Recenzje:
Nawet małe dzieci wiedzą dlaczego złym ludziom odcina się połowę głowy. Ubezwłasnogłowieni to okaleczeni przestępcy, którym przepołowiono twarz, usunięto narządy płciowe, zaszyto otwory ciała i usmażono mózg. Pozbawione człowieczeństwa istoty muszą ponieść karę za to co zrobiły kiedyś. W Sherman House zaczynają dziać się niepokojące rzeczy. Will Hunter z Organizacji pomoże miejscowym policjantom przeprowadzić śledztwo w sprawie znalezionych zwłok, które są w tak poszarpanym stanie, że ciężko je zidentyfikować. To nie jedyne morderstwo na jakie natknie się Hunter w tym miejscu. W dochodzeniu pomoże mu sierżant Jo Cameron z wydziału dochodzeniowego. Will ma wątpliwości czy Cameron podoła temu zadaniu. Gdzieś w tym wszystkim krąży kobieta, która pragnie zemsty. Seryjna morderczyni Fiona Westfield wróciła do gry. "Czeka ich wspólna zabawa. Tylko ich dwoje, skalpel, młotek do kości, igły, ostrza, krzyki i krew. Jego cudowna twarz... Śmierć jest szybka i permanentna. Ale jeśli go odpowiednio potraktować Mężczyzna w Granatowym Garniturze może cierpieć całymi latami. Okaleczanie go będzie dla niej jak terapia. A zawsze wiedziała, jak korzystna bywa dobra terapia." Czy Will Hunter odkryje co dzieje się w Sherman House? Czy uda mu się odnaleźć i schwytać sprawcę wszystkich okrucieństw? "Ubezwłasnogłowieni" to książka, która pochłania całkowicie, wciąga swoją wielowątkową i rozbudowaną akcją. Łączy w sobie kryminał, thriller, odrobinę romansu i horroru, czyli idealną mieszankę, którą od dawna chciałam przeczytać. Szukałam takiej książki i znalazłam. Jest to prawdziwa mieszanka wybuchowa. Nie brakuje tu wnętrzności, piramid z głów, trupów oraz morza krwi, a ta leje się z każdej strony. Wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach, a to uwielbiam. W książce bardzo dużo się dzieje ale z łatwością można wciągnąć się w fabułę, do czego przyczynia się dopracowany styl autora. Stuart MacBride dał się ponieść wyobraźni i stworzył świetną, brutalną, pełną okrucieństwa historię w której wszystko jest możliwe. Nie ma tutaj długich, zbędnych opisów jest za to wszystko to, co potrzeba aby stworzyć dynamiczną, mroczną i makabryczną powieść.

Lubimy Czytać zaczytanapatka; 2017-09-23


Książka o niezwykle oryginalnym tytule, której treść zapada w pamięć na długo. Ubezwłasnogłowieni to porażająca wizja świata, w którym zbrodniarze skazywani są na przymusową lobotomię. Zabieg ten odbiera im wszystko - płeć, świadomość i człowieczeństwo. Do końca swojego marnego życia wykonują prace społeczne i nie mają żadnych szans na powrót do normalności. Chociaż... Dzieło Stuarta B. MacBride’a to fenomenalny thriller, który niebywale rozbudza wyobraźnię. Świat, w którym przestępcy są bezlitośnie okaleczani, a zwykli ludzie coraz częściej padają ofiarami tajemniczego syndromu VR. Ubezwłasnogłowieni to książka, która łączy w sobie cechy wielu gatunków. Thrilleru, sci-fi i kryminału z nutką romansu. Dzięki takiemu połączeniu każdy znajdzie tu coś dla siebie. Nie jest to powieść dla osób o wrażliwych żołądkach. Krew leje się tu strumieniami, a w powietrzu latają odcięte lub odstrzelone kończyny. Autor miał w zamiarze skonstruowanie odrażająco brutalnej powieści i udało mu się to. Wszystkie opisy są nadzwyczaj wręcz realne, przez co Ubezwłasnogłowionych czyta się z zapartym tchem. Książka pisana jest przyjemnie lekko, a sama fabuła poprzetykana jest licznymi zwrotami akcji. Na szczególną uwagę zasługuje niezwykle osobista, choć trzecioosobowa narracja. Autor w niektórych fragmentach skupił się na osobie okrutnej zbrodniarki, a także na jej myślach, przez co historia często mroziła krew w żyłach. Ubezwłasnogłowieni to makabryczny thriller, w którym MacBride często rozładowywał napięcie przez świetne, nietuzinkowe żarty. Niewymuszony i naturalny humor nie raz i nie dwa powoduje u czytelnika atak niepohamowanego śmiechu. Oczywiście nie jest to książka bez wad. Przede wszystkim autor słabo nakreślił czytelnikowi realia wykreowanej rzeczywistości. Widać to głównie podczas akcji członków Organizacji, którzy używali zaawansowanej technologicznie broni. Niestety niewiele dowiadujemy się na temat mechanizmów jej działania, a nawet konstrukcji. Podobnie jest w przypadku samego zabiegu, któremu poddawani są skazani na ubezwłasnogłowienie. Mimo pewnych niedociągnięć “Ubezwłasnogłowieni” to książka warta każdej poświęconej jej minuty. Autor stworzył coś zupełnie nowego i oryginalnego, co niewątpliwie poruszy serca czytelników i skłoni do wielu refleksji. Pozostaje tylko czekać na kolejny tom przygód Willa Huntera i okrutnej doktor Fiony Westfield.

secretum.pl KATARZYNA ZABŁOTNA; 2017-09-21


W połowie sierpnia swoją premierę na polskim rynku miała powieść Stuarta MacBride'a o jakże dziwnie brzmiącym tytule "Ubezwłasnogłowieni". Przyznam szczerze - do tej pory nie miałam styczności z tym autorem, także jego twórczość również była mi obca. Do czytania podeszłam nieco ostrożnie, nie wiedząc czy to sensacja, thriller czy może horror. Akcja książki dzieje się w przyszłości. Groźnych przestępców skazuje się na chirurgiczne okaleczenie ciała, między innymi poprzez usunięcie dolnej żuchwy. Poddawani są oni również zabiegowi lobotomii (przecięcie włókien nerwowych łączących czołowe płaty mózgowe ze strukturami międzymózgowia*). Każdy oznaczony jest indywidualnym kodem kreskowym, umieszczonym na czole. Następnie zostają oni oddelegowani do prac społecznych. Zmiany, którym poddawani są skazani są zmianami nieodwracalnymi. A jednak coś idzie nie tak... Po sześciu latach od ubezwłasnogłowienia, do "normalności" stopniowo zaczyna powracać doktor Fiona Westfield. Celem nadrzędnym jednej z najgroźniejszych morderczyń jest zemsta na oficerze służb specjalnych - Willu Hunterze - osobie, która doprowadziła do jej skazania. W międzyczasie w Glasgow popełnione zostaje kolejne morderstwo. W przeszłości miasto zalała plaga ludzi uzależnionych od wirtualnego świata VR. Do śledztwa oddelegowany zostaje Hunter. Kiedy trafia do Sherman House powracają demony przeszłości. Nie dość, że musi się z nimi zmierzyć, ma do rozwiązania nie lada zagadkę - kto stoi za rzeczonym morderstwem? Do pomocy przydzielona zostaje młoda policjantka Jo Cameron. Czy pomoże ona w schwytaniu mordercy? Czy też może okaże się dla Willa "lekiem na całe zło"? Cóż, do książki podeszłam na początku z dużym dystansem. Być może dlatego, że możemy w niej znaleźć elementy sci-fi, a ja nie należę do miłośników tego typu gatunku. Jako, że sam wątek był bardzo intrygujący, postanowiłam dać jej szanse. Z każdą kolejną stroną, książka wciągała mnie coraz bardziej. Pomijając ciekawą historię, wykreowaną przez MacBride'a, powieść zawiera elementy dobrego horroru i sensacji, a to duży plus. Biorąc pod uwagę, że autor ze szczegółami opisuje niektóre zabiegi chirurgiczne, pokuszę się o stwierdzenie, że nie zabrakło tu też elementów thrillera medycznego. Dodatkowym atutem jest fakt, że akcja trzyma czytelnika do końca w napięciu. Postacie głównych bohaterów, które zostały tu wykreowane, również wniosły dużo dobrego do książki. Z jednej strony prawy Will Hunter, którego historia odkrywana jest krok po kroku, z drugiej zaś zła do szpiku kości doktor Westfield. Na tak brutalną postać, w książkach które miałam dotąd przyjemność czytać, jeszcze nie trafiłam. Zakończenie książki sugeruje, że możemy spodziewać się w przyszłości kolejnej części "Ubezwłasnogłowionych", co mnie cieszy niezmiernie, gdyż ciekawa jestem dalszych losów bohaterów. Przyznam szczerze, że książka okazała się dla mnie miłym zaskoczeniem. Czytając jej pierwsze strony nic nie wskazywało na to, że się polubimy. Jak widać pierwsze wrażenia są czasem złudne, bowiem książka szybko mnie wciągnęła. Szczerze mogę polecić ją każdemu. No dobrze, może każdemu. Na pewno nie jest to książka dla dzieci, wszak "ręka, noga, mózg na ścianie" to chleb powszedni zawarty na jej stronach. Osoby o zbyt dużej wrażliwości też mogą mieć z nią mały problem ;) P.S. Cholerka, zawsze zastawia mnie skąd autorzy tego typu literatury biorą pomysły do napisania swoich książek. Dobrze, że idą tylko w stronę przenoszenia ich na kartki papieru... ;)

http://kasiaiksiazki.blogspot.de/ Katarzyna Nowak; 2017-09-03


Niemal za każdym razem, gdy w mediach toczy się proces mordercy, zwłaszcza seryjnego bądź wyjątkowo zwyrodniałego, pojawiają się głosy, że obecny system karny nie jest wystarczająco. Skazany na wieloletnie więzienie będzie żył we względnie dobrych warunkach z podatków całego społeczeństwa.Z kolei kara śmierci nie sprawi, by odpokutował za swe czyny. W świecie niedalekiej przyszłości, w której Staurt MacBride osadził akcję swojej powieści, znaleziono trzecie rozwiązanie. Mordercy i najbardziej zatwardziali przestępcy poddawani są lobotomii oraz chirurgicznemu okaleczeniu tak, by jak najbardziej ich odczłowieczyć. Stają się tytułowymi Ubezwłasnogłowymi, pozbawionymi uczuć i myśli, zepchniętymi do roli bezwolnej maszyny. Wykorzystywani są do prostych prac, których nikt nie chce wykonywać, zwłaszcza jeśli konieczne są w niebezpiecznych bądź wyjątkowo brudnych dzielnicach. Jednak najlepszy nawet system miewa luki? Will Hunter, wicedyrektor szkockich służb specjalnych, czyli tzw. Organizacji, wraca do owianego złą sławą Sherman House, z którym wiążą się jego traumatyczne wspomnienia. Prowadząc śledztwo w sprawie wyjątkowo brutalnego morderstwa, wplątuje się w znacznie poważniejszą intrygę, a przy okazji nadeptuje na odcisk ludziom, z którymi lepiej nie zadzierać. Jednocześnie nie zdaje sobie sprawy, że na wolności znalazła się seryjna morderczyni, która ma z nim do wyrównania stare rachunki. Stuart MacBride, znany przede wszystkim dzięki cyklowi thrillerów o Loganie McRae, tym razem postawił na misz-masz gatunków. Wprawdzie to thriller nadal gra tu pierwsze skrzypce, ale mamy tu również do czynienia z niezłym science-fiction oraz elementami thrillera medycznego. Mieszanko może nieco ryzykowna, ale napisana zgrabnie i w trzymająca w napięciu od początku do samego końca. Przyszłość widziana oczami MacBride to świat wyjątkowo ponury, mimo zaawansowanej technologii, która pozwala na nieosiągalne obecnie zabiegi medyczne, przeszczepy całych partii ciała czy bezpieczne klonowanie. To przede wszystkim świat stojący na krawędzi wybuchu, gdy masy biednych warstw społeczeństwa utrzymuje się w ryzach jedynie za pomocą ich uzależnienia od wirtualnej rzeczywistości. Wreszcie, to świat bardzo brutalny i całkowicie pozbawiony czegoś tak zwykłego jak anonimowość. Tutaj każdy ruch człowieka jest monitorowany i kontrolowany. Nie można zrobić nic bez wiedzy odpowiednich służb i to nieważne, kim się jest i jakie stanowisko zajmuje. Intryga kryminalna jest niezła, dobrze przemyślana i poprowadzona. To co początkowo wydaje się pomysłem dosyć naciąganym, wraz z ujawnieniem wszystkich faktów, okazuje się mieć sens. Ubezwłasnogłowieni nie jest jednak powieścią dla wszystkich, a to za sprawą wszechobecnej brutalności, która zbliża się do gore. Hektolitry rozlanej krwi, rozczłonkowywanie ciał, wydłubywanie oczu i wymyślne tortury towarzyszą czytelnikowi podczas całej lektury. Nie powiedziałabym przy tym, że autor popada w przesadę po to, by nadmiernie epatując okrucieństwem, zaszokować swych odbiorców. Jest to raczej naturalne pochodna świata przedstawionego. To dopiero pierwszy tom, którego otwarte zakończenie zaostrza apetyt na kontynuację. Fani mocnych wrażeń i o stalowych nerwach powinni być zachwyceni.

http://www.kacikzksiazka.pl/ KATARZYNA ABRAMOVA; 2017-09-15


Ubezwłasnogłowieni. Przestępcy skazani na chirurgiczne okaleczenie, poddani lobotomii i oddelegowani do wykonywania prac społecznych. Odczłowieczeni nieodwołalnie, bez prawa do ułaskawienia.I bez powrotu do normalności. Tylko czy na pewno? Jedna z najgroźniejszych seryjnych morderczyń, pałająca żądzą zemsty doktor Fiona Westfield, po sześciu latach wraca do świata zwykłych ludzi... Chwila, w której Will Hunter, oficer służb specjalnych Wielkiej Brytanii, ponownie wchodzi do Sherman House, należy do najgorszych w jego życiu. To miejsce wyzwala wspomnienia, z którymi od lat nie może sobie poradzić. Okoliczności, w jakich trafia do zapuszczonego budynku w niebezpiecznej, stojącej na krawędzi rewolty dzielnicy Glasgow, nie ułatwiają zadania. Will ma pomóc w ustaleniu sprawcy przerażającego morderstwa, które tu popełniono. Rozpoczyna szaleńczy pościg za zabójczynią. Już raz ją schwytał. Teraz, po latach, nadszedł czas jej zemsty. Śledztwo ujawnia coraz mroczniejsze tajemnice. Czy Will zdoła zatrzymać rozkręcającą się spiralę bestialskich zbrodni? "Krew jest wszędzie. Połyskuje w świetle lamp jak bordowy aksamit usiany diamentami. Wypełnia powietrze zapachem palonej miedzi i rozgrzanej rdzy, który wywołuje mrowienie w brzuchu. Przesiąka kombinezon, przez co tani materiał klei się do wychudzonego ciała jak druga skóra. To wspaniałe uczucie." Zacznę od tego, że dawno nie spotkałam się z takim wymieszaniem gatunków w jednej książce. Z jednej strony science fiction, z drugiej kryminał - i to kryminał w najlepszym wydaniu. Poza tym, nie zabrakło elementów thrillera medycznego, powieści sensacyjnej i horroru. Znalazło się też miejsce dla odrobiny romansu, bo czemu by nie? Czy coś takiego miało szansę się udać? Tak, tak, tak i jeszcze raz tak. Czytelnik już ode samego początku wrzucony zostaje w środek akcji - cytat powyżej to pierwsze zdania książki - do Glasgow, mrocznego i niepokojącego. Autor zmusza czytelnika do samodzielnego odkrywania zasad rządzących miastem w niedalekiej przyszłości. Miasto jest przeciwieństwem utopii, szerzy się przemoc i zwłaszcza niższymi warstwami społecznymi rządzą siła i brutalność. Stworzona przez MacBride'a rzeczywistość jest niezwykle obrazowa i niezaprzeczalnie ponura. Jednak czytając, nie sposób uwolnić się od wrażenia, że to dzieje się naprawdę. Ciekawym aspektem jest grający tu ważna rolę temat uzależnienia od wirtualnej rzeczywistości. Już teraz jest to problem, a autor snuje wizję, jak może to wyglądać w przyszłości, kiedy technologia jeszcze bardziej się rozwinie i będzie dostępna dla każdego. Przychodzi mi na myśl film "Deszcz" Tomasza Bagińskiego, ale motyw VR zawarty w "Ubezwłasnogłowionych" jest znacznie bardziej ponury i brzemienny w skutki. "Ubezwłasnogłowieni" wyróżniają się tym, że nie ma tu żadnej postaci, która byłaby zbędna. Każdy bohater został starannie wykreowany i tak pokierowany rękami autora, aby spełnił dokładnie wyznaczoną rolę. Uwagę od początku przyciągają wymienieni w blurbie Will Hunter i Fiona Westfield. Właśnie z ich perspektyw, na zmianę, prowadzona jest narracja. On niezwykle charyzmatyczny i odważny, jednak ścigany przez demony przeszłości, ona przebiegła i okrutna, seryjna morderczyni, której zbrodnie są znacznie poważniejsze, niż ktokolwiek podejrzewa. Stopniowo odkrywane fakty, sprawiają, że od książki nie sposób się oderwać. Książka jest bardzo umiejętnie napisana - akcja cały czas, konsekwentnie prze do przodu, aby potem przyspieszyć i gnać na złamanie karku już do samego końca. Jeśli chodzi o wydanie, to muszę przyznać, że bardzo podoba mi się okładka. Pasuje do treści i oddaje jej nastrój - ponury, mroczny i przygnębiający. Jednym mankamentem jest fakt, że do polskiego wydania wkradło się trochę błędów. Zwykle to literówki, albo zagubione znaki interpunkcyjne. Niby nic, ale trochę mnie to irytowało. Żeby stworzyć taką historię i jeszcze sprawić, żeby wszystko było sensowne, naprawdę trzeba umieć pisać. Stuart MacBride zdecydowanie umie - siódma książka w dorobku tego szkockiego pisarza bez wątpienia zasługuje na uwagę, przede wszystkim ze względu na 400 stron, napisanych z rozmachem i wyobraźnią. Na pełnokrwiste postaci. Na wielowątkową, pełną zwrotów akcji fabułę. Na niesztampowy pomysł. Wreszcie ze względu na te kilka godzin, które spędzicie, z zapartym tchem przewracając kolejne strony. Bez wahania polecam każdemu, kto nie boi się przerażającej wizji niedalekiej przyszłości, brutalności i rozlewu krwi.

readwithnefmi.blogspot.com HANIA PORADA; 2017-08-16


Ubezwłasnogłowieni to przestępcy, którzy nie powinni sprawiać więcej problemów. Wycięta dolna szczęka i usmażony mózg mają im w tym pomóc.Nie myśleć. Nie widzieć. Nie mówić. Takie hasła towarzyszą im każdego dnia. Tylko czy na pewno żaden z nich nie stanowi już zagrożenia dla społeczeństwa? Mówi się, że lato to idealny czas na książki lekkie i przyjemne. Tymczasem ja z wielkim uwielbieniem sięgam w ostatnim czasie po lektury mroczne i brutalne. Pewnie nie bez znaczenia pozostaje również fakt, że dobrym kryminałom i trzymającym w napięciu thrillerom nigdy nie odmawiam. MacBride oferuje nam książkę, o jaką dziś wcale nie jest łatwo, choć rynek każdego dnia zalewają głośno reklamowane nowości. Ta powieść mocno jednak wyróżnia się na tle lektur tak do siebie podobnych, niepotrafiących zaskoczyć, a może raczej zaszokować. On potrafi i udowadnia to na każdym kroku. Już na samym początku robi nam niespodziankę w postaci mieszanki gatunkowej, bo czuję się zobowiązana, żeby od razu zaznaczyć, że nie jest to pod tym względem oczywiste. Książka swą brutalnością i szeregiem morderstw przywołuje na myśl dobry kryminał, trzyma w napięciu niczym mroczny thriller, zwroty akcji i walki między organizacjami zahaczają o powieść sensacyjną, a wstrząsająca wizja codzienności przypominała mi horror. Ta mieszanka zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Moim zdaniem nie jest łatwo napisać dobrą książkę zaliczającą się do któregokolwiek z tych gatunków, a co dopiero łączącą je wszystkie. Powieściowa rzeczywistość mocno podziałała na moją wyobraźnię. Autor stworzył przepełnioną mrokiem, brutalnością i przemocą codzienność, w której wiele zależy od przypadku. W wizji tej szczególne wrażenie robi obraz rozbrojonego przez lobotomię przestępcy, który nigdy już nie powinien wrócić na łono społeczeństwa. Równie ciekawie kształtują się dzielnice biedy, w których nie brakuje morderców i kanibali. Tajne projekty kontrolowane przez rząd. Służby posługujące się niezwykłą, momentami przerażającą technologią. Te elementy budują niepokojącą, przepełnioną mrokiem codzienność. Nasuwa mi się obraz Gotham, miasta, w którym słońce zdaje się nigdy nie wschodzić. Tylko że tutaj brutalność, żądza mordu i przede wszystkim technika posuwa się zdecydowanie dalej, działa mocniej, bardziej zaskakuje. W moim przypadku jednym z najważniejszych czynników oceny książki typu kryminał czy thriller jest jej brutalność. Być może zabrzmi to dziwnie czy nienaturalnie, ale ja uwielbiam mrok, krew, szalonych morderców. Jeśli tych elementów zabraknie, lub nie ich potencjał nie zostanie wykorzystany, nie czuję się do końca usatysfakcjonowana z lektury. MacBride naprawdę zaszalał, choć niektórzy nie obawialiby się z pewnością użyć określenia ?oszalał?. Wielokrotnie pozwolił, by poniosła go wyobraźnia. Opisywane przez niego sceny są bardzo obrazowe i realistyczne. Nie brakuje w nich okropieństw, brutalności, ohydy. Ani razu nie miałam jednak wrażenie przesady czy przerysowania. Wszystko idealnie się komponowało na obraz świata zepsutego i przepełnionego przemocą. Czułam się fantastycznie, moja skala potworności rozgrzała się do czerwoności. Duże znaczenie mają oczywiście w takiej powieści bohaterzy. Autor bardzo dobrze poprowadził granicę między dobrem i złem, jasno określając, którzy z nich odpowiadają za walkę ze złem, a którzy za jego tworzenie. I jedni i drudzy przypadli mi do gustu, zwłaszcza, że w powieści w końcu dochodzimy do momentu, kiedy wszystkie chwyty są dozwolone. Nie ukrywam jednak, że największe wrażenie zrobiła na mnie szalona zabójczyni. Przepełniona złem do szpiku kości, obłędnie nieobliczalna, z nakierowaną na żądzę mordu wyobraźnią. Silna, zdeterminowana, psychopatyczna. Mocno zapadająca w pamięć. Akcja książki toczy się szybko, nie ma przestojów, ani zbędnych przystanków na poboczne wątki. Fabuła przypomina rozkręconą do maksimum karuzelę, której uczestnicy muszą przez cały czas mocno się trzymać, by nie wypaść z gry. Takie uczucia towarzyszyły mi właśnie podczas czytania. Podążałam za autorem z szaleństwem w oczach, z wielką niecierpliwością próbując wyjaśnić wszystkie tajemnice i zastanawiając się nad zakończeniem tej obłędnej powieści. "Ubezwłasnogłowieni" zrobili na mnie ogromne wrażenie. Napisani z rozmachem, bogatą wyobraźnią, dopracowanym stylem. Bezbłędnie. Dla mnie bomba.

rudarecenzuje.blogspot.co.uk RUDA RECENZUJE