Recenzje:
Skoro już w samym tytule znalazło się to "czyli", które u mnie stanowi część wszystkich (ponad 2500) wpisów, to niech tytuł notki pozostanie taki, jak to wymyślił autor. Napady na banki chyba nieodłącznie kojarzą nam się z kulturą amerykańską, rozpropagowaną jeszcze przez filmy, najpierw westerny, a potem różnego rodzaju kryminały. Setki, a może nawet tysiące prób napadów dokonywanych co roku, też stawiają ten kraj na podium jeżeli chodzi o to zagadnienie. Marek Wałkuski, dziennikarz, który od lat swoje radiowe pogawędki ubarwiał anegdotami dotyczącymi najbardziej kuriozalnych napadów, postanowił opowiedzieć trochę szerzej o tym jak to z tymi napadami rzeczywiście było i jest. Dodajmy, czyni to w sposób bardzo przekrojowy, rozpoczynając od historii (to znamy np. z westernów), przez zmieniający się stosunek społeczeństwa do zjawiska, analizując przyczyny, opisując różne pomysły organizacyjne i dochodząc do współczesności gdzie pokazuje też jaka być może będzie przyszłość tego "zawodu". Skoro gdzieś gromadzone są pieniądze, natychmiast pojawia się pokusa, żeby trochę z nich uszczknąć. Motywacje mogą być bardzo różne - od politycznych, przez ekonomiczne (bieda, długi), czy zwykłą chciwość, ale przez długi czas w Stanach wcale nie traktowano tego jakoś bardzo krytycznie - nawet jeżeli w banku były nasze pieniądze, to przecież bank jest ubezpieczony i to "oni" są okradani, a nie my. Ten aspekt socjologiczny, stosunek ludzi do sprawców napadów uważam za nawet bardziej interesujący niż sama kradzież pieniędzy. Konflikt: bogaci i pazerni kapitaliści kontra zwykły, często biedny człowiek, zaostrzał się w czasach kryzysów gospodarczych, rośnie wtedy determinacja i nadzieja, że może akurat mnie nie złapią. Tyle filmów, tyle popełnianych błędów, niby wszystko już było, ale wciąż pojawiają się nowe pomysły na to jak przechytrzyć system lub po prostu zaskoczyć bezczelnością. Książka wypełniona jest przykładami autentycznych zdarzeń, czyta się to więc fajnie, nie jest suchym podawaniem faktów i szczegółów. Sporą część stanowią historię najsłynniejszych sprawców napadów, a to co jest naprawdę fascynujące to fakt iż część z nich ma status prawie równy gwiazdom popkultury. Jakoś mam wrażenie w żadnym z innych krajów nie jest to tak mocno wyraźne - muzea, kultywowanie pamięć o ludziach, którzy przecież byli przestępcami, handel pamiątkami po nich. W przypadku wydarzeń z przeszłości, gdzie często w grę wchodziły również sympatie polityczne może nie jest to tak dziwne (przecież i Piłsudski napadał na pociągi z pieniędzmi), ale gdy chodzi o tych, którzy robili to jedynie dla pobudek finansowych, a przy napadach często sięgali po przemoc, sprawa wydaje się dość dziwna. Jesse James, Butch Cassisy i Sundance Kid, Bonnie Parker i Clyde Barrow czy John Dillinger. O ich ofiarach dziś nikt nie wspomina, a sprawcy mają żyć w pamięci i to często przy dość wybielonych biografiach... Sejfy, alarmy, zakładnicy, żądania ogromnych sum, broń i szybkie samochody - tego tu na pewno nie zabraknie. Wałkuski niby opowiada o napadach, o przygotowaniach, realizacji, metodach ucieczki (brakuje chyba tylko sposobu wydawania kasy), ale przy okazji dostarcza też sporo informacji dotyczących historii Stanów, np. wprowadzania ich waluty, wojny między Południem i Północą, powstania FBI. Masę ciekawostek dotyczących sposobów zapobiegania napadom, stosowanych zabezpieczeniach, czy polityki państwa, która miała zmienić sposób kreowania wizerunku przestępców przez media, sprawia, iż czyta się to naprawdę z zainteresowaniem. A na okrasę zawsze dostajemy garść sytuacji kuriozalnych, czyli najbardziej absurdalnych sytuacji związanych z napadami, które od lat gromadzi autor. Od napadu ze szczotką do toalet (fajna broń, nie?), przez odstrzelenie sobie kciuka, porażkę z powodu ukradzionego auta, które miało służyć do ucieczki, czy napisanie prośby o pieniądze na czeku z własnym nazwiskiem. Dużo więcej w książce! Jak widać do napadów coraz częściej posuwają się kompletni amatorzy. A może to stres tak działa na potencjalnych rabusiów, że nie potrafią przewidzieć wszystkich detali? Jeżeli więc planujecie napad, to książka będzie mogła stać się dla Was przewodnikiem do tego czego nie robić. A czy znajdziecie tu wskazówki i inspiracje jak to zrobić? Cóż, tego nie zdradzę. Żeby potem ktoś nie posądził mnie o współudział.

http://notatnikkulturalny.blogspot.com Robert Frączek


Rabusiem być to jest sztuka (M. Wałkuski, To jest napad!, czyli kawałek nieznanej historii Ameryki) Marek Wałkuski nie próbuje pisać reportażu, nie stara się również na stworzenie eseju socjologicznego czy historycznego. W bezpretensjonalny, anegdotyczny sposób opowiada o pewnym fragmencie historii Stanów Zjednoczonych. Bawiąc, uczy, tak można by powiedzieć, ponieważ ów zbiór opowieści o mniej lub bardziej udanych napadach na banki nie tylko odsłania duże poczucie humoru autora, ale również jego umiejętność budowania dodatkowych kontekstów, dzięki którym to, co małe, staje się częścią Wielkiej Historii. Zważywszy na popularność opisywanego przez Wałkuskiego przestępstwa, relacja między napadającym na bank a przekazującym pieniądze kasjerem urasta do pewnej gry, toczonej na określonych zasadach, często umownej, nierzadko nieudanej z racji nieprzestrzegania reguł przez bandytę. Dane statystyczne, które przywołuje dziennikarz, pozwalają na uzyskanie informacji dotyczących schematu zachowań i charakteru tych, którzy decydują się na wzbogacenie się w taki sposób. Informacje dotyczące tego, w jaki sposób funkcjonowały i funkcjonują banki, umożliwia z kolei na dostrzeżenie schyłkowości ery napadów. Wałkuski akcentuje zresztą zupełnie inne kulturowe znaczenia pojawiające się w przypadku ataków hakerskich. Wątkiem zaakcentowanym w książce jest również traktowanie rabusiów jak idoli. To również specyfika czasów, które dzisiaj wydają się należeć do przeszłości. Książka znanego dziennikarza może więc być dobrą okazją do spojrzenia na najnowszą historię Ameryki z nietypowej perspektywy. Na pewno jednak będzie dobrą zabawą. Ta z racji niekonwencjonalnych w swojej głupocie zachowań rabiusiów jest gwarantowana.

bernadettadarska.blog.onet.pl Bernadetta Darska


Ręce do góry! Świetna, barwna, wciągająca bez reszty książka! :) Marek Wałkuski wciąż potrafi czarować Ameryką widzianą swoimi oczami, a że spojrzenie to jest barwne, ciekawe i pełne świetnie dopełniających całość detali - co do tego nikt chyba nie ma wątpliwości :) Tym razem treścią kolejnej książki dziennikarza radiowej Trójki jest coś, co z Ameryką kojarzy się tak nierozłącznie jak to tylko możliwe - napady na banki! :) Jesse James, John Dillinger - czy ktoś o nich nie słyszał? ;) Rabowanie banków jest tak amerykańskie, że nie sposób się na myśl o tej "amerykańskości" nie uśmiechnąć ;) Zuchwałe napady, kradzieże, ucieczki przed stróżami prawa, pościgi, przestępcze popisy... ;) O tak, to coś o czym czyta się ŚWIETNIE! Wałkuski nie pisze jednak tylko o przestępczych legendach o głośnych nazwiskach. Prócz historii owianych legendą mamy tu jeszcze... nieudane podkopy pod nieczynne banki, niezatankowane samochody przeznaczone do ucieczki ;) , a także... słów kilka o rzemiośle tak rabusiów, jak i stróżów prawa (z FBI na czele) - również pod kątem technologicznym, co jest arcyciekawe, trzeba bowiem wiedzieć, że postęp dotyczący tak sposobów skutecznej kradzieży, jak i sposobów skutecznego jej ukarania (w duchu i zgodnie z literą prawa), to również historia postępu w dziedzinie wszelakich wynalazków jako takich ;) Poza wszystkim co dotyczy tematu Wałkuski - jak zawsze zresztą - sprytnie przemyca na kolejnych stronach ładny kawałek historii Stanów Zjednoczonych, a tego tematu (mi przynajmniej) nigdy nie jest mało ;) Świetna, świetna, naprawdę - po trzykroć! - świetna książka! GORĄCO polecam :)

cosnapolce.blogspot.com Northman


Trzecia książka autora o Stanach Zjednoczonych. Tym razem całość publikacji poświęca najbardziej popularnemu w Stanach Zjednoczonych przestępstwu, czyli napadom na banki. Poza opisem dziesiątków zabawnych skoków przybliża czytelnikowi historię dolara i banków, pracę FBI oraz policji, system prawny i słynne amerykańskie więzienia, broń czy wielkie wynalazki. Opowieść o napadach na banki to opowieść o Ameryce.

Nowe Książki


Gdyby ktoś mnie zapytał, jaki kraj kojarzy mi się z napadami na bank, bez wahania odpowiedziałabym, że Ameryka. Nie wiem czy to przez bajki, Lucky Lucka czy filmy o kowbojach, ale facet w kominiarce i worek z łupem, nieodzownie łączy się w mojej głowie ze Stanami. Jak się okazuje, historia napadów oraz dzieje nierozgarniętych rabusiów, jeśli tylko są umiejętnie opowiedziane, potrafią fascynować, rozbawić, a jednocześnie nauczyć nas, że nim się na coś zdecydujesz, lepiej dobrze to zaplanuj ;) W Ameryce napady na bank mają charakter masowy. W kraju, gdzie dostęp do broni jest otwarty, rabunek staje się najprostszym sposobem zyskania pieniędzy. Sprawę ułatwia też fakt, że kasjerzy mają odgórny przykaz spełniania żądań takiego delikwenta, aby nie doszło do rozlewu krwi. To jest napad! to jednak coś więcej niż opowieści o rabusiach. To równocześnie historia dolara, bankowości i rozwoju samej Ameryki. Opowieść o największych przestępcach - Bonnie i Clyde, Jessie James, John Dillinger. To też świetnie opisana anatomia napadów i krótki poradnik, jak tego nie robić :) W roku 2016 w Ameryce dokonano 4251 napadów na bank, z czego większość zakończyła się przy okienku kasowym. Średnia wysokość łupu to 7 tysięcy dolarów, a kara jaką można za to otrzymać to nawet trzydzieści dwa lata odsiadki. Czy warto dla takich pieniędzy ryzykować połowę życia? Michał Nogaś o książce napisał, że to "udany portret kraju, który nie przestaje zadziwiać, zachwycać i denerwować". Cóż, Stany rządzą się swoimi prawami i wydaje mi się, że żyje tam największy odsetek marzycieli... a to, że wśród nich są też idioci, to już inna sprawa ;) Zaskakująco lekka i rozrywkowa lektura! Ocena: 4,5/6

Od-deski-do-deski.blogspot.com VARIA CZYTA


To jest napad! To hasło było używane od wielu lat niemal w każdym zakątku naszego globu, ale to właśnie amerykańscy rabusie i ich historie napadów, a czasami tylko prób są przedmiotem książki Marka Wałkuskiego. Znamy ich nazwiska z kultury, pojawiają się w piosenkach, trafiają ubrane w ładne historie na wielkie ekrany. Ale czy każda historia kończyła się dobrze, wielkim triumfem, legendarną ucieczką i milionami na koncie? Zabawna, pełna humoru książka pokazująca nieudolność działań niektórych złoczyńców. Niekontrolowane wybuchy śmiechu są czymś charakterystycznym dla czytania tej książki, więc jeśli macie zamiar czytać ją w miejscu publicznym - bądźcie gotowi na zdziwione spojrzenia osób wokół. Bo jak można przyjść do banku z chęcią obrabowania go i ... odkryć swoją twarz, gdy kasjerka nie może dosłyszeć głosu rabusia? I puff jego wizerunek zostaje ukazany. Inny przykład? Brak paliwa w baku samochodu, który miał zapewnić ekspresową ucieczkę z miejsca przestępstwa! Totalna klapa. Brak wyobraźni, emocje czy może w głowach niektórych zabrakło oleju? Każda ta przypadłość znajduje swoje zastosowanie w opisywanych przez autora przypadkach. Ale żeby zgubić zrabowane pieniądze? Tak tak, to lekki spojler, ale jeden z dżentelmenów dokonał i takiej sztuki! Książka to nie tylko opisy zabawnych i momentami wręcz niemożliwych misji przestępczych. To także historia pieniądza w Stanach Zjednoczonych, opowieść o broni, bankach i wynalazkach, które mają zapobiegać napadom na banki oraz ułatwiać późniejsze schwytanie sprawcy. A takich jest sporo, czerwona farba pomiędzy pieniędzmi, GPS albo po prostu ludzka głupota. Ta ostatnia, o zgrozo, bywa niestety najskuteczniejsza. Bo często złoczyńcy trafiają w sidła policji ze swojej winy. Książka daje do myślenia, otwiera przed nami zagadnienia obce, albo takie którymi do tej pory nie przywiązywaliśmy większej uwagi. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak wyglądały napady na banki przed era samochodów i w sumie to dzięki tej książce zaczęłam sobie wyobrażać rabusiów uciekających na piechotę albo konno. Dopiero konie mechaniczne dały im przewagę i możliwość ucieczki w nieco szybszym tempie. W książce znajdziemy także krótkie życiorysy najsłynniejszych przestępców. Ich biogram, rodzinną historię i to co dla nas, czytelników najważniejsze historię ich działalności przestępczej. Bardzo ciekawe fragmenty, o podłożu ich kariery i czynnikach, które mogły mieć wpływ na kształt ich życia. Ta książka bawi i uczy, czyli jedno z lepszych połączeń w literaturze! Super pozycja na długie, zimowe wieczory :) Polecam też czytanie w parze, może się okazać tak jak u mnie strzałem w dziesiątkę i przypływem zabawnych wspomnień.

bookpleasure.blogspot.com Paulina Kosowska


Charakterystyczna scena: uzbrojeni po zęby ludzie w kominiarkach wbiegają do banku, terroryzują kasjerów i klientów bronią, ładują jak najwięcej pieniędzy w wielkie worki, po czym znikają równie prędko jak się pojawili. Taki klasyczny obrazek z filmu kojarzy prawie każdy, nawet jeśli nie jesteśmy w stanie określić, jaki to był konkretnie film i kiedy go widzieliśmy, niezaprzeczalnie jednak jest to uproszczony schemat napadu na bank, jaki funkcjonuje w naszych wyobrażeniach. Jednak w rzeczywistości, ile napadów na bank, tyle indywidualnych scenariuszy, o czym przekonuje nas dziennikarz radiowej Trójki, Marek Wałkuski, od dziesięciu przeszło lat relacjonujący na antenie radia anegdoty związane z mniej lub bardziej udanymi rabunkami mającymi miejsce w Stanach Zjednoczonych, kolebce napadów na bank. Po przeczytaniu jego książki, "To jest napad!", trudno nie oprzeć się wrażeniu, że stały się one wręcz tradycją narodową tego kraju. Z raportów FBI wynika, że najwięcej skoków na banki ma miejsce w piątek. Najpopularniejsza pora dnia to godziny przedpołudniowe - od 9 do 11 rano. Położenie banku nie ma znaczenia. Równie często rabowane są banki w dużych aglomeracjach, jak i te na przedmieściach czy w małych miasteczkach. Wbrew temu co pokazuje się w filmach, napady na banki mają zazwyczaj spokojny przebieg. Choć w większości przypadków sprawcy demonstrują broń albo udają, że ją posiadają, to tylko w jednym na 35 napadów dochodzi do użycia przemocy. W 2016 roku w ponad 4200 napadach obrażenia odniosły jedynie 43 osoby. W wielu przypadkach byli to sami sprawcy, którzy podczas ucieczki spowodowali wypadki samochodowe lub zostali postrzeleni przez policjantów. W 2016 roku podczas napadów na banki zginęło osiem osób, w tym siedmiu rabusiów. Obok anegdotek znajdziemy również całkiem poważne informacje, autor przybliża nam bowiem historię banków, broni, pieniędzy, jak pracuje policja i FBI, czyli wszystko to, co związane jest z tematem przewodnim książki. Obserwując, jak zmieniał się charakter banków, rodzaj i dostępność broni, a także jak na przestrzeni lat ewoluował scenariusz samego napadu, kto go dokonywał kiedyś, a kto obecnie, możemy wiele dowiedzieć się o samych Stanach Zjednoczonych, wiele nam to mówi o tym jakie zmiany zaszły w społeczeństwie w ciągu tych kilku stuleci. Sporą część poświęcono słynnym napadom i rabusiom, którymi ekscytowały się media i zafascynowani byli postronni obserwatorzy, a ich życie i wszelkie działania poza prawem obrosły w legendę. Ludzie ci znaleźli swoje miejsce w kulturze jako niepokorni buntownicy wyłamujący się z systemu, żyjący na krawędzi, do dzisiaj wszakże stanowią symbol rebelii - dość wspomnieć film z Bradem Pittem, który wcielił się w rolę Jessie James'a czy też choćby odwołania do Bonnie i Clyde'a w piosenkach Beyonce i Jay-Z. To jest jedna z tych książek, podczas czytania których nie jestem w stanie usiedzieć na miejscu, ale koniecznie muszę podzielić się dopiero co przeczytanym fragmentem z całym światem, ewentualnie z moim mężem, gdyż to właśnie on, nieszczęsny, przeważnie jest na podorędziu. Bombarduję go wówczas serią zdań rozpoczynających się od: "A czy wiesz/wiedziałeś, że..." lub "Słuchaj, to jest dobre...". "To właśnie napad!" jest ogromną skarbnicą wiedzy na temat nie tylko samych napadów, ale i historii i kultury samych Stanów Zjednoczonych. Jestem pełna podziwu dla autora, jak lekko i przystępnie, wręcz w gawędziarskim tonie prowadzi czytelnika przez meandry historii, nie nudząc, ale bawiąc. A oto jedna z moich ulubionych anegdot mówiąca o tym, że nie każdy, kto napada na bank, robi to kierowany żądzą natychmiastowego wzbogacenia się: (..) Zrozumienia u sędziego nie znalazł natomiast siedemdziesięcioletni Lawrence Ripple z Kansas City, który chciał iść do więzienia, ponieważ nie mógł wytrzymać nieustających kłótni z żoną. Gdy we wrześniu 2016 roku po raz kolejny zaczęła się na niego wydzierać z powodu nie naprawionej pralki, wziął długopis i kartkę, napisał coś na niej i wyszedł z domu, zapowiadając, że woli zgnić za kratami, niż z nią żyć. Kilka minut później wszedł do banku i podał kasjerowi kartkę z tekstem: "Mam pistolet . Daj mi wszystkie pieniądze". Gdy otrzymał plik banknotów, siadł na podłodze w korytarzu i wdał się w pogawędkę z bankowym strażnikiem. Po aresztowaniu opowiedział agentom FBI, jaką to zołzę poślubił, i wyjaśnił, że nie mógł wytrzymać ciągłych awantur. Sędzia Carlos Murguia nie posłał jednak Ripple'a do więzienia, tylko wymierzył wyrok pół roku... aresztu domowego. Książkę serdecznie polecam każdemu, niezależnie od wieku, płci czy zainteresowań - podczas czytania zawsze staram się być obiektywna i zwracać uwagę na wady i zalety mojej aktualnej lektury, a tutaj nie jestem w stanie do niczego się przyczepić. Jest napisana bardzo przystępnie, gawędziarsko, widać duże poczucie humoru autora i naprawdę wiele można się z niej dowiedzieć, nie tylko o samych rabunkach, ale też o kulturze i historii Stanów Zjednoczonych. I jeszcze do tego tak pięknie wydana, że czytanie jej jest czystą przyjemnością - oprawa miękka, ale jednocześnie dość sztywna, aby dać komfort trzymania, gładki, "śliski", jak ja to nazywam po laicku, papier, dużo zdjęć i ilustracji. Może lepiej nie używać zawartych tutaj anegdot i wiadomości do planowania idealnego napadu na bank, ale przeczytać tę książkę naprawdę warto.

http://tere-fere-kuku.blogspot.com/ Agnieszka Panocha


Napad na bank. Trzy słowa, które od razu powodują lawinę skojarzeń. Jednym przypomną sceny sławetnych sekwencji z filmów, innym kultowych rabusiów, a nieliczni odtworzą w głowach sytuację pechowego uczestnictwa w tymże. Jedno jest pewne, skojarzenia jakie by nie były ocierają się o silne emocje, przez strach po fascynację. Nie bez powodu bandyci w wielu kręgach są postaciami kultowymi, które zna każdy. Wystarczy rzucić Bonnie i Clyde lub Jesse James, a większość wie o kogo chodzi. Uwielbiam podobną tematykę, w związku z czym rzuciłem się na „To jest napad!” niczym żarłoczny wilk. W końcu znajdziemy tu nie tylko bardziej i mniej udane historie ogałacania skarbców, ale też obraz zmian jaki zachodził i zachodzi zarówno w formach przestępczego przywłaszczania gotówki, jak i ochrony przed podobnymi zakusami. Dodajmy do tego słów parę o najwybitniejszych przedstawicielach w tym fachu, a otrzymamy niezwykle łakomy kąsek. Można rzec – pozycja skazana na sukces. Tyle że nawet najlepsze przygotowanie i pieczołowity plan, o czym przekonali się najlepsi złoczyńcy, nie musi skutkować automatycznym zwycięstwem. Podobnie rzecz przedstawia się w książce Marka Wałkuskiego, gdzie wszystkie elementy są przemyślane, ale nie tworzą pociągającej całości. Zamiast wypieków na twarzy i przelatujących stron, pojawiają się coraz silniejsze wyrazy obojętności i znużenia. Dzieje się tak między innymi dlatego, że autor nie potrafi oddać tego szczególnego dreszczyku emocji, który zapewne towarzyszył niedoszłym przestępcom. Przekazać wrażenia niepokoju, ale i ekscytacji, jaka płynie w żyłach rzezimieszków. Wszystko jest tutaj statyczne i prostolinijne, przypomina trochę kompetentny podręcznik, który choć wykonany pieczołowicie, nie ma w sobie grama magii, jaka zapewniłaby pasjonującą lekturę. W zastępstwie absorbujących historii dostajemy tu suche sprawozdania, w których brakuje soczystości. Nie ma tu ani trochę adrenaliny czy sugestywności. Relacje są oddane od a do z, ale podczas tej drogi niewiele jest momentów wartych uwagi. Także emploi najsłynniejszych rabusiów nie wciąga w złożone, niewieście charaktery, lecz oferuje encyklopedię w pigułce wyzutą z atrakcyjności. Ostrą amunicję zastępują tu pozbawione wyrazu ślepaki. Doceniam trud włożony Marka Wałuskiego. Pomysł, by stworzyć coś więcej niż tylko kompendium rabowania banków. Jednak nie mogę wybaczyć tego, że tak wspaniały i oferujący wiele możliwości materiał został zaprzepaszczony. Zabrakło tu twórczego szaleństwa, które potrafiłoby tchnąć w przytaczane historie życie. Autor w przeciwieństwie do swoich bohaterów zapomniał o ważnej rzeczy. Bez ryzyka nie ma zwycięstwa, a zachowawczość wcale nie musi być cnotą.

Lubimy Czytać Patryk Rzemyszkiewicz


Napady na banki to najbardziej amerykańskie przestępstwo. Od początku istnienia Stanów Zjednoczonych przykuwają uwagę Amerykanów i są odbiciem barwnych dziejów tego kraju. Opowieść o Jessem Jamesie to historia krwawej wojny secesyjnej i głębokich podziałów po jej zjednoczeniu. Losy wroga publicznego numer jeden Johna Dillingera to opis zawirowań w czasach Wielkiego Kryzysu. Skok na bank w Laguna Niguel to historia, w której przestępstwo miesza się z wielką polityką. "Prosimy zachować spokój, usiąść wygodnie i zacząć czytać, a nikomu nic złego się nie stanie!" Marek Wałkuski jest wieloletnim korespondentem Polskiego Radia w Waszyngtonie. Od lat na antenie Trójki opowiada o rabunkach banków i rabusiach, zazwyczaj tych nieudolnych - zostawiających w banku dowód osobisty czy zapominających o zatankowaniu samochodu. Jednak "To jest napad!" to coś więcej niż zbiór zabawnych anegdot - to historia Stanów Zjednoczonych. przedstawiona przez pryzmat zuchwałych kradzieży. "Bo opowieść o napadach na banki to opowieść o Ameryce." Tym, co pierwsze rzuca się w oczy, jest piękne wydanie. Książka ma wymiary trochę większe od standardowej publikacji, jest też wyraźnie cięższa ze względu na kredowy papier, na którym została wydrukowana. Tekst uzupełniają kolorowe zdjęcia i rysunki. "To jest napad!" zrobił na mnie ogromne wrażenie starannością i estetyką wydania. Zastanawiają mnie jedynie horrendalnie wręcz szerokie marginesy wokół tekstu, szczególnie na dole i z boku - gdyby zejść z tych 4 centymetrów, to nie dość, że książka raczej by nie ucierpiała, to stałaby się poręczniejsza. "To jest napad!" składa się z 9 rozdziałów, a na każdy z nich składa się jeden lub kilka podrozdziałów. Autor przedstawił między innymi historię banków i dolara, anatomię napadów, z rozłożonymi na czynniki pierwsze planami, opisami masek, przebrań i broni, opowieści o znanych rabusiach i najsłynniejszych napadach. Interesująca jest również część poświęcona "drugiej stronie barykady", przede wszystkim policji, FBI i służbom więziennym, i ich sposobom na ochronę pieniędzy przed napadami i - jeśli już do takowego dojdzie - jak najszybsze wytropienie i złapanie złodziei. Książkę czyta się bardzo przyjemnie. Marek Wałkuski pisze lekko, z humorem, aż chce się czytać dalej i dalej, jednocześnie, prawie niepostrzeżenie, przekazując czytelnikowi fakty i informacje. Mnogość historii, opowieści i anegdot jest niesamowita i bez żadnych wątpliwości napiszę, że nie jest to książka, którą można połknąć za jednym zamachem. Sama czytałam ją partiami, po kilka stron dziennie, żeby nie przytłoczył mnie zlew informacji, ale przede wszystkim, by jak najdłużej móc się nią cieszyć :) Podsumowując, jest to bardzo dobra pozycja. I zaryzykuję stwierdzenie, że będzie dobra dla każdego - od osoby zainteresowanej przestępczością, przez ludzi zainteresowanych po prostu Ameryką, aż po "czytaczy" takich, jak ja, którzy po prostu chcą dowiedzieć się czegoś interesującego, a podanego w przystępnej formie. "To jest napad!" to lekkie pióro, humor, zdjęcia, liczne opowieści i wreszcie ten charakterystyczny klimat, z towarzyszącym mu dreszczykiem emocji. A że wszystkie te elementy składają się na świetną książkę, którą przeczytałam z zainteresowaniem i ogromną przyjemności, to nie pozostaje mi nic innego, jak Wam ją polecić. Warto przecież wiedzieć, jak przygotować plan napadu i jakich błędów nie popełnić, prawda? Nigdy nie wiadomo, kiedy taka wiedza się przyda ;)

readwithnefmi.blogspot.com Hania Porada


Marek Wałkuski jest korespondentem Polskiego Radia w Waszyngtonie. Co piątek rozmawia na antenie Trójki z Kubą Strzyczkowskim o ważnych wydarzeniach dla Amerykanów, a oprócz tego za każdym razem wspomina o nietypowych napadach do jakich doszło w tym kraju. Opowiada o rabusiach nieudacznikach. Na ten moment czeka niecierpliwie nawet mój dziesięcioletni syn, ponieważ dziennikarz przedstawi te historie w sposób niezwykle zabawny i interesujący. Dlatego, kiedy tylko pojawiła się książka Marka Wałkuskiego „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki”, postanowiłam się jej przyjrzeć. Podczas rozmów na antenie radia, Marek Wałkuski przytacza wiele absurdalnych i zabawnych anegdot o napadach na banki. Niekiedy nie chce się wierzyć, że mogą być prawdziwe. Jednak oprócz tego, że te historie bawią, wiele mówią o samych Stanach Zjednoczonych i Amerykanach. Bo właśnie w tym kraju owe napady są częstym zjawiskiem, a niektórzy z przestępców przeszli do historii. Ich działania stawały się legendą, jeszcze za ich życia. Dlaczego Amerykanie tak bardzo popierali tych rabusiów? Dziennikarz odpowie nam i na to pytanie. Wydawać by się mogło, że wystarczyłoby spisać w książce te wszystkie radiowe anegdoty, aby taka publikacja stała się bestsellerem. Jednak Marek Wałkuski postanowił zrobić coś więcej. Przede wszystkim doszedł do wniosku, że skok na bank to przestępstwo, które najbardziej kojarzy się z Ameryka. Opisując te napady można jednocześnie pokazać mniej znany fragment historii tego kraju. Dlaczego właśnie tam dochodzi do takiego rodzaju przestępstwa? Dziennikarz tłumaczy, że masowy charakter skoków na bank wynika między innymi z tego, jak łatwo można nabyć w tym kraju broń. Oczywiście to nie jest jedyna przyczyna. Marek Wałkuski opowiada o napadach, przy okazji przybliżając historię Ameryki. Skoro obywatele USA napadają na banki, to najpierw trzeba się dowiedzieć, kiedy i dlaczego takie miejsca pojawiły się w tym kraju. Jeśli bandyci kradną dolary, to czy zawsze tak było? Skąd sukces tych zielonych banknotów? Czytelnicy poznają te istotne fakty z historii bankowości USA. Dopiero po otrzymaniu tej istotnej dawki informacji, łatwiej zrozumieć dlaczego i w jaki sposób napadają Amerykanie? Nie zabraknie również informacji o tym, jak nie napadać. Nie byłoby tak słynnych skoków na banki, gdyby nie sami rabusie. Przeszli oni do legendy, a potem popkultury. Nawet tu, w Europie, znamy takich przestępców jak Bonnie and Clyde, Butch Cassidy i Sundance Kid, czy Jesse James, albo John Dilinger. Najpierw stali się legendą w swoim kraju, a potem kręcono o nich filmy, czy nagrywano piosenki, w ten sposób przechodząc do popkultury. Oczywiście w książce nie mogło zabraknąć opowieści o rabusiach nieudacznikach. Słynne napady jednak nie zawsze kończą się zabawnie. Dziennikarz przytacza także jakie wyroki otrzymują ci, którzy zostali złapani. Są złoczyńcy, którzy usłyszeli, że za karę trafią do więzienia na ponad tysiąc lat. Natomiast jeśli wiadomo, że dochodzi do napadów, to jak zabezpieczane są banki? Dowiemy się, kiedy zaczęto stosować sejfy, alarmy, jak dzisiaj chroni się pieniądze klientów. Marek Wałkuski o napadach pisze w sposób lekki i z humorem. Ci, którzy z uwagą słuchają wypowiedzi dziennikarza w radio, nie zawiodą się. Tyle, że książka „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” jest przede wszystkim tym, co obiecuje w podtytule. Dlatego nie zabrakło szerszej perspektywy, nie są tu opisane tylko i wyłącznie skoki na bank. Problem napadów stał się pretekstem do tego, by interesująco opowiedzieć o samej Ameryce. By lepiej ją zrozumieć, owe skoki na bank pokazane zostały przez pryzmat historii kulturoznawstwa, gospodarki, prawa, kryminalistyki i kryminologii. Choć brzmi to wszystko niezmiernie poważnie, trzeba podkreślić, że podczas lektury czytelnik się nie będzie nudził, bo dziennikarz opowiada o napadach z pasją i przymrużeniem oka.

dofi.com.pl Dominika Fijał


Napady na bank najbardziej popularne są w Stanach Zjednoczonych, bo tam najłatwiej ich dokonać. Nie trzeba używać broni, a nawet jej posiadać, nie trzeba nawet nic mówić, wystarczy podać karteczkę, która może być nawet napisana w formie grzecznej prośby o wydanie gotówki. Kasjer bez mrugnięcia okiem zapakuje pieniądze, bo taki ma nakaz. Nie może ścigać rabusia, nie może go obezwładnić, nie może go ignorować, ani mu odmówić. Za próbę postawienia się złodziejowi kasjerowi grozi wręcz zwolnienie z pracy (o ile wcześniej nie zostanie zabity). Później wystarczy nie dać się złapać. Z tym bywa jednak gorzej… Autor książki „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” Marek Wałkuski jest od wielu lat korespondentem Polskiego Radia w Waszyngtonie. Na antenie Trójki opowiada o bankowych rabusiach z USA, a mówi niezwykle ciekawie. Teraz tych historii możemy nie tylko posłuchać, ale także o nich poczytać. Czytelnik dowie się, między innymi o tym, jakie gafy popełniają przestępcy, gubiąc łup, zatrzaskując w samochodzie kluczyki, publikując zdjęcia na Facebooku ze skradzioną forsą, czy przestrzeliwując sobie samemu jakąś część ciała. Pozna najbardziej znanych bankowych złodziei, o których powstały filmy i przedstawienia teatralne, takich jak: Bonnie i Clyde, Jasse James, czy John Dilinger. „Kiedy rabuś wchodzi do banku i domaga się pieniędzy, kasjer musi przyjąć, że jest on uzbrojony – nawet gdy ma do czynienia z emerytem, studentem czy matką z dzieckiem. By uniknąć potencjalnego rozlewu krwi, pracownikowi banku nie pozostaje nic innego jak spełnić żądanie przestępcy i przekazać mu gotówkę. Obowiązujące w amerykańskich bankach przepisy nakazują bezwzględne wykonywanie poleceń rabusia, co oznacza, że ma on pewność, iż nie odejdzie od okienka z pustymi rękami. W innych krajach istnieje domniemanie, że przeciętny obywatel nie posiada przy sobie broni. W takich sytuacjach prawdopodobieństwo odmowy przekazania gotówki lub interwencji osób postronnych jest znacznie większe. W innych krajach napady na banki są domeną zawodowych gangsterów. W Ameryce mają one masowy charakter”*. Marek Wałkuski pisze, tak jak i mówi – w sposób lekki, przyjemny, zabawny i bardzo przystępny dla przeciętnego odbiorcy. W przypadku niektórych opowieści wręcz śmiałam się w głos. „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” to nie tylko bankowe historyjki o najsławniejszych napadach, ale także poniekąd obraz ówczesnego społeczeństwa. W książce Wałkuski oprócz przygód rabusiów przedstawia również pracę policjantów oraz FBI, kasjerów, systemy zabezpieczeń, rodzaje broni oraz więzienia, w których przebywają sprawcy napadów. Książka jest bardzo ładnie wydana na kredowym papierze i bogato ilustrowana, ale niestety niepozbawiona wad. Znalazłam kilka błędów merytorycznych w datach, np. w podpisie pod Coltem jest nieprawidłowa data wynalezienia tego rewolweru – zamiast 1850 r., jest podany 1950 r. Ponadto wspomniany kredowy papier oraz niestandardowy, większy format książki, powoduje, że ciężko ją się trzyma w rękach, jest bowiem zbyt ciężka, co dość utrudnia komfort czytania. „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki”, mimo że to literatura faktu, czyta się niczym powieść akcji. Książka jest podzielona na rozdziały dotyczące różnych zagadnień, między innymi takich jak: sejfy i zamki, znani rabusie, czy cybernapady. Wcześniej temat napadów był mi zupełnie obcy, ale dzięki redaktorowi Wałkuskiemu mogłam go poznać bliżej i to była całkiem przyjemna przygoda.

http://stacjaksiazka.pl/ Marta Głowacka


Ręce do góry! Historie państwa, narodu, jego kultury i obyczajowości można opowiedzieć dziejami wojen, koalicji, kulinariów lub napadów na banki. Historia Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, ledwie ponad dwustuletnia, nie może zaimponować na przykład Europejczykom, których korzenie cywilizacyjne sięgają tysięcy lat. Nietrudno jest ogarnąć dzieje polityczne Stanów, bez większego wysiłku można opanować historię toczonych przez Waszyngton wojen, ale prawdziwa gratka tkwi w poznawaniu amerykańskiej codzienności, często odległej od wartości zawartych w Deklaracji Niepodległości i różniącej się od wyobrażeń, jakie wykreowało kino amerykańskie, i stereotypu w rodzaju American dream. Ale historia Stanów niesie wiele smakowitych historii i anegdot, które tę poważną, pomnikową wiedzę wzbogacają, także nadając jej walory poznawcze. Aby wniknąć w tę podskórną tkankę amerykańskiej historii, trzeba tu spędzić trochę czasu. Tak jak na przykład korespondent radiowej Trójki Marek Wałkuski, który przybliża nam Amerykę od kuchni, jaką poznaje jako dziennikarz. Druga ciekawa relacja o amerykańskim stylu życia (pierwszy był tom "Wałkowanie Ameryki") została poświęcona historiom kryminalnym związanym z napadami na banki. Znamy tę sferę amerykańskiej historii z niezliczonych westernów i hollywoodzkich kryminałów, a także relacji Wałku-skiego w Polskim Radiu. Autor nie tylko opisuje anatomię napadów, ale sprawozdaje kryminalną działalność słynnych bandytów: Jessego Jamesa, George'a Leonidasa Lesliego, zwanego rabusiem z wyższych sfer, opowiada o Butchu Cassidym i Sun-dansie Kidzie, przypomina tragiczne dzieje Bonnie i Clyde'a. Opisuje najsłynniejsze napady, ale również relacjonuje, jak państwo z czasem zaczęło coraz skuteczniej chronić się przed rabusiami. Nie poznamy dzięki tej książce najurokliwszych miejsc Ameryki, ale cokolwiek lepiej ją zrozumiemy.

Tygodnik Angora Ł.Azik


Bang! Bang! To jest napad! Gdzie jak nie w Ameryce, dochodzi do największej ilości napadów na banki?! Jest to tam tak powszechne zjawisko, że wręcz uznaje się je za najbardziej "amreykańskie" przestępstwo. Na przestrzeni lat doszło tam niemal do setek tysięcy tego typu przestępstw. Od lat temat ten jest chętnie wykorzystywanym motywem przez hollywoodzkich - i nie tylko filmowców. Jeden z ostatnich hitów pt. "Iluzja", który co prawda nie był oparty na faktach, ale jego głównym wątkiem był napad na bank, mogliśmy niedawno oglądać w kinach. Wielu z nas zna także historię Bonnie i Clydea, dwójki na kochanków, którzy przemierzając Amerykę, dokonywali skoków na placówki bankowe. Na podstawie ich losów nakręcono w 1967 roku film. A jak to się ma z książkami? Nie będę Wam mydliła oczu i powiem wprost - nie znam książek, które zajmowały się tą tematyką, ale nie twierdzę, że takowe nigdy nie powstały. Mi nigdy po prostu nie wpadły one w ręce - do czasu. Całkiem niedawno swoją premierę miała książka Marka Wałkuskiego, pt. "To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki". źródło: kasia i ksiazki Autor od wielu lat jest korespondentem Polskiego Radia w Waszyngtonie. Prowadzi audycje radiowe, w których opowiada m.in. o kwestiach politycznych, związanych z Białym Domem, a także o innych ciekawostkach z dziedziny kultury i rozrywki. W przeciągu kilku lat, nie raz miał okazję przedstawiać losy rabusiów, które wywoływały wśród słuchaczy salwy śmiechu. Książka, którą postanowił napisać zawiera wiele zabawnych historii na ten temat, bowiem jest to swojego rodzaju reportaż. Wałkuski podzielił książkę na poszczególne rozdziały, tak by czytelnik jak najlepiej poznał ten ciekawy, ale mniej znany fragment historii Ameryki. Książka oddaje klimat rodem jak ze wspomnianych przeze mnie na wstępie filmów, ale także nie pozwala zapomnieć, że nie mamy tu do czynienia z fikcją literacką, a z wydarzeniami, które rzeczywiście miały miejsce. W jednym z pierwszych rozdziałów Marek Wałkuski napady rozkłada na czynniki pierwsze. Opisuje jak przestępcy przygotowywali się do swoich skoków, jakich używali broni, rekwizytów. Poznajemy historię dolara, sylwetki najbardziej znanych rabusiów, a także najsłynniejsze napady. Dzięki wielu istotnym szczegółom możemy się dowiedzieć jakie motywy, kierowały rabusiami (jak się okazuje - nie zawsze były one skierowane na korzyści majątkowe). Na koniec autor serwuje nam zbiór ciekawostek w pigułce - czyli najbardziej pechowe i zarazem absurdalne napady na banki. Tej książki nie da się przeczytać szybko albo "po łebkach". Jest w niej wiele istotnych, szczegółowych informacji, przy których musimy się skupić. Mimo to, autor nie pozwala nam się przy tym nudzić. Historie opisane przez Walkuskiego, przeplecione są wieloma anegdotami, oraz opisane w humorystyczny sposób. A wszystko okraszone świetnymi zdjęciami oraz ilustracjami. Śliskie strony, kolorowe fotografie, podrozdziały napisane innym kolorem czcionki. Te wszystkie czynniki składają się na naprawdę świetnie wydaną książkę. Jedyny jej mankament, oczywiście w mojej ocenie, to format. Książka jest nieco większa od tych, które czytamy na co dzień. W związku z powyższym jest dosyć ciężka i niewygodna dla osób, które sporo czytają poza domowym zaciszem (np. w komunikacji miejskiej). Ale to jedyny jej minus. Podsumowując, Marek Wałkuski odwalił naprawdę kawał świetnej roboty. Jego ogromna wiedza pozwoliła na stworzenie książki, którą pochłania się z czystą ciekawością i zainteresowaniem, a także z uśmiechem na twarzy. Zdecydowanie jest to książka, którą mogę z czystym sumieniem polecić każdemu, kto choć troszkę chce poznać Amerykę z tej innej strony ;)

http://kasiaiksiazki.blogspot.de/ Katarzyna Nowak


GDY W GRĘ WCHODZĄ PIENIĄDZE… – MAREK WAŁKUSKI „TO JEST NAPAD! CZYLI KAWAŁEK NIEZNANEJ HISTORII AMERYKI” Historia Stanów Zjednoczonych jest tak zróżnicowana, iż każdy w niej dostrzeże zupełnie inny aspekt, którym się zainteresuje. Tutaj mamy do czynienia z opowieścią o napadach, o rabusiach okradających skarbce, tych znanych, jak i tych, którzy znacząco swoje plany zaprzepaścili na rzecz głupiej wpadki. Oni na dobre zapisali się na kartach wiodących dziejów Ameryki. Autorem książki „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” jest wieloletni korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie – Marek Wałkuski. Od lat opowiada on na antenie Trójki o napadach na banki, o rabusiach, tych bardziej zorganizowanych, jak i tych, którym noga podwinęła się w fazie początkowej akcji. W powieści jednak ukazuje nam szerszy portret Ameryki, historię pieniądza, czy najsłynniejszych rabusiów w historii. Kto z nas nie słyszał choćby o takich osobistościach przestępczego światka jak, Bonnie i Clyde, czy Jessie James, których wizerunek często wykorzystywany jest na przykład w kinematografii? „Znaczący krok na drodze do równości płci w dziedzinie napadów wykonała w latach trzydziestych Bonnie Parker – najsłynniejsza kobieta rabuś.” Książka ta, jest ciekawą „encyklopedią” kryminalną Ameryki, dokładnie opisującą intrygujące osobowości, które swoimi dokonaniami przestępczymi zapisały się w historii Stanów Zjednoczonych już na zawsze. Mowa tutaj choćby o wspomnianych wcześniej przestępcach, lub Butch’u Cassidy i Sundance Kid, którzy są jednymi z najsłynniejszych przestępców Dzikiego Zachodu. Autor swoją obszerną wiedzę przełożył tutaj i zaserwował czytelnikowi nie lada gratkę, opisując ciekawe wydarzenia, przybliżone portrety rabusiów, jak i niecodzienne sytuacje oraz wpadki, choćby przy ucieczce z miejsca przestępstwa. „Po kilkugodzinnych poszukiwaniach sprawca napadu został zlokalizowany. Okazało się, że znajduje się w kanale wentylacyjnym, którym próbował uciec, ale, ponieważ był za gruby, utknął na jednym z zakrętów. Aby go uwolnić policjanci SWAT musieli użyć piły elektrycznej.” Publikacja ta jest pełna humoru, ciekawa oraz zawiera ona wiele wątków historycznych, opatrzonych dokładnymi szczegółami, przez które książkę czytałam dłużej niż myślałam. Pomimo tego, iż wydanie jest bardzo dopracowane, a wnętrze wypełniają liczne fotografie, to mnogość anegdot, wątków z dziejów Ameryki, jak i historia dolara jest poniekąd wymagającym kąskiem dla czytelnika, przez co, nad książką trzeba spędzić więcej czasu. Podoba mi się fakt, iż widać, że autor opowiada o wszystkim z pasją, niewymuszenie oraz intrygująco. Czytelnik odkrywa nowe ciekawostki, obserwuje, jak zmieniała się mentalność ludzi na przestrzeni lat, ma szansę stanąć po drugiej stronie barykady, a przede wszystkim widzi, iż ludzie nie zmieniają się tak diametralnie jak sądzono. To świat się zmienia, lecz ludźmi kierują i zawsze będą kierować te same motywy. Moja ocena: 8/10*

marionetkaliteracka.wordpress.com/ Magdalena Krukowska


Napad na bank – chyba nie ma przestępstwa, które tak jednoznacznie kojarzy się z Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej. Kto nie widział przynajmniej kilku produkcji filmowych na ten temat, tzw. „heist movie”, jak kultowe już „Gorączka”, „Plan doskonały” czy „Pieskie popołudnie” lub nie słyszał o takich sławach z tej branży jak Bonnie i Clyde czy Jessie James (których życiorysy swoją drogą też doczekały się ekranizacji). Banki w USA były rabowane od samego początku ich istnienia i jest tak po dzień dzisiejszy. Dlaczego tak jest? Co się zmieniło w tej dziedzinie na przestrzeni lat? Które skoki i rabusie przeszli do historii, a które napady okazały się być niewypałem? Jakie były najśmieszniejsze i najbardziej absurdalne? Jak przeprowadzić napad zakończony sukcesem? Odpowiedź na te i inne pytania poznamy w bardzo interesującym reportażu Marka Wałkuskiego „To jest napad!”. Jeśli jesteście słuchaczami radiowej trójki istnieje duża szansa, że już poznaliście autora tej książki. W cotygodniowych spotkaniach na antenie z Kubą Strzyczkowskim, pan Marek Wałkuski - korespondent Polskiego Radia w USA - dzieli się ze słuchaczami ciekawostkami zza oceanu, wśród których stałym punktem były napady na bank. Mimo powagi przestępstwa historie pana Marka często były pełne absurdu i humoru. Ten stały punkt programu radiowego posłużył za punkt wyjścia do stworzenia omawianego dzisiaj „To jest napad!”. Autor do tematu podszedł naprawdę profesjonalnie. W książce oczywiście znajdziemy dużo czysto technicznej wiedzy opierającej się na tym jak poszczególne elementy napadów ewoluowały: jak wyglądały plany skoków, uzbrojenie i strój rabusiów, metody ucieczki, metody zabezpieczania banków, jaki wpływ miał na przestępczość rozwój techniki, jak pojawienie się zdjęć czy samochodów. To wszystko jest przeplatane bardzo dużą ilością przykładów, które tak samo jak te w audycjach radiowych, niejednokrotnie wywołują u nas niepohamowany śmiech, ale również i podziw. Oprócz tego poznamy skróconą historie USA, jej waluty i tego jak rodził się i zmieniał na przestrzeni lat amerykański kapitalizm. Wiedza ta szybko nam się przyda do lepszego zrozumienia motywów i metod działania rabusiów w kolejnych dziesięcioleciach. Obowiązkowo w książce znalazł się obszerny dział poświęcony tuzom świata przestępczego, a wśród nich między innymi Jessie James, Bonnie i Clyde, czyli współcześni Romeo i Julia czy John Dillinger. A skoro mamy słynne osobistości to szerzej opisane są również i legendarne napady jak np. ten zekranizowany w „Pieskim popołudniu” z All Pacino. Całość jest napisana bardzo ciekawie, tematy nie są przeciągane w nieskończoność, lecz często przeplatane krótkimi przykładami, które nie pozwalają popaść nam w nudę i których chyba nigdzie indziej nie spotkamy. Elementy historyczne bardzo zręcznie mieszają się z humorystycznymi, dzięki czemu "To jest napad!" zyskuję jako literatura rozrywkowa. Książka od strony czysto technicznej również wypada bardzo dobrze. Okładka jest estetyczna, usztywniona, papier kredowy i jak to w tego typu publikacjach bywa mamy sporo ilustracji i zdjęć. To wszystko prowadzi mnie do jednej konkluzji. Wszystkich zainteresowanych tematem jak i fanów poprzedniej książki pana Marka Wałuskiego („Wałkowanie Ameryki”) gorąco zachęcam do lektury „To jest napad!”. Myślę że warto poznać USA od tej innej, nietypowej strony.

Księgozbiór Tomek


Jedno muszę napisać: nie znoszę, naprawdę nie znoszę otrzymywać do recenzji tzw. „szczotek drukarskich” czy też „egzemplarzy demonstracyjnych”, czyli egzemplarzy przedsprzedażowych, w moim mniemaniu niepełnowartościowych. Dlaczego tak uważam? Z kilku ważnych względów, mianowicie takich, że przedsprzedażowe egzemplarze zawierają tekst jeszcze przed ostateczną korektą (a często także przed składem), to raz. Dwa, jak miało to miejsce w przypadku To jest napad! właśnie, egzemplarz ma i na okładce, i na każdej stronie duży czarny napis „egzemplarz demonstracyjny”, który nie dość, że utrudnia czytanie książki, to jeszcze jest zupełnie bezużyteczny, skoro sama książka w takiej formie nie ma nawet ostatecznej okładki – jest tylko biel z czarnymi napisami. Ech. Duża część przyjemności z czytania z góry stracona. To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki to bardzo osobliwa, ciekawa książka Marka Wałkuskiego. Gdyby ktoś nie wiedział, kim jest autor (tak jak ja tego nie wiedziałem przed lekturą To jest napad!), to nadmienię, że Marek Wałkuski jest wieloletnim korespondentem Polskiego Radia w Waszyngtonie i od długiego już czasu opowiada żartobliwie na antenie Trójki o rabusiach, którzy zapominają zatankować samochody przed napadem, zostawiają w bankach swoje dowody tożsamości lub – matko jedyna – podkopują się pod bank, który… już dawno został zamknięty. W ten ostatni przypadek akurat trudno mi uwierzyć, no ale powyższe przykłady obrazują sporą dawkę humoru, z jaką autor prowadzi swoja narrację w To jest napad!. Oczywiście nie tylko samym humorem żyje ta książka, bo autor zawarł w niej także historię bankowości i dolara, opisy pracy FBI i policji, systemu prawnego i intrygujących wynalazków. Ponadto, jak każdy potencjalny czytelnik tej książki się spodziewa, przeczytamy o wielu skokach na banki, mniej lub bardziej udanych. W swojej książce Marek Wałkuski sprawnie prowadzi czytelnika pomiędzy poszczególnymi zagadnieniami i kwestiami dotyczącymi zorganizowanej (albo i nie) amerykańskiej przestępczości związanej ściśle z pożądaniem do dolara. Począwszy od historii dolara i amerykańskich banków, autor przechodzi do nie mniej ciekawych zagadnień, takich jak plany napadów, sytuacji w bankach podczas napadów i planów odwrotów. Nie tylko na bankach jednak skupia się autor. Już nieco później pisze o napadach na przewoźników pieniędzy, a następnie radzi jak nie napadać, posiłkując się odpowiednimi przypadkami. Zabawna forma, w jakiej Marek Wałkuski podaje czytelnikowi informacje i opisuje poszczególne zdarzenia, czyni lekturę To jest napad! całkiem niezłą zabawą. Oczywiście ta książka byłaby niepełna, gdyby zabrakło w niej nazwisk bardzo znanych (chociażby z ekranu) amerykańskich rabusiów i gangsterów. Czytelnik przeczyta więc o Jesse Jamesie, osławionym (lub też niesławnym, jak kto woli) duecie Butchu Cassidym i Sundance Kidzie, Romeo i Julii amerykańskiej przestępczości Bonnie i Clyde i Johnnie Dillingerze. Jak więc wyraźnie widać, autor zawarł w swej niegrubej, bo nawet nie trzystustronicowej (w formie przedsprzedażowej, bo wydana po premierze książka jest grubsza) książce, całkiem sporą dawkę informacji. To jest napad! czyta się szybko. Poszczególne rozdziały następują po sobie w niedługich odstępach, gdyż wszystkie są raczej krótkie, dlatego czytelnik w niedługim czasie przeskakuje od jednego opisywanego zagadnienia do drugiego. Książka Marka Wałkuskiego ze względu na oryginalną formę i ciekawe treści zdecydowanie zasługuje na przeczytanie, stanowiąc bardzo ciekawy okaz literatury faktu. Tym bardziej, że humoru w niej nie brakuje i można się przy lekturze To jest napad! naprawdę świetnie bawić. Polecam. A oceny nie wystawiam ze względu na brak dostępu do finalnej wersji książki.

Sztukater.pl TOMG


Ameryka napadami na bank stoi. W żadnym innym miejscu na świecie nie ma tylu chętnych do rabowania banków, jak właśnie w Stanach. Można powiedzieć, że to element ich kultury narodowej ;-) Najciekawsze, najbardziej znane, najdziwniejsze i najskuteczniejsze napady zebrał i opisał Marek Wałkuski, korespondent Polskiego Radia w Stanach. Nie o samych napadach pisze autor, wspomina też o najbardziej znanych rabusiach, którzy dzięki swoim spektakularnym akcjom zyskiwali status celebryty. Wałkuski opisuje największe skoki na banki, ale też najbardziej spektakularne klapy. Okazuje się, że można pomylić okienko w banku, zapomnieć o łupie lub żądanie pieniędzy napisać na czeku z własnymi danymi. To tylko kilka ciekawostek, zaręczam, że jest ich więcej. Autor sięga do historii, wyjaśnia skąd się w ogóle wziął “zwyczaj” napadania na banki w Ameryce oraz jak schemat napadów zmieniał się przez lata. W książce znajdziemy też historię rozwoju banków czy rozdział poświęcony dolarowi. Książka jest ładnie wydana,twarda okładka, dobry papier, całość bardzo przyjemna dla oka. “To jest napad!” dobrze się czyta. Autor nie przynudza, bo przygotował dla czytelnika same smaczki związane z tematem. Nawet jeśli pisze o konkretnych modelach broni, której używano podczas napadów, to robi to w sposób ciekawy nawet dla kogoś, kto wie jedynie jak wygląda wiatrówka ;-) Mimo wielu danych książka nie ma charakteru pracy naukowej, czy nudnego zestawienia. Wręcz przeciwnie, jest sporą dawką wiedzy podaną w przystępny, ciekawy i zabawny sposób. Amerykanie napadają na banki od wieków, wielu rabusiów zyskało status gwiazdy, a motyw napadu jest bardzo często wykorzystywany w filmach akcji. Jest to kawałek historii Stanów Zjednoczonych, który dzięki książce Marka Wałkuskiego możemy poznać. Dla kogo jest ta książka? Wydaje mi się, że to dobry pomysł na prezent dla mężczyzny, ale ja też dobrze się bawiłam przy czytaniu. Ze względu na ładne wydanie książka świetnie sprawdzi się jako prezent.

http://reniferczyta.pl/ Renata Matysik


Pamiętacie film Pulp Fiction? W jednej ze scen młody opryszek tłumaczy swojej dziewczynie, że rabowanie banków jest o wiele łatwiejsze niż sklepów z alkoholem. Książka Marka Wałkuskiego potwierdza jego słowa. Rabowanie amerykańskich banków wydaje się być bardzo proste. Brak profesjonalnej ochrony, instrukcje wydawane pracownikom na wypadek takiego zdarzenia i nieskrępowany wręcz dostęp do broni powodują, że staje się to dość popularnym sportem w tym kraju. Oczywiście nie każdy kto wchodzi z bronią, lub jej atrapą, do banku jest mistrzem planowania, przez co nie każdy napad nadaje się na scenariusz filmowy. No chyba, że chcemy nakręcić komedię w stylu głupi i głupszy. Przestępcy bowiem popełniają elementarne błędy, które, gdyby stracili w czasie zamachu życie, kwalifikowałyby ich o otrzymania nagrody Darwina. Błędy te śmieszą, podobnie jak napad, którego dokonał najmłodszy, kilkuletni rabuś, czy ten najstarszy, dla którego rabowanie banków było urozmaicaniem sobie nudnego życia emeryta. Powszechnym jednak motywem są pieniądze. Przecież to dla nich, a raczej dla tego, co można za nie nabyć, codziennie rano wstajemy z łóżka i idziemy do pracy. Żeby nam jednak nie przyszło do głowy emigrować za ocena po to by odwiedzać banki, Marek Wałkuski przytacza historie tych, którzy zdobyli gangsterską sławę, ale skończyli dość marnie. Przez książkę przewijają się więc historie Dillingera, Bonnie i Clyde`a czy Butcha Cassidy i Sundance Kida. To oni tworzyli amerykańską historię opartą na wolności i romantyczności. Koniec amerykańskich wersji Janosika musiały być marne, wszak broń posiadają tam też policjanci, mający spore uprawnienia i chętnie z nich korzystający. Poza tym te amerykańskie więzienia… Nie, nie idźmy tą drogą.

Recenzjeksiazek.natemat.pl Adam Kraszewski


W ostatnim czasie książka „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki ” autorstwa Marka Wałkuskiego wpadła w moje ręce. Marek Wałuski jest korespondentem Polskiego Radia w Waszyngtonie. Nie słyszałam o nim ani o jego twórczości wcześniej więc nie wiedziałam też czego mam się spodziewać po tym tytule. Nie sądziłam także, że będę mieć z nią tyle przygód. Pierwszego dnia, kiedy zaczęłam ją czytać w drodze powrotnej do domu, spotkałam moją starą znajomą. Gdy zobaczyła w moich rękach wspomnianą książkę, od razu rozpoznała autora i jego pracę. Dopóki nie przyjechał jej tramwaj, opowiadała mi o tym, jak ciekawe są jego wypowiedzi. „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki ” opowiada bowiem o rabusiach popełniających najróżniejsze błędy podczas kradzieży. Od zostawienia dowodów osobistych na miejscu zbrodni do utknięcia w banku. Poza tym wprowadza nas w działalność FBI w Ameryce, historię banknotu oraz wiele więcej. Dla każdego, kto interesuje się historią Ameryki czy po prostu chce się pośmiać, polecam tę książkę. Bardzo spodobał mi się sposób opisywania danych sytuacji oraz autentyczne zdjęcia i ilustracje. Dają czytelnikowi wczuć się w opisywaną historię oraz pozwalają mu przeżyć całe zdarzenie.

http://www.szkolnyklubrecenzenta.pl Julia


Czy Święty Mikołaj zawsze kojarzy się z dawaniem ? Nigdy z braniem ? … Otóż moi drodzy …bywa różnie ! Wydaje mi się, że od zawsze słucham na antenie Trójki korespondencji z Waszyngtonu Marka Wałkuskiego. Od lat mnie śmieszy i zadziwia wiedzą o Ameryce. Jego korespondencja jest zawsze błyskotliwa, pełna humoru i zaskakujących ciekawostek. Któregoś dnia postanowiłam “zarazić” Anię To swoją radiową miłością i od tej pory razem zachwycałyśmy się sprawozdaniami z Ameryki, no i nie ukrywamy przede wszystkim świetnie bawiłyśmy się w czasie rozmów autora z Kubą Strzyczkowskim. Aż tu nagle taka niespodzianka ! Książka “To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” 🙂 Czyli wszystko to z czego śmiałyśmy się do łez teraz można mieć w postaci książkowej . Czego chcieć więcej ! Szczególnie w mikołajki ! “To jest napad ! Czyli kawałek historii Ameryki” to błyskotliwa, pełna humoru lektura. Ale UWAGA to także wymagająca, pełna historycznych wątków i zaskakujących ciekawostek książka, nie tylko dla miłośników trójkowej audycji ale także dla wszystkich miłośników niesztampowego przyswajania wiedzy. Z książki bowiem dowiemy się nie tylko o historii napadów na banki w Ameryce ale także np. o historii amerykańskiego dolara czy historii kobiet w tego rodzaju przestępczości. Ta książka ma zawartą ogromną wiedzę, która obrazuje nakład pracy, jaki wykonał autor. Przytoczona statystyka i pokazany kawałek historii Ameryki czyni tę lekturę bardzo ciekawą. Jednocześnie luźna narracja, świetna stylistyka i elokwentny język powodują, że czyta się ją bardzo przyjemnie. Uważamy, że prawie tak przyjemnie jak słucha się trójkowej audycji. No i nie ukrywamy obie płakałyśmy ze śmiechu czytając niektóre relacje z napadów na banki 🙂 Dziś każdy czeka na Mikołaja ! Bo Mikołaj to jest gość ! Przynosi prezenty ! Ale ta historia wyczytana w książce Marka Wałkuskiego jest zupełnie inna. W tej historii wszystko poszło nie tak jak trzeba. W tej historii Święty Mikołaj odbierał a nie dawał a mikołajowy strój tylko podkreślił dziwaczność tego napadu ! Posłuchajcie : W 1927 roku w Cisco małym miasteczku w Teksasie można było zaobserwować sceny jak z hollywoodzkiego filmu. Przecież lubimy takie filmy z przebierańcami, świrami i przestępcami 😉 Na dwa dni przed Bożym Narodzeniem do banku wszedł otoczony dziećmi “święty mikołaj”. Wyciągnął broń i zażądał pieniędzy. Wraz z trzema wspólnikami zrabował 12 tysięcy dolarów w gotówce i 150 tysięcy w obligacjach. Napad nie potoczył się jednak zgodnie z planem. Mikołaj nie rozdał też tych pieniędzy biednym 🙁 Najpierw z banku uciekła klientka, która powiadomiła policję, potem “Mikołaj” i wspólnicy zostali ostrzelani a gdy po wzięciu zakładników rabusie chcieli odjechać okazało się, że zabrakło im benzyny ! Następnego auta nie mogli odpalić ! Jak pech to pech i… po drodze zgubili zrabowane pieniądze 🙂 Wszczęto pościg za gangiem “świętego mikołaja”ale po złapaniu jednego z nich samosąd jaki chciano na nim wykonać też się nie powiódł . Pasmo nieszczęść zdaje się nie miało końca. Ten napad w Cisco przeszedł do historii amerykańskiej przestępczości jako jeden z najgorzej zorganizowanych i przeprowadzonych skoków na bank. A jak to się w ogóle stało, że Marshall Ratliff, przywódca i pomysłodawca bandy ubrał strój “świętego mikołaja” ? Uszyła go dla niego właścicielka pensjonatu , w którym przestępcy zatrzymali się przed skokiem na bank. Ratliff potrzebował przebrania, a 23 grudnia nie można było sobie wyobrazić lepszej przykrywki. To jednak zgubiło przestępce bowiem do banku doszedł już w asyście rozbawionych dzieci, które uważały go za świątecznego przebierańca i domagały się cukierków. Potem to już splot pechowych zdarzeń spowodował, że były ofiary śmiertelne 🙁 i… zero kasy 🙁 Przestępcy zostali w końcu złapani i trafili za kratki, i o historii każdego z nich też możemy przeczytać w książce Marka Wałkuskiego. Mikołaj, Mikołaj, Mikołaj …. zawsze daje, nigdy zabiera ? No właśnie… coś tu nie gra. Ten “Mikołaj” zawiódł… ale przyznacie, że historia godna jest nakręcenia filmu ? ! Może nie byłby to “Listy do M” ale Mikołaj niewątpliwie miałby swoje pięć minut 😉 Gorąco polecamy książkę “To jest napad ! Czyli kawałek historii Ameryki”. Kupcie ją, a zapewniamy, że święta upłyną Wam w doskonałym humorze. My postanowiłyśmy cytować jej fragmenty jako dobre dowcipy : “Żaden z rabusiów w historii napadów na banki nie wykazał się większa wyobraźnią niz 22 letni Steven King. W 1997 r. napadł na oddział banku w Kalifornii, używając jako broni własnej reki. King podszedł do okienka, wymierzył do kasjera dłonią z wyciągniętym palcem wskazującym i skierowanym w górę kciukiem, po czym zażądał pieniędzy. Kasjer nie miał tyle wyobraźni co napastnik i nie tylko nie wystraszył się wirtualnego pistoletu , ale zagroził, że wezwie policję. Wtedy złodziej wybiegł z budynku i udał się do banku naprzeciwko, gdzie bezskutecznie próbował wyrwać pracownikowi klucze do kasy. W końcu zrezygnowany wyszedł na ulicę, gdzie czekała na niego policja” Albo coś, co nazwiemy, delikatnie mówiąc, niejasną komunikacją “Pewien imigrant z Meksyku, próbował dokonać napadu w San Antonio w Teksasie, gdzie 2/3 populacji stanowią Latynosi. Przestępca dobrze się zamaskował, przebierając się za kobietę. Włożył fioletową sukienkę, perukę, czarny słomkowy kapelusz oraz ciemne okulary. Ponieważ nie mówił po angielsku, po wejściu do banku poprosił o wskazanie kasjera mówiącego po hiszpańsku. Pracownik, do którego się zwrócił, nie zrozumiał jednak pytania i wskazał pierwsze z brzegu okienko. Rabuś podszedł do niego i na odwrocie bankowego druku napisał ” Dame Dinero” czyli “Daj mi pieniądze”. Nieznający hiszpańskiego kasjer uznał ,że Dame Dinero to imię i nazwisko klientki i zaczął jej szukać w systemie komputerowym banku. Ponieważ żadna Dame Dinero tam nie figurowała, poprosił o ponowne podanie danych osobowych. Jako, że rabuś nie rozumiał, co do niego mówi kasjer, nie pozostało mu nic innego , jak pójść sobie do domu” Wniosek ? … Nauka języków nie idzie na marne ! Znajomość angielskiego zawsze można wykorzystać przy napadzie na bank 😉

annatoannatamto.pl Anna Traczyk


Marek Wałkuski, słynny korespondent radiowej Trójki w Stanach Zjednoczonych, książki wydaje póki co dość nieśmiało. Liczę jednak, iż pod wpływem pozytywnych recenzji, zacznie robić to znacznie częściej. Czyta się go równie dobrze jak słucha. W tym konkretnym przypadku temat się zresztą pokrywa. Autor poruszał go w formie mówionej oraz pisanej. Książka „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” (Wydawnictwo Editio) przebiła poprzednie. Wałkuskiego da się lubić. Wałkuski umie zaciekawić. Wałkuski potrafi wyłowić perełki. Wałkuski ma poczucie humoru. Te i inne superlatywy nasuwają mi się po przeczytaniu jego najnowszej książki. „To jest napad!” opowiada o Ameryce, jej mieszkańcach i historii, w sposób nietuzinkowy i oryginalny – poprzez opisy napadów na banki. Poznajemy setki ciekawych, czasem tragicznych, a czasem komicznych skoków. Autor pokazuje je również od „zaplecza”, czyli od strony walki z nimi. Oprócz tego to historia amerykańskich banków, historia dolara, biografie legend takich jak chociażby Jessie James, historia FBI i policji, historia systemu prawnego i słynnych więzień, historia broni i wielkich wynalazków. To historia Ameryki. To kolejne jej wałkowanie. Marek Wałkuski nie raz już udowodnił, że ma talent do wyłuskiwania ciekawych tematów. Napady, które opisuje, to przekrój historii Ameryki. Dokonywali ich seniorzy, jak też przedszkolaki. Brudasy i idioci, ale też eleganccy dżentelmeni. Jedne kończyły się tragedią, inne farsą. Jedni mieli ogromne szczęście, inni straszliwego pecha. Jedni zdobywali fortuny, drudzy kilka dolarów, trzeci z kolei guza. Marek Wałkuski opisał chyba wszystkie możliwe przypadki. Gdy zaczynamy je czytać, zapominamy o wyniesieniu śmieci czy stygnącej kolacji. Zanurzamy się z autorem w inny, trochę dziwny i abstrakcyjny świat. Książka „To jest napad!” adresowana jest do szerokiej grupy czytelników. Najwęższą i najściślejszą będą zapewne miłośnicy audycji radiowych Marka Wałkuskiego. Ale nie tylko. Bez pamięci wciągnie ona również pasjonatów kryminalistyki, historii, kultury amerykańskiej, czy po prostu ludzi, którzy cenią dobre i ciekawe książki. Taką bez wątpienia jest najnowsza publikacja Marka Wałkuskiego „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki”.

wczytany.pl Paweł Zalewski


Ameryka jest krajem, gdzie odnotowano największy odsetek napadów na banki, nie ma tygodnia, w którym w różnych regionach kraju nie zostało obrabowanych przynajmniej kilka placówek. W ciągu ostatnich stuleci, ilość napadów można liczyć w tysiącach, a każdy z nich jest inny, każdy z nich wiąże się też z innymi konsekwencjami, różny jest bowiem przebieg wydarzeń z nimi związanych. Można wręcz powiedzieć, że napady stały się amerykańską specjalnością, zaś wybrani przestępcy trwale zapisali się na kartach historii, wzbudzając nie tylko potępienie, ale i … podziw. O przestępcach, ich motywach, a także o przebiegu napadów zajmująco pisze Marek Wałkuski w swojej książce opublikowanej nakładem Wydawnictwa Helion. Pozycja „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki”, to zajmująca historia amerykańskiej przestępczości ograniczona tylko do napadów na banki. Na stronach książki znajdziemy napady przerażające mroczną stroną ludzkiej duszy, napady świadczące o doskonałym przygotowaniu, a także sporo nieudaczników, których działania przypominają sceny z popularnych filmów komediowych. To wszystko, w plastycznej oprawie i atrakcyjnej formie, składa się na niezwykłą opowieść, która porwie nie tylko miłośników USA, bankierów czy osoby zajmujące się ochroną życia ludzkiego oraz mienia. To przede wszystkim prawdziwa analiza socjologiczna sprawców, wpisana w tło historyczne i kulturowe, która zachwyci wszystkich czytelników, poszukujących wrażeń oraz niezwykłych i opartych na faktach historii. Autor przytacza przebieg pierwszych napadów na banki podkreślając, że ich rabowanie miało miejsce od początku istnienia Stanów Zjednoczonych. Na przestrzeni wieków zmieniały się oczywiście sposoby i narzędzia ku temu służące – do połowy XIX wieku były to włamania, dopiero XX wiek przyniósł niejako „profesjonalizację” zawodu rabusia, pojawiły się różnego rodzaju specjalizacje, w tym profesjonaliści doskonali w swoim zawodzie włamywacza czy kasiarza. Swoją działalność rozpoczęły też gangi zawodowych rabusiów, którzy coraz większą brawurą, ale i perfekcyjnym przygotowaniem, zaczęli wyróżniać się na tle innych przestępców. Włamania przybrały taką skalę, że zaczęto wyznaczać w niektórych stanach nagrody za pomoc w schwytaniu złodziei. Swego rodzaju nagonka na bankowych włamywaczy, a także zaostrzenie kary za napady oraz działania odpowiednich służb spowodowały, że skala zjawiska zaczęła się zmniejszać. Działo się tak do lat 50, kiedy to liczba skoków na bank zaczęła znów wzrastać, zaś zwiększonej liczbie napadów towarzyszyła zmiana profilu rabusia – z grup profesjonalistów w samotnych amatorów. Wałkuski przywołuje takie postacie, jak Charles Estell, który zadał sobie trud, by dostać się do bankowego skarbca, choć nie dane mu było długo nacieszyć się łupem – z powodu tuszy utknął w kanale wentylacyjnym, którym próbował uciec, a także osoby najmłodszego i najstarszego rabusia (odpowiednio: dziewięcio- i ponad dziewięćdziesięciolatka). Wspomina również rzesze rabusiów pechowców i idiotów, a także nieliczne kobiety, które znalazły się na liście poszukiwanych. Pisze również o społecznym kontekście napadów i o fascynacji przemysłu rozrywkowego opróżnianiem bankowych sejfów. Wymienia amerykańskie produkcje, w których pojawia się choćby postać Jessego Jamesa oraz Butcha Cassidy`ego, a także para Bonnie i Clyde. Przywołuje również historię dolara, omawia rozwój amerykańskiego systemu bankowego i banków, analizuje ponadto mechanizmy napadów. To tylko nieliczne z tematów (a także osób) poruszonych w książce Marka Wałkuskiego – pozycji na tyle konkretnej, że włamywacze mogą przestudiować ją z uwagą (szczególnie rozdział o idiotach), a jednocześnie na tyle plastycznej, że daleko jej do naukowego opracowania. „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” to książka, która przyciąga i wciąga, która nie przestaje zadziwiać zarówno drobiazgowym podejściem autora do tematu, jak i jego błyskotliwością oraz stylem. Dzięki temu, a także za sprawą dołączonych do książki zdjęć i dokumentów, mamy do czynienia z lekturą wyjątkową i porywającą, dającą świadectwo zarówno postępującej specjalizacji rabusiów, jak i rozwoju technologicznego, a także niezdrowej ciekawości, którą można odczuć między innymi oglądając hollywoodzkie produkcje. Tak naprawdę tej fascynacji ulegamy i my, sięgając po książkę, ale tym razem naprawdę warto dać się skusić!

QulturaSlowa Justyna Gul


Uwielbiam oglądać filmy, których akcja skupia się wokół napadów na bank. Towarzyszące temu emocje, intrygujące plany, niespodziewane zwroty akcji- te elementy mocno oddziałują na moją wyobraźnię. Nigdy jednak nie pomyślałam, że o napadach mogłabym poczytać. Aż do momentu, kiedy otrzymałam możliwość poznania książki „To jest napad!”. Zabierając się za lekturę tej powieści nie do końca zdawałam sobie sprawę na co się piszę. Bo chyba tak naprawdę nie mogłam być świadoma, że w moje ręce trafi powieść tak dopracowana i przemyślana, w której każdy element ma swoje miejsce, a każdy rozdział składa się na intrygującą i fascynującą całość. Tymczasem Wałkuski zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie. Lojalnie uprzedzę, że tej powieści nie czyta się szybko, a przynajmniej tak było w moim przypadku. Mnogość szczegółów, wątki historyczne, tematy „uzupełniające”- to wszystko sprawia, że przeczytanie książki zajęło mi więcej czasu niż przewidywałam. Nie znaczy to bynajmniej, że czyta się źle albo że mam do autora żal. Wręcz przeciwnie. Stopniowałam sobie emocje, poświęciłam więcej uwagi kwestiom rzeczywiście mnie interesującym, skupiłam się nie gnając na złamanie karku, a także dłużej mogłam cieszyć się lekturą. Wałkuski stworzył książkę zupełnie inną na tle każdego dnia wydawanych nowości. To frapujący reportaż, który całkiem wiernie oddaje klimat kina akcji, a momentami przypomina książki o podłożu historycznym. To kawałek historii przedstawiony z zupełnie zaskakującej strony, opowieść o światowym mocarstwie poprowadzona wokół tematów, które mogą być dla czytelnika zaskoczeniem, a jednak składają się przecież na istotny fragment rozwoju tego kraju. Autor podzielił powieść na kilka części. Obecność niektórych z nich, jak np. fragmenty dotyczące amerykańskiej waluty i jej rozwoju, okazała się dla mnie dużą niespodzianką, a jednak po zakończenie lektury byłam zdziwiona, w jaki sposób te tematy połączył, jak ładnie to wszystko zagrało. A przyznać muszę, że mimo wszystko nie spodziewałam się takiej dociekliwości i takiego przygotowania. Napady na amerykańskie banki dzięki Wałkuskiemu możemy poznać z różnych perspektyw. Autor opowiada nie tylko o ciekawszych i bardziej znanych napaściach. On także przedstawia motywację rabusiów, wnika w ich psychikę oraz pokazuje ich jako ludzi z krwi i kości. W tej książce ciężko doszukać się jedynie wyrachowanych, brutalnych czy złych bohaterów. Niektórzy działali w słusznej sprawie i choć niekoniecznie obrali dobrą drogę, to jednak naprawdę kierowały nimi ważne względy. Wałkuski oferuje nam ciekawą mieszankę. Najważniejsze napady, najbardziej znani rabusie, najciekawsze porażki- to tylko kilka elementów. Oprócz nich czytelnik może liczyć na krótki poradnik dla rabusia, szereg ciekawostek, trochę technologii, a także sporo interesujących zdjęć i rysunków. Autor pisze bardzo ciekawie, widać, że nie zdecydował się na ten temat przypadkowo. Jego styl jest lekki, miejscami humorystyczny. Czyta się dobrze, przy okazji poznając Amerykę z nieco innej strony. Jak już kilkakrotnie wspomniałam, jestem pod dużym wrażeniem tej lektury. Bardzo lubię reportaże, ale chyba jeszcze nigdy nie trafiłam na temat tak oryginalny i pomysłowy. Świetna robota, Panie Marku!

rudarecenzuje.blogspot.co.uk Ewelina Olszewska


Uwielbiam oglądać filmy, których akcja skupia się wokół napadów na bank. Towarzyszące temu emocje, intrygujące plany, niespodziewane zwroty akcji- te elementy mocno oddziałują na moją wyobraźnię.Nigdy jednak nie pomyślałam, że o napadach mogłabym poczytać. Aż do momentu, kiedy otrzymałam możliwość poznania książki "To jest napad!". Zabierając się za lekturę tej powieści nie do końca zdawałam sobie sprawę na co się piszę. Bo chyba tak naprawdę nie mogłam być świadoma, że w moje ręce trafi powieść tak dopracowana i przemyślana, w której każdy element ma swoje miejsce, a każdy rozdział składa się na intrygującą i fascynującą całość. Tymczasem Wałkuski zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie. Lojalnie uprzedzę, że tej powieści nie czyta się szybko, a przynajmniej tak było w moim przypadku. Mnogość szczegółów, wątki historyczne, tematy "uzupełniające"- to wszystko sprawia, że przeczytanie książki zajęło mi więcej czasu niż przewidywałam. Nie znaczy to bynajmniej, że czyta się źle albo że mam do autora żal. Wręcz przeciwnie. Stopniowałam sobie emocje, poświęciłam więcej uwagi kwestiom rzeczywiście mnie interesującym, skupiłam się nie gnając na złamanie karku, a także dłużej mogłam cieszyć się lekturą. Wałkuski stworzył książkę zupełnie inną na tle każdego dnia wydawanych nowości. To frapujący reportaż, który całkiem wiernie oddaje klimat kina akcji, a momentami przypomina książki o podłożu historycznym. To kawałek historii przedstawiony z zupełnie zaskakującej strony, opowieść o światowym mocarstwie poprowadzona wokół tematów, które mogą być dla czytelnika zaskoczeniem, a jednak składają się przecież na istotny fragment rozwoju tego kraju. Autor podzielił powieść na kilka części. Obecność niektórych z nich, jak np. fragmenty dotyczące amerykańskiej waluty i jej rozwoju, okazała się dla mnie dużą niespodzianką, a jednak po zakończenie lektury byłam zdziwiona, w jaki sposób te tematy połączył, jak ładnie to wszystko zagrało. A przyznać muszę, że mimo wszystko nie spodziewałam się takiej dociekliwości i takiego przygotowania. Napady na amerykańskie banki dzięki Wałkuskiemu możemy poznać z różnych perspektyw. Autor opowiada nie tylko o ciekawszych i bardziej znanych napaściach. On także przedstawia motywację rabusiów, wnika w ich psychikę oraz pokazuje ich jako ludzi z krwi i kości. W tej książce ciężko doszukać się jedynie wyrachowanych, brutalnych czy złych bohaterów. Niektórzy działali w słusznej sprawie i choć niekoniecznie obrali dobrą drogę, to jednak naprawdę kierowały nimi ważne względy. Wałkuski oferuje nam ciekawą mieszankę. Najważniejsze napady, najbardziej znani rabusie, najciekawsze porażki- to tylko kilka elementów. Oprócz nich czytelnik może liczyć na krótki poradnik dla rabusia, szereg ciekawostek, trochę technologii, a także sporo interesujących zdjęć i rysunków. Autor pisze bardzo ciekawie, widać, że nie zdecydował się na ten temat przypadkowo. Jego styl jest lekki, miejscami humorystyczny. Czyta się dobrze, przy okazji poznając Amerykę z nieco innej strony. Jak już kilkakrotnie wspomniałam, jestem pod dużym wrażeniem tej lektury. Bardzo lubię reportaże, ale chyba jeszcze nigdy nie trafiłam na temat tak oryginalny i pomysłowy. Świetna robota, Panie Marku!

rudarecenzuje.blogspot.co.uk RUDA RECENZUJE


Pakuj kasę do torby i ręce do góry! Ale napaść na bank można również nieco grzeczniej, na przykład dyskretnie podając kasjerowi karteczkę z następującą notatką: „Jesteście rabowani. Nie zadawajcie pytań, nazywam się Szatan, jeśli nie dostanę pieniędzy, to Was pozabijam”. Marek Wałkuski odkrywa przed czytelnikiem kawałek nieznanej historii Ameryki. Śmiało dodam, że jest to tak fascynujący kawałek, że trudno odłożyć książkę na półkę, nie czytając jej od deski do deski. To rzetelne i wciągające kompendium wiedzy o napadach na banki otwiera oczy na fakt, że jak świat długi i szeroki, zawsze znajdował się chętny, aby przywłaszczyć sobie to, co do niego nigdy nie należało. Wyspecjalizowani rabusie, rabusie pechowcy i pospolici idioci przewijają się przez strony książki, wciągając nas w opowieści o narodzinach amerykańskiego dolara, powstaniu FBI, o najlepiej strzeżonym więzieniu Alcatraz, czasach wojny secesyjnej i Wielkiego Kryzysu. Wiecie dlaczego na Dzikim Zachodzie banki sąsiadowały zazwyczaj z biurem szeryfa? Albo jakich systemów alarmowych używali ówcześni bankowcy? A może wiecie dlaczego banda Jesse’go Jamesa odnosiła takie sukcesy w rabowaniu banków i dlaczego w efekcie Jesse zginął tak podłą śmiercią? Wychowanym na hollywoodzkich hitach z pewnością znane są nazwiska Butcha Cassidy’ego i Sundance Kida, którzy dość efektywnie królowali na złodziejskim rynku. Przez lata w świadomości społecznej rozwijał się etos szlachetnego rabusia, na poły współczesnego Robin Hooda, który zabierał bogatym, a wspomagał ubogich. Szczególnie było to widoczne po krwawej wojnie Północy z Południem, kiedy biedniejsze stany południowe poniosły poważne straty gospodarcze. Poparcie społeczne (jednakże do czasu) miał także najsłynniejszy łupieżca z czasów Wielkiego Kryzysu, John Dillinger, jednakże kodeks Haysa poradził sobie z tym zjawiskiem, ingerując w kręcone ówcześnie hollywoodzkie produkcje. Jego pierwszy punkt stanowił o tym, że „żaden obraz nie powinien zaniżać wzorców moralnych tych, którzy będą go oglądać. Sympatia odbiorców nie powinna być rzucona na stronę przestępstwa, zła i grzechu. Nie wolno pokazywać wyższości przestępstwa nad panującym prawem i sprawiedliwością. Sceny morderstw nie mogą zachęcać do ich naśladowania i nie wolno pokazywać ich w szczegółach, podobnie jak rabunków i wybuchów. Użycie broni palnej ograniczone do minimum, nie wolno pokazywać przemytu i handlu narkotykami, a alkohol może pojawiać się tylko, jeśli wymaga tego scenariusz, bądź charakteryzacja”. Od tej pory widz, chciał nie chciał, kibicował dobrym stróżom prawa, grzebiąc jednocześnie mit dobrego gangstera i odbierając mu status celebryty. Jednakże Bonnie Parker i Clyde Borrow, para zabójczych kochanków, zostali okrzyknięci Romeem i Julią napadów na banki. Ich złodziejska kariera nie trwała długo, bo zaledwie dwa lata. Do pościgu za nimi wyznaczono teksańską legendę, Franka Hamera. Bonnie i Clyde zginęli od kilkunastu z wystrzelonych do nich kul, a legendarny ford V8 i jego repliki podziurawione ponad sześćdziesięcioma pociskami do dziś można podziwiać w kasynie Whiskey Pete’s w stanie Nevada. Takich wciągających historii w swojej książce Marek Wałkuski zawarł dużo. Przeplatają się z nadzwyczaj rzetelnymi opowieściami o anatomii napadów, począwszy od pierwszego, dokonanego w Filadelfii. Człowiek, którego niesłusznie oskarżono o kradzież gigantycznej sumy stu sześćdziesięciu tysięcy dolarów, stał się symbolem walki o prawa obywatelskie. „Mimo że prawdziwy sprawca rabunku przyznał się do winy i potwierdzono, iż w dniu kradzieży Pat Lyon przebywał w odległym Lewistown, przesiedział za kratkami jeszcze kilka tygodni. Szefowie banku oraz policjanci nie chcieli przyznać się do tego, że aresztowali niewłaściwego człowieka i twierdzili, że współpracował on z Davisem. Lyon zaczął tracić nadzieję. Był przekonany, że umrze na żółtą febrę, która dotarła do więzienia”. Brzmi interesująco, prawda? Dzięki książce „To jest napad” można poznać ciemniejszą stronę Ameryki, tę utkaną z przemocy, kradzieży, pościgów, strzelanin i ścielących się wokół trupów. Jeśli jesteście ciekawi, dlaczego rabusie już od czasów Dzikiego Zachodu poczynając, mieli przewagę nad stróżami prawa, kim był George Leonidas Leslie i co wspólnego miał prezydent Nixon z napadem na bank United California, koniecznie musicie sięgnąć po tę pozycję. „Prosimy zachować spokój, usiąść wygodnie i zacząć czytać, a nikomu nic złego się nie stanie!” Marek Wałkuski, czyli popularny „Wałek”, to wieloletni korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie, autor licznych reportaży. Relacjonował wojnę w Słowenii i powstanie pierwszego demokratycznego rządu w RPA. W 2011 roku został odznaczony Srebrnym Krzyżem za wybitne zasługi dla Polskiego Radia. Oprócz „To jest napad, czyli kawałek nieznanej historii Ameryki”, spod jego pióra wyszły także „Wałkowanie Ameryki” i „Ameryka po kaWałku”.

booknieci.pl Magda Lenna


"Dawniej rabuś bankowy wzbudzał szacunek w świecie przestępczym. Należał on do kryminalnej elity, a napady na banki uważano za przestępstwa z klasą. To już jednak przeszłość." William Sullivan Książka zapewniająca sympatyczny wieczór, dobre zaczytanie krążące wokół zagadnień napadów na amerykańskie banki, jakie miały miejsce na przestrzeni dwustu lat. Natężenie ich masowego występowania uwarunkowane mniej lub bardziej sprzyjającymi warunkami czy kreatywnością przestępców. Zabawne historie wypełnione przykładami idiotycznych błędów popełnianych przez rabusiów, brakiem przewidywania, nieudolnością, absurdalnym zamysłem czy wyjątkowym pechem. Autor prowadzi narrację w ciekawym i wciągającym stylu, zajmująco przechodzi się przez kolejne rozdziały, wygodnie poznaje niepowtarzalny portret Ameryki z perspektywy statystyk i kolorytu napaści na banki, kultury i sytemu prawnego. Publikacja wzbogacona ilustracjami i zdjęciami. Z przymrużeniem oka, aby zdobyć miano profesjonalnego rabusia bankowego, notorycznego złodzieja i bandyty, trzeba wykazać się odpowiednimi predyspozycjami, sprytem, cierpliwością i dyscypliną. A nade wszystko, dokonać wyboru odpowiedniej lokalizacji banku do obrabowania, opracować szczegółowy plan napadu, niezawodną drogę ucieczki, skompletować i przeszkolić grupę zadaniową, wyposażyć ją w stosowną broń, choćby miała to być drewniana atrapa czy przepychacz do zlewów, a także zadbać o należyte przebrania i maski, przykładowo mikołajowy strój lub kamuflaż superbohatera z komiksów. Ale i wówczas nie wszystko może iść zgodnie z założeniami, proste błędy dokonują eliminacji wśród społeczności specjalistów rabujących banki. Publikacja z mega dawką humoru, ciekawostek, anegdot, będąca też pretekstem do omówienia historii dolara, tak bardzo pożądanego przez przeszłych i współczesnych rabusiów, konstrukcji skarbców, sejfów i zamków, pomysłowości alarmów i czujników, bogactwa elektronicznych zabezpieczeń. Już samo poznawanie portretów i dokonań znanych rabusiów dostarcza mnóstwo intrygujących informacji, wiele znanych, ale również tych mniej spopularyzowanych faktów. Zajmująco czyta się relacje ze szlagierowych napadów czy żartobliwy przewodnik jak nie należy ich przeprowadzać. Nie mogło zabraknąć nawiązań do słynnych więzień i desperackich prób ucieczek. Napady na banki zajmują istotne miejsce w zbiorowej wyobraźni Amerykanów, a ich echa wybrzmiewają zwłaszcza w popkulturze. Wszystko zmienia się adekwatnie do postępu technologii, a także stopnia wyszkolenia agentów służb FBI. 4.5/6 - warto przeczytać

bookendorfina.pl Izabela Pycio


W historii Stanów Zjednoczonych dokonano setek tysięcy napadów na banki. Nie ma drugiego narodu na świecie, który pod tym względem mógłby równać się z Amerykanami. Jeden z największych dziewiętnastowiecznych napadów na bank miał miejsce w Nowym Yorku, a dokonał go 36-letni imigrant z Anglii, niejaki William Murray. Najmłodszym rabusiem został 19-latek, a najstarszym 90-letni mieszkaniec Teksasu. Książka, która trafiła w Państwa ręce dotyczy częściowo skoków na banki. Dotyczy także drogi dolara z Czech do Ameryki, chaosie finansowym jaki panował w pierwszych dekadach istnienia kraju, ale to także alarmy, wybuchające farby, pułapki na przestępców, czy systemy GPS oraz o technologii i pomysłowości. Na liście rabusiów poszukiwanych przez FBI znajduje się bardzo wiele kobiet. Ale napadanie na banki zawsze było i pozostanie męskim zajęciem. Obecnie większości napadów na banki dokonuje się po amatorsku i bez przygotowania. W historii napadów było jednak wielu rabusiów, którzy opracowywali plany skoków na banki również przebierając się i przybierając przeróżne maski. Patrząc na przebrania i maski rabusiów można uznać, że na banki w Stanach najczęściej napadają mikołaje. Za mikołaja przebrał się przestępca z Memphis, który zanim zażądał pieniędzy, rozdawał klientom słodycze. Rabuś z Kaliforni zaś już w listopadzie ubrał się czerwony płaszcz, na głowę włożył czapkę z pomponem, dokleił sobie brodę z waty i obrabował bank w Los Angeles. Żaden jednak z rabusiów nie wykazał się większą wyobraźnią niż 22-letni Steven King. Otóż chłopiec napadł na bank używając jako broni własnej ręki, ale czy skutecznie? Autor w swej fantastycznej książce przedstawia nam znanych rabusiów, a także rabusiów rebeliantów. Taką najbardziej znaną parą są Bonnie and Clyde-Romeo i Julia z Teksasu. Autor bardzo czytelnika bawi i rozśmiesza, między innymi wtedy, gdy opisuje napad z tatusiem. Przytoczę Wam go po krótce: 24-letnia Chelsea wciąż mieszkała z rodzicami. Pewnego razu postanowiła więc popełnić „najłatwiejsze przestępstwo z możliwych”, czyli napaść na bank. Poprosiła ojca, aby zawiózł ją do banku. Założyła więc perukę i ciemne okulary, podeszła do okienka i pokazała kasjerowi notatkę: ”Masz dokładnie minutę, by dać mi wszystkie pieniądze, bo cię zastrzelę”. Dziewczyna wzięła pieniądze i wsiadła do samochodu ojca. Już wieczorem zapukała do ich mieszkania policja, a ojciec tłumaczył się, że to pieniądze są za pracę córki w banku. Mam nadzieję, wspólnie z autorem, że lektura tej książki przybliży Wam barwny i mniej znany fragment historii Ameryki. Na pewno przy tej książce będziecie się dobrze bawić, czego Wam szczerze życzę.

DobreRecenzje.pl Dorota


Czy samozwańczy eksperci od Stanów Zjednoczonych są nam jeszcze potrzebni tak jak w latach 90., kiedy wyjazd za ocean był czymś niedostępnym dla większości mieszkańców naszej części Europy? Do postawienia takiego pytania zachęca nowa książka Marka Wałkuskiego, korespondenta Polskiego Radia w Waszyngtonie, który od lat jest jednym z najpopularniejszych komentatorów tamtejszego życia politycznego, kulturalnego i codziennego. „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” to najbardziej zwarta tematycznie, pełna smacznych niespodzianek książka autora. Solidna opowieść o napadach na banki obnaża przy tym ograniczenia snutej przez Wałkuskiego narracji o USA – ograniczenia, które w 2017 roku możemy bez problemu pokonać. „To jest napad!” stanowi katalog wyjątkowych i głośnych napadów na banki. Anegdoty o rabusiach-nieudacznikach wypełniają znaczną część książki, przypominając o swoim rodowodzie, czyli Trójkowych audycjach Wałkuskiego i Kuby Strzyczkowskiego. Można odnieść wrażenie, że Wałkuski pisze tak, jak mówić powinni radiowi korespondenci: z dbałością o jasny układ faktów i jednoznaczność przekazu, unikając wyszukanych słówek, wyciskając z każdej historii jej atrakcyjną fabularnie istotę. Ten styl – przesadnie prosty i pozbawiony angażującego, literackiego rytmu – irytował mnie już w „Wałkowaniu Ameryki”, które było w założeniu ambitną „książką o Stanach” – wieloaspektowym opisem funkcjonowania kraju, który sprawia wrażenie banalnego i niekiedy prostackiego, a jakimś cudem wciąż wymyka się łatwym podsumowaniom. „To jest napad!” – mimo konsekwentnej monotematyczności – jest jednak propozycją na tyle różnorodną, że poczciwość stylu autora nie jest aż tak rażąca. Pozwala ona skupić się na słabo opisanym w Polsce fenomenie – tytułowej „nieznanej historii” romansu amerykańskich utracjuszy i coraz lepiej chronionych banków, czyli swojskich przyczółków kapitalizmu. Wałkuski poświęca dużo energii, by udowodnić, że napady na banki są iście amerykańskim przestępstwem – tym dla świata kryminalistów, czym baseball jest dla świata sportu. Czytając malownicze opisy rabunków, zarówno tych z końca XVIII wieku jak i współczesnych, widzimy, że istnieje niemal odrębna kultura i obyczaje związane z tą „dyscypliną” kryminalną. Obok wirtuozów w swoim fachu sąsiadują – chyba znacznie liczniejsi – przestępcy niewydarzeni: zaliczający wpadkę za wpadką, zdradzający przez przypadek swoją tożsamość, tchórzący w obliczu niebezpieczeństwa, niegrzeszący inteligencją na żadnym etapie przygotowywania „skoku”. Wałkuski podaje dziesiątki przykładów, najczęściej po prostu streszczając historie poszczególnych napadów. Szczególnie interesujące są jego opisy starych zabezpieczeń bankowych (lub ich braku) i postępującej technicyzacji, która stawia przed rabusiami nowe wyzwania. Podstawowy mechanizm pozostaje jednak ten sam: przestępca podchodzi do okienka kasjera i wręcza notkę z żądaniem pieniędzy. Reszta to już kwestia starannego przygotowania i odrobiny szczęścia. Książkę Wałkuskiego czytałem głównie w Teksasie, który ma godną tradycję napadów na banki i gdzie urodziło się duże grono zaradnych przestępców. W dwóch obszernych częściach książki, „Znani rabusie” oraz „Słynne napady”, otrzymujemy pogłębiony opis kilku utrwalonych w amerykańskiej mitologii postaci: Jesse’ego Jamesa, Butcha Cassidy’ego i Sundance Kida, Bonnie i Clyde’a, Johna Wojtowicza… Wszyscy oni są bohaterami słynnych amerykańskich filmów (głównie okresu kontestacji). Bonnie i Clyde, na przykład, to urodzeni Teksańczycy, unieśmiertelnieni w wyjątkowo brutalnym jak na swoją epokę filmie Arthura Penna z 1967 roku. Kiedy dostrzeżemy, że legendarnych przestępców łączy zamiłowanie do napadania na banki, zrozumiemy, jak dużą wagę dla amerykańskiej popkultury ma hasło „Bierz forsę i w nogi!”. Szkoda, że autor jest w niewielkim stopniu zainteresowany związkami kina, literatury, popowej wyobraźni i tematu, który wziął sobie na warsztat. Choć przy okazji Wojtowicza wspomina oczywiście o „Pieskim popołudniu” Sidneya Lumeta, a nawet o dokumencie „The Dog” Allison Berg i Franka Keraudrena z 2013 roku, to w przypadku pozostałych bohaterów Wałkuski nie wychodzi poza tryb sprawnego sprawozdawcy zainteresowanego rekonstrukcją faktów i najważniejszych elementów biografii. To właśnie brak impulsu, by okrasić całość wzbogacającą nasze spojrzenie interpretacją napadów na banki przesądza o przeciętności książki. Wałkuski szkicuje kontekst historyczny i społeczny poszczególnych stuleci i dekad, w jakich działali „znani rabusie”, ale robi to z bezpiecznej pozycji kogoś, kto amerykańską kulturę afirmuje w całej rozciągłości. W tym sensie „To jest napad!” przypomina zdjęcia Tomasza Tomaszewskiego z albumu „Poszukiwanie Ameryki” z 1993 roku – bodaj pierwszej „książki o Stanach”, jaką miałem w rękach jako dzieciak. Tomaszewski, przemierzywszy Amerykę wzdłuż i wszerz – wraz z żoną i reportażystką Małgorzatą Niezabitowską oraz córką Maryną – wykonał zdjęcia, z których ułożył zachwycającą mozaikę Ameryki i amerykańskości. Na okładce albumu widnieje młody mężczyzna w słomkowym kapeluszu i chuście na szyi, którego twarz pomalowana jest kolorami amerykańskiej flagi w paski i białą gwiazdę. Na zdjęciach znajdziemy pełno znaków, które kojarzymy ze Stanami (od Coca-Coli po domowe strzelby i bezkresną, monumentalną przyrodę), ale tworzą one obraz powierzchowny – idealnie pasujący do dekady zachwytu wszystkim, co „made in USA”. Dzisiaj, kiedy mamy wirtualny dostęp do niewyczerpanych źródeł wiedzy o Stanach, a Wydawnictwo Czarne publikuje wyborne reportaże w „Serii Amerykańskiej”, życzliwe gawędziarstwo spod znaku Wałkuskiego to za mało, by stworzyć prawdziwie pasjonującą opowieść o Ameryce. Uciekanie od poważniejszej analizy relacji rasowych, przemian ekonomicznych czy też szalejącej w kraju przemocy związanej z użyciem broni – w książce o napadach na banki! – to droga na skróty. Owocuje ona bezpretensjonalnym, humorystycznym zbiorem anegdot z celnie dobranymi zdjęciami, ale zarazem daleko jej do totalnego „American Hustle”, na który liczą zafascynowani tym krajem czytelnicy i czytelniczki.

rozswietlamykulture.pl Sebastian Smoliński


Co zajmuje ważne miejsce w zbiorowej wyobraźni Amerykanów? Co jest kanwą tysiąca książek, programów telewizyjnych, teledysków, gier wideo, filmów oraz dowcipów? Napady na bank. Skok na bank to najbardziej amerykańskie przestępstwo, obywatele rabowali je od początku istnienia Stanów Zjednoczonych. Do połowy XIX wieku robili to, włamując się do nich, a początek XX wieku przyniósł profesjonalizację zawodu rabusia bankowego. Z każdym rokiem sukcesywnie rosła liczba napadów, rekordowy był rok 1991, kiedy to w całym kraju dokonano 9400 tego typu przestępstw. Marek Wałkuski, korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie po raz kolejny w sposób lekki i zabawny opowiada o Ameryce. Od dwóch lat w każdy piątek na antenie PR3 w "Przeglądzie prasy z Waszyngtonu" w rozmowie z Kubą Strzyczkowskim, przytacza żartobliwe historie o skokach na banki. Oczywiście, to kolejna okazja do lepszego poznania Ameryki, którą autor przybliżył już polskiemu czytelnikowi za pomocą dwóch książek "Ameryki po KaWałku" oraz "Wałkowaniu Ameryki". Jak przy każdym spotkaniu z autorem, musimy przygotować się na pasjonującą lekturę, od której niełatwo będzie się oderwać. Kompleksowe zajęcie się tematem, gwarantuje omówienie tematu z każdej strony. Mamy tu więc analizę rozwoju skoków na bank, ewolucję zabezpieczeń bankowych przed napadami, portrety najsławniejszych rabusiów, walkę policji z tym rozpalającym wyobraźnię przestępstwem. Nie mogło zabraknąć historii o broni używanej przez przestępców, samochodach gangsterów i policyjnych radiowozach. Alarmy, wybuchające farby, pułapki, systemy GPS – to nie tylko opowieści o technologii, a przede wszystkim przykład pomysłowości i amerykańskiego ducha przedsiębiorczości. Metody działania wymiaru sprawiedliwości oraz wysokie wyroki na setki lat to kolejne ciekawostki, od których aż roi się w książce. Nie mogło oczywiście zabraknąć humorystycznego zbioru historii opowiadających o nieudanych skokach oraz pobudkach, jakimi kierowali się rabusie. Podjęty temat to również okazja do analizy społecznej, której autor nigdy nie unika w swoich publikacjach. Metody działania oraz charaktery napadów stanowiły przecież czyste odzwierciedlenie czasów, w których żyli ci, którzy posuwali się do takiego kroku. To również zmieniający się obraz stosunku amerykańskiego społeczeństwa do zjawiska przestępczości i do instytucji państwa, takich jak banki, policja czy FBI. Niezaprzeczalnie, napady na banki to niezwykle ciekawy element historii Stanów Zjednoczonych, a przewodnictwo w tym temacie Marka Wałkuskiego, dodaje lekturze dodatkowego kolorytu.

Opętani Czytaniem Mg Ca


Przed napadem na bank… zjedz obiad! Książka, którą chcę przybliżyć, na pierwszy rzut oka wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Jakoś nie byłam przekonana, czy na pewno jest to coś dla mnie. Potem przejrzałam spis treści – wygląda interesująco. Przewertowałam kartki i przyjrzałam się ilustracjom – coraz ciekawiej. Na końcu zaczęłam czytać i… przepadłam! „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” Marka Wałkuskiego to prawdziwy dynamit! Nie pamiętam, kiedy jednocześnie się śmiałam i dowiedziałam tylu ciekawostek. Marek Wałkuski jest korespondentem Polskiego Radia w Waszyngtonie i w każdy piątek rozmawia na antenie Trójki z Kubą Strzyczkowskim o rabusiach i napadach na bank. Nie chcę tutaj robić reklamy, ale… Panie Marku, ma Pan nową słuchaczkę audycji! Spokojnie, to tylko napad! Skoro jestem tak zachwycona tą pozycją, to skąd wynikał mój początkowy sceptycyzm? Cóż, niekoniecznie czuję się wielbicielką tak „męskiej” dziedziny jaką są napady. Ale im dłużej czytałam, tym pod większym wrażeniem byłam i tym większe były moje wybuchy śmiechu. Autor ma tak fantastyczny, niewymuszony styl pisania, że coś, co w rzeczywistości stanowi element historii i kultury Stanów Zjednoczonych przybiera formę zabawnej i niezwykle barwnej opowieści o pierwszych napadach na banki na Dzikim Zachodzie i tych, jakie są dokonywane obecnie. Jeżeli ktoś rzuci hasło „napad na bank”, z jakim krajem się kojarzy? Oczywiście, USA. Nie ma drugiego miejsca na świecie, gdzie tak często dochodzi to przestępstw tego typu. Marek Wałkuski opowiada o pierwszych napadach i ich ewolucji od samego początku, kiedy były dokonywane przez kowbojów. Jest poruszana kwestia organizacji, tego, co wolno, a czego unikać podczas napadu. Brzmi to jak poradnik, ale kiedy widzimy dekalog rabusia i pod każdym punktem jest historia śmiesznego napadu, wszystko nabiera sensu. Czy na przykład wyobrażacie sobie napadać na bank bez zjedzonego obiadu? Śmieszne? Być może, ale nie dla rabusia, który przy kasie zemdlał z głodu, a policja wyniosła go na noszach. Każda strona to wiele takich historii. Poznajemy także gangsterskich celebrytów jak Bonnie i Clyde. Widzimy ich na zdjęciach, więc legendy zyskują twarze. Ameryka w nowym świetle Co ciekawe, książka to nie tylko napady. To także historia powstania współczesnych dolarów. Odwieczna walka między bankowością i rabusiami. Banki stosują coraz to nowsze zabezpieczenia, rabusie metody. Jest także przybliżona historia samych banków w odniesieniu do kryzysów finansowych i rynków. Treści są obszerne, informacji dużo, ale podczas lektury łatwo o tym zapomnieć. Dodatkową zaletą tego tytułu jest to, że jest ładnie wydany. Jak wspomniałam, ilustracje, zazwyczaj zdjęcia, bardzo mnie zaintrygowały i nakłoniły do tego, żeby od razu zagłębić się w lekturę. Czy na Was podziałają podobnie? „Zrozumienia u sędziego nie znalazł natomiast siedemdziesięcioletni Lawrance Ripple z Kansas City, który chciał iść do więzienia, ponieważ nie mógł wytrzymać nieustających kłótni z żoną. Gdy we wrześniu 2016 roku po raz kolejny zaczęła się na niego wydzierać z powodu nie naprawionej pralki, wziął długopis i kartkę, napisał coś na niej i wyszedł z domu, zapowiadając, że woli zgnić za kratkami, niż z nią żyć. Kilka minut później wszedł do banku i podał kasjerowi kartkę z tekstem: Mam pistolet. Daj mi wszystkie pieniądze. Gdy otrzymał plik banknotów, siadł na podłodze w korytarzy i wdał się w pogawędkę z bankowym strażnikiem. Po aresztowaniu opowiedział agentom FBI, jaką to zołzę poślubił, i wyjaśnił, że nie mógł wytrzymać ciągłych awantur. Sędzia Carlos Muruguia nie posłał jednak Ripple’a do więzienia, tylko wymierzył wyrok pół roku… aresztu domowego”.

Kulturantki.pl Ewa


Długoletni korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie, Marek Wałkuski, swoimi książkowymi i radiowymi opowieściami o Stanach Zjednoczonych zdobył grono oddanych wielbicieli. Każdy, kto miał przyjemność zetknąć się z jego opowieściami o Ameryce, bez wahania sięgnie zapewne i po to dzieło, a ja od razu mogę zagwarantować, że się nie rozczaruje. W swojej najnowszej książce Marek Wałkuski wziął pod lupę historię napadów na banki. Stany Zjednoczone dzierżą, bowiem niechlubny prymat w tej dziedzinie: ponad 4200 napadów w roku 2016, muszę przyznać, że skala zjawiska była dla mnie zaskoczeniem. Takich niespodziewanych informacji, jest zresztą w książce Marka Wałkuskiego więcej i to pierwsza z wielu jej zalet. Część z tych opowieści znają już słuchacze Polskiego Radia, a teraz do rąk czytelników trafiło atrakcyjne kompendium wiedzy o tym dość specyficznym fragmencie amerykańskiej historii. Proszę się jednak nie obawiać się, że powstała nudna, przeładowana liczbami quasi encyklopedia. „To jest napad” napisana jest lekko, przystępnie, nierzadko z przymrużeniem oka – zwłaszcza w opowieściach o rabusiach roztargnionych czy niezbyt rozgarniętych. Autor pokusił się jednak o coś więcej niż tylko stworzenie zbioru anegdot o konkretnych napadach, pokazując całe tło, które z tematem jest związane. Mamy więc krótki wykład o historii systemu finansowego i monetarnego USA oraz o amerykańskich banknotach, metodologii napadów, broni. Wałkuski portretuje najsłynniejszych przestępców, ale pisze także o drugiej stronie, czyli bankach, sposobach, w jaki radziły sobie i radzą z zagrożeniem napadami, metodach obrony. Wreszcie opisuje działania wymiaru sprawiedliwości oraz systemu penitencjarnego. To wszystko brzmi niezwykle poważnie, ale jak już zaznaczyłem czyta się książkę Marka Wałkuskiego jednym tchem. Wisienką na torcie jest kończący książkę „napadowy top” – kilkanaście, krótkich, najbardziej niesamowitych historii związanych z opisywanym tematem. „Napadł” mnie Marek Wałkuski swoją książką, a ja szybko się poddałem. Kapitalny tekst, który przywoła i uśmiech i zdumienie, zafascynuje, a przede wszystkim da bezbrzeżną satysfakcję z lektury.

Donos Kulturalny k_carol


Napady na banki to przestępstwo, które jak żadne inne, wdarło się w świadomość ludzi, jako niemalże romantyczny zryw ku niespełnionym marzeniom o byciu bogatym. Chyba każdy z ludzi przynajmniej raz fantazjował na ten temat, co by zrobił z ogromną ilością pieniędzy, gdyby tylko uszło mu to na sucho. Wśród dziecięcych zabaw, napady są jedną z najbardziej popularnych form rywalizacji na podwórku. Odwieczna wojna pomiędzy tymi dobrymi – policjantami, a tymi złymi – rabusiami, napędzana jest wyjątkowo kolorowym spojrzeniem na ten aspekt kryminalnej działalności. Pod koniec ubiegłego wieku, kinematografia postawiła solidne fundamenty, mające na celu stworzenie z przestępców parających się tym fachem, antybohaterów idealnych. W ogromnej większości zostali oni przestawienie jako osoby szukające przygód, zastrzyku adrenaliny, a nawet całkiem porządnych ludzi. Tyle sztuka, a co ma do powiedzenia nam szara rzeczywistość? Znany Polski dziennikarz, Marek Wałkuski, postanowił przyjrzeć się tej dziedzinie przestępczości w sposób bardziej naukowy, bo poprzez analizę wielu, spośród milionów doniesień, o napadach na banki na terenie USA. Książka Pana Wałkuskiego kupiła mnie już samym swoim pomysłem. Stojąc w korku uwielbiam słuchać tego typu opowieści w radiu samochodowym. Nie wnoszą one nic szczególnego do naszego życia, poza wiedzą, która możemy pochwalić się wśród znajomych na imprezach. Pomimo tego gdzieś w nich tkwi prawdziwe oblicze przeciętnego człowieka, który postanowił obrabować bank. Co pchnęło tych ludzi do tego czynu? Gdzie szukać przyczyny takich działań, a co najważniejsze, jaki z tego wyciągnąć wniosek? Autor książki na samym wstępie opisuje w sposób jasny, bo poparty dokładnymi danymi, jak wygląda przeciętny profil osoby pragnącej się wzbogacić na rabunku pieniędzy innych ludzi. Większość z Was pewnie myśli to samo co ja, przed lekturą książki – banki rabowane są przez osoby biedne. Jakim wielkim zaskoczeniem było dla mnie odkrycie na kartach książki „To jest napad!” że jest to tylko pewna część ogółu. Równie często na taki czyn decydują się osoby, które aspekt finansowy traktują zupełnie drugoplanowo. Pan Wałkuski bardzo dokładnie przedstawia, kilka podstawowych typów ludzi, którzy tworzą całość grupy społecznej odpowiedzialnej za napady. Najbardziej przypadła mi do gustu, chociaż to może nieodpowiednie określenie, grupa znudzonych życiem ludzi. Wśród nich znajdziemy starszego mężczyznę, który tak bardzo pokłócił się z żoną, że jedyna alternatywą dla jego katorgi okazał się napad na bank. Miał nadzieję, że dzięki temu trafi do więzienia, z dala od żony, ale na jego nieszczęście, otrzymał, uwaga, areszt domowy. Całość książki wypełniona jest kuriozalnymi przypadkami, które u czytelnika potrafią wzbudzić śmiech, a także politowanie. Dużym plusem książki jest wyjątkowo przystępny styl pisania autora, co nie było trudne do przewidzenia, biorąc na uwagę jego zawód, czyli dziennikarza. Czytając „To jest napad!” ma się wrażenie słuchania tych opowieści w radiu. Krótkie i zwięzłe opisy, zawierają wszystko, co jest ważne dla danej opowieści, dzięki czemu przeczytanie kilkudziesięciu takich historii, nie męczy czytelnika ani trochę. Autor nie postanowił jednak bazować tylko na tego typu szkielecie, przy tworzeniu swojej książki. Bardzo dużo miejsca poświęcił w niej, na opisaniu najczęstszych schematów występujących podczas napadów. Po kolei analizuje to jakie przebrania potrafią dobrać sobie przestępcy, jakiej broni należy się przy nich spodziewać, a także analizuje techniki włamu, ucieczki oraz częstego pościgu. Dzięki takiemu rzeczowemu podejściu do tematu, czytelnik ma jasny obraz tego jak wygląda przeciętny napad na bank w USA. Pan Wałkuski przedstawia czasy, kiedy banki były rabowane jeszcze przy użyciu koni, jako środka lokomocji, oraz dogłębnie analizuje zmieniające się tło historyczne stanów zjednoczonych na przestrzeni XX wieku. Wbrew pozorom, ma to bardzo duże znaczenie, nie tylko na częstotliwość napadów, ale na sam ich przebieg. Lektura „To jest napad!” jest naprawdę pasjonującą przygodą, która potrafi wzbudzić śmiech, politowanie nad rabusiami, a nawet w pewien sposób zrozumienie, jak to ma miejsce w rozdziałach o legendarnych rabusiach. „To jest napad!” ma w sobie cechy naprawdę dobrej książki rozrywkowej, która poparta jest solidną wiedzą, ubraną w słowa świetnego dziennikarza, dzięki czemu pochłania się ją w bardzo krótkim czasie. Grono odbiorców na pewno nie powinno zostać ograniczone jedynie do osób interesujących się tematyką napadów na bank, czy historią. Każdy opisany w książce Pana Wałkuskiego epizod, z powodzeniem mógłby zostać scenariuszem na film, albo powieść. Z wieloma z nich tak się właśnie stało, co tylko bardziej zachęca do zagłębienia się w ten temat.

moznaprzeczytac.pl Paweł Marek


Na rynku księgarskim nakładem wydawnictwa Helion ukazała się kolejna już książka amerykańskiego korespondenta Polskiego Radia. Tym razem Ameryka została ukazana przez pryzmat historii napadów na bank.Wszystko zaczęło się w 2008 r., kiedy Marek Wałkuski wyjechał do Waszyngtonu. Od tego momentu w piątkowym, popołudniowym wydaniu "zapraszamy do Trójki" u Kuby Strzyczkowskiego ukazuje się jego relacja na temat Ameryki, od polityki po zwykłą codzienność. Na zakończenie tych relacji pojawiały się krótkie opowiastki na temat najbardziej nieudanych napadów bankowych. I ta tradycja trwa na antenie Trójki aż do dzisiaj. Z wielu relacji narodził się pomysł przedstawienia Ameryki na tle bankowości i napadów na te placówki. "W ciągu minionej dekady miałem okazję opowiedzieć setki historii o roztargnionych rabusiach, którzy zostawiali przy kasach dowody osobiste, wypisywali notatki z żądaniem pieniędzy na czekach z własnym nazwiskiem i adresem, zapominali założyć na twarz maski, mdleli przy kasie albo podczas ucieczki gubili cały łup. Byli też tacy, którym w trakcie napadu odholowywano niewłaściwie zaparkowany samochód albo którzy wpadali w ręce policji, gdy wracali do banku z pretensjami, że dostali za mało pieniędzy. Żartobliwe historie o skokach na banki dodają lekkości naszym rozmowom z Kubą i często wywołują uśmiech u słuchaczy. Dla mnie stały się również okazją do lepszego poznania Ameryki" - podkreśla w książce dziennikarz. Oczywiście, w książce nie zabrakło dziesiątek opowieści o niezbyt rozgarniętych rabusiach, którzy przeszli do historii jako nieudacznicy albo pechowcy. Jednak publikacja tylko częściowo dotyczy skoków na banki. "Napady stanowią dla mnie punkt wyjścia do szerszej opowieści o historii i współczesności Ameryki. Piszę więc o tym, jak w początkach Stanów Zjednoczonych człowiek niesłusznie oskarżony o włamanie do banku stał się bohaterem walki o prawa obywatelskie, jak po wojnie secesyjnej partyzanci Konfederacji rabowali banki, by uderzyć w instytucje znienawidzonej Północy, i o tym, jak na początku XX wieku rewolucja technologiczna zmieniała amerykańskie społeczeństwo. Opowiadam o drodze dolara z Czech do Ameryki, chaosie finansowym, jaki panował w USA w pierwszych dekadach istnienia kraju, o tym, jak rząd federalny nad nim zapanował, jaką rolę odgrywał parytet złota i dlaczego prezydent Nixon go porzucił" - pisze Wałkuski. W publikacji znalazła się również historia amerykańskich banków i instytucji finansowych. To także opowieści o broni używanej przez przestępców, samochodach gangsterów i policyjnych radiowozach oraz najlepiej strzeżonych skarbcach Rezerwy Federalnej. W publikacji znajduje się także wiele faktów na temat wymiaru sprawiedliwości w USA - od metod działania prokuratury i sędziów, przez wysokie wyroki na setki, a nawet tysiąc lat pozbawienia wolności, po owiane złą sławą więzienia, takie jak Sing Sing czy Alcatraz. "To jest napad. Czyli kaWałek nieznanej historii Ameryki" to nie tylko lektura obowiązkowa dla słuchaczy piątkowych relacji Marka Wałkuskiego w Trójce. To także opowieść dla tych wszystkich osób, które są zafascynowani Ameryką.

Portalmedialny.pl KW


Każdy z nas marzył zapewne kiedyś o tym, by zostać policjantem... Ale wcale nie mniejsza liczba naszych dziecięcych wcieleń pragnęła stanąć po drugiej strony barykady, stając się sprytnymi, nieuchwytnymi i zagadkowymi złodziejami! Złodziejami, napadającymi na banki w iście hollywoodzkim stylu, a więc z kapeluszem na głowie, koltem bądź karabinem maszynowym w ręku i piękną kobietą, tudzież przystojnym mężczyzną, u boku:) I oto marzenie to po części spełnia wspaniała książka pt. "To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki", autorstwa Marka Wałkuskiego. Książka, przybliżająca legendę najsłynniejszego amerykańskiego przestępstwa - napadu na na bank, a czyniąca to zarówno przy pomocy suchych faktów, intrygujących ciekawostek, jak i też pokaźnej dawki humoru... Wydana nakładem Wydawnictwa Editio niniejsza pozycja, odkrywa przed nami historię, legendę, jak i też sekrety amerykańskiej kultury przestępczej, oczywiście w oparciu o napad na bank! To wgląd w historię tego fachu, konfrontacja z legendami owego rzemiosła w osobach takich tuz jak Jesse James i John Dillinger, czy też wreszcie spojrzenie na cały system bankowo - ochronny w USA. Znajdziemy tu moc intrygujących ciekawostek, potężną porcję wiedzy, jak i nieznane nam anegdoty, historie i opisy nie do końca udanych prób napadów na bank, za to jak najbardziej śmiesznych i absurdalnych:) Całości dopełnia zaś analiza hipotetycznego planu napadu na bank autora książki (który nota bene powszechnie się z tym odnosi), skupiającego się na współczesnych zabezpieczeniach, zasadach działania personelu, samych bankach..., a także potencjalnych karach, jakie to grożą w razie (mało prawdopodobnej) wpadki...;) Książka Marka Wałkuskiego to literatura reportażu z najwyższej półki, oferująca sobą niezwykle barwne połączenie walorów edukacyjnych, z pełnokrwistą rozrywką literacką. Oto z jednej strony autor prowadzi nas przez meandra złodziejskiego fachu, zarówno w oparciu o burzliwą historię Stanów Zjednoczonych, jak i współczesny obraz tego rzemiosła. Z drugiej strony zaś lektura ta oferuje nam moc adrenaliny, potężną garść intrygujących opowieści o spektakularnych, choć częsciej kompletnie nieudanych napadach na banki, zaczerpniętych gdzieś z kryminalnych kronik policyjnych, jak i też wreszcie wysmakowany, czarny i często bardzo odważny humor. Wszystko to składa się na książkę, którą czyta się z wielką przyjemnością, ogromnym apetytem i uznaniem dla autora, który wykonał tu kawał perfekcyjnej i bardzo dobrej roboty! "To jest napad! Czyli...", to opowieść o złodziejstwie, kradzieżach, bogatych łupach i spektakularnych karach tych, którzy prędzej lub później, wpadli w ręce policji. Jednocześnie jest to również spektakularna narracja o historii Stanów Zjednoczonych, od zawsze powiązana z przestępstwem. Dziki Zachód, klimatyczne lata 20 -te ubiegłego wieku, czy też już powojenna rzeczywistość tego wielkiego kraju, zawsze łączyła się z bronią, chęcią łatwego zysku, konfrontacją dobrych obywateli, z tymi o nieco bardziej podłej naturze. Autor idzie tu jednak o krok dalej, przedstawiając nam również dzieje amerykańskiej waluty, bankowych sejfów, narzędzi do ich otwierania, czy też choćby historię FBI i systemu penitencjarnego w tym kraju. Wszystko to daje nam niezwykle barwny, kompletny i fascynujący obraz Ameryki, jako kraju wielkich marzeń i snów również da tych, którzy postawili w swoim życiu na złodziejstwo. Książka ta stanowi również (nie bójmy się tego powiedzieć) doskonały poradnik dla przyszłego i potencjalnego włamywacza, marzącego o wielkim skoku bank:) Otóż autor rozkłada ten proces na czynniki pierwsze, poświęcając każdemu z etapów (planowanie, rozeznanie, zadbanie o drogi ewakuacji, kamuflaż, możliwe niepożądane wpadki itd...) odpowiednio wiele miejsca, by zgłębić ów temat w największym stopniu. Korzysta on przy tym z doświadczeń innych przestępców, stróżów prawa, jak i też własnych cennych informacji człowieka, który spędził w tym dziwnym kraju wiele lat...:) Tak więc jeśli planujecie wyprawę za Ocean, to koniecznie zabierzcie ze sobą książkę Pana Marka, wszak kto wie..., a nóż zabraknie wam pieniążków na dobrą zabawę i trzeba będzie je jakoś zdobyć...;)? Lektura książki Marka Wałkuskiego, to niezwykle intrygująca przygoda czytelnicza, niosąca sobą świetną zabawę, ale także i pasjonujące treści poznawcze. Efekt ten nie byłby jednak z pewnością tak spektakularny, gdyby nie wyjątkowy styl toczenia opowieści przez autora. Styl nacechowany lekkością, swobodą wypowiedzi, potocznym, ale i zarazem pięknym językiem, jak i przede wszystkim umiejętnością zainteresowania czytelnika tym, co chce on nam sobą przynieść. To trochę jak pasjonująca gawęda bliskiego i wielce lubianego przez nas przyjaciela, który dzieli się z nami swoją pasją, zainteresowaniami i pokaźną porcją wiedzy o swym hobby, czyli w tym wypadku napadach na amerykańskie banki:) I czytając tę książkę po prostu czuje się to, iż jej autor zna się na tym temacie, wie o czym pisze i że możemy mu w pełni zaufać w tej kwestii:) Na duże słowa uznania zasługuje także Wydawnictwo Editio, które to zadbało w każdym calu oto, aby dzieło to prezentowało się niezwykle efektownie. Mam tu na myśli przykuwającą wzrok okładkę, doskonałej jakości papier, najwyższej klasy druk, przejrzysty układ treści, jak i też pokaźną i bardzo efektowną szatę fotograficzną. Otóż obok pasjonującej treści otrzymujemy tu także szereg wspaniałych zdjęć, obrazujących mistrzów włamań do banków, niezbędne narzędzia ku temu służące, same banki, jak i też wszelkie inne aspekty powiązane z tą profesją. Innymi słowy rzecz ujmując, jest tu na czym oko zawiesić..., a przez to też sama ta książka może stanowić doskonały upominek dla wszystkich miłośników Ameryki, której to historię tworzyły także wielkie napady na banki... Spotkanie z książką "To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki", gwarantuję nam kilka długich godzin niezapomnianej wyprawy do Stanów Zjednoczonych, które to tym razem poznajemy od zupełnie innej i niezwykle intrygującej strony. Od strony napadu na bank i wszystkiego tego, co z tym procederem jest związane, a o czym nigdy byśmy nawet w ten sposób nie pomyśleli. Świetna zabawa, moc interesujących faktów, jak i też pokłady dobrego humoru - oto co znajdziemy na tych ponad 330 stronach opowieści Marka Wałkuskiego, do poznania to której gorąco zachęcam!

Sztukater.pl ULECZKAA38


„To jest napad!” - każdy z nas słyszał nieraz te słowa padające z ekranu, oglądając western, kryminał w stylu noir czy współczesny film gangsterski. Marek Wałkuski to wieloletni korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie. W USA spędził już naprawdę dużo czasu i zna ten kraj nie tylko od strony teoretycznej. Widać też u Wałkuskiego doświadczenie radiowca. Zapytany o konwencję w jakiej napisana jest książka „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” odparłbym, że jest to pozycja reportażowa. I choć sam zbytnim admiratorem reportażu nie jestem, to tę pracę czytałem z wielką przyjemnością. „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” – napady na banki w historii Książka poświęcona jest napadom na banki w historii i kulturze Stanów Zjednoczonych – od końca XVIII w. aż po dzień dzisiejszy. Autor na samym początku zaznacza, że fenomen napadu na bank, jaki znamy nam chociażby z kinematografii, jest rzeczą ściśle amerykańską. W Ameryce zawsze trzeba zakładać, że rabuś jest uzbrojony. Skutkiem tego są procedury bezpieczeństwa, mające na celu nieryzykowanie życiem pracowników i klientów banków wziętych jako zakładnicy. Napad może jawić się jako łatwy sposób zarobek nawet dla rabusiów w rzeczywistości nie posiadających broni palnej i zakładających, że nikt nie będzie się kwapił by to zweryfikować. A ponieważ napady dokonywane są przeważnie z motywów czystko rabunkowych, dla autora stanowiło to dobry pretekst także do przedstawienia historii dolara oraz amerykańskiego systemu bankowego. Wałkuski opisuje także poszczególne stadia napadu, od opracowania jego planu począwszy, uzbrojenie napastników, kamuflaż za pomocą przebrań czy masek aż do fazy dokonania. Opisane są też formy szczególne, jakimi są napady na transporty pieniędzy. W końcu dowiadujemy się także jak na bank napadać nie należy, poznając jednocześnie największe „wpadek” rabusiów. „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” – napad na bank w popkulturze Z tego co dotąd napisałem może się wydawać, że jest to pozycja adresowana w sposób szczególny do miłośników kroniki kryminalnej. To prawda, oni na pewno będą ukontentowani, ale krąg potencjalnych odbiorców jest znacznie szerszy. Książka z pewnością zasługuje na uwagę ze strony wszystkich osób zainteresowanych kulturą amerykańską. Nie sposób bowiem nie zgodzić się z autorem, że napad na bank w postaci takiej, jaka większości z nas przychodzi na myśl po usłyszeniu tych słów, to fenomen w dużej mierze amerykański. Przysłużyła się temu w znacznej mierze kultura popularna, przede wszystkim kinematografia. Jednocześnie wielu sprawców napadów przeszło do legendy, już za swego życia osiągając status swego rodzaju „celebrytów”. Można wręcz powiedzieć, że stali się oni bohaterami amerykańskiej zbiorowej wyobraźni, wręcz amerykańskiej mitologii. Choć Stany Zjednoczone istnieją od niespełna dwóch i pół stulecia, to jednak kultura amerykańska stara się nadrobić zaległości względem Starego Kontynentu i dość sprawnie wytwarza własny system zbiorowej wyobraźni. Tak jak komiksowych superbohaterów można uznać za odpowiednik mitologicznych herosów, a znany nam z westernów etos kowbojski porównać z europejskim etosem rycerskim, tak wielu bohaterów książki Wałkuskiego przeszło do legendy. Przykładem choćby Jesse James, który stał się dla niektórych – zupełnie wbrew faktom historycznym - kimś na kształt Robin Hooda, zabierającego bogatym, by oddawać biednym. Oprócz Jesse Jamesa, na kartach książki pojawiają się m.in. Butch Cassisy i Sundance Kid, Bonnie Parker i Clyde Barrow czy John Dillinger. To postaci znane większości z nas, przynajmniej ze słyszenia. Wałkuski z dużą swadą dekonstruuje tę amerykańską mitologię, pokazując że w działalności przestępczej nie ma zwykle nic szczególnie wzniosłego ani romantycznego. „To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” – pozycja dla każdego Szczególnie interesujący i barwny jest rozdział poświęcony napadowi na bank dokonanemu przez Johna Stanleya Wojtowicza, który stał się pierwowzorem scenariusza filmu Pieskie popołudnie z Alem Pacino w roli głównej. Wojtowicz (pochodził z mieszanej rodziny, ale uważał sie nie za Polish a za Italian American) zdecydował się na napad, aby zdobyć pieniądze na operację zmiany płci dla swego partnera życiowego. Na tle tego kryminalnego czynu czytelnik może zresztą zapoznać się może z wieloma faktami na temat historii nowojorskiej społeczności gejowskiej. Co ciekawe, Wojtowicz otrzymywał tantiemy za scenariusz Pieskiego popołudnia, ale siedząc w więzieniu nie odniósł żadnej osobistej korzyści z tych pieniędzy – szły one na fundusz pomocy ofiarom i na odszkodowania dla osób wziętych przez Wojtowicza jako zakładnicy. Po wyjściu na wolność sprawca napadu miał więc poważne kłopoty finansowe, z którymi radził sobie imając się różnych prostych prac. Między innymi aplikował na posadę ochroniarza w... banku na który napadł, nie kryjąc swej przeszłości, a nawet traktując ją jako atut i argumentując, że nikt bardziej od niego nie nadaje się na to stanowisko. Marek Wałkuski sporo uwagi poświęcił też problematyce napadów na bank widzianej niejako „od drugiej strony” – z perspektywy zapobiegania im. Możemy zatem poczytać o sejfach i zamkach, alarmach i czujnikach, a nawet pojemnikach z wybuchającą farbą i lokalizacji GPS. Zapoznać się możemy ze specyfiką pracy amerykańskiej policji a także historią dobrze znanego choćby wszystkim fanom filmów zza Oceanu Federalnego Biura Śledczego (FBI). Narracja, jak pisałem na wstępie, dociera aż do naszych czasów. Autor idzie zresztą z duchem czasu, ostatnie strony swej książki poświęcając napaściom dokonywanym w cyberprzestrzeni. * Jak widać problematyka napadów na banki w ujęciu Marka Wałkuskiego jest zagadnieniem niezwykle zróżnicowanym. W omawianej książce zapoznać się możemy z treściami dotyczącymi historii sensu stricto, kulturoznawstwa (amerykańska zbiorowa wyobraźnia), gospodarki (system bankowy), prawa (szczególnie karnego), kryminalistyki i kryminologii. Każdy czytelnik zainteresowany co najmniej jedną z wymienionych dziedzin wiedzy znajdzie tu dla siebie coś interesującego. Nade wszystko jednak polecam książkę Wałkuskiego osobom zainteresowanym kulturą amerykańską i Ameryką jako taką. Jak już pisałem, jest to pozycja utrzymana w konwencji reportażowej, czyta się ją bardzo szybko i z dużą przyjemnością. Dodatkowym atutem jest podzielenie jej na dość krótkie partie tekstu, co sprawia, że „To jest napad!” doskonale nadaje się do czytania w biegu – chociażby podczas jazdy środkami komunikacji czy oczekiwania na załatwienie jakichś spraw. Choćby w... banku.

Histmag.org


Napady na banki, to najbardziej amerykańskie przestępstwo, mówi Marek Wałkuski. Jest odbiciem barwnych dziejów tego kraju. Po lekturze ” To jest napad! Czyli kawałek nieznanej historii Ameryki” - nie sposób się z nim nie zgodzić. ”Napad na bank w Minnesocie. Rabuś przebiega przed kamerą, tuż przed relacją na żywo w lokalnej telewizji, która relacjonowała napad na ten sam bank, jaki miał miejsce dzień wcześniej. Reporter dowiaduje się o napadzie od pracownika banku, który wybiegł za przestępcą” - to wpis z Facebooka Marka Wałkuskiego z grudnia 2015. Wieloletni korespondent Polskiego Radia w Waszyngtonie, od lat na antenie Trójki, komentuje aktualne wydarzenia w Ameryce, a przy tym opowiada o rabusiach. Przez piątkową audycję Kuby Strzyczkowskiego przewinęła się ich cała plejada. A bywało, że redaktor Wałkulski wpadał do warszawskiego studia w stroju więźnia. To się musiało skończyć książką. ”Nieodłącznym elementem naszych rozmów z Kubą są relacje o zabawnych i absurdalnych napadach na banki. W ciągu minionej dekady miałem okazję opowiedzieć setki historii o roztargnionych rabusiach, którzy zostawiali przy kasach dowody osobiste, wypisywali notatki z żądaniem pieniędzy na czekach z własnym nazwiskiem i adresem, zapominali założyć na twarz maski, mdleli przy kasie albo podczas ucieczki gubili cały łup. Byli też tacy, którym w trakcie napadu odholowywano niewłaściwie zaparkowany samochód albo którzy wpadali w ręce policji, gdy wracali do banku z pretensjami, że dostali za mało pieniędzy” - opowiada autor. W książce Wałkuski opisał m.in. historię skoku na bank w Laguna Niguel, w której przestępstwo miesza się z wielką polityką. Czyta się to świetnie, trzeba przyznać, że Wałkuski zna się na Ameryce. A jego ”To jest napad!”, to już trzecia, po ”Wałkowaniu Ameryki” i ”Ameryce po kaWałku” opowieść zza wielkiej wody. Błyskotliwa, miejscami przezabawna, ale również celnie portretująca kraj. Od ery Dzikiego Zachodu do współczesności. Wałkuski kreśli obraz chaosu finansowego, jaki panował w początkach istnienia Stanów. Fascynująco kreśli czasy Wielkiego Kryzysu. Dzieli się z nami niezwykłą historią Pata Lyona, niesłusznie oskarżonego o włamanie do banku, który później stał się bohaterem walki o prawa obywatelskie. Opowiada o rewolucji technologicznej XX wieku i tym, jak zmieniało się pod jej wpływem amerykańskie społeczeństwo. Marek Wałkuski - wiadomo - pisze o Ameryce. Nawet Remigiusz Mróz wspomniał o tym w swoim kryminale. W tej historii pojawiają się słynni rabusie tacy, jak Jesse James, Bonnie i Clyde, John Dillinger czy John Wojtowicz. ”Przede wszystkim jest to jednak opowieść o dążeniu Amerykanów do bogactwa, działalności FBI i policji, amerykańskim systemie prawnym, więzieniach, broni, technologii, dolarze, bankach, a nawet o polityce”, przyznaje Marek Wałkuski. – Nie mogłem też pominąć ciekawych faktów na temat wymiaru sprawiedliwości w USA - od metod działania prokuratury i sędziów, przez wysokie wyroki na setki, a nawet tysiąc lat pozbawienia wolności, po owiane złą sławą więzienia, takie jak Sing Sing czy Alcatraz. Swój przekaz dla czytelników ma też partner z anteny, Kuba Strzyczkowski: ”Od lat na antenie Trójki planujemy z kolegą Wałkuskim napad na bank. Najchętniej amerykański, bo podejrzewam, że tam mają najwięcej pieniędzy. Kolega ma być strategiem przedsięwzięcia. Biorąc pod uwagę, czym się zachwyca, czarno to widzę. Podczas napadu możemy być zabawniejsi od gangu Olsena. A zdaje się, że nie o to chodzi… Mam zatem nadzieję, że książka będzie zachętą dla państwa do organizacji profesjonalnych napadów. Proszę pamiętać o inspiracji! Powiedzmy… dziesięć procent?”

ksiazki.wp.pl RACHELA BERKOWSKA; 2017-10-25