Zanim dojdzie do samego występu/szkolenia/treningu/spotkania/lekcji, czy czegokolwiek, co masz poprowadzić, jest mnóstwo przygotowań. I o nich tutaj troszkę napiszę. Oczywiście samo przygotowanie ma kilka wymiarów:


• opanowanie materiału

• przygotowanie techniczne spotkania

• przygotowanie mentalne prowadzącego


Pierwszy skwituję jednym zdaniem: masz znać materiał najlepiej jak to możliwe!


Na temat reszty napiszę troszkę więcej. W każdym szkoleniu, czy innym zdarzeniu tego typu, najważniejszy jest pierwszy dzień. Pierwszy i ostatni, co przy jednodniowych zdarzeniach czyni je jeszcze ważniejszymi. W czasie pierwszego dnia, pomijając całe Twoje pierwsze wrażenie, ogromny wpływ na wizerunek i odbiór będą miały wszelkie uchylenia techniczne. Kilkuminutowa walka ze sprzętem (komputerem, mikrofonem, rzutnikiem, itdp.) przy pełnej sali nie jest dobrym początkiem. Nie mówiąc już o dłuższych. Co w związku z tym? Jesteś wcześniej! Jeśli wymaga tego sytuacja, to nawet dzień, czy kilka dni wcześniej. Testujesz sprzęt, sprawdzasz czy materiały odpalą się na tym, co Ci dostarczono, sprawdzasz, czy sprzęt w ogóle został dostarczony. Oczywiście, nie zawsze jest konieczność pojawiania się aż tak wcześnie. Niemniej, niezależnie od tego, czy taka konieczność była, czy nie, pierwszego dnia szkolenia jesteś zawsze dużo wcześniej. Nawet jeśli już poprzedniego dnia zostało wszystko ustawione. Panie sprzątające mają czasem tendencje do przesuwania zawadzających kabelków. Nie chcesz mieć niespodzianek. To Ty oferujesz niespodzianki słuchaczom i są one przez Ciebie zaplanowane. Nie daj sobie marginesu na bycie zaskoczonym, to znaczy upewnij się wcześniej, że wszystko jest tak jak trzeba.


Oszczędzanie na czasie w takich przypadkach może zakończyć się kompletnym fiaskiem Twojego przedsięwzięcia! Wiem o tym bardzo dobrze z własnego doświadczenia, kiedy to jeszcze lata temu przygotowywałem się do obrony pracy magisterskiej. Prezentacje wykonałem w postacie filmu a nie slajdów. Dlatego dzień wcześniej poszedłem na uczelnię i zainstalowałem na komputerze wymagane oprogramowanie. Byłem bardzo zadowolony, że o wszystkim pomyślałem. Przynajmniej wtedy tak mi się jeszcze wydawało... Bo kiedy doszło do samej prezentacji, to okazało się, że film odtwarzany jest w spowolnionym tempie. Byłem tak zadowolony z tego, iż załatwiłem sobie dostęp do sali i komputera, że po zainstalowaniu oprogramowania tylko otworzyłem mój film. Odpalił, więc było dobrze. Teraz już wiem, że mogłem go jeszcze przeglądnąć, bo kiedy 10 minutowe nagranie trwa 15 minut, to coś jest nie tak. Z sytuacji wybrnąłem przewijając kawałki nagrania i tłumacząc, że jest ono specjalnie dostosowane do tego aby móc skupić się na tych częściach, które komisję będą najbardziej interesować. Udało się, ale było gorąco.


Kiedy tylko możesz, zafunduj sobie ten luksus aby być spokojnym o aspekty techniczne. Jest wystarczająco dużo innych rzeczy, żeby nie było konieczności dorzucać sobie czegoś więcej.


O przygotowaniu mentalnym, już za jakiś czas...


Michał Podbielski

instruktor, trener NLP i hipnozy


Artykuł pochodzi z forum strony: http://www.simple-nlp.pl