ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Mindfulness znaczy sati. 25 ćwiczeń rozwijających mindfulness

BĄDŹMY UWAŻNE! "Mindfulness znaczy sati" NADIA. Kładąc się spać, Nadia po raz kolejny analizuje swój los. Jest pełna niepokoju. Obawia się, że przeszłość kładzie się cieniem na jej obecne życie. A może coraz bardziej dostrzega, że związek, w którym tkwi od wielu miesięcy jest daleki od ideału. Czuje lęk i obawę… SONIA. Sonia siedząc pod kocem i słuchając muzyki, która przynosi chwilowe ukojenie, zadaje sobie pytanie, co może zrobić, by w końcu być osobą szczęśliwą. Dociera do niej każdego dnia, że nie radzi sobie ze sobą i swoim życiem. „Przecież nie umiem stworzyć normalnych relacji z ludźmi, wybrać odpowiedniego partnera, dbać o swoje interesy. Wiem, że tylko narzekam i nic z tym nie robię. Ale nie wiem, jak to zmienić…” KAROLINA. Przez wiele lat Karolina nie umiała wyjść z roli ofiary. Chciała, ale nie miała pojęcia, jak wziąć odpowiedzialność za swoje czyny i decyzje. Czasami stawiała sobie cel, ale szybko traciła go z oczu i powracała do starych nawyków i schematów. NADIA. Nadia nie chce być tylko dodatkiem w związku. Zawsze wyobrażała sobie, że w relacji z drugim człowiekiem będzie czuła się jak osoba najważniejsza dla swojego partnera. A dostrzega coraz bardziej, że musi konkurować z pasją, która wypełnia życie mężczyzny, z którym tak bardzo by chciała dzielić swój los. Czuje, że znajduje się na dalszym planie, a to przypomina jej bolesną przeszłość. Nigdy nie była ważna, zawsze stała z boku… Nie chce powrotu do czasów dzieciństwa, to sprawia ból… SONIA. Sonia ma świadomość tego, że przeszłość wpływa na jej obecne życie. Wie, że w każdym partnerze z przerażeniem odnajduje cechy swojego ojca. Obawia się, że zawsze będzie się doszukiwać problemów, bo chciałaby mieć idealne życie. Ale czy takie jest możliwe? Obraz Jak żyć, akceptując to, co w danym momencie pojawia się w doświadczeniu? Jak osiągnąć głębokie zrozumienie umysłu, procesów w nim zachodzących, tego, co przynosi szczęście i co je zabiera? KAROLINA Karolina odważyła się i wykazała gotowość do zmiany i pomimo świadomości, że będzie to nieustanna, ciągła praca nad sobą, jest szczęśliwa. Dzisiaj pisząc list do swoich przyjaciółek - do Nadii i Sonii, wyznała: „To był proces, w którym z każdym kolejnym dniem porzucałam dawne błędne myślenie, a zaczynałam podejmowanie próby patrzenia na otaczającą mnie rzeczywistość z innej perspektywy, bez oceniania, stawiając się w roli obserwatora. Zaczęłam być uważna. Przyglądałam się moim emocjom, pojawiającym się myślom i uczuciom, akceptowałam je, bo wierzyłam i ufałam, że coś ważnego chcą mi powiedzieć. Zrozumiałam, że w żadnym razie nie mogę udawać, że ich nie ma lub ich odpychać. Pojawiła się wówczas akceptacja i świadomość prawa do ich odczuwania. Moim codziennym wieczornym rytuałem stało się odpowiadanie na pytanie: za co dzisiaj jestem wdzięczna? To sprawia, że staram się wychwytywać same pozytywne zdarzenia i je urzeczywistniać w postaci zapisanych słów, co czyni mnie jeszcze bardziej uważną i szczęśliwą, bo dzięki temu widzę, że w moim życiu jest więcej dobrego niż złego. A gdy nawet już dzieje się coś nieprzewidzianego, niewygodnego, to mam poczucie sprawczości i wyboru i wiem, co z tym zrobić. Paradoksalnie właśnie te trudne chwile sprawiły, że stałam się jeszcze bardziej uważna i wdzięczna za wszystko to, co dobrego się wydarzyło i wydarza w moim życiu.” Karolina przekazała Nadii i Sonii swoją receptę na wyjście z matni. Ona stała się uważna… Czym zatem jest mindfulness, czyli uważność? Obraz „Uważność w szerokim znaczeniu to przede wszystkim akceptująca świadomość bieżącego doświadczenia, doznań, uczuć, myśli. (…) Jest przepełniona akceptacją tego, co w danym momencie pojawia się w doświadczaniu. Akceptacją niemającą nic wspólnego z budowaniem bierności w codziennym życiu. Akceptacją, która związana jest z nieoszukiwaniem się, z widzeniem zjawisk takimi, jakie są — oczywiście na tyle, na ile nasza ludzka kondycja na to pozwala. Świadomością, która osadza dobry, bardzo pomocny w życiu dystans, która pozwala zrozumieć całym sobą, pozwala poczuć, że myśli to tylko ulotne zjawiska, że nie są tym samym, co odzwierciedlają, że są właśnie jedynie odzwierciedleniem — czasami bliższym, czasami dalszym — tego, co odwzorowują. Nigdy tym samym. Ostatecznie uważność pomaga osiągnąć głębokie zrozumienie umysłu, procesów w nim zachodzących, tego, co przynosi szczęście i co je zabiera.(…) Pomaga uzyskać olbrzymią wolność i spokój, jak też to, co z tej wolności, spokoju i zrozumienia płynie.”** Jak zatem stać się osobą uważną? Wiele osób podobnie jak Karolina w procesie terapii nauczyło się uważnego patrzenia na siebie i swoje życie. Aby nie cofać się w tym procesie potrzebują konkretnych narzędzi do pracy. W odpowiedzi na te potrzeby Tomasz Kryszczyński - psycholog i certyfikowany, doświadczony nauczyciel mindfulness napisał książkę, która parę dni temu trafiła do naszych rąk. „Mindfulness znaczy sati” to pozycja, której przepiękna okładka jest zapowiedzią tego, co zawiera w środku. Powstała w odpowiedzi na potrzeby zarówno osób, które mają już pewną wiedzę i doświadczenie związane z treningiem mindfulness, jak i tych, które dotychczas się z nim nie zetknęły. Dzięki autorowi dowiadujemy się, że mindfulness: - obniża wskaźniki chronicznego stresu, - ogranicza nawroty depresji, - pomaga radzić sobie z przewlekłym bólem, - wspiera w radzeniu sobie z przeżytą traumą, - pozytywnie wpływa w przypadku zaburzeń lękowych oraz zaburzeń odżywiania, - zmniejsza doświadczanie dyskomfortu psychicznego, - osłabia uzależnienie od alkoholu i narkotyków, - wzmacnia koncentrację, - poprawia pamięć, - podnosi odporność organizmu, - prowadzi do bycia szczęśliwszym - pomaga w radzeniu sobie ze stresem, z lękiem, paniką, depresją i jej nawrotami, - jest pomocny w pracy z dziećmi i młodzieżą oraz w walce z chronicznym bólem. Książka składa się z trzech części. Pierwsza stanowi wprowadzenie do tematu. Dowiadujemy się w niej, czym jest mindfulness i jakie przynosi korzyści potwierdzone w licznych badaniach. W drugiej - głównej części książki - znajduje się 25 ćwiczeń. Każde z nich opisane jest w sposób umożliwiający samodzielną praktykę. W części trzeciej przedstawione jest źródło idei i praktyki uważności. Do książki dołączona jest płyta z nagraniami audio, która ułatwi samodzielne ćwiczenie. Szczególnie do gustu przypadły mi rozdziały pokazujące, jak rozwijać mindfulness w codziennych czynnościach, takich jak mycie zębów, branie prysznica, przygotowywanie owsianki, jedzenie, sprzątanie. Z mojej perspektywy psychologa najcenniejsze są ćwiczenia, które można zastosować podczas rozmowy, czekania i zasypiania, gdyż wiem, ile osób ma z tym problem. W jutrzejszym artykule znajdziecie ćwiczenie do wykorzystania podczas czekania - od nas bowiem zależy, jak spędzimy czas, czekając i w jakim stanie będzie nasz umysł. Karolina kończąc swój list do przyjaciółek, napisała: Obiema rękoma podpisuję się pod słowami Eckharta Tollego „W codziennym życiu widać, że to nie szczęście czyni nas wdzięcznymi, lecz wdzięczność szczęśliwymi”. Dziewczyny, ja daję radę, Wy też dacie. Kto, jak nie my? Bądźmy uważne!
https://www.psychologiaprzykawie.pl/

Mindfulness znaczy sati. 25 ćwiczeń rozwijających mindfulness

Jeśli mielibyśmy zrobić plebiscyt na słowo dekady związane z rozwojem osobistym i psychologią, to „mindfulness” prawdopodobnie znalazłoby się w pierwszej dziesiątce. Słynna „uważność” stała się synonimem wszystkiego, co można by włożyć do dużego i nie do końca zidentyfikowanego worka z napisem „filozofia Wschodu” — kojarzy się więc z medytacją, jogą czy buddyzmem. Mindfulness rzeczywiście ma swoje korzenie we wschodniej, buddyjskiej tradycji, jednak jednocześnie to nie to samo co praktykowanie asan, medytowanie albo śpiewanie mantr. Mindfulness jest czymś więcej — określonym sposobem działania, myślenia i życia, który rozpoczyna się od świadomości tego, co tu i teraz. Jeśli chcemy zacząć praktykować uważność samodzielnie, możemy to zrobić, sięgając po książkę Tomasza Kryszczyńskiego „Mindfulness znaczy sati. 25 ćwiczeń rozwijających mindfulness”. Czym jest mindfulness? Mindfulness znaczy sati. 25 ćwiczeń rozwijających mindfulness „Bądź uważny!” — to popularne hasło nawiązuje do uważności. Właśnie tak na język polski tłumaczy się angielskie słowo „mindfulness”, które zrobiło międzynarodową karierę. Jednak kiedy zejdziemy głębiej, szukając rodowodu angielskiego wyrazu, znajdziemy „sati”, czyli określenie wywodzące się z języka pali, w którym spisano starożytny zbiór teksów buddyjskich. Sati oznacza „przejrzystą, czystą świadomość”. Palijskie słowo jest mało znane i być może właśnie przez to nie do końca rozumiana jest też sama idea uważności, którą czasem utożsamia się z intencjonalnym kierowaniem swojej uwagi. Pierwotne słowo „świadomość” zostało wyparte przez „uwagę”. Można jednak z namysłem kierować uwagę w stronę przeszłych wydarzeń albo przyszłych planów. Można też zatrzymać swoją uwagę w teraźniejszości, angażując ją całą w grę na komputerze albo oglądanie serialu. Jednak żadna z tych czynności nie będzie uważnością. Według twórcy MBSR (ang. Mindfulness-Based Stress Reduction) Jona Kabat-Zinna uważność to „świadomość, która wyłania się, gdy rozmyślnie i bez osądzania zwracamy uwagę na rzeczywistość chwili bieżącej, zwanej teraz”. Jest to więc nic innego jak świadoma akceptacja bieżącego stanu — naszych myśli, odczuć, sygnałów płynących z ciała. Bez zaglądania w przeszłość i bez wybiegania w przyszłość, ale ze świadomym podejściem do swoich obecnych uczuć. Definicje mindfulness, zarówno te tworzone na Zachodzie, gdzie zaadaptowało uważność, jak i na Wschodzie, gdzie jej koncepcja powstała, będą się od siebie różnić. Ostatecznie jednak nie chodzi o słowa, w które ją ubierzemy, a o świadome i akceptujące bycie w bieżącej chwili. Mity na temat mindfulness W ciągu ostatnich lat świat Zachodu i nauki otworzył się na mindfulness. Kiedy wpisałam hasło „mindfulness” w okienku specjalistycznej wyszukiwarki Google Scholar, otrzymałam ponad pół miliona wyników, a pierwsze z nich dotyczyły terapii depresji opartej na uważności, zastosowania mindfulness w miejscu pracy czy związku mindfulness z dobrostanem psychicznym. Po temat uważności w swoich badaniach sięgają nie tylko psychologowie, ale również neurolodzy i lekarze innych specjalizacji, jednak to nadal świeży obiekt badawczy — jeszcze wiele o wpływie mindfulness na funkcjonowanie człowieka nie wiadomo. Jednocześnie na gruncie pozanaukowym powstają poradniki, książki i kursy zahaczające o mindfulness. W przestrzeni medialnej pojawia się wiele, nie zawsze prawdziwych, informacji, które w swojej książce wyjaśnia Tomasz Kryszczyński. Jednym z popularniejszych błędnych przekonań dotyczących uważności jest to, że można ją utożsamiać z relaksacją. Należy jednak pamiętać, że choć mindfulness może prowadzić do osiągnięcia pełnego relaksu, to jednak świadome bycie tu i teraz zakłada akceptację wszystkiego, co w danej chwili czujemy — nawet tych nieprzyjemnych myśli i niekomfortowych wrażeń płynących z ciała. Inny mit głosi, że mindfulness pomaga uzyskać tzw. trans, czyli stan obniżonej świadomości, w którym człowiek ma słaby kontakt ze światem zewnętrznym, doświadcza czegoś podobnego do niepełnego snu. Trans kojarzy się z rytuałami oraz środkami halucynogennymi w niego wprowadzającymi. Skąd zestawienie transu z uważnością? Prawdopodobnie wynika to ze skojarzenia mindfulness i niektórych rodzajów głębokiej medytacji pozwalającej na chwilową redukcję świadomości. W uważności chodzi jednak o coś zupełnie przeciwnego — o pogłębianie świadomości, by coraz wyraźniej widzieć swoje emocje i doznania ciała. Najbardziej krzywdzące dla ruchu mindfulness jest uznawanie praktykowania uważności za bezcelowe, ponieważ nie ma żadnych dowodów na to, że przynosi ona jakiekolwiek dobre skutki. Przy tak dużej, międzynarodowej popularności mindfulness rzeczywiście dobrze by było, gdyby w ruch weszły szkiełko i oko mędrców — tak właśnie się dzieje. Wspomniane wyniki wyszukiwania w Google Scholar przekładają się na rzeczywiste badania i rzeczywistych badanych praktykujących mindfulness. Jeffrey M. Greeson (2009) przeanalizował raporty z 52 badań nad mindfulness przeprowadzanych w latach 2003-2008. Jego analiza wykazała, że z eksperymentów i badań klinicznych płyną pozytywne i obiecujące wnioski: kultywowanie bardziej uważnego sposobu życia wiąże się z mniejszym niepokojem emocjonalnym i lepszą jakością życia. Ponadto praktyka uważności może w korzystny sposób wpływać na mózg, układ nerwowy, układ odpornościowy i podejmowanie zachowań prozdrowotnych (w zakresie jedzenia, spania, sięgania po używki). W Polsce kilka lat temu zainteresowano się związkiem uważności z trudnymi odczuciami doświadczanymi przez pacjentów onkologicznych. Badania w Centrum Onkologii im. F. Łukaszczyka w Bydgoszczy wykazały silny negatywny związek między uważnością a lękiem –— wyższy poziom uważności może pomagać lepiej radzić sobie z doświadczaniem lęku (Wesołowska, Izdebski, Kawiecka-Dziembowska, 2015). Jak stać się bardziej uważnym? Znając pozytywne skutki płynące z bycia bardziej uważnym, nie można nie zapytać, jak się nim stać. W większych miastach bez trudu znajdziemy dłuższe i krótsze kursy czy warsztaty z zakresu mindfulness, ale pamiętajmy, żeby przed zapisem zainteresować się programem szkolenia oraz kwalifikacjami prowadzącego. Jeśli jednak chcemy najpierw zgłębić temat w zaciszu domu, sprawdzić, jak wyglądają ćwiczenia z zakresu uważności, to możemy to zrobić przy pomocy książki „Mindfulness znaczy sati. 25 ćwiczeń rozwijających mindfulness” autorstwa Tomasza Kryszczyńskiego, psychologa i doświadczonego, certyfikowanego nauczyciela uważności. Książka, jak zauważa sam autor, nie zastąpi kursu, ale jest wsparciem dla każdego, kto chce zacząć albo pogłębić samodzielną praktykę. Znajdziemy w niej trzy rozdziały: pierwszy wprowadzający, drugi z ćwiczeniami oraz trzeci dla zainteresowanych szerszym, filozoficznym kontekstem mindfulness. Ćwiczenia są opisane dokładnie, krok po kroku, a instrukcji ich wykonywania często towarzyszą ciekawe opowieści z życia autora. Tomasz Kryszczyński zachęca do rozwijania mindfulness w codziennych czynnościach, takich jak przebudzanie, prysznic, a nawet sprzątanie. Wśród 25 ćwiczeń znajdziemy więc takie, które uczą świadomego i akceptującego bycia tu i teraz nawet podczas mycia zębów. Dla osoby początkującej w tym temacie takie wskazówki pomagają niemal natychmiast zacząć praktykę uważności — bez konieczności zastygania w siadzie skrzyżnym przez kilkanaście minut. Tomasz Kryszczyński pisze, że „Praktyka uważności działa jak lustro, w którym możemy zauważyć cały wachlarz doświadczeń”. Taka praktyka sprawia, że w polu świadomości pojawiają się także te negatywne odczucia myśli, dzięki czemu można je nie tylko dostrzec, ale i zauważyć, że one przemijają, nie są stałą częścią nas i nie świadczą o zewnętrznym świecie. To ważne zwłaszcza w przypadku leczenia zaburzeń depresyjnych i lękowych, kiedy nauka oddzielenia pojawiających się myśli od samego siebie może być bardzo skuteczna. Książka „Mindfulness znaczy sati. 25 ćwiczeń rozwijających mindfulness” to estetycznie wydany przewodnik po mindfulness, który polecam każdej osobie chcącej na własną rękę poznać temat uważności i spróbować zacząć ją praktykować — nawet od tego, by podczas kąpieli stać się bardziej uważnym na płynące z ciała doznania.
Zdrowa Głowa Kinga Bartkowiak

Mindfulness znaczy sati. 25 ćwiczeń rozwijających mindfulness

W kolejnym artykule z cyklu SLOWBOOK, a w nim książka, na której druk, a później dostawę czekałam z niecierpliwością. Książka pięknie wydana, a na jej kartach zawarte bardzo cenne informacje i ćwiczenia. "Mindfulness znaczy sati. 25 ćwiczeń rozwijających mindfulness" - pozycja obowiązkowa dla wszystkich marzących o świadomym byciu tu i teraz. Kilka lat temu w bardzo trudnym i przepełnionym stresem etapie mojego życia, przyjaciółka podczas jednej z rozmów zapytała "A czy słyszałaś o mindfulness?". Wtedy pierwszy raz zetknęłam się z tym pojęciem. Zaczęłam szukać informacji i powoli próbowałam praktykować, ale od razu przyznam, że te pierwsze próby były nieudane i raczej zniechęcały mnie do mindfulness. Przez ostatnie lata wiele czytałam na temat uważności, bycia "tu i teraz". Starałam się powoli i w swoim tempie wprowadzać zmiany, dzięki którym żyłabym bardziej świadomie. Aż w końcu zaczęłam codziennie przeznaczać kilka, kilkanaście minut na praktykę wdzięczności. Dzisiaj nie wyobrażam już sobie zakończenia dnia bez tych paru minut praktyki. Po kilku tygodniach widzę, jak pozytywnie na mnie wpływają te chwile i to ćwiczenie. Zaczęłam w końcu odczuwać wewnętrzny spokój i... mam ochotę na kolejne ćwiczenia mindfulness, a wszystko dzięki pewnej wyjątkowej książce Wydawnictwa Sensus. Mindfulness - na czym polega? Kiedyś wydawało mi się, że dobrze rozumiem na czym polega mindfulness. Jakież złudne miałam wyobrażenie na jego temat i o samej praktyce. Przeczytane liczne artykuły dawały mi ogólny pogląd na jego temat, ale dopiero dzięki książce "Mindfulness znaczy sati. 25 ćwiczeń rozwijających mindfulness" Tomasza Kryszczyńskiego, dobrze zrozumiałam czym jest, a czym nie jest mindfulness. Dowiedziałam się, że "praktyka uważności zazwyczaj prowadzi do relaksacji", ale nie jest tożsama z mindfulness. Jak wyjaśnia Tomasz Kryszczyński "Można być zrelaksowanym i nie być uważnym" Wiele lat badań nad mindfulness dowiodło, że jest ono skuteczne, ale żeby tak rzeczywiście było i żebyśmy mogli odczuwać pozytywne aspekty praktyki, potrzebna jest systematyczność, zaangażowanie i wysiłek włożony w ćwiczenia. Jak wspomniał w swojej książce Tomasz Kryszczyński, praktyka mindfulness może wpływać korzystnie m.in. na obniżenie chronicznego stresu, ograniczenie nawrotów depresji, poprawie koncentracji, czy też prowadzić do bycia szczęśliwym, a tego pragnie chyba każdy z nas. Jak zacząć praktykę mindfulness? W Internecie można bez problemu znaleźć wiele kursów mindfulness, a najpopularniejszym jest chyba program mający na celu niwelowanie stresu. Zanim jednak zapiszecie się na jakikolwiek kurs, proszę przeczytajcie książkę "Mindfulness znaczy sati (...)". To pozycja obowiązkowa dla osób chcących dowiedzieć się czegoś na temat uważności, jej praktyki, a także dla tych, którzy chcą przekonać się czy mindfulness jest dla nich bez konieczności wydawania od razu kilkuset złotych za kurs trwający kilka tygodni. Książka Tomasza Kryszczyńskiego jest wyjątkowa i bardzo czekałam, aż będzie już dostępna i będę mogła ją przeczytać. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak cieszyłam się odbierając paczkę od kuriera, jak w dniu, gdy otrzymałam swój egzemplarz książki. Bardzo szybko zabrałam się za jej czytanie z ołówkiem w ręku, którym co kilka stron zaznaczałam ważne fragmenty, przemyślenia. Ta książka jest wręcz naszpikowana cennymi informacjami i z pewnością spodoba się wszystkim interesującym się tematyką uważności, świadomego życia, slow life. Polecam ją także osobom, które chciałyby żyć spokojniej, "bliżej siebie". Oczywiście, ta książka nie jest magicznym lekarstwem na skutki szybkiego trybu życia, ale może być impulsem do zmiany. Skłania do refleksji, inspiruje by zwolnić i każdego dnia wykonywać choćby jedno ćwiczenie mindfulness, a rozpoczęcie takiej praktyki dzięki tej książce będzie bardzo łatwe. Otóż poza częścią z cennymi informacjami o uważności, autor stworzył także zbiór ćwiczeń, które można samodzielnie wykonać w zaciszu swojego domu. Wszystkie ćwiczenia są dokładnie i prosto opisane, a dodatkowo uzupełnione rycinami. Poza tym do książki dołączona jest płyta CD z tym samym zestawem ćwiczeń, specjalnie dla osób, które wolą słuchać niż czytać. A jeśli nie macie możliwości odtworzenia płyty CD, to wystarczy wejść na stronę Wydawnictwa Sensus i pobrać z niej nagrania. Pomijając już samą treść, to książka Tomasza Kryszczyńskiego jest pięknie wydana, a jej czytanie było po prostu przyjemnością. Będę do niej wielokrotnie wracać, by przypomnieć sobie cenne fragmenty, które zaznaczyłam, a także by wykonać kolejne ćwiczenia mindfulness. Lekcje z książki "Mindfulness znaczy sati (...)" Wybrałam dla Was kilka ważnych lekcji wyniesionych z lektury tejże książki. Mam nadzieję, że zainspirują nie tylko mnie do tego, by żyć bardziej świadomie i każdego dnia próbować praktykować rozwijać mindfulness. "Uważność w szerokim znaczeniu to przede wszystkim akceptująca świadomość bieżącego doświadczenia, doznań, uczuć, myśli." "Istotą uważności jest właśnie świadomość, która pozwala zauważyć nie tylko to, co miłe i przyjemne, ale także doświadczenia trudne, nieprzyjemne doznania, uczucia czy myśli." "Będąc świecie myśli, analizując ciągle, co stanie się za chwilę, jutro, za rok (...), wspominając to, co było w przeszłości, przestajemy zauważać doznania z własnego ciała, które pojawiają się tu i teraz (...)." "Mimo życia w najlepszych warunkach, doświadczania sukcesów, posiadania praktycznie nieograniczonych zasobów finansowych ludzie potrafią być przerażająco nieszczęśliwi." "Pozwól emocjom po prostu być, pozwól przepływać, dostrzegaj ich zmienność." To tylko wybrane cytaty, które zaznaczyłam w książce. "Mindfulness znaczy sati (...)" będzie mieć swoją premierę 6 maja br.
www.slowlifestudio.pl/ Agnieszka Kubryn

Mindfulness znaczy sati. 25 ćwiczeń rozwijających mindfulness

Mindfulness to pojęcie, które coraz częściej pojawia się w sieci, znajdziemy na jego temat sporo artykułów, jak i informacji o kursach uważności. Mindfulness to bowiem właśnie uważność, bycie w chwili obecnej z pełną uwagą i bez osądzania, czy ta chwila jest dobra, czy zła. Choć wydaje się to prostą sztuką, wymaga nieco praktyki. Przyzwyczailiśmy się bowiem do szybkiego życia, do mechanicznego działania bez zastanowienia, nawet bez świadomości danej aktywności. Moda na wielozadaniowość, która pojawiła się kilka lat temu, mierzenie wydajności, a przy tym szum informacyjny i wielość bodźców, które nas otacza – to wszystko nie pozwala nam prawdziwie być. Czy zatem jest szansa, na to, by stać się uważnym? W czasach, kiedy ta uważność jest tak trudna do zdobycia? Pomóc w osiągnięciu tego stanu, w tym, by uważność nie stała się tylko przejściowym zainteresowaniem, modą, ale naszym stylem życia, może lektura książki „Mindfulness znaczy sati”, autorstwa Tomasza Kryszczyńskiego. Opublikowany nakładem Wydawnictwa Sensus poradnik, to nie tylko skondensowana wiedza na temat mindfulness, ale przede wszystkim zestaw ćwiczeń rozwijających mindulness. To lektura zarówno dla tych, którzy z pojęciem tym dotąd nie mieli do czynienia, jak i dla tych, którzy pragną praktykować uważność, z nauczycielem i / lub bez jego udziału. Praca z książką, wykonywanie opisanych ćwiczeń, pozwala na podwyższenie jakości naszego życia, na znalezienie spokoju w otaczającym nas chaosie, pozwala na bycie tu i teraz. Książka składa się z trzech rozdziałów, z czego pierwszy przybliża nam dokładnie pojęcie uważności, tego, czym ona jest (a czym nie jest). Autor rozwiewa nasze wątpliwości związane z mindfulness, przytacza funkcjonujące mity, błędne przekonania na jego temat, a także przywołuje korzenie tej „świadomości bieżącego doświadczania”. Dowiemy się ponadto, jakie korzyści przynosi praktykowanie uważności. Rozdział drugi zawiera dwadzieścia pięć ćwiczeń pomocnych w rozwoju mindfulness i stanowi główną część książki. To praktyczna wiedza, podana w formie ćwiczeń, z których korzysta sam autor i które przekazuje uczestnikom swoich kursów. Każde z zadań poprzedzone jest krótkim wprowadzeniem – dzięki czemu dowiemy się, dlaczego tak ważny jest oddech, jak istotna jest świadomość własnego ciała oraz w jaki sposób można pozwolić dźwiękom po prostu być. Poznamy też zestaw pozycji jogi, przy których autor po raz pierwszy doświadczył pozytywnych jej skutków, a także przekonamy się czy i w jaki sposób możemy rozwijać mindfulness w codziennych czynnościach. Trzeci rozdział stanowi ukazanie uważności nieco szerszym kontekście. Do książki została dołączona płyta z nagraniami audio, dzięki której łatwiej będzie nam ćwiczyć uważność. Autor zaznacza, że lektura książki nie powinna być traktowana jako kurs mindfulness, jest jednak wsparciem dla osób, które pragną uważność praktykować samodzielnie. Już sama szata graficzna książki tchnie spokojem, pozwala zastygnąć w bezruchu, zatopić się w jej wyrafinowaną elegancję, a zarazem prostotę. Książka rozbudza zainteresowanie, może stanowić impuls do dalszego zgłębiania tematu czy skorzystania z profesjonalnego kursu mindfulness, ale przede wszystkim pozwala nam odnaleźć – dzięki wykonywanym ćwiczeniom – spokój.
QulturaSlowa Justyna Gul

Prezentacje. Po prostu!

Dla wielu osób sama myśl o wystąpieniu przed publicznością, nawet niewielką, jest związana z wielkim stresem i robią wszystko, by tego uniknąć. Torpedują przez to niekiedy swoją karierę, nie są w stanie zaprezentować swoich umiejętności, a także potencjału, jakim dysponują. Czy zatem wystąpień publicznych można się nauczyć? Czy towarzyszące im często prezentacje mają szansę przestać wyglądać jak ściągi dla mówcy, nieczytelne z powodu ilości tekstu, absolutnie nieciekawe i niebędące w stanie przyciągnąć uwagi publiczności? Okazuje się, że tak, po warunkiem oczywiście, że przestaniemy godzić się na bylejakość i zaczniemy pracować nad swoim rozwojem i kompetencjami w tym zakresie, Godzić przestał się na to Piotr Bucki, szkoleniowiec, od wielu lat poruszający zagadnienia związane z komunikacją. Dzięki jego książce pt. „Prezentacje po prostu! Szkoła wystąpień publicznych”, opublikowanej nakładem Wydawnictwa OnePress, mamy szansę osiągnąć prawdziwe mistrzostwo zarówno w tworzeniu prezentacji, jak i przedstawianiu danego zagadnienia szerszej publiczności w porywający sposób. Lektura książki, a przede wszystkim wykonywanie zawartych w niej zadań oraz korzystanie z wytycznych pozwoli nam zamienić slajdy wypełnione treścią na „wartość ujętą słowa z towarzyszeniem dobrej graficznej oprawy”. Skorzystać z tego poradnika mogą tak naprawdę wszystkie grupy zawodowe, nie tylko właściciele firm, handlowcy czy menedżerowie, ale także wykładowcy, nauczyciele czy sami uczniowie. Autor sugeruje, by traktować prezentację jako prezent dla odbiorcy, dzięki temu będzie ona zaspokajała oczekiwania drugiej strony, będzie pozwalała zrozumieć świat i/lub dowiedzieć się czegoś nowego. Książka składa się z dziesięciu rozdziałów, które kok po kroku wprowadzą nas w świat prezentacji i zmienią nasz stosunek do publicznych wystąpień. Będziemy mówić „ciekawie i na temat”, nie tylko ujmując publiczność i skupiając na sobie całą ich uwagę, ale również sprawimy, że nasi odbiorcy wyjdą bogatsi o pewną wiedzę, która – kto wie –odmieni ich życie zawodowe. Autor zachęca, by wybrać prezentację, nad którą chcemy popracować, która jest dla nas ważna. Dzięki temu wszystkie podane przez autora techniki czy ćwiczenia będziemy mogli zastosować bezpośrednio do naszej prezentacji, zaś lektura książki będzie przebiegała równolegle z pracą nad naszym wystąpieniem. Ta propozycja Buckiego sprawia również, że stajemy się nie tylko czytelnikiem, ale tez uczestnikiem swego rodzaju warsztatów, zaś zdobytą wiedzę mamy szansę bezpośrednio przełożyć na praktykę. W kolejnych rozdziałach zastanowimy się, czym tak naprawdę jest prezentacja, co oznacza dla nas jej przygotowanie, a także jakie są etapy pracy nad nią. My sami pracować będziemy nad wartością prezentacji, rozumianą jako to, co odbiorca ma dzięki niej otrzymać, nad zbieraniem materiałów, z wykorzystaniem przydatnych do tego narzędzi, czy nad narracją. Dowiemy się, w jaki sposób slajdy, z których korzystamy podczas prezentacji, wzmocnić mogą tę narrację, popracujemy m.in. nad stylem tych slajdów, kolorystyką czy krojem pisma. Jako że sama prezentacja rozumiana jako slajdy to zaledwie część większej całości, popracujemy nad tym, by jak najlepiej wypaść podczas występu – nad głosem, tempem i dykcją, naszymi gestami czy wizerunkiem. Dowiemy się też, co warto sprawdzić nieco wcześniej, by uniknąć wpadki. Lektura książki Piotra Buckiego, ale lektura aktywna, połączona rzeczywiście z pracą nad prezentacją, realnie może odmienić nasze życie zawodowe, a także sprawić, że tworzenie prezentacji i wystąpienia publiczne po prostu polubimy. I nawet, jeśli wciąż będziemy odczuwać stres, to będzie to eustres, który działać będzie mobilizująco, a nie paraliżująco. Wszak na wszystko będziemy przygotowani. Po prostu!
QulturaSlowa Justyna Gul