Recenzje:
Jeśli myślisz, że wydając prawie 100 złotych na "Podręcznik Start-Upu", znalazłeś Graala, przy pomocy którego zbudujesz małą firmę z ambicjami korporacji - masz rację. Ale należy ci się ostrzeżenie: to lektura trudna, chwilami gorzka, którą należy dawkować powoli, zostawiając sobie czas na refleksję. Steve Blank i Bob Dorf (pierwszy jest autorem innowacyjnych rozwiązań w zakresie rozwijania start-upów, drugi przedsiębiorcą) nie oszukują, że istnieje uniwersalny sposób na zbudowanie własnego biznesu. Stworzyli za to katalog czternastu zasad zakładania firmy całkowicie podporządkowanej klientowi, nawet kosztem widzimisię przedsiębiorcy. Choć taką strategię deklaruje 99 proc. firm, "Podręcznik..." udowadnia, że to tylko słowa. Oczywiście, książka to tylko szablon, opis metody, uzupełniony testami pozwalającymi sprawdzić postępy. To lektura warta jednak każdej wydanej na nią złotówki. 

 

Pierwszy Milion :: Forbes 11-12.2014


Marzeniem wielu osób, które zakładają start upy, jest sukces na miarę Facebooka, Grouponu czy Google i, oczywiście, zarabianie milionów. Jednakże droga do sławy w tej dziedzinie bywa bardzo wyboista i nieraz można się na niej potknąć. A to za sprawą całkowitej nieprzewidywalności i ogromnej dynamiki zmian. W takim razie czy istnieje coś, co może pomóc przyszłym start-upowcom w zbudowaniu swoich potęg? Okazuje się, że tak. Jest nią ”Podręcznik start upu – Budowa wielkiej firmy krok po kroku”!
Solidna porcja wiedzy

Gdy dostałam do rąk tę słusznej grubości książkę, zaczęłam się zastanawiać, czy ktoś w ogóle znajdzie czas, by przebrnąć przez te wszystkie strony. Postanowiłam jednak dać jej szansę, licząc, że po dokonaniu niemożliwego stanę się bogiem start upów. Na szczęście – nie zawiodłam się. Nie pamiętam już, kiedy ostatnim razem miałam przyjemność z tak wartościowym podręcznikiem, który na dodatek jest ciekawie i przystępnie napisany. Próżno szukać w nim wilgotnych kartek – nikt tam wody nie leje. Z każdą stroną czytelnicze oczy coraz bardziej otwierają się na wszelkie tajniki zakładania i prowadzenia start upu. Zaryzykuję śmiałe stwierdzenie, że nawet ci, którzy na tym biznesie zjedli zęby, znajdą coś dla siebie. Dobrze, przyznaję – może nie czyta się tego jak powieści Dana Browna, ale zdecydowanie warto poświęcić trochę swojego czasu na ten podręcznik. Może on się bowiem stać niezastąpionym przewodnikiem, który poprowadzi nas przez cały proces tworzenia i rozwoju start upu.
Prowodyr, towarzysz, ratownik

Pierwszą rzeczą, która mnie zachwyciła, był nieznany mi do tej pory, a stworzony przez autorów model Customer Development. Co ma w sobie takiego? To proste, a zarazem niezwykle efektywne narzędzie, które zapewni naprawdę dobry początek każdego start upu. Co więcej, można je zastosować nie tylko do tego rodzaju biznesu, ale również do każdej innej firmy. Innym zagadnieniem wartym uwagi jest metodologia „zwinnego zarządzania projektami”. Gdyby firmy korzystały z niego na co dzień, myślę, że projekty realizowałyby się właściwie same.

To, co do tej pory wiedziałam o tworzeniu i rozwijaniu start upu, stanowiło zaledwie wierzchołek góry lodowej. Ale autorzy książki zadbali, by ten temat stał mi się znacznie bliższy. Pokazują, jakie pułapki czyhają w gąszczu rozwiązań i na co należy zwracać uwagę. Wprowadzają za kulisy i przygotowują na wyzwania czekające przyszłych start-upowców. I, co ważne, nie tylko są z nami wtedy, gdy odnosimy kolejne sukcesy, ale też pomagają podnieść się po porażkach. Dostarczają również informacji pomocnych w zrozumieniu rynku i klientów, a także dotyczących tego, jak budować odpowiedni model biznesowy oraz procesy sprzedaży. To jest ta część, która przyda się każdemu – bez względu na charakter działalności, jaką planuje bądź już prowadzi.

Niezmiernie mnie cieszy, że w książce nie brakuje tego, co lubię najbardziej – przypadków start upowych sukcesów i porażek oraz praktycznych narzędzi, które przydadzą się w prowadzeniu firmy. Ciekawym zabiegiem jest natomiast umieszczenie na każdej stronie książki wartych zapamiętania wskazówek i głównych myśli. To bez wątpienia ułatwia przyswojenie tak bogatej treści.

Co tu dużo mówić – książka napisana praktycznie, z sensem i bez zbędnego „ględzenia”. Jeżeli poważnie myślicie o własnym start upie, to koniecznie musicie po nią sięgnąć. A przygodę z nią dobrze rozpocząć od zapoznania się z Manifestem Customer Development, którego założenia warte są jak najszybszego wprowadzenia w życie. Dzięki temu unikniemy zderzenia z „górą lodową” na samym początku naszego rejsu. Niech nie zraża Was objętość książki, bo gwarantuję, że po pierwszym przeczytaniu wrócicie do niej jeszcze wiele razy. Ja na pewno.

mamopracuj.pl Magdalena Nowacka, 2014-01-31


Czy książka może nam pomóc w zakładaniu własnej firmy? Pierwsza z nich to "Podręcznik startupu. Budowa wielkiej firmy krok po kroku".

Napisali ją Steve Blank i Bob Dorf. Zaplanowana została jako szczegółowe kompendium dla przedsiębiorców stawiających pierwsze kroki w swoim biznesie – planującym produkt, prowadzącym testy tego produktu we wczesnej fazie, aby potem wprowadzić go na rynek. To bardzo szczegółowa lektura, na okładce znajduje się zresztą ostrzeżenie, że nie jest to lektura do poduszki na jedną bezsenną noc. Rzeczywiście wymaga wysiłku i refleksji, i ja czytałam ją dość powoli – maksymalnie po jednym rozdziale na raz. Autorzy książki prezentują w niej swoją metodologię zarządzania projektem, określaną jako Customer Development, proces przełożenia wizji startupu na szablon modelu biznesowego oraz weryfikację przyjętych założeń z klientami. Książka zawiera masę list kontrolnych, ułatwiających przechodzenie kolejnych etapów działań. Ale uwaga: nie jest to książka wyłącznie dla startupowców. Powinien po nią sięgnąć każdy kierownik produktu z obszaru nowych technologii, zwłaszcza w momencie, kiedy planuje nowe wdrożenie lub wprowadzenie nowego produktu na rynek.

Druga książka, ‶Start-up po polsku” Kamili i Dariusza Mikołajczyków , chociaż też przeznaczona dla początkujących przedsiębiorców, omawia zupełnie inne tematy – a mianowicie proces zakładania nowej firmy od bardzo praktycznej strony: tworzenia i weryfikowania biznesplanu, rejestracji firmy, gdzie można uzyskać dofinansowanie, typy działalności (czyli spółki i inne wynalazki bardzo przejrzyście wytłumaczone). Druga część książki poświęcona jest tworzeniu odpowiedniej nazwy firmy i jej identyfikacji wizualnej, zarządzaniu marketingowemu, reklamie, działaniom public relations. Autorzy polecają też różnorodne źródła informacji. Ta książka ma bardziej wymiar praktyczny, podpowiadający konkretne rozwiązania , podczas gdy „Podręcznik startupu” skupia się bardziej na pracy nad koncepcją produktu lub usług, jakie startup ma oferować.

Gdyby teraz przyszło mi tworzyć swoją firmę, zapewne zaczęłabym od lektury tych dwóch książek równolegle. Przy tworzeniu i weryfikowaniu samego pomysłu na działalność sięgnęłabym po ‶Podręcznik startupu”, natomiast, aby zorientować się w możliwościach dostępnych dla młodych firm na polskim rynku, sięgnęłabym już po ‶Start-up po polsku”. A może wcale nie kierowałabym się książkami, a własną intuicją Bardzo fajnie o zakładaniu startupów badawczych mówił podczas ostatniego Kongresu Badaczy Rynku i Opinii Robert Droździkowski – że nie ma co tworzyć skomplikowanych koncepcji, tylko właśnie zaufać intuicji. Jak Wskazówką może być pierwsza faktura, którą wystawimy.

annamiotk.pl Anna Miotk, 2013-12-06


Podręcznik startupu – czyli jak sprawić, aby to klienci stworzyli Twoją firmę?

Wielu przedsiębiorców i sprzedawców, z którymi rozmawiam na szkoleniach albo podczas konsultacji, czy nawet piszę w korespondencji mailowej w pewnym momencie staje przed tym samym dylematem: jak na bardzo konkurencyjnym rynku sprzedawać podobne produkty klientom, którzy są bardzo wyedukowani i nielojalni? Jeśli przejrzysz komentarze, zauważysz że i tam tematy są w zasadzie trzy: klienci, sprzedaż i firma ze swoimi produktami.

Okazuje się, że wszystkie problemy (no, może poza wirusami w komputerach) znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, jeśli w swoim myśleniu o własnej firmie, produktach, usługach czy sposobie sprzedaży w centrum postawisz klienta. Brzmi trywialnie, prawda? Tak. Ale tylko do momentu kiedy zrozumiesz co to naprawdę znaczy. A Bob Dorf i Steve Blank dobrze to opisali i wyjaśnili.

Książkę napisali ludzie, którzy są zwyczajnie „fajni” – nie są jakoś napompowani ani „odstrzeleni” od realiów (zobacz mój wywiad z Bobem Dorfem i co mi poradził w sprawie uruchamiania produkcji makaronu) ani też nazbyt „akademiccy” choć mają ku temu podstawy. To sprawia, że przez książkę się „płynie” i choć jest to dość opasłe tomisko, czytelnik nawet nie wie, że właśnie je przeczytał (mimo, że wymaga to czasu). Nawet, jeśli jest dyslektykiem :) (serio!).

Gruba książka…

Dla wielu może to być wada – bo faktem jest, że gdyby usunąć wszystkie wątki nieco odbiegające od tematu z powodzeniem udałoby się wszystko zmieścić na 100 stronach. Sądzę, że powinna powstać druga edycja tej książki w takiej właśnie odchudzonej wersji. Ale może było też tak, że chodziło o pokazanie wszystkiego od podstaw.

Ten wniosek powstał dlatego, że czytałem ją na wakacjach – miałem mnóstwo czasu i chętnie go spędzałem przy tej lekturze. Gdyby to była „robocza” część roku, prawdopodobnie nigdy bym nie dokończył jej lektury.

To w zasadzie jedyne zastrzeżenie, które do niej mam. Teraz zalety:

Dlaczego warto przeczytać tę książkę?

Bo pokazuje relacje jakie należy budować z klientami (to ogólne, ale dobre określenie) aby biznes rozpocząć, rozwinąć, wprowadzać nowe produkty (i usuwać stare, tak!), konkurować na trudnym rynku. Klienci w tej książce to w zasadzie rdzeń wokół którego buduje się firmę – oblepiając ten „kręgosłup” „ciałem”, którym jest Twoja firma. To zadziwiające, że można to zrobić planowo, z określonymi celami i przepisem a nawet z rozwiązaniami problemów, które zawsze się pojawiają. Wszystko w formie przepisów i instrukcji z odpowiednim kontekstem dla lepszego zrozumienia.

Generalną myślą książki jest coś, co Bob Dorf określił mniej-więcej w ten sposób w jednym z pierwszych rozdziałów: nowe biznesy (startupy) nie są podobne do dojrzałych firm z tego powodu, że dojrzałe firmy realizują już jakiś wybrany model biznesowy, podczas gdy młode firmy (startupy) dopiero poszukują takiego modelu. Ta oczywista wydawałoby się obserwacja prowadzi do zupełnie innych wniosków, niż większość młodych firm sądzi.

Otóż młoda firma zazwyczaj chce sklonować jakiś działający model biznesowy i go powtarzać. I nie ma w tym nic złego, tyle tylko, że w ten sposób staje się kolejnym biznesem, których pełno jest na wysoce konkurencyjnym rynku. To z kolei rodzi szerego problemów – od różnicowania oferty dla klienta, kosztów zabiegania o niego, nieskutecznych metod marketingowych „pożyczanych” od konkurentów itd. Książka „prostuje ścieżki” każdemu, kto myśli w podobny sposób ukazując poszukiwanie modelu biznesowego jaki punkt wyjściowy (i tym samym zbawienny dla młodej firmy).

Jeśli moja recenzja już Cię zainteresowała, zobacz zajęcia na których Steve Blank (współautor, wraz z Bobem Dorfem) prezentuje sporą część tego, co znajduje się w książce (video, w języku angielskim, kliknij „View the Class”). A tutaj masz fragment tej książki po polsku, w pdf.

Tę pozycję powinien przeczytać każdy przedsiębiorca – szczególnie ten, który dopiero zaczyna (albo zamierza zacząć) oraz ten, który dotarł właśnie do „ściany” (np. nie wie jak powiększyć rynek, wprowadzić produkty, zdobyć nowych klientów) oraz każdy sprzedawca, jego szef i szef tego szefa po to, żeby zrozumieć po co są klienci (tak, to nie są tylko rekordy w bazie CRM, które przynoszą kasę do Twojej firmy!). Przyda się także osobom, które chcą celnie diagnozować przyczyny problemów z klientami.

Po jej lekturze po raz kolejny zdałem sobie sprawę z tego, że sukces zawodowy (osobisty czy całej firmy) zależy tylko od Ciebie i realizacji pewnych procedur, planów i analiza wyników – działanie na oślep prowadzi tylko do zmęczenia. WykorzystajTo!

wykorzystajto.pl Rafał Mróz, 2013-09-11


Jak przerobić wizję w dochodowy biznes?

Na początku biznesu jest pomysł. Stworzenie nowej usługi lub innowacyjnego produktu. Pojawiają się wizje, jak wcielić go w życie. I wiele pytań. Jak pokierować go na właściwe tory? Jak zamienić go na wymierny zysk? Czy klienci będą zainteresowani nabyciem tego produktu lub usługi? Jak nie dopuścić do porażki? Przydatne jest wówczas wsparcie. Płynące z zewnątrz wskazówki, cenne rady i podpowiedzi. Tego może oczekiwać czytelnik po zajrzeniu do pozycji Blank’a i Dorf’a.

Jak przekonują autorzy „Podręcznik startup” to nie lektura do czytania od deski do deski. To wsparcie dla planujących własny biznes lub będących na etapie wprowadzania go w życie. Krok po kroku prezentują pomysły na to, jak sprawnie zabrać się do tworzenia i obróbki istniejącego modelu biznesowego. Dowiesz się, czym jest Customer Service i jak usprawnia relację z klientami. Zapoznasz się z pułapkami, jakie napotkasz na drodze od idei do przekucia jej w dochodowy biznes.

Do czego zachęcają Blank i Dorf, to nie traktować podręcznika, jako eksponatu. Należy po niej pisać, podkreślać wartościowe fragmenty, zaginać rogi stron, które natkną cię do zmiany. To cenne wskazówki. Książka ma pobudzić cię do myślenia, a nie wzbogacić o zbiór pojęć, definicji i wykresów. No chyba, że planujesz udział w teleturnieju quizowym, gdzie będziesz odpowiadał na pytania z dziedziny „Startup”. Jednak chyba nie po to zamierzasz sięgnąć po tę książkę, prawda?

Z życia książek Przemek Opłocki, 2013-09-22


Ta książka nie jest lekturą do poduszki na jedną, bezsenną noc. Nie należy pochłaniać jej bezrefleksyjnie, by następnie odłożyć na półkę i już do niej nie wrócić. Wręcz przeciwnie - jeśli chcesz skorzystać z tego niezwykłego podręcznika, studiuj go po trochu, systematycznie i wracaj do niego regularnie. Dla ułatwienia pracy został on podzielony na cztery części. Z pierwszej dowiesz się, czym jest Customer Development. Poznasz też jego manifest, czyli katalog czternastu zasad, którymi powinny kierować się startupy przystępujące do wdrażania tej metodologii zarządzania, opracowanej specjalnie dla nich. Następna część opisuje proces przełożenia wizji założycielskiej na szablon modelu biznesowego, a następnie na szereg hipotez, weryfikowanych przy udziale klientów. W części trzeciej znajduje się opis programu testów pozwalających zorientować się, jaka jest potencjalna rentowność Twojej firmy.

Miesięcznik Benefit 2013-09-01


Czy ten start-up wystartuje

To najbardziej elektryzujące zaklęcie współczesnego biznesu. Wszyscy je kochają, bo niesie z sobą wielką obietnicę: start-up. Nie musisz mieć pieniędzy, maszyn, kontaktów ani fachowej wiedzy. Bo i tak w krótkim czasie możesz rozkręcić zyskowny biznes. Oto dwie nowe książki, które znów roztaczają przed polskim czytelnikiem ten pachnący słońcem Doliny Krzemowej prospekt.

Każda robi to w swoim stylu. Książka Chrisa Guillebeau jest bardziej czytadłem. W sumie nie ma w niej nic, czego czytelnik obeznany z tego typu literaturą nie znałby już z innych publikacji. Są historie ludzi, którzy do niedawna kisili się w biurowych kubikach i przez głowę im nie przechodziło, że mogą zostać przedsiębiorcami. Ale potem padali ofiarą zwolnień albo orientowali się, że w erze internetu można zgarniać kokosy za robienie tego, co naprawdę się lubi. Autor „Niskobudżetowego start-upu" zajmuje się m.in. podróżowaniem po świecie i gromadzeniem lotniczych mil. Dowiedział się na ich temat wszystkiego (tak przynajmniej twierdzi). Nauczył się wyzyskiwać na swoją korzyść wszelkie pomyłki Unii lotniczych. Jest - jak sam siebie nazywa - podróżniczym ninja albo hakerem. I to jest właśnie jego start-up. Bo on tę wiedzę spisuje i sprzedaje w formie poradników. Nie rozchodzą się one w milionowych nakładach, ale przy założeniu, że nie musi dzielić się zyskami z wydawcą i dystrybutorem, zostaje mu niemała sumka. W sam raz na życie i kolejne podróże.

Autorzy drugiej książki Steve Blank i Bob Dorf piszą o budowaniu start-upu w sposób systematyczny. Ich „Podręcznik" jest gruby, ładnie wydany i solidny. I nietani, bo kosztuje aż 99 zł. Jeśli ktoś na poważnie myśli o budowaniu od podstaw mikroprzedsiębiorstwa, nie będzie to wydatek zbyt wygórowany. Zwłaszcza że „Podręcznik" zawiera całkiem sporo solidnej wiedzy z podstaw zarządzania i marketingu. I bez wątpienia nie jest książką, którą po jednorazowym przeczytaniu odkłada się na półkę.

Zawsze gdy trafiam na kolejne amerykańskie (lub silnie inspirowane amerykańskimi teoriami) publikacje dotyczące start-upów, zastanawiam się, na ile są one faktycznie przydatne początkującym nadwiślańskim przedsiębiorcom. Doceniam potencjał inspiracyjny („I ty możesz to zrobić!"), jaki takie książki zazwyczaj z sobą niosą. Ale zdecydowanie brakuje mi w nich specyficznego polskiego kontekstu. Czyli tego wszystkiego, co sprawia, że nad Wisłą z modelu start-upu skorzystać jednak trudniej niż po drugiej stronie Atlantyku. Dlaczego Bo z pomocą polskiego internetu nadal (i wcale nie jestem pewien, czy to się zmienia na lepsze) bardzo trudno uzyskać efekt skali, który sprawi, że firma będzie miała widoki na przekroczenie sensownego progu rentowności. Znam niestety wiele historii start-upów, które się nie udały. Były stratą czasu, pieniędzy i alternatyw. I chyba byłoby dobrze, gdyby jakaś okołostartupowa publikacja zmierzyła się wreszcie z tym bardzo realnym problemem.

DZIENNIK GAZETA PRAWNA Rafał Woś, 2013-08-09


Zacznijmy od „Podręcznika startupu" autorstwa Steve'a Blanka i Boba Dorfa, seryjnych przedsiębiorców, mających na swoim koncie wiele udanych startupów, m.in. w Dolinie Krzemowej. Książka składa się z czterech części. Pierwsza z nich to opis custom development, czyli procesu poszukiwania „powtarzalnego i skalowalnego modelu biznesowego". Rozpoczyna się przewrotnie zatytułowanym rozdziałem „Przepis na katastrofę", przedstawiającym historię spektakularnego wzlotu i upadku firmy Webvan, a kończy manifestem zawierającym 14 podstawowych zasad, na których opiera się custom development. Kolejne dwa rozdziały poświęcone są rozpoznaniu rynku oraz jego weryfikacji. Ostatni zaś zawiera szereg list kontrolnych umożliwiających monitorowanie procesu. Z książki -jak nam powiedział Bob Dorf - korzystają zarówno młodzi przedsiębiorcy, którzy budują startupy w garażach rodziców, jak i weterani, którzy planują nowe przedsięwzięcia, a także innowacyjne firmy o ustabilizowanej pozycji rynkowej oraz mnóstwo szkół biznesowych na całym świecie. Autor dodaje też, że „jest to w zasadzie lektura dla każdego, kto myśli o stworzeniu startupu lub wdrożeniu przełomowej innowacji, a jednocześnie o zmniejszeniu ryzyka porażki".

Magazyn Sukces Krzysztof Jendrzejczak, 2013-08-01


Poradniki, które od razu sukcesu nie gwarantują, ale - inspirują!

Słowo „start-up" jak i sama forma „zagnieżdżenia się" w biznesie robią coraz większą karierę. Przyspieszyć ją mogą dwa poradniki wydane przez Onepress / Helion.

Podstawa to „Podręcznik startupu. Budowa wielkiej firmy krok po kroku" - poradnik przygotowany przez Steve'a Blanka i Boba Dorfa. Jak obydwaj zapewniają i jak łatwo samemu się podczas lektury przekonać, nie jest to książka do poduszki, na jedną, bezsenną noc. To pokaźne dzieło, którego należy zawsze mieć pod ręką zanurzając się w świat biznesu i nie chcąc, by zmienił nam się nieopatrznie w labirynt.

Nie można też traktować poradnika jako „prawd objawionych" i pochłaniać go bezrefleksyjnie. Dobrze jest mieć go na wyciągnięcie ręki, by regularnie lub w przypadku jakichkolwiek komplikacji w rozwoju firmy - móc do niego szybko wrócić. Nawet wtedy, gdy poczujemy smak sukcesu i zaczniemy nabierać wiatru w żagle.

Siostrzana propozycja to „Niskobudżetowy startup. Zyskowny biznes i życie bez frustracji" -poradnik, który przygotował Chris Guillebeau. I tu znajdujemy mnóstwo praktycznych wskazówek na temat samodzielnego zapewniania sobie środków do życia, dokładne dane finansowe dotyczące kapitału początkowego i inne cenne informacje od przedsiębiorców, którzy już odnieśli sukces „na swoim".

Dowiadujemy się, w jaki sposób można prowadzić życie pełne przygód i jednocześnie mieć poczucie spełnienia, a także zapewnić sobie przyzwoite zarobki. I ten poradnik może od razu tego gwarantuje, ale - jak wcześniejszy - do niego z pewnością inspiruje.

POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI .N, 2013-07-15


Każdy ma swoją biblię. W dzisiejszych czasach, po części z konieczności, a po części z nadmiaru łatwych „religii”, nawet kilka. Dobra wiadomość dla przedsiębiorców-startupowców jest taka, że łatwo mogą wybrać dla siebie tylko jedną biblię. Jest nią „Podręcznik startupu. Budowa wielkiej firmy krok po kroku” Steve’a Blanka i Boba Dorfa. Przedsiębiorco! Jesteś to winny sobie i swoim inwestorom – przeczytaj tę książkę raz, a potem jeszcze raz i jeszcze raz. Bo to najlepiej zainwestowane w startup 99 zł.

Must have sezonu startupów

Być może nie chcesz czytać trzydziestu książek na ten sam temat, ale gdybyś mógł wybrać jedną, która zagwarantuje Ci to, czego próżno szukałbyś we wszystkich innych – wybierz właśnie tą.

Karol Marks pisał: „Złap rybę, a będziesz mógł ją komuś sprzedać. Naucz kogoś łowić ryby, a zmarnujesz wspaniałą okazję do robienia interesów”.

Przyjrzyjmy się temu, co mamy. „Niskobudżetowy startup. Zyskowny biznes i życie bez frustracji” – ta książka to świetny motywator i inspirator dla tych, którzy tkwią na linii startu, bojąc się podjąć ten jeden krok do wolności. Oni dowiedzą się, że aby zostać wydawcą własnych projektów wystarczy 5 kroków: wybrać produkt lub usługę, założyć stronę, przygotować ofertę, określić sposób zapłaty i przedstawić swoją ofertę światu. „Tworzenie modeli biznesowych” i „Model biznesowy. TY” to z kolei wspaniała narzędzia, które pomogą uporządkować a) firmę i wszystkie jej elementy oraz zasoby, b) siebie i własną karierę. I mamy też „Podręcznik startupu” właśnie, który dla przedsiębiorców, szczególnie tych początkujących (ale i dla wielkich, innowacyjnych firm!) lub tych, którzy mają dość potykania się o błędy jak o własne nogi, jest tym, czym „Marketing” Kotlera dla marketerów, Kapuściński dla początkujących dziennikarzy i reporterów i prozac dla osób cierpiących na depresję. Absolutny must-have i to bez obawy, że wyjdzie z mody przy pierwszym lepszym zachodzie słońca. Bo „Podręcznik” to same konkrety.

Startup to tymczasowa organizacja zajmująca się poszukiwaniem skalowalnego, powtarzalnego i rentownego modelu biznesowego

To jedna z możliwych definicji. Można również definiować przez negację tak, jak to zrobił Paweł Tkaczyk – startup to nie jest „panna nawydaniu” czy też „czeladnik idący na swoje”. Startup to natomiast hipoteza i brak planu. Bob Dorf, który wpadł niedawno z wizytą do Polski i zahaczył o tegoroczną konferencję Grow Up Start Up, zostawił po sobie również parę wywiadów i kilka ciekawych odpowiedzi oraz wskazówek:

- Jeśli Twój pomysł nie jest czymś unikalnym to znaczy, że nie masz jeszcze powodu, aby zakładać swój startup (mówił Dorf w wywiadzie dla biznes onet);

- Dopracuj swój pomysł zanim zaczniesz wydawać pieniądze! (j/w).

A na mnożące się pytania, np. jak stworzyć własną firmę unikając typowych startupowych błędów? Jak finansować startupy? I gdzie szukać pomysłu na własną firmę?, odpowiedzi możesz szukać w „Podręczniku startupu” właśnie.

Kilka słów o tym, kogo słuchacie i kogo czytacie

Słuchacie i uczycie się od mistrzów!

Steve Blank to lider innowacyjnych rozwiązań w zakresie metodologii rozwijania startupów i nauczania przedsiębiorczości. Steve jest autorem metodologii Customer Development, która stała się punktem wyjścia do utworzenia ruchu Lean Startup. Wykłada przedsiębiorczość na Uniwersytecie Stanforda, Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley oraz Uniwersytecie Columbia. Jego blog www.steveblank.com to lektura obowiązkowa wszystkich przedsiębiorców.

Bob Dorf jest przedsiębiorcą. Swoją pierwszą dochodową firmę założył w wieku zaledwie dwudziestu dwóch lat. Potem założył sześć kolejnych. Jak sam podsumowuje, były to „dwa wielkie sukcesy, dwa udane projekty i trzy świetne firmy do generowania odpisów podatkowych”. W wolnym czasie Bob prowadzi w Columbia Business School wykłady poświęcone modelowi Customer Development i skutecznemu budowaniu startupów.

Oczywiście nie istnieje taka książka, która oferowałaby kompletną mapę drogową. I bardzo dobrze! Bo co by było, gdyby wszyscy jeździli według tej samej? Zawsze jednak możesz wybierać takie, które przyspieszą Twoją ewolucję, a nawet wywołają rewolucję w świecie startupów, który wciąż trzyma miejsce na Twój sukces!

Antyweb.pl 2013-07-11