Do rewolucji zaprasza nie byle kto, bo profesor psychologii i twórca koncepcji myślenia lateralnego Edward de Bono.
Czym się różni rewolucja negatywna od pozytywnej:
- zamiast ataku - podejście konstruktywne;
- zamiast krytyki - pomysł;
- zamiast rozwiązań siłowych -zmiany sposobu myślenia;
- zamiast rządów karabinów -rządy informacji;
- zamiast ostrych krawędzi "logiki kamienia" - płynność "logiki wody";
- zamiast ideologii zapewniającej kierunek - poczucie humoru umożliwiające zmianę kierunku;
- zamiast centralnie sterowanego systemu - system samoorganizacji.
Pozytywna rewolucja ma pięć głównych zasad:
1. Skuteczność. Bez niej wszystko pozostaje w sferze marzeń. Skuteczność oznacza postanowienie, że trzeba coś zrobić, i realizację tego postanowienia. Skuteczność to "kciuk", ponieważ bez niego dłoń jest bezużyteczna.
2. Konstruktywność. Rewolucja skierowana jest na pozytywy, a nie na negatywy, na konstruktywność, a nie na destruktywność. Symbolizuje to palec wskazujący, ponieważ jego właśnie używasz, chcąc wskazać kierunek i drogę, którą należy podążać.
3. Szacunek. Szacunek oznacza sposób, w jaki traktujesz wszystkich ludzi. Szacunek oznacza wartości i uczucia ludzkie. Rewolucja przeprowadzana jest przez ludzi, ale również dla ludzi - szacunek jest zatem niezbędny. Symbolizuje go palec środkowy, ponieważ jest on najdłuższy, a szacunek jest najważniejszą ze wszystkich zasad. Jeśli nie potrafisz nastawić się pozytywnie wobec innych ludzi, jaki jest w ogóle sens pozytywnego nastawienia
4. Samodoskonalenie. Każdy człowiek ma prawo i obowiązek ciągle nad sobą pracować. To zarówno siła napędowa rewolucji, jak i jej cel. Maszyna nie może nad sobą pracować, ale człowiek owszem. To palec serdeczny.
5. Współdziałanie. Współdziałanie to samo sedno pozytywnej rewolucji. Nie chodzi o to, czego się oczekuje lub żąda, ale o to, co można z siebie dać. Jeśli "współdziałanie" jest tak istotne, dlaczego przyporządkowano mu mały palec Aby przypominać, że możemy się do czegoś przyczynić nawet wówczas, jeśli nasz wkład jest bardzo mały. Ostatecznie bowiem su-
No dobrze, może Edward de Bono jest odrobinę (albo i bardzo) szalony, ale świat by wiele skorzystał, gdyby było więcej szaleńców w jego typie, a mniej tak zwanych "normalnych". W Myślowej rewolucji znajdziemy kilka raczej dziwacznych fragmentów, na przykład ten dzielący ludzkość na 9 kategorii. Autor, wielbiciel i twórca różnych wyrafinowanych narzędzi myślowych, czasami popada w nadmierną drobiazgo-wość, określając na przykład sposób przywitania swoich żółtych rewolucjonistów. Jednak warto mu wybaczyć te dziwactwa, dołączyć do żółtej rewolucji i zamiast narzekać, działać i współdziałać, nawet jeśli to miałoby być bardzo niewielkie i z pozoru nic nieznaczące działanie. Bądźmy wariatami, chociaż trochę!
GAZETA UBEZPIECZENIOWA; ALEKSANDRA WYSOCKA-ZAŃKO, 2010-09-21
Wykładów twórcy koncepcji myślenia lateralnego Edwarda de Bono miałem okazję wysłuchać trzykrotnie. Choć tak się złożyło, że za każdym razem wykład dotyczył tego samego tematu, każde wystąpienie było zupełnie inne, świeże i inspirujące. Podczas wystąpień de Bono korzystał z rzutnika na folie. Swoją opowieść o sprawnym i kreatywnym myśleniu ilustrował wykonywanymi odręcznie rysunkami. Sama forma wykładu i sposób w jaki go prowadził były najlepszym przykładem tego o czym mówił. Myślenie jest wg de Bono sprawnością, nad którą wciąż można pracować, kształtować i nieustannie doskonalić. Według niego warto też posiadać kilka technik myślenia. Używanie różnych narzędzi (w tym sztandarowej metody 6 kapeluszy) i ćwiczenie w biegłym posługiwaniu się nimi zwiększa skuteczność naszego działania. To właśnie skuteczne działanie jest przecież celem, a nie samo myślenie o myśleniu.
′Ago ergo erigo′ to propozycja ze strony de Bono na zastąpienie kartezjańskiego ‘cogito ergo sum’. “Działam więc buduję” bo samo myślenie niewielki ma wpływ na rzeczywistość i jej zmienianie. Jeśli zaś już wydatkuję energię na działanie, to szkoda ją marnować, powinno być to działanie konstruktywne - tworzenie czegoś, co ma jakiś sens i pozostanie jako rezultat działania. Najlepiej zaś jeśli będzie to, coś pożytecznego, przynoszącego w dodatku pożytek nie tylko mnie samemu...
To co proponuje de Bono w wydanej właśnie po polsku książce jest w istocie rewolucyjną agitacją. No bo jak inaczej traktować zachętę do wyzbycia się egoizmu, lenistwa, nietolerancji dla tego, co obce, negatywnego myślenia czy tendencji do marnowania dostępnych zasobów? To prawdziwa rewolucja!
W “Myślowej rewolucji...” de Bono wychodzi poza warsztat sprawnego myślenia i próbuje je wpisać w życiowe cele, nadać tej sprawności głębszy wymiar społeczny oraz etyczny. Książka przypomina pod tym względem poradnik “life-coaching’owy”. Można tu odnaleźć kilka analogii z proponowaną przez Stephen’a Covey’a filozofią samorozwoju.
Niektóre fragmenty książki wydawać się mogą na pozór naiwne. Zakładanie S-Klubów czy podobne pomysły na tworzenie instytucji wcielających w życie “pozytywną rewolucję” mogą sprawiać wrażenie, że ktoś nas usiłuje namówić na realizację kolejnej utopii. Jest to jednak sprawnie przeprowadzona prowokacja intelektualna. Cytujący czasem W. James’a Edward de Bono jest pragmatykiem. Puszcza do czytelnika oko sugerując by sama i użyteczność i praktyczność była ostatecznym testem prawdziwości jego porad.
“Pierwszy krok skuteczności to rozpoczęcie działania. Zrób pierwszy krok w stronę skuteczności”- zachęca autor swoich czytelników. A pierwszym krokiem może być przeczytanie tej książeczki.
Tak na marginesie: licząca 185 stron książeczka swobodnie zmieści się w każdej większej kieszeni po uprzednim wyjęciu z niej 27 zł. Miękkie okładki pozwalają zwinąć ją w rulon jeśli zajdzie taka potrzeba. Tłumaczenia z oryginału (‘Handbook for the Positive Revolution’) dokonała Marta Czub. Rzecz wydana przez Charyzma/Sensus.
Dla wszystkich fanów, sympatyków i miłośników twórczości de Bono pozycja obowiązkowa.
Dlatego o niej piszę.
staniszewskimarek.blogspot.com; Marek Staniszewski, 2010-08-25