Metod zarządzania czasem czy - jak przyjęło się ostatnio mówić - zarządzania sobą w czasie jest tyle, ilu ludzi. Każda rości sobie prawa do bycia jedyną, niepowtarzalną i absolutnie najlepszą.
Sama przynajmniej 10 razy odnalazłam niezawodne remedium na wszystkie moje problemy z organizacją czasu - nową, magiczną metodę, z zapałem stosowałam się do reguł najlepiej jak potrafiłam i… Nie mogłam pozbyć się lęku, że o czymś na pewno zapomniałam oraz poczucia, że wciąż robię za mało, zbyt mało efektywnie, że można więcej, lepiej i skuteczniej …
A tu nagle pan Allen, dość bezceremonialnie, zaczyna naszą znajomość od stwierdzenia, że niezależnie od tego kim jestem i co robię nie mogę zrobić - uwaga! - nie tylko wszystkiego co chcę, ale nawet wszystkiego, co powinnam zrobić. Kropka. To fakt. Nie podlega dyskusji. Cóż, takie czasy.
- Też mi odkrycie, panie Allen - pomyślałam. - Nie urodziłam się wczoraj, ale wiem, że na miejsce każdej zakończonej sprawy pojawiają się wkrótce dwie nowe. Ale zaakceptowanie, że niektóre z rzeczy muszę świadomie zaniedbać… Lekka przesada. Bądźmy profesjonalni. Nie można tak odpuścić, choćby i przyszło mi skonać walcząc!
Przyznam jednak szczerze, że zaciekawiło mnie co będzie dalej - jak też pan Allen ma zamiar wytłumaczyć się z postawionej w taki sposób tezy…
Po przeczytaniu całej książki jestem przekonana, że GTD to raczej filozofia, podejście do życia niż sztywny system z dziwacznymi regułkami. Autor proponuje pewne rozwiązania, jednak pozwala na dużą swobodę w zakresie sposobu realizacji i wyboru narzędzi. Rzuca wyzwanie utartym schematom myślowym, zmusza do ponownego, głębokiego zweryfikowania poglądów, odważnie krytykuje starsze rozwiązania takie jak proste listy zadań, kalendarze, priorytety.
Cel jest jeden - bardzo prosty - oczyścić umysł z wszystkich nierozwiązanych spraw, przestać wreszcie nieustannie o nich myśleć, wrzucić je do niezawodnego systemu, któremu ufamy, by ze 100% zaangażowaniem i spokojem przejść do realizacji wyznaczonych zadań.
Jak to zrobić? O co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi? Jak Ty możesz skorzystać z pewnych idei zaprezentowanych w „Getting Things Done?”
Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziesz w tej książce.
Dzięki uprzejmości wydawnictwa Onepress na najbliższym spotkaniu wśród uczestniczek rozlosujemy aż 8 egzemplarzy. Nie przegap takiej okazji!
przedsiebiorcza-kobieta.pl; Weronika Łabaj
Od prawie 4 lat w pierwszej setce książek biznesowych Amazon.com. Autor wychodzi z założenia,
że kreatywny może być ten, kto nie obciąża niepotrzebnie swojego umysłu. I opisuje system, który pozwala takich obciążeń uniknąć. System totalny, zakładający zbieranie, zapisywanie, analizowanie i wyznaczanie najbliższych działań we wszystkich otwartych projektach, zarówno zawodowych, jak i osobistych. Dużym plusem jest podkreślenie wagi wyznaczania jasnych, fizycznych działań, jakie należy podjąć, by uporać się z daną sprawą. Minusem jest to, że system jest rzeczywiście wszechogarniający, bardzo restrykcyjny i wiąże się ze sporą ilością „papierkowej roboty”. Samo jego zainicjowanie ma zajmować około dwóch dni.
Copernicus.pl; Jerzy Jezierowicz
Pewnego, jeszcze jesiennego wieczoru, zasiadłam w miękkim fotelu, by z rozkoszą oddać się lekturze. Mąż polecił mi przeczytaną jakiś czas temu książkę, która pozwoliła mu złapać oddech i skierować jego działania zawodowe na spokojniejsze tory. Nie za bardzo dowierzałam, że da się TO wszystko „ogarnąć” - ale stwierdziłam: zaryzykuję! Kilka wieczorów później głowa pulsowała od pomysłów, a serce podpowiadało: tak, warto było. Niesamowite... jak spójnie i intuicyjnie autor „Getting Things Done” tłumaczy zasady i praktykę tego programu. Byłam przekonana, że w rzeczywistości domowej nie da się zastosować teorii kojarzącej się z biznesem, ale mój przykład pokazuje, że warto spróbować. Tak na prawdę wystarczy zapał do pracy i regularność. Wypada podsumować cytatem: "Czy nie szkoda Ci czasu, by ciągle cierpieć na jego brak?"
Polecam, Ania.
; Ania Komisarczy
Kolekcjonowanie, analiza, porządkowanie, przegląd i realizacja - jeśli któryś z tych etapów jest dla Ciebie niejasny i/lub go pomijasz, to ta książka jest dla Ciebie (oczywiście jeśli chcesz być mniej zestresowany oraz bardziej zadowolony z życia). Z czystym sumieniem polecam tę publikację każdemu, podkreślam KAŻDEMU. Pomimo, że jest ona wydana przez Onepress (książki klasy biznes), to jest ona w stanie pomóc każdemu (nie tylko biznesmenom), kto tylko zastosuje się do porad w niej zawartych. W moim życiu zmieniła ona dużo i bardzo mi pomogła. Dawniej byłem zestresowany i zabiegany. Ostatnio (po przeczytaniu tej publikacji), to się zmieniło. Moje życie zwolniło (w pozytywnym sensie). Teraz jestem w stanie bardziej cieszyć się tym co mnie otacza i mi się przydarza. Wielu moich znajomych zauważyło, że się zmieniłem, że stałem się bardziej radosny i pytają mnie, jaki jest mój sekret, a ja zawsze odpowiadam "Getting Things Done". Gorąco polecam, jeśli pragniesz pozytywnej zmiany w życiu!
; Hubert Oręziak
Niesamowita książka a wiedza w niej zawarta jest ponadczasowa. Jest w niej to, co osobiście nazwałem brakującym elementem "Sekretu". Do swojego życia przyciągamy absolutnie wszystko ale niestety większość rzeczy przyciągamy nieświadomie. Dzięki tej wiedzy można to zmienić :-)
; Michał Kidziński
W czasach pracy opartej na wiedzy, poczucie chaosu i ciągła gonitwa za niezrealizowanym prowadzi nas do uczucia przytłoczenia obowiązkami. Autor poleca nam pięcioetapową metodę zarządzania strumieniem zadań. Gromadzimy sprawy, które angażują naszą uwagę. Analizujemy ich znaczenie i to, co należy z nimi zrobić. Następnie porządkujemy wyniki i przeglądamy je jako możliwe opcje działań, które należy wykonać. Autor daje nam gwarancje przypływu energii, bycia bardziej zrelaksowanym i przygotowanym do realizacji większej liczby zadań - po spełnieniu tych warunków. Przede wszystkim niezbędne są narzędzia, które pomogą skupić się w taki sposób, by nic co ważne, nie umykało naszej uwadze. Przydatne jest również stworzenie wokół siebie takiej atmosfery pracy, w której nie będziemy się wypalać z powodu nadmiaru stresu. Lektura ta to właściwie podręcznik. Systematycznie, rozdział po rozdziale prowadzi nas po osobistym szkoleniu, którego efektem ma być pełna kontrola nad naszym życiem. Rzeczywiście często katuję się wewnętrznie że czegoś jeszcze nie zrobiłem i myślę o tym i myślę. Więc jak najbardziej podoba mi się, i staram się wprowadzać do swojego życia „system człowieka leniwego ale efektywnego” - nigdy nie myśleć o tej samej sprawie dwa razy. Zmorą chyba większości z nas jest odkładanie spraw na później. Ja zacząłem starania aby po podjęciu decyzji ciągnąć ją do końca, unikając wielozadaniowości. Mam nadzieję że wytrwam bo już mi się sprawdziło.
; Kamil Ciupak
„Getting Things Done” to najlepsza książka o produktywności, jaką miałam w rękach. Krok po kroku, nauczyła mnie jak mam zarządzań moimi zadaniami, jak ustalać priorytety i co mam robić w sytuacjach, gdy wszystko się sypie. Dodatkowo, dzięki poradom zawartym w tej publikacji, moje życie stało się spokojniejsze i szczęśliwsze. „Getting Things Done” jest książką uniwersalną, przeznaczoną dla wszystkich, którzy chcą polepszyć jakość swojego życia i czuć się bardziej szczęśliwymi. Polecam ją w szczególności osobom, które nie mają wystarczająco czasu, by zrobić wszystko, co powinno być zrobione. Myślę, że nikt nigdy nie będzie żałował zakupu tej książki, kiedy zobaczy ile dobrego wniosła ona w jego życie. Szczerze polecam!
; Monika Robak
Od kilku lat interesuję się zarządzeniem czasem. Przeczytałam już wiele książek na ten temat, ale cały czas brakowało mi czegoś. Wiele razy słyszałam o GTD, ale nigdy nie chciało mi się zakupić tej książki i jej przeczytać. I to był mój wielki błąd! Zrozumiałam to dopiero, gdy przeczytałam "Getting Things Done, czyli sztuka bezstresowej efektywności". To jest najwspanialsza książka jaką miałam kiedykolwiek w rękach. Przewróciła ona moje życie do góry nogami (oczywiście w pozytywnym sensie). Dzięki niej dużo lepiej zarządzam teraz swoim czasem i jestem dużo szczęśliwsza. Polecam tą książkę wszystkim, którzy chcą się szybko nauczyć zarządzania czasem. Uprzedzam jednak, że GTD z początku może wydawać się nieco skomplikowane, ale po kilku dniach praktyki, wszystko okazuje się prostsze niż było kiedykolwiek wcześniej. Gorąco polecam!
; Gosia Nitowska
Myślenie o projektach czy sytuacjach w sposób bardziej efektywny może sprawić, że rzeczy będą realizowane szybciej, lepiej i efektywniej. Nasz umysł pracuje w bardzo efektywny sposób, który możemy nazwać Naturalnym Planowaniem.
Tymczasem większość edukacji szkolnej wbija nam w głowy inny sposób myślenia i działania - niezgodny z Naturalnym Planowaniem. Z różnych powodów. Efekt jest ten sam: ludzie nie umieją myśleć, a jeśli już to robią, bardzo się przy tym męczą.
Jak pisze David Allen w swojej książce "Getting Things Done czyli sztuka bezstresowej efektywności", Naturalne Planowanie składa się z pięciu etapów:
1. Cel.
2. Zasady.
3. Wizja/rezultat.
4. Burza mózgów.
5. Porządkowanie.
Pytanie "dlaczego" należy zadać na pierwszym etapie, podczas zastanawiania się nad celami danego działania.
Zadawanie pytanie "dlaczego" nie boli . Wbrew temu co sądzą o nim zatwardziali korporacjoności, którzy boją się najmniejszej zmiany. Prawie każda rzecz, którą się obecnie zajmujesz, może być poprawiona lub dopracowana dzięki zadaniu pytania "dlaczego". Jest to podstawowe pytanie kreatywne dzięki któremu wpada się na lepsze, a czasem wręcz genialne, pomysły.
Po co idziesz na kolejne spotkanie? Jaki jest cel twojego zadania? Po co zapraszasz przyjaciół na grilla? Po co zatrudniasz dyrektora do spraw marketingu? Po co ci budżet?
Świadomość i jasność celów jakiegokolwiek działania są podstawowymi warunkami przejrzystości, kreatywnego rozwoju i współpracy. Ale bardzo często zapominamy właśnie o ogólnym znaczeniu spraw, a potem jesteśmy złapani w formę tego co stworzyliśmy. I wtedy się szarpiemy, wtedy kombinujemy i mamy problemy z realizacją. O efektywności działań w takim wypadku nie ma co nawet wspominać.
Pytania "dlaczego" nie należy lekceważyć. Lista korzyści z jego stosowania jest następująca: określa co jest sukcesem, określa kryteria podejmowania decyzji, porządkuje zasoby, motywuje, wyjaśnia punkt widzenia, poszerza gamę wyborów.
Przyjrzyjmy się bliżej każdej z tych korzyści.
1. Określa co jest sukcesem.
W dzisiejszych czasach ludzie są spragnieni zwycięstw. Uwielbiamy wszelkie gry i lubimy wygrywać albo przynajmniej mieć realną szansę na wygraną. Ale jeśli nie masz pewności czym jest dla ciebie sukces, to nigdy go nie osiągniesz. Niektórzy promują stawianie celów na tyle otwartych i niesprecyzowanych, żeby zawsze coś się znalazło co można podciągnąć pod "sukces". Nie to nic wspólnego z efektywnym działaniem ani z działaniem bezstresowym - zawsze jest ryzyko, że interes nie wypali i wtedy będzie klapa na całej linii. Jeśli chcesz spać spokojnie, musisz mieć gotową odpowiedź dlaczego zwolniłeś wiceprezesa do spraw marketingu, albo czemu zatrudniłeś na stanowisko dyrektora tego błyskotliwego absolwenta M.B.A. Nie będziesz też w stanie określić czy twój biznesplan jest dobry, zanim nie zestawisz go z kryteriami sukcesu zdefiniowanymi odpowiedzią na pytanie "Po co mi biznesplan ".
2. Określa kryteria podejmowania decyzji.
W jaki sposób podejmujesz decyzję czy pieniądze wydać na broszurę w pięciu kolorach czy na broszurę w dwóch kolorach Skąd wiesz, że do zajęcia się twoją stroną internetową należy zatrudnić znanego projektanta stron, a nie studenta po zajęciach Tego typu decyzje bazują na celu działania. Masz określony cel i w stosunku do niego oceniasz czy dane działanie przybliży cię do niego czy nie. Bez "dlaczego" twoje decyzje równie dobrze możesz podejmować rzucając monetą lub kostką. Tylko wtedy nie masz żadnego uzasadnienia dla twojego stanowiska i twojej pensji w firmie.
3. Porządkuje zasoby.
W jaki sposób powinieneś rozdysponować fundusze pracownicze w ramach budżetu firmy Jak dziś najlepiej zarządzać przepływami pieniężnymi, aby zapewnić firmie jak najlepszą rentowność jako detalisty w perspektywie kilku następnych lat Czy w ramach organizacji comiesięcznego spotkania integracyjnego powinniśmy przeznaczyć dodatkowe środki na posiłki czy nagłośnienie?
W każdym z powyższych pytań odpowiedź jest uzależniona od tego co chcesz osiągnąć - "dlaczego" coś robisz.
4. Motywuje.
Powiedzmy to sobie szczerze. Skoro nie ma żadnego dobrego powodu, aby coś robić, to nie warto tego robić . Ludzie bardzo często zapominają po co coś robią kiedy to robią. Tracą wtedy zapał, zaangażowanie, entuzjazm. Wystarczy jednak przypomnieć im "dlaczego to robią", a powróci im energia do działania. Proste i skuteczne.
5. Wyjaśnia punkt widzenia.
Pamiętanie o rzeczywistym celu jakiegokolwiek z twoich działań sprawia, że rzeczy stają się prostsze. Wystarczy poświęcić dwie minuty na zapisanie gdzieś, gdziekolwiek - nawet w tymczasowym dokumencie, co jest pożądanym efektem działania, aby otrzymać wyostrzony kształt jego wizji. To zupełnie tak jak ustawianie ostrości w obiektywie teleskopu, aparatu fotograficznego lub projektora slajdów. Zdarza się, że jednym celnym pytaniem "Co tak naprawdę chcemy osiągnąć " jesteśmy w stanie uporządkować rozsypujące się, nieklarowne projekty czy sytuacje.
6. Poszerza gamę wyborów.
Z jednej strony określenie celu powoduje skupienie uwagi na bardzo precyzyjnie określoną rzecz. Z drugiej zaś otwiera bramę dla twórczego myślenia o szerszych możliwościach. Wiedza na temat rzeczywistego celu organizowania konferencji, imprezy pracowniczej, wyeliminowania stanowiska kierowniczego lub połączenia firm intensyfikuje proces myślowy dotyczący tego jak założony cel osiągnąć. Opis pozostałych pięciu etapów Naturalnego Planowania oraz więcej przydatnych wskazówek związanych z organizacją własnej pracy, zwiększeniem efektywności wykonywanych działań i redukcją stresu wynikającego z codziennego bałaganu w pracy znajdziesz w książce Davida Allena "Getting Things Done czyli sztuka bezstresowej efektywności".
Eurobankier.pl;
Jak myślisz — co możesz zrobić, żeby twoja praca była efektywna i żeby wykonywać ją bez stresu, nerwów i bez napięcia?
Pogoń za produktywnością, skutecznością i efektywnością nie jest wynalazkiem naszych czasów. Kult produkcji zaczął się kilka lat po wynalezieniu silnika parowego. Wtedy okazało się, że można tę samą pracę wykonać szybciej — a przez to w określonym czasie można jej wykonać więcej.
Kult produkcji wciąż pokutuje w przeważającej większości firm i instytucji, gdzie „dobra praca” oznacza „ciężką pracę” czyli 8 godzin bez przerwy bębnienia w klawiaturę, gadania przez słuchawkę lub machania rękami w określony sposób (zależny od rodzaju wykonywanej pracy). A przecież zdaniem ekspertów przekroczyliśmy już próg produkcji i znaleźliśmy się w erze wiedzy, w epoce informacji, w czasach zarabiania na swoim umyśle, a nie na sile mięśni.
Coś więc wybitnie nie gra ze sobą.
Ta książka pokaże ci na czym polega „dobra praca” w epoce informacji i jak przystosować swoje stanowisko i warunki pracy, aby robić „dobrą pracę”. „Dobra praca” to „sprytna praca”, efektywna i bezstresowa. Uporządkowana i przejrzysta. Kontrolowana i w razie potrzeby elastyczna. Prezentowany przez autora system Getting Things Done pozwoli ci sprytnie pracować — wybierać kluczowe i najbardziej wartościowe działania, planować w dobrym kierunku, zredukować stres. Wszystko to dlatego, aby praca zaczęła sprawiać ci przyjemność. W tym bowiem tkwi sekret bezstresowej efektywności.
menedzer.wp.pl;
Nie masz czasu na czytanie książek? Przeczytaj tą, a znajdziesz już czas na wszystko.
David Allen jest konsultantem ds. efektywnej organizacji pracy. Obojętnie jak abstrakcyjnie brzmi takie stanowisko, okazuje się, że miał za swoich klientów Oracle, Microsoft, Google i inne tuzy świata IT. Coś więc musi być w jego sposobie nazywanym w skrócie GTD.
Długo wstrzymywałem się z tą lekturą, po wcześniejszych doświadczeniach z tego typu książkami. Gros książek o samorozwoju to wodolejstwo uprawianiane przez ludzi, których nazywam wielotematycznymi laikami (wiecie, tacy którzy napisali ksiażkę o wędkarstwie, origami, serię bajek dla dzieci i podręcznik malowania akwarelami). Drugi rodzaj książek to nudne i niepraktyczne rozważania teoretyków: ludzi wszechstronnie wykształconych, którzy kierują książkę do innych miłośników rozważań akademickich bardziej niż na półki Empiku.
David Allen jest inny - przez całe życie zajmował się tym, o czym pisze w książce - efektywną organizacją pracy. Może dlatego tak dobrze potrafi w książce pokazać dlaczego warto zorganizować swoją pracę i jak to zrobić. Nie poprzestaje jednak i na tym i wykazuje że dobrze zorganizowana praca nie zabija spontaniczności, a wręcz przeciwnie - pozwala przeżywać każdą chwilę życia bez niepokoju, że powinno być się gdzieś indziej, robić coś innego bez bladego pojęcia czym jest to gdzieś i coś.
Żeby skorzystać z tej książki najbardziej, trzeba najpierw samemu spostrzec, że coś jest nie tak. Że idąc na spotkanie, zamiast całkowicie się na nim skupić, rozmyślasz nad innymi, nieokreślonymi rzeczami. Albo zapominasz o ważnych wydarzeniach, próbując złapać mnóstwo drobnych i ulotnych tematów. Możesz też czuć niezadowolenie z tego, że nie robisz postępów w pracy.
Jeżeli w powyższych zdaniach jest chociaż ziarno prawdy wobec Twojej sytuacji - sięgnij po tą książkę jak po konkretne rozwiązanie Twoich problemów.
polishwords.com.pl;
Żałuję, że mój komputer nie potrafi czytać, bo na pewno doceniłby bestseller Dawida Allana Getting Things Done (w polskim przekładzie Sztuka efektywności). Książka, którą Time Magazine" nazwał samouczkiem biznesowym dziesięciolecia, opiera się na filozofii człowieka-maszyny, który działa dokładnie jak komputer. No, może trochę mniej sprawnie i wydajnie.
Już sam język nasuwa głównie informatyczno-industrialne skojarzenia: Zasadniczą częścią procesu doskonalenia sztuki pracy opartej na wiedzy z zachowaniem poczucia relaksu i kontroli jest pięcioetapowa metoda zarządzania strumieniem zadań. Niezależnie od innych warunków, istnieje pięć odrębnych etapów, przez które przechodzimy przy realizacji naszych zadań. (1) Gromadzimy sprawy, które angażują naszą uwagę. (2) analizujemy ich znaczenie i to, co należy z nimi zrobić; (3) porządkujemy wyniki i (4) przeglądamy je jako możliwe opcje działań, które należy (5) wykonać. Te działania są częścią zarządzania horyzontalnym" aspektem naszego życia, który obejmuje wszystkie rzeczy angażujące naszą uwagę, w każdym momencie".
Mój komputer, chociaż nie przeczytał (jeszcze) książki Allana, postępuje dokładnie według tego schematu. Chociaż jest wspaniałą i przydatną maszyną, to jednak pewne sfery są dla niego nieosiągalne, takie jak twórcze myślenie, duchowość, rozwój, emocje. Mój komputer tłumaczy fakt, że jest po prostu mechanicznym urządzeniem. Ale ja ani ty, ani prawdopodobnie David Allen (chociaż kto wie) nie jesteśmy maszynami. Nawet jeśli w wielu sytuacjach postępujemy mechanicznie, to wcale nie oznacza, że należy automatyzm i bezrefleksyjność w sobie pielęgnować!
Uważam, że książki takie jak Sztuka efektywności są w gruncie rzeczy niebezpieczne. Szerzą przekonanie, że każdy człowiek to urządzenie mechaniczne, które powinno działać w jak najsprawniejszy i najwydajniejszy sposób. Nie zostaje tu wiele miejsca na ludzką podmiotowość, wolną wolę czy potrzebę samorealizacji. Filozofia tej książki oznacza traktowanie siebie samego i innych osób jak przedmiotów, mniej lub bardziej przydatnych przy realizacji Zadań przez duże Z".
Odczuwasz w pracy wielką presję? Wstajesz z niechęcią, a zaraz po wejściu do biura marzysz o tym, żeby z niego wyjść? David Allen ma na to prostą receptę: udoskonal swój system, lepiej segreguj papiery, szybciej odpowiadaj na e-maile. Twoje problemy znikną. Jego zdaniem, podobnie jak komputer potrzebujesz najnowszego programu antywirusowego, systemu folderów i regularnego czyszczenia dysku.
Książka Allena to taki paracetamol, który ma znieczulić i powierzchownie przytłumić symptomy choroby. Jeśli jednak choroba jest poważniejsza, to sam paracetamol z pewnością nie pomoże. Co więcej, niektórzy mówią, że paracetamol może poważnie uszkodzić wątrobę, więc lepiej zachować ostrożność.
Gazeta Ubezpieczeniowa; Aleksandra Wysocka-Zańko, 14/04/2009
Nie wysiadaj!
Zaśmiecony mailami komputer, wieczna presja czasu, pękająca od nadmiaru obowiązków głowa i powracająca wciąż piosenka Anny Marii Jopek "Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam"... Czy jest sposób, by uwolnić się od tego poczucia chaosu i wpadnięcia w wir zdarzeń...
Okazuje się, że jest. Prezentuje ją David Allen w książce o tajemniczym tytule Getting Things Done", ale wiele już wyjaśniającym podtytule ... czyli sztuka bezstresowej efektywności". Ten sposób to tytułowa metoda GTD, tłumaczona na język polski jako sztuka efektywności". Jej autor daje gwarancje przypływu energii, bycia bardziej zrelaksowanym i przygotowanym do realizacji większej liczby zadań - po spełnieniu kilku warunków. Przede wszystkim niezbędne są narzędzia, które pomogą skupić się w taki sposób, by nic co ważne nie umykało naszej uwadze. Przydatne jest również stworzenie wokół siebie takiej atmosfery pracy, w której nie będziemy się wypalać z powodu nadmiaru stresu.
Krok po kroku, rozdział po rozdziale odbywamy osobiste szkolenie, którego efektem ma być pełna kontrola nad naszym życiem, gromadzenie w sobie tylko elementów niezbędnych, dokonywanie wyboru najlepszych opcji działań oraz racjonalizacja zadań, zawsze z ukierunkowaniem na rezultaty. Wypełniony życiowymi doświadczeniami wykład, ubarwiony został na marginesach stron ciekawymi cytatami, spostrzeżeniami bądź kwintesencjami "przerabianych lekcji".
Szkoda czasu - jeśli cierpisz na jego chroniczny brak - by zlekceważyć tę książkę, pominąć ją wzrokiem na księgarskiej półce.
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI; N, 23-03-2009
