Życie zaczyna się każdego dnia. 366 refleksji, żeby być tu i teraz - Anne Igartiburu

Kup ebooka

47.90 zł
37.36 zł (37,36 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Przedmowa

Przed­mowa

Z pew­no­ścią zauwa­ży­li­ście już, że na ogół żyjemy wpa­trzeni jed­nym okiem w prze­szłość, a dru­gim w przy­szłość. I uwa­żamy to za naj­bar­dziej logiczną rzecz pod słoń­cem, pod­czas gdy w rze­czy­wi­sto­ści życie prze­cieka nam przez palce - bo ono ist­nieje wyłącz­nie teraz, w tej chwili.

Pew­nego razu, sto­jąc na świa­tłach, gdy jecha­łem do pracy na moto­rze, uświa­do­mi­łem sobie coś rów­nie prze­ra­ża­ją­cego, jak i głę­boko wyzwa­la­ją­cego. Cze­ka­jąc na zie­lone świa­tło z nie­po­ko­jem, bo już byłem spóź­niony, wyobra­ża­łem sobie, że mnie zwal­niają. Ale choć mia­łem tę wizję przed oczami w naj­wyż­szej roz­dziel­czo­ści i towa­rzy­szyła jej ścieżka dźwię­kowa, nagle dotarło do mnie, że... to wszystko ist­nieje tylko w mojej wyobraźni! Nikt mnie nie zwal­nia, ja po pro­stu odgry­wam to w gło­wie! Tracę z oczu to, co dzieje się w tym momen­cie, z czer­wo­nym świa­tłem włącz­nie, tylko po to, by wyobra­żać sobie zawo­dową kata­strofę, o któ­rej nie mia­łem poję­cia, czy w ogóle się wyda­rzy.

Nie zapo­mnia­łem o tym zaraz po zmia­nie świa­tła. Przez cały dzień pozo­sta­wa­łem czujny na chwile, w któ­rych wyobra­ża­łem coś sobie zamiast żyć. I, co prze­ra­ża­jące, odkry­łem, że spę­dzam w świe­cie wyobraźni nie­mal cały dzień, czy to coś wspo­mi­na­jąc, czy anty­cy­pu­jąc. Był to pierw­szy, nie­zwy­kle wyzwa­la­jący krok na dro­dze, która miała mnie wypro­wa­dzić z bańki wyobra­żeń i przy­wró­cić teraź­niej­szo­ści, jak gdy­bym pod­jął wędrówkę z wewnętrz­nego wir­tu­al­nego świata ku praw­dzi­wemu życiu.

W naszej kul­tu­rze pośpie­chu, pracy i posia­da­nia teraź­niej­szość stała się wielką nie­obecną. Zamiast niej życiem rzą­dzą wspo­mnie­nia, urazy i wyrzuty sumie­nia zwią­zane z prze­szło­ścią oraz ocze­ki­wa­nia, obawy i pra­gnie­nia wobec przy­szło­ści. A my nawet nie zda­jemy sobie sprawy, jakie to bez­sen­sowne, bo całym sen­sem życia jest samo życie, a ono, jak już pod­kre­śli­łem, roz­grywa się w teraź­niej­szo­ści.

Wciąż się gło­wimy, jak odzy­skać uczu­cie świe­żo­ści, pasję odkry­wa­nia nowych rze­czy, a przede wszyst­kim poczu­cie, że żyjemy. A ja pytam: dla­czego szu­kamy nie tam, gdzie trzeba? Bar­dzo nie­wiele osób zwraca się ku teraź­niej­szo­ści w poszu­ki­wa­niu odpo­wie­dzi, a przy­naj­mniej w poszu­ki­wa­niu drzwi do spon­ta­nicz­nego, nie­win­nego i wyra­zi­stego spoj­rze­nia na świat, jakiego doświad­cza­li­śmy w dzie­ciń­stwie. To prawda - życie zaczyna się dziś, ale żeby je prze­ży­wać, musisz wstać i spoj­rzeć mu w oczy. Resztą się nie martw - ono już wszystko dla cie­bie przy­go­to­wało.

Ta sama siła, która spra­wia, że gdy nad­cho­dzi odpo­wiedni moment, racz­ku­jące dziecko pod­nosi się i staje na dwóch nogach, pozwala nam wstać i sta­wić czoło życiu. A potem towa­rzy­szy nam przez cały czas jego trwa­nia, wie­lo­krot­nie poma­ga­jąc się pod­nieść w róż­nych sytu­acjach - choćby emo­cjo­nal­nie. Ale i na tym nie koniec, bo zada­niem tej siły jest dotrzeć do naj­głęb­szego miej­sca istoty ludz­kiej - mam na myśli serce - i je oży­wić. Nauczyć nas bez­wa­run­kowo kochać, roz­ko­szo­wać się tym, kim jeste­śmy, świe­cić swoim naj­sil­niej­szym bla­skiem i z wdzięcz­no­ścią dzie­lić się tym z innymi. Uwa­żasz, że to trudne?

Książka, którą trzy­masz w dło­niach, jest pro­sta i zwy­czajna, ale ma wielką moc. We współ­cze­snym życiu, tak czę­sto skom­pli­ko­wa­nym i sztucz­nym, łatwo pomy­lić pro­stotę i natu­ral­ność z ubó­stwem i wąskimi hory­zon­tami; w rze­czy­wi­sto­ści jed­nak coś, co jest pro­ste, natu­ralne i pocho­dzące z głębi serca, nabiera ogrom­nej mocy. Jeśli to nie wystar­czy, spójrzmy w niebo.

Gdy­by­śmy spoj­rzeli na roz­gwież­dżone niebo w bez­k­się­ży­cową noc i zoba­czyli ukryty za nim wszech­świat, z pew­no­ścią dostrze­gli­by­śmy w nim pro­stotę, natu­ral­ność i miłość. Gdy­by­śmy spoj­rzeli na swoje rela­cje i zoba­czyli życie, które nas do nich dopro­wa­dziło, z pew­no­ścią dostrze­gli­by­śmy ota­cza­jące nas piękno, natu­ral­ność i miłość. I tak dalej, i tak dalej...

Ta wła­śnie siła pew­nego dnia się­gnęła serca Anne, obu­dziła je i popchnęła do zro­bie­nia kolej­nego kroku na dro­dze życia. Kroku, który para­dok­sal­nie cofa nas w głąb sie­bie i przy­wraca do teraź­niej­szo­ści. W moim przy­padku do chwili, gdy sie­dzę na moto­rze przed czer­wo­nym świa­tłem i spóź­niam się do pracy. Ktoś może pomy­śleć: "Hmm, skoro tak, to ja dzię­kuję, wolę doni­kąd nie wra­cać", ale w rze­czy­wi­sto­ści dla mnie był to powrót do życia.

Anne dzieli się z nami wszyst­kim, co zoba­czyła na dro­dze, w którą zabrała ją ta siła, i uka­zuje nam to oczami ocza­ro­wa­nej dziew­czynki. Wła­śnie taką ją znam - jako żywio­łową kobietę o sercu sza­lo­nego dziecka, która wraz z tą książką ofia­ro­wuje nam wiele tro­pów i narzę­dzi do tego, by podejść do teraź­niej­szo­ści pro­sto, natu­ral­nie i z miło­ścią.

Bo choć nie każda chwila jest przy­jemna, wszyst­kie są pełne życia i nasze serce pra­gnie je prze­ży­wać, do tego bowiem zostało stwo­rzone.

Miliony lat ewo­lu­cji i wszyst­kie osią­gnię­cia cywi­li­za­cji wciąż nie nauczyły nas czuć, myśleć ani zacho­wy­wać się po ludzku wobec sie­bie nawza­jem. Wła­sne emo­cje na­dal nas prze­ra­stają, a cza­sem wręcz przy­tła­czają, a nie­które myśli nie chcą wyjść z głowy, choć­by­śmy nie wia­domo jak tego pra­gnęli - tak jakby to one same się myślały wewnątrz nas.

Wró­cić do życia możemy dzięki teraź­niej­szo­ści i wła­snej uczci­wo­ści. Musimy jedy­nie je pie­lę­gno­wać. W tej książce znaj­dziesz 366 spo­so­bów, które pomogą ci osią­gnąć ten stan. Natu­ral­nych i pro­stych, lecz jakże potęż­nych.

Siła, o któ­rej piszę i która zro­dziła tę książkę, pomo­gła wstać całemu rodza­jowi ludz­kiemu, prze­obra­ża­jąc Homo habi­lis w Homo erec­tus. Kto wie, być może dziś, jeśli tylko będziemy się wystar­cza­jąco sta­rać, z Homo sapiens sapiens ewo­lu­ujemy w Homo amans?

Jedno jest pewne - tam­tego dnia nie spóź­ni­łem się do pracy, lecz naro­dzi­łem się na nowo. Bo to prawda, że życie zaczyna się na nowo każ­dego dnia.

Sergi Tor­res