zasad stało się standardem, a kindersztuba - wspomnieniem.

korcimnieczytanie.blogspot.com Kornelia Pikulik-Czyż; 2017-06-23


Savoir-vivre współcześnie jest odbierany jako zmurszały kodeks, który raczej komplikuje życie. Psychoterapeutka Renata Mazurowska wspólnie z socjologiem Tomaszem Sobierajskim przekonuję, że przeciwnie - te zasady zostały stworzone po to, by życie nam ułatwiać W książce "O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek" zauważasz, że w dzisiejszych czasach praktycznie nie ma już elit, dlatego właśnie warto przypomnieć sobie podstawowe zasady. Czy nie przydałoby się jednak ich uwspółcześnienie? Rzeczywiście, dawniej obowiązujące zasady mogą się wydawać dzisiaj niekiedy zbyt formalne. Przyznam, że ja sama nie znam wszystkich zbyt dobrze i kieruję się raczej intuicją. Reprezentuję w książce "dziewczynę z ludu" (śmiech), Tomek jest tym dobrze wychowanym, obeznanym z kindersztubą. Oboje doszliśmy do wniosku, że współcześnie nie tyle jest ważne, czy szparagi można kroić nożem albo czy powiedzenie "smacznego" jest nietaktem wobec gospodarza serwującego obiad, tylko że nie jesteśmy zbiorem wysp, na których każdy stanowi o sobie, lecz wspólnotą, całością - i dlatego dobrze jest wzajemnie się rozumieć i porozumiewać się jednym językiem. Takim językiem może być zbiór zasad, ale rzeczywiście już niekoniecznie typu "jak jeść kraba", tylko jak żyć z innymi, by wszystkim było przyjemniej. Stąd też tytuł: "O sztuce bycia z innymi" - bo bycie w zgodzie z innymi, bycie uważnym na innych jest dziś nie lada sztuką, w świecie nastawionym na jednostki, na bycie w centrum zainteresowania. Mam wrażenie, że w książce trochę ścierają się wasze podejścia: socjologa i zwolennika kindersztuby i terapeutki będącej nie zawsze za "supergrzecznym", ale za to asertywnym podejściem do innych, a zwłaszcza gości. Czy grzeczność powinna mieć swoje granice? Można powiedzieć, że przybraliśmy role dobrego (Tomek) i złego (ja) policjanta. Ja jestem za tym, żeby być grzecznym, ale jednak nie "za" grzecznym, czyli nie wtedy, gdyby się to miało odbywać własnym kosztem. Nie tylko gospodarz ma obowiązki, ale i goście. Asertywność często utożsamiana jest z mówieniem "nie", a nawet z agresją, podczas gdy zachowania asertywne to takie, które uwzględniają naszą różnorodność i prawo do tej odmienności. Zgodnie z zasadą "ja jestem OK i ty jesteś OK". Dlaczego to takie ważne, by nie zaniedbywać swoich potrzeb, by się nie poświęcać? Dlatego że pozwalanie na przekraczanie własnych granic zawsze prowadzi do frustracji, złości i cierpienia. A stąd już tylko krok do agresji. Zasady savoir-vivre'u bywają też dla nas swego rodzaju batem do smagania innych - pouczania i zawstydzania. Jak zwracać uwagę bez poczucia wyższości czy pretensji? Pomocna będzie ta asertywność, czyli życzliwa, aczkolwiek stanowcza łagodność - choć oczywiście nie gwarantuje ona sukcesu. Jeśli sprawa jest dla nas bardzo ważna, łączy się z tym, w co wierzymy, jakie wartości wyznajemy, to asertywność często nie Renata Mazurowska psychoterapeutka,trenerka umiejętności osobistych, prowadzi grupy wsparcia dla kobiet, związana z Ośrodkiem Terapii i Edukacji Psychologicznej w Warszawie jest możliwa albo nie jest możliwa w tym momencie, bo emocje są silniejsze. I tak też jest OK. Gdy sytuacja nas przerasta, najlepiej zrobić sobie przerwę, zdystansować się, wziąć kilka oddechów i powrócić do tematu po chwili czy też innego dnia, już na spokojnie. Dążąc do rozwiązania problemu, a nie wykazania, kto miał rację. Buddyści w takich sytuacjach polecają kierować się pytaniem: "Jakie to będzie mieć znaczenie za trzysta lat?". To czasem bardzo pomaga. Zakładajmy, że druga strona chce dobrze, a nieporozumienie wynika z niezrozumienia siebie nawzajem i intencji drugiej strony. Oczywiście, nie mam na myśli sytuacji ekstremalnych, agresywnych. Dlaczego - z psychologicznej i społecznej perspektywy - warto być miłym i uprzejmym wobec innych? Bo tak lepiej i przyjemniej się żyje. A życie nierzadko jest trudne - ponosimy różne straty, spotykają nas kłopoty, choroby, wokół dzieją się rzeczy, które nam się nie podobają, a na które nie mamy wpływu. A na to, jak się zachowamy - mamy wpływ. To od nas zależy, w jaki sposób budujemy swój świat - czy on jest przyjazny dla innych i dla nas samych, czy nie. Czy skupiamy się na tym, co dobre, czy na tym, co złe. Uśmiech - na ogół -wywołuje uśmiech. To po pierwsze. Po drugie, sieć relacji społecznych, rodzinnych, przyjacielskich i sąsiedzkich jest wielkim wsparciem dla każdego, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych, stresujących, w chorobie. Szybciej pomożemy komuś, kogo lubimy, kto jest dla nas ważny, z kim jesteśmy blisko. I możemy też liczyć wówczas na wzajemność. Oczywiście iluzją byłoby wierzyć, że mamy jakąś gwarancję, ale przynajmniej zwiększamy prawdopodobieństwo. Nie uda nam się być w zgodzie z całym światem, ale na pewno z wieloma osobami będzie to możliwe, jeśli tak postanowimy i świadomie o to zadbamy, do czego zachęcam.

Magazyn SENS


GRUNT TO MANIERY Czy w dobie Facebooka i powierzchownych kontaktów nadal obowiązuje zasada "panie przodem"? Czy ubiór wciąż coś o nas komunikuje, czy może być niezależnie od sytuacji dowolny? Ciekawy tekst i świetne rysunki 10-letnich ilustratorek, Mai i Leny.

Grazia


Wydaje się, że savoir-vivre komunikacji międzyludzkiej powinien być powszechnie znany i wykorzystywany na co dzień. Renata Mazurowska — psychoterapeutka i trenerka rozwoju kompetencji osobistych oraz Tomasz Sobierajski — socjolog i wykładowca akademicki — w swojej książce opowiadają nam, że nie każdy z nas wie, na czym polega dobre wychowanie i nie w każdej sytuacji potrafi się zachować stosownie. Książka jest formą pogawędki między autorami. Rozmawiają o zasadach powszechnie uznanych, lecz nie zawsze praktykowanych. Opowiadają, czym w ogóle takie maniery są, przekonują nas (i słusznie), że warto znać podstawy dobrych relacji, by uniknąć kłopotów, które mogą pojawić się w wyniku braku ich znajomości. Autorzy są zgodni, że używanie przyjętych społecznie zasad, na przykład w komunikacji miejskiej, w domu, czy też w Internecie, ukazują szacunek osobom, z którymi obcujemy. Jeśli je znamy — pomagają one żyć w zgodzie, o co warto zabiegać, bo — jak też wspomniał autor — jest nas coraz więcej i coraz trudniej jest nam się dogadać. Czytamy tu też o codziennych sytuacjach, w których widać jak na dłoni nasze korzystanie z takich zasad bądź też nie. Twórcy wymieniają się swoimi odczuciami na temat m.in. zachowań osób we wcześniej wspominanej komunikacji miejskiej. Renata Mazurowska wspomina o nagminnie występujących sytuacjach, takich jak nie ustępowanie miejsca potrzebującym czy głośne rozmawianie przez telefon. Rozmawiają też o traktowaniu kobiet — czyli na przykład o przepuszczaniu w drzwiach i o dosyć kontrowersyjnym — według autorów — zwyczaju całowania w rękę. Po przeczytaniu książki możemy wywnioskować, że maniery powinny być dla nas codziennością. Okazywanie sobie szacunku jest miłe i powinno być powszechne, wtedy jest nam razem lepiej żyć — nie tylko w domu czy w rodzinie — ale też w pracy czy w innych sytuacjach, w których mamy do czynienia z ludźmi. Osoby, które nie stosują się do zasad, nie szanują innych, są odrzucane przez towarzystwo i nic w tym dziwnego. Zobaczmy, że wokoło są też inni ludzie, którym tak jak nam należy się szacunek. Mniej problemów komunikacyjnych to mniej barier między osobami, które spotykamy. Autorzy przekonują nas do tego, że są one potrzebne i jak najbardziej się z tym zgadzam.

Opętani Czytaniem NATALIA MAGDZIAREK; 2017-06-17


Książkę „O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek” autorstwa Renaty Mazurowskiej i Tomasza Sobierajskiego poleciła mi koleżanka. Sięgnęłam chętnie po tę lekturę. Niedawno na blogu poruszałam przecież temat taktownego zachowania. Jedni z Was z moimi spostrzeżeniami się zgadzali, inni nie przyznali mi racji. Ilu ludzi, tyle opinii. Tym bardziej cieszę się, że książka, która jest współczesnym elementarzem savoir-vivre trafiła do moich rąk. Odetchnęłam z ulgą, bo większość opisanych w książce zasad była mi znana, ale też niektóre kwestie stały się dzięki niej jaśniejsze. Lektura tej książki to czysta przyjemność! Po pierwsze napisana jest w postaci dialogu pomiędzy autorami, więc czyta się ją lekko i przyjemnie. Po drugie podzielona jest na tematyczne rozdziały. Po trzecie nie brakuje w niej humoru i ciekawych anegdot z życia autorów. Dialog prowadzony jest w taki sposób, aby wyjaśnić wszelkie zawiłości danego tematu, np. przyjmowania gości, witania się, czy sąsiedzkiej koegzystencji. Jednocześnie odnosiłam wrażenie, że pani Renata reprezentuje bardziej liberalne podejście do kwestii bon tonu, a pan Tomasz to przedstawiciel tradycyjnego. I muszę przyznać, że bliżej mi do tradycyjnej szkoły, jeżeli chodzi o zasady dobrego wychowania. Nie przepadam za wszechobecnym spoufalaniem się, tykaniem i przyzwalaniem na chamstwo. Książka zaczyna się od rozdziału zatytułowanego „Na co komu zasady”. Pan Tomasz rozmawia w nim ze swoim ojcem Jerzym Sobierajskim, który mówi bardzo ważne słowa: "Dobre wychowanie to nie jest jedynie kwestia tego, jak siedzieć przy stole i trzymać sztućce. To przede wszystkim sposób, w jaki się odnosisz do innych, szczególnie tych, którzy na drabinie społecznej są niżej od ciebie." (O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek, Renata Mazurowska, Tomasz Sobierajski, Helion, 2017, str. 12) Bardzo mądre i warte zapamiętania słowa, prawda? Kolejne rozdziały są poświęcone, m.in. wspólnej przestrzeni — czyli mowa o tym, czego nie wypada robić, np. na klatce schodowej i dlaczego wystawianie worka ze śmieciami za próg naszego mieszkania nie jest w dobrym tonie. Autorzy zastanawiają się też, co dziś oznacza być damą i dżentelmenem i na ile te pojęcia się zdewaluowały. Doradzają, jak się ubrać w zależności od okoliczności. Zdradzają, czy warto zwracać komuś uwagę, że brzydko pachnie oraz jak to zrobić, aby pozostać taktownym. Przekonują, że warto się kłaniać sąsiadom, a stół to w domu mebel święty. Mówią jak przyjmować prezenty — nawet te nietrafione. Uczą jak gościć innych z honorami i kiedy przejść na „ty”. Wreszcie dzielą się z czytelnikiem tajną wiedzą dotyczącą sztuki powitań i pożegnań — mówią, kto wyciąga do kogo pierwszy dłoń i dlaczego. A także zastanawiają się, czy przeklinanie w towarzystwie przystoi, a jeżeli tak to czy kląć na niby, mówiąc: „motyla noga!”, czy może pieprzne i siarczyście. Dla mnie najbardziej pouczający był rozdział „Stół jest święty” dotyczący etykiety obowiązującej przy jedzeniu. W moim domu rodzinnym posiłki zawsze jadaliśmy przy dużym stole. A te odświętne – przy dębowym, okrągłym stole z toczonymi nogami w pokoju frontowym vel stołowym. Babcia pilnowała, żebym miała łokcie na stole, siedziała prosto i nie pokładała się na blacie. Kiedy przychodzili do nas goście — wyciągane były z kredensu srebrne sztućce, wykrochmalone serwetki i najlepsza zastawa. Chodziło o to, żeby gość czuł się wyjątkowy. I oczywiście nikt w naszym domu nie musiał ściągać butów, a wszelkie podobne zapędy były natychmiast powstrzymywane. Sama też butów u nikogo nie ściągam i uważam, że siedzenie w skarpetach w obcym domu jest po prostu żenujące. Oczywiście są drobne wyjątki, gdzie można, a nawet powinno się od tej zasady zrobić odstępstwo. Ale wtedy warto zabrać ze sobą drugą parę butów. Z książki zapamiętam bez wątpienia te trzy rady: - Wykrochmalona serwetka na stole położona obok talerza jest po to, aby ją używać: zaczynając posiłek, kładziemy ją sobie na kolanach, a nie, np. na dekolcie. Służy nam do tego, aby wytrzeć w nią palce, czy usta. Robimy to dyskretnie. A kiedy odchodzimy od stołu, ale jeszcze nie skończyliśmy jedzenia, to odkładamy ją na krześle — nigdy na stole, bo to znak dla kelnera lub gospodarza, że zakończyliśmy posiłek. - Będąc w restauracji, pozwalamy się rozpieszczać, a to znaczy, że nie pomagamy kelnerowi: nie nalewamy sobie sami wody i wina, nie zbieramy naczyń i nie układamy ich na stercie. Dlaczego? Kelner poczuje się nieswojo, poza tym ma własny system sprzątania ze stołu, a my zamiast pomóc, tylko go burzymy. I nie zostawiajmy sobie sztućców do kolejnego dania — dostaniemy czyste. - Jeżeli nie wiemy, których sztućców użyć, zaczynajmy od tych położonych od zewnętrznej strony talerza, bo w takiej kolejności będą się na stole pojawiać dania. (Na podstawie rozdziału: Stół jest święty, [W:] O sztuce bycia z innymi. Dobre maniery na nowy wiek, Renata Mazurowska, Tomasz Sobierajski, Helion, 2017, str. 84-93) A ja od siebie bym jeszcze dodała — jeżeli na stole są owoce morza oraz miseczka z wodą i plasterkami cytryny, to nie wypijajmy tej wody, tylko po jedzeniu, np. muli, zanurzmy w niej palce, żeby je opłukać. Wtedy też się przyda wykrochmalona serwetka.

www.dopieszczamy.pl Kinga Frelichowska; 2017-06-05