Wiek kapitalizmu inwigilacji. Walka o przyszłość ludzkości na nowej granicy władzy - Shoshana Zuboff

Kup ebooka

48.00 zł
36.96 zł (36,96 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

1. Cyfrowa przyszłość - dom czy wygnanie?

Widziałem go na jednej wyspie; płakał rzewnie

Tam, u nimfy Kalypsy; nie puszcza go pewnie

Ta pani, choć po domu w tęsknicy się skwarzy.

Homer, Odyseja (tłum. L. Siemieński)

I. Odwieczne pytania

"Czy wszyscy będziemy pracować dla inteligentnej maszyny, czy też będziemy mieli inteligentnych ludzi przy maszynie?". Pytanie to zadał mi w 1981 roku młody kierownik papierni, gdzieś między smażonym sumem i kawałkiem pekanowego placka, podczas pierwszego wieczora mojego pobytu w małym miasteczku na południu Stanów Zjednoczonych, w którym mieściła się jego ogromna fabryka, a które miało być przez następne sześć lat od czasu do czasu moim domem. Tej deszczowej nocy jego słowa zalały moje myśli niczym morska fala, odwracając uwagę od coraz szybszego stukania kropel deszczu o markizę rozpostartą nad naszym stołem. Rozpoznałam najstarsze polityczne dylematy: dom czy wygnanie? Suweren czy poddany? Pan czy niewolnik? Odwieczne kwestie wiedzy, autorytetu i władzy, których nie da się rozstrzygnąć raz na zawsze. Ta historia nie ma końca - każde pokolenie musi upominać się o to, co słuszne, zgodnie z jego wolą i wyobrażeniami, ponieważ nowe zagrożenia wymagają od nas ponownego rozpatrzenia sprawy, w każdej epoce.

Być może dlatego, że nie było nikogo innego, komu mógłby postawić to pytanie, w głosie kierownika fabryki wyraźnie słychać było przynaglenie i frustrację: "To jak będzie? W którą stronę mamy iść? Muszę wiedzieć. Teraz. Nie ma czasu do stracenia". Też szukałam odpowiedzi, dlatego przystąpiłam do projektu, który trzydzieści lat temu zaowocował moją pierwszą książką In the Age of the Smart Machine: The Future of Work and Power (W erze inteligentnej maszyny. Przyszłość pracy i władzy). Praca ta okazała się pierwszym rozdziałem moich życiowych poszukiwań odpowiedzi na pytanie: "Czy cyfrowa przyszłość może być naszym domem?".

Minęło wiele lat od tego ciepłego wieczoru na południu kraju, ale najdawniejsze pytania powróciły w wielkim stylu, niczym mściwa Królowa Śniegu. Królestwo cyfrowego wymiaru opanowuje i redefiniuje wszystko, co dotąd znane - zanim jeszcze mieliśmy szansę pomyśleć i podjąć decyzję. Cieszymy się światem połączonym w sieci na wiele sposobów, ponieważ daje nam nowe możliwości i perspektywy, ale otwiera też zupełnie nowe terytoria niepokoju, zagrożenia i przemocy, gdy poczucie przewidywalności świata zanika.

Kiedy stawiamy teraz te odwieczne pytania, odpowiedzieć muszą na nie miliardy ludzi reprezentujących każdą grupę społeczną, każde pokolenie i społeczność. Technologie informacyjne i komunikacyjne upowszechniły się bardziej niż energia elektryczna - docierają do trzech z siedmiu miliardów ludzi na świecie1. Zagmatwane dylematy wiedzy, autorytetu i władzy nie są już związane z miejscami pracy, jak w latach 80. ubiegłego wieku. Teraz ich korzenie wnikają głęboko, w potrzeby codziennego życia, pośrednicząc w prawie każdej formie społecznego uczestnictwa2.

Jeszcze przed chwilą wydawało się, że rozsądne będzie skupienie się na wyzwaniach związanych z miejscem pracy lub społeczeństwem informacyjnym. Teraz najważniejsze pytania powinny dotyczyć możliwie najszerszego układu, który najlepiej określić jako "cywilizację", a ściślej mówiąc, cywilizację informacyjną. Czy ta wschodząca cywilizacja okaże się miejscem, które będziemy mogli nazwać domem?

Punktem odniesienia wszystkich stworzeń jest dom, punkt początkowy, według którego każdy gatunek określa swój azymut. Bez azymutu nie sposób poruszać się po nieznanym terytorium; bez tego punktu odniesienia jesteśmy zagubieni. Przypominam sobie o tym każdej wiosny, gdy ta sama para nurów powraca z dalekich podróży do zatoczki pod naszymi oknami. Ich krzyki oznaczające powrót do domu, odnowę życia, związek i bezpieczną pewność kołyszą nas do snu - wiemy, że my też jesteśmy u siebie. Żółwie zielone wylęgają się i wchodzą do morza, by pokonywać wiele tysięcy mil, co czasem trwa dziesięć lub dwadzieścia lat. Kiedy są gotowe złożyć jaja, wracają do miejsca, w którym się urodziły. Niektóre ptaki rok w rok lecą tysiące mil, tracąc przy tym nawet do połowy masy ciała, by gniazdować w miejscu urodzenia. Ptaki, pszczoły, motyle... gniazda, dziuple, drzewa, jeziora, ule, wzgórza, brzegi i zagłębienia... prawie każde stworzenie ma jakąś wersję tego głębokiego przywiązania do miejsca, w którym zakwita życie, do tego miejsca, które nazywamy domem.

Naturę ludzkiego przywiązania stanowi to, że każda podróż czy oddalenie uruchamia akt poszukiwania domu. Owo nostos, znajdowanie domu, jest jedną z naszych najgłębszych potrzeb, jest też widoczne w cenie, którą jesteśmy gotowi za nie zapłacić. Wszyscy mamy w sobie ową tęsknotę za powrotem do miejsca, z którego wyruszyliśmy lub znalezienia nowego domu, w którym nasze nadzieje na przyszłość mogą się zagnieździć i rosnąć. Wciąż wracamy do opowieści o trudach Odyseusza i przypominamy sobie, co człowiek jest gotów znieść, aby dotrzeć do znajomych brzegów i stanąć w drzwiach swojego domu.

Ponieważ nasze mózgi są większe niż mózgi ptaków i żółwi morskich, wiemy, że powrót do tego samego skrawka ziemi nie zawsze jest możliwy czy wręcz pożądany. Dom nie zawsze musi oznaczać konkretne mieszkanie czy okolicę. Możemy wybrać jego formę i lokalizację, ale nie znaczenie. Dom jest w miejscu, które znamy i gdzie sami jesteśmy znani, gdzie kochamy i jesteśmy kochani. Dom to opanowana umiejętność życia, możliwość bycia usłyszanym, to więź i schronienie: po części wolność, po części rozkwit... częściowo także ostoja, szansa.

Poczucie, że dom gdzieś znika, wywołuje trudne do zniesienia pragnienie. W Portugalii ma ono swoją nazwę: saudade, słowo, które zawiera nostalgię, tęsknotę za domem będącą wynikiem rozdzielenia z ojczyzną wielu pokoleń emigrantów na przestrzeni wieków. Dzisiaj wstrząsy XXI wieku przekształciły owe wysublimowane niepokoje i pragnienia zmiany miejsca w uniwersalną opowieść o każdym z nas3.

II. Requiem dla domu

W 2000 roku grupa informatyków i inżynierów z uczelni technicznej Georgia Tech współpracowała przy projekcie o nazwie "Aware Home" (świadomy dom)4. Miał on być "żywym laboratorium" w badaniach nad "przetwarzaniem bez granic" (ang. ubiquitous computing). Uczeni wyobrazili sobie "symbiozę człowiek-dom", w której wiele ożywionych i nieożywionych procesów zostałoby uchwyconych przez rozbudowaną sieć "czujników kontekstowych" osadzonych w samym domu oraz przez "ubieralne" komputery noszone przez jego mieszkańców. Projekt wymagał "zautomatyzowanej współpracy bezprzewodowej" między platformą, na której przechowywano dane osobowe pochodzące z urządzeń noszonych przez domowników, a drugą, na której przechowywano informacje środowiskowe z czujników.

Istniały trzy robocze założenia: po pierwsze, naukowcy i inżynierowie rozumieli, że nowe systemy danych stworzą zupełnie nową dziedzinę wiedzy. Po drugie, założono, że prawa do tej nowej wiedzy oraz zdolność do jej wykorzystania w celu poprawy życia przysługiwać będą wyłącznie ludziom mieszkającym w tym domu. Po trzecie, zespół przyjął, że ze względu na całą swoją tajemną cyfrową wiedzę, Świadomy Dom zyskałby status nowoczesnego wcielenia odwiecznego pojmowania "domu" jako prywatnego sanktuarium osób, które go zamieszkują.

Wszystko to zostało zawarte w planie inżynieryjnym. Z naciskiem na zaufanie, prostotę, suwerenność jednostki i nienaruszalność domu jako domeny prywatnej. System informatyczny Aware Home wyobrażono sobie jako prosty "element zamknięty" z tylko dwoma węzłami i całkowicie kontrolowany przez mieszkańców domu. Ponieważ dom miał "nieustannie monitorować miejsce pobytu i działania mieszkańców (...) a nawet śledzić ich stan zdrowia", zespół stwierdził, że "istnieje wyraźna potrzeba przekazania mieszkańcom wiedzy na temat dystrybucji tych informacji, a także kontroli nad nią". Wszystkie informacje miały być przechowywane na komputerach noszonych na ciele przez domowników, "w celu zapewnienia bezpieczeństwa prywatności ich danych osobowych".

W 2018 roku wartość globalnego rynku "inteligentnych domów" wyceniono na 36 miliardów dolarów i oczekiwano, że do 2023 roku poziom ten wzrośnie do 151 miliardów dolarów5. Liczby te nic nie mówią o trzęsieniu ziemi, jakie w tym czasie przeżyła branża. Omówmy to na przykładzie choćby jednego z elementów inteligentnego wyposażenia: termostatu Nest, który został wykonany przez firmę należącą do Alphabet, spółki holdingowej Google włączonej w 2018 roku do Google6. Termostat Nest odpowiada za wiele rzeczy wymyślonych dla Aware Home. Gromadzi dane o tym, jak sam został wykorzystany, oraz o swoim otoczeniu. Pobiera dane z czujników ruchu i wykonuje stosowne obliczenia, aby "nauczyć się" zachowań domowników. Aplikacje Nest mogą gromadzić dane z innych podłączonych produktów, takich jak samochody, piekarniki, urządzenia śledzące aktywność fizyczną (tzw. fitness trackers) czy łóżka7. Takie systemy mogą na przykład włączać światło w przypadku wykrycia nieprawidłowego ruchu, aktywować nagrania wideo i audio, a nawet wysyłać powiadomienia do właścicieli domu lub innych osób. W wyniku fuzji z Google termostaty, podobnie jak inne produkty Nest, będą budowane z wykorzystaniem funkcji sztucznej inteligencji Google, w tym osobistego cyfrowego "asystenta" Google8. Podobnie jak Aware Home, także termostat i jego kuzyni produkują nowe, ogromne zasoby wiedzy, a zatem nowe władztwo - ale dla kogo?

Pakiety misternych, spersonalizowanych danych z termostatu, osieciowanego i połączonego z siecią Wi-Fi, przesyłane są na serwery Google. Każdy termostat opatrzony jest przy dostawie w "politykę prywatności", "umowę o świadczenie usług" i "umową licencyjną użytkownika końcowego". Można tam sobie poczytać o opresyjnych dla prywatności i zabezpieczeń okolicznościach, w jakich wrażliwe informacje dotyczące domowników oraz ich dane osobowe są udostępniane innym inteligentnym urządzeniom, nieznanemu z nazwiska personelowi oraz osobom trzecim do celów analiz predykcyjnych i sprzedaży innym nieokreślonym stronom. Nest bierze niewielką odpowiedzialność za bezpieczeństwo gromadzonych informacji, ale już żadnej za to, w jaki sposób inne firmy spożytkują te dane w swoich ekosystemach9. Szczegółowa analiza polityki Nest przeprowadzona przez dwóch naukowców z University of London zaowocowała wnioskiem, że gdyby ktoś zdecydował się na wejście w ekosystem Nest złożony z połączonych z siecią urządzeń i aplikacji, z których każde/a ma swoje własne, jednakowo uciążliwe i bezczelne warunki, zakup pojedynczego domowego termostatu wymagałby przeglądu prawie tysiąca tych tak zwanych umów10.

Jeśli klient odmówi wyrażenia zgody na klauzule Nest, warunki świadczenia usług sygnalizują, że funkcjonalność i bezpieczeństwo termostatu zostaną poważnie zagrożone, a urządzenie nie będzie już zasilane przez niezbędne aktualizacje mające zapewnić mu niezawodność. Klient musi liczyć się z takimi konsekwencjami, jak zamrożone rury, niedziałające czujniki dymu lub łatwe hakowanie systemu wewnętrznych domowych instalacji11.

Do 2018 roku założenia Aware Home przeminęły z wiatrem. Dokąd pofrunęły? Co to był za wiatr? Aware Home, podobnie jak wiele innych wizjonerskich projektów, wyobrażał sobie cyfrową przyszłość, która umożliwi poszczególnym ludziom prowadzenie bardziej efektywnego życia. Co najważniejsze, jeszcze w 2000 roku wizja ta w sposób naturalny obejmowała żelazne zobowiązania w kwestii ochrony prywatnego charakteru indywidualnych doświadczeń. Gdyby ktoś zdecydował się nadać im formę cyfrową, wówczas miałby wyłączne prawo do wiedzy pozyskanej z takich danych, a także wyłączne prawo do decydowania o sposobie jej wykorzystania. Dzisiaj te prawa do prywatności, wiedzy i zastosowania zostały przejęte przez śmiałe przedsięwzięcie rynkowe bazujące na jednostronnych roszczeniach do doświadczeń innych oraz do wiedzy, która z nich wynika. Co ta fala zmian oznacza dla nas, dla naszych dzieci, dla naszych demokracji i dla samej koncepcji ludzkiej przyszłości w cyfrowym świecie? Książka ta ma na celu znalezienie odpowiedzi. Mówi ona o ponurym mutowaniu cyfrowego marzenia, jego szybkim przepoczwarzeniu się w żarłoczny i całkowicie nowatorski komercyjny projekt, któremu nadaję miano kapitalizmu inwigilacji.

III. Co to jest kapitalizm inwigilacji?

Kapitalizm inwigilacji jednostronnie oznajmia, że ludzkie doświadczenie jest darmowym surowcem do produkcji danych behawioralnych. Chociaż niektóre z tych danych są stosowane do ulepszania produktów lub usług, pozostałe zostają zadeklarowane jako zastrzeżona nadwyżka behawioralna, wykorzystana w zaawansowanych procesach produkcyjnych zwanych "inteligencją maszyn" (machine intelligence) i przetworzona w produkty do analizy predykcyjnej, które przewidują, co zrobisz teraz, wkrótce i później. Wreszcie, owe produkty predykcyjne stanowią przedmiot obrotu na nowych rynkach prognoz behawioralnych, które nazywam rynkami przewidywania przyszłych zachowań (behavioral futures markets). Kapitaliści nadzoru bardzo się wzbogacili dzięki tym transakcjom handlowym, ponieważ wiele firm chętnie obstawia nasze przyszłe zachowania.

Jak zobaczymy w kolejnych rozdziałach, konkurencyjna dynamika tych nowych rynków zmusza kapitalistów nadzoru do pozyskiwania nadwyżek behawioralnych oferujących coraz to dokładniejszą przewidywalność: naszych głosów, osobowości i emocji. Ostatecznie kapitaliści nadzoru odkryli, że dane behawioralne posiadające najwyższą wartość predykcyjną pojawiają się w wyniku interwencji w stan gry polegających na popychaniu, nakłanianiu, dostrajaniu i wzbudzaniu reakcji stadnych - wszystko po to, by uzyskać korzystny wynik finansowy. Za tę zmianę, przesunięcie, sytuację, w której zautomatyzowane procesy nie tylko znają nasze zachowanie, ale także kształtują je na dużą skalę, odpowiada presja konkurencji. Na skutek tego przeorientowania, przejścia od wiedzy do władzy, nie wystarczy już samo automatyzowanie przepływów informacji o nas - celem jest teraz zautomatyzowanie nas. W tej fazie ewolucji kapitalizmu nadzoru środki produkcji są podporządkowane coraz bardziej złożonym i kompleksowym "środkom modyfikacji behawioralnej". W ten sposób kapitalizm nadzoru rodzi nowy gatunek władzy, który nazywam instrumentalizmem (oryg. instrumentarianism). Władza instrumentalna zna i kształtuje ludzkie zachowanie dla realizacji czyichś innych celów niż owych ludzi. Władza ta nie korzysta z uzbrojenia i armii - wdraża swój porządek, posługując się zautomatyzowanym medium coraz bardziej wszechobecnej obliczeniowej architektury "inteligentnych" sieciowych urządzeń, rzeczy i przestrzeni.

W następnych rozdziałach prześledzimy rozpowszechnianie tych operacji oraz wzrost władzy instrumentalnej, która je wspiera. Rzeczywiście, trudno już wymknąć się temu śmiałemu rynkowemu projektowi, którego macki sięgają wszędzie, począwszy od łagodnego zaganiania niewinnych graczy w Pokémon Go, aby jedli, pili i kupowali w tych restauracjach, barach, fastfoodach i sklepach, które płacą za możliwość wzięcia udziału w rynkowej grze przewidywania przyszłych zachowań, po bezwzględne zawłaszczanie nadwyżki pobieranej z profili Face­booka w celu kształtowania indywidualnych zachowań, bez względu na to, czy chodzi o zakup kremu na pryszcze o 17:45 w piątek, kliknięcie "tak" na widok oferty nowych butów do biegania, właśnie gdy endorfiny zalewają twój mózg po długim niedzielnym porannym joggingu, czy przyszłotygodniowe głosowanie. Tak jak kiedyś kapitalizm przemysłowy nastawiony był na ciągłą intensyfikację środków produkcji, tak teraz kapitaliści nadzoru i ich rynkowi gracze są uzależnieni od ciągłej intensyfikacji środków modyfikacji behawioralnej i potęgowania mocy instrumentalnej władzy.

Kapitalizm nadzoru stoi w kontrze do pierwszego cyfrowego marzenia, odsyłając ideę Aware Home do muzeum. W zamian demaskuje iluzję, że sieciowość ma pewien wbudowany moralny rdzeń, że bycie "połączonym" jest w jakiś sposób z natury prospołeczne, z natury inkluzywne lub w naturalny sposób dąży do demokratyzacji wiedzy. Połączenie cyfrowe jest obecnie środkiem do realizacji komercyjnych celów osób trzecich. Kapitalizm nadzoru jest z gruntu pasożytniczy i egocentryczny. Wyciąga z szafy stare wyobrażenie Karola Marksa kapitalizmu jako wampira, który żeruje na sile roboczej - ale z niespodziewanym zwrotem. Dla kapitalizmu nadzoru źródłem zysku nie jest już wykorzystywanie pracy ludzi, jest nim monetyzacja każdego aspektu doświadczenia każdego człowieka.

Google wynalazł i udoskonalił kapitalizm nadzoru w podobny sposób, jak sto lat temu General Motors wynalazł i udoskonalił kapitalizm menedżerski. Google był pionierem w obszarze myśli i praktyki kapitalizmu nadzoru, dysponującym nieskończonymi zasobami na badania i rozwój. Był także prekursorem, eksperymentującym i wdrażającym, jednak dzisiaj nie podróżuje już samotnie. Idee kapitalizmu nadzoru szybko podchwycił Facebook, a później Microsoft. Wszystko wskazuje na to, że Amazon również zmienia kurs, w Apple zaś trwa nieustanna polaryzacja, jako że nowe zasady stanowią nie tylko zewnętrzne zagrożenie dla biznesu, ale także wywołują wewnętrzną debatę i konflikt.

Jako pionier kapitalizmu nadzoru Google zainicjował bezprecedensową operację rynkową w niezmapowanych przestrzeniach Internetu, gdzie napotkał niewiele przeszkód ze strony prawa czy konkurencji, zupełnie jak nowy gatunek rozpoczynający inwazję w środowisku wolnym od naturalnych drapieżników. Liderzy firmy wdrażali systemowe i spójne rozwiązania dla swoich przedsiębiorstw w zawrotnym tempie, za którym ani instytucje publiczne, ani osoby prywatne nie były w stanie nadążyć. Google stał się beneficjentem wydarzeń historycznych, kiedy to aparat bezpieczeństwa narodowego, zmobilizowany atakami z 11 września, zdecydował się pielęgnować, naśladować, chronić i wprowadzać w życie wschodzące kompetencje kapitalizmu nadzoru w celu zdobycia totalnej wiedzy i jej obietnicy pewności.

Kapitaliści nadzoru szybko zdali sobie sprawę, że mogą robić, co im się żywnie podoba - i wykorzystali to. Przywdziali szaty rzeczników i wyzwolicieli, przywołali i wykorzystali obawy współczesnego świata. Jednak prawdziwe działania toczyły się w ukryciu, z dala od głównej sceny. Okryci peleryną niewidką, posługując się retoryką możliwości, jakie oferuje sieć, poruszali się szybko, korzystając z pewnych, płynących strumieniami ogromnych dochodów, podbijając i przejmując na własność dziewicze, bezbronne terytoria. Chroniła ich inherentna nieczytelność zautomatyzowanych procesów, którymi zarządzali, ignorancja związana z tymi procesami oraz poczucie nieuchronności, które pielęgnują.

W kapitalizmie nadzoru nie chodzi już wyłącznie o toczenie przez gigantów internetowych dramatycznych bitew, jak wtedy, gdy rynki prognozowanych zachowań ludzkich były początkowo nakierowane na reklamę online. Ówczesne mechanizmy i imperatywy ekonomiczne stały się domyślnym modelem dla większości firm internetowych. Ostatecznie jednak presja konkurencji wypchnęła ekspansję do świata offline, gdzie te same fundamentalne mechanizmy, które zawłaszczają sposób, w jaki przeglądamy Internet, nasze polubienia i kliknięcia, śledzą nas podczas biegu po parku, rozmowy przy śniadaniu lub podczas poszukiwania miejsca na parkingu. Dzisiejszymi produktami prognostycznymi handluje się na rynkach przewidywania przyszłych ludzkich zachowań, które sięgają poza sferę ukierunkowanej reklamy online, do wielu innych sektorów, w tym ubezpieczeń, sprzedaży detalicznej, finansów i stale rosnącej grupy firm oferujących towary i usługi, które zdecydowanie chcą uczestniczyć w grze na tych nowych, rentownych rynkach. Niezależnie od tego, czy jest to "inteligentne" urządzenie domowe, coś, co firmy ubezpieczeniowe nazywają "ubezpieczeniem na podstawie profilu behawioralnego" (behavioral underwriting), czy też dowolna z tysięcy innych transakcji, płacimy obecnie rachunek za własną chęć dominacji.

Produkty i usługi kapitalizmu nadzoru nie są środkami wymiany wartości. Nie ustanawiają między producentem a konsumentem konstruktywnych relacji wzajemności. W miejsce tych relacji otrzymujemy "haczyki", które wabią użytkowników do przystąpienia do własnej eksploatacji, w wyniku której nasze osobiste doświadczenia zostają zmagazynowane i przepakowane jako środek do realizacji celów innych osób. Nie jesteśmy "klientami" kapitalizmu nadzoru. Wprawdzie mówi się, że: "Jeśli dostajesz coś jest za darmo, to produktem jesteś ty sam", ale i to nie jest zgodne z prawdą. Jesteśmy źródłami kluczowej nadwyżki kapitalizmu nadzoru: obiektami zaawansowanej technologicznie i coraz bardziej nieuniknionej eksploatacji surowców. Rzeczywistymi klientami kapitalizmu nadzoru są przedsiębiorstwa, które handlują na jego rynkach przyszłych zachowań.

Ta logika zamienia zwykłe życie w zawierany codziennie faustowski pakt XXI wieku. "Faustowski", ponieważ wyrwanie się mu jest prawie niemożliwe, mimo że to, co musimy oddać, oznacza kres znanego nam życia. Przecież Internet, który stał się niezbędny do uczestnictwa w życiu społecznym, jest obecnie przesycony handlem, a handel został podporządkowany kapitalizmowi nadzoru. U podstaw tego projektu komercyjnego nadzoru, w którym odczuwana przez nas potrzeba efektywnego życia walczy z odruchem odpierania jego śmiałych ataków, leży uzależnienie. Konflikt ten skutkuje psychicznym znieczuleniem, inercją, dajemy się śledzić, analizować, eksploatować i modyfikować. Pozwala nam to racjonalizować całą sytuację w duchu cynizmu i rezygnacji, tworzyć wymówki, które działają jak mechanizmy obronne ("nie mam nic do ukrycia"), lub znajdować inne sposoby na chowanie głowy w piasek, wybierając ignorancję zamiast frustracji i bezradności12. W ten sposób kapitalizm nadzoru narzuca fundamentalnie bezprawny wybór, do podejmowania którego ludzie żyjący XXI wieku nie powinni być zmuszani. Normalizowanie tej sytuacji sprawia, że, skuci łańcuchami, śpiewamy13.

Kapitalizm inwigilacyjny działa, wykorzystując bezprecedensowe asymetrie dostępu do wiedzy oraz władzę, na którą ta wiedza się przekłada. Kapitaliści nadzoru wiedzą wszystko o nas, podczas gdy ich działania są zaprojektowane tak, by dla nas pozostawały nieznane. Gromadzą ogromne zasoby nowej wiedzy pobieranej od nas, ale nie dla nas. Prognozują naszą przyszłość, mając na względzie korzyści osób trzecich, nie nasze. Dopóki kapitalizm nadzoru i jego rynki przewidywania przyszłych zachowań korzystają ze sprzyjających warunków rozwoju, własność nowych środków modyfikacji behawioralnej pozostaje nadrzędna w stosunku do własności środków produkcji jako źródła kapitalistycznego bogactwa i władzy w XXI wieku.

Te fakty i ich konsekwencje dla życia każdego z nas, naszych społeczeństw, naszych demokracji i naszej rodzącej się cywilizacji informacyjnej zostały szczegółowo przeanalizowane w kolejnych rozdziałach. Zastosowane tu dowody i argumentacja sugerują, że kapitalizm nadzoru stanowi niegodziwą siłę napędzaną nowymi imperatywami gospodarczymi, które lekceważą normy społeczne i znoszą podstawowe prawa związane z autonomią jednostki, niezbędne dla samej możliwości funkcjonowania społeczeństwa demokratycznego.

Tak jak cywilizacja przemysłowa kwitła, żerując na przyrodzie, a teraz zagraża całej Ziemi, tak cywilizacja informacyjna kształtowana przez kapitalizm nadzoru i jego nową instrumentalną władzę będzie się rozwijać kosztem ludzkiej natury, by ostatecznie zagrozić utratą człowieczeństwa. Chaos klimatyczny, dziedzictwo rewolucji przemysłowej, napawa nas lękiem, budzi konsternację i poczucie winy. Jakie nowe, żałosne pokłosie operacji kapitalizmu nadzoru, stopniowo dominującej formy kapitalizmu informacyjnego, stanie się dziedzictwem przyszłych pokoleń? Do czasu, gdy czytasz te słowa, nowa mutacja opanowała kolejne tereny, ponieważ z każdym dniem więcej sektorów, firm, start-upów, twórców aplikacji i inwestorów gromadzi się wokół tej jednej, pozornie słusznej wersji kapitalizmu informacyjnego. Ich spektakularna mobilizacja oraz opór, jaki wywołuje, zdefiniują najważniejsze pole bitwy o formę i perspektywy ludzkiej przyszłości.

IV. Bezprecedensowy

Wśród prób wyjaśnienia triumfów kapitalizmu nadzoru przewija się pewien ważny wątek: jego bezprecedensowy charakter. Bezprecedensowy z konieczności oznacza nierozpoznawalny. Kiedy napotykamy coś bezprecedensowego, w swoich interpretacjach automatycznie sięgamy do znanych kategorii - tym samym to, co bezprecedensowe, staje się niewidoczne, nieopisane. Klasycznym przykładem jest określenie "powóz bez konia" (lub bezkonny), po które ludzie sięgnęli na widok nieznanego dotychczas faktu - samochodu. Tragiczną ilustrację tego mechanizmu stanowi też zetknięcie się rdzennej ludności Ameryki z pierwszymi hiszpańskimi konkwistadorami. Kiedy Tainowie z prekolumbijskich wysp karaibskich ujrzeli pierwszych spoconych, brodatych hiszpańskich żołnierzy kroczących po piasku w błyszczącej zbroi, jak niby mogli zorientować się, co to dla nich oznacza, jaką przyszłość zapowiada ten obraz? Ponieważ nie byli w stanie dostrzec własnej destrukcji, uznali, że te dziwne stworzenia są bogami, i powitali ich misternymi rytuałami gościnności. Oto jak bezprecedensowy charakter jakiegoś zjawiska niezawodnie niweczy jego pełne rozumienie: absorbujemy to, co znamy, niejako pomijając nieznane - całość zostaje jednak zinterpretowana jako przedłużenie przeszłości. Następuje normalizacja zakłócenia, aberracji, przez co walka z tym, co bezprecedensowe, robi się coraz trudniejsza.

Kilka lat temu w burzową noc w nasz dom uderzył piorun, a ja odebrałam ważną lekcję na temat siły zaprzeczania rzeczywistości w obliczu nieznanego. W kilka chwil po uderzeniu pioruna gęsty czarny dym zaczął wspinać się po schodach, a także w kierunku salonu. Kiedy już zadzwoniliśmy po straż pożarną, wierzyłam, że mam minutę lub dwie, aby zrobić coś pożytecznego, zanim dołączę do reszty rodziny przed domem. Najpierw pobiegłam na górę i pozamykałam drzwi do wszystkich sypialni, aby uchronić je przed zadymieniem. Następnie wróciłam na dół, do salonu, gdzie zebrałam tyle rodzinnych albumów ze zdjęciami, ile tylko mogłam unieść, i ustawiłam je bezpiecznie na zadaszonym ganku. Dym właśnie miał mnie dosięgnąć, kiedy w drzwiach pojawił się komendant straży, który chwycił mnie za ramię i wyszarpnął na zewnątrz. Staliśmy w ulewnym deszczu, patrząc, jak - ku naszemu zdumieniu - dom eksploduje w płomieniach.

Tamten pożar nauczył mnie wielu rzeczy, ale jedną z najważniejszych była nierozpoznawalność tego, co bezprecedensowe. W tamtej wczesnej fazie katastrofy mogłam sobie wyobrazić nasz dom zniszczony przez dym, ale nie wyobrażałam sobie jego całkowitego zniknięcia. Uchwyciłam to, co się działo, przez pryzmat minionych doświadczeń, wyobrażając sobie niepokojący, ale ostatecznie akceptowalny ciąg wydarzeń, który pozwoliłby na powrót do status quo. Ponieważ nie byłam w stanie rozpoznać czegoś, czego nie znałam, jedyne, co mogłam zrobić, to zamknąć drzwi do pokoi, które właśnie miały przestać istnieć, i poszukać bezpiecznego schowka na werandzie, której przeznaczeniem było zniknąć. Byłam ślepa na okoliczności, których nigdy wcześniej nie doświadczyłam.

Zaczęłam badać pojawianie się tego, co ostatecznie nazwałam kapitalizmem nadzoru w 2006 roku, podczas rozmów z przedsiębiorcami i pracownikami różnych firm technologicznych w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Przez kilka lat myślałam, że nieoczekiwane i niepokojące praktyki, które dokumentowałam, to takie właśnie akceptowalne ciągi zdarzeń, zaledwie objazdy: niedopatrzenia kierownictwa lub błędy w ocenie i zrozumieniu kontekstowym.

Materiały, które zbierałam podczas moich wywiadów uległy tamtej nocy zniszczeniu i kiedy ponownie podjęłam wątek, na początku 2011 roku, stało się dla mnie jasne, że patrząc przez stare okulary, z perspektywy bezkonnego powozu, nie zdołam wyjaśnić ani usprawiedliwić tego, co właśnie nabierało kształtu. Umknęło mi wiele szczegółów pochowanych w zaroślach, ale zarysy samych drzew nigdy nie były wyraźniejsze: kapitalizm informacyjny wykonał zdecydowaną woltę w stronę nowej logiki akumulacji, z własnymi oryginalnymi mechanizmami operacyjnymi, imperatywami ekonomicznymi i rynkami. Dostrzegałam, że ta nowa forma nie korzysta już z norm i praktyk historycznie definiujących kapitalizm, że z tego procesu wyłoniło się coś zaskakującego i bezprecedensowego.

Oczywiście, pojawienia się bezprecedensowego zjawiska w historii gospodarczej nie można porównać do pożaru domu. Znaki zapowiadające pożar-katastrofę były czymś bezprecedensowym dla mnie, ale nie wystąpiły po raz pierwszy w ogóle. Natomiast kapitalizm nadzoru jest na scenie historii czymś nowym, oryginalnym i sui generis. Jest jedyny w swoim rodzaju i niepodobny do niczego innego: odrębna nowa planeta z własną fizyką czasu i przestrzeni, swoją sześćdziesięciosiedmiogodzinną dobą, szmaragdowym niebem, odwróconymi do góry nogami pasmami górskimi i suchą wodą.

Niemniej niebezpieczeństwo, że zajmiemy się zatrzaskiwaniem drzwi do pokoi, których los jest już przypieczętowany, jest bardzo realne. Bezprecedensowy charakter kapitalizmu nadzoru umożliwił mu uniknięcie systematycznej walki, ponieważ nie da się go skutecznie "rozgryźć" za pomocą znanych nam pojęć. Bazujemy na kategoriach takich jak "monopol" lub "prywatność", aby zakwestionować praktyki kapitalistycznej inwigilacji. I choć kwestie te mają charakter kluczowy, a operacje przedstawicieli kapitalizmu nadzoru faktycznie są monopolistyczne i stanowią zagrożenie dla prywatności, istniejące do tej pory kategorie nie są jednak w stanie zidentyfikować i zakwestionować najważniejszych i bezprecedensowych faktów dotyczących tego nowego reżimu.

Czy kapitalizm nadzoru będzie dalej podążał swoją obecną trajektorią, by zyskać status dominującej logiki gromadzenia (dóbr) naszego wieku, czy też, w dłuższej perspektywie rozwoju kapitalizmu, okaże się pradawnym ptakiem z zębami: przerażającym, ale ostatecznie skazanym na wymarcie? Jeśli ma zniknąć, co będzie przyczyną jego zagłady? Co musi zawierać skuteczna szczepionka?

Pracę nad każdą szczepionką zaczyna się od dokładnego rozpoznania wroga - choroby. Niniejsza książka jest podróżą prowadzącą do spotkania z tym, co w kapitalizmie nadzoru jest dziwne, oryginalne lub wręcz niewyobrażalne. Żywię inspirujące mnie przekonanie, że konieczna jest świeża obserwacja, analiza i nowe nazewnictwo, jeśli mamy uchwycić to, co bezprecedensowe. Jest to konieczne preludium do skutecznego współzawodnictwa. W kolejnych rozdziałach przeanalizujemy konkretne warunki, które pozwoliły na zakorzenienie się i rozkwitnięcie kapitalizmu nadzoru. Zbadamy też "prawa ruchu", które napędzają tę rynkową formę: jej fundamentalne mechanizmy, imperatywy ekonomiczne, ekonomię podaży, strukturę władzy i zasady porządku społecznego. Zamknijmy drzwi, ale te właściwe.

V. Władca marionetek, nie marionetka

Nasza próba zmierzenia się z bezprecedensowym początkiem zaczyna się od uznania, że polujemy na władcę marionetek, a nie marionetkę. Po pierwsze, należy przestać mylić kapitalizm nadzoru z technologiami, które stosuje. Kapitalizm nadzoru nie jest technologią; jest to logika, która stoi za technologią i zarządza nią. Kapitalizm nadzoru jest formą rynkową, którą raczej trudno sobie wyobrazić poza środowiskiem cyfrowym, ale nie jest tym samym, co "cyfrowość". Jak widzieliśmy w historii Aware Home i jak zobaczymy ponownie w rozdziale 2, cyfrowość może przybierać różne formy w zależności od logiki społecznej i ekonomicznej, która wprowadza w życie projekt cyfrowego świata. To kapitalizm zawiesza metkę z ceną, którą jest podporządkowanie i bezradność, nie technologia.

To, że kapitalizm nadzoru jest logiką wyrażoną w działaniu, a nie technologią, stanowi istotną kwestię, ponieważ kapitaliści nadzoru chcą, abyśmy myśleli, że ich praktyki są nieuniknionym wyrazem stosowanych przez nich technologii. Na przykład w 2009 roku opinia publiczna po raz pierwszy dowiedziała się, że Google archiwizuje nasze historie wyszukiwania, bezterminowo: dane dostępne jako surowiec są również udostępniane służbom wywiadowczym i organom ścigania. Zapytany o te praktyki były dyrektor generalny firmy, Eric Schmidt, zadumał się: "Rzeczywiście, wyszukiwarki, w tym Google, faktycznie przechowują te informacje przez pewien czas"14.

Prawdę mówiąc, to nie wyszukiwarki przechowują, ale kapitalizm nadzoru. Oświadczenie Schmidta jest klasyką gatunku odwracania uwagi, dezorientowania społeczeństwa, za pomocą mieszania imperatywów kupna-sprzedaży z technologiczną koniecznością. Ta werbalna akrobacja kamufluje konkretne praktyki kapitalizmu nadzoru i konkretne wybory, które determinują działania wyszukiwarki, w tym przypadku Google. Co najważniejsze, sprawia ona, że praktyki kapitalizmu nadzoru wydają się nieuchronne, podczas gdy są one w rzeczywistości skrupulatnie kalkulowanymi i hojnie finansowanymi środkami do realizacji nieuczciwych komercyjnych transakcji na warunkach pozarynkowych z wykorzystaniem poufnych informacji (ang. self-dealing). Dokładniej przeanalizujemy pojęcie "nieuchronności" w rozdziale 7. Na razie wystarczy powiedzieć, że pomimo całego futurystycznego wyrafinowania innowacji cyfrowych przesłanie kapitalistycznych firm inwigilacyjnych niewiele różni się od tematów niegdyś gloryfikowanych w motto Światowych Targów Chicagowskich w 1933 roku: "Nauka odkrywa - Przemysł wdraża - Człowiek się dostosowuje".

Aby zakwestionować taką uzurpację w dziedzinie technologicznej nieuchronności, musimy określić własne stanowisko. Nie możemy oszacować aktualnej trajektorii cywilizacji informacyjnej bez wyraźnego uznania, że technologia nie jest i nigdy nie może być samodzielnym podmiotem, odizolowanym od ekonomii i społeczeństwa. Oznacza to, że nieuchronność technologiczna nie istnieje. Technologie są zawsze narzędziami ekonomicznymi, a nie celami samymi w sobie: we współczesnych czasach DNA technologii pojawia się jako już naznaczone czymś, co socjolog Max Weber nazwał "orientacją ekonomiczną".

Weber zauważył, że cele ekonomiczne są zawsze integralnie związane z rozwojem i wdrażaniem technologii. "Działanie gospodarcze" określa cele, podczas gdy technologia zapewnia "odpowiednie środki". Według Webera: "fakt, że tak zwany rozwój technologiczny współczesnych czasów był i jest tak bardzo ekonomicznie zorientowany na przynoszenie zysku, jest jednym z fundamentalnych faktów historii technologii"15. We współczesnym społeczeństwie kapitalistycznym technologia była, jest i zawsze będzie wyrazem ekonomicznych celów, które ją napędzają. Przydatnym ćwiczeniem byłoby usunięcie słowa "technologia" z naszych słowników, aby zobaczyć, jak szybko wyeksponują się cele kapitalizmu.

Kapitalizm nadzoru korzysta z wielu technologii, ale nie jest tożsamy z żadną z nich. Jego operacje mogą wykorzystywać platformy, ale operacje te nie są takie same jak platformy. Wykorzystuje inteligentną obróbkę danych przez maszyny, ale nie można go zredukować do tych maszyn. Wytwarza algorytmy i się na nich opiera, ale nie jest tym samym, co algorytmy. Wyjątkowe imperatywy ekonomiczne kapitalizmu nadzoru to właśnie bycie władcami marionetek, którzy zza kurtyny kierują maszynami i inicjują ich działania. Owe imperatywy, by przywołać inną metaforę, są jak tkanki miękkie, których nie widać na zdjęciu rentgenowskim, ale które wykonują prawdziwą pracę łączenia mięśni z kośćmi. Nie tylko my padamy ofiarą technologicznej iluzji. Jest to stały temat w myśli społecznej, tak stary jak sam koń trojański. Mimo to każde pokolenie natyka się na ruchome piaski zapomnienia, że technologia stanowi wyraz interesów stron trzecich. W czasach współczesnych są to interesy kapitału, a już w naszej godzinie - kapitału nadzoru, który zarządza środowiskiem cyfrowym i wytycza naszą trajektorię przyszłości. Celem tej książki jest rozszyfrowanie praw kapitalizmu nadzoru, które animują współczesne, egzotyczne konie trojańskie, przez sięgnięcie do odwiecznych pytań dotyczących naszego życia, naszych społeczności i naszej cywilizacji.

Staliśmy już kiedyś nad taką przepaścią. "Przez pewien czas brnęliśmy naprzód, próbując prowadzić nową cywilizację starymi sposobami, ale musimy zacząć tworzyć ten świat od nowa". Był rok 1912, kiedy Thomas Edison przedstawił swoją wizję nowej cywilizacji przemysłowej w liście do Henry'ego Forda. Edison obawiał się, że potencjał industrializmu do pełnienia służby w postępie ludzkości zostanie zniweczony przez upartych, żądnych władzy baronów rabusiów i gospodarczy monopol, który pielęgnowali w swoich królestwach. Potępił "marnotrawstwo" i "okrucieństwo" amerykańskiego kapitalizmu: "Nasza produkcja, nasze prawa fabryczne, nasze organizacje charytatywne, nasze relacje między kapitałem a pracą, nasza dystrybucja - wszystko źle, zaburzone". Zarówno Edison, jak i Ford rozumieli, że współczesna cywilizacja przemysłowa, wobec której żywili takie nadzieje, zmierza w stronę mrocznych czasów naznaczonych nieszczęściem wielu i dobrobytem nielicznych.

Co dla nas tutaj najważniejsze, Edison i Ford zrozumieli, że życie moralne cywilizacji przemysłowej będzie kształtowane przez praktyki kapitalizmu, które w ich czasach stały się dominujące. Wierzyli, że Ameryka, a w końcu świat, będą musieli stworzyć nowy, bardziej racjonalny kapitalizm, aby uniknąć przyszłości nacechowanej niedolą i konfliktami. Wszystko, zgodnie z sugestią Edisona, należało zdefiniować od nowa: nowe technologie, owszem, ale takie, które odzwierciedlałyby nowe sposoby rozumienia i zaspokajania potrzeb ludzi; nowy model ekonomiczny, który umiałby przekształcić te nowe praktyki w zyski; oraz nowa umowa społeczna, która zdoła to wszystko unieść. Nastało nowe stulecie, ale ewolucja kapitalizmu, podobnie jak wichry cywilizacji, nie podporządkowała się kalendarzom ani zegarom. Był rok 1912, lecz XIX wiek wciąż odmawiał zrzeczenia się swoich roszczeń wobec wieku XX.

To samo można powiedzieć o naszych czasach. Gdy piszę te słowa, zbliżamy się do końca drugiej dekady XXI wieku, a jednak gospodarcze i społeczne wyścigi i podziały wieku minionego wciąż są aktualne. Te zawody stanowią scenę, na której zadebiutował kapitalizm nadzoru, to na niej zyskał sławę jako autor nowego rozdziału długiej sagi ewolucji kapitalizmu. Właśnie ten dramatyczny kontekst omówimy na pierwszych stronach części I: to tu musimy przystanąć, aby spojrzeć na przedmiot naszych rozważań z właściwej perspektywy. Kapitalizm nadzoru nie jest wypadkiem przy pracy nadgorliwych technologów, ale raczej bandycką odmianą kapitalizmu, który nauczył się podstępnie wykorzystywać towarzyszące mu historyczne uwarunkowania dla zapewnienia sobie sukcesu, na stałe.

VI. Zarys, tematy i źródła tej książki

Książka ta ma służyć jako wstępne mapowanie terra incognita, ziemi nieznanej, pierwsza wyprawa, która, mam nadzieję, utoruje drogę większej liczbie odkrywców. Próba zrozumienia kapitalizmu nadzoru i jego konsekwencji oznacza eksplorację wielu dyscyplin i okresów historycznych. Moim celem było opracowanie koncepcji i ram, które umożliwią nam dostrzeżenie wzoru, prawidłowości w czymś, co wydaje się zbitką osobnych pojęć, zjawisk i fragmentów retoryki i praktyki - każdy nowy punkt na mapie przyczyni się do materializacji władcy marionetek, prawdziwego, z krwi i kości.

Wiele punktów na tej mapie z konieczności trzeba wyłapywać z szybko poruszających się prądów niespokojnych czasów. Podejmując próbę zrozumienia współczesnego rozwoju, zastosowałam metodę wyodrębnienia głębszego wzorca w gąszczu technologicznych szczegółów i korporacyjnej retoryki. Testem mojej skuteczności będzie sprawdzenie, jak dobrze mapa ta i jej koncepcje systematyzują to, co bezprecedensowe, i w jakim zakresie umożliwiają nam bardziej spójne i wszechstronne zrozumienie gwałtownego rozwoju wydarzeń wokół nas, podczas gdy kapitalizm nadzoru rozstawia pionki na swojej starej planszy do gry w ekonomiczną i społeczną dominację.

Wiek kapitalizmu inwigilacji składa się z czterech części. Każda z nich zawiera cztery do pięciu rozdziałów, a także ostatni rozdział pomyślany jako koda, która odzwierciedla i konceptualizuje znaczenie tego, co już minęło. Część I dotyczy podstaw kapitalizmu nadzoru: jego początków i wczesnego opracowywania zasad. Zaczynamy od rozdziału 2, ustanawiając scenę, na której kapitalizm nadzoru zadebiutował i osiągnął sukces. Scenografia jest ważna, ponieważ obawiam się, że zbyt długo zadowalaliśmy się powierzchownymi wyjaśnieniami szybkiego wzrostu i ogólną akceptacją praktyk związanych z kapitalizmem nadzoru. Na przykład zaakceptowaliśmy pojęcia takie jak "wygoda" oraz fakt, że wiele jego usług jest "darmowych". Rozdział 2 bada warunki społeczne, które zawezwały cyfryzację do naszego codziennego życia i umożliwiły zakorzenienie się i rozkwit kapitalizmu nadzoru. Opisuję zderzenie wielowiekowych historycznych procesów indywidualizacji, które kształtują nasze doświadczenie jako osób samostanowiących z surowym środowiskiem społecznym wytworzonym przez dziesięciolecia panowania reżimu neoliberalnej ekonomii rynkowej, w którym nasze poczucie własnej wartości i potrzeby samostanowienia są rutynowo niwelowane. Ból i frustracja będące owocem tej kolizji są warunkiem, który pchnął nas w stronę Internetu, by zaspokoić głód, i ostatecznie zmusił do ugięcia kolan przed kapitalizmem nadzoru w jego drakońskim quid pro quo.

Część I przechodzi do szczegółowej analizy wymyślenia kapitalizmu nadzoru i jego zaczątków w Google, począwszy od odkrycia i stopniowego rozwijania jego podstawowych mechanizmów, imperatywów ekonomicznych i "praw ruchu". Mimo całej technologicznej sprawności i talentu obliczeniowego, swój sukces Google zawdzięcza radykalnym relacjom społecznym wprowadzanym przez przedsiębiorstwo na zasadzie faktów, poczynając od lekceważenia granic prywatności ludzkich doświadczeń i moralnej integralności autonomicznej jednostki. Zamiast tego kapitaliści nadzorujący stwierdzili, że mają prawo do prowadzenia inwazji według własnego uznania, uzurpując sobie prawa do podejmowania unilateralnych decyzji w procesach jednostronnej inwigilacji i eksploracji ludzkiego doświadczenia, których beneficjentami są strony trzecie. Te inwazyjne roszczenia wzmacniał brak ram prawnych, które utrudniałyby ich postęp, wzajemność interesów raczkujących kapitalistów inwigilacyjnych i państwowych służb bezpieczeństwa oraz determinacja, z jaką korporacja broniła swoich nowych terytoriów. Ostatecznie Google opracował taktyczny podręcznik, dzięki któremu jego kapitalistyczne operacje nadzorcze zostały z powodzeniem zinstytucjonalizowane jako dominująca forma kapitalizmu informacyjnego, przyciągając nowych konkurentów chętnych do wzięcia udziału w wyścigu o dochody z inwigilacji. Bazując na tych osiągnięciach, Google i jego wciąż rosnące konkurencyjne uniwersum mogą korzystać z niezwykłych, nowych asymetrii wiedzy i władzy, bezprecedensowych w historii człowieka. Twierdzę, że znaczenie tych zmian najlepiej rozumieć jako prywatyzację dystrybucji wiedzy w społeczeństwie, kluczowej osi porządku społecznego w XXI wieku.

Część II śledzi migrację kapitalizmu nadzoru ze środowiska online do świata rzeczywistego, będącą konsekwencją konkurowania o produkty prognostyczne zwiększające trafność prognoz. Tutaj badamy ten nowy biznes rzeczywistości (reality business), w którym wszystkie aspekty ludzkiego doświadczenia są zgłaszane jako zasoby surowców i kierowane do przekształcenia w dane behawioralne. Duża część tych nowych działań realizowana jest pod hasłem "personalizacji", kamuflażu dla agresywnych operacji wydobywczych polegających na eksploatacji intymnych głębi codziennego życia. W miarę nasilania się konkurencji kapitaliści nadzoru zorientowali się, że samo "kopanie" w ludzkich doświadczeniach to za mało. Najbardziej wartościowe prognostycznie surowce pojawiają się po takiej interwencji w nasze doświadczenie, które skutkuje zachowaniem nakręcającym komercyjne wyniki kapitalizmu nadzoru. Nowe zautomatyzowane protokoły projektowane są tak, aby wpływały i modyfikowały ludzkie zachowania na dużą skalę, ponieważ środki produkcji są podporządkowane nowym i bardziej złożonym środkom modyfikacji zachowań. Te nowe protokoły widać w facebookowych eksperymentach emocjonalnych czy w stworzonej przez Google miejskiej grze reality, Pokémon Go. Dowodem naszego psychicznego odrętwienia jest to, że jeszcze kilka dekad temu amerykańskie społeczeństwo potępiło techniki masowej modyfikacji zachowań jako niedopuszczalne zagrożenie dla autonomii jednostki i porządku demokratycznego. Dziś te same praktyki napotykają niewielki opór, choćby w postaci dyskusji - stały się rutyną, czymś powszechnym, w marszu kapitalizmu po jego dochody z inwigilacji. Jestem zdania, że operacje kapitalizmu nadzoru stanowią zagrożenie dla elementarnego prawa do czasu przyszłego, które przekłada się na zdolność jednostki do wyobrażania sobie własnej przyszłości, jej intencjonalnego konstruowania, do składania obietnic. Jest to niezbędny warunek wolnej woli i, ujmując rzecz dosadniej, wewnętrznych zasobów, z których czerpiemy ową wolę woli. Zadaję następujące pytanie i na nie odpowiadam: Jakim cudem uszło im to na sucho? Część II kończy się rozważaniami nad naszą minioną i przyszłą historią. Jeśli kapitalizm przemysłowy zagroził otaczającej nas naturze, jakie spustoszenie może spowodować kapitalizm nadzoru w naturze ludzkiej?

Część III analizuje wzrost władzy instrumentalnej; jej emanację we wszechobecnej sensorycznej, sieciowej, obliczeniowej infrastrukturze, którą nazywam Wielkim Obcym (Big Other); oraz nową i głęboko antydemokratyczną wizję społeczeństwa i relacji społecznych, które buduje. Twierdzę, że instrumentalizm stanowi bezprecedensowy gatunek władzy, który trudno uchwycić, po części dlatego, że podlega syndromowi "powozu bez konia". Obserwowanie mechanizmów władzy instrumentalnej przez stare okulary totalitaryzmu nie wystarczy; to, co inne i niebezpieczne, pozostaje niezauważone. Totalitaryzm polegał na przekształceniu państwa w projekt całkowitego posiadania. Instrumentalizm i jego materializacja w Wielkim Obcym sygnalizują przekształcenie rynku w projekt podporządkowany całkowitej pewności, przedsięwzięcie niewyobrażalne poza środowiskiem cyfrowym podlegającym logice kapitalizmu nadzoru. Nazywając i analizując władzę instrumentalną, badam jej intelektualne źródła we wczesnej fizyce teoretycznej oraz jej późniejszą ekspresję w twórczości radykalnego behawiorysty B.F. Skinnera.

Część III bada kapitalizm inwigilacyjny w drugiej fazie zmiany. Pierwszą była migracja ze świata wirtualnego do realnego. Druga polega na przesunięciu punktu ciężkości ze świata realnego do świata społecznościowego, ponieważ, jak się zdaje, nowym obiektem eksploatacji i kontroli staje się samo społeczeństwo. Tak jak społeczeństwo industrialne wyobrażano sobie jako dobrze funkcjonującą maszynę, tak społeczeństwo instrumentalne zostaje wyobrażone jako ludzka symulacja systemów uczenia maszynowego: zbieżny, konfluentny umysł-ul, w którym każdy element uczy się i współdziała z każdym innym elementem. W modelu maszynowej konfluencji "wolność" każdej poszczególnej maszyny jest podporządkowana znajomości systemu jako całości. Władza instrumentalna dąży do organizowania, zaganiania i dostrajania społeczeństwa w celu osiągnięcia podobnej konfluencji społecznej, w której presja grupy i pewność obliczeniowa zastępują politykę i demokrację, wygaszając odczuwalną rzeczywistość oraz społeczną funkcję zindywidualizowanej egzystencji. Najmłodsi członkowie naszych społeczeństw doświadczają już skutków wielu z tych destrukcyjnych dynamik w swoim przywiązaniu do mediów społecznościowych, pierwszego globalnego eksperymentu w ludzkim ulu. Rozważam następstwa tych zmian dla drugiego elementarnego prawa: prawa do sanktuarium. Ludzka potrzeba przestrzeni zapewniającej nienaruszalne schronienie istniała w cywilizowanych społeczeństwach od czasów starożytnych. Dzisiaj stała się obiektem ataku, ponieważ kapitał nadzoru tworzy świat "bez wyjścia awaryjnego", świat, z którego nie da się uciec. Niesie to głębokie implikacje dla kształtu ludzkiej przyszłości na tej nowej granicy władzy[2].

W ostatnim rozdziale podsumowuję, że kapitalizm nadzoru porzuca ścieżkę historii kapitalizmu rynkowego w zaskakujący sposób: domaga się dla siebie zarówno nieograniczonej wolności, jak i całkowitej wiedzy, porzuca relację wzajemności kapitalizmu i ludzi oraz społeczeństwa, zamiast tego narzuca totalistyczną kolektywistyczną wizję życia w ulu, w której kapitaliści inwigilacyjni, odpowiedzialni na nadzór i kontrolę, sprawują swój kult danych. Kapitalizm nadzoru i jego szybko kumulująca się instrumentalna władza przekraczają historyczne normy kapitalistycznych ambicji, uzurpując sobie prawo do dominacji nad terytoriami ludzkimi, społecznymi i politycznymi, daleko poza konwencjonalnymi, instytucjonalnymi terenami operacji prywatnej firmy czy rynku. Dlatego kapitalizm nadzoru można najlepiej opisać jako odgórny zamach stanu - nie obalenie państwa, ale raczej obalenie suwerenności ludu, ważną siłę w niebezpiecznym marszu ku zdekonstruowaniu demokracji, które zagraża aktualnie zachodnim liberalnym społeczeństwom. Tylko "my, naród", możemy odwrócić taki bieg wydarzeń, najpierw nazywając to, co bezprecedensowe, a następnie mobilizując nowe formy współpracy: niejako wtykając kij w szprychy, by potwierdzić nadrzędny charakter ludzkości prosperującej w przyszłości jako fundamentu naszej cywilizacji informacyjnej. Jeśli cyfrowa przyszłość ma być naszym domem, to my musimy go zbudować.

Moje metody łączą metody socjologa ze skłonnościami do korzystania z teorii, historii, filozofii i badań jakościowych z metodami eseisty: podejście nietypowe, ale celowe. Jako eseistka od czasu do czasu czerpię z własnych doświadczeń. Robię tak, ponieważ tendencja do paraliżu psychicznego nasila się, gdy rozpatrywane ważne kwestie uznajemy za abstrakcje związane z siłami technologicznymi i gospodarczymi, będącymi poza naszym zasięgiem. Nie jesteśmy w stanie realnie skonfrontować się z powagą kapitalizmu nadzoru i jego konsekwencjami, chyba że uda nam się dostrzec blizny, które zostawiają w naszym codziennym życiu.

Jako przedstawicielkę nauk społecznych pociągają mnie wcześniejsi teoretycy, którzy napotykali "bezprecedensowe" w swoich czasach. Badając literaturę z tej perspektywy, wyrobiłam sobie świeże uznanie dla intelektualnej odwagi i pionierskiej wnikliwości klasycznych tekstów, w których autorzy tacy jak Durkheim, Marks i Weber odważnie teoretyzowali na temat kapitalizmu przemysłowego i industrialnego społeczeństwa, w czasie gdy sytuacja, którą obserwowali z własnych okien, ulegała przyspieszonej krystalizacji w XIX i na początku XX wieku. Moją pracę zainspirowali również myśliciele połowy XX wieku, tacy jak Hannah Arendt, Theodor Adorno, Karl Polanyi, Jean-Paul Sartre i Stanley Milgram, którzy starali się nazwać to, co dotychczas niespotkane, gdy napotkali wymykające się rozumieniu zjawiska totalitaryzmu i gdy starali się uchwycić ich konsekwencje dla przyszłości ludzi. Moja praca uwzględnia również wiele spostrzeżeń wizjonerskich uczonych, krytyków technologii i zaangażowanych dziennikarzy śledczych, którzy bardzo przyczynili się do tego, aby rzucić światło na kluczowe punkty na kreślonej tu mapie.

W ciągu ostatnich siedmiu lat skupiłam się ściśle na najważniejszych przedsiębiorstwach kapitalizmu nadzoru i ich rosnących ekosystemach klientów, konsultantów i konkurencji, z uwzględnieniem szerszego kontekstu technologii i nauki o przetwarzaniu danych, który określa zeitgeist Doliny Krzemowej. Pojawia się tu kolejne ważne rozróżnienie. Podobnie jak kapitalizm nadzoru nie jest tożsamy z technologią, tej nowej logiki akumulacji nie da się odnieść wyłącznie do cechy pojedynczej firmy lub grupy firm. Wiodące przedsiębiorstwa internetowe - Apple, Google, Amazon, Microsoft i Facebook - są często uważane za jeden podmiot o podobnych strategiach i interesach, ale z perspektywy kapitalizmu inwigilacyjnego tak nie jest.

Po pierwsze, konieczne jest rozróżnienie kapitalizmu od kapitalizmu nadzoru. Bardziej szczegółowo omawiam to w rozdziale 3: taki sposób rozumienia podyktowany jest po części przez cele i metody gromadzenia danych. Kiedy firma zbiera dane behawioralne za zgodą i wyłącznie w celu ulepszenia produktu lub usługi, wdraża kapitalizm, ale nie kapitalizm nadzoru. Każda z czołowych pięciu firm technologicznych praktykuje kapitalizm, ale nie kapitalizm nadzoru w czystej postaci, przynajmniej nie teraz.

Na przykład Apple, jak na razie, wyznaczył granicę, zobowiązując się do powstrzymania się od wielu praktyk, które znajduję w reżimie kapitalizmu nadzoru. Zachowanie firmy w tym względzie nie jest doskonałe, granica czasem jest nieostra, a Apple może z niej zrezygnować lub wprowadzić zmiany w dotychczasowych trendach. Amazon był niegdyś dumny z dostosowywania się do potrzeb swoich klientów i pozytywnego cyklu gromadzenia danych i ulepszania usług. Oba przedsiębiorstwa czerpią dochody z obrotu produktami fizycznymi i cyfrowymi, a zatem odczuwają mniejszą presję finansową, aby walczyć o dochody z nadzoru niż firmy zajmujące się wyłącznie danymi. Jednak jak widzimy w rozdziale 9, Amazon zdaje się migrować w kierunku kapitalizmu nadzoru, kładąc nowy nacisk na "spersonalizowane" usługi i dochody stron trzecich.

To, czy korporacja dokonała pełnego transferu do strefy kapitalizmu inwigilacyjnego, czy też nie, nie mówi nic o innych istotnych kwestiach związanych z jej działalnością, od monopolistycznych i antykonkurencyjnych praktyk w przypadku Amazona po ceny, strategie podatkowe i politykę zatrudnienia w Apple. Przyszłość też niczego nie gwarantuje. Czas pokaże, czy Apple ulegnie presji kapitalizmu nadzoru, utrzyma granice, czy może wręcz poszerzy swoje ambicje i przygotuje efektywną alternatywną trajektorię dla ludzkiej przyszłości, zgodną z ideałami indywidualnej autonomii i najgłębszymi wartościami społeczeństwa demokratycznego.

Jedną z ważnych implikacji tych rozróżnień jest to, że nawet gdy jako społeczeństwa pochylamy się nad szkodami wyrządzanymi przez kapitalistyczne firmy technologiczne, takie jak te związane z monopolem lub prywatnością, działania nasze nie zakłócają ipso facto zaangażowania danej firmy w dalszy rozwój kapitalizmu nadzoru. Na przykład, wezwania do podzielenia Google lub Facebooka z powodu monopolu mogłyby łatwo doprowadzić do powstania wielu bliźniaczych firm, choć działających na mniejszą skalę, i tym samym utorować drogę dla większej konkurencji na polu kapitalistycznej inwigilacji. Podobnie, zredukowanie duopolu Google i Facebooka w obszarze internetowej reklamy nie zmniejszy zasięgu oddziaływania kapitalizmu nadzoru, jeśli udział w rynku reklamy online zostanie rozparcelowany na pięciu czy pięćdziesięciu jego przedstawicieli - zamiast dwóch. W całej książce koncentruję się na bezprecedensowych aspektach operacji kapitalizmu nadzoru, które muszą zostać zakwestionowane i przerwane, jeśli ta forma rynkowa ma zostać poskromiona i pokonana.

Na jej kartach skupiam się głównie na Google, Facebooku i Microsofcie. Celem nie jest kompleksowa krytyka tych firm jako takich. Postrzegam je jako płytki Petriego, na których najlepiej badać DNA kapitalizmu nadzoru. Jak zasugerowałam wcześniej, moim celem jest zmapowanie nowej logiki i jej operacji, a nie firm czy ich technologii. Wkraczam do tych i innych firm, aby zebrać spostrzeżenia, które mogą uczynić tę mapę realną, podobnie jak wcześniejsi obserwatorzy odwoływali się do wielu przykładów, by uchwycić niegdyś nową logikę kapitalizmu menedżerskiego i masowej produkcji. Tak się akurat składa, że kapitalizm nadzoru został wynaleziony w Stanach Zjednoczonych: jego kołyską jest Dolina Krzemowa i Google. To czyni go amerykańskim wynalazkiem, który podobnie jak produkcja masowa stał się globalną rzeczywistością. Z tego powodu znaczna część tekstu koncentruje się na wydarzeniach w USA, chociaż ich konsekwencje rezonują w świecie.

Badając kapitalistyczne praktyki nadzoru Google, Facebooka, Microsoftu i innych korporacji, zwróciłam szczególną uwagę na wywiady, patenty, telekonferencje[3], publiczne wystąpienia, konferencje, filmy wideo oraz programy i polityki firmy. Ponadto w latach 2012- -2015 przeprowadziłam wywiady z 52 analitykami danych z 19 różnych firm, reprezentującymi łącznie 586 lat doświadczenia w technologicznie zaawansowanych korporacjach i start-upach, głównie z Doliny Krzemowej. Rozmowy te odbyłam, gdy wykształciłam już swoje rozumienie "prawdy podstawowej" kapitalizmu inwigilacyjnego i jego materialnej infrastruktury. Na początek skontaktowałam się z niewielką liczbą bardzo szanowanych badaczy danych, starszych programistów i specjalistów od "Internetu rzeczy" (Internet of things, IoT). Próbka, na której przeprowadzałam wywiad rosła, gdy naukowcy przedstawiali mnie swoim kolegom. Wywiady, niekiedy trwające wiele godzin, były prowadzone z obietnicą zachowania poufności i anonimowości, ale żywię wobec rozmówców osobistą wdzięczność, której chciałabym w tym miejscu dać publiczny wyraz.

Wreszcie, w całej książce przewijać się będą fragmenty Sonetów z Chin W.H. Audena oraz cały Sonet XVIII. Ten cykl wierszy Audena jest mi drogi, jako że stanowi przejmujące studium mitycznej historii ludzkości, odwiecznej walki z przemocą i dominacją, a także transcendentnej mocy ludzkiego ducha i jego nieustępliwego roszczenia wobec przyszłości.

 Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

[2] Granica władzy (ang. New Frontier) - nawiązanie do amerykańskiego mitu "nowej granicy" na Dzikim Zachodzie, gdzie wszystko było nowe, łącznie z przeważnie bezwzględnym prawem. Termin ten stał się również sloganem demokratów. "Stoimy dziś na krawędzi Nowej Granicy - granicy lat 60. XX wieku, granicy nieznanych szans i niebezpieczeństw, granicy niespełnionych nadziei i zagrożeń. (...) Poza tą granicą są niezbadane obszary nauki i kosmosu, nierozwiązane problemy pokoju i wojny; problemy ignorancji i uprzedzeń" (fragment przemówienia Johna F. Kennedy'ego z 1960 r.).

[3] Ang. earnings call - konwersacja telefoniczna lub webcast, w trakcie których spółka publiczna omawia wyniki finansowe okresu sprawozdawczego.

Część I - Podstawy kapitalizmu inwigilacji

2. 9.08.2011: Ustawianie sceny dla kapitalizmu inwigilacji

Poczucie strachu przed karą narasta

Anioły strzegą, by w raju nie stanął

Ani poeta, ani prawodawca.

W.H. Auden, Sonety z Chin, II

Dnia 9 sierpnia 2011 roku trzy wydarzenia, oddzielone od siebie tysiącami mil, niczym w stop-klatce uchwyciły obiecujące perspektywy i narastające zagrożenia naszej wschodzącej cywilizacji informacyjnej. Po pierwsze, pionier Doliny Krzemowej, firma Apple, obiecała spełnić cyfrowe marzenie poprzez nowe rozwiązania dla starych problemów ekonomicznych i społecznych, a przede wszystkim wyprzedziła wreszcie ExxonMobil, osiągając najwyższą kapitalizację rynkową ze wszystkich spółek giełdowych (co dało jej wtedy status "najcenniejszej firmy na świecie"). Po drugie, śmiertelna strzelanina policyjna w Londynie wywołała poważne zamieszki w całym mieście, przez kraj przeszła fala gwałtownych protestów. Dekada gwałtownego rozwoju cyfrowego nie zdołała złagodzić surowości neoliberalnej gospodarki i skrajnych nierówności, jakie wykreował. Ludzie poczuli, że odbiera im się ich przyszłość, więc sięgnęli po jedyne narzędzia, jakie były im dostępne - gniew i przemoc. W Hiszpanii obywatele potwierdzili swoje prawa do ludzkiej przyszłości, gdy rzucili wyzwanie Google, domagając się "prawa do bycia zapomnianym". Ten kamień milowy miał być dla świata ostrzeżeniem, jak szybko czułe marzenia o sprawiedliwszej i bardziej demokratycznej przyszłości potrafią zmienić się w koszmar - była to też zapowiedź globalnego politycznego wyścigu w łączeniu cyfrowych możliwości z kapitalistycznymi ambicjami. Przeżywamy ten sierpniowy dzień wciąż na nowo, niczym w jakiejś starej baśni, zamknięci w pętli czasu, do czasu aż dusza naszej cywilizacji informacyjnej nie zostanie ukształtowana w sposób ostateczny przez działania demokratyczne, prywatną władzę, ignorancję lub bierne poddanie się biegowi wypadków.

I. Apple Hack

Apple wdarł się na scenę muzyczną w środku zażartej walki pomiędzy popytem a podażą. Po jednej stronie stali młodzi ludzie, których entuzjazm dla Napstera i innych form pobierania i udostępniania plików mp3 wyrażał nową jakość popytu: konsumuję po mojemu, biorę to, czego chcę, kiedy chcę, gdzie chcę. Naprzeciw siebie mieli szefów przemysłu muzycznego, którzy zdecydowali się ich straszyć i tłumić popyt, ścigając i karząc niektórych z najżarliwszych zwolenników Napstera. Apple pogodził obie strony: współpracując z weteranami branży, wprowadził komercyjne i zgodne z prawem rozwiązanie, które dostosowało produkt do zmieniających się potrzeb indywidualnych osób. Napster zhakował przemysł muzyczny, ale Apple najwyraźniej zhakował kapitalizm.

Łatwo zapomnieć, jak pełen dramatyzmu był tamten ruch Apple'a. Zyski firmy gwałtownie wzrosły, w dużej mierze dzięki sprzedaży iPoda/iTunes/iPhone'a. "Bloomberg Businessweek" opisywał "oszołomienie" analityków z Wall Street niespodziewanym wyciągnięciem przez Apple "królika z kapelusza". Jeden z nich entuzjazmował się: "Nie jesteśmy nawet w stanie wymodelować niektórych możliwości (...). To jak religia"1. Nawet dziś tamte wykresy oszałamiają: w październiku 2003 roku, w ciągu trzech dni od uruchomienia platformy iTunes kompatybilnej z Windows, słuchacze pobrali milion egzemplarzy bezpłatnego oprogramowania iTunes i zapłacili za milion piosenek. Steve Jobs mógł ogłosić: "W ciągu niecałego tygodnia pobiliśmy wszelkie rekordy, staliśmy się największą internetową firmą muzyczną na świecie"2. W ciągu miesiąca odnotowano pięć milionów pobrań, trzy miesiące później dziesięć, a za kolejne trzy - dwadzieścia pięć milionów. Cztery i pół roku później, w styczniu 2007 roku, liczba ta wzrosła do dwóch miliardów, a sześć lat później, w 2013 roku, wyniosła 25 miliardów. W 2008 roku Apple wyprzedził Walmart jako największy na świecie detaliczny sprzedawca muzyki. Sprzedaż iPodów była równie spektakularna: wystrzeliła od 1 miliona sztuk miesięcznie po uruchomieniu sklepu muzycznego do 100 milionów niespełna cztery lata później, kiedy to Apple włączył funkcje iPoda do swojego rewolucyjnego iPhone'a - ten ruch skutkował kolejnym skokiem w nadprzestrzeń. Badanie wyników giełdy papierów wartościowych w 2017 roku wykazało, że Apple wygenerował więcej zysków dla inwestorów niż jakakolwiek inna amerykańska firma w minionym wieku3.

Sto lat przed iPodem masowa produkcja otworzyła wrota do nowej ery z jej równoległym wszechświatem wartości ekonomicznej, skrytej w nowych i wciąż słabo rozumianych masowych konsumentach, którzy chcieli towarów, ale w przystępnej cenie. Henry Ford obniżył cenę samochodu o 60 procent dzięki rewolucyjnej logice przemysłowej, która łączyła dużą skalę produkcji z niskim kosztem jednostkowym. Nazwał to "masową produkcją", streszczoną w jego słynnej maksymie: "Możesz otrzymać samochód w dowolnym kolorze, pod warunkiem, że będzie to kolor czarny".

Alfred Sloan z GM wyłożył to później już nieco dosadniej: "W momencie, gdy mamy już produkt do pokazania [konsumentom], musimy go sprzedać z powodu ogromnych inwestycji związanych z wprowadzeniem go na rynek"4. Model biznesowy przemysłu muzycznego zakładał wmawianie klientom, co mają kupować, podobnie jak w modelu Forda i Sloana. Dyrektorzy zainwestowali w produkcję i dystrybucję płyt CD, zatem klienci musieli kupować CD.

Henry Ford ze swoim Modelem T jako jeden z pierwszych wpasował się w ten nowy, złotodajny trend masowej konsumpcji. Podobnie jak w przypadku iPoda, fabryka Forda produkująca modele T była zmuszona sprostać natychmiastowej eksplozji popytu. Masową produkcję można zastosować do wszystkiego, i tak się stało. Zmieniła ona zasady produkcji, implementując się w całej gospodarce, na całym świecie, oraz ustanawiając dominację nowego kapitalizmu produkcji masowej jako podstawy pomnażania majątku w XX wieku.

Innowacje iPoda/iTunes usprawniły tę stuletnią logikę przemysłową, wykorzystując nowe możliwości technologii cyfrowych do odwrócenia doświadczeń konsumenta niejako "podszewką na zewnątrz". Apple zmienił relację słuchacz-muzyka, zabarwiając ją wyraźną nutą komercyjnej logiki, która, choć znana nam teraz, została początkowo uznana za rewolucyjną.

Odwrócenie obrazu przez Apple zależało od kilku kluczowych elementów. Cyfryzacja umożliwiła ratowanie cennych zasobów - w tym przypadku piosenek - wyrwanie ich z instytucjonalnych przestrzeni, w których zostały uwięzione. Kosztowne administracyjne procedury opisywane przez Sloana zostały wyeliminowane, produkt docierał bezpośrednio do słuchacza. Na przykład w przypadku płyty CD firma Apple ominęła fazę fizycznej produkcji towaru, z jego pakowaniem, inwentaryzacją, magazynowaniem, marketingiem, transportem, dystrybucją i sprzedażą detaliczną. Połączenie platformy iTunes i urządzenia iPod umożliwiło słuchaczom ciągłą rekonfigurację odtwarzanych utworów, w dowolnym momencie. Żadne dwa iPody nie były takie same, a iPod w tym tygodniu różnił się od tego samego iPoda za tydzień, ponieważ słuchacze wciąż i na nowo budowali własne dynamiczne konfiguracje. Dla przemysłu muzycznego i jego satelitów - sprzedawców detalicznych, marketerów itd. - było to istne trzęsienie ziemi, ale dokładnie tego chcieli nowi słuchacze.

Jak powinniśmy rozumieć ten sukces? "Cud" Apple'a przypisuje się zwykle jego projektowemu i marketingowemu geniuszowi. Chęć konsumentów do posiadania "tego, czego chcę, kiedy, gdzie i jak chcę" jest uważana za dowód zapotrzebowania na "wygodę", czasem wręcz przejaw narcyzmu czy drażliwość. Moim zdaniem opisy wypadają dość blado w zestawieniu z niespotykaną dotąd skalą osiągnięć Apple. Zbyt długo zadowalaliśmy się powierzchownymi wyjaśnieniami zjawiska bezprecedensowej fuzji kapitału i cyfrowej technologii Apple, zamiast sięgnąć głębiej, do poziomu historycznych żywiołów, które powołały tę nową formę do życia.

Podobnie jak Ford skutecznie wykorzystał nowe zjawisko masowej konsumpcji, Apple było jednym z pierwszych przedsiębiorstw, które odniosły spektakularny sukces komercyjny, odwołując się do nowego, zindywidualizowanego społeczeństwa z jego zapotrzebowaniem na zindywidualizowaną wersję konsumpcji. W przewrotny sposób sugerowano istnienie szerszego obrazu komercyjnej reformy, w której era cyfrowa wreszcie zaoferowała narzędzia umożliwiające przeniesienie centrum konsumpcyjnej uwagi z masy na jednostkę, wyzwalając i rekonfigurując operacje i zasoby kapitalizmu. Obiecała coś zupełnie nowego, pilnego, niezbędnego - i niemożliwego poza siecią. Jej rzekoma obietnica opowiedzenia się po naszej stronie i dostosowania się do naszych nowych potrzeb i wartości stanowiła potwierdzenie naszego wewnętrznego poczucia godności i wartości, ratyfikację przeświadczenia, że mamy jakieś znaczenie. Oferując konsumentom wytchnienie od instytucjonalnego świata, obojętnego na ich indywidualne potrzeby, nadała kapitalizmowi nowy sens, uzdolniła go do pogodzenia podaży i popytu przez zaoferowanie nam, klientom, tego, czego naprawdę chcemy, dokładnie w taki sposób, jaki sobie wybierzemy.

W kolejnych rozdziałach będę twierdzić, iż te same warunki historyczne, które umożliwiły wystrzelenie iPoda na jego szaloną orbitę, przyczyniły się do zaproszenia Internetu z jego obietnicą emancypacji do naszego codziennego życia właśnie wtedy, gdy szukaliśmy lekarstwa na nierówność i wykluczenie. Z perspektywy opowiadanej tu historii najważniejsze jest, że są to te same warunki, które zapewnią kapitalizmowi nadzoru ochronny pancerz na etapie zakorzeniania się i rozkwitu. Dokładniej mówiąc, zarówno Apple i jego cud, jak i kapitalizm nadzoru, swój sukces zawdzięczają destrukcyjnemu zderzeniu dwóch wektorów przeciwnych, dwóch sił historycznych. Jedna z tych sił reprezentuje długą historię modernizacji i wielowiekowego przesuwania się społecznych akcentów od masy do jednostki. Druga z nich to kilkadziesiąt lat opracowywania i wdrażania neoliberalnego paradygmatu ekonomicznego: jego ekonomii politycznej, społecznej transformacji, a zwłaszcza dążenia do odwrócenia, podporządkowania, utrudnienia, a wręcz zniszczenia indywidualnej, psychologicznej potrzeby samostanowienia i moralnej sprawczości. Kolejne podrozdziały kreślą podstawowe zarysy okoliczności tej kolizji, swoistą specyfikację warunków, do której powrócimy w innych rozdziałach przy okazji badania szybkości, z jaką kapitalizm nadzoru osiągnął swoją dominującą pozycję.

II. Dwie nowoczesności

Kapitalizm ewoluuje w odpowiedzi na potrzeby ludzi w danym czasie i miejscu. Henry Ford wyrażał się jasno na ten temat: "Masowa produkcja rozpoczyna się od dostrzegania publicznej potrzeby"5. W czasach, w których producenci samochodów z Detroit krzątali się wokół swoich luksusowych pojazdów, Ford był osamotniony w postrzeganiu narodu jako zbioru "świeżo zmodernizowanych" jednostek - farmerów, ludzi na pensjach, sklepikarzy - którzy mając niewiele, chcieli więcej, jednak za przystępną cenę. Ich "popyt" wyrósł z tych samych warunków bytowania, które rezonowały u Forda i jego ludzi, gdy odkrywali moc transformacji kryjącą się w nowej logice znormalizowanej, wielkoseryjnej produkcji z niskim kosztem jednostkowym. Słynny fordowski program "5 dolarów za każdy dzień pracy" był symbolem systemowej logiki wzajemności. Płacąc pracownikom z linii montażowych płace wyższe, niż ktokolwiek sobie wyobrażał, uznał, że całe przedsięwzięcie masowej produkcji bazuje na prosperującej populacji masowych konsumentów.

Chociaż ta forma rynkowa i jej administratorzy posiadali wiele wad i doprowadzili do wielu brutalnych sytuacji, jej populacje modernizujących się jednostek były doceniane jako niezbędne zasoby klientów i pracowników. Była ona zależna od swoich społeczności w sposób, który ostatecznie skutkował szeregiem zinstytucjonalizowanych relacji wzajemności. W swojej zewnętrznej warstwie dojście do dóbr i usług dostępnych na rynku wiązało się z demokratycznymi środkami i metodami nadzoru, które zapewniały i chroniły prawa i bezpieczeństwo pracowników i konsumentów. Wewnątrz znajdowały się trwałe systemy zatrudnienia, drabiny kariery i stały wzrost płac i świadczeń6. Rzeczywiście, z punktu widzenia ostatnich czterdziestu lat, kiedy to ta forma rynku podlegała systematycznej dekonstrukcji, wydaje się, że jej relacja wzajemności z porządkiem społecznym, jakkolwiek irytująca i niedoskonała, stanowi jedną z jej najistotniejszych cech.

Sugerowałoby to, że nowe formy rynkowe sprawdzają się najlepiej, gdy są kształtowane przez lojalność wobec rzeczywistych wymagań i mentalności ludzi. Już na początku XX wieku stwierdził to uznany socjolog Emile Durkheim, którego wnikliwe spostrzeżenia będą punktami odniesienia w całej książce. Obserwując zachodzące na jego oczach dramatyczne przemiany procesu industrializacji - powstawanie fabryk, specjalizacji, złożonego podziału pracy - Durkheim zrozumiał, że chociaż ekonomiści są w stanie opisać te wydarzenia, nie potrafią uchwycić ich przyczyny. Twierdził, że te daleko idące zmiany były "spowodowane" zmieniającymi się potrzebami ludzi, i że ekonomiści byli (i nadal są) notorycznie ślepi na te społeczne fakty:

My postrzegamy podział pracy inaczej niż ekonomiści. Dla nich zasadniczo polega on na zwiększeniu produkcji. Dla nas ta większa produktywność stanowi tylko niezbędną konsekwencję, następstwo samego zjawiska. Jeśli się specjalizujemy, to nie po to, by produkować więcej, ale by umożliwić sobie życie w nowych warunkach egzystencji - przygotowanych dla nas7.

Durkheim zidentyfikował odwieczne dążenie człowieka do efektywnego życia zgodnie z jego "warunkami egzystencji" jako niewidzialną siłę przyczynową, która stymuluje dany podział pracy, technologie, organizację pracy, kapitalizm, a ostatecznie samą cywilizację. Każdy z tych elementów rodzi się w tym samym tyglu ludzkich potrzeb, z którego pochodzi to, co Durkheim nazywał wciąż nasilającą się "walką" o efektywne życie: "Jeśli następuje coraz większy podział pracy", to dlatego, że "walka o byt jest ostrzejsza"8. Racjonalizm kapitalizmu odzwierciedla to dopasowanie, choć niedoskonałe, do potrzeb, które ludzie odczuwają, gdy starają się żyć efektywnie, zmagając się z warunkami egzystencji, które napotykają w swoim miejscu i czasie.

Patrząc przez ten obiektyw, widzimy, że zarówno gorliwi nabywcy niesamowitego modelu T Forda, jak i nowi konsumenci, amatorzy iPodów i iPhone'ów, stanowią przejaw warunków egzystencji charakterystycznych dla ich epok. W rzeczywistości jedni i drudzy to owoc osobnych faz trwającego od stuleci procesu zwanego "indywidualizacją" sygnatury człowieka współczesnej epoki. Masowi konsumenci Forda reprezentowali tak zwaną "pierwszą nowoczesność"9, ale nowe warunki "drugiej nowoczesności" stworzyły nowy rodzaj jednostki, dla której inwersja Apple'a, i wiele późniejszych innowacji cyfrowych, miały się stać czymś niezbędnym. Ta druga nowoczesność zawezwała do naszego życia, naszego środowiska, takie usługi jak Google i Facebook, po czym, wykonując niespodziewaną woltę, umożliwiła pojawienie się kapitalizmu nadzoru, kolejnej fazy.

Czym są te nowoczesności i jakie mają znaczenie dla naszej historii? Objawienie się jednostki jako ośrodka moralnej sprawczości oraz źródła wyboru miało pierwotnie miejsce na Zachodzie, gdzie po raz pierwszy pojawiły się warunki do jej przyjęcia. Najpierw ustalmy, że pojęcia "indywidualizacji" nie należy mylić z neoliberalną ideologią "indywidualizmu", która przenosi wszelką odpowiedzialność za sukces lub porażkę na mityczną, zatomizowaną, wyizolowaną jednostkę, skazaną na życie w warunkach ciągłej konkurencji i odłączoną od relacji, społeczności oraz społeczeństwa. Nie odnosi się ono również do psychologicznego procesu "indywiduacji", który jest związany z trwającą całe życie eksploracją samorozwoju. Indywidualizacja jest natomiast konsekwencją długofalowych procesów unowocześniania10.

Dosłownie do ostatnich kilku minut historii ludzkości każde życie podlegało uwarunkowaniom narzucanym przez pochodzenie i geografię, płeć, pokrewieństwo, status i religię. Jestem córką mojej matki. Jestem synem mojego ojca. Poczucie, iż istota ludzka jest osobną jednostką, budowało się stopniowo, przez stulecia, wyrywane z tego pradawnego imadła. Około dwustu lat temu wkroczyliśmy po raz pierwszy na tę ścieżkę nowoczesnego życia, niezdeterminowanego międzypokoleniową spuścizną, zgodną z tradycją wioski czy klanu. Ta "pierwsza nowoczesność" wyznacza okres, w którym życie dużej liczby ludzi uległo "indywidualizacji" w momencie, gdy odeszli oni od tradycyjnych norm, znaczeń i zasad11. Każde życie stało się rzeczywistością otwartą, czymś, co można odkrywać, a nie gotową rolą do odegrania. Nawet tam, gdzie tradycyjny świat pozostaje dla wielu ludzi czymś niezmiennym, nie da się go już postrzegać jako jedynej możliwej opcji.

Zastanawiam się często nad odwagą moich pradziadków. Jaką mieszankę uczuć, smutku, przerażenia i radości odczuwali, gdy w 1908 roku postanowili uciec przed kozackimi prześladowaniami ze swojej małej wioski gdzieś pod Kijowem, gdy spakowali pięcioro swoich dzieci, w tym mojego czteroletniego dziadka Maxa, załadowali cały dobytek na wóz i ruszyli w stronę parowca zmierzającego do Ameryki? Podobnie jak miliony innych pionierów tej pierwszej nowoczesności, uciekali z wciąż jeszcze feudalnego świata, by budować po omacku zupełnie nowe życie. Już później Max poślubi Sophie i zbuduje własną rodzinę z dala od rytmu życia wiosek, w których oboje przyszli na świat. Hiszpański poeta Antonio Machado uchwycił radość i brawurę tych aktorów pierwszej nowoczesności w swojej słynnej pieśni: "Podróżniku, nie ma drogi, drogę tworzysz, stąpając". To właśnie oznaczało "poszukiwanie": podróż pełną odkryć i autokreacji, nie zaś natychmiastowe przejście do już gotowych odpowiedzi.

Tym niemniej, nowe społeczeństwo industrialne zachowało wiele hierarchicznych motywów dawnego, feudalnego świata w swoich wzorach afiliacji odwołujących się do klasy, rasy, profilu zawodowego, religii, pochodzenia etnicznego, płci oraz lewiatanów społeczeństwa masowego: z ich korporacjami, miejscami pracy, związkami zawodowymi, kościołami, partiami politycznymi, obywatelskimi inicjatywami i systemami edukacji. Ten nowy światowy porządek masowości i jego biurokratyczna logika koncentracji, centralizacji, standaryzacji i administracji wciąż zapewniały każdemu solidne fundamenty, wytyczne i cele.

W porównaniu do swoich rodziców i wszystkich wcześniejszych pokoleń Sophie i Max musieli wiele tworzyć sami, ale nie wszystko. Sophie wiedziała, że będzie miała rodzinę. Max wiedział, że będzie zarabiał na jej utrzymanie. Trzeba się było dostosować do tego, co świat miał do zaoferowania, i przestrzegać zasad. Nikt też nie pytał o twoją opinię ani nie słuchał tego, co miałeś do powiedzenia. Oczekiwano, że zrobisz to, co należy i tak, krok po kroku, podążałeś swoją drogą. Tworzyłeś miłą rodzinę i ostatecznie miałeś dom, samochód, pralkę i lodówkę. Pionierzy masowej produkcji, tacy jak Henry Ford i Alfred Sloan, znaleźli sposób, abyś mógł zdobyć te rzeczy w przystępnej cenie.

Jeśli pojawiał się niepokój, odzwierciedlał on konieczność sprostania wymaganiom przypisanym danej roli. Oczekiwano, że tłumione będzie wszelkie poczucie "siebie" wychodzące poza ramy danej roli społecznej, nawet dużym kosztem psychicznym. Socjalizacja i adaptacja stanowiły materiał dla psychologii i socjologii, które uznawały rodzinę nuklearną za "fabrykę" służącą "produkcji osobowości" gotowych na akceptację norm społecznych społeczeństwa masowego12. Te "fabryki" produkowały również wiele bólu: mistykę kobiecości, zamkniętych w szafach homoseksualistów, chodzących do kościoła ateistów i aborcje w podejrzanych przybytkach. W końcu jednak wyprodukowały nawet takich ludzi jak ty i ja.

Kiedy wyruszyłam w moją otwartą drogę, brakowało odpowiedzi, wzorców do naśladowania, kompasu - z wyjątkiem wartości i marzeń, które niosłam w sobie. Nie byłam sama: szło po niej wiele innych osób, zmierzaliśmy do tego samego celu. Byliśmy dziećmi pierwszej nowoczesności, ale wprowadziliśmy w życie nową mentalność: "drugą nowoczesność"13. To, co zaczęło się jako nowoczesna migracja po tradycyjnych ścieżkach życia, rozkwitło nowym społeczeństwem ludzi urodzonych w środowisku przenikniętym psychologiczną indywidualnością, z nabytym przy urodzeniu złożonym prawem do wolności, ale i konieczności. Doświadczamy zarówno uprzywilejowania, jak i wymogu wyboru własnej ścieżki. Ponieważ nie zadowalamy się już byciem anonimowymi członkami ludzkiej masy, czujemy swoje prawo do samostanowienia, oczywistą dla nas prawdę, która dla Sophie i Maxa stanowiłaby niewyobrażalny przejaw pychy. Mentalność ta to niezwykłe osiągnięcie ludzkiego ducha, nawet jeśli skazuje na dożywotnią niepewność, lęk i stres.

Od drugiej połowy XX wieku historia indywidualizacji zmieniła nieco bieg, zwracając się w stronę "drugiej nowoczesności". Nowoczesność będąca owocem industrializacji oraz kapitalistyczne praktyki masowej produkcji per se wytworzyły więcej bogactwa, niż kiedykolwiek można było sobie wyobrazić. Tam, gdzie coraz większemu dobrobytowi towarzyszył demokratyczny ustrój, polityka dystrybucji, dostęp do edukacji i opieki zdrowotnej oraz silne instytucje społeczeństwa obywatelskiego, zaczęło się pojawiać nowe "społeczeństwo jednostek". Setki milionów ludzi uzyskało dostęp do doświadczeń, niegdyś zarezerwowanych dla niewielkiej elity: wykształcenia uniwersyteckiego, podróży, podniesionej średniej długości życia, dochodu do dyspozycji, coraz wyższego standardu życia, szerokiego wachlarza dóbr konsumpcyjnych, różnorodnych form komunikacji i przepływu informacji, a także specjalistycznej i wymagającej intelektualnie pracy.

Podporządkowanie się hierarchicznej umowie społecznej przez masowe społeczeństwo pierwszej nowoczesności przynosiło obiecane nagrody, ale jego prawdziwym sukcesem okazało się ostateczne przecięcie resztek więzów - poszybowaliśmy na brzeg drugiej nowoczesności, w kierunku bardziej zawiłych, wieloelementowych wzorców życia. Dostęp do edukacji i wiedzy wycyzelował język i myśl, narzędzia, dzięki którym tworzymy osobiste znaczenie i kształtujemy własne opinie. Komunikacja, informacja, konsumpcja i podróże stymulowały indywidualną samoświadomość i wyobraźnię, informując o perspektywach, wartościach i postawach w sposób, którego nie da się już zamknąć w określonych rolach lub tożsamości grupy. Lepsze zdrowie i dłuższe życie zapewniły czas na pogłębianie życia, jego dojrzewanie, wzmacniając legitymizację osobistej tożsamości jako wartości nadrzędnej w stosunku do przyjmowanych a priori norm społecznych czy wręcz się im sprzeciwiającej.

Nawet jeśli wracamy obecnie do tradycyjnych ról, to z wyboru, a nie na zasadzie prawd absolutnych narzuconych przy narodzinach. Jak to kiedyś opisał wielki klinicysta tożsamości, Erik Erikson: "Dzisiejszy pacjent najbardziej cierpi z powodu pytania, w co powinien wierzyć i kim powinien - lub... może - być lub się stać. Tymczasem pacjent początków psychoanalizy najbardziej cierpiał z powodu zahamowań, które uniemożliwiały mu bycie tym i kim, czym jak sądził, wiedział, że jest"14.Ta nowa mentalność była najbardziej widoczna w bogatszych krajach, choć badania wykazują znaczne różnicowanie się jednostek drugiej nowoczesności w prawie każdym regionie świata15.

Pierwsza nowoczesność tłumiła indywidualny wzrost i wyrażanie siebie na rzecz kolektywnych rozwiązań, za to w czasach drugiej nowoczesności jaźń jest wszystkim, co mamy. Nowe poczucie suwerenności psychicznej dało o sobie znać na długo przed tym, zanim pojawił się Internet i zaczął wzmacniać jej roszczenia. Uczymy się metodą prób i błędów, jak poskładać nasze życie. Nic nie jest nam dane. Wszystko musi być zweryfikowane, renegocjowane i zrekonstruowane na warunkach, które mają dla nas sens: rodzina, religia, płeć, moralność, małżeństwo, społeczność, miłość, przyroda, relacje społeczne, uczestnictwo w polityce, kariera, jedzenie...

Rzeczywiście, to ta nowa mentalność i jej wymagania zawezwały cały ten aparat Internetu i wszechobecnej informacji do naszego codziennego życia. Ciężar życia pozbawionego ustalonej przyszłości skierował nas w stronę nowego środowiska cyfrowego z jego krzepiącymi zasobami informacyjnymi - tam możemy poczuć się słyszani i tworzyć własne wzory połączeń. Zjawisko to ma charakter tak fundamentalny, że nie będzie przesadne stwierdzenie, iż każda osoba, jako autor czy autorka własnego życia, stała się współczesnym protagonistą, niezależnie od tego, czy odczytujemy to w kategoriach wyzwolenia czy niedoli16.

Zachodnia nowoczesność uformowała się wokół kanonu zasad i praw, które uznają nienaruszalność jednostki i świętość każdego indywidualnego życia17. Jednak dopiero za czasów drugiej nowoczesności możemy odczuć, że codzienne doświadczenie dogania formalne zapisy. Ta odczuwalna prawda znajduje swój wyraz w nowych postulatach urzeczywistnienia w życiu codziennym tego, co jest już ustanowione w prawie18.

Pomimo swojego wyzwalającego potencjału druga nowoczesność miała okazać się miejscem trudnym do zamieszkania, a współczesne warunki naszego codziennego bytowania odzwierciedlają ten zgrzyt. Niektóre wyzwania drugiej nowoczesności wynikają z nieuniknionych kosztów związanych z tworzeniem i utrzymywaniem własnego życia, ale niestabilność drugiej nowoczesności jest również konsekwencją zinstytucjonalizowanych zmian w polityce i praktyce gospodarczej i społecznej, wynikających z neoliberalnego paradygmatu i jego rosnącej dominacji. Ten daleko idący wzorzec miał na celu powstrzymanie, przekierowanie i odwrócenie świeckiej fali roszczeń drugiej nowoczesności do samostanowienia i tworzenia środowisk, w których roszczenia te mogą się swobodnie rozwijać. Żyjemy w momencie zderzenia wielowiekowej historii modernizacji z kilkudziesięcioletnią historią przemocy gospodarczej, a jego okoliczności udaremniają nasze dążenia do owocnego życia.

Istnieje bogata i fascynująca literatura, która dokumentuje ten punkt zwrotny w historii gospodarki. Moim celem jest po prostu zwrócenie uwagi na niektóre z tematów tej szerszej narracji, niezbędnych dla zrozumienia owego zderzenia: tej fazy egzystencji, która zaowocowała zarówno "cudem" Apple'a, jak i umożliwiła późniejsze wylęganie się i rozwój kapitalizmu nadzoru19.

III. Neoliberalny habitat

W połowie lat 70. XX wieku powojenny porządek gospodarczy cierpiał z powodu stagnacji, inflacji i gwałtownego spadku wzrostu, szczególnie w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Pojawiły się także nowe naciski na porządek polityczny, ponieważ jednostki drugiej nowoczesności - zwłaszcza studenci, młodzi robotnicy, Afroamerykanie, kobiety, Latynosi i inne marginalizowane grupy - zmobilizowały się wokół żądań równych praw, głosu i uczestnictwa. W Stanach Zjednoczonych niepokoje społeczne ogniskowały się wokół wojny w Wietnamie, a korupcja, którą ujawniła afera Watergate, wywołała publiczną presję na reformy polityczne. W Wielkiej Brytanii nadwerężony w wyniku inflacji system stosunków pracy groził załamaniem. W obu krajach widmo pozornie nieuchronnego upadku gospodarczego w połączeniu z wypowiadanymi głośno nowymi żądaniami wobec demokratycznego paktu społecznego wywoływały zamieszanie, niepokój i desperację wśród demokratycznie wybranych urzędników, niedostatecznie przygotowanych na to, aby ocenić, dlaczego niegdyś wiarygodna polityka keynesowska wszystkiemu nie zapobiegła.

Neoliberalni ekonomiści czekali, przebierając nogami, na tę okazję, a ich pomysły płynęły strumieniem zasysane przez "polityczną próżnię", zjawisko nękające już rządy obu krajów20. Prowadzeni przez austriackiego ekonomistę Friedricha Hayeka, świeżo po odebraniu przez niego Nagrody Nobla za 1974 rok, oraz jego amerykańskiego odpowiednika Miltona Friedmana, który otrzymał tę nagrodę dwa lata później, dopieszczali swoją radykalną teorię ekonomii wolnorynkowej, ideologię polityczną i pragmatyczny program - i to przez cały okres powojenny, na obrzeżach ekonomii, w cieniu dominującego Keynesa. Teraz nadszedł ich czas21.

Wolnorynkowe credo powstało w Europie jako zasadnicza obrona przed zagrożeniem ideologiami totalitaryzmu i komunistycznego kolektywizmu. Przesłanie to miało animować akceptację dla samoregulującego się rynku jako naturalnej siły o takiej złożoności i doskonałości, że wymagała ona radykalnego uwolnienia od wszelkich form nadzoru państwa. Hayek tłumaczył konieczność absolutnego, indywidualnego i zbiorowego poddania się korygującym wymogom rynku jako niepoznawalnemu, "rozszerzonemu ładowi", który zastępuje prawowitą władzę polityczną nadaną państwu: "Współczesna ekonomia wyjaśnia, w jaki sposób tak rozszerzony porządek (...) stanowi proces gromadzenia informacji, (...) którego żadna centralna agencja planowania, a tym bardziej żadna osoba, nie może w całości poznać, posiadać czy kontrolować (...)"22. Hayek i jego bracia w ideologii wyznawali kapitalizm w surowej postaci, niezakłócany przez żadną inną siłę i nieprzepuszczalny dla żadnej władzy zewnętrznej. Nierówność bogactwa i praw została zaakceptowana, a nawet uznana za niezbędną cechę funkcjonalnego systemu rynkowego i siłę postępu23. Ideologia Hayeka zapewniła intelektualną nadbudowę i legitymizację nowej teorii firmy, która miała przetrzeć szlaki nowej korporacji kapitalizmu nadzoru: z jej strukturą, moralną treścią i stosunkiem do społeczeństwa.

Nowa koncepcja została opracowana przez ekonomistów Michaela Jensena i Williama Mecklinga. Opierając się mocno na pracach Hayeka, obaj uczeni przyłożyli topór do prospołecznych zasad dwudziestowiecznej korporacji, topór, który stał się znany jako "ruch maksymalizacji wartości dla akcjonariuszy". W 1976 roku Jensen i Meckling opublikowali przełomowy artykuł, w którym reinterpretowali menedżera jako swego rodzaju pasożyta żerującego na gospodarzu, czyli własności: być może nie dało się go pominąć, tym niemniej stanowił przeszkodę w gromadzeniu bogactwa przez akcjonariuszy. Autorzy śmiało argumentowali, że strukturalne rozłączenie między właścicielami a menedżerami/zarządem "może spowodować, że wartość firmy będzie znacznie niższa, niż mogłaby być w przeciwnym razie"24. Jeśli menedżerowie wystawiali na szwank optymalizowanie wartości firmy dla jej właścicieli, działając zgodnie z własnymi preferencjami i wygodą, było to dla nich wystarczająco racjonalne uzasadnienie. Rozwiązanie, twierdzili owi ekonomiści, polegało na przyjęciu wartości zasygnalizowanej przez rynek, ceny akcji, jako podstawy nowej struktury motywacyjnej, mającej ostatecznie i decydująco skorelować zachowania zarządu z interesami właścicieli akcji. Ci z menedżerów, którzy nie odebrali niewypowiedzianych na głos sygnałów "ładu rozszerzonego" Hayeka, mieli szybko paść ofiarą "barbarzyńców przy bramie" w nowym i bezwzględnym polowaniu na niezrealizowaną wartość rynkową.

W czasach "kryzysu demokracji" neoliberalna wizja i jej zwrócenie się w stronę wskaźników rynkowych były bardzo atrakcyjne dla polityków i decydentów politycznych, zarówno jako sposób na uniknięcie politycznej odpowiedzialności za trudne wybory gospodarcze, jak i dlatego, że obiecywała ona narzucić rodzaj nowego ładu, w miejsce zagrażającego nieporządku25. Absolutyzm autorytetu sił rynkowych zostałby zagwarantowany jako ostateczne źródło imperatywnej kontroli, demokratyczne wątpliwości i dywagacje miała zastąpić ideologia zatomizowanych jednostek skazanych na nieustanne konkurowanie o ograniczone zasoby. Dyscyplina konkurencyjności rynków miałaby uciszyć niesforne jednostki, a nawet przekształcić je z powrotem w przedmioty zbyt zajęte przetrwaniem, by jeszcze narzekać.

W miarę jak dawni wrogowie i ich kolektywizm się wycofywali, na ich miejsce wchodzili nowi: regulacje i nadzór państwa, prawodawstwo i polityka socjalna, związki zawodowe i instytucje układów zbiorowych oraz zasady demokratycznych rządów. Rzeczywiście, wszystko to należało zastąpić rynkową wersją prawdy, gdzie wzrost gwarantowałaby konkurencja. Nowe cele zostałyby osiągnięte poprzez reformy po stronie podaży, w tym deregulację, prywatyzację i niższe podatki.

Trzydzieści pięć lat przed przejęciem sterów przez Hayeka i Friedmana znamienity historyk Karl Polanyi pisał przekonująco o rozwoju gospodarki rynkowej. W wyniku prowadzonych badań Polanyi doszedł do wniosku, że operacje samoregulującego się rynku mają charakter głęboko destrukcyjny, jeśli pozwala mu się na funkcjonowanie bez przepisów i strategii wyrównawczych. Opisał podwójny ruch: "system środków i polityk (...) zintegrowanych w potężne instytucje mające na celu sprawdzanie działań rynku w odniesieniu do pracy, ziemi i pieniędzy"26.

Polanyi twierdził, że podwójny ruch wspiera formę rynkową, jednocześnie wiążąc ją ze społeczeństwem: równoważąc, moderując i łagodząc jej destrukcyjne ekscesy. Ponadto zauważył, że takie środki zaradcze pojawiały się spontanicznie w każdym społeczeństwie europejskim w drugiej połowie XIX wieku. Wszystkie konstruowały rozwiązania legislacyjne, regulacyjne i instytucjonalne w celu nadzorowania nowych spornych przestrzeni, takich jak wynagrodzenia pracowników, kontrola zakładów pracy, prowadzenie działalności gospodarczej przez jednostki samorządowe, usługi komunalne, bezpieczeństwo żywności, praca dzieci i bezpieczeństwo publiczne.

W Stanach Zjednoczonych podwójny ruch został osiągnięty przez dziesięciolecia społecznej rywalizacji, która zaprzęgała produkcję przemysłową, z lepszym lub gorszym skutkiem, do działania na rzecz społeczeństwa. Przejawiał się on w procesie walki z trustami, społeczeństwie obywatelskim i reformach legislacyjnych ery postępowej[4]. Później dopracowano go w inicjatywach ustawodawczych, prawnych, społecznych i podatkowych Nowego Ładu oraz instytucjonalizacji keynesowskiej ekonomii ery powojennej: w obszarach rynku pracy, podatków i opieki społecznej, co ostatecznie przyczyniło się do zwiększenia ekonomicznej i społecznej równości27. Podwójny ruch rozwijały następnie inicjatywy legislacyjne programu gospodarczego Wielkiego Społeczeństwa (Great Society), zwłaszcza w zakresie praw obywatelskich i przełomowych przepisów o ochronie środowiska. Wielu badaczy przypisuje tym środkom zaradczym sukces demokracji rynkowej w USA i Europie, ekonomii politycznej, która okazała się znacznie bardziej adaptacyjna w swojej zdolności do generowania wzajemności popytu i podaży, niż wyobrażali to sobie lewicowi teoretycy czy nawet Polanyi. I tak, w połowie ubiegłego wieku wielka korporacja wydawała się już głęboko zakorzenioną i trwałą nowoczesną instytucją społeczną28.

Rozbiórka podwójnego ruchu, pod flagą neoliberalizmu, została zaplanowana. Wdrażanie rozpoczęto natychmiast. W 1976 roku, tym samym, w którym Jensen i Meckling opublikowali swoją przełomową analizę, prezydent Jimmy Carter zainicjował pierwsze znaczące wysiłki w celu radykalnego dostosowania korporacji do wskaźników rynkowych Wall Street, poddając linie lotnicze, transport i sektory finansowe rygorom odważnego programu deregulacji. To, co zaczęło się jako "zmarszczka" na powierzchni wody, zamieniło się w "ogromną falę, która w ciągu ostatnich dwóch dekad XX wieku wypłukała kontrolę z dużych segmentów gospodarki"29. Wdrażanie, rozpoczęte za Cartera, miało zdefiniować epokę reaganizmu i thatcheryzmu. Program realizowała praktycznie każda kolejna amerykańska prezydentura, a także duża część reszty świata, w miarę jak nowa polityka fiskalna i socjalna rozprzestrzeniała się, z różnym natężeniem, w Europie i innych regionach30.

I tak rozpoczęła się dezagregacja, a następnie zanik amerykańskiej spółki publicznej czy też państwowego przedsiębiorstwa31. Publiczna korporacja jako instytucja społeczna doczekała się nowej interpretacji - jako kosztownego błędu, respektowana zaś przez nią od dawna zasada wzajemności wobec klienta i pracownika została odrzucona jako destrukcyjne w skutkach naruszenie zasad efektywności rynku. Finansowe kije i marchewki przekonały zarządy do poćwiartowania i zmniejszenia ich firm, a logika kapitalizmu przestała skupiać się na rentownej produkcji towarów i usług na rzecz coraz bardziej egzotycznych form finansowych spekulacji. Surowa dyscyplina narzucona przez nowe operacje rynkowe odarła kapitalizm z wszelkich naddatków, do samego rdzenia, i w 1989 roku Jensen mógł już proklamować pewny "zmierzch publicznej korporacji"32.

Na przełomie wieków, gdy fundamentalne mechanizmy kapitalizmu nadzoru właśnie zaczynały się kształtować, "maksymalizacja wartości spółki dla akcjonariuszy" była powszechnie akceptowana jako "funkcja obiektywna" firmy33. Zasady te, wysublimowane z niegdyś ekstremistycznej filozofii, zostały namaszczone jako standardowe praktyki w handlu, finansach i prawie34. Do 2000 roku amerykańskie spółki publiczne zatrudniały o ponad połowę mniej Amerykanów niż w 1970 roku35. W latach 1997-2009 liczba spółek publicznych zmniejszyła się o połowę. Spółka publiczna stała się "zbędna do produkcji, nieprzystosowana do stabilnego zatrudnienia oraz świadczenia usług opieki i pomocy społecznej, a także niezdolna do wykazania żelaznego długoterminowego zwrotu z inwestycji"36. W tym procesie rozwinął się niemal mityczny kult "przedsiębiorcy" jako uosobienia idealnej synergii własności i zarządu. Bogate możliwości egzystencjalne drugiej nowoczesności zastąpiono pojedynczym świetlanym wzorcem zuchwałości, przebiegłej konkurencji, dominacji i bogactwa.

IV. Niestabilność drugiej nowoczesności

Dnia 9 sierpnia 2011 roku, mniej więcej w tym samym czasie, gdy wybuchały okrzyki radości w sali konferencyjnej Apple, 16 tysięcy policjantów wyszło na ulice Londynu w celu stłumienia "największego i trwającego najdłużej załamania porządku publicznego w historii Londynu od czasu rozruchów Gordona[5] z 1780 roku37. Zamieszki rozpoczęły się cztery noce wcześniej, kiedy pokojowa manifestacja, reakcja na zastrzelenie przez policję młodego mężczyzny, nagle straciła swój pokojowy charakter. W następnych dniach uczestników zamieszek przybywało, grabieże i podpalenia objęły 22 z 32 dzielnic Londynu, niepokoje dotarły też do innych dużych miast Wielkiej Brytanii38. W ciągu czterech dni ulicznych działań tysiące ludzi wyrządziło szkody na ponad 50 milionów dolarów, 3 tysiące osób trafiło do aresztu.

I chociaż wzlot Apple zdawał się ratyfikować roszczenia obywateli drugiej nowoczesności, ulice Londynu dały odpowiedź na skutki trzech dekad eksperymentalnego wzrostu gospodarczego zakładającego wykluczenie. Tydzień po zamieszkach socjolog Saskia Sassen w swoim artykule w "Daily Beast" zauważyła, że "jeśli jest tu jakiś wspólny mianownik, to ma on związek z wysokim poziomem bezrobocia i ubóstwa wśród ludzi chcących należeć do klasy średniej, świadomych przepaści między nimi a bogatą elitą własnego kraju. Są to, pod wieloma względami, rewolucje społeczne przez małe "r", głos sprzeciwu wobec nieznośnych już warunków społecznym"39.

Jakie warunki społeczne stały się tak nieznośne? Wielu analityków zgodziło się, że tragiczne zamieszki w Wielkiej Brytanii stanowiły wypadkową "skutecznej" transformacji społeczeństwa w duchu neoliberalizmu: programu wdrażanego w sposób najbardziej kompleksowy w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Rzeczywiście, badania przeprowadzone przez London School of Economics w postaci wywiadów z 270 osobami, uczestnikami zamieszek, jako dominujący wskazywały motyw nierówności: "brak pracy, brak pieniędzy"40. We wszystkich badaniach zakres problemów powtarza się niczym mantra: brak perspektyw, brak dostępu do edukacji, marginalizacja, deprywacja, krzywda, beznadziejność41. I chociaż zamieszki w Londynie znacznie różniły się od innych protestów, wcześniejszych i późniejszych, takich jak ruch Indignados[6], który zapoczątkowała ogromna publiczna mobilizacja w Madrycie w maju 2011 roku, czy ruch Occupy, który miał narodzić się 17 września w parku Zuccotti na Wall Street, wszystkie miały pewną wspólną cechę: odniesienie do ekonomicznej nierówności i wykluczenia42.

USA, Wielka Brytania i większość Europy wniosły w drugą dekadę XXI wieku nierówności ekonomiczne i społeczne najbardziej ekstremalne od czasów wieku pozłacanego[7], porównywalne do sytuacji w niektórych z najbiedniejszych krajów świata43. Pomimo dekady gwałtownego cyfrowego rozwoju, z cudem Apple i wkroczeniem Internetu w codzienne życie, niebezpieczne podziały społeczne zwiastowały jeszcze bardziej rozwarstwioną i antydemokratyczną przyszłość. "W dobie stabilizacji polityki finansowej nowego konsensusu - pisał jeden z ekonomistów amerykańskich - gospodarka stała się świadkiem największego w historii transferu dochodów na szczyt"44. Pozbawiający złudzeń raport Międzynarodowego Funduszu Walutowego z 2016 roku ostrzegał przed destabilizacją, stwierdzając, że globalny trend w stronę neoliberalizmu "nie przyniósł oczekiwanych rezultatów". Zamiast tego nierówności znacznie zmniejszyły "poziom i trwałość wzrostu", jednocześnie zwiększając niestabilność i wywołując chroniczny stan podatności na kryzys gospodarczy45.

Dążenie do efektywnego życia realizowane pod sztandarami rynkowej wolności napotkało punkt krytyczny. Badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii dwa lata po zamieszkach w północnym Londynie wykazały, że w 2013 roku ubóstwo będące skutkiem braku wykształcenia i bezrobocia wykluczało już niemal jedną trzecią populacji z normalnego uczestnictwa w życiu społecznym46. Inny raport z Wielkiej Brytanii stwierdzał, że: "Pracownicy o niskich i średnich zarobkach doświadczają największego spadku poziomu życia od połowy XIX wieku, kiedy to zaczęły się wiarygodne badania"47. Do 2015 roku polityka oszczędności wykasowała 19 procent środków, czyli 18 miliardów funtów, z budżetów lokalnych władz, co wymusiło 8-procentowe obniżenie wydatków na systemową ochronę dzieci oraz odcięło 150 tysięcy emerytów i rencistów od dostępu do kluczowych usług48. Do 2014 roku prawie połowa ludności USA żyła w codziennym ubóstwie, przy czym najwyższa płaca w dolnej połowie skali zarobków wyniosła około 34 tysięcy dolarów49. Badanie Departamentu Rolnictwa USA z 2012 roku wykazało, że prawie 49 milionów ludzi żyło w gospodarstwach domowych o "niepewnej sytuacji żywieniowej"50.

W książce Kapitał w XXI wieku francuski ekonomista Thomas Piketty zintegrował wieloletnie dane na temat dochodów, aby sformułować ogólne prawo akumulacji: stopa zwrotu z kapitału zwykle przekracza stopę wzrostu gospodarczego. Tendencja ta, podsumowana jako r>g[8], jest dynamiką, która powoduje coraz bardziej ekstremalną dywergencję dochodów, a wraz z nią szereg antydemokratycznych konsekwencji społecznych, już dawno uznanych za zwiastuny ewentualnego kryzysu kapitalizmu. W tym kontekście Piketty przytacza sposoby wykorzystywania przez finansowe elity ich ponadwymiarowych zarobków do finansowania cyklu politycznego zawłaszczania, chroniącego ich interesy przed politycznymi wyzwaniami51. Rzeczywiście, raport zamieszczony w 2015 roku w "The New York Timesie" stwierdzał, że 158 amerykańskich rodzin i ich korporacje zabezpieczyło blisko połowę (176 mln USD) wszystkich funduszy zebranych przez obie partie polityczne na wsparcie kandydatów w kampaniach prezydenckich w 2016 roku, głównie "Republikanów, którzy zobowiązali się do redukowania przepisów, obniżania podatków (...) i ograniczania świadczeń"52. Historycy, dziennikarze śledczy, ekonomiści i politolodzy przeanalizowali zawiłe fakty świadczące o zwrocie w stronę oligarchii, rzucając światło na systematyczne kampanie urabiania opinii publicznej i zawłaszczania polityki, które pomogły rozbujać i utrzymać ekstremalnie wolnorynkowy program - kosztem demokracji53.

Obszerne badania Piketty'ego można by streścić w jednym zdaniu: kapitalizmu nie należy spożywać na surowo. Kapitalizm, podobnie jak kiełbasa, powinien być doprawiany i pieczony przez demokratyczne społeczeństwo i jego instytucje, ponieważ kapitalizm w wersji surowej jest aspołeczny. Jak ostrzega Piketty: "Gospodarka rynkowa (...) pozostawiona sama sobie (...) zawiera siły rozwarstwienia, potężne i potencjalnie zagrażające naszym demokratycznym społeczeństwom oraz wartościom sprawiedliwości społecznej, na których się one opierają"54. Wielu naukowców zaczęło określać te nowe warunki mianem neofeudalizmu, cechującego się konsolidacją bogactwa i władzy w rękach elit, z dala od kontroli zwykłych ludzi i mechanizmów demokratycznej legitymacji55. Piketty nazywa to powrotem do "kapitalizmu patrymonialnego", dziedzicznego, nawrotem do przednowoczesnego społeczeństwa, w którym życiowe możliwości zależą raczej od odziedziczonego bogactwa niż osiągnięć o charakterze merytokratycznym56.

Mamy teraz narzędzia, by uchwycić tę kolizję wraz z całą jej niszczycielską złożonością: nie do zniesienia jest to, że nierówności gospodarcze i społeczne powróciły do "feudalnego" schematu z okresu sprzed epoki przemysłowej, ale my, ludzie, nie. Nie jesteśmy niepiśmiennymi wieśniakami, poddanymi czy niewolnikami. Czy jako "klasa średnia", czy jako warstwa "marginalizowana", jesteśmy wspólnie osadzeni w zbiorowych uwarunkowaniach historycznych jako zindywidualizowane osoby o złożonych doświadczeniach społecznych i opiniach. Są nas, ludzi epoki drugiej nowoczesności, setki milionów, a nawet miliardy. Ludzi, których historia zdążyła już uwolnić od piętna nieuchronności losu pieczętowanego w dniu urodzin, a także od uwarunkowań masowego społeczeństwa. Wiemy, że zasługujemy na poszanowanie naszej ludzkiej godności i możliwości efektywnego życia. To nasza egzystencjalna pasta do zębów, która, raz wyciśnięta, nie da się już wepchnąć z powrotem do tubki. To zatruwające rzeczywistość narastające poczucie nierówności, zderzenie faktów i uczuć, skutkuje erupcjami bólu i gniewu definiującymi naszą epokę, przywołując na myśl obraz rozchodzących się niszczycielskich fal dźwiękowych, efektu niewidocznej detonacji57.

Wtedy, w 2011 roku, owe 270 wywiadów z uczestnikami zamieszek w Londynie również dawało wyraz skutkom tej kumulacji faktów i odczuć. "Wyrażali to na różne sposoby - konkluduje raport - ale w głębi serca to, o czym mówili, dotyczyło wszechobecnego poczucia niesprawiedliwości. Dla jednych był to aspekt ekonomiczny: brak pracy, pieniędzy lub możliwości. Innym chodziło o wymiar szerszy, społeczny, nie tylko brak materialnych rzeczy, ale także o to, jak byli traktowani, jak się czuli w porównaniu z innymi (...)". "Poczucie bycia niewidzialnym" było "powszechne". Jak wyjaśniła pewna kobieta: "W dzisiejszych czasach młodzi muszą być usłyszani. Należy im się sprawiedliwość". Jeden z młodych ludzi stwierdził: "Kiedy nikogo nie obchodzisz, w końcu sprawisz, że się zainteresują, narozrabiasz"58. Inne analizy wskazują na aspekt "odebrania prawa do godności". Odpowiedzią były nieme, szalone akty gniewu i zniszczenia w dzielnicach północnego Londynu59.

Kiedy już na innym kontynencie, z dala od oblężonych dzielnic Londynu wybuchł ruch Occupy[9], wydawało się, że ma on niewiele wspólnego z tamtymi gwałtownymi sierpniowymi niepokojami. Aż 99 procent z tych, których Occupy zamierzał reprezentować, nie uważa się za marginalizowanych - wręcz przeciwnie, już sam fakt prawnego umocowania ruchu świadczył o roszczeniu sobie prawa do bycia większością kwalifikowaną (supermajority). Niemniej Occupy odsłonił podobny konflikt, zderzenie faktów i uczuć obnażających nierówność, wyrażony w kreatywnej i zindywidualizowanej kulturze politycznej z jej naleganiem na "demokrację bezpośrednią" i "zarządzanie horyzontalne"60. Niektórzy analitycy doszli do wniosku, że to właśnie ten konflikt stał się ostatecznie piętą achillesową ruchu Occupy, z jego "wewnętrznym rdzeniem" liderów, którzy nie chcieli rezygnować ze swojego wysoce zindywidualizowanego podejścia do strategii i taktyk trwałego, masowego ruchu61. Jedno jest jednak pewne: w Zuccotti Park nie było wasali. Przeciwnie, jak zauważył jeden z komentatorów z bliska obserwujących sam ruch: "Różnica polega na tym, że od samego początku bardzo duża część nas, ludzi, okazała się mądrzejsza od naszych rządców. Patrzyliśmy dalej i udowodniliśmy, że mamy lepszy osąd. Tradycyjna legitymizacja rządów elit, bazująca na tym, że rządzący wiedzą lepiej od "szaraków", zdewaluowała się"62.

I tu pojawia się egzystencjalna sprzeczność drugiej nowoczesności, która definiuje warunki naszego istnienia: chcemy sprawować kontrolę nad własnym życiem, ale wszędzie ta kontrola jest udaremniana. Indywidualizacja wysłała każdego z nas na poszukiwanie zasobów potrzebnych do realizowania efektywnego życia, ale na każdym kroku jesteśmy zmuszani do walki z ekonomicznymi i politycznymi uwarunkowaniami - z punktu widzenia tych systemów jesteśmy tylko cyframi. Żyjemy ze świadomością, że nasze życie ma wyjątkową wartość, ale jesteśmy traktowani jak niewidzialni. I gdy bonusy późnego etapu kapitalizmu finansowego znajdują się coraz bardziej poza naszym zasięgiem, jedyne, co nam pozostaje, to pełne zdumienia kontemplowanie przyszłości, coraz częściej przeradzające się w wybuchy przemocy. Oczekiwania, jakie żywimy w sferze psychicznego samostanowienia to gleba, na której rozwijają się nasze marzenia, tak więc straty, które powodują powolne, ale w sposób ciągły rozprzestrzeniające się podpowierzchniowe pożary narastających nierówności, wykluczenia, wszechobecnej konkurencji i upadlającego rozwarstwienia, nie dotyczą wyłącznie stanu naszego konta. Tkwimy w tej beznadziejnej sytuacji, skonsternowani i rozgoryczeni, ponieważ wiemy, że mamy prawo do godności i życia na własnych warunkach.

Najgłębszą sprzecznością naszych czasów, pisał filozof społeczny Zygmunt Bauman, jest "ziejąca przepaść między prawem do samostanowienia a zdolnością kontrolowania otoczenia społecznego, dzięki której takie samostanowienie jest wykonalne. To właśnie z tej bezdennej przepaści emanują najbardziej jadowite wyziewy zatruwające życie współczesnych jednostek". Według Baumana każdy nowy rozdział wielowiekowej historii ludzkiej emancypacji musi mieć swój początek właśnie tutaj. Czy niestabilność drugiej nowoczesności może ustąpić miejsca nowej syntezie: trzeciej nowoczesności, która wykracza poza kolizję faktów i odczuć i która oferuje autentyczną ścieżkę do szczęśliwego i skutecznego życia wielu, a nie tylko nielicznym? Jaką rolę odegra kapitalizm informacyjny?

 Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

[4] Ang. Progressive Era - okres w historii Stanów Zjednoczonych w latach 1900-1920, w czasie którego intensywne reformy przebudowały dotychczasowy system gospodarczy, polityczny i społeczny państwa.

[5]Ang. Gordon Riots - niepokoje społeczne w Londynie, kiedy to radykalni protestanci, którym przewodził lord George Gordon, protestowali przeciwko ustępstwom na rzecz katolików, które ci uzyskali w Roman Catholic Relief Act, ustawie mającej załagodzić napiętą sytuację w Irlandii.

[6] Protesty w Hiszpanii, 2011-2012, nazywane także Ruchem M15 lub Movimiento 15M - fala społecznych protestów zapoczątkowanych przez młodych ludzi na portalach społecznościowych, organizację Democracia real YA, platformy dialogu obywatelskiego oraz szereg organizacji pozarządowych. Demonstranci domagali się pogłębienia demokracji, poprawy sytuacji na rynku pracy, demonstrowali przeciwko upartyjnieniu państwa i wykluczeniu społecznemu.

[7] Ang. Gilded Age - w historii Stanów Zjednoczonych termin odnoszący się do okresu od lat 70. XIX wieku do około 1900 roku. Ponieważ płace amerykańskie wzrosły wtedy znacznie bardziej niż w Europie, zwłaszcza wśród wykwalifikowanych robotników, do tego kraju napłynęły wówczas miliony europejskich imigrantów.

[8] Tutaj r to stopa zwrotu z kapitału, a g to stopa wzrostu gospodarki globalnej.

[9] Międzynarodowy postępowy ruch społeczno-polityczny, wyrażający sprzeciw wobec nierówności społecznych i ekonomicznych oraz braku "prawdziwej demokracji" dostrzeganych na całym świecie. Jego celem było przede wszystkim promowanie sprawiedliwości społecznej i gospodarczej oraz nowych form demokracji. Pierwszy protest rozpoczął się 17 września 2011 roku w nowojorskim Zuccotti Park przy Wall Street.

Rozdział pierwszy

1 Martin Hilbert, Technological Information Inequality as an Incessantly Moving Target: The Redistribution of Information and Communication Capacities Between 1986 and 2010, "Journal of the American Society for Information Science and Technology" 2013, 65(4): 821-835, https://doi.org/10.1002/asi.23020.

2 Do 2014 roku, około dwadzieścia lat po wynalezieniu sieci www, obszerne badanie Pew Research wykazało, że z Internetu korzysta 87 procent Amerykanów. Spośród nich 76 procent uznało to za "dobrą rzecz dla społeczeństwa", a 90 procent za "coś dobrego dla mnie". Rzeczywiście ludzie rutynowo dzwonią pod numer alarmowy 911, gdy Facebook nie działa. W mniej niż dwadzieścia lat po udostępnieniu przeglądarki Mosaic umożliwiającej łatwy dostęp do Internetu, sondaż BBC z 2010 roku wykazał, że 79 procent ludzi w dwudziestu sześciu krajach uważa dostęp do Internetu za podstawowe prawo człowieka. Sześć lat później Organizacja Narodów Zjednoczonych przyjęła charakterystyczny język dotyczący dostępu do Internetu: "Każdy ma prawo do wolności opinii i wyrażania opinii; prawo to obejmuje wolność wyrażania opinii bez ingerencji z zewnątrz oraz poszukiwania, otrzymywania i przekazywania informacji i pomysłów za pośrednictwem dowolnych mediów i niezależnie od granic". Patrz: Susannah Fox i Lee Rainie, The web at 25 in the U.S., "PewResearchCenter", 27 lutego 2014, http://www.pewinternet.org/2014/02/27/the-web-at-25-in-the-u-s; 911 Calls About Facebook Outage Angers L.A. County Sheriff's Offcials, "Los Angeles Times", 1 sierpnia 2014, http://www.latimes.com/local/lanow/la-me-ln-911-calls-about-facebook-outage-angers-la-sheriffs-offcials-20140801-htmlstory.html; Internet Access 'a Human Right', BBC News, 8 marca 2010, http://news.bbc.co.uk/2/hi/8548190.stm; The Promotion, Protection and Enjoyment of Human Rights on the Internet, Rada Praw Człowieka ONZ, 27 czerwca 2016, https://www.article19.org/data/files/Internet_Statement_Adopted.pdf.

3 Joa?o Leal, The Making of Saudade: National Identity and Ethnic Psychology in Portugal, Amsterdam: Het Spinhuis, 2000, https://run.unl.pt/handle /10362/4386.

4 Cory D. Kidd i in., The Aware Home: A Living Laboratory for Ubiquitous Computing Research, w:Proceedings of the Second International Workshop on Cooperative Buildings, Integrating Information, Organization, and Architecture, CoBuild '99, Londyn: Springer-Verlag, 1999: 191-198, http://dl.acm.org/citation.cfm?id=645969.674887.

5 Global Smart Homes Market 2018 by Evolving Technology, Projections & Estimations, Business Competitors, Cost Structure, Key Companies and Forecast to 2023, Reuters, 19 lutego 2018, https://www.reuters.com /brandfeatures/venture-capital/article?id=28096.

6 Ron Amadeo, Nest Is Done as a Standalone Alphabet Company, Merges with Google, "Ars Technica", 7 lutego 2018, https://arstechnica.com /gadgets/2018/02/nest-is-done-as-a-standalone-alphabet-company-merges-with-google; Leo Kelion, Google-Nest Merger Raises Privacy Issues, BBC News, 8 lutego 2018, http://www.bbc.com/news/technology-42989073.

7 Kelion, Google-Nest Merger Raises Privacy Issues.

8 Rick Osterloh i Marwan Fawaz, Nest to Join Forces with Google's Hardware Team, Google, 7 lutego 2018, https://www.blog.google/inside-google/company-annoucements/nest-join-forces-googles-hardware-team.

9 Grant Hernandez, Orlando Arias, Daniel Buentello i Yier Jin, 2014, Smart Nest Thermostat: A Smart Spy in Your Home, "Black Hat USA", https://www.blackhat.com/docs/us-14/materials/us-14-Jin-Smart-Nest-Thermostat-A-Smart-Spy-In-Your-Home-WP.pdf.

10 Guido Noto La Diega, Contracting for the 'Internet of Things': Looking into the Nest, artykuł naukowy, Queen Mary University of London, School of Law, 2016; Robin Kar i Margaret Radin, Pseudo-Contract & Shared Meaning Analysis, artykuł naukowy z dziedziny prawa, University of Illinois College of Law, 16 listopada 2017, https://papers.ssrn.com/abstract=3083129.

11 Hernandez, Arias, Buentello, i Jin, Smart Nest Thermostat.

12 Aby zapoznać się z proroczymi, wczesnymi spojrzeniami na te kwestie, patrz: Langdon Winner, A Victory for Computer Populism, "Technology Review" 94(4), 1991: 66. Także: Chris Jay Hoofnagle, Jennifer M. Urban i Su Li, Privacy and Modern Advertising: Most US Internet Users Want 'Do Not Track' to Stop Collection of Data About Their Online Activities, artykuł badawczy BCLT, Rochester, NY: Social Science Research Network, 8 października 2012, https://papers.ssrn.com/abstract=2152135; Joseph Turow i in., Americans Reject Tailored Advertising and Three Activities That Enable It, Annenberg School for Communication, 29 września 2009, http://papers.ssrn.com/abstract=1478214; Chris Jay Hoofnagle i Jan Whittington, Free: Accounting for the Costs of the Internet's Most Popular Price, "UCLA Law Review" 61 (28 lutego 2014): 606; Jan Whittington i Chris Hoofnagle, Unpacking Privacy's Price, "North Carolina Law Review" 90 (1 stycznia 2011): 1327; Chris Jay Hoofnagle, Jennifer King, Su Li, i Joseph Turow, How Different Are Young Adults from Older Adults When It Comes to Information Privacy Attitudes & Policies?, 14 kwietnia 2010, http://repository.upenn.edu/asc_papers/399.

13 Fragment pochodzi z pracy Roberta Mangabeirego Ungera, The Dictatorship of No Alternatives, w:What Should the Left Propose? Londyn: Verso, 2006, 1-11.

14 Jared Newman, Google's Schmidt Roasted for Privacy Comments, "PCWorld", 11 grudnia 2009, http://www.pcworld.com/article/184446/googles_schmidt _roasted_for_privacy_comments.html.

15 Max Weber, Economy and Society: An Outline of Interpretive Sociology, Berkeley, CA: University of California Press, 1978, 1:67.

Rozdział drugi

1 Roben Farzad, Apple's Earnings Power Befuddles Wall Street, "Bloomberg Businessweek", 7 sierpnia 2011, https://www.bloomberg.com/news /articles/2011-07-28/apple-s-earnings-power-befuddles-wall-street.

2 iTunes Music Store Sells Over One Million Songs in First Week, Apple Newsroom, 9 marca 2018, https://www.apple.com/newsroom/2003/05/05iTunes-Music-Store-Sells-Over-One-Million-Songs-in-First-Week.

3 Je Sommer, The Best Investment Since 1926? Apple, "New York Times", 22 września 2017, https://www.nytimes.com/2017/09/22/business/apple-investment.html.

4 Patrz: Shoshana Zuboff i James Maxmin, The Support Economy: How Corporations Are Failing Individuals and the Next Episode of Capitalism, Nowy Jork: Penguin, 2002, 230.

5 Henry Ford, Mass Production, w: Encyclopedia Britannica, Nowy Jork: Encyclopedia Britannica, 1926, 821, http://memory.loc.gov/cgi-bin/query /h?ammem/coolbib:@field(NUMBER+@band(amrlg+lg48)).

6 Lizabeth Cohen, A Consumers' Republic: The Politics of Mass Consumption in Postwar America, Nowy Jork: Knopf, 2003; Martin J. Sklar, The Corporate Reconstruction of American Capitalism: 1890-1916: The Market, the Law, and Politics, Nowy Jork: Cambridge University Press, 1988.

7 Émile Durkheim, The Division of Labor in Society, Nowy Jork: Free Press, 1964, 275 (wyróżnienie autorki) (wyd. pol. O podziale pracy społecznej, Warszawa: PWN, 1999, seria Biblioteka Socjologiczna).

8 Durkheim, The Division of Labor in Society, 266.

9 Ulrich Beck i Mark Ritter, Społeczeństwo ryzyka. W drodze do innej nowoczesności, Warszawa: Scholar, 2002 i 2004.

10 Dla czytelników zainteresowanych bardziej szczegółową analizą rozwoju tego zjawiska polecam dłuższą dyskusję Zuboff i Maxmin, The Support Economy. Patrz także: Ulrich Beck i Elisabeth Beck-Gernsheim, Individualization: Institutionalized Individualism and Its Social and Political Consequences, Londyn: Sage, 2002; Ulrich Beck, Why 'Class' Is Too So a Category to Capture the Explosiveness of Social Inequality at the Beginning of the Twenty-First Century, "British Journal of Sociology" 64, nr 1 (2013): 63-74; Ulrich Beck i Edgar Grande, Varieties of Second Modernity: The Cosmopolitan Turn in Social and Political Theory and Research, "British Journal of Sociology" 61, nr 3 (2010): 409-443.

11 Beck and Ritter, Społeczeństwo ryzyka.

12 Talcott Parsons, Struktura społeczna a osobowość, tłum. M. Tabin, Warszawa: Państwowe Wydawnictwo Ekonomiczne, 1969.

13 Beck i Beck-Gernsheim, Individualization.

14 Erik Erikson, Childhood and Society, Nowy Jork: W.W. Norton, 1993, 279 (wyd. pol. Dzieciństwo i społeczeństwo, tłum. P. Hejmej, Poznań: Dom Wydawniczy Rebis, 1997).

15 Ronald Inglehart, Culture Shift in Advanced Industrial Society, Princeton, NJ: Princeton University Press, 1990; Ronald F. Inglehart, Changing Values Among Western Publics from 1970 to 2006, "West European Politics" 31, nr 1-2 (2008): 130-146; Ronald Inglehart Christian Welzel, How We Got Here: How Development Leads to Democracy, "Foreign Affairs" 88, nr 2 (2012): 48-50; Ronald Inglehart i Wayne E. Baker, Modernization, Cultural Change, and the Persistence of Traditional Values, "American Sociological Review" 65, nr 1 (2000): 19; Mette Halskov Hansen, iChina: The Rise of the Individual in Modern Chinese Society, red. Rune Svarverud, Kopenhaga: Nordic Institute of Asian Studies, 2010; Yunxiang Yan, The Individualization of Chinese Society, Oxford: Bloomsbury Academic, 2009; Arthur Kleinman i in., Deep China: The Moral Life of the Person, Berkeley: University of California Press, 2011; Chang Kyung-Sup i Song Min-Young, The Stranded Individual Under Compressed Modernity: South Korean Women in Individualization Without Individualism, "British Journal of Sociology" 61, nr 3 (2010); Chang Kyung-Sup, The Second Modern Condition? Compressed Modernity as Internalized Reflexive Cosmopolitization, "British Journal of Sociology" 61, nr 3 (2010); Munenori Suzuki i in., Individualizing Japan: Searching for Its Origin in First Modernity, "British Journal of Sociology" 61, nr 3 (2010); Anthony Elliott, Masataka Katagiri i Atsushi Sawai, The New Individualism and Contemporary Japan: Theoretical Avenues and the Japanese New Individualist Path, "Journal for the Theory of Social Behavior" 42, nr 4 (2012); Mitsunori Ishida i in., The Individualization of Relationships in Japan, "Soziale Welt" 61 (2010): 217- -235; David Tyfield i John Urry, Cosmopolitan China?, "Soziale Welt" 61 (2010): 277-293.

16 Beck i Beck-Gernsheim, Individualization; Ulrich Beck, A God of One's Own: Religion's Capacity for Peace and Potential for Violence, tłum. Rodney Livingstone, Cambridge, Wlk. Bryt.: Polity, 2010.

17 Thomas M. Franck, The Empowered Self: Law and Society in an Age of Individualism, Oxford: Oxford University Press, 2000.

18 Beck and Beck-Gernsheim, Individualization, xxii.

19 Daniel Stedman Jones, Masters of the Universe: Hayek, Friedman, and the Birth of Neoliberal Politics, Princeton, NJ: Princeton University Press, 2012; T. Flew, Michel Foucault's 'The Birth of Biopolitics' and Contemporary Neo-Liberalism Debates, "Thesis Eleven" 108, nr 1 (2012): 44-65, https://doi .org/10.1177/0725513611421481; Philip Mirowski, Never Let a Serious Crisis Go to Waste: How Neoliberalism Survived the Financial Meltdown, Londyn: Verso, 2013; Ge?rard Dume?nil i Dominique Le?vy, The Crisis of Neoliberalism, Cambridge, MA: Harvard University Press, 2013; Pierre Dardot i Christian Laval, The New Way of the World: On Neoliberal Society, Brooklyn: Verso, 2013; Anto?nio Ferreira, The Politics of Austerity as Politics of Law, "On?ati Socio-Legal Series"6, nr 3 (2016): 496-519; David M. Kotz, The Rise and Fall of Neoliberal Capitalism, Cambridge, MA: Harvard University Press, 2017; The Road from Mont Pelerin: The Making of the Neoliberal Thought Collective, Cambridge, red. Philip Mirowski i Dieter Plehwe, MA: Harvard University Press, 2009; Wendy Brown, Undoing the Demos: Neoliberalism's Stealth Revolution, Nowy Jork: Zone, 2015; David Jacobs i Lindsey Myers, Union Strength, Neoliberalism, and Inequality: Contingent Political Analyses of US Income Differences Since 1950, "American Sociological Review" 79 (2014): 752-774; Angus Burgin, The Great Persuasion: Reinventing Free Markets Since the Depression, Cambridge, MA: Harvard University Press, 2012; Greta R. Krippner, Capitalizing on Crisis: The Political Origins of the Rise of Finance, Cambridge, MA: Harvard University Press, 2011.

20 Jones, Masters of the Universe, 215. Patrz także: Krippner, Capitalizing on Crisis.

21 Mirowski, Dardot i Laval oraz Jones przedstawiają szczegółowe opisy tych zmian.

22 Friedrich August von Hayek, The Fatal Conceit: The Errors of Socialism, red. William Warren Bartley, t. 1, The Collected Works of Friedrich August Hayek, Chicago: University of Chicago Press, 1988, 14-15.

23 Mirowski, Never Let a Serious Crisis Go to Waste, 53-67.

24 Michael C. Jensen i William H. Meckling, Theory of the Firm: Managerial Behavior, Agency Costs and Ownership Structure, "Journal of Financial Economics" 3, nr 4 (1976): 12.

25 Krippner, Capitalizing on Crisis.

26 Karl Polanyi, The Great Transformation: The Political and Economic Origins of Our Time, Boston: Beacon, 2001, 79 (wyd. pol. Wielka transformacja, Warszawa: PWN, 2011).

27 Martin J. Sklar, The United States as a Developing Country: Studies in U.S. History in the Progressive Era and the 1920s, Cambridge: Cambridge University Press, 1992; Sanford M. Jacoby, Modern Manors: Welfare Capitalism Since the New Deal, Princeton, NJ: Princeton University Press, 1998; Michael Alan Bernstein, The Great Depression: Delayed Recovery and Economic Change in America, 1929-1939, "Studies in Economic History and Policy", Cambridge, MA: Cambridge University Press, 1987; C. Goldin i R.A. Margo, The Great Compression: The Wage Structure in the United States at Mid-century, "Quarterly Journal of Economics" 107, nr 1 (1992): 1-34; Edwin Amenta, Redefining the New Deal, w "The Politics of Social Policy in the United States", red. Theda Skocpol, Margaret Weir, i Ann Shola Orloff, Princeton, NJ: Princeton University Press, 1988, 81-122.

28 Ian Gough, Anis Ahmad Dani i Harjan de Haan, European Welfare States: Explanations and Lessons for Developing Countries, w Inclusive States: Social Policies and Structural Inequalities, Waszyngton, DC: World Bank, 2008; Peter Baldwin, The Politics of Social Solidarity: Class Bases of the European Welfare State, 1875-1975, Cambridge: Cambridge University Press, 1990; John Kenneth Galbraith, Sean Wilentz i James K. Galbraith, The New Industrial State, Princeton, NJ: Princeton University Press, 1967; Gerald Davis, The Twilight of the Berle and Means Corporation, "Seattle University Law Review" 34, nr 4 (2011): 1121-1138; Alfred Dupont Chandler, Essential Alfred Chandler: Essays Toward a Historical Theory of Big Business, red. Thomas K. McCraw, Boston: Harvard Business School Press, 1988.

29 Jones, Masters of the Universe, 217.

30 Patrz, na przykład: Resilient Liberalism in Europe's Political Economy, red. Vivien A. Schmidt i Mark Thatcher, Cambridge: Cambridge University Press, 2013; Kathleen Thelen, Varieties of Liberalization and the New Politics of Social Solidarity, Cambridge: Cambridge University Press, 2014; Peter Kingstone, The Political Economy of Latin America: Refections on Neoliberalism and Development, Nowy Jork: Routledge, 2010; Jeffry Frieden, Manuel Pastor, Jr., i Michael Tomz, Modern Political Economy and Latin America: Theory and Policy, Boulder, CO: Routledge, 2000; Giuliano Bonoli i David Natali, The Politics of the New Welfare State, Oxford: Oxford University Press, 2012; Richard Mu?nch, Inclusion and Exclusion in the Liberal Competition State: The Cult of the Individual, Nowy Jork: Routledge, 2012, http://site.ebrary.com /id/10589064; Kyung-Sup Chang, Developmental Politics in Transition: The Neoliberal Era and Beyond, Basingstoke, Wlk. Bryt.: Palgrave Macmillan, 2012; Zsuzsa Ferge, The Changed Welfare Paradigm: The Individualization of the Social, "Social Policy & Administration" 31, nr 1 (1997): 20-44.

31 Gerald F. Davis, Managed by the Markets: How Finance Re-shaped America, Oxford: Oxford University Press, 2011; Davis, The Twilight of the Berle and Means Corporation; O?zgu?r Orhangazi, Financialisation and Capital Accumulation in the Non-financial Corporate Sector: A Theoretical and Empirical Investigation on the US Economy: 1973- -2003, "Cambridge Journal of Economics" 32, nr 6 (2008): 863-886; William Lazonick, The Financialization of the U.S. Corporation: What Has Been Lost, and How It Can Be Regained, w:The Future of Financial and Securities Markets (Czwarte Doroczne Sympozjum Adolfa A. Berle'a, Jr., Center for Corporations, Law and Society of the Seattle School of Law, Londyn, 2012; Yuri Biondi, The Governance and Disclosure of the Firm as an Enterprise Entity, "Seattle University Law Review" 36, nr 2 (2013): 391-416; Robert Reich, Obama's Transition Economic Advisory Board: The Full List, "US News & World Report", 7 listopada 2008, http://www.usnews .com/news/campaign-2008/articles/2008/11/07/obamas-transition-economic-advisory-board-the-full-listn; Robert B. Reich, Beyond Outrage: What Has Gone Wrong with Our Economy and Our Democracy, and How to Fix It, wydanie poprawione, Nowy Jork: Vintage, 2012.

32 Michael Jensen, Eclipse of the Public Corporation, "Harvard Business Review", wrzesień-październik 1989.

33 Michael C. Jensen, Value Maximization, Stakeholder Theory, and the Corporate Objective Function, "Business Ethics Quarterly" 12, nr 2 (2002): 235-256.

34 Thomas I. Palley, Financialization: What It Is and Why It Matters, biała księga, Levy Economics Institute of Bard College, 2007, http://www.levyinstitute.org/pubs/wp_525.pdf; Jon Hanson i Ronald Chen, The Illusion of Law: The Legitimating Schemas of Modern Policy and Corporate Law, "Michigan Law Review" 103, nr 1 (2004): 1-149; Henry Hansmann i Reinier Kraakman, The End of History for Corporate Law, dokument roboczy, Discussion Paper Series, Harvard Law School's John M. Olin Center for Law, Economics and Business, 2000, http://lsr.nellco.org/cgi/viewcontent .cgi?article=1068&context=harvard_olin.

35 Davis, The Twilight of the Berle and Means Corporation, 1131.

36 Gerald F. Davis, After the Corporation, "Politics & Society" 41, nr 2 (2013): 41.

37 Juta Kawalerowicz i Michael Biggs, Anarchy in the UK: Economic Deprivation, Social Disorganization, and Political Grievances in the London Riot of 2011, "Social Forces" 94, nr 2 (2015): 673-698, https://doi.org/10.1093/sf/sov052.

38 Paul Lewis i in., Reading the Riots: Investigating England's Summer of Disorder, "London School of Economics and Political Science", 2011, 17, http://eprints.lse.ac.uk/46297.

39 Saskia Sassen, Why Riot Now? Malaise Among Britain's Urban Poor Is Nothing New. So Why Did It Finally Tip into Widespread, Terrifying Violence?, "Daily Beast", 15 sierpnia 2011, http://www.donestech.net/ca /why_riot_now_by_saskia_sassen_newsweek.

40 Lewis i in., Reading the Riots, 25.

41 Oprócz Lewis i in., Reading the Riots, patrz też: Kawalerowicz i Biggs, Anarchy in the UK; James Treadwell i in., Shopocalypse Now: Consumer Culture and the English Riots of 2011, "British Journal of Criminology" 53, nr 1 (2013): 1-17, https://doi.org/10.1093/bjc/azs054; Tom Slater, From 'Criminality' to Marginality: Rioting Against a Broken State, "Human Geography" 4, nr 3 (2011): 106-115.

42 Thomas Piketty, Kapitał w XXI wieku, tłum. A. Bilik, Warszawa: Krytyka Polityczna, 2015. Pi­ketty zintegrował dane dotyczące lat dochodów, aby stwierdzić, że nierówność dochodów w USA i Wielkiej Brytanii osiągnęła poziomy niespotykane od XIX wieku. Pierwszy decyl osób zarabiających (najwięcej) w USA stale zwiększał swój udział w dochodzie narodowym z 35 procent w latach 80. XX wieku do ponad 46 procent w 2010 roku. Duża część tego wzrostu pochodzi z najwyższego 1 procenta, którego udział wzrósł z 9 procent do 20 procent, z czego około połowa przypadła na 0,1 procenta. Piketty oblicza, że 60-70 procent z najwyższych 0,1 procenta hierarchii dochodów składa się z menedżerów, którym udało się uzyskać "historycznie bezprecedensową" rekompensatę dzięki nowym systemom motywacyjnym dla maksymalizowania zysku.

43 Na temat ogólnego znaczenia demokratycznie ukierunkowanych instytucji społecznych, politycznych i gospodarczych w łagodzeniu efektów gospodarczych, patrz: monumentalna praca Darona Acemo?lu i Jamesa Robinsona, Dlaczego narody przegrywają. Źródła władzy, pomyślności i ubóstwa, tłum. J. Łoziński, Poznań: Zysk i S-ka, 2014. Pisze też o tym Robert Reich w swoim studium nierówności i regresywnej polityki gospodarczej: Robert B. Reich, Afershock: The Next Economy and America's Future, Nowy Jork: Vintage, 2011. Patrz też: Michael Stolleis, History of Social Law in Germany, Heidelberg: Springer, 2014, www.springer.com/us/book/9783642384530; Mark Hendrickson, American Labor and Economic Citizenship: New Capitalism from World War I to the Great Depression, Cambridge: Cambridge University Press, 2013; Swank, The Political Sources of Labor Market Dualism in Postindustrial Democracies, 1975-2011; Emin Dinlersoz i Jeremy Greenwood, The Rise and Fall of Unions in the U.S., dokument roboczy NBER, US Census Bureau, 2012, http://www.nber.org/papers/w18079; Basak Kus, Financialization and Income Inequality in OECD Nations: 1995-2007, "Economic and Social Review" 43, nr 4 (2012): 477-495; Viki Nellas i Elisabetta Olivieri, The Change of Job Opportunities: The Role of Computerization and Institutions, dokument roboczy Quaderni DSE, University of Bologna & Bank of Italy, 2012, http://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=1983214; Gough, Dani i de Haan, European Welfare States; Landon R.Y. Storrs, Civilizing Capitalism: The National Consumers' League, Women's Activism, and Labor Standards in the New Deal Era, wyd. popr., Chapel Hill: University of North Carolina Press, 2000; Ferge, The Changed Welfare Paradigm; Jacoby, Modern Manors; Sklar, The United States as a Developing Country; J. Bradford De Long and Barry Eichengreen, The Marshall Plan: History's Most Successful Structural Adjustment Program, w:Post-World War II Economic Reconstruction and Its Lessons for Eastern Europe Today, red. Rudiger Dornbusch, Cambridge, MA: MIT Press, 1991; Baldwin, The Politics of Social Solidarity; Amenta, Redefining the New Deal; Robert H. Wiebe, The Search for Order: 1877-1920, Nowy Jork: Hill and Wang, 1967; John Maynard Keynes, Economic Possibilities for Our Grandchildren, w:Essays in Persuasion, Nowy Jork: W.W. Norton, 1930.

W 2014 roku w raporcie "Standard and Poor's" przedstawiono wniosek, że nierówność dochodów utrudnia wzrost gospodarczy i destabilizuje tkankę społeczną - już dawno temu fakt ten uznał Henry Ford, wprowadzając swoją pięciodolarową dniówkę. Patrz: How Increasing Income Inequality Is Dampening US Economic Growth, and Possible Ways to Change the Tide, "S&P Capital IQ", Global Credit Portal Report, 5 sierpnia 2014, https://www.globalcreditportal.com/ratingsdirect/renderArticle.do?articleId=1351366&SctArtId=255732&from=CM&nsl _code=LIME&sourceObjectId=8741033&sourceRevId=1&fee_ind=N&exp _date=20240804-19:41:13.

44 Tcherneva, Reorienting Fiscal Policy: A Bottom-Up Approach, 57. Patrz też: Francisco Rodriguez i Arjun Jayadev, The Declining Labor Share of Income, "Journal of Globalization and Development" 3, nr 2 (2013): 1-18; Oliver Giovannoni, What Do We Know About the Labor Share and the Profit Share? Part III: Measures and Structural Factors (dokument roboczy, Levy Economics Institute at Bard College, 2014), http://www.levyinstitute.org/publications/what-do-we-know-about-the-labor-share-and-the-profit-share-part-3-measures-and-structural-factors; Dirk Antonczyk, Thomas DeLeire i Bernd Fitzenberger, Polarization and Rising Wage Inequality: Comparing the U.S. and Germany, materiał do dyskusji IZA, Institute for the Study of Labor, marzec 2010, https://ideas.repec.org/p/iza/izadps/dp4842.html; Duane Swank, The Political Sources of Labor Market Dualism in Postindustrial Democracies, 1975-2001, referat na konferencję przedstawiony na dorocznym spotkaniu American Political Science Association, Chicago, 2013; David Jacobs i Lindsey Myers, Union Strength, Neoliberalism, and Inequality: Contingent Political Analyses of US Income Differences Since 1950, "American Sociological Review" 79 (2014): 752-774; Viki Nellas i Elisabetta Olivieri, The Change of Job Opportunities: the Role of Computerization and Institutions, dokument roboczy Quaderni DSE, University of Bologna & Bank of Italy, 2012, http://papers.ssrn.com/sol3 /papers.cfm?abstract_id=1983214; Gough, Dani i de Haan, European Welfare States: Explanations and Lessons for Developing Countries.

45 Jonathan D. Ostry, Neoliberalism: Oversold? "Finance & Development" 53, nr 2 (2016): 38-41; jak podsumował inny amerykański ekonomista: "Wielki kryzys 2008 roku ostatecznie rozwiał iluzję ekspansji gospodarczej, pokazując w zamian nagie fakty osiągnięć kapitalizmu finansowego: stagnację dochodów od połowy lat 70. XX wieku dla większości oraz ogromną koncentrację bogactwa w rękach niewielkiej mniejszości". Patrz też: Josh Bivens, In 2013, Workers' Share of Income in the Corporate Sector Fell to Its Lowest Point Since 1950, "Economic Policy Institute" (blog), 4 września 2014, http://www.epi.org/publication/2013-workers-share-income-corporate-sector. Badania pogłębiania się rynków finansowych - liberalizacji, finansjalizacji - zarówno w gospodarkach wysoko, jak i słabiej rozwiniętych wykazały, że wiąże się to z nowymi niestabilnościami, w tym bankructwami, upadkami banków, ekstremalną niestabilnością aktywów i recesją w realnych sektorach gospodarki. Patrz, na przykład: Malcolm Sawyer, Financial Development, Financialisation and Economic Growth, dokument roboczy, Financialisation, Economy, Society & Sustainable Development Project, 2014, http://fessud.eu/wpcontent/uploads/2013/04/Financialisation-and - growth-Sawyer-working-paper-21.pdf. Patrz też: William A. Galston, The New Challenge to Market Democracies: The Political and Social Costs of Economic Stagnation, wyniki badań, Brookings Institution, 2014, http://www .brookings.edu/research/reports2/2014/10/new-challenge-market-democracies; Joseph E. Stiglitz, The Price of Inequality: How Today's Divided Society Endangers Our Future, Nowy Jork: W.W. Norton, 2012; James K. Galbraith, Inequality and Instability: A Study of the World Economy Just Before the Great Crisis, Nowy Jork: Oxford University Press, 2012; Ronald Dore, Financialization of the Global Economy, "Industrial and Corporate Change" 17, nr 6 (2008): 1097-1112; Philip Arestis i Howard Stein, An Institutional Perspective to Finance and Development as an Alternative to Financial Liberalisation, "International Review of Applied Economics" 19, nr 4 (2005): 381-398; Asil Demirguc-Kunt i Enrica Detragiache, The Determinants of Banking Crises in Developing and Developed Countries, "Sta Papers-International Monetary Fund" 45, nr 1 (1998): 81-109.

46 Emanuele Ferragina, Mark Tomlinson i Robert Walker, Poverty, Participation and Choice, "JRF", 28 maja 2013, https://www.jrf.org.uk /report/poverty-participation-and-choice.

47 Helen Kersley i in., Raising the Benchmark: The Role of Public Services in Tackling the Squeeze on Pay, "New Economics Foundation", https://www.unison.org.uk/content/uploads/2013/12/On-line-Catalogue219732.pdf.

48 Sally Gainsbury i Sarah Neville, Austerity's ?18bn Impact on Local Services, "Financial Times", 19 lipca 2015, http://www.ft.com/intl/cms/s/2/5fcbd0c4-2948-11e5-8db8-c033edba8a6e.html? camp=crm/email/2015719/nbe/InTodaysFT/product#axzz3gRAfXkt4.

49 Carmen DeNavas-Walt i Bernadette D. Proctor, Income and Poverty in the United States: 2014, US Census Bureau, wrzesień 2015, http://www.census.gov/content/dam/Census/library/publications/2014/demo/p60-249.pdf; Thomas Gabe, Poverty in the United States: 2013, "Congressional Research Service", 25 września 2014, http://digitalcommons.ilr.cornell.edu /key_workplace/1329.

50 Alisha Coleman-Jensen, Mark Nord i Anita Singh, Household Food Security in the United States in 2012, wyniki badań gospodarczych, Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych, wrzesień 2013, https://www.ers.usda.gov/webdocs/publications/45129/39937_err-155.pdf ?v=42199.

51 Piketty, Kapitał w XXI wieku. Patrz też: Theda Skocpol i Vanessa Williamson, The Tea Party and the Remaking of Republican Conservatism, wyd. popr., Nowy Jork: Oxford University Press, 2016; Naomi Oreskes i Erik M. Conway, Merchants of Doubt: How a Handful of Scientists Obscured the Truth on Issues from Tobacco Smoke to Global Warming, Londyn: Bloomsbury, 2010.

52 Nicholas Confessore, The Families Funding the 2016 Presidential Election, "New York Times", 10 października 2015, https://www.nytimes.com/interactive/2015/10/11/us/politics/2016-presidential-election-super-pac-donors.html.

53 Historyczka Nancy MacLean i dziennikarka Jane Mayer dokumentują ukryte operacje radykalnie prawicowych ideologów i wspierających ich miliarderów dysponujących nieograniczonymi funduszami na potrzeby manipulacji politycznych i wprowadzania w błąd opinii publicznej, poprzez tajne sieci think tanków, organizacji darczyńców i mediów, które umiejętnie wykorzystują niepokoje obywateli i stymulują ekstremistyczne poglądy. Patrz: Nancy MacLean, Democracy in Chains: The Deep History of the Radical Right's Stealth Plan for America, Nowy Jork: Viking, 2017; Jane Mayer, Dark Money: the Hidden History of the Billionaires Behind the Rise of the Radical Right, Nowy Jork: Anchor, 2017.

54 Piketty, Kapitał w XXI wieku, 723.

55 Milan Zafirovski, 'Neo-Feudalism' in America? Conservatism in Relation to European Feudalism, "International Review of Sociology" 17, nr 3 (2007): 393-427, https://doi.org/10.1080/03906700701574323; Alain Supiot, The Public-Private Relation in the Context of Today's Refeudalization, "International Journal of Constitutional Law" 11, nr 1 (2013): 129-145, https://doi.org/10.1093 /icon/mos050; Daniel J.H. Greenwood, Neofeudalism: The Surprising Foundations of Corporate Constitutional Rights, "University of Illinois Law Review" 163 (2017).

56 Piketty, Kapitał w XXI wieku.

57 Ważne i przejmujące omówienie tych tematów można znaleźć w: Carol Graham, Happiness for All? Unequal Hopes and Lives in Pursuit of the American Dream, Princeton, NJ: Princeton University Press, 2017; David G. Blanchflower i Andrew Oswald, Unhappiness and Pain in Modern America: A Review Essay, and Further Evidence, on Carol Graham's 'Happiness for All?' (dokument roboczy NBER, listopad 2017).

58 Patrz: Tim Newburn i in., David Cameron, the Queen and the Rioters' Sense of Injustice, "The Guardian", 5 grudnia 2011, http://www.theguardian.com/uk/2011/dec/05/cameron-queen-injustice-english-rioters.

59 Slater, From 'Criminality' to Marginality.

60 Todd Gitlin, Occupy Nation: The Roots, the Spirit, and the Promise of Occupy Wall Street, Nowy Jork: Harper Collins, 2012; Zeynep Tufekci, Twitter and Tear Gas: The Power and Fragility of Networked Protest, New Haven, CT: Yale University Press, 2017. Patrz też: Andrew Gavin Marshall, World of Resistance Report: Davos Class Jittery amid Growing Warnings of Global Unrest, Occupy.com, 4 lipca 2014, http://www.occupy.com/article/world-resistance-report-davos-class-jittery-amid-growing-warnings-global-unrest.

61 Todd Gitlin, Occupy's Predicament: The Moment and the Prospects for the Movement, "British Journal of Sociology" 64, nr 1 (2013): 3-25, https://doi.org/10.1111/1468-4446.12001.

62 Anthony Barnett, The Long and Quick of Revolution, "Open Democracy", 2 lutego 2015, https://www.opendemocracy.net/anthony-barnett /long-and-quick-of-revolution.