Jak cię widzą, tak cię piszą. Treść przysłowia odnosi się również do kariery zawodowej. Jak wykreować się w szybkiej, pędzącej rzeczywistości i nie zaginąć w tłumie? O tym jest „Personal branding 2.0”.
Przesłanie tej pozycji jest pewnie bardziej dostosowane do rynku amerykańskiego. Co nie znaczy, że w Polsce nie można wykorzystać rad Schwabel’a do budowania kariery. Coraz częściej pracodawcy w toku rekrutacji zapoznają się z profilem przyszłego pracownika na podstawie informacji dostępnych na serwisach społecznościowych czy innych stron internetowych.
Autor zachęca do zainwestowania w samorozwój (określenie konkretnych celów, wartości, poznanie siebie). Warto stworzyć w sieci własną wizytówkę (strona www lub blog) i zadbać o jego promocję. Przydatne będzie również budowanie sieci kontaktów i wykreowanie wizerunku eksperta (oczywiście popartego rzetelną wiedzą). To tylko niektóre z rad – resztę przyniesie lektura książki.
Czy tworzenie własnej, osobistej marki jest nowatorskim podejściem? Raczej nie. Podręcznik Schawbela to nic innego jak zbiór rad, jak budować własne nazwisko w obecnych realiach. Autor „Personal brandingu 2.0” bazuje głównie na kreację siebie w sieci. Trudno nie zgodzić się, że nasz wizerunek w istotnym stopniu jest kształtowany przez Internet i korzystające z jego możliwości urządzenia. Książka porządkuje wiedzę i wskazuje co należy zrobić, by skutecznie stworzyć i utrzymać własną, niepowtarzalną markę – siebie.
zzyciaksiazek.blogspot.com; Przemek Opłocki, 2012-04-25
Żyjemy w czasach, w których każdy z nas musi dbać o swoją osobistą markę – i bynajmniej nie wynika to z ogromnej liczby osób funkcjonujących obecnie jako jednoosobowe firmy. Możliwość niemalże nieskończonego szperania w ofertach w obrębie jakiejkolwiek branży sprawia, że przetrwają jedynie najciekawsi.
To nie zawsze oznaczać musi również najlepsi, aczkolwiek dobrze by było, gdyby te dwie rzeczy faktycznie się łączyły i w idealnym świecie tak to właśnie wygląda. Niemniej bezpiecznym byłoby założyć, że najciekawsi = najlepiej wypromowani, rzucający się w oczy. Nie nazywając się Coca Cola , a Jan Kowalski wcale nie jesteśmy z góry skazani na porażkę. W podobny sposób promuje się markę, jak i samego siebie – i to jest właśnie personal branding. Kluczem jest znajomość kilku podstawowych zasad postępowania, które pomogą wykreować nasz pozytywny obraz w oczach innych.
Dlaczego w ogóle warto dbać o swoją osobistą markę Szczególnie łatwo odpowiedzieć na to pytanie w przypadku osób poszukujących pracy. Wszyscy mniej więcej wyobrażamy sobie, jak często czynniki bynajmniej nie merytoryczne wpływają na odrzucenie naszej kandydatury na dane stanowisko. Nie musi to być powodowane złą wolą, może wynikać z przypadku czy faktu, że identycznie wyglądających aplikacji od niczym się niewyróżniających kandydatów były setki. Co innego, jeżeli uczynimy się wyjątkowymi, zauważalnymi – zgodnie ze starą zasadą wyróżnij się albo zgiń.
Niemniej dbać o swoją osobistą markę należy w każdej sytuacji, nie tylko wówczas, gdy znajdujemy się w warunkach przejściowych, takich jak poszukiwanie pracy właśnie. Na kształt naszej marki wpływ ma kilka czynników. Oczywiście znajdują się wśród nich takie, których istnienia łatwo się domyślić: od ubioru po styl zachowania, charakter, itd., słowem wszystko, co związane z naszą codziennością. Niemniej w dzisiejszym świecie zdominowanym przez Internet i media społecznościowe (co piata otwierana strona świecie to na chwilę obecną Facebook) kto wie czy nie ważniejszy jest sposób promowania samego siebie właśnie w sieci.
Warto więc na bieżąco monitorować, co na nasz temat mówi się w Internecie oraz – co najważniejsze – jaką cenzurkę sami sobie wystawiamy. Narzędzi do mierzenia własnego wpływu na innych istnieje wiele – do najpopularniejszych należy Klout, badający zasięg naszego oddziaływania na ludzi oraz wskazuje tematy, w których możemy uchodzić za znawców. Jeżeli nie interesuje nas tak sprofilowany zestaw informacji, możemy ograniczyć się po prostu do wpisania własnego imienia i nazwiska w Google – i naprawdę warto przynajmniej raz w miesiącu taką kwerendę przeprowadzić. Chociażby po to, by zobaczyć na jak wysokim miejscu się pojawiamy i w jakim kontekście.
Drugim elementem, prawdopodobnie najistotniejszym, jest dbałość o wygląd swoich profili społecznościowych. Wiadomo, że nie musi nam się podobać ograniczenie własnej chęci dzielenia się informacjami ze względu na potencjalne ryzyko ujrzenia ich przez nieodpowiednie osoby. Niemniej z pomocą przychodzi kategoryzowanie treści według użytkowników, którzy mają do nich dostęp. Niech zdjęcia z imprezy pozostaną dostępne dla bliskich znajomych, szefowi (tudzież rekruterowi) lepiej nie podtykać ich w ten sposób. Zadbajmy o odpowiednie zdjęcie profilowe – niech pokazuje nas jako profesjonalistów (tyczy się to oczywiście głównie serwisu goldenline, ale nie tylko – warto również na Facebooku czy Naszej Klasie wyglądać na poważną, godną zaufania osobę).
Osobny akapit warto poświęcić zamieszczanym przez nas wpisom. Niech trzymają odpowiedni poziom – nie dzielmy się wszystkimi przemyśleniami czy skojarzeniami, które przejdą nam przez głowę. W sposób uprzejmy i rozsądny odnośmy się do wpisów innych. Jakakolwiek forma agresji w sieci (a wbrew pozorom wiele osób pozwala sobie na nią nawet legitymując takie treści własnym nazwiskiem) dyskwalifikuje nas na wejściu.
Będąc przy wpisach, warto zahaczyć o kolejne formy promocji osobistej marki związane z generowaniem kontentu: swojej własnej stronie (na przykład blogu osobistym). Jest to idealny sposób na przedstawienie swojego portfolio, dotychczasowych dokonań w formie, nad którą masz całkowitą kontrolę. Najważniejsze, że jesteś w stanie zaprezentować siebie jako eksperta, prezentując wiedzę ekspercką i orientację w najnowszych trendach z własnej branży, jednocześnie zaś pokazujesz, że to, co robisz, Cię pasjonuje. Odsyłając na swoją osobistą stronę poprzez CV czy wizytówkę jesteś w stanie w atrakcyjny sposób „sprzedać” nieporównywalnie większą ilość informacji na swój temat, co zwiększa Twoje szanse w starciu z konkurencją.
Koncentrując swoje działania na największych i najbardziej wyrazistych elementach, nie zapomnij przy tym o tych najmniejszych – diabeł tkwi w szczegółach. Na twoją osobistą markę pracują nawet takie detale jak stopka w wysyłanych mejlach – warto zagospodarować nawet takie fragmenty internetowej przestrzeni.
Pracując nad personal brandingiem odniesiesz jeszcze jedną korzyść – zmotywujesz dzięki temu samego siebie do autoewaluacji. W końcu wykonasz szereg zadań, których celem będzie wskazanie swoich mocnych punktów, zrozumienie metod, którymi komunikujesz się z innymi, własnych reakcji, itd. To bezcenne doświadczenie. Dbając o swoją osobistą markę nie tylko wpływasz na swój wizerunek, lecz odkrywasz przy tym samego siebie, precyzujesz mocne strony. Dzięki temu zyskujesz kontrolę nad swoim dalszym rozwojem zawodowym, a także osobistym.
Wskazane przeze mnie obszary pozwalają Ci rozpocząć pracę nad osobistą marką, skupiając się głównie na tym, czy w obecnym kształcie dane kanały komunikacji funkcjonują właściwie i w pełni oddają, kim jesteś i co robisz. Możliwości jest oczywiście o wiele więcej. Zachęcam do poszukiwań formy spełniającej Twoje oczekiwania.
biznes.onet.pl; Artur Jabłoński
Kilka miesięcy temu, przygotowując jedno ze spotkań PoznańPR na temat budowania marki osobistej szukałam informacji o personal brandingu. Takich informacji, które szczególnie przydadzą się osobom dopiero zaczynającym myśleć o tym, że warto o swój wizerunek dbać lub takim, które już coś robią ale do końca nie wiedzą jak. Wówczas nie było jeszcze na rynku książki Dana Schawbela. A szkoda, bo jest to książka dokładnie dla takich osób.
Autor Personal brandingu 2.0 jest uważany za swego rodzaju guru personal brandingu. Jego blog PersonalBrandingBlog.com jest często polecany i cytowany przez najbardziej liczące się branżowe media.
Co takiego jest w tej książce, że warto ją przeczytać Przede wszystkim garść naprawdę sensownych, dla niektórych oczywistych, porad na temat kwestii, o których warto myśleć planując swoją karierę. W dzisiejszych czasach, aby osiągnąć zamierzone cele, biznesowe czy tez zawodowe, należy wykorzystywać elementy marketingu i PRu w zastosowaniu do własnej osoby.
Autor przeprowadza czytelnika przez 4 etapy kreowania marki osobistej: jej odkrywanie, tworzenie, prezentowanie i utrzymanie. Pierwszy z nich pokazuje, jak w najlepszy sposób dowiedzieć się czegoś o sobie i znaleźć swoje najlepsze strony. Kolejny wskazuje narzędzia marketingowe, które warto wykorzystać do budowania marki. Trzeci etap pokazuje jak promować swoje umiejętności. Ostatni etap to działania zmierzające do utrzymania marki na rynku. Jak widzicie schematy działania są podobne jak w przypadku kreowania każdej innej marki. Jednak ich realizacja w Personal brandingu 2.0 jest dopasowana ściśle do budowania marki osobistej.
Część z Was ma już pewnie za sobą pewne etapy budowania własnej marki, o których pisze Schawbel. Książka jest raczej dla osób zaczynających przygodę z personal brandingiem, które dopiero planują działania mające na celu zrobienie z nich „tych wyjątkowych” na rynku pracy. Ci znajdą tu na pewno wiele ciekawych wskazówek, które będą mogli wykorzystać.
marketingdokobiet.pl; 2012-03-24
Sieć 2.0 to miejsce, w którym nie tylko wielkie korporacje mogą promować swoje produkty. Możemy również promować siebie i tworzyć własne marki osobowe. Sam obserwuję wiele osób, które w świecie 1.0, bez mediów społecznościowych, blogów i internetowego networkingu nie miałyby tego statusu, jaki mają teraz. Nie byłoby również tego bloga i nie musielibyście czytać moich wypocin. ;)
Jednak mamy erę internetu, który współtworzą użytkownicy. Owo współtworzenie przebiega na różnych frontach, a jednym z nich są działania personal brandingowe, czyli kreujące marki danych osób. W jakim celu? Między innymi, żeby pokazać umiejętności i wartość danej osoby na rynku pracy. To również dzielenie się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi, które pozwala zbudować pewien kapitał społeczny.
Dan Schawbel w Personal Branding 2.0 opisał większość kroków, które musimy przejść, żeby stworzyć swoją osobistą markę. Dlatego opiszę co ciekawego znalazłem w owej publikacji i dla kogo ona jest. Najpierw kilka słów o autorze, a jest to całkiem ciekawa persona.
Dan jest partnerem zarządzającym w Millennial Branding LLC, czyli pracuje w tym o czym pisze, tworzy marki osobiste na zamówienie. Jego artykuły pojawiły się w ponad 150 mediach (m. in. New York Times i Wall Street Journal), a omawiana tutaj książka trafiła na listę 100 najpopularniejszych książek biznesowych w Amazon.com. Ma 28 lat i to chyba świadczy o nim najlepiej, bo jest nazywany “guru personal brandingu”, a dopiero 6 lat temu skończył Uniwersytet Bentleya. Uważa się za przedstawiciela pokolenia Y i swoją książkę również kieruje do ludzi tej generacji.
Zaprezentuj swoją markę
260 stron tej książki jest pełne podpowiedzi jak wykorzystać nowoczesne media na użytek naszej własnej, osobistej marki. Owszem, jest tu kilka przegadanych fragmentów w których autor skupia się trochę za bardzo na swoich sukcesach, no, ale ma do tego moim zdaniem święte prawo. Poza tym sam jest najlepszym przykładem personal brandingowego case study. Postanowiłem krótko omówić kilka punktów, które mnie najbardziej zainteresowały.
Networking, Schawbel uważa, że bez odpowiednio dużej sieci kontaktów nie zabrniemy daleko. Naszą markę kreują również odbiorcy, współpracownicy lub wpływowi ludzie. Na polskim gruncie warto na przykład zasubskrybować na Facebooku Pawła Tkaczyka lub Macieja Budzicha (ewentualnie mnie ;) ), którzy mogą zalinkować nasz artykuł lub polecić nas jako eksperta w jakiejś dziedzinie. Autor uważa, że wszystkie nasze kontakty powinny być podporządkowane myśli, że “oto tworzymy kolejną nić naszej networkingowej sieci”. Chociażby to było zwykłe spotkanie ze znajomymi, warto zacieśniać więzi, bo nie wiemy kiedy dana znajomość może zaprocentować na korzyść naszej kariery.
Kolejnym ważnym krokiem jest tworzenie samodzielnego PRu. Warto szukać artykułów, które są dla nas interesujące i je komentować, wysyłając opinie do dziennikarzy – być może ją wydrukują lub uwzględnią w kolejnej publikacji. Tworząc zaś własny osobisty zestaw prasowy przedstawiamy nasze dokonania i kompetencje. Pamiętać należy, że zanim jednak wyślemy cokolwiek do nowo poznanej osoby, warto najpierw się przedstawić. Twórzmy swój wizerunek i nagłaśniajmy go stopniowo. Dodanie sygnatury do maila, w której podamy inne możliwości kontaktu i adres naszej strony lub bloga da nam dodatkowe profity. Jeśli dopiero szukamy pracy to i tak zachowujmy się jakbyśmy sami w sobie byli firmą. Takie podejście w Polsce jest jeszcze pewnym novum, więc macie szansę zabłysnąć.
W Personal Brandingu znajdziemy również porady jak korzystać z poszczególnych platform społecznościowych w celu budowania naszej marki. Krok po kroku – co należy uzupełnić, co udostępniać, kogo obserwować. Taki pakiet złotych porad, które są proste, ale czasami o nich zapominamy. Warto prześledzić punkt po punkcie czy wszystko mamy poustawiane like a pro. W rozdziale na temat blogowania mamy nawet tabelę z plusami i minusami poszczególnych platform, aby wybrać tę najbardziej adekwatną do nas.
Dan – a jest on guru w swojej dziedzinie! – uważa, że prowadzenie własnego, profesjonalnego bloga to jedna z najlepszych katapult do sukcesu. Zwłaszcza dla młodych ludzi, którym trudno o możliwość publikacji w mainstreamowych mediach lub portalach. Tutaj mogę to potwierdzić na własnym przykładzie, bo bez tego bloga, który właśnie czytacie nie otrzymałbym żadnego z dwóch staży jakie odbyłem, ani pracy w agencji marketingowej. To co przekazuje się na blogu jest najlepszą wizytówką wiedzy i doświadczenia.
Personal branding dla każdego?
Raczej nie dla każdego, bo niektórzy to co poleca autor już dawno zastosowali opierając się na swoich instynktach marketingowych. To raczej pozycja dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją karierę zawodową. Studenci lub juniorzy w agencjach na pewno mogą z niej trochę wynieść i zbudować swój ekspercki, markowy wizerunek. Końcówka książki opowiada nawet o szukaniu pracy dzięki social mediom, więc jeśli szukacie etatu, to polecam lekturę. ;)
Dla mnie osobiście książka była odrobinę przegadana i posłuży mi jako dopełnienie tego co już zacząłem. Po prostu kilka rzeczy trzeba doprecyzować. Dlatego, jeśli już rozkręciliście w jakiś sposób swoją machinę brandingową to podchodźcie do tej książki tylko w ramach drobnych inspiracji, wtedy się nie rozczarujecie. Niemniej, gdybym przeczytał tę książkę rok temu, to na bank robiłbym wszystko po kolei, co autor przykazał, bo to po prostu dobre i sprawdzone rady.
Rzekłem!
pijarukoksu.wordpress.com; Pijaru Koksu, 2012-03-21
Świadomi konsumenci zdają sobie sprawę z tego, że zwykle nie kupują jeansów, telefonów, sprzętu RTV, hamburgerów, tylko logo, którymi są one opatrzone. Warto się w takim razie zastanowić, w jakiej formie jest nasza osobista marka. Przemyślane działanie pozwoli zająć najatrakcyjniejsze miejsce na półce hipermarketowego rynku pracy lub niszowego sklepu z pracownikami dla szczególnie wymagających. Markę buduje się nie tylko w najbliższym otoczeniu. Dzięki narzędziom wskazanym w tej książce można zyskać świeże i szersze spojrzenie na cały proces osobistego marketingu. Czytelnik nauczy się w nienachlany i indywidualny sposób wykorzystywać media społecznościowe, przykładowo Linkedln, Facebook i Twitter, a także sięgnie po takie możliwości autopromocji, jak błogi i życiorysy wideo. Wedle własnego uznania może zbudować swój wizerunek poważnego specjalisty i eksperta lub bardzo kreatywnego, otwartego człowieka.
Personel Plus; 2012-03-01
