Walentynkowa randka nie powiodła się Przed kolejnym spotkaniem koniecznie zapoznaj się z tą książką. Któż z nas nie lubi komplementów Wprawdzie obok osób łasych na gładkie słówka funkcjonują w społeczeństwie osobniki głęboko nieufne, jednakże umiejętnie wypowiedziany komplement nikogo nie pozostawi obojętnym.
Jak przekonuje autorka książki "Komplement. Sztuka uwodzenia słowem" mamy generalnie problem z komplementowaniem bliźnich. Przytaczane w charakterze anegdot liczne wpadki, niewprawne myśli, słowa które w zamierzeniu mają sprawić przyjemność a przyczyniają się do pogłębienia niechęci dowodzą, że wbrew temu co przedstawiają filmy, sztuka prawienia komplementów lata swej świetności ma już za sobą.
Wprawdzie pewnym pocieszeniem może być fakt, iż nasi przodkowie również mimowolnie popełniali gafy, jednakże na współczesnego człowieka czekają dodatkowe "niebezpieczeństwa". Związane są one pośrednio ze skurczeniem się świata do rangi globalnej wioski, w której o wiele łatwiej niż przed laty o spotkanie przedstawiciela innej kultury. Co się chwali autorce, poświęciła odrębny rozdział zagadnieniu komunikacji międzykulturowej, omawiając - niestety dość pobieżnie- pułapki, jakie czyhają w kontakcie z Amerykanami, Japończykami czy przedstawicielami świata arabskiego. Za mało, moim zdaniem, miejsca poświęcono epoce, w której komplementy doprowadzono do rangi sztuki- oczywiście mam na myśli Francję przedrewolucyjną, sfery dworskie, pełne misternie plecionych intryg, tak doskonale przedstawionych w "Niebezpiecznych związkach".
Znaczną część książki zajmuje poradnik jak prawić komplementy. Teoria uzupełniona o praktyczne ćwiczenia pozwala zapoznać się ze wzorami dobrych komplementów. Wzory podstawowe, wyprowadzone z analizy lingwistycznej przedstawiają dwadzieścia komplementów o charakterystycznej strukturze. Wzmacnianie oddziaływania miłych słów za pośrednictwem odpowiednich wyrażeń ujęto w rozdział "15 elokwencji dla miłośników języka". Techniki wiarygodnych komplementów oraz dwadzieścia komplementów dla realizacji dwudziestu celów uzupełniają ten krótki poradnik.
W czasach gdy retoryka stała się sztuką zapomnianą, praktykowaną przez nielicznych i to raczej ze względu na ich obowiązki zawodowe podręcznik ten posłużyć może każdemu. Nawet jeśli czytelnik nie zamierza z pełnym wyrachowaniem prawić komplementów osobom wpływowym lub za pomocą pięknych słów podbijać serca przedstawicieli płci przeciwnej, to lektura tej książki będzie pożyteczna z uwagi na zawarte w niej skompresowane wiadomości.
bankier.pl; 2011-02-14
"Drodzy koledzy, jestem dumny z waszych sukcesów w ostatnich miesiącach i jestem pod wrażeniem zaangażowania każdego z was. By nasz dział stał się kompletny, przedstawiam teraz panią Nowak, która bardzo cieszy się z możliwości współdziałania w naszej przodującej drużynie".
To jeden z możliwych sposobów możliwie najzręczniejszego wprowadzenia nowego pracownika czy szefa do zespołu, z którego pracy nie jesteśmy nazbyt zadowoleni. Dzięki paru sprytnym sformułowaniom niwelujemy możliwe niezadowolenie starych pracowników, utrudniamy im stosowanie obstrukcji czy dywersji, wreszcie ułatwiamy nowemu wejście w zastany układ. To również jeden z wielu możliwych sposobów zastosowania komplementu (inna sprawa, czy szczerego), czyli prostego zabiegu językowego ułatwiającego i umilającego życie. Ułatwiającego komplementującemu, umilającego komplementowanemu.
O roli i znaczeniu owych słownych manipulacji opowiada książka Glorii Beck "Komplement. Sztuka uwodzenia słowem", opublikowana przez Wydawnictwo "Helion", będąca zabawnym, a zarazem pouczającym podręcznikiem wpływania na ludzi. "Kto bowiem potrafi wprawić daną osobę w stan euforii w dogodnym dla siebie momencie, ten decyduje o dobrym samopoczuciu tej osoby. To niezwykłe, że samymi słowami można przywrócić
nadzieję smutnemu człowiekowi, podarować nieśmiałemu pewność siebie lub sprawić, że ktoś brzydki przez chwilę będzie czuł się najpiękniejszym człowiekiem na ziemi" - pisze autorka. I dalej: "Niektórych może razić skojarzenie komplementu z manipulacją. Chodzi jednak przecież o to, by sprawić komuś radość i po prostu być miłym. Nie wolno nikogo przy tym ranić. (...) Niezależnie od drogi, jaką wybierzesz, pewne jest jedno: tylko udany komplement wywoła pożądany skutek".
Mówiąc wprost - komplement ułatwia życie. Zawodowe, rodzinne, a przede wszystkim uczuciowe. Każdy, rozejrzawszy się wokół siebie, z pewnością znajdzie przykłady osób pozornie nieatrakcyjnych, odnoszących jednak wielkie sukcesy u płci przeciwnej, właśnie dzięki, jak to się mawia niekiedy, umiejętnemu bajerowaniu...
Prawienie komplementów, jak udowadnia ta książka, jest wielką sztuką, a ich forma może być niekiedy bardzo wyrafinowana. Można oczywiście mówić wprost: Piękny dzień. Tak piękny jak ty - ale lepsze efekty przyniesie komplement formułowany z prawdziwą słowną wirtuozerią. "Masz wdzięk, piękno, jesteś wartościowym człowiekiem i masz tak dobre usposobienie, dlaczego chcesz być taka, jak inne, skoro to inne powinny być takie, jak ty" - to słowa Abu Nuwasa, arabskiego poety żyjącego w latach 757-815.
Komplement z natury rzeczy zawiera w sobie elementy pochlebstwa. Ale i pochlebstwo może przybierać różne formy. Może być bezpośrednie: "Mówi pan dobrze po angielsku"; może też być bardziej subtelne:
"Gdzie nauczył się pan tak dobrze mówić po angielsku ". Dobre efekty przynosi często dowcip: - "Gdyby wszyscy ludzie uważający cię za zero siedzieli z Tobą w jednym pokoju, byłbyś bardzo samotny". Zawarta w tym sformułowaniu doza złośliwości pozwala też uniknąć podejrzeń o wazeliniarstwo, które nawet przez ludzi łasych na pochlebstwa bywa pogardzane. Chyba że trafimy na kogoś tak naiwnego, jak król Francji Ludwik XIV. "Sire, powinniśmy milczeć, podziwiać i codziennie dziękować Bogu, że pozwolił nam urodzić się pod panowaniem takiego króla jak Wasz majestat, który nie zna innych granic własnej wszechmocy niż te, które wyznacza jego własna wola" - takimi słowy zwracał się do Króla Słońce Jean Babtiste Colbert, królewski minister, jeden z najbardziej cenionych umysłów swej epoki. Jednak bardziej ceniona jest błyskotliwość, pozwalająca często za pomocą komplementujących słów wybrnąć z niezręcznych sytuacji, jak w przypadku Julii Potockiej, młodej polskiej szlachcianki, której sam Napoleon zadał kiedyś trudne pytanie: "I cóż, hrabino, jak tańczę " "Sir -odpowiedziała - jak na wielkiego człowieka tańczy pan doskonale".
Prawienie komplementów może być jednak niebezpieczne. Szczególne ryzyko związane jest z kulturowymi kanonami. "Amerykanka zawsze nieufnie zareaguje na komplement o swoim wyglądzie zewnętrznym. To, do czego Włoszka czy Francuzka są
przyzwyczajone, Amerykanka uzna za molestowanie seksualne. Czasem wystarcza nawet spojrzenie. Pełne uznania spojrzenie w dekolt lub na jędrną pupę kobiety nie zawsze zostanie uznane za komplement" - zauważa Gloria Beck.
Na jeszcze większe kłopoty, i to nawet niezwiązane ze sfera uczuciową, można narazić się na przykład w Azji. "Jeśli jesteś z wizytą w chińskim domu i pochwalisz piękny błękitny wazon, gospodyni natychmiast go zapakuje i ci wręczy. Taka sytuacja może również zdarzyć się w krajach arabskich, Grecji i Turcji. Jeżeli zauważysz, że pochwalenie jakiegoś przedmiotu może mieć podobne skutki, po prostu zostaw go przy pożegnaniu, jakbyś zapomniał. W przeciwnym razie gospodarze będą oczekiwać, że podarujesz im prezent o podobnej wartości" - ostrzega autorka książki.
Opisane przez Glorię Beck techniki słownej manipulacji pozwalają nie tylko ułatwić sobie życie, nie tylko mogą pomóc w karierze czy znaleźć wyjście z trudnej sytuacji. Bywają również poręczne, gdy w inteligentny, efektowny sposób chcemy kogoś zranić. XIX-wiecznego niemieckiego pisarza Theodora Fontane zagadnął kiedyś młody malarz, natrętnie wypytując, jakie wrażenie wywarły jego obrazy. "Pańskie obrazy były jedynymi, na które można było patrzeć. Dlatego, że przed innymi stało zbyt wielu ludzi" - odparował Fontane.
Dziennik Polski; WŁODZIMIERZ JURASZ, 2011-01-14
"Szwedzki lekarz dr Lars Lindstroem na podstawie długoletnich badań stwierdzi), że ludzie nieustannie potrzebują wyrazów czułości i wsparcia. Ci, którzy sa. ich pozbawieni, przeziębiają się częściej niż inni i częściej cierpią na bóle głowy" - czytamy w książce, która w całości poświęcona jest sztuce prawienia i przyjmowania komplementów. Wydaje ci się, że powiedzieć komuś coś miłego, to nic trudnego Być może masz rację, ale Gloria Beck przekonuje, że są lepsze i gorsze komplementy. Te same słowa mają różną siłę rażenia w zależności od tonu głosu, sytuacji, wieku, płci adresata, szerokości geograficznej, na jakiej są wypowiedziane i tak dalej... Autorka podpowiada, jak prawić komplementy idealne i jak rozpoznać, czy podobają się osobie, której je prawimy. Temat niby błahy, ale psychologiczne i socjologiczne ciekawostki oraz cytowane wyniki badań naukowych sprawiają, że ten poradnik zyskuje przy bliższym poznaniu.
SENS; 2011-02-01
Komplementy - wydaje się że używa się ich tylko w stosunku do płci przeciwnej. Książka ta jednak całkowicie zmienia ich postrzeganie - pokazuje jak bardzo mogą poprawić nasze kontakty, wpłynąć na lepszy poziom komunikacji z wszystkimi otaczającymi nas osobami. Z współpracownikami w pracy, z rodzicami, a nawet z dziećmi - książka pokaże jak w łatwy sposób już od najmłodszych lat można wzbudzić poczucie wartości w najmłodszych - jest to niezwykle istotne dla prawidłowego rozwoju, poczucia własnej wartości siebie, która niewątpliwie wpływa na pewność siebie we wszystkich aspektach życia. Nie zabraknie również ciekawostek odnośnie używana w stosunku do osób wzbudzających nasze zainteresowanie - dzięki tej książce wiele razy zaskoczymy w miły sposób tą wyjątkową osobę :)
; Paweł Lenart
Czy zabrakło Ci kiedyś słowa żeby opisać to, co widzisz? A może słowa, które przychodziły Ci do głowy nie umywały się do widoku, jaki przed Tobą się roztaczał? To tylko dwa z tysięcy powodów, dla których warto zapoznać się z książką Glorii Beck „Komplement. Sztuka uwodzenia słowem”.
Mogłoby się wydawać, że komplementy są miłymi słowami Życinami od niechcenia lub zupełnie spontanicznie. Tymczasem komplement ma swoją ściśle określoną strukturę a także bardzo bogatą historię. Jest również bardzo zróżnicowany geograficznie. To, co w jednych krajach uchodzi za szczyt dobrego wychowania i niespotykaną uprzejmość w innych może zostać odebrane, jako obraza. Podobnie jest ze złymi komplementami.
Z książki dowiesz się jak budować dobre komplementy, jakich słów używać oraz jak wielki wpływ, dzięki nim, możesz wywrzeć na otaczającym Cię świecie.
sfbcc.org.pl; Jakub Mościcki
Stawiam w ciemno, że ta książka Onepressu zbyt długo nie zagrzeje miejsca na księgarskich półkach. "Komplement. Sztuka uwodzenia słowem" - już samym tytułem uwodzi czytelnika, a Gloria Beck zrobiła wszystko, by była to nie tylko literatura piękna, ale i praktyczna. Ci, którzy nie mają talentu do prawienia komplementów, z pewnością potraktują zawarte w książce rady, jako "ohydną próbę manipulacji drugą osobą". Inni z pewnością przewertują poradnik w jeden wieczór, przez kolejne dni często do niego wracając. Zawsze to przeczuwaliśmy, a teraz możemy mieć pewność, że komplementy to świetny sposób na poprawienie komuś samopoczucia, a przy okazji wykazanie się własnym talentem ich prawienia. Okazuje się, że samymi słowami możemy zdołowane-mu człowiekowi przywrócić nadzieję, nieśmiałemu - pewność siebie, a brzydkiemu -choć na chwilę - urodę (życia). Nie żałujmy więc sobie- i innym! . Wydana przez Sensus książka "Więcej niż tu i teraz" Jorge′a Blaschke′a zachwyca w pierwszej kolejności graficzną urodą, a dopiero po ochłonięciu z tego pierwszego wrażenia - treścią. Treścią, w która trzeba się mocno zagłębić, by w pełni docenić jej walory. Autor w oparciu o przemyślenia filozofów, psychologów i terapeutów wręcz zmusza czytelnika do zastanowienia nad sensem życia, tajemnicą funkcjonowania ludzi i naszej planety w kosmosie, a z drugiej strony skomplikowanego mechanizmu naszych umysłów. Krążąc wokół niełatwych naukowych pojęć, co chwilę trafiamy na barwne cytaty, punktujące, puentujące, pozwalające na głębszy oddech. "Tak jak deszcz przenika do źle zadaszonego domu, tak samo żądze opanowują leniwy umysł" głosi buddyjskie przysłowie. Nie dajmy im się!
POLSKA - DZIENNIK ŁÓDZKI; N, 2010-10-09
