Nota autorska do wydania z roku 2016
Nota autorska do wydania z roku 2016
Masz przed sobą poprawione wydanie książki The Highly Sensitive Person
in Love. Pierwotnie ukazała się ona drukiem w 2000 roku, ponieważ
jednak niewiele jej fragmentów w moim odczuciu wymagało zmiany, to
wszystkie swoje uwagi zawarłam w niniejszej nocie. Przede wszystkim chcę
przytoczyć wyniki najnowszych badań nad wrażliwością. Pragnę również
podzielić się dwiema refleksjami z obserwacji odbioru książki przez
czytelników w ciągu kilkunastu lat.
Powoli
Po pierwsze, ostrzeżenie dla moich wysoko wrażliwych czytelników. Nie
oczekujcie, że bliskie wam osoby wpadną w zachwyt, dowiedziawszy się o waszej wrażliwości lub roli, jaką odgrywa ona w związku. Mogą odebrać
takie informacje jako zagrożenie. Być może poczują nadciągającą zmianę i zaczną się obawiać, że będzie dla nich przykra. Może pomyślą, że
oddalicie się od siebie, ponieważ jesteście mniej podobni. Zresztą każde
z was ma prawo do takich odczuć. A może odkryjesz, że masz nowe potrzeby
i zaczniesz je głośno wyrażać. Może dotąd nie sądziłeś, że potrzebujesz
więcej spokojnego czasu tylko dla siebie, albo dopiero teraz
uświadamiasz sobie, że chodzenie do hałaśliwych lokali, które
odwiedzałeś wraz z partnerem, nie sprawiało ci wielkiej frajdy. Taki
wzrost samoświadomości mógłby oznaczać drastyczne zmiany układu sił w związku, jeśli do tej pory osoba wysoko wrażliwa (WWO) była postrzegana
jako w pewien sposób słabsza czy wręcz zaburzona psychicznie. Teraz
okazuje się bowiem, że WWO jest normalna, a nawet ma pewne szczególne
umiejętności oraz równe prawa.
Dlatego radzę ci, abyś działał powoli. Wykorzystaj swoją niezwykłą
empatię (zob. s. 18) do zrozumienia, co twoje nowe spostrzeżenia o sobie
oznaczają dla drugiej osoby. Ona także ma własne potrzeby i należy je
uszanować, nawet jeśli doprowadzą do konfliktów, które będziecie musieli
wspólnie rozwiązywać. Nigdy nie używaj swojej wrażliwości jako broni -
nie mów na przykład: "Jestem wysoko wrażliwa, więc nie zamierzam tego
słuchać". Z góry umów się z partnerem, że jeśli którekolwiek z was dozna
nadpobudzenia w trakcie konfliktu, zrobicie sobie przynajmniej
dwadzieścia minut "przerwy technicznej", a następnie na pewno wrócicie
do rozmowy. Nie koncentrujcie się jednak przesadnie na nowo odkrytej
różnicy między wami. Po kilku miesiącach ta nowa wiedza nadal będzie
istotna, lecz naturalnie zintegruje się z całym tobą i twoim
dotychczasowym stylem relacji z bliskimi ci ludźmi.
Po drugie, pragnę ostrzec sceptyków. Nie powinniście się spieszyć z akceptowaniem lub odrzucaniem prezentowanej tu koncepcji wysokiej
wrażliwości. Trudno ci uwierzyć w realność tej cechy? Nawet ja przez
pewien czas w nią wątpiłam. Czy widzę w wynikach badań coś, czego w nich
naprawdę nie ma? Myślę, że rezultaty różnych eksperymentów
przeprowadzonych przez niezależnych naukowców, o których przeczytasz za
chwilę, odpowiedzą na to pytanie. Rozważmy jednak dobre powody do tego,
by z początku podchodzić do wspomnianej koncepcji ze sceptycyzmem, a mimo to dać jej drugą szansę.
Być może zastanawiasz się, dlaczego cecha nazywana wysoką wrażliwością
nie została "odkryta" wcześniej. Przecież trzymasz w rękach po prostu
kolejny poradnik psychologiczny. Spieszę wyjaśnić, że nigdy nie
zamierzałam pisać poradników. Zostałam do tego przymuszona przez osoby
wysoko wrażliwe, które dowiedziały się o moich badaniach naukowych i praktycznie zażądały ode mnie książki. Omawiana tu cecha temperamentu
oczywiście istniała zawsze, choć nazywano ją innymi terminami. Jej
najważniejsze elementy nie były jednak znane, dlatego opisywano ją
wyłącznie w kategoriach zewnętrznych zachowań, takimi słowami jak
"nieśmiałość" lub "introwertyczność". Osoby wysoko wrażliwe wcale nie
muszą takie być. Poza tym, w przeciwieństwie do koloru włosów, wzrostu
czy płci, wysoka wrażliwość jest w dużej mierze niewidoczna, co sprawia,
że łatwo umniejszać jej znaczenie. Tymczasem wywiera ona na nas równie
duży wpływ co płeć w tym sensie, że oddziałuje na wszystkie aspekty
życia - sposób myślenia, odczuwania, preferencje, wybór zawodu, a także,
oczywiście, relacje.
Na tę niewidoczność nakłada się jeszcze to, że typowe osoby wysoko
wrażliwe tak dobrze przystosowują się do życia i innych ludzi, iż ich
odmienność jest niemal niezauważalna, jeśli ich dobrze nie znamy.
(Niemniej ze względu na pewne swoje problemy czy zdolności niektóre WWO
rzucają się w oczy i to one mogą kształtować nasz obraz wysoko
wrażliwych). W pewnym sensie istotą wysokiej wrażliwości jest
adaptowanie się.
Kolejnym powodem, dla którego można nie traktować wysokiej wrażliwości
poważnie, jest to, że zaledwie 20 procent ludzi rodzi się z tą cechą.
Oznacza to, że 80 procent populacji kształtuje opinię większości na
temat ludzkiej natury. Dla każdego z nas naturalne jest przekonanie, że
inni są do nas pod wieloma względami podobni. Pomaga nam to w rozumieniu
siebie nawzajem i odczuwaniu empatii. Mimo to istnieją osoby, które
odpowiadają "tak" na każde stwierdzenie z kwestionariusza Czy jesteś
wysoko wrażliwy? w tej książce, i takie, które na każde odpowiadają
"nie". Wszyscy żyjemy w tych samych wspólnotach, a niektórzy nawet pod
tym samym dachem, mamy jednak bardzo różne potrzeby. Ponieważ nie
potrafimy rozpoznać, kto z nas jest wrażliwy, a większość taka nie jest,
osoby niewysoko wrażliwe (nie-WWO) są naturalnie sceptyczne. Czasami
nawet WWO uważają, że są lub powinny być takie jak nie-WWO. (Parę słów
na temat terminu "nie-WWO": pojęcie WW stosowane jest w ścisłym,
naukowym znaczeniu, które nie sugeruje, że osobom będącym nie-WWO
brakuje wrażliwości w sensie troski i chęci niesienia pomocy innym.
Zresztą WWO mogą w pewnych sytuacjach wcale nie wykazywać tak rozumianej
wrażliwości, na przykład w razie nadpobudzenia lub "uwikłania w kompleks", co objaśniam w dalszej części książki).
Ludzie różnią się między sobą bardzo wieloma wrodzonymi cechami, dlatego
założenie, że wszyscy rodzimy się tacy sami, a nasz charakter jest
kształtowany wyłącznie w drodze nauki i przez osobiste decyzje, może
stanowić realne źródło konfliktów w relacjach. Mamy skłonność, aby
uważać, że człowiek działający w sposób, który nam nie odpowiada,
powinien być zdolny do zmiany tego zachowania, jeżeli naprawdę nas
kocha. Tymczasem może być do tego zdolny albo może nie być. Na przykład
nie-WWO często uważają, że każdemu powinny się podobać gwarne
restauracje czy "rozmowy o niczym", więc jeśli komuś się nie podobają,
po prostu wydziwia, jest trudny, roszczeniowy. Nic bardziej mylnego.
Różnica między nami sprawia, że głośne lokale i banalne pogawędki są dla
wielu ludzi w porządku, a dla wysoko wrażliwych pozostają nie do
zniesienia. Raz jeszcze mówię: ta cecha jest realna.
Aktualny stan badań
Około roku 1991 zaczęłam się posługiwać pojęciem "wrażliwości" w odniesieniu do dorosłych, a w 1997 opublikowałam wyniki swoich badań; w tym samym czasie, a nawet wcześniej inni naukowcy badali wrażliwość
dzieci, wszyscy jednak pracowaliśmy bez większego rozgłosu. Jeśli chodzi
o mnie, przeprowadzałam wywiady z dorosłymi, które posłużyły mi do
stworzenia statystycznie rzetelnego kwestionariusza, oraz podjęłam pewne
badania mózgu - stosowałam więc podejścia niemożliwe do wykorzystania w pracy z dziećmi. Inni prowadzili badania z zakresu fizjologii i genetyki, które później połączono ze zjawiskiem wysokiej wrażliwości.
Obecnie wrażliwością interesuje się wielu naukowców z różnych ośrodków
badawczych, choć nie wszyscy używają tych samych terminów. Ja nazywam
cechę, o której tu mowa, wrażliwością przetwarzania zmysłowego (sensory
processing sensitivity), inni badacze posługują się takimi pojęciami,
jak wrażliwość środowiskowa, reaktywność, biologiczna wrażliwość na
kontekst, podatność dyferencyjna (differential susceplibility) czy
wrażliwość dająca przewagę (vantage sensitivity), niektórzy
identyfikują ją za pomocą nazw pewnych wariantów genetycznych albo mówią
o plastyczności bądź elastyczności behawioralnej, podobnie jak w opisie
zachowania zwierząt.
Podstawy
Choć na pewno będą się pojawiać nowe przesłanki naukowe, obecnie znaczna
większość naukowców wydaje się zgadzać, że wysoka wrażliwość to cecha
wrodzona, uwarunkowana genetycznie czy "konstytucjonalna" (choć
niektórzy badacze uważają, że na jej wykształcenie się mogą wpływać
także inne czynniki);
wykrywana zawsze u mniejszości, czyli około 20 procent populacji;
pociągająca za sobą skłonność do zauważania subtelnych aspektów
otoczenia oraz zatrzymywania się w nowych sytuacjach w celu obserwacji
i porównania z wiedzą z przeszłości (choć czasami wiedza z przeszłości
prowadzi do stosunkowo szybszego i pewniejszego działania);
wykształcona ewolucyjnie u ponad stu gatunków, ponieważ niesie pewne
korzyści pod względem przetrwania;
niebędąca zaburzeniem ani obciążeniem, bo chociaż osoby żyjące w niesprzyjających warunkach, szczególnie w dzieciństwie, są bardziej
narażone na doświadczanie trudności, to te przebywające w przyjaznym
środowisku i otrzymujące wsparcie zazwyczaj funkcjonują lepiej od
innych pod różnymi względami. Zjawisko to nazywa się podatnością
dyferencyjną.
Zaskakujące wyniki badań nad rolą wysokiej wrażliwości w związkach
Badania o prawdopodobnie największym znaczeniu z punktu widzenia tej
książki zostały przeprowadzone przez Biancę Acevedo i współpracowników
(w tym mojego męża i mnie), a ich rezultaty opublikowano w roku 2014 w "Brain and Behavior". (Przytaczając doniesienia naukowe, podaję
informacje umożliwiające łatwe wyszukanie ich w internecie. Odnośniki do
większości z nich znajdują się też na mojej stronie www.hsperson.com).
Wykorzystano w nich skanowanie mózgu, aby dowiedzieć się, które jego
obszary były aktywne podczas oglądania przez WWO i nie-WWO fotografii
obcych osób i swoich najbliższych z radosnym, smutnym lub neutralnym
wyrazem twarzy. Eksperyment wykazał istotne różnice między badanymi
grupami. Przede wszystkim układ neuronów lustrzanych osób o wysokiej
wrażliwości okazał się bardziej aktywny. Neurony lustrzane,
współpracujące z komórkami w innych częściach mózgu, które również były
aktywniejsze u wrażliwszych uczestników badania, są silnie powiązane z empatią. Możemy odczuwać empatię rozumowo lub nawet przyjmując, że inni
są tacy jak my, ale dzięki empatii lustrzanej do pewnego stopnia
faktycznie współodczuwamy z drugim człowiekiem.
Ponadto WWO biorące udział w tym eksperymencie ogólnie silniej niż
pozostałe reagowały na emocje, silniej reagowały na emocje partnerów niż
obcych oraz na pozytywne uczucia swoich partnerów; na widok smutku na
twarzach najbliższych ich mózg w większym stopniu przełączał się w "tryb
działania" niż w przypadku oglądania obcych. Większa aktywność innych
obszarów mózgu u WWO wskazywała, iż osoby te miały większą świadomość w trakcie zadania. Wszystkie te informacje świadczą o realnych pożytkach,
jakie ludzie wysoko wrażliwi wnoszą do swoich związków.
Cztery składniki wysokiej wrażliwości - plus piąty
Od roku 2012 myślę o wysokiej wrażliwości jako cesze obejmującej cztery
elementy, które określam skrótem DOES. Pierwszym z nich jest głębokość
przetwarzania informacji (depth of processing - D). Kolejnym skłonność
do przestymulowania (overstimulation - O). Jeśli docierające do nas
bodźce przetwarzamy bardzo głęboko, nadmiar informacji może szybko
spowodować przestymulowanie. Trzeci składnik to reaktywność emocjonalna
i empatia (emotional responsiveness and empathy - E), będące
przedmiotem wielu owocnych badań. Ostatni element wysokiej wrażliwości
stanowi wyczulenie na subtelne bodźce (sensitivity to subtle stimuli -
S).
Nietrudno zrozumieć, że taki zestaw charakterystyk ma wpływ na związki
oraz wszelkie inne dziedziny życia. Być może zechcesz przerwać na chwilę
lekturę i zastanowić się nad osobą wysoko wrażliwą w twoich relacjach
- partnerem, przyjacielem lub członkiem rodziny. Które z wymienionych
czterech charakterystyk przejawiają się u niej? Osoba niewykazująca w pewnym stopniu wszystkich czterech elementów DOES prawdopodobnie nie
jest wysoko wrażliwa, przynajmniej według mojej definicji tego pojęcia.
Niedawno musiałam dodać do powyższego opisu podatność dyferencyjną.
Począwszy od czasu, kiedy zaczynałam zastanawiać się nad wrażliwością,
Jay Belsky i Michael Pluess opracowywali teorię, w myśl której
prawdopodobieństwo przetrwania DNA rodziców, czyli spełnienia
indywidualnego celu ewolucyjnego, jest większe, jeżeli niektóre z ich
dzieci wykazują wysoką wrażliwość na bodźce z otoczenia. Takie potomstwo
od urodzenia jest bardziej wyczulone na niebezpieczeństwa i czerpie
więcej korzyści ze wszystkiego, co może być dla niego przydatne.
Rezultat będzie jeszcze lepszy, jeśli niektóre dzieci tych samych
rodziców nie będą wysoko wrażliwe, na wypadek gdyby okoliczności ich
dorastania nie wymagały tak dużej wrażliwości i związanych z nią
nakładów energii. Przed opublikowaniem prac Belsky'ego i Pluessa
wrażliwość była postrzegana wyłącznie jako cecha świadcząca o słabości i mniejszej odporności na negatywne doświadczenia, powodująca na przykład
skłonność do depresji i stanów lękowych. Obecnie jednak wiemy, że
lepszym określeniem jest podatność zarówno na dobre, jak i złe wpływy
środowiska. Michael Pluess następnie zajął się badaniem samego
pozytywnego aspektu zjawiska, który wcześniej był pomijany, i nazwał go
"wrażliwością dającą przewagę" (vantage sensitivity).
Jeśli więc porównamy na przykład WWO z nie-WWO, które miały podobnie
trudne dzieciństwo, te pierwsze w dorosłym życiu częściej doświadczają
depresji, lęku i nieśmiałości oraz zmagają się z niskim poczuciem
bezpieczeństwa w relacjach, jak opisano w tej książce. Jeżeli jednak ich
dzieciństwo przebiegało w wystarczająco dobrych warunkach, nie
przeżywają one podobnych problemów, a nawet mogą funkcjonować lepiej niż
pozostali ludzie. Choć lęk i depresja należą do głównych czynników
pozwalających przewidywać rozpad związku, z drugiej strony WWO potrafią
lepiej niż inni korzystać ze wsparcia partnera, jeśli jest stosowne, a także - w razie konieczności - z pomocy specjalistów, którzy rozumieją
wysoką wrażliwość.
BADANIA DOTYCZĄCE GŁĘBOKOŚCI PRZETWARZANIA INFORMACJI
Głębokość przetwarzania informacji to główny, a zarazem najtrudniejszy
do obserwacji i badania składnik wrażliwości. Ujawnia się on między
innymi w tym, że osoby wysoko wrażliwe mają po prostu przemyślane
wszystkie aspekty danej sprawy, szczególnie jeśli chodzi o podjęcie
jakiejś decyzji - od wyboru smaku lodów po dociekania na temat sensu
życia. Chociaż w efekcie decydowanie może zabierać im więcej czasu,
wrodzona rozwaga powoduje, że ich wybory często są lepsze. Dlatego wielu
z nich zostaje liderami.
Co na ten temat mówi nauka? Badania opublikowane w roku 2011 w "Social
Cognitive and Affective Neuroscience" przez Jadzię Jagiellowicz i współpracowników polegały na porównaniu aktywności mózgu WWO i nie-WWO
podczas wyszukiwania różnic między dwoma niewiele różniącymi się lub
wyraźnie różniącymi się obrazkami. Gdy osoby wysoko wrażliwe przyglądały
się ilustracjom różniącym się tylko drobnymi szczegółami, ich mózg
wykazywał większą aktywność w obszarach wyspecjalizowanych w tego typu
działaniach - postrzeganiu niuansów i detali, a nie powierzchownych
aspektów rzeczywistości. Oznacza to, że uczestnicy wysoko wrażliwi
bardziej angażowali części mózgu, które odpowiadają za "głębsze",
dokładniejsze przetwarzanie informacji.
Inny eksperyment, przeprowadzony przez nas i naszych kolegów,
opublikowany w tym samym piśmie w roku 2010, porównywał, jak WWO i nie-WWO w Azji i w Stanach Zjednoczonych radzą sobie z zadaniami
percepcyjnymi o różnej trudności (to znaczy o różnym wymaganym poziomie
aktywności bądź wysiłku mózgu) zależnie od rodzaju kultury, z której
wywodzą się badani - bardziej kolektywna w Azji, a indywidualistyczna
Ameryce Północnej. Aktywność mózgowa nie-WWO wykazywała zwyczajowy
dodatkowy wysiłek podczas pracy nad zadaniem uznawanym za trudniejsze
dla ludzi z ich kultury, natomiast mózgi ludzi wysoko wrażliwych,
niezależnie od tego, czy urodzili się w Azji, czy w Stanach
Zjednoczonych, nie wykazywały różnic w wysiłku przy wykonywaniu obu
zadań. Uczestnicy z tej grupy mieli większą łatwość wykraczania poza
własne tendencje kulturowe do głębszego poziomu "istoty rzeczy".
Badania Bianki Acevedo i współpracowników poświęcone empatii, które
opisałam powyżej, również wykazały, że mózg osób wysoko wrażliwych był
bardziej aktywny w obszarach związanych z drobiazgowym przetwarzaniem
percepcyjnym. Wyniki naszych badań są więc zgodne, a to dobry znak.
Badania dotyczące przeciążenia stymulacją
Osoba, która jest bardziej świadoma wszystkiego, co dzieje się wewnątrz
i wokół niej, a jednocześnie dokładniej przetwarza docierające do niej
informacje, prawdopodobnie będzie szybciej niż inni wyczerpywać się
psychicznie i fizycznie, a zatem ulegać stresowi. Zjawisko to niemal nie
wymaga naukowego wykazywania, stanowi bowiem powszechne doświadczenie
osób wysoko wrażliwych i jest bardzo łatwo zauważane przez ich bliskich.
Eksperymentalnych przesłanek do tego, że osoby wysoko wrażliwe łatwiej
ulegają przestymulowaniu, dostarczyło badanie Friederiki Gerstenberg,
opisane w 2012 roku w "Personality and Individual Diferrences", w którym
porównywano WWO z nie-WWO w trakcie pomysłowego zadania percepcyjnego.
Polegało ono na jak najszybszym ocenianiu, czy na ekranie monitora
znajduje się litera "T" w dowolnym położeniu, schowana między wieloma
literami "L", ułożonymi w różnych kierunkach. WWO odpowiadały szybciej i poprawniej od pozostałych uczestników, ale jednocześnie zgłaszały wyższy
poziom stresu odczuwanego podczas wykonywania zadania.
Doświadczanie stresu na skutek silnej stymulacji, na przykład hałasu,
przebywania w zatłoczonym pomieszczeniu lub nieustannych zmian, nie jest
jednak głównym wyznacznikiem wysokiej wrażliwości. Dyskomfort
sensoryczny występujący bez innych aspektów tej cechy może być oznaką
zaburzeń związanych z przetwarzaniem informacji zmysłowych, czyli
niezdolności do ich poprawnego segregowania i klasyfikowania - takie
problemy są czymś zupełnie innym niż wysoka wrażliwość z jej nadzwyczaj
drobiazgowym lub głębokim przetwarzaniem zmysłowym. Na przykład osoby
z zaburzeniami ze spektrum autyzmu czasami skarżą się na przeciążenie
sensoryczne, ale w innych sytuacjach, szczególnie tych wymagających
przetwarzania sygnałów społecznych, mogą niedostatecznie reagować na
stymulację, tak jakby nie potrafiły adekwatnie ocenić znaczenia danego
bodźca. (Oczywiście osoba wysoko wrażliwa może być też autystyczna lub
mieć zaburzenia sensoryczne, ale nie są one tożsame z omawianą cechą
temperamentu).
BADANIA DOTYCZĄCE REAKTYWNOŚCI EMOCJONALNEJ I EMPATII
Z badań kwestionariuszowych i eksperymentalnych wiemy, że osoby wysoko
wrażliwe intensywniej reagują zarówno na pozytywne, jak i negatywne
doświadczenia. Naukowcy przekonująco wykazali, że praktycznie nikt nie
przetwarza informacji na głębokim poziomie, jeśli nie ma odpowiedniej
motywacji emocjonalnej. Oznacza to, że do głębokiego analizowania
naszych przeżyć konieczne są emocje, a dogłębne przetwarzanie wymaga
większej reaktywności emocjonalnej. Po każdym doświadczeniu osoby wysoko
wrażliwe są zawsze bardziej zadowolone, poruszone lub zaciekawione jego
rezultatami i więcej o nim rozmyślają niż inni. Niewątpliwie mechanizm
ten działa również w drugą stronę - przetwarzanie informacji na głębszym
poziomie wywołuje silniejsze emocje.
Intensywne reakcje osób wysoko wrażliwych, szczególnie na negatywne
informacje zwrotne dotyczące ich samych lub ich działań, powodują, że
bliscy, i nie tylko, często zarzucają im nadmierne przejmowanie się
krytyką. Jednym z elementów strategii przetrwania WWO jest dążenie do
poprawy zachowania po popełnieniu błędu wynikające z ponadprzeciętnej
dbałości o to, by postępować właściwie. Każdemu z nas choć trochę
zależy. To dlatego egzaminy motywują do nauki - uczniowie są zadowoleni
z dobrych ocen, a niezadowoleni ze złych. Mamy nadzieję, że operujący
nas chirurg przejął się swoimi poprzednimi błędami i wyciągnął z nich
wnioski! Osoby wysoko wrażliwe są po prostu skuteczniejsze w tej pracy.
Czy są jakieś badania na temat reaktywności emocjonalnej WWO? Podczas
eksperymentu przeprowadzonego razem z Kristin Davies, którego wyniki
opublikowaliśmy w roku 2005 w "Personality and Social Psychology
Bulletin", zasugerowaliśmy studentom, że rozwiązując test sprawdzający
"zdolność praktycznego rozumowania", poradzili sobie doskonale albo
słabo. Co drugi student w sali otrzymywał wersję testu zawierającą
bardzo skomplikowane zadania, a pozostali wersję z zadaniami możliwymi
do rozwiązania w ciągu minuty. Każdy uczestnik badania siedział więc
pomiędzy osobami, dla których test okazywał się albo wyjątkowo łatwy,
albo wyjątkowo trudny. Studenci wysoko wrażliwi znacznie intensywniej
przeżywali wzbudzone w nich przekonanie, że poradzili sobie bardzo
dobrze lub że wypadli kiepsko. (Bezpośrednio po zakończeniu badania
wszystkim uczestnikom wyjaśniono, na czym polegała manipulacja).
Seria eksperymentów oraz badania aktywacji mózgu przeprowadzone przez
Jadzię Jagiellowicz i opublikowane w "Social Behavior and Personality" w roku 2016, wykazały, że osoby wysoko wrażliwe reagują silniej niż inne
zarówno na widok miłych fotografii (przedstawiających np. szczeniaki,
kocięta, tort urodzinowy), jak i tych niemiłych (np. węży i pająków),
ale w szczególności na te przyjemne, zwłaszcza jeśli dana osoba miała
szczęśliwe dzieciństwo, co być może tłumaczy pozytywną stronę podatności
dyferencyjnej. Oczywiście wiąże się to także z omówioną już emocją
społeczną empatii.
Badania dotyczące wyczulenia na subtelności
Do takich badań należą oczywiście wspomniane badania aktywacji mózgu,
zwłaszcza pierwsze, w którym uczestnicy poszukiwali drobnych albo
wyraźnych różnic między obrazkami i które wykazało dużo większą
aktywność mózgu WWO podczas wyszukiwania subtelnych szczegółów w porównaniu z nie-WWO. Innym przykładem jest badanie kulturowe, w którym
łatwość postrzegania drobnych różnic nie podlegała wpływowi kultury
pochodzenia WWO, a podlegała w przypadku nie-WWO. Ciekawe rezultaty
przyniósł także eksperyment Gerstenberg, w którym WWO i nie-WWO miały
wskazywać litery "T" pojawiające się w różnych położeniach w gąszczu
swobodnie obróconych liter "L". Osoby wysoko wrażliwe wykonywały to
zadanie szybciej i poprawniej.
Genetyka i ewolucja
W artykule z roku 1997 podjęliśmy rozważania nad ewolucyjnymi
przyczynami pojawiania się cechy wysokiej wrażliwości u tego samego
odsetka osobników (20 procent) w ponad stu różnych gatunkach. Ewidentnie
istnieją dwie strategie przetrwania, zależnie od sytuacji. Strategia
wrażliwości polega na uważnej obserwacji otoczenia przed rozpoczęciem
działania, chyba że wcześniejsze obserwacje nauczyły nas, iż szybka
reakcja będzie teraz bardziej pożądana. Druga strategia polega na
natychmiastowym, "śmiałym" działaniu bez dokładnego analizowania
okoliczności.
W artykule opublikowanym w "Proceedings of the National Academy of
Sciences" w roku 2008 Max Wolf i współpracownicy opisali potencjalne
ewolucyjne wyjaśnienie powstania wrażliwości, oparte na symulacji
komputerowej oraz zebranych danych i przemyśleniach. Na przykład
zwierzęta potrafiące dostrzegać drobne różnice między trawami, którymi
się żywią, mają większą szansę na przeżycie niż pozostałe osobniki w stadzie, jeżeli różnice w wartości odżywczej dostępnych gatunków traw
są istotne. Jeśli zaś trawy na danym terenie są mało zróżnicowane,
zauważanie detali odróżniających jedne od drugich jest tylko stratą
czasu i energii.
Dlaczego większość lub przynajmniej połowa populacji nie charakteryzuje
się wysoką wrażliwością? Symulacje komputerowe oraz obserwacje z natury
wskazują, że gdyby osobniki szczególnie wrażliwe nie stanowiły
mniejszości, wrażliwość jako cecha nie byłaby nikomu przydatna - na
przykład w sytuacji opisanej powyżej lepsza trawa zostałaby tak szybko
wyjedzona, że żadne zwierzę w stadzie nie odniosłoby szczególnej
korzyści. Przemawia do mnie argument, że gdyby choć połowa kierowców
unieruchomionych w korku znała i wybrała alternatywną trasę, stałaby się
ona tak samo nieprzejezdna (lubię ten przykład dlatego, że zawsze
znajduję własne, mniej uczęszczane trasy, by omijać tłok).
Jakie geny mogłyby tłumaczyć wysoką wrażliwość? Po pierwsze, będą to
warianty dziedziczonych przez wszystkich nas genów, decydujące o ujawnieniu się danej cechy, na przykład koloru oczu czy wzrostu. Gen
determinujący obieg serotoniny w mózgu, nazywany genem transportera
serotoniny, ma trzy warianty - krótki-krótki, krótki-długi i długi-długi. W roku 2012 Cecilie Lich i jej współpracownicy z Centrum
Zintegrowanego Obrazowania Molekularnego Mózgu w Kopenhadze odkryli, że
sporo, a może nawet większość osób wysoko wrażliwych posiada jeden z "krótkich" wariantów tego genu.
Przez wiele lat było wiadomo, że "krótkie" warianty genu transportera
serotoniny mają związek z depresją i różnymi innymi problemami
emocjonalnymi - ale nie zawsze. Osoby cierpiące na depresję zwykle miały
te warianty genu, jednak nie wszyscy ludzie o takim genotypie koniecznie
mieli depresję. W rzeczywistości niektórzy byli bardzo szczęśliwi i świetnie radzili sobie emocjonalnie. Obecnie wiemy, że "krótki" wariant
genu transportera serotoniny powoduje podatność dyferencyjną. Jest on
związany na przykład z lepszą zdolnością do podejmowania decyzji oraz
czerpaniem większych korzyści ze wsparcia społecznego - cechami bardzo
pożądanymi u partnera.
Rezusy to małpy będące prawdopodobnie jedynym gatunkiem poza
człowiekiem, u którego występuje ten wariant genu. Posiadające go
osobniki początkowo charakteryzowano jako "spięte", ponieważ łatwo
ulegały stresowi (pomyślmy o przestymulowaniu i reaktywności
emocjonalnej), jednak gdy były umiejętnie wychowywane przez matki,
często dochodziły do szczytów hierarchii stada (pomyślmy o głębokim
przetwarzaniu oraz świadomości szczegółów). Co ciekawe, zarówno ludzie,
jak i rezusy są istotami bardzo społecznymi i zdolnymi przystosowywać
się do większej liczby różnorodnych środowisk niż inne naczelne. Można
by podejrzewać, że umiejętność adaptacji do nowych warunków zawdzięczają
temu, iż wysoko wrażliwi członkowie grupy mają zdolność dostrzegania
niuansów - na przykład tego, które nowe pokarmy można bezpiecznie zjadać
albo jakich niebezpieczeństw należy unikać - co ułatwia przetrwanie
populacji w nowym miejscu.
W roku 2011 Schoebi i współpracownicy donieśli w "Emotion", że ludzie
posiadający krótki allel omawianego genu bardziej ulegają wpływom emocji
partnera. Dwa lata później Haase i współpracownicy opublikowali tam
artykuł mówiący o tym, że jeśli partner wyraża więcej pozytywnych emocji
podczas konfliktu (obserwowanego w warunkach laboratoryjnych), nawet po
wielu latach wiąże się to statystycznie z odczuwaniem większej
satysfakcji z małżeństwa, ale tylko u osób posiadających krótki wariant
genu.
Inną genetyczną ścieżkę do wysokiej wrażliwości przedstawili w roku 2011
naukowcy z Chin pod kierunkiem Chunhui Chena. W "PLoS ONE" stwierdzili
oni, że warianty siedmiu genów związanych z transportem dopaminy mają
związek z wysokimi wynikami w skali wrażliwości. W roku 2015, porównując
aktywność mózgu WWO i nie-WWO w stanie spoczynku w skanerze do
rezonansu, odkryli oni, że geny te silnie wpływają na pewne części
mózgu, sprawiając, iż stają się one mniej aktywne u osób o wysokiej
wrażliwości niż u innych.
Ostatni eksperyment: WWO a nuda w związkach
W 2010 roku przeprowadziliśmy z mężem serię badań, których wyniki
referowaliśmy dwukrotnie na konferencjach, ale nie opublikowaliśmy
jeszcze w formie artykułu. Zawsze interesowało nas to, jak bardzo zwykła
nuda w relacji wpływa na poziom satysfakcji partnerów z ich związku.
Zastanawialiśmy się szczególnie nad sytuacją osób wysoko wrażliwych. Jak
bardzo nudzą się w związkach w porównaniu z nie-WWO? Na dwóch odrębnych
grupach uczestników przeprowadziliśmy eksperyment, który wykazał, że
wysoko wrażliwi czują się zdecydowanie bardziej znudzeni, nawet jeśli
pod innymi względami związek jest dla nich tak samo satysfakcjonujący
jak dla nie-WWO.
Powtórzyliśmy badanie z udziałem trzeciej grupy, ale dodatkowo
zapytaliśmy uczestników, czy kiedy czują nudę w związku, mają ochotę
wyjść z domu, by zrobić coś nowego i ekscytującego, czy raczej
przeprowadzić głęboką rozmowę z partnerem na jakiś istotny osobiście
temat. Zwłaszcza jeśli osoby wysoko wrażliwe mówiły, że lubią
zastanawiać się nad sensem swoich doświadczeń (tak jak większość WWO),
niemal wszystkie stwierdzały, że potrzebują właśnie głębokiej rozmowy,
aby pozbyć się nudy.
Zła wiadomość jest taka, że bez takich rozmów osoby wysoko wrażliwe
szczególnie szybko zaczynają odczuwać znudzenie związkiem, co
prawdopodobnie zdarza się częściej, jeśli ich partner nie jest wysoko
wrażliwy. Z drugiej strony jednak WWO nie pozwalają, by sprawa ta
umniejszała ich ogólne zadowolenie z relacji. Być może są
przyzwyczajone. Z naszych badań płynie jednak wniosek, że obie strony
powinny zastanowić się nad tym, jak pogłębić swoje rozmowy, tak by
uczynić relację ciekawszą dla obu stron.
Nowe stare myśli o miłości, WWO i duchowości
Niniejsza książka dotyczy również duchowej strony związków, ponieważ
zauważyłam, że osoby wysoko wrażliwe często są bardziej uduchowione niż
inni, co na różne sposoby odciska się na ich relacjach, na przykład
przez zaciekawianie partnerów duchowością. Jak staram się jasno
przedstawić w tej książce, każdy bliski związek z drugim człowiekiem
może się stać ścieżką duchową. Są jeszcze dwa niewspomniane tu dotąd
źródła, które mogą się okazać przydatne dla niektórych z was, choć nie
należą do łatwych lektur. Pierwszym z nich jest książka Adolfa
Guggenbühla-Craiga Marriage: Dead or Alive (Małżeństwo - żywe czy
martwe). Autor uważa, że ludzie, którzy pobierając się (a ja
powiedziałabym: angażując się w dowolną bliską relację), oczekują od tej
pory nieprzerwanego szczęścia, z pewnością się rozczarują. Tylko jeśli
postrzegamy małżeństwo jako drogę do rozwoju, kształtowania charakteru i wzbogacania własnej duszy, często przez walkę z trudnościami, możemy
mówić, iż jest ono żywe. Myślę, że osoby wysoko wrażliwe mają szczególną
zdolność doceniania tej funkcji relacji, na przykład kiedy pomimo
rozczarowania brakiem głębi w rozmowach z partnerem akceptują istniejący
stan rzeczy i potrafią odczuwać satysfakcję z bycia w związku.
Drugim autorem, na którego warto zwrócić uwagę, jest Martin Buber.
Niektórzy uważają jego klasyczne dzieło Ja i Ty za trudne w odbiorze i wolą łatwiejsze fragmenty The Knowledge of Man (Poznanie człowieka)
lub Between Man and Man (Między człowiekiem a człowiekiem). Czytając
opisy Ja i Ty (w odróżnieniu od Ja i To) zawarte w którejkolwiek z wymienionych prac, wyczujesz, czym jest głębia relacji międzyludzkich,
której poszukują osoby wysoko wrażliwe. Buber jest przekonany, że tak
głęboki kontakt można nawiązać na kilka chwil w niemal każdym związku z drugą osobą, nawet jeśli znamy ją bardzo krótko. Jego zdaniem momenty
takie mogą występować w relacjach nie tylko z ludźmi, lecz także z elementami przyrody, na przykład z drzewami lub zwierzętami, jak również
z Bogiem. Buber twierdzi, że jeśli człowiek doświadczy wystarczająco
wielu chwil Ja-Ty z innymi ludźmi, to nawet będąc ateistą, natrafi na
Ja-Ty z Bogiem.
Ostatnio myślałam o tym, że osoby wysoko wrażliwe mają szczególną
potrzebę ścieżki duchowej oraz praktyk duchowych, które je po niej
poprowadzą. Być może jednak w rzeczywistości są to trzy ścieżki. Szamani
dzielą świat na trzy porządki: świat wyższy, nasz świat "rzeczywisty" i świat niższy. Poznanie każdego z nich jest konieczne do tego, by
wykonywali swą pracę uzdrawiania i niesienia pomocy. Dla mnie ścieżka w świecie niższym oznacza dążenie do zrozumienia roli snów oraz
archetypowego, nieświadomego, cienistego królestwa psychiki, szczególnie
mojej własnej. Ścieżka świata "rzeczywistego" polega na pogłębianiu
bliskich relacji z innymi (a być może także twórczym wyrażaniu tego, co
znaleźliśmy w pozostałych światach). W książce tej najobszerniej opisuję
właśnie te dwa "światy".
W moim życiu świat wyższy jest reprezentowany przez medytację, ale
podobną funkcję mogą spełniać modlitwa, czas spędzany na łonie natury
lub cokolwiek innego. Praktykuję medytację (transcendentalną) od
czterdziestu pięciu lat i jestem pewna, że pomaga mi to we wszystkich
aspektach życia, włącznie ze związkami, sprawiając, że pnę się ku górze.
Chociaż współcześni przewodnicy po każdej z trzech ścieżek często
pomijają, a nawet ośmieszają pozostałe dwie, w rozumieniu szamanów te
trzy ścieżki nie są z sobą sprzeczne, ale się uzupełniają, należąc do
jednej większej rzeczywistości.
Wspomniane trzy ścieżki są już wplecione w moją książkę, jednak tutaj
chcę podkreślić, że przynajmniej niektóre praktyki duchowe mogą się stać
wspaniałą, niezwykłą i wartościową częścią naszego doświadczenia, jeśli
towarzyszą nam przez wiele lat. Często słyszymy, że nikt nie jest zbyt
młody, by zacząć odkładać na emeryturę, ale także, że nigdy nie jest na
to za późno. Nade wszystko zaś nie należy rezygnować z inwestycji
finansowych, nawet gdy przychodzą ciężkie czasy. Jakie jednak będzie to
życie na emeryturze, przynajmniej dla wysoko wrażliwych, jeżeli
równocześnie nie będziemy inwestowali w coś głębszego? Niezależnie od
tego, w jakim jesteśmy teraz wieku, wszystkim nam przybywa lat. Jeżeli
będzie nam też przybywać tego, co subtelne i duchowe, końcowym
rezultatem nie będzie tylko stare, umierające ciało. Życzę ci, abyś
znalazł najlepszy dla siebie sposób przemierzania drogi w stronę
ostatecznej, najpełniejszej głębi miłości.
Wstęp
Wstęp
Wpływ dziedziczonej cechy temperamentu, jaką jest wysoka wrażliwość, na
miłość interesuje mnie nie tylko ze względów czysto naukowych.
Doświadczam go od lat i od lat się go uczę, czy tego chcę, czy nie. Mimo
że mój przypadek ilustruje zaledwie jeden z wielu sposobów, w jakie
wysoka wrażliwość może kształtować związek dwojga ludzi, z pewnością
uzmysławia głęboki zasięg oddziaływania tej cechy na miłość.
Co nas różni
Mój mąż Art, psycholog społeczny, jest niespokojnym duchem. Jeśli
wychodzi na samotny spacer, zabiera z sobą odtwarzacz muzyki. Woli
jednak spacerować ze mną.
Ja lubię raczej przechadzki w pojedynkę, a jadąc sama, mogę przez pięć
godzin prowadzić samochód bez włączania radia. Po prostu rozmyślam.
Art świetnie sobie radzi pod presją. Nikogo innego nie chciałabym mieć
przy sobie podczas kryzysu; pojawia się na scenie i wszystko załatwia.
Jednocześnie nie zauważa jednak, że wyłączenie fluorescencyjnego światła
i wyrównanie dywanu mogłoby uprzyjemnić atmosferę w pokoju, choćby
wchodził do niego sto razy. Wyczuwanie subtelnych sposobów udoskonalenia
czegoś naturalniej przychodzi mnie.
Gdy jesteśmy razem na konferencji, Art spędza czas z innymi uczestnikami
od śniadania do późnej nocy, przechodząc od jednej grupki znajomych do
drugiej. Ja biorę udział w zajęciach i czasami towarzyszę mężowi na
obiedzie lub podczas bankietu, ale większość czasu spędzam w hotelowym
pokoju, spaceruję po okolicy lub prowadzę długą rozmowę z innym
samotnikiem.
Według Arta wszelkie działanie ma charakter duchowy. Świętością jest
codzienne życie. Ja zawsze mam ochotę się wycofywać, ponieważ czuję się
rozdarta między rzeczywistością oczekiwań społecznych a moim
wewnętrznym, atrakcyjnym duchowo światem, który odnajduję wyłącznie w samotności.
Czasami dokuczam mężowi, przypominając, jak pewnego dnia zapytał mnie,
skąd wzięłam tę piękną "nową" reprodukcję, którą powiesiłam w kuchni
półtora roku wcześniej. Natomiast on niczego mi żartem nie wypomina -
wie, że zbyt mocno bym się przejęła.
Oboje, jeśli trzeba, potrafimy pracować po szesnaście godzin bez
przerwy. Ja tego nie znoszę, Art nie ma z tym problemu. Kiedy po takiej
sesji leżę w łóżku, jestem zbyt pobudzona, by zasnąć. A on kładzie się
obok i po minucie chrapie jak niedźwiedź, który zapadł w sen zimowy.
Przez wiele lat oboje uważaliśmy, że ja jestem nadmiernie emocjonalna, a on "trochę oderwany". Oczywiście ja więcej o tym rozmyślałam. Wahałam
się między dwiema interpretacjami naszego związku. Albo postrzegałam
siebie jako chorą, a Arta jako okaz zdrowia psychicznego, albo czułam
się geniuszem stłamszonym przez powierzchownego i mało świadomego
partnera. Właściwie wolałam uważać, że to ja stanowię problem. Tak
bardzo chciałam kochać swojego męża. Czasami jednak marzyłam o kimś
innym, kto miałby głębszą osobowość i mógłby mnie prowadzić przed
oblicze samego Boga. Tymczasem Art być może nie miałby nic przeciwko
bardziej spontanicznej i towarzyskiej partnerce - takiej, która mówiłaby
więcej niż ja i bardziej używała życia. Nie przejmował się jednak
dzielącymi nas różnicami. Tylko ja miałam z nimi kłopot.
Nie byłam z siebie zadowolona. Naprawdę uważałam, że coś jest ze mną nie
w porządku, chociaż trzeba oddać Artowi, że jemu nigdy nie przyszło to
do głowy. Podobały mu się moje zaangażowanie, kreatywność, intuicja,
skłonność do rozmyślań i poważnych rozmów, świadomość subtelnych detali,
intensywne emocje. Ja natomiast uważałam, że są to akceptowalne,
powierzchowne przejawy jakiejś okropnej ukrytej wady, której istnienie w sobie podejrzewałam przez całe życie. To, że Art pokochał mnie pomimo
niej, w moim przekonaniu było cudem.
Pod innymi względami nie jesteśmy oczywiście swoimi przeciwieństwami.
Ani książka ta nie dotyczy tylko związków osób wysoko wrażliwych (WWO) z niewysoko wrażliwymi (nie-WWO). W dużej części jest poświęcona miłości
wysoko wrażliwych do siebie samych i do siebie nawzajem. Poza tym Art
nie jest "wysoko niewrażliwy". Nie lubi tłumów, nie znosi przemocy w filmach, kocha sztukę. Jest bardzo sumienny i zawsze dąży do harmonii z innymi oraz z własnym wnętrzem. W teście wysokiej wrażliwości
zamieszczonym na s. 51-52 uzyskuje wynik średni - 9 punktów (średnie
wyniki nie są zbyt częste - zazwyczaj ludzie są albo zdecydowanie wysoko
wrażliwi, albo nie). Art uwielbia miłość, bliskość, intymność. Zresztą
nasze badania naukowe właściwie zawsze dotyczyły i wciąż dotyczą przede
wszystkim miłości oraz bliskich relacji.
Osobiście jeszcze kilka lat temu nie byłam do końca pewna, czy chcę i czy potrafię być blisko z kimkolwiek. Starałam się powściągać swoją
skłonność do negatywnego myślenia, kolejną część rzekomej wady, aż
kryzys wieku średniego sprawił, że czara goryczy się przelała. Dla Arta
był to bardzo trudny czas, ponieważ zaczęłam bardzo obcesowo wyrażać
swoje niezadowolenie z życia. To wówczas otworzyła się jednak droga do
pokonania naszych trudności - i do napisania tej książki.
Na scenę wkracza osoba wysoko wrażliwa
Przełom nastąpił, kiedy psychoterapeuta, do którego zwróciłam się o pomoc, kilkukrotnie wspomniał, że jestem "wysoko wrażliwa". To otworzyło
mi oczy. Czy to właśnie jest moją rzekomą wadą? Może wcale nie wadą? W ten sposób zaczęły się moje naukowe badania nad osobami wysoko
wrażliwymi.
Czytelnikom, dla których jest to nowy termin, chciałabym wyjaśnić, że
osoby wysoko wrażliwe stanowią 15-20 procent całej populacji. Ludzie ci
urodzili się z układem nerwowym genetycznie zaprogramowanym tak, że są
bardziej uważni na niuanse, bardziej skłonni do głębokiej refleksji nad
własnymi przeżyciami wewnętrznymi, a co za tym idzie, bardziej podatni
na przeciążenie zdarzeniami zewnętrznymi. Cechę tę opisuję szczegółowo w rozdziale 1. Wysoka wrażliwość nie jest moim wymysłem, ale zjawiskiem,
które badali i badają również inni naukowcy. Pragnę przez to powiedzieć,
że nie chodzi tu o jakąś błahostkę, ale o istotną, normalną,
dziedziczoną różnicę w funkcjonowaniu całego układu nerwowego, mającą
wpływ na każdy aspekt życia. Wysoka wrażliwość charakteryzuje około
jednej piątej ludzi na świecie, a pewien stopień wrażliwości występuje u dużo większego odsetka populacji; jeśli połączylibyśmy ludzi w losowe
pary, prawdopodobieństwo podlegania ich związku wpływom tej cechy
wyniosłoby 36 procent.
Z pewnością zastanawiasz się teraz, czy wysoka wrażliwość cechuje ciebie
i/lub twojego partnera. Wypełnijcie oboje testy na stronach 51-54, a także dodatkowe na stronach 58-62, dotyczące innej dziedziczonej cechy,
o której jest mowa w rozdziale 1, skłonności do poszukiwania doznań.
Warto dodać, że wśród osób wysoko wrażliwych jest tyle samo kobiet co
mężczyzn, mimo iż potocznie uważa się, że panie zwracają większą uwagę
na szczegóły, a panowie są gruboskórni i niewiele dostrzegają. Więcej o stereotypach związanych z mężczyznami, kobietami i wrażliwością piszę w rozdziale 2.
Po przeprowadzeniu licznych wywiadów, ankiet i konsultacji oraz zebraniu
odpowiedzi na pytania od tysięcy uczestników badań kwestionariuszowych
odkryłam, że moje życie i małżeństwo są teraz dla mnie dużo bardziej
zrozumiałe. Coraz lepiej potrafię kochać i szanować zarówno siebie, jak
i męża niezależnie od dzielących nas różnic. Rozumiem, że różnice te,
głęboko zakorzenione w naszych temperamentach, wiele nas nauczyły,
pomogły nam rozwinąć własny charakter, a także jak nic innego wzmogły
pasję i przyjemność w naszym życiu.
Pisząc tę książkę, korzystałam z osobistego doświadczenia, zgodnie z którym my, osoby wysoko wrażliwe, oraz nasi partnerzy o takiej czy innej
wrażliwości potrzebujemy pomocy w przemyśleniu znaczenia naszych
temperamentów oraz dzielących nas różnic. Bez takiej pomocy miłość i bliskie związki mogą się okazać dla wysoko wrażliwych gorzko
rozczarowujące, a w konsekwencji sami możemy nieświadomie przysparzać
cierpienia partnerom. Natomiast dzięki takiej pomocy osoby wysoko
wrażliwe są predysponowane do niezwykle hojnego obdarzania swych rodzin
i świata miłością.
Czy wszystko zależy od genów?
Nigdy nie odważyłabym się powiedzieć, że bycie (lub nie) osobą wysoko
wrażliwą decyduje o szczęściu i osiąganiu sukcesów w miłości. Art i ja
niewątpliwie musimy sobie radzić z wieloma innymi problemami poza
różnicą wrażliwości. Mogę jednak z przekonaniem stwierdzić, że stopień
nasilenia tej cechy u partnerów jest najbardziej niedocenianym aspektem
w rozumieniu powodzenia ich związku.
Sytuacja ta niebawem całkiem się zmieni. Z badań przeprowadzonych w roku
1992 przez psychologów Matta McGue i Davida Lykkena z Uniwersytetu
Minnesoty wynika na przykład, że ryzyko rozwodu jest mniej więcej w 50
procentach uwarukowane genetycznie1! Chociaż za chwilę zamierzam
podważyć znaczenie, jakie moglibyśmy przypisać tej liczbie, trzeba
przyznać, że jest to zdumiewający rezultat. Ponieważ w naszej kulturze
zainteresowanie genetyką wciąż się zwiększa, podobne problemy wkrótce
staną się przedmiotem nowych badań.
Czy geny naprawdę decydują o powodzeniu twoich związków miłosnych?
Zapewne się z tym nie zgodzisz. Ludzie przyswajają różne postawy i wartości w trakcie dorastania; mogą je także zmieniać - na przykład
postępując zgodnie z zaleceniami poradników takich jak ten. Wspomniane
wyżej badania dotyczące wpływu genów na ryzyko rozwodu wpisują się
jednak w ogólny kierunek myślenia, zgodnie z którym znaczna część
obecnego stanu psychicznego człowieka - w tym poziom zadowolenia z pracy
i sytuacji rodzinnej - wynika z genów, nie zaś z doświadczeń czy
wychowania.
Myślę, że słuszne jest przyjęcie sceptycznej postawy wobec nadawania
genom tak istotnej roli. Po pierwsze, małżeństwo i rozwód mają
oczywiście charakter społeczny (z pewnością to nie geny powodują, że
więcej par rozwodzi się w Kalifornii niż w Minnesocie). Po drugie, moda
na twierdzenie, że zachowanie jest kontrolowane przez geny, może
doprowadzić nas do głębszej i bardziej szkodliwej myśli: pomaganie
ludziom w dążeniu do zmiany własnego życia albo wymaganie od nich
odpowiedzialności za własne zachowania nie ma sensu, bo przecież ci
nieszczęśnicy "tacy się urodzili". Zaczynamy więc tworzyć etykiety
określające "takich" ludzi: neurotyczny, strachliwy, pesymistyczny,
niezbyt inteligentny, porywczy, nadpobudliwy itd. Owszem, istnieją
doniesienia naukowe, że geny przyczyniają się do powstania tych cech.
Nie wiemy jednak, jak tego dokonują ani jakie wnioski można z tego
wyciągnąć. Dlaczego tak często jedno z bliźniąt jednojajowych, czyli
mających taki sam genotyp, nie doświadcza "odziedziczonych" problemów
drugiego?
Chociaż interesują mnie te same obszary ludzkiej psychiki, które badają
znawcy temperamentu uznający, że o większości naszych zachowań decydują
geny, wyciągam z ich obserwacji odmienne wnioski. Po pierwsze, uważam,
że problemy w relacjach mają charakter społeczny, nie biologiczny.
"Dziedziczność" rozwodów oznacza tylko tyle, że jakiś aspekt
genetyczny wpływa na decyzję o rozwodzie - myślę, że przyczyną problemu
nie jest dziedziczony temperament, ale to, że nie potrafimy sobie z nim
odpowiednio radzić. Po drugie, im więcej dowiaduję się o ludzkim
temperamencie, tym bardziej jestem przekonana, że właśnie wiedza o nim
jest kluczem do zmiany człowieka - zmniejszenia odczuwanego stresu oraz
rozwoju tolerancji wobec siebie i innych. Temperament nie stanowi powodu
do tego, by pozostawiać ludzi takimi, jacy są, i postrzegać ich jako
niezmiennych.
Niemniej wyniki badań mówią, że 50 procent ryzyka rozwodu wiąże się z genami. Oznacza to, że dziedziczony temperament jest bardzo ważnym i niedocenianym czynnikiem wpływającym na harmonię w związkach.
Jak korzystać z tej książki
PAMIĘTAJ, ŻE CZŁOWIEK TO ISTOTA ZŁOŻONA
Jak każdy autor piszący o ludzkiej psychice muszę dokonywać pewnych
uogólnień. Osoby wysoko wrażliwe wykazują się szczególną podejrzliwością
wobec generalizacji, etykiet i stereotypów, ponieważ zawsze zastanawiamy
się nad ich konsekwencjami i poszukujemy innych możliwości. Być może
zdążyłeś już sobie pomyśleć: "Wydawało mi się, że jestem wysoko
wrażliwy, ale jestem bardziej podobny do Arta - nie mam problemów ze
snem, jestem ekstrawertykiem, lubię, gdy dużo się dzieje, i optymistycznie podchodzę do życia".
Osoby wysoko wrażliwe mogą mieć wymienione cechy. Według badań 30
procent z nich to towarzyscy ekstrawertycy. Każdy z nas jest
niepowtarzalną jednostką, ukształtowaną przez osobiste doświadczenia,
skomplikowaną kombinację genów, a także koleje własnego losu. Nasze
związki z innymi także są unikatowe. Dlatego czytaj tę książkę
krytycznie, czerpiąc z niej informacje, które sam uznasz za przydatne.
A może myślisz: "Tylko tego nam brakowało - kolejnego powodu do
uprzedzeń". Gratuluję. Zauważyłeś "cień", nieuniknioną wadę uogólnień -
stają się one stereotypami, które prowadzą do uprzedzeń. To naturalne,
że wartościujemy; zaczynamy na przykład myśleć, że osoby wysoko wrażliwe
są takie jak należy, a te nie-WWO są inne, nie takie jak trzeba.
My, WWO, wiemy coś o uprzedzeniach. Ludzie nieraz nas ignorują albo
przynajmniej traktują z politowaniem bądź krytykują za nieśmiałość,
lękliwość lub neurotyczność (cechy, z którymi według mnie nikt się nie
rodzi). Oczywiście potrzebujemy kompensacyjnej dawki dumy, poczucia, że
pod pewnymi względami jesteśmy lepsi od innych. W tej książce, która ma
uczyć poszanowania dla różnic między ludźmi, ty i ja musimy jednak
szczególnie uważać, aby doceniać siebie bez dewaluowania nie-WWO.
Wierzę, że będziesz z niej korzystać rozsądnie - staraj się, aby chwile,
w których będziesz sprowadzać siebie lub innych do wyniku pojedynczego
testu i czuć się z tego powodu lepszy lub gorszy od nich, trwały jak
najkrócej (każdy ma prawo się mylić).
ODNOŚ TĘ KSIĄŻKĘ NIE TYLKO DO MIŁOŚCI, LECZ TAKŻE DO PRZYJAŹNI
Głównym tematem tej książki są związki romantyczne, ale przecież oprócz
swoich partnerów kochamy też przyjaciół i rodziny. Większość zawartych
tu myśli odnosi się w równym stopniu do spotkań z przyjaciółmi,
utrzymywania bliskich kontaktów z rodziną, pogłębiania relacji
grupowych, a także skutecznej komunikacji z wszystkimi bliskimi ci
ludźmi o takiej czy innej wrażliwości. Uważam, że związek miłosny nie
jest w stanie utrzymać się długo, jeśli w życiu nie ma innych rodzajów
relacji przyczyniających się do jego wzmocnienia. Żaden partner nie
zastąpi całego świata ani nie będzie się nam w nim podobało absolutnie
wszystko. Dodatkowo osoby wysoko wrażliwe mogą mieć szczególnie bogatą i skomplikowaną osobowość oraz zainteresowania, o których chcą rozmawiać i na docenieniu których im zależy. Zwłaszcza jeśli twój partner nie jest
WWO, będziesz potrzebował wysoko wrażliwych przyjaciół, on zaś będzie
potrzebował przyjaciół nie-WWO. Jeżeli oboje jesteście wysoko wrażliwi,
każde z was na pewno doceni kontakt z kilkoma tylko swoimi znajomymi
nie-WWO.
DOSTOSUJ ODBIÓR KSIĄŻKI DO ETAPU SWOJEGO ZWIĄZKU
Miłość to jeden z najobszerniejszych tematów, jakie mogłabym wybrać.
Twoje potrzeby mogą więc być zupełnie inne w zależności od tego, czy
dopiero się zakochujesz, czy jesteś szczęśliwy w swoim związku, czy masz
problem z długoletnim partnerem, czy też żyjesz samotnie i chcesz się z kimś związać albo wcale nie masz takich planów. Dlatego teraz chciałabym
się zwrócić do niektórych grup czytelników z osobna.
Jeśli czytasz tę książkę z partnerem (WWO lub nie-WWO)
Bardzo się cieszę - to najlepsze rozwiązanie. Możecie nawet czytać sobie
nawzajem fragmenty lub cały tekst książki. Sądzę, że zaskoczy was to, w jak dużym stopniu wspólne przemyślenie waszych temperamentów może
ułatwić porozumienie w relacji.
JEŚLI MASZ PARTNERA, KTÓRY PRAWDOPODOBNIE NIE PRZECZYTA TEJ KSIĄŻKI
To też jest w porządku. Możesz dzielić się z ukochaną osobą tym, czego
się nauczyłeś, na przykład czytać jej na głos ważne dla ciebie
fragmenty, nie zmuszaj jej jednak do czytania całej książki. Jeżeli nie
jest ani trochę nią zainteresowana, nie przejmuj się tym zbytnio. Zwykle
ludzie sprzeciwiają się temu, co sprawia, że czują się zagrożeni.
Zastanów się więc, dlaczego twój partner może się obawiać czytania tej
książki. Następnie spróbuj stopniowo zdobywać jego zaufanie. Nie uda ci
się tego dokonać, jeśli będziesz się złościć i obrażać.
Oczywiście wyrozumiałość wobec partnera może cię sporo kosztować i nie
zawsze jest mądrą strategią. Jeśli czujesz się głęboko urażony brakiem
zainteresowania ukochanej osoby, nie powinieneś ukrywać i zapewne nie
zdołasz ukryć swoich emocji. Pamiętaj jednak, że zaciekawienie pojawia
się i znika, podobnie jak obawy. Ludzie otwierają się na nowe idee,
kiedy czują się odprężeni i mają pewność, że są akceptowani. Patrz
perspektywicznie - zachowuj w myślach obraz tego, co kochasz w swoim
partnerze - i przekonaj się, co się stanie.
Jeśli obecnie nie jesteś zakochany
Powinieneś wiedzieć, że pisząc tę książkę, często o tobie myślałam,
ponieważ spotykam bardzo wiele wysoko wrażliwych osób niebędących w żadnym związku - z własnej woli bądź nie. Niezależnie od stanu naszych
relacji, będąc wysoko wrażliwi, jesteśmy zwykle bardziej kształtowani
przez nasze miłości niż inni. Mamy tendencję do zakochiwania się mocniej
niż pozostali. Dlatego zawsze możemy skorzystać z przemyślenia minionych
miłości. Podoba mi się pewna sentencja, której autorem jest
prawdopodobnie Goethe: "Kocham cię i nie ma to nic wspólnego z tobą".
Mówię, że jest to książka o miłości, a nie o relacjach, tylko z jednego
powodu - ponieważ miłość wydaje mi się dużo bardziej osobistym i subiektywnym "tematem w typie WWO" niż relacja. Nie uważam, by istniało
wiele książek dotyczących związków, których autorami są osoby skierowane
ku własnemu wnętrzu i mające dużą potrzebę samotności, takie jak ja i wielu z was, ludzi, którzy potrafią kochać w pojedynkę. Uznałam, że
potrzebna jest książka specjalnie dla nas i że wy, grupa czytelników
wysoko wrażliwych, szczególnie ją docenicie.
Warto również pamiętać, że wszyscy potrzebujemy bliskich przyjaciół, a miłość jest tą siłą w ludzkiej psychice, która nigdy nie znika. Przez
cały dzień myślimy o ludziach, nawet jeśli spędzamy go samotnie. Skoro o nich myślimy, możemy ich także kochać. Ludzie zdecydowanie potrzebują
doznawać miłości, ty także. Mam nadzieję, że ta książka pomoże ci
obudzić więcej obecnej w tobie miłości do siebie oraz do innych.
Jeśli nie jesteś osobą wysoko wrażliwą
To wspaniale, że chcesz się dowiedzieć więcej o swoim wysoko wrażliwym
partnerze i znajomych. Wybacz, że zwracam się przede wszystkim do osób
wysoko wrażliwych - nie mam na celu wykluczania ciebie i innych nie-WWO.
Myślę, że to zrozumiesz.
Naukowe - i nie tylko - podstawy książki
Osoby wysoko wrażliwe na pewno docenią to, że większość informacji
zamieszczonych w tej książce opiera się na badaniach naukowych - zarówno
moich, jak i czołowych specjalistów zajmujących się temperamentem i bliskimi relacjami osób dorosłych. Dziedziny te ogromnie rozrosły się w ciągu ostatniej dekady. Rezultaty większości badań z tego zakresu nie
docierają jednak do szerokiego grona odbiorców, którzy zamiast tego
otrzymują strumień niepodbudowanych naukowo twierdzeń na temat
osobowości, płci oraz "gwarancji trwałej miłości". Dzięki tej książce
poznasz wiele faktów zebranych w toku rzetelnych badań, które omawiam w kontekście relacji tworzonych przez osoby wysoko wrażliwe.
Dane zewsząd
Pracę nad tą książką rozpoczęłam od przeprowadzenia pogłębionych
wywiadów z osobami wysoko wrażliwymi na temat ich relacji. Następnie
opracowałam plany badań i kwestionariusze do analizy konkretnych
zagadnień. Jeden z kwestionariuszy wypełniło tysiąc osób (WWO i nie-WWO). Inny, przesłany do wszystkich subskrybentów newslettera
"Comfort Zone" dla osób wysoko wrażliwych, zawierał pytania skierowane
nie tylko do adresatów, lecz także do ich znajomych nie-WWO, tak by
stworzyć grupę porównawczą. Miałam również okazję prowadzić pomiary
wrażliwości w ramach organizowanych przez innych naukowców
długoterminowych badań z udziałem par oraz analizować ich wyniki.
Moim celem było znalezienie autentycznych odpowiedzi, a nie tylko moich
własnych opinii, w następujących sprawach: Czy osoby wysoko wrażliwe
tworzą związki z innymi osobami o wysokiej wrażliwości? Jeśli tak, to
czy są w tych relacjach szczęśliwsze? Jakie są typowe problemy par
składających się z dwojga WWO w porównaniu z parami WWO/nie-WWO? Jakie
są mocne i słabe strony osób wysoko wrażliwych w kontekście bliskich
relacji? Jak wysoka wrażliwość wpływa na życie seksualne lub
prawdopodobieństwo zakończenia związku?
Miłość nie lubi jednak wyjawiać swoich sekretów samej analizie
liczbowej. Dlatego - jak wspomniałam powyżej - pisząc tę książkę,
opierałam się również na swoim osobistym doświadczeniu oraz przykładach
z mojej praktyki psychoterapeutycznej. Wszystkie te informacje
uzupełniłam o wiedzę z zakresu psychologii głębi.
Dane z głębi
Psychologia głębi to dziedzina psychologii poświęcona badaniu tych
aspektów życia, które były niezauważane, tłumione, a nawet lekceważone.
Podobnie jak żeglarze wypatrują znaków na powierzchni morza w celu
prognozowania pogody, psychologowie akademiccy zwykle stosują metody
badawcze polegające na szukaniu ogólnych uwarunkowań świadomego myślenia
lub zachowania. Psychologowie głębi są bardziej podobni do nurków czy
Jacques'ów Cousteau, starając się wniknąć pod powierzchnię, do
nieświadomej "reszty opowieści". Oba te podejścia są cenne, lecz
znajomość samej powierzchni daje nam bardzo jednostronny obraz oceanu,
nawet jeśli na pierwszy rzut oka lub do określonych celów wydaje się on
wystarczający.
Należę do nielicznych naukowców, którzy korzystają zarówno z tradycyjnej
metodologii akademickiej, jak i z podejścia właściwego psychologii
głębi. Badanie wrażliwości wymaga łączenia obu tych perspektyw, ponieważ
osoby wysoko wrażliwe są szczególnie podatne na wpływ nieświadomości, a czasami czują się nim przytłoczone. Przykładem takiego oddziaływania są
wyjątkowo bogate sny.
Psychologia głębi jest potrzebna również do sondowania dna oceanu
miłości - ciemnych zakamarków, w których mieszka to, co przerażające,
obce, zabronione, zapomniane, a niekiedy siłą stłumione. Według
psychologów głębi nagły wybuch miłości niemal zawsze jest przejawem
ukrytych nieświadomych popędów. Wrócimy do tego w rozdziale 4.
W książce tej przyglądam się więc miłości i wrażliwości z wierzchu,
przez liczby i dane, a także z głębi, od strony nieświadomości i tego, o czym rzadko się mówi. Uważam, że jest to podejście najbardziej
dostosowane do potrzeb osób wysoko wrażliwych. Jesteśmy bowiem
jednostkami, które nie akceptują łatwych odpowiedzi, szczególnie na
temat miłości. Im dłużej rozmyślamy, tym zagadnienie to staje się dla
nas bardziej złożone, bogatsze, subtelniejsze.
Osoby wysoko wrażliwe dobrze wiedzą na przykład, że w miłości, nawet tej
romantycznej, seks nie jest najważniejszy, niezależnie od opinii
niektórych biologów. To oczywiste, biorąc pod uwagę fakt, że zakochanie
się nie jest w żadnym wieku - od przedszkola do emerytury - ani
bardziej, ani mniej prawdopodobne.
Po głębszym zastanowieniu większość osób wysoko wrażliwych nie zgodzi
się też z prostym stwierdzeniem, że wszelka miłość obraca się lub
powinna się obracać wokół długoletniego związku lub małżeństwa. Często
bowiem najżarliwsze miłości są trzymane w tajemnicy, nie zostają
odwzajemnione albo przychodzą i znikają w mgnieniu oka.
Zgadzamy się z tymi, którzy mówią, że miłość przemienia ludzi, choć
wiemy, że nie zawsze tak jest. Jeżeli zaś uczucie to powoduje
przemianę, chętnie chcielibyśmy dodać, że jest to zmiana na lepsze -
natychmiast jednak przypominamy sobie, że bywa też inaczej, na przykład
gdy jeden z partnerów zdradza lub krzywdzi drugiego.
Chcielibyśmy przyznać rację optymistom, przekonanym, że jeśli
wystarczająco długo pozostajemy w związku z ukochaną osobą, coraz lepiej
poznajemy siebie samych. Niestety i to stwierdzenie często okazuje się
ponurym żartem - wiele osób będących w związkach stopniowo coraz
bardziej ślepnie na swój udział w doświadczanych problemach, gdyż winą
można łatwo obarczyć partnera.
Przemyślawszy to wszystko, jak przystało na osobę wysoko wrażliwą,
uznałam, że o miłości z całą pewnością możemy powiedzieć, iż zawsze
stanowi ona szansę na przyjrzenie się swojemu wnętrzu, rozwój własnej
integralności oraz głębszy wgląd. Nie zawsze udaje nam się tę szansę
właściwie wykorzystać, ale otrzymujemy ją za każdym razem, gdy pojawia
się uczucie. Nawet jeśli twój związek dawno się zakończył, możliwość
rozwoju wciąż pozostaje otwarta, o ile tylko zechcesz zastanowić się nad
nim wraz ze mną. Zaczynajmy.
Czy jesteś wysoko wrażliwy?
Test1
Odpowiadaj zgodnie ze swoimi odczuciami. Zakreśl "tak", jeśli
stwierdzenie choćby w części się do ciebie odnosi. Zakreśl "nie", jeśli
nie odnosi się do ciebie wcale lub odnosi się w ograniczonym stopniu.
Wydaje mi się, że docierają do mnie różne subtelne szczegóły otoczenia.
T N
Podlegam wpływowi nastrojów innych ludzi. T N
Mam skłonność do dużej wrażliwości na ból. T N
W dni, kiedy dużo się dzieje, miewam potrzebę znalezienia chwili dla
siebie, chowając się do łóżka, zaciemnionego pomieszczenia czy
gdziekolwiek indziej, gdzie mogę zaznać trochę spokoju i uciec od
bodźców. T N
Jestem bardzo czuły na działanie kofeiny. T N
Łatwo przytłaczają mnie takie bodźce, jak ostre światło, silne zapachy,
szorstkie tkaniny czy syreny przejeżdżających karetek. T N
Mam bogate, skomplikowane życie wewnętrzne. T N
Głośne dźwięki sprawiają mi dyskomfort. T N
Do głębi porusza mnie sztuka i muzyka. T N
Jestem sumienny. T N
Łatwo mnie przestraszyć. T N
Czuję się roztrzęsiony, gdy mam dużo do zrobienia w krótkim czasie. T
N
Gdy ludzie nie czują się komfortowo w miejscu, w którym przebywają,
zwykle wiem, jak temu zaradzić (przez zmianę oświetlenia, przestawienie
foteli itp.). T N
Irytuje mnie, gdy ludzie wymagają ode mnie zrobienia zbyt wielu rzeczy
jednocześnie. T N
Bardzo dbam o to, by unikać pomyłek czy zapominania o czymś. T N
Celowo unikam filmów i programów telewizyjnych pokazujących sceny
przemocy. T N
Odczuwam nieprzyjemne pobudzenie, kiedy wokół mnie dużo się dzieje. T
N
Głód wywołuje u mnie silną reakcję, tak że tracę koncentrację czy
pogarsza się mój nastrój. T N
Zmiany w moim życiu wytrącają mnie z równowagi. T N
Zauważam i cenię sobie delikatne czy wysublimowane zapachy, smaki,
dźwięki, dzieła sztuki. T N
Jednym z moich priorytetów jest takie ułożenie sobie życia, by unikać
sytuacji denerwujących i rozstrajających. T N
Kiedy podczas wykonywania zadania muszę z kimś rywalizować lub jestem
obserwowany, bardzo się denerwuję i radzę sobie o wiele gorzej niż
normalnie. T N
Mam wrażenie, że w dzieciństwie rodzice lub nauczyciele postrzegali mnie
jako wrażliwego czy nieśmiałego. T N
Aby poznać swój wynik, przejdź do ramki pod testem dla partnera.
Elaine N. Aron, Wysoko wrażliwi. Jak funkcjonować w świecie, który nas przytłacza, Wydawnictwo Feeria, Łódź 2017. [wróć]
Czy twój partner jest wysoko wrażliwy?
Ten sam test dla twojego partnera
Jeśli nie jesteś w związku lub jeśli twój partner nie chce wykonać
testu, możesz zaznaczyć odpowiedzi samodzielnie, wyobrażając sobie, jak
zrobiłaby to osoba, którą kochasz lub która była ci bliska w przeszłości
i o której myślisz, czytając tę książkę.
Odpowiadaj zgodnie ze swoimi odczuciami. Zakreśl "tak", jeśli
stwierdzenie choćby w części się do ciebie odnosi. Zakreśl "nie", jeśli
nie odnosi się do ciebie wcale lub odnosi się w ograniczonym stopniu.
Wydaje mi się, że docierają do mnie różne subtelne szczegóły otoczenia.
T N
Podlegam wpływowi nastrojów innych ludzi. T N
Mam skłonność do dużej wrażliwości na ból. T N
W dni, kiedy dużo się dzieje, miewam potrzebę znalezienia chwili dla
siebie, chowając się do łóżka, zaciemnionego pomieszczenia czy
gdziekolwiek indziej, gdzie mogę zaznać trochę spokoju i uciec od
bodźców. T N
Jestem bardzo czuły na działanie kofeiny. T N
Łatwo przytłaczają mnie takie bodźce, jak ostre światło, silne zapachy,
szorstkie tkaniny czy syreny przejeżdżających karetek. T N
Mam bogate, skomplikowane życie wewnętrzne. T N
Głośne dźwięki sprawiają mi dyskomfort. T N
Do głębi porusza mnie sztuka i muzyka. T N
Jestem sumienny. T N
Łatwo mnie przestraszyć. T N
Czuję się roztrzęsiony, gdy mam dużo do zrobienia w krótkim czasie. T
N
Gdy ludzie nie czują się komfortowo w miejscu, w którym przebywają,
zwykle wiem, jak temu zaradzić (przez zmianę oświetlenia, przestawienie
foteli itp.). T N
Irytuje mnie, gdy ludzie wymagają ode mnie zrobienia zbyt wielu rzeczy
jednocześnie. T N
Bardzo dbam o to, by unikać pomyłek czy zapominania o czymś. T N
Celowo unikam filmów i programów telewizyjnych pokazujących sceny
przemocy. T N
Odczuwam nieprzyjemne pobudzenie, kiedy wokół mnie dużo się dzieje. T
N
Głód wywołuje u mnie silną reakcję, tak że tracę koncentrację czy
pogarsza się mój nastrój. T N
Zmiany w moim życiu wytrącają mnie z równowagi. T N
Zauważam i cenię sobie delikatne czy wysublimowane zapachy, smaki,
dźwięki, dzieła sztuki. T N
Jednym z moich priorytetów jest takie ułożenie sobie życia, by unikać
sytuacji denerwujących i rozstrajających. T N
Kiedy podczas wykonywania zadania muszę z kimś rywalizować lub jestem
obserwowany, bardzo się denerwuję i radzę sobie o wiele gorzej niż
normalnie. T N
Mam wrażenie, że w dzieciństwie rodzice lub nauczyciele postrzegali mnie
jako wrażliwego czy nieśmiałego. T N
ROZDZIAŁ 1. Czy jesteś osobą wysoko wrażliwą?
Rozdział 1
Czy jesteś osobą wysoko wrażliwą?
Temperament, miłość i wrażliwość
"Zakochuję się na amen".
"Czasami czuję się jak kosmita. Wszyscy inni są w związkach. Ale to, co
oni nazywają miłością, w ogóle mnie nie pociąga".
"Nie mówię o tym głośno, ale inwestycje, samochody, sport, sukcesy w pracy - to wszystko jest dla mnie całkowicie nieistotne w porównaniu z miłością do mojej żony".
Kiedy wysoko wrażliwe osoby (WWO) zwierzają się z miłości, jest w tym
wyraźna głębia i intensywność. Tacy ludzie zakochują się na zabój i bardzo dużo inwestują w bliskie relacje. Oczywiście czasami osoby mniej
wrażliwe przeżywają w sytuacji zakochania podobny rodzaj fascynacji lub
zagubienia. Zwykle jednak wybuch miłości jest bardziej poruszającym
doświadczeniem dla wysoko wrażliwych.
Nie ma w tym nic zaskakującego. Jak wspomniałam we wstępie, osoby wysoko
wrażliwe, stanowiące 15-20 procent populacji, urodziły się z układem
nerwowym nastawionym na wyłapywanie subtelności i głębokie rozmyślanie,
przez co łatwiej ulegają przeciążeniu. W stanie zakochania dostrzegają
więc wszystkie niuanse charakteru drugiej osoby, nieustannie rozmyślają
o jej uroku i czują się całkowicie pochłonięte tym doświadczeniem.
Chociaż takie reakcje osób wysoko wrażliwych nie dziwią, dotąd bardzo
niewiele o tym mówiono. Obecnie ludzie czytają dużo więcej o psychologii
niż kiedykolwiek wcześniej - myślę, że zaczynamy uświadamiać sobie, iż
nasze szczęście oraz przetrwanie świata zależy od głębszego poznania
psychiki, a szczególnie miłości. Fundamentalna cecha ludzkiego
charakteru, jaką jest wrażliwość, oraz tak często pomijany temat
dziedziczenia temperamentu to niezbędne elementy tej pogłębionej wiedzy.
Niestety, zagadnienia te są wciąż ignorowane, tak jakby mówienie o tym,
że różnimy się między sobą, było niezgodne z wymogami demokratycznego
świata.
W tym rozdziale szczegółowo opisuję wrażliwość oraz inną dziedziczną
cechę temperamentu - skłonność do poszukiwania doznań. Na koniec wracam
do kwestii ciebie jako osoby wysoko wrażliwej i twoich osobistych
potrzeb. Później zajmiemy się głównym problemem poruszanym w pozostałej
części książki: twoimi relacjami z innymi ludźmi.
Jaki masz temperament? Czas się tego dowiedzieć
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, wykonaj test zamieszczony na stronach
51-52 i podlicz uzyskane punkty. Następnie rozwiąż poniższy test
dotyczący skłonności do poszukiwania doznań - w dalszej części rozdziału
wyjaśniam, o czym świadczą jego wyniki. (Jeśli wykonasz test, zanim
przeczytasz dalsze fragmenty książki, nie będą one ważyć na twoich
odpowiedziach). Na razie dodam tylko, że osoby wysoko wrażliwe mogą
uzyskać wysokie wyniki w obu testach.
Jeżeli jesteś w związku i twój partner też zgodzi się rozwiązać testy,
poproś go, by zrobił to już teraz, wykorzystując przeznaczone dla niego
kopie kwestionariuszy.
Jeśli z jakiegoś powodu partner nie zechce wypełnić testów, możesz
zrobić to samodzielnie, zaznaczając takie odpowiedzi, jakich według
ciebie by udzielił.
Jeżeli obecnie nie masz partnera, możesz rozwiązać testy w imieniu
osoby, która była ci bliska w przeszłości i o której zamierzasz myśleć
podczas czytania tej książki.
Czy jesteś poszukiwaczem doznań?
Test
Odpowiadaj zgodnie ze swoimi odczuciami. Zakreśl "tak", jeśli
stwierdzenie choćby w części się do ciebie odnosi. Zakreśl "nie", jeśli
nie odnosi się do ciebie wcale lub odnosi się w ograniczonym stopniu.
Gdyby to było bezpieczne, chciałbym zażyć narkotyk, który wywołałby u mnie dziwne nowe doznania. T N
Niektóre rozmowy sprawiają, że czuję się znudzony niemal do bólu. T
N
Wolałbym pojechać w nowe miejsce, mimo że mogłoby mi się nie spodobać,
niż ponownie odwiedzić miejsce, o którym wiem, że mi się podoba. T N
Chciałbym spróbować sportu, który wywołuje dreszczyk emocji, np.
narciarstwa, wspinaczki skałkowej lub surfingu. T N
Jeśli długo przebywam w domu, staję się niespokojny. T N
Nie lubię bezczynnie czekać. T N
Rzadko oglądam film więcej niż jeden raz. T N
Lubię nieznane rzeczy. T N
Jeśli dostrzegam coś niezwykłego, dużo zrobię, aby się temu przyjrzeć.
T N
Nudzi mnie spędzanie czasu codziennie z tymi samymi osobami. T N
Moi znajomi mówią, że trudno przewidzieć, co będę chciał robić. T N
Lubię penetrować nowe miejsca. T N
Unikam popadania w codzienną rutynę. T N
Pociąga mnie sztuka dostarczająca intensywnych wrażeń. T N
Lubię substancje, po których czuję się "na haju". T N
Wolę mieć nieprzewidywalnych znajomych. T N
Z chęcią znalazłbym się w miejscu, które będzie dla mnie nowe i obce.
T N
Jeśli mam wydać pieniądze na podróż, im bardziej egzotyczny jest cel
wyprawy, tym lepiej. T N
Chciałbym być odkrywcą. T N
Lubię, kiedy ktoś niespodziewanie rzuca nieprzyzwoity dowcip lub
komentarz, który wywołuje u wszystkich nerwowy śmiech. T N
Aby poznać wynik testu, przejdź do ramki pod testem dla partnera.