Recenzje:
Co zajmuje ważne miejsce w zbiorowej wyobraźni Amerykanów? Co jest kanwą tysiąca książek, programów telewizyjnych, teledysków, gier wideo, filmów oraz dowcipów? Napady na bank. Skok na bank to najbardziej amerykańskie przestępstwo, obywatele rabowali je od początku istnienia Stanów Zjednoczonych. Do połowy XIX wieku robili to, włamując się do nich, a początek XX wieku przyniósł profesjonalizację zawodu rabusia bankowego. Z każdym rokiem sukcesywnie rosła liczba napadów, rekordowy był rok 1991, kiedy to w całym kraju dokonano 9400 tego typu przestępstw. Marek Wałkuski, korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie po raz kolejny w sposób lekki i zabawny opowiada o Ameryce. Od dwóch lat w każdy piątek na antenie PR3 w "Przeglądzie prasy z Waszyngtonu" w rozmowie z Kubą Strzyczkowskim, przytacza żartobliwe historie o skokach na banki. Oczywiście, to kolejna okazja do lepszego poznania Ameryki, którą autor przybliżył już polskiemu czytelnikowi za pomocą dwóch książek "Ameryki po KaWałku" oraz "Wałkowaniu Ameryki". Jak przy każdym spotkaniu z autorem, musimy przygotować się na pasjonującą lekturę, od której niełatwo będzie się oderwać. Kompleksowe zajęcie się tematem, gwarantuje omówienie tematu z każdej strony. Mamy tu więc analizę rozwoju skoków na bank, ewolucję zabezpieczeń bankowych przed napadami, portrety najsławniejszych rabusiów, walkę policji z tym rozpalającym wyobraźnię przestępstwem. Nie mogło zabraknąć historii o broni używanej przez przestępców, samochodach gangsterów i policyjnych radiowozach. Alarmy, wybuchające farby, pułapki, systemy GPS – to nie tylko opowieści o technologii, a przede wszystkim przykład pomysłowości i amerykańskiego ducha przedsiębiorczości. Metody działania wymiaru sprawiedliwości oraz wysokie wyroki na setki lat to kolejne ciekawostki, od których aż roi się w książce. Nie mogło oczywiście zabraknąć humorystycznego zbioru historii opowiadających o nieudanych skokach oraz pobudkach, jakimi kierowali się rabusie. Podjęty temat to również okazja do analizy społecznej, której autor nigdy nie unika w swoich publikacjach. Metody działania oraz charaktery napadów stanowiły przecież czyste odzwierciedlenie czasów, w których żyli ci, którzy posuwali się do takiego kroku. To również zmieniający się obraz stosunku amerykańskiego społeczeństwa do zjawiska przestępczości i do instytucji państwa, takich jak banki, policja czy FBI. Niezaprzeczalnie, napady na banki to niezwykle ciekawy element historii Stanów Zjednoczonych, a przewodnictwo w tym temacie Marka Wałkuskiego, dodaje lekturze dodatkowego kolorytu.

Opętani Czytaniem Mg Ca


Napady na banki to przestępstwo, które jak żadne inne, wdarło się w świadomość ludzi, jako niemalże romantyczny zryw ku niespełnionym marzeniom o byciu bogatym. Chyba każdy z ludzi przynajmniej raz fantazjował na ten temat, co by zrobił z ogromną ilością pieniędzy, gdyby tylko uszło mu to na sucho. Wśród dziecięcych zabaw, napady są jedną z najbardziej popularnych form rywalizacji na podwórku. Odwieczna wojna pomiędzy tymi dobrymi – policjantami, a tymi złymi – rabusiami, napędzana jest wyjątkowo kolorowym spojrzeniem na ten aspekt kryminalnej działalności. Pod koniec ubiegłego wieku, kinematografia postawiła solidne fundamenty, mające na celu stworzenie z przestępców parających się tym fachem, antybohaterów idealnych. W ogromnej większości zostali oni przestawienie jako osoby szukające przygód, zastrzyku adrenaliny, a nawet całkiem porządnych ludzi. Tyle sztuka, a co ma do powiedzenia nam szara rzeczywistość? Znany Polski dziennikarz, Marek Wałkuski, postanowił przyjrzeć się tej dziedzinie przestępczości w sposób bardziej naukowy, bo poprzez analizę wielu, spośród milionów doniesień, o napadach na banki na terenie USA. Książka Pana Wałkuskiego kupiła mnie już samym swoim pomysłem. Stojąc w korku uwielbiam słuchać tego typu opowieści w radiu samochodowym. Nie wnoszą one nic szczególnego do naszego życia, poza wiedzą, która możemy pochwalić się wśród znajomych na imprezach. Pomimo tego gdzieś w nich tkwi prawdziwe oblicze przeciętnego człowieka, który postanowił obrabować bank. Co pchnęło tych ludzi do tego czynu? Gdzie szukać przyczyny takich działań, a co najważniejsze, jaki z tego wyciągnąć wniosek? Autor książki na samym wstępie opisuje w sposób jasny, bo poparty dokładnymi danymi, jak wygląda przeciętny profil osoby pragnącej się wzbogacić na rabunku pieniędzy innych ludzi. Większość z Was pewnie myśli to samo co ja, przed lekturą książki – banki rabowane są przez osoby biedne. Jakim wielkim zaskoczeniem było dla mnie odkrycie na kartach książki „To jest napad!” że jest to tylko pewna część ogółu. Równie często na taki czyn decydują się osoby, które aspekt finansowy traktują zupełnie drugoplanowo. Pan Wałkuski bardzo dokładnie przedstawia, kilka podstawowych typów ludzi, którzy tworzą całość grupy społecznej odpowiedzialnej za napady. Najbardziej przypadła mi do gustu, chociaż to może nieodpowiednie określenie, grupa znudzonych życiem ludzi. Wśród nich znajdziemy starszego mężczyznę, który tak bardzo pokłócił się z żoną, że jedyna alternatywą dla jego katorgi okazał się napad na bank. Miał nadzieję, że dzięki temu trafi do więzienia, z dala od żony, ale na jego nieszczęście, otrzymał, uwaga, areszt domowy. Całość książki wypełniona jest kuriozalnymi przypadkami, które u czytelnika potrafią wzbudzić śmiech, a także politowanie. Dużym plusem książki jest wyjątkowo przystępny styl pisania autora, co nie było trudne do przewidzenia, biorąc na uwagę jego zawód, czyli dziennikarza. Czytając „To jest napad!” ma się wrażenie słuchania tych opowieści w radiu. Krótkie i zwięzłe opisy, zawierają wszystko, co jest ważne dla danej opowieści, dzięki czemu przeczytanie kilkudziesięciu takich historii, nie męczy czytelnika ani trochę. Autor nie postanowił jednak bazować tylko na tego typu szkielecie, przy tworzeniu swojej książki. Bardzo dużo miejsca poświęcił w niej, na opisaniu najczęstszych schematów występujących podczas napadów. Po kolei analizuje to jakie przebrania potrafią dobrać sobie przestępcy, jakiej broni należy się przy nich spodziewać, a także analizuje techniki włamu, ucieczki oraz częstego pościgu. Dzięki takiemu rzeczowemu podejściu do tematu, czytelnik ma jasny obraz tego jak wygląda przeciętny napad na bank w USA. Pan Wałkuski przedstawia czasy, kiedy banki były rabowane jeszcze przy użyciu koni, jako środka lokomocji, oraz dogłębnie analizuje zmieniające się tło historyczne stanów zjednoczonych na przestrzeni XX wieku. Wbrew pozorom, ma to bardzo duże znaczenie, nie tylko na częstotliwość napadów, ale na sam ich przebieg. Lektura „To jest napad!” jest naprawdę pasjonującą przygodą, która potrafi wzbudzić śmiech, politowanie nad rabusiami, a nawet w pewien sposób zrozumienie, jak to ma miejsce w rozdziałach o legendarnych rabusiach. „To jest napad!” ma w sobie cechy naprawdę dobrej książki rozrywkowej, która poparta jest solidną wiedzą, ubraną w słowa świetnego dziennikarza, dzięki czemu pochłania się ją w bardzo krótkim czasie. Grono odbiorców na pewno nie powinno zostać ograniczone jedynie do osób interesujących się tematyką napadów na bank, czy historią. Każdy opisany w książce Pana Wałkuskiego epizod, z powodzeniem mógłby zostać scenariuszem na film, albo powieść. Z wieloma z nich tak się właśnie stało, co tylko bardziej zachęca do zagłębienia się w ten temat.

moznaprzeczytac.pl Paweł Marek


Przed napadem na bank… zjedz obiad! Książka, którą chcę przybliżyć, na pierwszy rzut oka wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Jakoś nie byłam przekonana, czy na pewno jest to coś dla mnie. Potem przejrzałam spis treści – wygląda interesująco. Przewertowałam kartki i przyjrzałam się ilustracjom – coraz ciekawiej. Na końcu zaczęłam czytać i… przepadłam! „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” Marka Wałkuskiego to prawdziwy dynamit! Nie pamiętam, kiedy jednocześnie się śmiałam i dowiedziałam tylu ciekawostek. Marek Wałkuski jest korespondentem Polskiego Radia w Waszyngtonie i w każdy piątek rozmawia na antenie Trójki z Kubą Strzyczkowskim o rabusiach i napadach na bank. Nie chcę tutaj robić reklamy, ale… Panie Marku, ma Pan nową słuchaczkę audycji! Spokojnie, to tylko napad! Skoro jestem tak zachwycona tą pozycją, to skąd wynikał mój początkowy sceptycyzm? Cóż, niekoniecznie czuję się wielbicielką tak „męskiej” dziedziny jaką są napady. Ale im dłużej czytałam, tym pod większym wrażeniem byłam i tym większe były moje wybuchy śmiechu. Autor ma tak fantastyczny, niewymuszony styl pisania, że coś, co w rzeczywistości stanowi element historii i kultury Stanów Zjednoczonych przybiera formę zabawnej i niezwykle barwnej opowieści o pierwszych napadach na banki na Dzikim Zachodzie i tych, jakie są dokonywane obecnie. Jeżeli ktoś rzuci hasło „napad na bank”, z jakim krajem się kojarzy? Oczywiście, USA. Nie ma drugiego miejsca na świecie, gdzie tak często dochodzi to przestępstw tego typu. Marek Wałkuski opowiada o pierwszych napadach i ich ewolucji od samego początku, kiedy były dokonywane przez kowbojów. Jest poruszana kwestia organizacji, tego, co wolno, a czego unikać podczas napadu. Brzmi to jak poradnik, ale kiedy widzimy dekalog rabusia i pod każdym punktem jest historia śmiesznego napadu, wszystko nabiera sensu. Czy na przykład wyobrażacie sobie napadać na bank bez zjedzonego obiadu? Śmieszne? Być może, ale nie dla rabusia, który przy kasie zemdlał z głodu, a policja wyniosła go na noszach. Każda strona to wiele takich historii. Poznajemy także gangsterskich celebrytów jak Bonnie i Clyde. Widzimy ich na zdjęciach, więc legendy zyskują twarze. Ameryka w nowym świetle Co ciekawe, książka to nie tylko napady. To także historia powstania współczesnych dolarów. Odwieczna walka między bankowością i rabusiami. Banki stosują coraz to nowsze zabezpieczenia, rabusie metody. Jest także przybliżona historia samych banków w odniesieniu do kryzysów finansowych i rynków. Treści są obszerne, informacji dużo, ale podczas lektury łatwo o tym zapomnieć. Dodatkową zaletą tego tytułu jest to, że jest ładnie wydany. Jak wspomniałam, ilustracje, zazwyczaj zdjęcia, bardzo mnie zaintrygowały i nakłoniły do tego, żeby od razu zagłębić się w lekturę. Czy na Was podziałają podobnie? „Zrozumienia u sędziego nie znalazł natomiast siedemdziesięcioletni Lawrance Ripple z Kansas City, który chciał iść do więzienia, ponieważ nie mógł wytrzymać nieustających kłótni z żoną. Gdy we wrześniu 2016 roku po raz kolejny zaczęła się na niego wydzierać z powodu nie naprawionej pralki, wziął długopis i kartkę, napisał coś na niej i wyszedł z domu, zapowiadając, że woli zgnić za kratkami, niż z nią żyć. Kilka minut później wszedł do banku i podał kasjerowi kartkę z tekstem: Mam pistolet. Daj mi wszystkie pieniądze. Gdy otrzymał plik banknotów, siadł na podłodze w korytarzy i wdał się w pogawędkę z bankowym strażnikiem. Po aresztowaniu opowiedział agentom FBI, jaką to zołzę poślubił, i wyjaśnił, że nie mógł wytrzymać ciągłych awantur. Sędzia Carlos Muruguia nie posłał jednak Ripple’a do więzienia, tylko wymierzył wyrok pół roku… aresztu domowego”.

Kulturantki.pl Ewa


Długoletni korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie, Marek Wałkuski, swoimi książkowymi i radiowymi opowieściami o Stanach Zjednoczonych zdobył grono oddanych wielbicieli. Każdy, kto miał przyjemność zetknąć się z jego opowieściami o Ameryce, bez wahania sięgnie zapewne i po to dzieło, a ja od razu mogę zagwarantować, że się nie rozczaruje. W swojej najnowszej książce Marek Wałkuski wziął pod lupę historię napadów na banki. Stany Zjednoczone dzierżą, bowiem niechlubny prymat w tej dziedzinie: ponad 4200 napadów w roku 2016, muszę przyznać, że skala zjawiska była dla mnie zaskoczeniem. Takich niespodziewanych informacji, jest zresztą w książce Marka Wałkuskiego więcej i to pierwsza z wielu jej zalet. Część z tych opowieści znają już słuchacze Polskiego Radia, a teraz do rąk czytelników trafiło atrakcyjne kompendium wiedzy o tym dość specyficznym fragmencie amerykańskiej historii. Proszę się jednak nie obawiać się, że powstała nudna, przeładowana liczbami quasi encyklopedia. „To jest napad” napisana jest lekko, przystępnie, nierzadko z przymrużeniem oka – zwłaszcza w opowieściach o rabusiach roztargnionych czy niezbyt rozgarniętych. Autor pokusił się jednak o coś więcej niż tylko stworzenie zbioru anegdot o konkretnych napadach, pokazując całe tło, które z tematem jest związane. Mamy więc krótki wykład o historii systemu finansowego i monetarnego USA oraz o amerykańskich banknotach, metodologii napadów, broni. Wałkuski portretuje najsłynniejszych przestępców, ale pisze także o drugiej stronie, czyli bankach, sposobach, w jaki radziły sobie i radzą z zagrożeniem napadami, metodach obrony. Wreszcie opisuje działania wymiaru sprawiedliwości oraz systemu penitencjarnego. To wszystko brzmi niezwykle poważnie, ale jak już zaznaczyłem czyta się książkę Marka Wałkuskiego jednym tchem. Wisienką na torcie jest kończący książkę „napadowy top” – kilkanaście, krótkich, najbardziej niesamowitych historii związanych z opisywanym tematem. „Napadł” mnie Marek Wałkuski swoją książką, a ja szybko się poddałem. Kapitalny tekst, który przywoła i uśmiech i zdumienie, zafascynuje, a przede wszystkim da bezbrzeżną satysfakcję z lektury.

Donos Kulturalny k_carol


Na rynku księgarskim nakładem wydawnictwa Helion ukazała się kolejna już książka amerykańskiego korespondenta Polskiego Radia. Tym razem Ameryka została ukazana przez pryzmat historii napadów na bank.Wszystko zaczęło się w 2008 r., kiedy Marek Wałkuski wyjechał do Waszyngtonu. Od tego momentu w piątkowym, popołudniowym wydaniu "zapraszamy do Trójki" u Kuby Strzyczkowskiego ukazuje się jego relacja na temat Ameryki, od polityki po zwykłą codzienność. Na zakończenie tych relacji pojawiały się krótkie opowiastki na temat najbardziej nieudanych napadów bankowych. I ta tradycja trwa na antenie Trójki aż do dzisiaj. Z wielu relacji narodził się pomysł przedstawienia Ameryki na tle bankowości i napadów na te placówki. "W ciągu minionej dekady miałem okazję opowiedzieć setki historii o roztargnionych rabusiach, którzy zostawiali przy kasach dowody osobiste, wypisywali notatki z żądaniem pieniędzy na czekach z własnym nazwiskiem i adresem, zapominali założyć na twarz maski, mdleli przy kasie albo podczas ucieczki gubili cały łup. Byli też tacy, którym w trakcie napadu odholowywano niewłaściwie zaparkowany samochód albo którzy wpadali w ręce policji, gdy wracali do banku z pretensjami, że dostali za mało pieniędzy. Żartobliwe historie o skokach na banki dodają lekkości naszym rozmowom z Kubą i często wywołują uśmiech u słuchaczy. Dla mnie stały się również okazją do lepszego poznania Ameryki" - podkreśla w książce dziennikarz. Oczywiście, w książce nie zabrakło dziesiątek opowieści o niezbyt rozgarniętych rabusiach, którzy przeszli do historii jako nieudacznicy albo pechowcy. Jednak publikacja tylko częściowo dotyczy skoków na banki. "Napady stanowią dla mnie punkt wyjścia do szerszej opowieści o historii i współczesności Ameryki. Piszę więc o tym, jak w początkach Stanów Zjednoczonych człowiek niesłusznie oskarżony o włamanie do banku stał się bohaterem walki o prawa obywatelskie, jak po wojnie secesyjnej partyzanci Konfederacji rabowali banki, by uderzyć w instytucje znienawidzonej Północy, i o tym, jak na początku XX wieku rewolucja technologiczna zmieniała amerykańskie społeczeństwo. Opowiadam o drodze dolara z Czech do Ameryki, chaosie finansowym, jaki panował w USA w pierwszych dekadach istnienia kraju, o tym, jak rząd federalny nad nim zapanował, jaką rolę odgrywał parytet złota i dlaczego prezydent Nixon go porzucił" - pisze Wałkuski. W publikacji znalazła się również historia amerykańskich banków i instytucji finansowych. To także opowieści o broni używanej przez przestępców, samochodach gangsterów i policyjnych radiowozach oraz najlepiej strzeżonych skarbcach Rezerwy Federalnej. W publikacji znajduje się także wiele faktów na temat wymiaru sprawiedliwości w USA - od metod działania prokuratury i sędziów, przez wysokie wyroki na setki, a nawet tysiąc lat pozbawienia wolności, po owiane złą sławą więzienia, takie jak Sing Sing czy Alcatraz. "To jest napad. Czyli kaWałek nieznanej historii Ameryki" to nie tylko lektura obowiązkowa dla słuchaczy piątkowych relacji Marka Wałkuskiego w Trójce. To także opowieść dla tych wszystkich osób, które są zafascynowani Ameryką.

Portalmedialny.pl KW


Każdy z nas marzył zapewne kiedyś o tym, by zostać policjantem... Ale wcale nie mniejsza liczba naszych dziecięcych wcieleń pragnęła stanąć po drugiej strony barykady, stając się sprytnymi, nieuchwytnymi i zagadkowymi złodziejami! Złodziejami, napadającymi na banki w iście hollywoodzkim stylu, a więc z kapeluszem na głowie, koltem bądź karabinem maszynowym w ręku i piękną kobietą, tudzież przystojnym mężczyzną, u boku:) I oto marzenie to po części spełnia wspaniała książka pt. "To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki", autorstwa Marka Wałkuskiego. Książka, przybliżająca legendę najsłynniejszego amerykańskiego przestępstwa - napadu na na bank, a czyniąca to zarówno przy pomocy suchych faktów, intrygujących ciekawostek, jak i też pokaźnej dawki humoru... Wydana nakładem Wydawnictwa Editio niniejsza pozycja, odkrywa przed nami historię, legendę, jak i też sekrety amerykańskiej kultury przestępczej, oczywiście w oparciu o napad na bank! To wgląd w historię tego fachu, konfrontacja z legendami owego rzemiosła w osobach takich tuz jak Jesse James i John Dillinger, czy też wreszcie spojrzenie na cały system bankowo - ochronny w USA. Znajdziemy tu moc intrygujących ciekawostek, potężną porcję wiedzy, jak i nieznane nam anegdoty, historie i opisy nie do końca udanych prób napadów na bank, za to jak najbardziej śmiesznych i absurdalnych:) Całości dopełnia zaś analiza hipotetycznego planu napadu na bank autora książki (który nota bene powszechnie się z tym odnosi), skupiającego się na współczesnych zabezpieczeniach, zasadach działania personelu, samych bankach..., a także potencjalnych karach, jakie to grożą w razie (mało prawdopodobnej) wpadki...;) Książka Marka Wałkuskiego to literatura reportażu z najwyższej półki, oferująca sobą niezwykle barwne połączenie walorów edukacyjnych, z pełnokrwistą rozrywką literacką. Oto z jednej strony autor prowadzi nas przez meandra złodziejskiego fachu, zarówno w oparciu o burzliwą historię Stanów Zjednoczonych, jak i współczesny obraz tego rzemiosła. Z drugiej strony zaś lektura ta oferuje nam moc adrenaliny, potężną garść intrygujących opowieści o spektakularnych, choć częsciej kompletnie nieudanych napadach na banki, zaczerpniętych gdzieś z kryminalnych kronik policyjnych, jak i też wreszcie wysmakowany, czarny i często bardzo odważny humor. Wszystko to składa się na książkę, którą czyta się z wielką przyjemnością, ogromnym apetytem i uznaniem dla autora, który wykonał tu kawał perfekcyjnej i bardzo dobrej roboty! "To jest napad! Czyli...", to opowieść o złodziejstwie, kradzieżach, bogatych łupach i spektakularnych karach tych, którzy prędzej lub później, wpadli w ręce policji. Jednocześnie jest to również spektakularna narracja o historii Stanów Zjednoczonych, od zawsze powiązana z przestępstwem. Dziki Zachód, klimatyczne lata 20 -te ubiegłego wieku, czy też już powojenna rzeczywistość tego wielkiego kraju, zawsze łączyła się z bronią, chęcią łatwego zysku, konfrontacją dobrych obywateli, z tymi o nieco bardziej podłej naturze. Autor idzie tu jednak o krok dalej, przedstawiając nam również dzieje amerykańskiej waluty, bankowych sejfów, narzędzi do ich otwierania, czy też choćby historię FBI i systemu penitencjarnego w tym kraju. Wszystko to daje nam niezwykle barwny, kompletny i fascynujący obraz Ameryki, jako kraju wielkich marzeń i snów również da tych, którzy postawili w swoim życiu na złodziejstwo. Książka ta stanowi również (nie bójmy się tego powiedzieć) doskonały poradnik dla przyszłego i potencjalnego włamywacza, marzącego o wielkim skoku bank:) Otóż autor rozkłada ten proces na czynniki pierwsze, poświęcając każdemu z etapów (planowanie, rozeznanie, zadbanie o drogi ewakuacji, kamuflaż, możliwe niepożądane wpadki itd...) odpowiednio wiele miejsca, by zgłębić ów temat w największym stopniu. Korzysta on przy tym z doświadczeń innych przestępców, stróżów prawa, jak i też własnych cennych informacji człowieka, który spędził w tym dziwnym kraju wiele lat...:) Tak więc jeśli planujecie wyprawę za Ocean, to koniecznie zabierzcie ze sobą książkę Pana Marka, wszak kto wie..., a nóż zabraknie wam pieniążków na dobrą zabawę i trzeba będzie je jakoś zdobyć...;)? Lektura książki Marka Wałkuskiego, to niezwykle intrygująca przygoda czytelnicza, niosąca sobą świetną zabawę, ale także i pasjonujące treści poznawcze. Efekt ten nie byłby jednak z pewnością tak spektakularny, gdyby nie wyjątkowy styl toczenia opowieści przez autora. Styl nacechowany lekkością, swobodą wypowiedzi, potocznym, ale i zarazem pięknym językiem, jak i przede wszystkim umiejętnością zainteresowania czytelnika tym, co chce on nam sobą przynieść. To trochę jak pasjonująca gawęda bliskiego i wielce lubianego przez nas przyjaciela, który dzieli się z nami swoją pasją, zainteresowaniami i pokaźną porcją wiedzy o swym hobby, czyli w tym wypadku napadach na amerykańskie banki:) I czytając tę książkę po prostu czuje się to, iż jej autor zna się na tym temacie, wie o czym pisze i że możemy mu w pełni zaufać w tej kwestii:) Na duże słowa uznania zasługuje także Wydawnictwo Editio, które to zadbało w każdym calu oto, aby dzieło to prezentowało się niezwykle efektownie. Mam tu na myśli przykuwającą wzrok okładkę, doskonałej jakości papier, najwyższej klasy druk, przejrzysty układ treści, jak i też pokaźną i bardzo efektowną szatę fotograficzną. Otóż obok pasjonującej treści otrzymujemy tu także szereg wspaniałych zdjęć, obrazujących mistrzów włamań do banków, niezbędne narzędzia ku temu służące, same banki, jak i też wszelkie inne aspekty powiązane z tą profesją. Innymi słowy rzecz ujmując, jest tu na czym oko zawiesić..., a przez to też sama ta książka może stanowić doskonały upominek dla wszystkich miłośników Ameryki, której to historię tworzyły także wielkie napady na banki... Spotkanie z książką "To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki", gwarantuję nam kilka długich godzin niezapomnianej wyprawy do Stanów Zjednoczonych, które to tym razem poznajemy od zupełnie innej i niezwykle intrygującej strony. Od strony napadu na bank i wszystkiego tego, co z tym procederem jest związane, a o czym nigdy byśmy nawet w ten sposób nie pomyśleli. Świetna zabawa, moc interesujących faktów, jak i też pokłady dobrego humoru - oto co znajdziemy na tych ponad 330 stronach opowieści Marka Wałkuskiego, do poznania to której gorąco zachęcam!

Sztukater.pl ULECZKAA38


„To jest napad!” - każdy z nas słyszał nieraz te słowa padające z ekranu, oglądając western, kryminał w stylu noir czy współczesny film gangsterski. Marek Wałkuski to wieloletni korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie. W USA spędził już naprawdę dużo czasu i zna ten kraj nie tylko od strony teoretycznej. Widać też u Wałkuskiego doświadczenie radiowca. Zapytany o konwencję w jakiej napisana jest książka „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” odparłbym, że jest to pozycja reportażowa. I choć sam zbytnim admiratorem reportażu nie jestem, to tę pracę czytałem z wielką przyjemnością. „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” – napady na banki w historii Książka poświęcona jest napadom na banki w historii i kulturze Stanów Zjednoczonych – od końca XVIII w. aż po dzień dzisiejszy. Autor na samym początku zaznacza, że fenomen napadu na bank, jaki znamy nam chociażby z kinematografii, jest rzeczą ściśle amerykańską. W Ameryce zawsze trzeba zakładać, że rabuś jest uzbrojony. Skutkiem tego są procedury bezpieczeństwa, mające na celu nieryzykowanie życiem pracowników i klientów banków wziętych jako zakładnicy. Napad może jawić się jako łatwy sposób zarobek nawet dla rabusiów w rzeczywistości nie posiadających broni palnej i zakładających, że nikt nie będzie się kwapił by to zweryfikować. A ponieważ napady dokonywane są przeważnie z motywów czystko rabunkowych, dla autora stanowiło to dobry pretekst także do przedstawienia historii dolara oraz amerykańskiego systemu bankowego. Wałkuski opisuje także poszczególne stadia napadu, od opracowania jego planu począwszy, uzbrojenie napastników, kamuflaż za pomocą przebrań czy masek aż do fazy dokonania. Opisane są też formy szczególne, jakimi są napady na transporty pieniędzy. W końcu dowiadujemy się także jak na bank napadać nie należy, poznając jednocześnie największe „wpadek” rabusiów. „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” – napad na bank w popkulturze Z tego co dotąd napisałem może się wydawać, że jest to pozycja adresowana w sposób szczególny do miłośników kroniki kryminalnej. To prawda, oni na pewno będą ukontentowani, ale krąg potencjalnych odbiorców jest znacznie szerszy. Książka z pewnością zasługuje na uwagę ze strony wszystkich osób zainteresowanych kulturą amerykańską. Nie sposób bowiem nie zgodzić się z autorem, że napad na bank w postaci takiej, jaka większości z nas przychodzi na myśl po usłyszeniu tych słów, to fenomen w dużej mierze amerykański. Przysłużyła się temu w znacznej mierze kultura popularna, przede wszystkim kinematografia. Jednocześnie wielu sprawców napadów przeszło do legendy, już za swego życia osiągając status swego rodzaju „celebrytów”. Można wręcz powiedzieć, że stali się oni bohaterami amerykańskiej zbiorowej wyobraźni, wręcz amerykańskiej mitologii. Choć Stany Zjednoczone istnieją od niespełna dwóch i pół stulecia, to jednak kultura amerykańska stara się nadrobić zaległości względem Starego Kontynentu i dość sprawnie wytwarza własny system zbiorowej wyobraźni. Tak jak komiksowych superbohaterów można uznać za odpowiednik mitologicznych herosów, a znany nam z westernów etos kowbojski porównać z europejskim etosem rycerskim, tak wielu bohaterów książki Wałkuskiego przeszło do legendy. Przykładem choćby Jesse James, który stał się dla niektórych – zupełnie wbrew faktom historycznym - kimś na kształt Robin Hooda, zabierającego bogatym, by oddawać biednym. Oprócz Jesse Jamesa, na kartach książki pojawiają się m.in. Butch Cassisy i Sundance Kid, Bonnie Parker i Clyde Barrow czy John Dillinger. To postaci znane większości z nas, przynajmniej ze słyszenia. Wałkuski z dużą swadą dekonstruuje tę amerykańską mitologię, pokazując że w działalności przestępczej nie ma zwykle nic szczególnie wzniosłego ani romantycznego. „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” – pozycja dla każdego Szczególnie interesujący i barwny jest rozdział poświęcony napadowi na bank dokonanemu przez Johna Stanleya Wojtowicza, który stał się pierwowzorem scenariusza filmu Pieskie popołudnie z Alem Pacino w roli głównej. Wojtowicz (pochodził z mieszanej rodziny, ale uważał sie nie za Polish a za Italian American) zdecydował się na napad, aby zdobyć pieniądze na operację zmiany płci dla swego partnera życiowego. Na tle tego kryminalnego czynu czytelnik może zresztą zapoznać się może z wieloma faktami na temat historii nowojorskiej społeczności gejowskiej. Co ciekawe, Wojtowicz otrzymywał tantiemy za scenariusz Pieskiego popołudnia, ale siedząc w więzieniu nie odniósł żadnej osobistej korzyści z tych pieniędzy – szły one na fundusz pomocy ofiarom i na odszkodowania dla osób wziętych przez Wojtowicza jako zakładnicy. Po wyjściu na wolność sprawca napadu miał więc poważne kłopoty finansowe, z którymi radził sobie imając się różnych prostych prac. Między innymi aplikował na posadę ochroniarza w... banku na który napadł, nie kryjąc swej przeszłości, a nawet traktując ją jako atut i argumentując, że nikt bardziej od niego nie nadaje się na to stanowisko. Marek Wałkuski sporo uwagi poświęcił też problematyce napadów na bank widzianej niejako „od drugiej strony” – z perspektywy zapobiegania im. Możemy zatem poczytać o sejfach i zamkach, alarmach i czujnikach, a nawet pojemnikach z wybuchającą farbą i lokalizacji GPS. Zapoznać się możemy ze specyfiką pracy amerykańskiej policji a także historią dobrze znanego choćby wszystkim fanom filmów zza Oceanu Federalnego Biura Śledczego (FBI). Narracja, jak pisałem na wstępie, dociera aż do naszych czasów. Autor idzie zresztą z duchem czasu, ostatnie strony swej książki poświęcając napaściom dokonywanym w cyberprzestrzeni. * Jak widać problematyka napadów na banki w ujęciu Marka Wałkuskiego jest zagadnieniem niezwykle zróżnicowanym. W omawianej książce zapoznać się możemy z treściami dotyczącymi historii sensu stricto, kulturoznawstwa (amerykańska zbiorowa wyobraźnia), gospodarki (system bankowy), prawa (szczególnie karnego), kryminalistyki i kryminologii. Każdy czytelnik zainteresowany co najmniej jedną z wymienionych dziedzin wiedzy znajdzie tu dla siebie coś interesującego. Nade wszystko jednak polecam książkę Wałkuskiego osobom zainteresowanym kulturą amerykańską i Ameryką jako taką. Jak już pisałem, jest to pozycja utrzymana w konwencji reportażowej, czyta się ją bardzo szybko i z dużą przyjemnością. Dodatkowym atutem jest podzielenie jej na dość krótkie partie tekstu, co sprawia, że „To jest napad!” doskonale nadaje się do czytania w biegu – chociażby podczas jazdy środkami komunikacji czy oczekiwania na załatwienie jakichś spraw. Choćby w... banku.

Histmag.org


Napady na banki, to najbardziej amerykańskie przestępstwo, mówi Marek Wałkuski. Jest odbiciem barwnych dziejów tego kraju. Po lekturze ” To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” - nie sposób się z nim nie zgodzić. ”Napad na bank w Minnesocie. Rabuś przebiega przed kamerą, tuż przed relacją na żywo w lokalnej telewizji, która relacjonowała napad na ten sam bank, jaki miał miejsce dzień wcześniej. Reporter dowiaduje się o napadzie od pracownika banku, który wybiegł za przestępcą” - to wpis z Facebooka Marka Wałkuskiego z grudnia 2015. Wieloletni korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie, od lat na antenie Trójki, komentuje aktualne wydarzenia w Ameryce, a przy tym opowiada o rabusiach. Przez piątkową audycję Kuby Strzyczkowskiego przewinęła się ich cała plejada. A bywało, że redaktor Wałkulski wpadał do warszawskiego studia w stroju więźnia. To się musiało skończyć książką. ”Nieodłącznym elementem naszych rozmów z Kubą są relacje o zabawnych i absurdalnych napadach na banki. W ciągu minionej dekady miałem okazję opowiedzieć setki historii o roztargnionych rabusiach, którzy zostawiali przy kasach dowody osobiste, wypisywali notatki z żądaniem pieniędzy na czekach z własnym nazwiskiem i adresem, zapominali założyć na twarz maski, mdleli przy kasie albo podczas ucieczki gubili cały łup. Byli też tacy, którym w trakcie napadu odholowywano niewłaściwie zaparkowany samochód albo którzy wpadali w ręce policji, gdy wracali do banku z pretensjami, że dostali za mało pieniędzy” - opowiada autor. W książce Wałkuski opisał m.in. historię skoku na bank w Laguna Niguel, w której przestępstwo miesza się z wielką polityką. Czyta się to świetnie, trzeba przyznać, że Wałkuski zna się na Ameryce. A jego ”To jest napad!”, to już trzecia, po ”Wałkowaniu Ameryki” i ”Ameryce po kaWałku” opowieść zza wielkiej wody. Błyskotliwa, miejscami przezabawna, ale również celnie portretująca kraj. Od ery Dzikiego Zachodu do współczesności. Wałkuski kreśli obraz chaosu finansowego, jaki panował w początkach istnienia Stanów. Fascynująco kreśli czasy Wielkiego Kryzysu. Dzieli się z nami niezwykłą historią Pata Lyona, niesłusznie oskarżonego o włamanie do banku, który później stał się bohaterem walki o prawa obywatelskie. Opowiada o rewolucji technologicznej XX wieku i tym, jak zmieniało się pod jej wpływem amerykańskie społeczeństwo. Marek Wałkuski - wiadomo - pisze o Ameryce. Nawet Remigiusz Mróz wspomniał o tym w swoim kryminale. W tej historii pojawiają się słynni rabusie tacy, jak Jesse James, Bonnie i Clyde, John Dillinger czy John Wojtowicz. ”Przede wszystkim jest to jednak opowieść o dążeniu Amerykanów do bogactwa, działalności FBI i policji, amerykańskim systemie prawnym, więzieniach, broni, technologii, dolarze, bankach, a nawet o polityce”, przyznaje Marek Wałkuski. – Nie mogłem też pominąć ciekawych faktów na temat wymiaru sprawiedliwości w USA - od metod działania prokuratury i sędziów, przez wysokie wyroki na setki, a nawet tysiąc lat pozbawienia wolności, po owiane złą sławą więzienia, takie jak Sing Sing czy Alcatraz. Swój przekaz dla czytelników ma też partner z anteny, Kuba Strzyczkowski: ”Od lat na antenie Trójki planujemy z kolegą Wałkuskim napad na bank. Najchętniej amerykański, bo podejrzewam, że tam mają najwięcej pieniędzy. Kolega ma być strategiem przedsięwzięcia. Biorąc pod uwagę, czym się zachwyca, czarno to widzę. Podczas napadu możemy być zabawniejsi od gangu Olsena. A zdaje się, że nie o to chodzi… Mam zatem nadzieję, że książka będzie zachętą dla państwa do organizacji profesjonalnych napadów. Proszę pamiętać o inspiracji! Powiedzmy… dziesięć procent?”

ksiazki.wp.pl RACHELA BERKOWSKA; 2017-10-25