Recenzje
#BYĆ SOBĄ. Żyć tak, by niczego nie żałować
Zrobiło się ciepło, więc wsiadasz w samochód i jedziesz. Stoisz w korku, kupujesz kawę na stacji, wdychasz spaliny i czyjegoś papierosa. Nie zauważasz, że na miejscu masz wszystko. Rodzinę, która czeka, byś rozłożyła planszówki, pośmiała się beztrosko i z poważną miną odmówiła, gdy zajdzie potrzeba.
Bo jedziesz po coś lepszego-po lepszy widok, lepszy nocleg, w luksusowym hotelu ze szwedzkim stołem na śniadanie. Bo ten twój stół z okruchami chleba po śniadaniu ci nie wystarcza. Po lepszy brąz, nie można tracić pierwszych wiosennych promieni słońca. A przecież słońce wszędzie świeci tak samo. Zachwyć się tym, co masz, zanim zaczniesz wyciągać rękę po więcej.
Jeśli się nastawiasz na kolejny bodziec, atrakcję, łatwo możesz przegapić to, co można znaleźć w ciszy. Bliskość i spokój, wytchnienie, łączność z innymi i samego siebie.
„Żyjąc w zgodzie z sobą, nie marnujemy energii ani sił witalnych. Nie warto jechać autostradą z zaciągniętym ręcznym hamulcem, prawda?” Joanna Janowicz, Piotr Strzyżewski
Jak #być sobą w biznesie i w życiu?
Za mną chyba najdłuższa przerwa na blogu w jego historii. Zorganizowana i działająca często kosztem siebie, wcisnęłam pauzę. Możemy przegapić siebie, jeśli zbyt się spinamy, odrysowujemy pracę od szablonu, grozi nam rutyna. Męczymy się z tekstami i innych męczymy złą energią i nadmiernym poczuciem obowiązku. Twoją energię życiową da się wyczuć w twojej pracy.
Zatrzymaj się. Zapomnij o to do lists i grafiku na następne miesiące. Pozwól sobie na bycie tu i teraz.
„O ile to możliwe, usuń z pola widzenia wszystko, co koniecznie powinno być zrobione. Zaległy raport, pranie, zakupy na następny tydzień, doczytanie książki, która Ci się nie podoba.” Joanna Janowicz, Piotr Strzyżewski
Choć zrobiłam miesięczną przerwę, zlecenia i tak spływały regularnie. Owszem, zarobiłam mniej, ale w ogóle mi to nie przeszkadza, bo wynik finansowy nie jest dla mnie najistotniejszy.
Świat się nie zawalił, gdy wypadłam z rytmu, gdy zastanawiałam się, czy jest sens blogować, czy do tego wracać. Znów poczułam ten ogień w sobie. To błąd, jeśli działamy kompulsywnie, pod wpływem rutyny, ale nie ma w tym naszego serca. Czasem zmieniają się nam priorytety, czasem potrzebujemy przerwy, by w pędzie, stresie i presji znów odnaleźć siebie, a wraz z tym całą radość.
„Bardzo często nasza psychiczna kondycja obniża się, gdy w długim czasie zajmujemy się czynnościami, z którymi nie jest nam po drodze. Może to dotyczyć piastowania określonego stanowiska w firmie, rodzaju wykonywanej działalności, (…) przyjęcia postawy osoby, która poświęca się czemuś, co nie daje jej satysfakcji.” Joanna Janowicz, Piotr Strzyżewski
Blogowanie czasem oznacza mniej słów, mniej tekstów, ale takich, które będą warte zapamiętania. To oznacza być sobą- dać od siebie tyle, ile się ma, tak jak się chce.
Upraszczam swoje blogowe życie, rozważam, czy kanały w social media (jak Instagram) są mi niezbędne. Mam w sobie zgodę, że na pewne rzeczy trzeba poczekać-aż wywiążę się ze zlecenia, już nie chwytam się ASAP-ów, szanuję siebie i codzienne plany. Przyjmuję zlecenia, które są fair. Na szczęście takie też istnieją.
To, co do tej pory wydawało mi się niemożliwe, stało się możliwe. Zgubiłam telefon i od miesiąca go nie posiadam. Świat się nie zawalił, gdy potrzebuję zadzwonić, korzystam z komórek innych domowników, gdy komuś zależy na kontakcie, odzywa się przez Facebooka i wtedy do siebie dzwonimy. ZUS płacę na poczcie! A niedawno natknęłam się na artykuł, w którym Irena Eris pisze, że nie używa telefonu komórkowego (ale tylko stacjonarny) i to jej świadoma decyzja, bo chce bardziej skupić się na relacjach twarzą w twarz. Mi do kontaktów biznesowych wystarczy mail. Ostatnio jedna kobieta biznesu chciała mi nagrać wywiad, potrzebny był Whats App. Powiedziałam, że nie posiadam telefonu, ale mogę odbierać pliki na laptopie. Temat się rozmył, ale widocznie wywiad nie był nam pisany, jeśli komuś zależy i jeśli coś ma się naprawdę wydarzyć, to w końcu się wydarzy, tym czy innym sposobem.
„(…) ludzie o wysokim poczuciu własnej wartości cenią swój czas. Planują i wykorzystują w mądry sposób każdą chwilę, by żyć pełnią świadomego życia. Ludzie o niskim poczuciu własnej wartości nie szanują czasu ani siebie. Dlatego z absurdalnym poczuciem winy powinni się jak najszybciej rozstać.” Joanna Janowicz, Piotr Strzyżewski
Podobnie jest z rezygnowaniem z projektów, spróbuj żyć jakiś czas bez tego, jeśli zatęsknisz, wrócisz pełna energii i pomysłów, jeśli nie, może czas zrobić miejsce na coś innego?
„To, czy wybierasz świadome działanie, czasem nawet płynięcie pod prąd stereotypom i poglądom, czy zadowala cię przejażdżka rzeczna zgodnie z prądem, zależy od tego, jakie emocje Ci towarzyszą. Wielu ludzi w naszej kulturze często odczuwa wstyd. Zwykle jest to wstyd, który pojawił się nas dawno, dawno temu i był wywołany przez osoby niemające dla nas większego znaczenia, ale ugruntował się tak mocno w naszej świadomości, że odczuwamy go do dziś. To wstyd za to, że się czegoś nie potrafi, inaczej myśli, chce czegoś więcej niż wszyscy. Dopóki nie dasz sobie przyzwolenia na to, by żyć swoim życiem, dopóty nie weźmiesz za nie odpowiedzialności.” Joanna Janowicz, Piotr Strzyżewski
Zamiast wciąż zadawać sobie pytania, jak coś zrobić szybciej, warto też pytać – po co mam coś robić, czy tego naprawdę chcę? Często jesteśmy tak zaabsorbowani tym, jak dogodzić innym i czego od nas oczekują klienci, że zapominamy spytać, czego pragniemy dla samych siebie.
„A może obawa „dba” o to, byś wiedział, że nadszedł czas, by zmienić opinię na swój własny temat, by przestać się obawiać? Zauważ, że ona chce dla Ciebie jak najlepiej i pojawia się po to, aby Cię chronić. Wypieranie i ignorowanie wybranych emocji nie działa. To najgorszy z możliwych pomysłów na utrzymanie spokoju i równowagi. Może i uda Ci się na jakiś czas wcisnąć emocje pod poduszkę, wysłać je na wakacje lub zakopać głęboko w ogrodzie. Wcześniej czy później zawsze jednak znajdą drogę ujścia. Męczą się, gdy przestajesz na nie zwracać uwagę. Ty z kolei męczysz się, gdy udajesz, że nie są ważne. (…) Przykład? Pracujesz w firmie, której nie znosisz. Nie ma w Twojej pracy pasji, a Twoje wewnętrzne dziecko umiera z nudów. (…) A co, jeśli ten główny przekaz ma za zadanie, byś zorientował się na czas, co jest dla Ciebie najcenniejsze w życiu?” Joanna Janowicz, Piotr Strzyżewski
Marta Szyszko
Inspiracją przy tworzeniu wpisu była dla mnie poniższa pozytywna, a jednocześnie niebezpieczna książka. Dlaczego niebezpieczna? Bo skłania do zadawania niewygodnych pytań, które mogę popchnąć nas do zmian i nic nie będzie takie, jak przedtem.
http://kobietawe-biznesie.pl/ Marta Szyszko
Bezpiecznie już było. Jak żyć w świecie sieci, terrorystów i ciągłej niepewności
Kiedy runął Mur Berliński a wraz z nim żelazna kurtyna, kiedy Polska stała się wreszcie członkiem NATO a później Unii Europejskiej wydawało się, że nie ma się już czego obawiać, że teraz już jest bezpiecznie. Wydawało się.
Świat się zmniejsza, konflikty, które do niedawna nas nie dotyczyły, zbliżają się z niebezpieczną prędkością. Terroryzm, zmiany klimatyczne, zanieczyszczenie środowiska, internet i wynikające z niego zagrożenia (a jest ich naprawdę sporo) – wszystko to staje się bliskie, wszystko może budzić przerażenie. Roman Polko – generał dywizji Wojska Polskiego, dwukrotny dowódca elitarnej jednostki GROM i Paulina Polko – była dziennikarka i analityczka w kancelarii Prezydenta RP oraz Biurze Bezpieczeństwa Narodowego w swojej pracy „Bezpiecznie już było” opisują wszystkie niemal zagrożenia z jakimi możemy się dziś spotkać. Nie straszą jednak, ale też nie pokazują jedynie słusznych zachowań mających zapewnić bezpieczeństwo. Przede wszystkim zwracają uwagę na to, że boimy się przede wszystkim tego, czym straszą nas media, dużo mniejszą wagę przywiązując do bardziej realnych zagrożeń. Zwracają uwagę, że wciąż jeszcze większe jest prawdopodobieństwo śmierci w wypadku drogowym czy czy w wyniku utonięcia niż w wyniku zamachu terrorystycznego; że o ile nie ma całkowitej pewności czy emisja gazów cieplarnianych ma faktyczny wpływ na zmiany klimatu bardziej się tym przejmujemy niż zagrożeniami wynikającymi ze smogu, z którym to zagrożeniem dużo łatwiej jest walczyć. Pokazują także, że w dzisiejszych czasach fakt, iż w Polsce stacjonują wojska amerykańskie nie oznacza, że są one w stanie pomóc nam w razie agresji ze strony Rosji, bowiem agresja ta raczej nie będzie wyglądała tak, że do Polski wjadą rosyjskie czołgi by zająć nasze terytorium.
Książka małżeństwa Polko wylicza wiele zagrożeń, wyjaśnia, jak dziś wyglądają wojny, czym jest wojna hybrydowa i jakie inne zagrożenia, na które na co dzień nie zwracamy uwagi mogą nas spotkać. Wiele miejsca poświęcono tu dezinformacji, postinformacji i fake newsom, trochę – przewidywaniom jak może potoczyć się historia w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat. „Bezpiecznie już było” to książka, którą warto przeczytać, by przekonać się, że chociaż na wiele rzeczy wpływu nie mamy, to tym, co nam najbardziej zagraża jest nasza własna ignorancja, zaufanie do „autorytetów” większe niż do własnego zdrowego rozsądku. Recepty, jakie wskazują, by żyło się bezpieczniej są proste do wdrożenia, potrzeba bowiem tylko dobrych chęci i pewnej dozy zdrowego rozsądku.
Abonament na Storytel sprawia, że nie wydaję pieniędzy na audiobooki, co do których mam wątpliwości, czy bym je kupiła. Dlatego cieszę się, że właśnie w tej aplikacji przesłuchałam pracy małżeństwa Polko, i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że kupno „Bezpiecznie już było” w wersji audio zdecydowanie odradzam. Zdecydowanie bardziej warto zainwestować pieniądze w tę książkę w wersji do czytania oczami. Jest tu tak wiele danych statystycznych, wiele tabel, że zdecydowanie łatwiej ogarnąć to wszystko wzrokiem. Zwłaszcza że o ile doceniam pracę, jaką Paulina i Roman Polko włożyli w stworzenie tej publikacji o tyle trudno docenić mi ich jako lektorów. Oboje czytają wprawdzie wyraźnie, ale cokolwiek zbyt szybko, żeby te wszystkie dane dało się przetrawić.
Sarasti czyta, słucha i dzieli się wrażeniami
#BYĆ SOBĄ. Żyć tak, by niczego nie żałować
Dzień dobry :) Przy poniedziałku mam do was trudne pytanie - czy zastanawialiście się kiedyś, jaka jest wasza droga do szczęścia? Uświadomienie sobie własnych autentycznych pragnień to pierwszy krok na drodze do szczęścia. Na drodze do bycia sobą. Podążą nią ci, którzy wiedzą, że ich bycie na tej planecie ma głębszy sens, niż tylko przeżyć. Poznajcie książkę "#BYĆ SOBĄ. Żyć tak, by niczego nie żałować".
#Być sobą zaczyna się od powrotu do dzieciństwa, do własnych marzeń z tamtego okresu. Z czasu poprzedzającego ten, w którym zaczęło się udawanie i dopasowywanie do wizji - rodziców, nauczycieli, szefa w pracy, kultury i społeczeństwa. By odzyskać szansę na bycie autentycznym, a przez to szczęśliwym i spełnionym, trzeba usiąść w samotności i skupić się na pierwszych duchowych przeżyciach. Kim chciałeś być we wczesnym dzieciństwie, nim życie wmówiło Ci, że Twoje plany są nie do zrealizowania? Może odkrywcą nowych lądów? Może pragnęłaś być dzielną księżniczką, która celnie strzela z łuku? Usiądź wygodnie i zastanów się - o czym marzy Twoje wewnętrzne dziecko? A o czym marzysz Ty - człowiek dorosły?
Poszczególne kroki będziesz wykonywać przez kolejne pięćdziesiąt cztery dni. Towarzyszyć Ci będzie ta niezwykła książka - Twój przewodnik bycia sobą w każdej dziedzinie życia i w każdym jego przejawie: od relacji z własnym ja, poprzez spotkania z innymi ludźmi w domu, w pracy i w przestrzeni publicznej, po sprawy wielkie, takie jak filozofia szczęścia, męska i żeńska energia wszechświata, spełnienie rozumiane odmiennie w różnych kulturach. Przygotuj się na niezwykłą, oszałamiającą i inspirującą podróż, z której powrócisz jako inny człowiek. Prawdziwy człowiek. Jako Ty.
W książce znajdziecie też przemyślenia innych osób o szczęściu. O radości życia autorka rozmawiała między innymi z Grażyną Wolszczak, Bartkiem Jędrzejakiem, Rayem Wilsonem, Katarzyną Werner, Miłoszem Broniszem, Tomaszem Zimochem, Aną i Szymonem Brodziakami.
Subiektywnie o książkach
Medytacja w życiu codziennym. Ścieżki praktyki w sufizmie uniwersalnym. Wydanie II
Kiedy 3 lata temu przechadzałem się po nieuczęszczanych przez turystów uliczkach Bangkoku, przypadkiem wszedłem do małej buddyjskiej świątyni, gdzie miałem przyjemność poznać buddyjskiego mnicha, który spokojem ducha, otwartością, poczęstunkiem w postaci herbaty przyczynił się do rewolucji w moim umyśle
Słowem wstępu
Przyznam szczerze, że uważam siebie za człowieka starającego się w sposób racjonalny patrzeć na rzeczywistość mnie otaczającą, jednakże kilka razy w życiu spotykały mnie sytuacje z pozoru błahe i niewarte odnotowania, które, przetrawione przez upływający czas pozwoliły mi dostrzec swoją wyjątkowość. Książka Medytacja w życiu codziennym jest dla mnie mnichem, o którym wspomniałem we wstępie. Dla ciebie może być lekturą czytaną podczas jazdy tramwajem, dla kogoś innego może być początkiem drogi. Drogi dobrej, drogi ciekawej.
Dla kogo Medytacja w życiu codziennym?
Proszę państwa, dla każdego.
Cóż to w książce się znajduję i jak się czyta?
Wydanie drugie Medytacji w życiu codziennym Macieja Wieloboba prezentuje się w twardej oprawie, zapatrzone jest w wstążkę, którą możemy zaznaczyć miejsce, gdzie skończyliśmy czytać. Książka jest idealna na weekend i najlepiej czytać ją pod gruszą (w miarę możliwości) z „wolną głową” od obowiązków… Pozycja składa się z czterech głównych rozdziałów. Pierwszy – teoretyczny, odpowiada na pytanie, po co medytować i czym medytacja jest w ogóle. Opisuje genezę technik medytacyjnych oraz wyjaśnia pokrótce termin – sufizm uniwersalny będący osobliwym sposobem interpretacji rzeczywistości. Drugi rozdział skupia się na praktyce, natomiast rozdział trzeci – na ćwiczeniach. Można w nim znaleźć instrukcje, jak uspokoić, zrelaksować umysł, wykorzystując do tego własne ciało. Rozdział czwarty zawiera zbiór myśli, przypowieści sufickich odwołujących się do nauczania, lub raczej przewodzenia – Inayata Khana.
Jak odbieram książkę?
Książka Medytacja w życiu codziennym jest niczym próbna jazda samochodem z tą różnicą, że za zakupem nie przemawia cena, lub wewnętrzne poczucie estetyki, tylko chęć spokojnej, cierpliwiej, bezpiecznej możliwości prowadzenia samochodu. A jakiej marki? To jest najmniej istotne.
Polecam.
Kamil Klimek
W tym szaleństwie jest metoda. Powieść o zarządzaniu projektami
Wreszcie książka, w której przedstawiono zastosowanie procesów zarządzania portfelem projektów i samym projektem na konkretnych przykładach. Dodatkowo autor zapewnił fachowe komentarze różnych sytuacji.
Polecam wszystkim historię firmy Project Inc., jej charyzmatycznego, łamiącego długopisy prezesa i zespołu "zwykłych, ale niezwykłych" pracowników, których bez problemu znajdziemy także w realnym życiu. Do tego spora doza dystansu i humoru, rzadko spotykana w podręcznikach dotyczących zarządzania. Bo i nie jest to podręcznik, lecz powieść - z akcją, nieoczekiwanymi jej zwrotami i zabawnym zakończeniem, w którym Project Inc. zderza się czołowo z Państwem... Do tego mnóstwo twardej wiedzy z zakresu zarządzania.
Lubimy Czytać Rafal