Recenzje:
2/3 pomysłów biznesowych jest odrzucanych nie dlatego, że są absurdalne, tylko dlatego, że zostały źle przedstawione. Co więc trzeba robić, żeby prezentować skutecznie? Mówi się, że 2/3 pomysłów biznesowych nigdy nie zostanie wcielonych w życie bo menedżerowie źle je przedstawili. Aż trudno to sobie wyobrazić! Jedynie co trzeci dobry pomysł biznesowy będzie zrealizowany i przyniesie zysk. I to jedynie dlatego, że ktoś potrafił o nim opowiedzieć w taki sposób, żeby ludzie chcieli go zrealizować. To oznacza, że doskonaląc umiejętności prezentowania pomysłów biznesowych i występowania publicznego 2/3 menedżerów mogłoby zwiększyć swoje szanse na skuteczne przedstawianie i rozwój biznesu, a tym samym na swój awans. Tymczasem większość wystąpień i prezentacji polskich menedżerów niestety nie jest atrakcyjna, wciągająca i motywująca do działania. Przeciwnie - jest przeładowana danymi, za długa, nic nie wnosząca - po prostu nudna. Prezenterzy są jak niewolnicy przestarzałych metod – ich pan ma na imię Nuda, a na nazwisko Power Point. Można mieć wrażenie, że przygotowując i prowadząc prezentacje nie myślą w innowacyjny sposób i nie szukają nowych rozwiązań. Owszem, rozwój biznesu jest pasją menedżerów, ale opowiadanie o nim jedynie obowiązkiem. Sami traktują swoje wystąpienia jak nic nie wnoszącą konieczność, nie przygotowują się, nie angażują, nie wciągają odbiorców do swojej gry i co w efekcie uzyskują? To, że nic się nie zmienia! A szkoda. Bo wystąpienia publiczne są szansą, a nie karą! Szansą opowiedzenia światu o swojej wizji biznesowej. Szansą jej realizacji. Rozumiejący tę szansę menedżerowie chcą prezentować inaczej. Szanują wzorce i znane narzędzia, ale zadają sobie pytania: „Co dalej?”, „Jak się rozwijać?”, „Co zrobić inaczej, żeby pokazać światu swój biznes w innowacyjny sposób?”, „Jak opowiedzieć o biznesie, żeby zarazić ludzi tym pomysłem i zachęcić ich do zrealizowania go?”. Szukają sposobu, żeby stać się świetnym mówcą. Rozumieją rzecz najważniejszą: nowoczesny, skuteczny mówca to lider. A lider nie zalewa odbiorców milionem faktów, tylko buduje relację z publicznością rozumiejąc jej potrzeby, jasno mówi o celach i pokazuje korzyści z realizacji tych celów. Mówca- lider wywiera wpływ! Jaki jest przepis na mówcę- lidera? Ma wizję biznesową i pomysł na nietuzinkową, inną niż wszystkie prezentację. do powiedzenia. Zawsze jest przygotowany. Nie sprowadza przygotowań do zrobienia slajdów. Nie myśli: „Jakoś to będzie”, „Coś tam powiem.” Jego wystąpienie nie jest chaosem. Ma strategię osiągnięcia swoich celów. Przygotowuje nowoczesną, atrakcyjną strukturę wystąpienia i dzięki temu jego treści są ciekawe i uporządkowane. Buduje relację z publicznością, rozumiejąc, że „Nie wystarczy mówić do rzeczy, trzeba jeszcze mówić do ludzi”. Jest uważny na potrzeby odbiorców, wie, co zrobić i co mówić, żeby na te potrzeby odpowiedzieć. Jest zaangażowany i mówi z pasją. Jest pewny siebie, potrafi panować nad stresem. Niczego nie udaje, jest autentyczny i szczery. Swoją energią i prawdą wywiera wpływ na odbiorców. Mówca- lider jest świadomy siebie i nieustannie się rozwija. Doskonali swoje umiejętności, obserwuje najlepszych mówców biznesowych, analizuje swoje wystąpienia i wprowadza zmiany. A przede wszystkim szkoli się i czyta. A potem działa i wywiera wpływ swoimi wystąpieniami. O tym jak stać się mówcą – liderem pisze Lidia Buksak, trener wystąpień publicznych w książce „SZKOŁA MÓWCÓW. Myśl i prezentuj inaczej niż wszyscy”. Warto ją przeczytać, ponieważ to książka napisana przez trenera, nie przez pisarza. To nie wydumane teorie, tylko treści wynikające z wieloletniego doświadczenia autorki w pracy z żywym człowiekiem. Nie ma w niej ogólników i łatwych rozwiązań. Lidia Buksak proponuje swoje autorskie metody, takie jak Formuła 5K, czy koło struktury prezentacji, dzięki którym wystąpienia nigdy nie będą nudne i przewidywalne. To praktyczna wiedza i ćwiczenia, pozwalające przygotować skuteczną prezentację, doskonalić głos i sposób mówienia, pracować nad mową ciała. A także trening mentalny, który nauczy Czytelnika radzić sobie ze stresem i mówić z zaangażowaniem i pasją. Lektura i przepracowanie treści zawartych w książce „SZKOŁA MÓWCÓW” to trening wystąpień publicznych. To sposób na to, żeby myśleć i prezentować swoje idee inaczej niż wszyscy, a tym samym na to, żeby rozwijać swój biznes i mieć większe szanse na awans. Autor: Lidia Buksak – trener wystąpień biznesowych z ponad 20-letnim doświadczeniem w szkoleniu menedżerów, logopeda medialny, autorka książki „SZKOŁA MÓWCÓW. Myśl i prezentuj inaczej niż wszyscy”.

www.pb.pl


KSIĄŻKA MIESIĄCA -> "Szkoła mówców" Brak umiejętności radzenia sobie ze stresem oraz brak pewności siebie to problemy wielu osób, które występują publicznie. Ta książka powie Ci co zrobić i jak mówić, żeby inni chcieli Cię słuchać, a później zaczęli wdrażać to, co im przekazałeś.

Manager z głową


Chyba każdy z nas pamięta z lat szkolnych i studenckich, jak bardzo nauczyciele potrafią nudzić i usypiać. Jak często nic do nas nie docierało z tego, co pedagog próbował nam przekazać... Pewnie każdy pamięta też ten monotonny głos, nudne fakty i schematyczną prezentację pisaną językiem, którego niemal nikt nie rozumie, czasem łącznie z wykładowcą... Ta książka powstała, by żaden z nas nie był tak nudnym mówcą - zarówno jako wykładowca, nauczyciel, czy po prostu biznesmen prezentujący nowy sprzęt lub podsumowujący roczne osiągnięcia firmy. Szkoła mówców jest więc dla każdego, kto chce się nauczyć mówić i prezentować ciekawiej. Jestem pozytywnie zaskoczona tym, jak wiele tu rad i wskazówek. Lidia Buksak jest (tak jak ja) logopedą medialnym, więc w dużej mierze zna się właśnie na tematach wystąpień publicznych, autoprezentacji i wielu innych sprawach związanych z komunikacją. Widać przy tym, że ma duże doświadczenie w pracy, również w tym, jak należy szkolić ludzi. To, że mamy wiedzę i umiejętności przecież nie zawsze jest równoznaczne z tym, że potrafimy je przekazać. Książka teoretycznie jest skierowana głównie do osób prezentujących w biznesie, ale świetnie sprawdzi się też w środowisku akademickim. Jestem wykładowcą, więc czytałam książkę również pod swoim kontem i uczyłam się, jak mogę jeszcze bardziej zainteresować i aktywować studentów. Znalazłam wiele cennych rad odnośnie tego, co warto dodać do prezentacji (np. elementy fun), czego unikać, w jaki sposób mówić. Autorka na szczęście pisze w sposób bardzo przystępny, więc nawet nie zauważyłam, kiedy książka dobiegła końca. Z doświadczenia w gabinecie wiem, że pacjenci mają duży problem z... samogłoskami! Autorka wprowadziła sporo ćwiczeń artykulacyjnych, oddechowych i również tych na samogłoskach, ale zabrakło mi rysunków. Ludzie nie mają pojęcia, jak szeroko powinni otwierać buzię i jak duże znaczenie ma to dla wyrazistości mówienia. Lidia Buksak świetnie opowiada o roli pauzy, a także odpowiedniej melodii mowy. Autorka wprowadziła również sporo ćwiczeń oddechowych i zadbała również o odpowiednią mowę ciała. W książce znajdziemy to i wiele, wiele więcej cennych rad, które pomoże nam odnaleźć przejrzysty spis treści. Ogólnie w publikacji chciałabym zobaczyć więcej obrazków, zarówno podsumowań np. w formie grafów, tabel, map myśli, ilustracji, komiksów... Niemniej jednak książka niesie ze sobą tyle wiedzy i doświadczenia autorki, że w zasadzie nie ma więcej powodów do marudzenia. Jeżeli potrzebujecie nauczyć się mówić do ludzi i w ciekawy sposób prezentować swoje racje, to koniecznie kupcie tę książkę. Jest prawdziwą skarbnicą wiedzy. Ocena: 5/6

nauka-to-tez-sztuka.blogspot.com


Czy wiecie, co to jest miękki atak dźwięku, mówienie na masce, czesanie warg zębami, elementy prozodyczne języka, akcent logiczny, elementy fun, przekaz niewerbalny? Jeśli nie, to jest szansa, by się dowiedzieć o nich (i wielu innych) z książki Lidii Buksak, zatytułowanej "Szkoła mówców. Myśl i prezentuj inaczej niż wszyscy". Publikacja jest efektem ponad dwudziestu lat doświadczeń autorki w pracy ze słowem mówionym. Związana z Trójmiastem autorka - Lidia Buksak - jest trenerem wystąpień publicznych i logopedą medialnym. Z wykształcenia logopeda (Podyplomowe Studium Logopedii Uniwersytetu Gdańskiego) i śpiewaczka (Wydział Wokalno-Aktorski Akademii Muzycznej w Gdańsku), prowadzi szkolenia, konsultacje i doradztwo w zakresie wystąpień publicznych i medialnych, prezentacji biznesowych, budowania wizerunku, emisji głosu, wyrazistego mówienia i kultury żywego słowa. Buksak szkoliła najbardziej znanych dziennikarzy radiowych i telewizyjnych, takich jak wiodący prezenterzy i reporterzy "Wiadomości" w TVP1, których można oglądać codziennie na antenie z Piotrem Kraśką na czele czy Annę Morawską - dziennikarkę "Panoramy" TVP2. Buksak prowadzi także indywidualne treningi dla menedżerów. Stworzyła jedyne w Polsce studia podyplomowe dla osób występujących publicznie pod nazwą Szkoła Mówców i realizowała ten autorski projekt w Wyższej Szkole Administracji i Biznesu w Gdyni. Mnóstwo praktycznej wiedzy i ćwiczenia Książka nosi ten sam tytuł, stanowi kontynuację wszystkich doświadczeń autorki. Jej życiorys zawodowy daje pewność, że mamy do czynienia ze znawcą tematu i profesjonalistą najwyższych lotów. Wydawca również ten fakt podkreśla, zapowiadając, że "Szkoła mówców" jest napisana przez trenera, nie przez pisarza, a w samej książce znajdziemy nie teorię, lecz mnóstwo praktycznej wiedzy i ćwiczenia. I tak jest w istocie. Dla biznesowych mówców Publikacja została podzielona na pięć części oraz 31 rozdziałów. Każda z tych części poprzedzona jest celnym i dającym do myślenia mottem, a kończy się swoistym podsumowaniem, czyli "10 przykazaniami" na dany temat. Pierwsza część dotyczy "mówcy biznesowego" - mamy tu kilka słów o wystąpieniach publicznych (w tym również przytoczone opinie samych menedżerów), o tym, jak wyglądają konferencje biznesowe i dlaczego powinny wyglądać inaczej, o samoświadomości mówcy (tu ćwiczenia z zakresu "jakim mówcą jestem"), o mówcach przyszłości (wskazówki jak stać się dobrym mówcą), a także o emocjach, które pociągają ludzi za daną ideą. Część druga zbudowana została wokół odpowiedniego przygotowania nowoczesnej prezentacji biznesowej (strategia prezentacji, autorska formuła 5K, struktura prezentacji). W tej partii książki znajdziemy sporo rysunków, które ułatwią zrozumienie niektórych zagadnień, tj. formuła 5K. Autorka skupia się tu na kwestiach semiotycznych: komunikacji, komunikacie, odbiorcy, nadawcy, o których bardzo często zapominamy tak na co dzień, jak i podczas wystąpień publicznych. Prawidłowa wymowa i przekaz niewerbalny W trzeciej części autorka skupia się z kolei na kwestiach stricte logopedycznych, związanych z głosem, z odpowiednim oddechem, fonacją, rezonansem, artykulacją i emisją głosu. Znajdziemy tu wiele ćwiczeń z zakresu prawidłowego oddechu, jak ćwiczyć dykcję, emisję głosu, wzmacniać rezonans, modulować natężenie i wysokość głosu, jak ćwiczyć prawidłową wymowę, a także elementy prozodii języka (tempo, pauzy, akcentowanie itp.). Z kolei przekaz niewerbalny, czyli mowa ciała wraz z zagadnieniem prawidłowej postawy ciała, tym, jak poruszać się po scenie, gestykulacją, kontaktem wzrokowym, mimiką, a także jak zarządzać przestrzenią wokół, slajdami i rekwizytami, z jakich korzystamy w trakcie wystąpień - wszystko to znalazło się w części czwartej. Jak radzić sobie ze stresem? I na koniec - trening mentalny mówcy, czyli tak bardzo modne ostatnio (chyba we wszystkich dziedzinach) psychologiczne ujęcie tematu. Jaka jest nasza samoświadomość jako mówcy? Możemy także sprawdzić swoje słabe i mocne strony - służy do tego przygotowana tabela oraz wskazówki, jak pracować w tym obszarze. Mamy tu również tabele ukazujące różne style komunikacji, a także rady jak pokonać stres oraz jak budować swoją pewność siebie. Prawdziwe kompendium wiedzy Książka Lidii Buksak pt. "Szkoła mówców" jest prawdziwym kompendium wiedzy na temat wystąpień publicznych - nie tylko biznesowych, ale i wszelkich innych. Znajdziemy tu porady, jak przygotować ciekawą prezentację, jak być liderem świadomie i jak korzystać z mowy ciała, a także w jaki sposób pracować nad swoim głosem, nad wymową, która jest naszą wizytówką. Autorka dzieli się z nami swoją wiedzą bezceremonialnie i daje się odczuć chęć przekazania odbiorcy jak największej ilości praktycznych informacji. Słabszą stroną publikacji jest wydanie. Niestety ten nadmiar treści przygniata szata graficzna, na jaką zdecydował się wydawca. Niezrozumiała jest np. decyzja edytorska, by po rozdziałach zostawiać odstępy (i tym samym z książki "straszą" białe kartki), podczas gdy większe partie, czyli części - nie mają wyraźnych odstępów, przez co zlewają się w jedno. Przy takim założeniu jednocześnie dziwi "oszczędność" edytorska - wydawca nie zastosował ani wklejki, ani prawidłowo stron tytułowych - pierwsze strony są ściśnięte i od razu mamy spis treści. Podobnie na końcu - bibliografia niemal "wchodzi" na okładkę. Takie "brudy" edytorskie nie powinny mieć miejsca u szanującego się wydawnictwa. Jeśli zaś chodzi o zawartość książki, to za dużo znalazło się tam wytłuszczeń, podkreśleń, wszelkich podkreśleń "ważnych informacji". Czytelnik ma czasem poczucie, że wszystko jest ważne i wszystko mogłoby właściwie być wytłuszczone. Sprawia to wrażenie nadmiaru i brakuje oddechu, tak wszak ważnego, jeśli chodzi o dobrego mówcę. Pozycja została wydana przez oficynę Onepress (grupa wydawnicza Helion), która jest liderem na rynku poradników dla biznesu i książki ekonomicznej. Tytuły tej marki kierowane są zwłaszcza do menedżerów i właścicieli firm, często też goszczą na listach bestsellerów polskich księgarń i sieci handlowych. W ramach Onepress wydano książki takich autorów, jak: Kevin Hogan, Philip Kotler czy Joe Vitale, a także najlepsze tytuły wydawnictwa Harvard Business Press.

https://nauka.trojmiasto.pl Magdalena Raczek


Gestykulacja, czyli co zrobić z rękami w czasie wystąpienia. Ludzie nadal popełniają podstawowe błędy Ręce, podobnie jak całe ciało, same cię wesprą w czasie mówienia, pod warunkiem że im na to pozwolisz. Wielu mówców nie pozwala. Skupiają się na tym, żeby wykonywać jakieś konkretne gesty, a wtedy te gesty są sztuczne. W efekcie zaczyna się gubić w treści, zawieszać, mylić. I kłopoty gotowe. Poniższe rady pochodzą z książki Lidii Buksak "Szkoła mówców" (wydawnictwo Onepress). Publikacja dostępna w księgarni Sensus. Widziałam wielokrotnie, jak ręce mówcy zaczynają naturalnie pracować, gdy występujący nie skupia się na nich, tylko na zbudowaniu relacji z publicznością, gdy tłumaczy coś z sensem i z zaangażowaniem. Najlepiej więc byłoby, żebyś przestał się w szczególny sposób koncentrować na gestach, jakie powinieneś wykonywać, i pozwolił robić rękom "swoją robotę”.[...] Jak pracować nad konkretnymi błędami? Przede wszystkim trzeba zrozumieć, co jest ich źródłem, i ćwiczyć. Przyjrzyjmy się kilku najczęstszym złym nawykom. Przyklejanie łokci do tułowia Gdy jesteś zestresowany, to podświadomie chcesz sam siebie przytulić. Wiesz jednocześnie, że nieprawidłowe jest zakładanie ręki na rękę na wysokości brzucha (tzw. gest zamknięty). Zamiast tego przyciągasz więc łokcie do tułowia i w ten sposób „siebie przytulasz”. Masz mylne wrażenie, że wszystko jest w porządku, bo przecież ruszasz przedramionami, możesz nawet wykonywać gesty otwarte. Ale to tylko pozory. Jeśli się nagrasz, zobaczysz, że wyglądasz wręcz śmiesznie: jak kurczak machający skrzydełkami. W dodatku trzymanie łokci przyklejonych do tułowia spina całe ciało, a szczególnie tułów, bo musisz się naprawdę napracować, żeby tak ściskać sam siebie. Prawidłowe są swobodne, otwarte ruchy całymi rękami, nie tylko przedramionami (oczywiście nie chodzi o szalone machanie rękami). Co zrobić? Zwróć uwagę na to, by rozluźnić i lekko odsunąć łokcie od tułowia. Od razu poczujesz, jak twoje ciało staje się swobodniejsze. Naucz się dostrzegać moment, w którym w czasie wystąpienia się spinasz, a gdy zaczniesz to zauważać, natychmiast „puszczaj” łokcie. Zakładanie i splatanie rąk na brzuchu Powyżej napisałam już, że to gest zamknięty (a to rodzaj gestów, których unikamy). Ten gest również wynika z chęci przytulenia samego siebie. Co zrobić? Naucz się luźno opuszczać ramiona. Nie chodzi o to, żeby mieć zwisające, martwe ręce, ale żeby na chwilę wracać do pozycji wyjściowej, neutralnej, a potem pozwolić rękom na nowo gestykulować. Ugniatanie, pocieranie dłoni To typowy objaw stresu, jak większość błędów w mowie ciała. To nieprawidłowy nawyk. Jeśli więc tylko zauważysz, że twoje dłonie zbliżają się do siebie, od razu je „otwórz”. Ponieważ ugniatanie i pocieranie dłoni jest nawykiem, możesz się spodziewać, że Twoje dłonie będą automatycznie dążyć do tego, żeby się złączyć na nowo, i to będzie się ciągle powtarzać. Co zrobić? Zmiana nawyku wymaga samokontroli, czasu i konsekwencji — bądź wyrozumiały dla siebie i po prostu rozłączaj ręce. Zaciskanie dłoni w pięści Taki odruch pojawia się w stresie albo gdy jesteśmy bardzo podekscytowani i w „bojowym” nastroju. Unikaj tego gestu, bo sprawiasz wtedy wrażenie osoby agresywnej, a zapewne to nie jest efekt, który chcesz osiągnąć. Co zrobić? Rozluźniaj dłonie za każdym razem, gdy zauważysz, że zacisnąłeś je w pięści. Zakładanie rąk do tyłu To tzw. pozycja surowego nauczyciela. Bierze się stąd, że nie wiesz, co zrobić z rękami, i taki gest wydaje Ci się bezpieczny. To pozycja bardzo nieprawidłowa z kilku powodów. Po pierwsze, sprawiasz wtedy wrażenie starszego, poważniejszego i bardziej kategorycznego, niż jesteś. Po drugie, to pozycja, która kojarzy się ze srogim nauczycielem, a twoja publiczność na pewno nie chce być pouczana przez takiego belfra. Po trzecie, to gest, który ciągnąc mięśnie do tyłu, wymusza oddech szczytowy, a ten jest nieprawidłowy w emisji głosu. Wreszcie po czwarte, przy tym geście bardzo spina się cały tułów, ręce wręcz ciągną barki do tyłu, napinając jednocześnie mięśnie szyi. Co zrobić? Ilekroć twoje ręce będą wędrować do tyłu, puść je luźno wzdłuż tułowia, czyli powróć do pozycji wyjściowej. Splatanie palców i ściskanie dłoni To rodzaj przytulania samego siebie, tylko gest wykonywany jest w mniejszym wymiarze — przytulasz i ściskasz swoje dłonie, żeby poczuć się bezpieczniej. Ten odruch wynika ze stresu i jednocześnie bardzo ten stres ujawnia publiczności. Niektórzy robią to tak mocno, że aż bieleją lub sinieją im dłonie. To zachowanie jest nieprawidłowe, bo oprócz tego, o czym pisałam powyżej, bardzo trudno jest rozpleść palce, są jakby zaciśnięte, zakleszczone. Co zrobić? Za każdym razem, gdy spleciesz palce, szybko, ale spokojnie je rozpleć i rozłóż ręce na boki lub opuść je na chwilę wzdłuż ciała. Wieżyczka To chyba najbardziej wyśmiewany dziś gest. Kiedyś polecano wykonywanie go w momentach ważnych, ponieważ skupia uwagę odbiorców. Dziś świadczy o przestarzałym podejściu do mowy ciała i powoduje, że publiczność postrzega Cię jako nienowoczesnego, a czasem śmiesznego. Co zrobić? Rada jest podobna jak wyżej: gdy zauważysz, że palce twoich dłoni zbliżają się do siebie, żeby zrobić wieżyczkę, od razu rozłóż ręce. Brak gestykulacji Całkowity brak gestykulacji zdarza się bardzo rzadko. Wiąże się z „zastygnięciem” całego ciała. Jest to spowodowane paraliżującym strachem i jeszcze dodatkowo go potęguje. Drugą przyczyną może być podejście: nie wiem, co zrobić z rękami, więc nie będę robić nic. To zachowanie jest nieprawidłowe również dlatego, że na pewno w takim przypadku będziesz miał także „martwą” twarz — raczej trudno sobie wyobrazić człowieka, który ma bardzo bogatą mimikę twarzy albo chociażby się uśmiecha i jednocześnie ma zupełnie nieruchome ciało. Co zrobić? Najpierw się zastanów, z jakiego powodu „wyłączyłeś” gestykulację. A potem wykonaj ćwiczenia gestykulacji, które omówiłam na początku tego rozdziału. Ćwicz tak długo, aż ożywisz mowę ciała. Nadmierna gestykulacja To zachowanie również wynika ze stresu. Może dotyczyć osób, które z natury są ekspresyjne, a pod wpływem stresu wymachują rękami jeszcze intensywniej niż zwykle. Do tego często dołącza się chaotyczne chodzenie po scenie, co razem sprawia, że wyglądasz na osobę szaloną, nieopanowaną, a zatem niegodną zaufania. Co zrobić? Tu praca polega na wyciszaniu siebie i ograniczaniu ruchów. Ćwicz przed lustrem i nagrywaj się, żeby zobaczyć, w jakich momentach zaczynasz nadmiernie gestykulować. Gdy widzisz, że cię „ponosi”, zacznij świadomie głębiej oddychać, stań w miejscu, przodem do publiczności, i skup się na odbiorcach oraz na tym, co chcesz im przekazać. Powtarzanie tych samych wyuczonych gestów niezależnie od poruszanego tematu To częsty błąd osób, które szkoliły się z mowy ciała albo czytały na ten temat. Nauczyłeś się kilku polecanych gestów i myślisz, że skoro są dobre, to masz je stosować cały czas, bez względu na to, o czym mówisz. Tymczasem nawet jeśli jakiś obiektywnie poprawny gest wykonujesz co chwilę, staje się on manierą, przykuwa uwagę swoją sztucznością. Co zrobić? Potrenuj zgodnie ze wskazówkami z początku tej części książki i uwolnij się od sztampy w gestykulacji. Mowa ciała w naturalnej rozmowie jest różna, dąż więc do tego, żeby różnicować gesty i być naturalnym, nie zaś zachowywać się w sposób wyuczony. Listek figowy To typowa pozycja obronna. Taką pozycję przyjmują piłkarze, gdy ustawiają się do obrony rzutu karnego i składają dłonie poniżej pasa. I o ile w czasie meczu jest to gest uzasadniony, o tyle w czasie wystąpienia jest śmieszny. Świadczy o wielkim strachu mówcy. Co zrobić? Myślę, że gdy tylko uświadomisz sobie, jak taki gest wygląda, od razu oduczysz się go robić. Po prostu.

kobieta.wp.pl