Recenzje

  1. Twórcza kradzież. 10 przykazań kreatywności

    O to dwie piękne książeczki napisane przez Austina Kleona, z których czarnych okładek "krzyczą" tytuły, które przykuwają uwagę. Wyrażenia "twórcza kradzież" i "kradnij jak artysta", kłócą się z naszym światopoglądem, w którym wszyscy mówią "nie kradnij". Zagłębiłam się w lekturze, przeczytałam, , zachwyciłam się i wiecie co? Te dwie piękne książeczki dostałam od Sensus.pl i nigdy ich nikomu nie oddam :D 


     


    Chcecie wiedzieć dlaczego?


    Genialny Quentin Tarantino jest prawdopodobnie największym złodziejem w historii kinematografii. I w tym właśnie tkwi jego geniusz. Tarantino wykorzystuje cudzą pracę, remiksuje i odtwarza, by odkryć własny styl. Beatlesi, nim zabłysnęli jako kompozytorzy, grali covery, a Dumas bez skrępowania podpisywał się pod pracą kolegów po fachu. A TY? Ciągle jeszcze czekasz na przypływ weny albo boską iluminację? Szkoda czasu: kiedy Ty wypatrujesz olśnienia, inni tworzą już pełną parą. Naucz się błyskotliwie kraść, zapożyczać, czerpać inspirację, zamieniać domowe hobby w wielkie projekty. Patrz, jak robią to inni, i zrób to po swojemu! Poznaj 10 przykazań nowej kreatywności i wyzwól swój potencjał twórczy.


     


    Widzicie ten opis? Czy macie jeszcze wątpliwości dlaczego sięgnęłam po książkę? 


     


    Prawda jest taka, że całe życie wszyscy powtarzają "nie kradnij", "nie plagiatuj". Na pewno o tym wiecie i słyszeliście o tym nieraz, zapewne już w przedszkolu. Ja dodatkowo jestem na to narażona, ponieważ studiuję prawo. U nas plagiat zdecydowanie nie przejdzie, a na prawie autorskim uczą nas, że plagiatem jest prawie wszystko. 


     


    Niby to nic strasznego, ale spróbujcie napisać pracę magisterską, kiedy wszystko już było. Trudno jest być genialnym w dzisiejszym świecie. Cokolwiek byśmy nie wymyślili zaraz okazuje się, że to już było i wcale nie jesteśmy genialni, a jeszcze dodatkowo popełniliśmy plagiat. 


     


    I nagle w tym świecie, w którym wszyscy mówią "nie kradnij" pojawia się ktoś kto nazywa kradzież formą sztuki. Uwierzylibyście w to? No właśnie ja też miałam wątpliwości, ale po prostu musiałam zajrzeć do tej książki!


    Autor każe nam kraść jak prawdziwy artysta; nie odkładać pracy w oczekiwaniu na czas, który nigdy może nie nadejść; napisać książkę, którą sami chcielibyśmy przeczytać; używać rąk zamiast komputera, bo wzmaga to twórcze myślenie; hobby traktować jako bezcenne; robić fajne rzeczy i dzielić się nimi; przekonuje, że nie jesteśmy przypisani do konkretnego miejsca; każe być miłym dla wszystkich; być nudnym, bo to początek do tego, żeby coś zrobić oraz stwierdza, że kreatywność to redukcja.


     


    Wydawnictwo Sensus postarało się i książka sama w sobie jest bardzo ładnym przedmiotem. Czarno białe strony i napisany bombardują nas pozytywnymi cytatami, obrazkami i rozkazami, które należy wykonać.


     


    Austin Kleon przybywa na pomoc wszystkim, którym wydaje się, że napisano już wszystko i przekonuje, że żeby stworzyć coś swojego należy kraść, ale nie kraść brzydko tylko ładnie, artystycznie z pewną finezją.


    Jeśli chcesz kraść jak artysta, potrzebujesz miejsca na swoje zdobycze!


     


    Twórczy umysł to źródło nietuzinkowych rozwiązań, odkryć i inspiracji. To cenny klejnot, dzięki któremu łatwiej można osiągnąć wiele celów, a świat dookoła staje się ciekawszy i piękniejszy. Niezależnie od tego, kim jesteś, czym się zajmujesz i jak wiele masz w sobie talentów, na pewno możesz myśleć jeszcze bardziej kreatywnie i działać jeszcze bardziej skutecznie. Źródło


     


    Po przeczytaniu pierwszej książeczki, w której zawarto przykazania "złodzieja-artysty", nafaszerowana pozytywną energią chciałam działać i wykorzystać rady autora w praktyce. Niestety nie jest to takie proste. Już na starcie pojawiają się pytania: co kraść, jak kraść i komu ukraść. Na szczęście autor przyszedł mi z pomocą, tworząc drugą publikację.


     


    Dziennik. Notatnik dla kreatywnych kleptomanów, to kontynuacja książki Twórcza kradzież. 10 przykazań kreatywności. O ile pierwsza książeczka miała za zadanie zwrócić uwagę na problem i przygotować nas do jego rozwiązania teoretycznie, o tyle dziennik ma nam pokazać jak przekuć teorię w praktykę.


    Dziennik/notatnik, ale przede wszystkim towarzysz na nowej drodze życia. Zawiera w sobie intrygujące pomysły, pomocne sugestie, idealnie dobrane cytaty oraz ćwiczenia, które pomogą nam opanować potrzebne umiejętności.


     


    Nigdy nie przepadałam za tego typu rzeczami. Uważałam je za zabawę, na którą zdecydowanie nie mam czasu, a może nawet jestem na nią za stara. Nie wierzyłam, że napisanie czegoś w notatniku zmieni moje życie, a jednak...


     


    Dziennik autorstwa Austina Kleona nie jest czymś w rodzaju poradnika, czy po prostu zabawy, to coś więcej. Sam notatnik może i niewiele daje, ale w połączeniu z poprzednią książeczką stanowią kurs kreatywnego myślenia, który bardzo przypadł mi do gustu.


     


    Korzystanie z dziennika jest bardzo proste, wystarczy:


    - zabierać go wszędzie ze sobą,


    - robić co najmniej jedno zadanie każdego dnia,


    - powtarzać dwa poprzednie punkty, aż do zapełnienia całego dziennika.


    Polecam Wam obie książki Austina Kleona w pakiecie. Twórcza kradzież. 10 przykazań kreatywności  i Kradnij jak artysta. Dziennik. Notatnik dla kreatywnych kleptomanów stanowią kurs kreatywności, który może bardzo przydać się w życiu.


     


    Nie jest to pozycja, która zadowoli artystów. Mogą po nią sięgać blogerzy, pisarze, studenci w obliczu napisania licencjatu albo pracy magisterskiej i wreszcie każdy, któremu brakuje w życiu kreatywnego myślenia.


     


    Na koniec zadanie na dziś:


    Jakie są sekrety twojego rzemiosła? Co byś stracił, gdybyś podzielił się nimi z innymi? Co byś zyskał?


     


    I zadanie w wariancie dla moli książkowych:


    Wybierz kolor. Pójdź do księgarni i zanotuj tytuły pierwszych 10 książek, które mają okładki w tym kolorze. [Dla chętnych: przeczytaj te książki]


     


    Miłej zabawy!

    www.recenzjezpazurem.pl, Diane Rose

  2. Kradnij jak artysta: Dziennik. Notatnik dla kreatywnych kleptomanów

    O to dwie piękne książeczki napisane przez Austina Kleona, z których czarnych okładek "krzyczą" tytuły, które przykuwają uwagę. Wyrażenia "twórcza kradzież" i "kradnij jak artysta", kłócą się z naszym światopoglądem, w którym wszyscy mówią "nie kradnij". Zagłębiłam się w lekturze, przeczytałam, , zachwyciłam się i wiecie co? Te dwie piękne książeczki dostałam od Sensus.pl i nigdy ich nikomu nie oddam :D 


     


    Chcecie wiedzieć dlaczego?


    Genialny Quentin Tarantino jest prawdopodobnie największym złodziejem w historii kinematografii. I w tym właśnie tkwi jego geniusz. Tarantino wykorzystuje cudzą pracę, remiksuje i odtwarza, by odkryć własny styl. Beatlesi, nim zabłysnęli jako kompozytorzy, grali covery, a Dumas bez skrępowania podpisywał się pod pracą kolegów po fachu. A TY? Ciągle jeszcze czekasz na przypływ weny albo boską iluminację? Szkoda czasu: kiedy Ty wypatrujesz olśnienia, inni tworzą już pełną parą. Naucz się błyskotliwie kraść, zapożyczać, czerpać inspirację, zamieniać domowe hobby w wielkie projekty. Patrz, jak robią to inni, i zrób to po swojemu! Poznaj 10 przykazań nowej kreatywności i wyzwól swój potencjał twórczy.


     


    Widzicie ten opis? Czy macie jeszcze wątpliwości dlaczego sięgnęłam po książkę? 


     


    Prawda jest taka, że całe życie wszyscy powtarzają "nie kradnij", "nie plagiatuj". Na pewno o tym wiecie i słyszeliście o tym nieraz, zapewne już w przedszkolu. Ja dodatkowo jestem na to narażona, ponieważ studiuję prawo. U nas plagiat zdecydowanie nie przejdzie, a na prawie autorskim uczą nas, że plagiatem jest prawie wszystko. 


     


    Niby to nic strasznego, ale spróbujcie napisać pracę magisterską, kiedy wszystko już było. Trudno jest być genialnym w dzisiejszym świecie. Cokolwiek byśmy nie wymyślili zaraz okazuje się, że to już było i wcale nie jesteśmy genialni, a jeszcze dodatkowo popełniliśmy plagiat. 


     


    I nagle w tym świecie, w którym wszyscy mówią "nie kradnij" pojawia się ktoś kto nazywa kradzież formą sztuki. Uwierzylibyście w to? No właśnie ja też miałam wątpliwości, ale po prostu musiałam zajrzeć do tej książki!


    Autor każe nam kraść jak prawdziwy artysta; nie odkładać pracy w oczekiwaniu na czas, który nigdy może nie nadejść; napisać książkę, którą sami chcielibyśmy przeczytać; używać rąk zamiast komputera, bo wzmaga to twórcze myślenie; hobby traktować jako bezcenne; robić fajne rzeczy i dzielić się nimi; przekonuje, że nie jesteśmy przypisani do konkretnego miejsca; każe być miłym dla wszystkich; być nudnym, bo to początek do tego, żeby coś zrobić oraz stwierdza, że kreatywność to redukcja.


     


    Wydawnictwo Sensus postarało się i książka sama w sobie jest bardzo ładnym przedmiotem. Czarno białe strony i napisany bombardują nas pozytywnymi cytatami, obrazkami i rozkazami, które należy wykonać.


     


    Austin Kleon przybywa na pomoc wszystkim, którym wydaje się, że napisano już wszystko i przekonuje, że żeby stworzyć coś swojego należy kraść, ale nie kraść brzydko tylko ładnie, artystycznie z pewną finezją.


    Jeśli chcesz kraść jak artysta, potrzebujesz miejsca na swoje zdobycze!


     


    Twórczy umysł to źródło nietuzinkowych rozwiązań, odkryć i inspiracji. To cenny klejnot, dzięki któremu łatwiej można osiągnąć wiele celów, a świat dookoła staje się ciekawszy i piękniejszy. Niezależnie od tego, kim jesteś, czym się zajmujesz i jak wiele masz w sobie talentów, na pewno możesz myśleć jeszcze bardziej kreatywnie i działać jeszcze bardziej skutecznie. Źródło


     


    Po przeczytaniu pierwszej książeczki, w której zawarto przykazania "złodzieja-artysty", nafaszerowana pozytywną energią chciałam działać i wykorzystać rady autora w praktyce. Niestety nie jest to takie proste. Już na starcie pojawiają się pytania: co kraść, jak kraść i komu ukraść. Na szczęście autor przyszedł mi z pomocą, tworząc drugą publikację.


     


    Dziennik. Notatnik dla kreatywnych kleptomanów, to kontynuacja książki Twórcza kradzież. 10 przykazań kreatywności. O ile pierwsza książeczka miała za zadanie zwrócić uwagę na problem i przygotować nas do jego rozwiązania teoretycznie, o tyle dziennik ma nam pokazać jak przekuć teorię w praktykę.


    Dziennik/notatnik, ale przede wszystkim towarzysz na nowej drodze życia. Zawiera w sobie intrygujące pomysły, pomocne sugestie, idealnie dobrane cytaty oraz ćwiczenia, które pomogą nam opanować potrzebne umiejętności.


     


    Nigdy nie przepadałam za tego typu rzeczami. Uważałam je za zabawę, na którą zdecydowanie nie mam czasu, a może nawet jestem na nią za stara. Nie wierzyłam, że napisanie czegoś w notatniku zmieni moje życie, a jednak...


     


    Dziennik autorstwa Austina Kleona nie jest czymś w rodzaju poradnika, czy po prostu zabawy, to coś więcej. Sam notatnik może i niewiele daje, ale w połączeniu z poprzednią książeczką stanowią kurs kreatywnego myślenia, który bardzo przypadł mi do gustu.


     


    Korzystanie z dziennika jest bardzo proste, wystarczy:


    - zabierać go wszędzie ze sobą,


    - robić co najmniej jedno zadanie każdego dnia,


    - powtarzać dwa poprzednie punkty, aż do zapełnienia całego dziennika.


    Polecam Wam obie książki Austina Kleona w pakiecie. Twórcza kradzież. 10 przykazań kreatywności  i Kradnij jak artysta. Dziennik. Notatnik dla kreatywnych kleptomanów stanowią kurs kreatywności, który może bardzo przydać się w życiu.


     


    Nie jest to pozycja, która zadowoli artystów. Mogą po nią sięgać blogerzy, pisarze, studenci w obliczu napisania licencjatu albo pracy magisterskiej i wreszcie każdy, któremu brakuje w życiu kreatywnego myślenia.


     


    Na koniec zadanie na dziś:


    Jakie są sekrety twojego rzemiosła? Co byś stracił, gdybyś podzielił się nimi z innymi? Co byś zyskał?


     


    I zadanie w wariancie dla moli książkowych:


    Wybierz kolor. Pójdź do księgarni i zanotuj tytuły pierwszych 10 książek, które mają okładki w tym kolorze. [Dla chętnych: przeczytaj te książki]


     


    Miłej zabawy!

    www.recenzjezpazurem.pl, Diane Rose

  3. Stinger. Żądło namiętności

    Mia Sheridan zdobyła serca wielu polskich czytelniczek dzięki wzruszającemu "Bez słów". Sięgając po "Stingera", spodziewałam się zwykłego erotycznego romansu. I nie mogłam się bardziej pomylić. 



    Grace Hamilton jest prawniczką. Na co dzień zorganizowana, ogarnięta kobieta odrzuca jednak swój rozsądek na bok, gdy poznaje aktora porno - Carsona Stingera. Trudno byłoby znaleźć bardziej różniącego się od niej charakterem mężczyznę, jednak tej dwójce udaje się jakoś dogadać. W końcu zawierają układ - spędzą ze sobą jeden weekend, na który mają rezerwacje w tym samym hotelu. Potem ich drogi się rozejdą. Kilkanaście godzin rozkoszy nie tylko seksualnych, lecz i umysłowych. 


    Tylko co dalej? Czy mają szansę na wspólną przyszłość?


     


    Tak jak wspominałam we wstępie, spodziewałam się romansu erotycznego. Z dużą dawką erotyki - w końcu podtytuł głosi "Żądło namiętności". Pal licho, że brzmi to okropnie (i gdyby nie znana mi autorka, to pewnie nie zdecydowałabym się na lekturę), ale niestety ma się też nijak do fabuły. Jakiejkolwiek żądzy i namiętności było tu naprawdę tyle, co kot napłakał. A jak już była, to wiało nudą. Nie da się tego inaczej określić i naprawdę bardzo mi z tego powodu przykro, gdyż chciałam, żeby ta książka mnie choć trochę rozgrzała i niestety się zawiodłam.


     


    Wiele osób doceniło poruszenie wątków politycznych i zaznaczenie walki o słuszną sprawę w drugiej połowie książki. Niestety dla mnie obie połowy tej powieści nie miały logicznego powiązania. Wątki poruszone przy okazji wprowadzenia nowej twarzy Carsona były ciekawe - to uczciwie przyznaję, jednak kompletnie nie mogłam zrozumieć jego motywacji do powzięcia takich działań. Mia Sheridan próbowała wszystko wyjaśnić, lecz niestety coś nie zagrało tak, jak powinno i wyszło średnio.


     


    Mimo to z dwójki głównych bohaterów bardziej polubiłam Carsona. Może dlatego, że wydawał się całkiem seksownym facetem. Może po prostu nie spodziewałam się po jego postaci niczego wielkiego, więc nie mógł mnie zbyt mocno zawieść. Nie to, co Grace. Och, kobito, gdybyś Ty tylko miała więcej rozumu!


     
    Chociaż nie jestem pewna, czym kierowało się wydawnictwo przy kupnie praw do wydania tej historii w Polsce, szczerze mogę stwierdzić, że przynajmniej okładka jest kapitalna. Z pewnością przyciągnęłaby mój wzrok na sklepowej półce (poza Empikami, bo tam Mia Sheridan zajmuje zazwyczaj najniższą półkę; nie, nie wiem dlaczego).
    Po języku nie spodziewajcie się cudów. To Mia Sheridan i jej erotyk. Poezji tu nie znajdziecie.

    Podsumowując, "Stinger" to jedna z tych powieści, które chciałabym wyrzucić z pamięci. Nie żałuję lektury, ale z pewnością nie zostawię sobie tej książki na półce na zbyt długo. 

    Ksiazkowe.pl, Natalia Pych; 2016-10-20

  4. Za kulisami Bollywood

    Młoda Polka grająca w Bollywood? Dostrzeżona przez odpowiednich ludzi na konkursie piękności w Bangkoku? Przecież to bajka, cudowna historia o uśmiechu losu! Tak to każdy potrafi, a ja to już na pewno, gdybym tylko... no właśnie. Zapraszam więc na bajkę o determinacji w dążeniu do marzeń. 


     


    Nasza bohaterka, dziś 26-letnia kobieta, od dziecka miała plan związany ze sceną - chciała tańczyć, śpiewać i grać, jednak przede wszystkim marzyły jej się podróże. Postanowiła więc jako nastolatka spróbować swoich sił w modelingu. I tu na dzień dobry dowiedziała się, że może i ładnie pozuje, ale kariery nie zrobi - jest za niska. Co się zatem dzieje? Słyszy tę opinię to tu, to tam. Podda się czy nie?

    "Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko te, z których za szybko rezygnujemy".



    W trakcie lektury odniosłam takie wrażenie, że pani Janoszek jest z gatunku ludzi, którzy niewpuszczeni gdzieś drzwiami, spróbują wejść oknem, w takim pozytywnym sensie. Tak jakby przy każdej pojawiającej się przeszkodzie i trudności autorka mówiła "Ja nie dam rady? Potrzymaj mi wizę!". Jej historia wciągnęła mnie od pierwszych stron, i to wcale nie za sprawą bądź co bądź pewnej niezwykłości. Pani Natalia w sposób bardzo dojrzały, spokojny, nie pozbawiony pokory ale i poczucia własnej wartości opowiada o tym, jak udało jej się osiągnąć cel i utrzymać w miejscu, które dla siebie wybrała. Jest w tym trochę przypadku, ale zdecydowanie więcej determinacji, odwagi, wiary we własne możliwości i dużo, dużo pracy. 



    "Nawet jeśli przegram, zawsze będę mogła sobie powiedzieć: "Przynajmniej spróbowałaś". To przekonanie zostało we mnie do dzisiaj".



    Po skończonej lekturze obejrzałam dostępne w Internecie filmiki dotyczące produkcji filmowych z autorką. Ponieważ miałam świadomość, jak wyglądało kręcenie niektórych z tych scen, były one ciekawym uzupełnieniem. Samo zaś wydanie książki jest po prostu piękne - gruba oprawa, dobrej jakości papier, sporo fantastycznych zdjęć z planów filmowych - nie muszę mówić, jak to wpływa na odbiór u czytelnika. Czytając, mamy okazję poznać nie tylko Bollywood zza kulis, ale i Indie z ich odmienną kulturą, wewnętrznym zróżnicowaniem i ciekawostkami z perspektywy cudzoziemki. Czy były one przyjazne dla nowoprzybyłej dziewczyny? Czy kolejna ładna buzia w Bollywood ma szansę na coś więcej tylko ze względu na odpowiednią karnację? Jak wygląda praca na tamtejszym planie filmowym z perspektywy kobiety z Europy? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań czekają w książce.

    Każdy tak potrafi, a ja to już na pewno, gdybym tylko... chciała, prawda? A przeważnie nam się jednak nie chce i często nie do końca lubimy, kiedy inni swoimi osiągnięciami pokazują, że cudów nie ma, jest tylko ciężka praca. Wtedy trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i przestać szukać dla siebie wymówek. Nawet jeśli ktoś po drodze stwierdził, że się nie nadajesz, to dopóki nie spróbujesz, nie możesz wiedzieć, czy ma rację. Historia pani Natalii jest tego przykładem. A my, co zrobiliśmy chociażby w tym tygodniu, żeby zrealizować swoje marzenie? Ta książka ma szansę zainspirować niejedną osobę, dlatego jest warta przeczytania nie tylko przez fanów Bollywood.

    co-przeczytalam.blogspot.com, Dorota Ka; 2016-12-09

  5. Filozofia Kaizen. Małymi krokami ku doskonałości

    „Filozofia kaizen” to książka formatu A5 mająca około 170 stron tekstu „głównego”. Tytuł oryginału brzmi: „The Spirit of Kaizen: Creating Lasting Excellence One Small Step at a Time”. Jego publikacja sięga roku 2013 (copyright z 2013). Polskie zaś wydanie to 2016 rok.
               
    Publikacja jest współautorstwa dr Roberta Maurera oraz Leigh Ann Hirschman, choć na okładce widnieje nazwisko tylko tego pierwszego w Podziękowaniach odnajdujemy informacje o współautorstwie tej pozycji.
     
    Czcionka jest duża, czytelna i przyjazna dla oka. Odnaleźć tu można różne wyróżnienia tekstu, na przykład szare ramki, użyto też chociażby kursywy. Rozdziały rozpoczynają się swego rodzaju „wstępem”, który wyróżnia się ułożeniem tekstu, jego układem (tego tekstu), jest on krótki i odnosi się do jego problematyki (rozdziału). Przypisy znajdują się na końcu książki, nie jako przypisy dolne co ma swoje plusy i minusy. Odnaleźć tu można również przynajmniej jeden nazwijmy to ‘błąd w druku’ – „zjedzona” została literka w wyrazie.
     
    Wyróżniono tu dwie strategie wprowadzania zmian, a mianowicie poprzez innowacje (ich definicja jest przedstawiona w tekście, to w jakim znaczeniu pojęcie to jest tu używane) oraz kaizen, o którym jest ta książka. Jest tu mowa o pochodzeniu słowa kaizen oraz o tym skąd „system” małych kroków się wziął. Zawarty jest tu również krótki nazwijmy to rys historyczny dotyczący kaizen.
     
    Odnaleźć tu można również chociażby informacje o mózgu (np. o powstawaniu różnych jego części) oraz o naturalnych odruchach ludzkich (ucieczka lub walka) a także między innymi o motywacji.
     
    „Filozofia kaizen” nakierowana jest na sprawy biznesowe i różne zagadnienia związane z działaniem firmy. Można jednak uwagi w niej zawarte i samą „metodę” kaizen zastosować do innych dziedzin życia.
     
    Pozycja jest ciekawa i łatwa w odbiorze. Może się przydać każdemu kto chce poznać kaizen oraz pragnie zastosować go w swojej firmie, pracy i nie tylko.

    swiatairi.blogspot.com, Airi; 2016-12-19

płatności onepress.pl