Jarosław Marek Spychała: Przyznam, że moją uwagę przykuła okładka Pana książki (Strategiczny podstęp). W pierwszej chwili pomyślałem, że jest to praca poświęcona zjawisku terroryzmu - to chyba ta kolorystyka, a być może też dlatego, że wówczas zbierałem materiały na temat terroryzmu i zadziałała ‘intencjonalność postrzegania’. I choć szybko zorientowałem się, że książka dotyczy zagadnień biznesowych, strategii w prowadzeniu firm, to jednak po jej przeczytaniu powracają militarne skojarzenia. Czy Pana zdaniem firma przygotowując swoją strategię w rzeczywistości wybiera się na wojnę? I czy w tym kontekście strategia i konkurencja biznesowa nie staje przykładem poprawnie skanalizowanych instynktów agresji, wojowniczych, wojennych?
Marek Staniszewski*: Strategie biznesowe i marketingowe wciąż pozostają „strategiami”, a geneza tego pojęcia i sposobu myślenia wyznaczona została niestety właśnie przez prowadzenie działań wojennych i konflikt. Paradygmat wojny związany z walką, pokonywaniem przeciwnika, zwyciężaniem, narzucaniem innym własnej woli przy pomocy siły stał się dominującym w myśleniu strategicznym - i odnosi się to zarówno do polityki, jak i biznesu.
Oczywiście nie wyczerpuje to w pełni współczesnego rozumienia pojęcia „strategia”. Istnieją także inne sposoby osiągania celów przy pomocy dyspozycyjnych środków (np. kooperacja, ale też bierny opór czy wręcz martyrologia). Jednak to właśnie duch Clausewitza i swoisty machiawelizm wciąż wyznaczają ramy myślenia o strategiach. Podstęp, zaskoczenie, pomieszanie szyków, ukrywanie intencji w celu wprowadzenia przeciwnika (czy przeciwników - tu, konkurentów w błąd) to często jedyne i zarazem bardzo skuteczne sposoby działania.
Jednak samo rozumienie wojny i konfliktu zbrojnego wciąż ewoluuje, znaczenie tych pojęć zmienia się wraz z postępem w sposobach prowadzenia walki. Dziś dla opisu nieregularnych form wojny używa się czasem określenia - 4GW (fourth generation warfare). Pojęcie to wymaga zupełnie nowego spojrzenia na podstawowe założenia przyjmowane podczas kształtowania strategii.
Koncepcja konfliktów czwartej generacji próbuje opisać zmianę natury działań wojennych, które toczą się w ostatnich dekadach. Podmioty konfliktów 4GW wymykają się jednoznacznej identyfikacji. Zacierają się granice pomiędzy zakresami takich pojęć jak „wojna”, „polityka”, „żołnierze”, „ludność cywilna”. „Aktorzy” stają się niekonkretni i trudni do wskazania. Najlepszym przykładem niejasności związanych z prowadzeniem tego rodzaju działań jest to oczym Pan wspomniał - tzw. „wojna z terroryzmem”. Nie do końca wiadomo, z kim prowadzi się taką wojnę, nie do końca wiadomo, kto jest wrogiem, a kto sprzymierzeńcem i gdzie należy kierować uderzenie, aby przeciwnika pokonać nie krzywdząc przy okazji „ludności cywilnej”.
Znaczenia nabierają tu również atuty płynące z korzyści kulturowych. Okazuje się, że kultura może równoważyć technologiczną przewagę przeciwnika. I oto nagle świetnie uzbrojone, wyposażone w zdobycze najnowocześniejszej techniki oddziały mogą się okazać bezradne wobec uzbrojonych, fanatycznych kobiet czy nawet dzieci oddanych np. jakiejś idei religijnej. Wrogowie - źródło agresji - trudne jest wówczas do namierzenia. Agresja jest rozproszona a jej centrum niemal niemożliwa do zidentyfikowania, podobnie jak struktury. Niemożliwa jest również infiltracja, nie mówiąc już o „ostatecznym pokonaniu agresora”.
Media masowe również pełnią bardzo ważną rolę w odbiorze współczesnych wojen i konfliktów - już w latach 70-tych B. Jenkins zauważył, że dla terrorystów dużo ważniejsi i cenniejsi są dziś „masowi świadkowie”, niż „masowe ofiary”.
Nowe rozumienie wojny znajduje odzwierciedlenie w marketingu. Powstały nawet określenia w rodzaju „marketing partyzancki” odwołujące się do płynności i niedookreślenia struktur opisujących rozgrywane „walki”.
JMS: W jednym z miejsc mówi Pan o podstępie jako modusie zyskiwania przewagi strategicznej w biznesie. Mówi Pan o strategii podstępu jako koniecznym elemencie gry biznesowej, koniecznym do osiągnięcia sukcesu. Czy w rezultacie ciągłego poszukiwania podstępu nie uruchamia się mechanizm sprzężenia zwrotnego? Czy nie jest jednak tak, że uczestniczy gry szukając skutecznych forteli z każdym ruchem coraz bardziej przekraczają granicę dopuszczalnych podstępów?
MS: Dotyka Pan w tym pytaniu istoty problemu decyzji strategicznych. Używa Pan pojęcia „gra” oraz „sprzężenie zwrotne” - czyli pojęć używanych często w teorii gier, w teorii informacji czy w dziedzinie określanej dawniej cybernetyką. Fortel jest oczywiście przewagą informacyjną, a samą informację definiuje się często jako pewną miarę zaskoczenia, nieoczywistości. Zaskoczeniem może być manewr, który myli czujność przeciwnika, ale może nim być również miła niespodzianka. Zwiększanie tzw. „przewagi konkurencyjnej” często łączy się z tym pierwszym rozumieniem „zaskoczenia”, pozyskiwanie przychylności czy lojalności konsumenta, bazuje na tym drugim. W obu przypadkach mamy jednak do czynienia z celowym wykorzystaniem informacji.
„Feedback” jest koniecznym warunkiem dla realizowania założonej strategii - w przypadku „graczy” (ciekawie pisał o tym Wiener) wpływa na modyfikowanie wybranych sposobów działania w celu pozyskania przewagi lub samego przetrwania. Iteracja, powtarzanie rozgrywek staje się formą uczenia się i w tym sensie agresja może rodzić agresję - jeśli ta okazuje się strategią optymalną. Istnieje wiele układów, w których „premiowane” będą zachowania agresywne - z punktu widzenia pragmatyki mogą one okazywać się najbardziej skutecznymi.
legologos.blog.polityka.pl; 2010-01-15
Strategia - to ostatnio słowo magiczne. Przy jego pomocy próbujemy zakląć rzeczywistość w każdej dziedzinie. Gorzej że, opracowując wszelkie strategie, zaczynamy popadać w rutynę, pustosłowie, sztampę. Można z nich wybrnąć, sięgając po dwie "strategiczne" książki Wydawnictwa Onepress: "Strategiczny podstęp. Umiejętność wygrywania w biznesie" oraz - znacznie bardziej oryginalnie ujmującą zagadnienie - "Sto niekonwencjonalnych strategii. Zasady sztuki wojennej". Co w nich mądrego wyczytamy?
Studiując "Strategiczny podstęp" szybko zorientujemy się, czym różni się myślenie strategiczne od zwykłego planowania. Nauczymy się oceniać i doceniać wartość tworzonej strategii w takich dziedzinach, jak zarządzanie, marketing czy komunikacja reklamowa. I już na tym etapie zorientujemy się... jak mało wiemy. Jak szybko mnożą się kolejne pytania.
Wszak ta książka nie jest spisem gotowych recept i rozwiązań, ale zbiorem felietonów, a zarazem wątpliwości, które przy udziale autora tylko w części uda się rozwiać. Powodzenia!
Wykłady Chi Liu o niekonwencjonalnych strategiach wymagają jeszcze większego zaangażowania emocjonalnego i intelektualnego, niż wspomniany wcześniej "strategiczny podstęp". Wszak zanurzamy się w regiony dość odległe -czasowo i kulturowo-w ostatnie lata panowania chińskich cesarzy z Południowej Dynastii Sung.
Głównodowodzącym - pod którego komendę oddajemy się, biorąc do ręki tę książkę -jest wysoki funkcjonariusz ówczesnej administracji wojskowej. Pozornie to tylko barwna prezentacja myśli wojskowej, w rzeczywistości - wszystkich ogólnych prawd na temat taktyki w każdej dziedzinie życia. Przystąpmy więc do starcia -najpierw z autorem, później -z otaczającą nas, brutalną rzeczywistością.
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI; 2009-09-29