Przedmowa Tłumacza
Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort był francuskim kapłanem działającym w Bretanii i Wandei, urodził się we Francji w Montfort 31 stycznia 1673 roku, zmarł w Saint Laurent sur Sevre 28 kwietnia 1716 r.. Od dzieciństwa był gorliwie oddany modlitwie przed Najświętszym Sakramentem. Od dwunastego roku życia uczył się w kolegium jezuickim w Rennes, wówczas zangażował się w szkolnym stowarzyszeniu charytatywnym, aby wraz z rówieśnikami podczas wakacji służyć biednym i nieuleczalnie chorym w szpitalach. Pod koniec 1693 r., za pośrednictwem dobroczyńcy, uzyskał możliwość wyjazdu do Paryża, aby studiować teologię. W wieku dziewiętnastu lat udał się więc pieszo do Paryża, aby odbyć kurs teologii, rozdał podczas podróży pieniądze biednym, wymienił się z nimi ubraniami i złożył ślubowanie, że odtąd będzie żył tylko z jałmużny. Kiedy przybył do Paryża, okazało się, że jego dobroczyńca nie zapewnił jemu dostatecznie dużo pieniędzy, więc zakwaterowywał się w tanich pensjonatach, żyjąc wśród bardzo biednych studentów, w międzyczasie uczęszczając na wykłady z teologii na Uniwersytecie Sorbońskim. Po niespełna dwóch latach ciężko zachorował i musiał być hospitalizowany. Po wyjściu ze szpitala, w lipcu 1695 roku został przyjęty do kolegium Saint-Sulpice. Seminarium duchowne Saint-Sulpice, było słynną francuską szkoła duchowości. Kształcenie w seminarium pod kierunkiem sulpicjan pozwoliło mu zetknąć się z wybitnymi uczonymi tamtych czasów. Biorąc pod uwagę, że został mianowany bibliotekarzem, pobyt w Saint-Sulpice dał mu możliwość studiowania większości dostępnych dzieł dotyczących duchowości, a w szczególności na temat miejsca Maryi Dziewicy w życiu chrześcijańskim. Święcenia kapłańskie przyjął w wieku dwudziestu siedmiu lat i przez pewien czas pełnił obowiązki kapelana w szpitalu w Nantes. W 1700 roku wstąpił do Trzeciego Zakonu Dominikanów i poprosił o pozwolenie nie tylko na głoszenie nabożeństwa różańcowego, ale także na zakładanie bractw różańcowych. W 1705 roku, mając trzydzieści dwa lata, odnalazł swoje prawdziwe powołanie i poświęcił się głoszeniu misji ludowi. Pragnąc zostać misjonarzem na terytoriach zamorskich, Ludwik de Montfort odbył pielgrzymkę do Rzymu, aby zasięgnąć rady papieża Klemensa XI. Papież rozpoznał jego prawdziwe powołanie mówiąc mu, że we Francji jest wiele możliwości jego realizacji, i odesłał go z powrotem z tytułem Misjonarza Apostolskiego. Przez siedemnaście lat głosił kazania w niezliczonych miastach i wsiach oraz zakładał bezpłatne szkoły dla biednych chłopców i dziewcząt. Jako kaznodzieja był bardzo utalentowany, jego język był prosty, ale pełen ognia i boskiej miłości. Całe jego życie odznaczało się nieustanną modlitwą, miłością do ubogich, ubóstwem doprowadzonym do niesłychanego stopnia, radością z upokorzeń i prześladowań. Św. Ludwik de Montfort znany był ze szczególnego nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny i praktyki odmawiania różańca. Na rok przed śmiercią założył dwa zgromadzenia religine: Siostry Mądrości, które miało poświęcić się pracy w szpitalu i nauczaniu biednych dziewcząt, oraz Towarzystwo Maryi, złożone z misjonarzy. Luwik de Montfort został beatyfikowany przez Leona XIII w 1888 roku, i kanonizowany przez Piusa XII w 1947 roku. Św. Ludwik de Montfort wywarł wpływ na wielu papieży. Św. Ludwik Grignon de Montfort jest uważany za jednego z wybitnych pisarzy w dziedzinie mariologii. Jego najbardziej godne uwagi prace dotyczące pobożności maryjnej zawarte są w Tajemnicy różańca i Prawdziwym nabożeństwie do Maryi, które uznawane są za bardzo ważne w rodzaju literatury teologicznej dostępnej dla ogółu wiernych. "Prawdziwe nabożeństwo", nazwa ta wyraża treść religijną, której źródłosłów w języku łacińskim "devotio" i francuskim "dévotion" - oznacza "pobożność" i określa postawę moralną i religijną, oraz kult w formie ceremonii liturgicznych i uroczyste ofiarowanie się Bogu w celu uzyskania pomocy w potrzebie. Tak rozumiana od czasów pierwszych chrześcijan zasada "lex orandi lex credendi" - norma modlitwy normą wiary, wedle której kult religijny koniecznie wynika z wyznawanej wiary, jest tradycją wiary i kultu, niezmiennym przekazem świadectwa Apostołów, Męczenników i Ojców Kościoła, i stanowi źródło wiary i liturgii. Pismo Święte i Tradycja są to dwa źródła wiary chrześcijańskiej. Teza ta jest dogmatem wiary, dogmat wiary to prawda ogłoszona przez Kościół do wierzenia. Zaprzeczeniem prawdy jest fałsz i kłamstwo. Stąd odrzucenie Tradycji i Pisma Świętego rodzi fałszywe nabożeństwo i nie jest cechą religii chrześcijańskiej ale apostazją i herezją. Nabożeństwo chrześcijańskie sprowadza się do modlitwy i aktów moralności, to znaczy sposobu postępowania wobec ludzi. Fałszywe zaś nabożeństwo rodzi niemoralną postawę wobec drugiego człowieka. Według św. Ludwika de Montfort "Maryja jest najbezpieczniejszym, najłatwiejszym, najkrótszym i najdoskonalszym sposobem zbliżenia się do Jezusa". Proces całkowitego poświęcenia Maryi ma siedem elementów i skutków: poznanie własnej niegodności, udział w wierze Maryi, dar czystej miłości, nieograniczone zaufanie do Boga i Maryi, udzielanie Ducha Maryi, przemiana na podobieństwo Jezusa i przyniesienie więcej chwały Chrystusowi. Praktyka poświęcenia się Maryi przez św. Ludwika de Montfort ma zarówno elementy wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Akty wewnętrzne skupiają się na oddaniu się jako niewolnik Maryi i Jezusowi przez Nią oraz wykonywaniu wszelkich czynności "z Maryją, w Maryi, przez Maryję i dla Maryi". Zalecane praktyki zewnętrzne obejmują zapisywanie się do stowarzyszeń maryjnych lub wstąpienie do zgromadzeń maryjnych, upowszechnianie i docenianie przywilejów maryjnych oraz dawanie jałmużny ku czci Maryi. Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny mówi o tym, że Maryja prowadzi do Jezusa, a więc kult Matki Boskiej jest istotnie katolicki i odpowiada treści Mszy św., tak jak odmawianie różańca podczas Mszy św. przez wiernych jest godnym przejawem pobożności chrześcijańskiej. W tym duchu Matka Boska jest czczona i przedstawiana w figurach, na obrazach religinych, jak również w szczególnie starożytnej formie zwanej ikoną. Ku czci Najświętszej Maryi Panny wznosi się kapliczki, ołtarze i świątynie. Zamieszczony na okładce niniejszego wydania obraz ukazuje objawienie Matki Boskiej w Gietrzwałdzie, które miało miejsce na ziemi polskiej w roku 1877. Treścią tego objawienia w owym czasie było zapewnienie Maryi, że wierni nie zostaną pozbawieni Mszy św., że nie zabraknie rzymsko-katolickich księży pod warunkiem odmawiania różańca. Przesłanie objawienia Matki Boskiej w Gietrzwałdzie jest aktualne także i dzisiaj. Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętrzej Maryi Panny napisany przez św. Ludwika, został odnaleziony w rękopisie w 1842 roku wiele lat po jego śmierci, i był wielokrotnie publikowany w czasach nieprzyjaznych dla religii rzymsko-katolickiej. Tego rodzaju okoliczności dziejowe zresztą sam Autor przewiduje w przyszłości, jego kazania, pisma i rozmowy były przepojone proroctwami i antycypacjami ostatnich wieków Kościoła, słynne są zdania traktatu o kapłanach czasów ostatecznych. Wreszcie należałoby wspomnieć o indywidualnym świadectwie wielkości traktatu św. Ludwika Grignon de Montfort, które ilustruje przykład młodego Karola Wojtyły, kiedy to w czasie okupacji hitlerowskiej pracował jako robotnik Traktat stanowił dla niego pomoc i ratunek w osamotnieniu i alienacji. Wychowany w duchu katolickim, będąc ministrantem, od młodości napełniony był szczerymi uczuciami pobożności i wiary katolickiej. Kultura umysłowa owego młodego człowieka wówczas okazała się silniejsza wobec zewnętrznych okoliczności, i powinna być wzorem dążeń inteligentnych młodych ludzi szczególnie dzisiaj. Lektura Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny powinna być zatem rozumiana jako osobiste ćwiczenie duchowe, a praktykowanie tego nabożeństwa w codziennym życiu jako droga ku doskonałości chrześcijańskiej.
Marek Czekański
B. Konieczność pobożności maryjnej w czasach ostatecznych
49. Zbawienie świata zaczęło się przez Maryję i przez Nią powinno zostać dokończone. Maryja nie była prawie wcale ujawniona przy pierwszym przyjściu Jezusa Chrystusa, tak aby ludzie, jeszcze niedostatecznie pouczeni i oświeceni co do osoby jej Syna, nie oddalili się od prawdy, stawszy się zbyt mocno i w sposób nazbyt jeszcze prymitywny do Niej przywiązani.
Z powodu jej cudownego wdzięku, którym Wszechmogący Bóg obdarzył nawet Jej wygląd zewnętrzny. Dlatego prawdą jest to, co św. Dionizy Areopagita mówi nam w swoich pismach, że kiedy ją zobaczył wziąłby ją za boginię, z powodu jej tajemniczego uroku i niezrównanego piękna, gdyby jego dobrze ugruntowana wiara nie pouczyła, że jest inaczej. Lecz w drugim przyjściu Jezusa Chrystusa, Maryja powinna być znana i objawiona przez Ducha Świętego tak, aby przez nią Jezus Chrystus miał być znany, kochany i aby jemu służono. Nie istnieją już powody, dla których Duch Święty, ukrył swą małżonkę za jej życia, i tak niewiele objawił o niej od czasu ogłoszenia Ewangelii.
1. Bóg chce objawić i ujawnić Maryję w czasach ostatecznych
50. Bóg pragnie zatem objawić Maryję, arcydzieło swoich rąk, i uczynić ją bardziej znaną w tych ostatnich czasach.
(1) Bo ona na tym świecie prowadziła życie ukryte, i w swojej wielkiej pokorze uważała się za niższą od prochu, otrzymawszy od Boga, jego Apostołów i Ewangelistów zapewnienie, że pozostanie prawie zupełnie nieznana.
(2) Ponieważ, Maryja jest nie tylko arcydziełem Bożej chwały w niebie, ale także dziełem jego łaski na świecie, chce więc być uwielbiona i chwalona, także na ziemi przez ludzi.
(3) Ponieważ Maryja jest świtem, który poprzedza i odsłania słońce sprawiedliwości, Jezusa Chrystusa, powinna być znana i objawiona, tak aby przez nia Jezus był znany i głoszony.
(4) Dlatego, że była drogą, którą Jezus pierwszy raz przyszedł do nas, Maryja ponownie ma być środkiem, przez który przyjdzie do nas ponownie, choć nie w ten sam sposób.
(5) Maryja będąc środkiem i prostą, nieskazitelną drogą do Jezusa, oraz doskonałym przewodnikiem do niego, to właśnie dzięki niej i przez nią, dusze, które mają jaśnieć w świętości, muszą odnaleźć Jezusa. Kto znalazł Maryję znajdzie życie, to jest Jezusa Chrystusa, który jest drogą prawdą i życiem. Ale nie można znaleźć Maryi, jeżeli się jej nie szuka, tak jak nie można szukać ani pragnąć czegoś o czym się nie wie. Potrzeba więc aby Maryja była lepiej znana niż kiedykolwiek dla głębszego zrozumienia i większej chwały Trójcy Przenajświętszej.
(6) W tych ostatecznych czasach Maryja powinna dla nas zajaśnieć bardziej niż kiedykolwiek, miłosierdziem, mocą i łaską. Miłosierdziem, aby przywieść z powrotem i przyjąć z miłością biednych grzeszników i zbłąkanych wędrowców, którzy mają zostać nawróceni i powrócić do Kościoła rzymsko-katolickiego. Mocą, do walki z wrogami Boga, przeciw bałwochwalcom, schizmatykom, mahometanom, żydom, zatwardziałym bezbożnikom, którzy się będą strasznie wzburzać, aby uwieść i doprowadzić do upadku przez obietnice i groźby wszystkich tych, którzy się im będą sprzeciwiali. Następnie musi jaśnieć łaską, aby inspirować i wspierać dzielnych żołnierzy i wierne sługi Jezusa Chrystusa, którzy walczą o jego sprawy.
(7) Wreszcie, Maryja musi być tak groźna dla szatana i jego zwolenników, jak wojsko
ustawione w szyku do walki, zwłaszcza w tych ostatnich czasach, ponieważ szatan, wiedząc dobrze, że ma mało czasu, jeszcze mniej niż kiedykolwiek, aby zniszczyć dusze, każdego dnia intensyfikuje swoje wysiłki i swoje napady. Wkrótce rozpocznie okrutne prześladowania i zacznie ustawiać zdradliwe pułapki na wierne sługi i prawdziwe dzieci Maryi, które jednak będzie jemu trudniej pokonać od innych.
51. To przede wszystkim w odniesieniu do tych ostatnich okrutnych prześladowań diabła, które codziennie będą wzrastać aż do nadejścia panowania Antychrysta, powinniśmy odczytywać, pierwsze dobrze znane proroctwo i przekleństwo Boga wypowiedziane przeciwko wężowi w ogrodzie rajskim. Jest to dobra okazja, aby je tutaj wyjaśnić, na chwałę Najświętszej Dziewicy, dla zbawienia jej dzieci i dla zawstydzenia diabła. Inimicitias ponam inter te et mulierem, et semen tuum et semen illius; ipsa conteret caput tuum, et tu insidiaberis calcaneo ejus. - "Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a Niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo Jej. Ona zmiażdży ci głowę, a ty czyhać będziesz na Jej piętę" (Rdz 3,15 Wlg).
52. Bóg nigdy nie uczynił większej wrogości, jaka zaistniała nie do pogodzenia, a która będzie trwała, a nawet będzie się zwiększać do końca. Jest to wrogość między Maryją, Jego godną Matką, i diabłem, między dziećmi i sługami Najświętszej Dziewicy a dziećmi i wyznawcami Lucyfera. Tak więc najstraszliwszym wrogiem, którego Bóg ustanowił przeciw diabłu jest Maryja, Jego święta Matka. Bóg dał jej jeszcze w ziemskim raju, choć istniała wtedy tylko w jego zamyśle, taką nienawiść do swego przeklętego wroga, i tyle zręczności w ujawnianiu niegodziwości starożytnego węża i taką moc, aby pokonała, powaliła na ziemię i zniszczyła tego dumnego bezbożnika, iż szatan boi się jej nie tylko więcej niż aniołów i ludzi, ale poniekąd więcej niż samego Boga. Nie znaczy to, gniew, nienawiść i moc Boga nie jest nieskończenie większa niż Najświętszej Dziewicy, gdyż jej atrybuty są ograniczone. To po prostu oznacza, że szatan, jest tak dumny i cierpi nieskończenie bardziej będąc pokonanym i ukaranym przez pokorną i skromną służebnicę Bożą, i że jej pokora upokarza go bardziej niż moc Boga. Co więcej, Bóg dał Maryi tak wielką władzę nad złymi duchami, które często były zmuszone aby niechętnie przyznać to ustami osób opętanych, bardziej obawiają się, jednego jej westchnienia nad jakąś duszą, niż modlitw wszystkich świętych, i jednej jej groźby więcej niż wszystkich innych swoich mąk.
53. To co Lucyfer stracił przez pychę Maryja nabyła pokorą. To przez co Ewa zasłużyła na potępienie i co straciła przez nieposłuszeństwo Maryja zachowała przez posłuszeństwo.
Przez posłuszeństwo wężowi, Ewa zgubiła wraz z sobą wszystkie swoje dzieci, i poddała je szatanowi. Maryja będąc doskonale wierna Bogu uratowała razem z sobą wszystkie swoje dzieci i sługi, i poświęciła je Bożemu majestatowi.
54. Bóg ustanowił nie tylko jedną nieprzyjaźń, ale nieprzyjaźnie, i to nie tylko pomiędzy Maryją i szatanem, ale pomiędzy rasą Najświętszej Dziewicy i rasą demoniczną. Oznacza to, że Bóg położył nieprzyjaźń, antypatię i antagonizm między prawdziwymi dziećmi i sługami Najświętszej Dziewicy a dziećmi i niewolnikami szatana. Oni nie mają miłości i sympatii dla siebie. Synowie Beliala, niewolnicy szatana, przyjaciele świata, bo to wszystko jedno i to samo, zawsze i dotąd prześladowali i będą jeszcze bardziej niż kiedykolwiek w przyszłości prześladować tych, którzy należą do Najświętszej Maryi Panny, tak jak niegdyś Kain prześladował swojego brata Abla, a Ezaw swojego brata Jakuba, którzy są postaciami symbolizującymi potępionych i wybranych. Lecz pokorna Maryja zawsze będzie triumfować nad tą pychą, i tak wielkie będzie jej zwycięstwo, że zmiażdży głowę szatana, siedlisko jego pychy. Ona zawsze będzie ujawniać jego piekielne zasadzki, ona rozproszy jego diaboliczne zamysły, i będzie zabezpieczać aż do końca czasów swoje wierne sługi przed jego okrutnymi szponami. Lecz moc Maryi nad wszystkimi złymi duchami zajaśnieje zwłaszcza w czasach ostatecznych, kiedy szatan będzie czyhać na jej piętę, to jest na jej skromne sługi i jej biedne dzieci, które ona będzie wzbudzać do walki z nim. W oczach świata będą oni maluczcy i biedni, poniżeni i upokorzeni w oczach wszystkich, zdeptani i obciążeni podobnie jak pięta przez inne części ciała. Ale w zamian za to będą oni bogaci w Bożą łaskę, którą obficie obdarzy ich Maryja. Będą wielcy i wywyższeni w świętości przed Bogiem. Będą przewyższali wszystkie stworzenia dzięki swojej duchowej gorliwości, i tak mocno będą wspierani Bożą pomocą, że w jedności z Maryją, będą miażdżyć głowę szatana swoją piętą, którą jest ich pokora i odniosą zwycięstwo dla Jezusa Chrystusa
2. Nabożeństwo do Maryi jest konieczne szczególnie w czasach ostatecznych
55. Wreszcie, w obecnych czasach Bóg chce, aby Jego Matka Najświętsza stała się bardziej znana, kochana i czczona niż była kiedykolwiek. Nastanie to z pewnością, jeżeli wybrani, przez łaskę i światło Ducha Świętego, przyjmą wewnętrzną i doskonałą praktykę nabożeństwa, które im poniżej objaśnię. Wówczas będą wyraźnie oglądać, piękną Gwiazdę Morza, na ile tylko umożliwi im to sama wiara. Aby kierując się jej wskazaniem zawinąć do bezpiecznego portu, pomimo burz i piratów. Poznają wspaniałości tej królowej i poświęcą się jej całkowicie w swojej pracy jako poddani i niewolnicy z miłości. Będą doświadczać jej matczynej dobroci i miłości do swoich dzieci. Będą ją kochali czule i docenią, jak pełna jest Ona miłosierdzia i jak bardzo potrzebują jej pomocy. Będą uciekać się do niej we wszelkich swoich potrzebach, jak do swojej ukochanej Orędowniczki i Pośredniczki u Jezusa Chrystusa.
Pojmą, że jest Ona najbezpieczniejszym, najprostszym, najkrótszym i najdoskonalszym sposobem dojścia do Jezusa, i oddadzą się jej bez reszty, z duszą i ciałem, aby całkowicie należeć do Jezusa Chrystusa.
56. Lecz któż będzie tymi sługami i owymi niewolnikami, tymi dziećmi Maryi?
Oni będą sługami Pana, którzy podobnie jak płomień ognia, będzie rozpal wszędzie ogień Bożej miłości. Staną się w potężnych rękach Maryi, sicut sagittae in manu potentis - "jak strzały w ręku wojownika" (Ps 127,4), którymi będzie ona przebijać swoich wrogów. Będą jak dzieci Lewiego, dokładnie oczyszczone przez ogień wielkich cierpień i ściśle połączone z Bogiem. Będą nosić złoto miłości w sercu, kadzidło modlitwy w umyśle i mirrę umartwienia w swoich ciele. Będą oni nieść wszędzie biednym i pokornym słodki zapach Jezusa, ale przyniosą zapach śmierci wielkim, bogatym i dumnym tego świata.
57. Będą jak grzmiące chmury lecące w powietrzu za najmniejszym powiewem Ducha Świętego. Nie przywiązane do niczego, nie dziwiące się niczemu, niczym się nie martwiące, będą wylewały deszcz Słowa Bożego i życia wiecznego. Będą grzmieć przeciwko grzechowi, będą huczeć przeciw światu, będą powalać diabła i jego zwolenników, będą walczyć na śmierć i życie, i przebijać na wylot obosiecznym mieczem Słowa Bożego wszystkich tych, przeciwko którym zostaną wysłane przez Boga Wszechmogącego.
58. Będą prawdziwymi apostołami czasów ostatecznych, którym Pan Zastępów da wymowę i siłę, aby czynić cuda i zdobyć wspaniałe łupy na jego wrogach. Będą spać bez złota lub srebra, a co najważniejsze, bez troski pośród innych, kapłanów, duchownych i kleryków. Jednak będą oni mieli srebrne skrzydła gołębicy, umożliwiające im iść tam gdziekolwiek Duch Święty ich wezwie, ponieważ będą oni wypełnieni szczerym postanowieniem, aby szukać chwały Bożej i zbawienia dusz. Gdziekolwiek będą przepowiadać, nie zostawią za sobą nic oprócz złota miłości, która jest wypełnieniem całego prawa.
59. Wreszcie wiemy, że będą prawdziwymi uczniami Jezusa Chrystusa, naśladującymi Jego ubóstwo, jego pokorę, jego pogardę dla świata i jego miłość. Będą oni nauczać o wąskiej drodze do Boga w szczerej prawdzie według świętej Ewangelii, a nie według zasad świata. Ich serca się nie zatrwożą, ani też nie będą okazywać łaski każdemu, nie będą obawiać się żadnego człowieka, niezależnie jak byłby on potężny. Będą mieli obosieczny miecz słowa Bożego w swoich ustach i zakrwawiony znak krzyża na ramionach. Będą nieść krzyż w swojej prawej ręce, a różaniec w swojej lewej dłoni, a święte imiona Jezusa i Maryi w swoich sercach. Prostota i poświęcenie Jezusa zostaną odzwierciedlone w całym ich zachowaniu. Tacy to będą ci wielcy ludzie, którzy przyjdą. Z woli Boga Maryja przygotuje ich do rozszerzenia swojej władzy nad bezbożnymi, bałwochwalcami i muzułmanami. Ale kiedy i jak do tego dojdzie? Tylko sam Bóg raczy wiedzieć. Z naszej strony musimy tęsknić i oczekiwać na nią w milczeniu i na modlitwie, Expectans expectavi - "Czekając oczekiwałem" (Ps 39, 2 Wlg).
A. Fundamentalne zasady nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny
60. Po krótce należy teraz powiedzieć o konieczności nabożeństwa do Najświętszej Maryi Dziewicy i na czym to nabożeństwo polega, co tutaj postaram się z Bożą pomocą uczynić. Następnie podam pewne podstawowe prawdy, które rzucają światło na niezwykłość i trwałość tego nabożeństwa, które postaram się dalej objaśnić.
61. Pierwsza prawda. Jezus, nasz Zbawiciel, prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek, musi być ostatecznym celem wszystkich innych naszych nabożeństw, w przeciwnym razie będą one fałszywe i wprowadzające w błąd. Jezus Chrystus jest Alfą i Omegą, początkiem i końcem wszystkiego. Jesteśmy utrudzeni, mówi Paweł, po to tylko, aby wszystkich ludzi uczynić doskonałymi w Jezusie Chrystusie. W nim samym mieszka całą pełnia Bóstwa i cała pełnia łaski, cnoty i doskonałości. W nim samym zostaliśmy pobłogosławieni wszelkim błogosławieństwem duchowym, on jest naszym jedynym nauczycielem, który powinien nas nauczać, jest jedynym Panem od którego zależymy, jest tylko i wyłącznie tą głową, z którą powinniśmy być zjednoczeni, tylko tym jedynym wzorem, który powinniśmy naśladować. On jest jedynym Pasterzem, który ma nas wypasać, tylko jedną drogą która ma nas prowadzić; tylko jedyną prawdą, w którą możemy wierzyć, jedynym życiem, które powinno nas ożywiać. On sam jest dla nas wszystkim, i tylko on może spełnić wszystkie nasze pragnienia. Nie dano nam żadnego innego imienia pod niebem, przez które moglibyśmy być zbawieni. Bóg nie położył innego fundamentu dla naszego zbawienia, innej doskonałości i chwały, niż Jezusa. Każda budowla, która nie jest zbudowana na tej trwałej skale, opiera się na ruchomych piaskach i na pewno prędzej czy później upadnie. Każdy z wiernych, który nie jest zjednoczony z nim jak odrośl z łodygą winorośli, odpadnie i zwiędnie i będzie nadawać się tylko do spalenia. Jeśli żyjemy w Jezusie to i Jezus żyje w nas, nie musimy obawiać się potępienia. Ani aniołowie w niebie, ani ludzie na ziemi, ani demony w piekle, ani żadna inna istota, nie może nam przeszkodzić, ani nie może nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie. Przez Niego, z Nim i w Nim możemy zrobić wszystko i uczynić wszystko na cześć i chwałę Ojca, w jedności Ducha Świętego, możemy stać się doskonały i być dla bliźniego wonią życia wiecznego.
62. Jeśli więc staramy się ugruntować w sobie doskonałe nabożeństwo do Matki Boskiej, to tylko w celu uczynienia naszego nabożeństwa do Pana Jezusa bardziej doskonalszym, zapewniając sprawne, a także aby podać łatwy i pewny sposób odnalezienia Jezusa Chrystusa.
Jeśli jednak nabożeństwo do Matki Bożej rozprasza nas i oddala od naszego Pana, to musielibyśmy je odrzucić jako złudzenie diabła ale jest to dalekie od prawdy, jak już pokazano i ponownie zostanie pokazane później. Nabożeństwo to jest konieczne, ponieważ jest jedynym i wyłącznym sposobem znalezienia Jezusa Chrystusa w sposób najdoskonalszy, kochając go czule i służąc mu wiernie.
63. Tutaj zwracam się do Ciebie na chwilę, Drogi Jezu, aby wzdychać miłością do twojego Boskiego Majestatu, że większość chrześcijan, a nawet niektórzy z najbardziej uczonych z pośród nich, nie uznają koniecznej więzi, która łączy Ciebie i Twoją Matkę. Panie, Ty zawsze jesteś z Maryją, a Maryja jest zawsze z Tobą. Ona nigdy nie może być bez ciebie, bo wówczas przestałaby być tym, kim jest. Ona jest tak całkowicie przekształcona w Ciebie łaską, że ona już nie żyje, ona już nie istnieje, bo sam, drogi Jezu, żyjesz i królujesz w Niej doskonalej niż we wszystkich aniołach i świętych. Gdybyśmy tylko znali, chwałę i miłość jaką odbierasz w tej najwspanialszej stworzonej istocie, nasze uczucia dla Ciebie i dla Niej byłyby znacznie różne od tych, które mamy teraz. Jest Ona tak ściśle zjednoczona z Tobą, że byłoby łatwiej oddzielić światło od słońca i ciepło od ognia. Powiem więcej, jest nawet łatwiejsze oddzielenie wszystkich aniołów i świętych od Ciebie, niż Maryi, bo ona Cię kocha gorąco i doskonale wysławia Cię bardziej niż wszystkie inne stworzenia razem.
64. W związku z tym, mój drogi Mistrzu, czy to nie zdumiewające i żałosne zobaczyć niewiedzę i krótkowzroczność ludzi, w odniesieniu do Twojej świętej Matki? Nie mówię o tak wielu bałwochwalcach i poganach, którzy cię nie znają, a tym samym nie mają wiedzy o niej. Nie wspomnę tu nawet o heretykach i schizmatykach, którzy opuścili Ciebie i Twój święty Kościół i dlatego nie są zainteresowani nabożeństwem do twojej świętej Matki ale mówię tutaj o katolikach, a nawet o uczonych katolikach, którzy zostali powołani do tego aby uczyć innych, ale nie znają ciebie i twojej świętej Matki, chyba że w sposób teoretyczny, suchy, obojętny i jałowy. Ci ludzie rzadko mówią o twojej matce lub o nabożeństwie do niej. Mówią, że boją się, iż nabożeństwo do niej będzie nadużywane i że będziesz obrażony nadmierną czcią jaką się jej poświęca. Protestują głośno, kiedy widzą lub słyszą gdy pobożny sługa Maryi mówi często z uczuciem, przekonaniem i zapałem o nabożeństwie do Niej. Kiedy mówi o nabożeństwie do Matki Boskiej, jako o pewnym sposobie znajdowania Cię i miłowania bez obawy i złudzenia, albo gdy mówi, że to krótkie nabożeństwo jest drogą wolną od zagrożeń, lub nieskazitelnym środkiem wolnym od niedoskonałości, lub cudownym sekretem znalezienia Cię, przedstawiają przed nim tysiące różnych racji, aby pokazać mu, jak jest czymś złym, tak dużo mówić o Maryi. Istnieją, jak mówią, wielkie nadużycia w tej pobożności, które powinniśmy starać się zlikwidować i powinniśmy raczej mówić o Tobie, a nie zachęcać do oddawania czci twojej Matce, którą, jak twierdzą, czczą odpowiednio. Jeśli już czasami słyszymy ich mówiących o nabożeństwie do twojej Matki, to bynajmniej nie mają na celu promowanie go i przekonywanie ludzi do niego, ale tylko z zamiarem zniszczenia nadużyć z nim związanych. Mimo wszystko, osoby te pozbawione są pobożności lub prawdziwego nabożeństwa do Ciebie, ponieważ nie mają nabożeństwa do Maryi. Uważają one, różaniec i szkaplerz za nabożeństwo nadające się tylko dla prostych kobiet lub ignorantów, ponieważ tego wszystkiego, jak mówią, nie potrzebujemy do zbawienia. Jeśli natkną się, na tego kto kocha naszą Panią, na osobę która odmawia, różaniec to natychmiast starają się odwieść ją od tego nabożeństwa, przez doprowadzenie do przemiany umysłu i serca. Radzą takiej osobie odmawiać, siedem psalmów pokutnych zamiast różańca, i wskazują na nabożeństwo do Jezusa, a nie do Maryi. Drogi Jezu, czy osoby te posiadają twojego ducha? Czy oni cię zadowalają, działając w ten sposób? Czy może być dla ciebie miły ten ktoby nie starał się darzyć uczuciem twojej Matki, czy dlatego że boją się Ciebie obrazić? Czy nabożeństwo do Najświętszej Matki utrudnia poświęcenie się Tobie? Czy Maryja zachowuje dla siebie należną Tobie cześć? Czy Ona jest twoim rywalem? Czy jest Ona kimś obcym, nie mającym pokrewieństwa z Tobą? Czy ten kto pragnie się Jej podobać, miałby się Tobie nie podobać? Czy oddając się Jej pozbawiamy się Ciebie? Czy miłość do Niej powoduje osłabienie naszej miłości do Ciebie?
65. Niemniej jednak, mój drogi Mistrzu, większość uczonych z powodu ukarania ich pychy, nie może przybliżyć się nigdy do nabożeństwa ku Twojej świętej Matce, i nigdy nie może wykazać wobec Niej mniejszej obojętności, pomimo że wszystko co dotąd napisałem jest prawdą. Zachowaj mnie Panie od ich sposobu myślenia i działania, a udziel mi jeszcze więcej uczucia wdzięczności, szacunku, i miłości do Najświętszej Matki abym mógł kochać i chwalić Cię bardziej, bo wówczas będę podążał za tobą i naśladował cię jeszcze bardziej.
66. Jako że do tej pory nie miałem nic jeszcze powiedzieć na temat czci twojej świętej Matki, Fac me digne tuam Matrem collaudare - "udziel mi teraz łaski godnego Jej wychowalnia", na przekór wszystkim mym wrogom, którzy są również Twoimi wrogami. Obym mógł powiedzieć im śmiało ze świętymi: Non praesumat aliquis Deum se habere propitium qui benedictam Matrem offensam habuerit. - "Niech nikt nie ośmiela się spodziewać przebaczenia u Boga, kto obraża Jego najświętszą Matkę". (św. Bonawentura)
67. Dla otrzymania zaś przez Twoje miłosierdzie łaski prawdziwego nabożeństwa do Matki Najświętszej i szerzenia jego na całym świecie, dopomóż mi kochać Cię z całego serca, a do tego zamiaru racz przyjąć niniejszą szczerą modlitwę, jaką zanoszę razem ze św. Augustynem i wszystkimi, którzy naprawdę Cię kochają.
Modlitwa Św. Augustyna: "Tu es Christus, pater meus sanctus, Deus meus pius, rex meus magnus, pastor meus bonus, magister meus unus, adjutor meus optimus, dilectus meus pulcherrimus, panis meus vivus, sacerdos meus in aeternum, dux meus ad patriam, lux mea vera, dulcedo mea sancta, via mea recta, sapientia mea praeclara, simplicitas mea pura, concordia mea pacifica, custodia mea tota, portio mea bona, salus mea sempiterna..." Christe Jesu, amabilis Domine, cur amavi, quare concupivi in omni vita mea quidquam praeter te Jesum Deum meum? Ubi eram quando tecum mente non eram? Jam ex hoc nunc, omnia desideria mea, incalescite et effluite in Dominum Jesum; currite, satis hactenus tardastis; properate quo pergitis; quaerite quem quaeritis. Jesu, qui non amat te anathema sit; qui te non amat amaritudine repleatur... O dulcis Jesu, te amet, in te delectetur, te admiretur omnis sensus bonus tuae conveniens laudi. Deus cordis mei et pars mea, Christe Jesu, deficiat cor meum spiritu suo, et vivas tu in me, et concalescat in spiritu meo vivus carbo amoris tui, et excrescat in ignem perfectum; ardeat jugiter in ara cordis mei, ferveat in medullis meis, flagret in absconditis animae meae; in die consummationis meae consummatus inveniar apud te. Amen."
"Ty jesteś Chrystus, ojciec mój święty, Bóg mój miłościwy, król mój potężny, pasterz mój dobry, jedyny mój nauczyciel, najlepszy mój wspomożyciel, umiłowany mój najprzystojniejszy, chleb mój żywy, kapłan mój na wieki, przewodnik mój do ojczyzny, moje prawdziwe światło, moja święta słodycz, moja prosta droga, moja przeczysta prawda, moja czysta prostota, moja spokojna zgoda, cała moja ochrona, moja dobra część udziałowa, moje wieczne zbawienie..." "Jezu Chryste, umiłowany Panie, dlaczego kochałem, dlaczego pożądałem w całym moim życiu czegoś innego oprócz Ciebie, Jezu Mój Boże? Gdzie się podziewałem kiedy nie byłem z tobą zjednoczony duchowo? Odtąd już wszystkie moje pragnienia, rozpalcie się i wznieście się do Pana Jezusa; biegnijcie, dość już od tej pory opieszałości, biegnijcie dokąd zmierzacie; znajdujcie kogo szukacie. Jezu, kto cię nie miłuje niech będzie przeklęty; kto cię nie kocha niech wypełni się goryczą..." "O słodki Jezu, niech Cię kocha, niech się Tobą zachwyca, niech Cię podziwia wszelki rozum odpowiedni do tego aby Cię chwalić. Boże mój i moja nieoddzielna części duszy, Jezu Chryste, niech ustanie w moim sercu mój własny duch, a Ty obyś żył we mnie, i niech rozpali się w moim wnętrzu żywy węgiel twojej miłości, i niech wzrasta aż ogień rozpali się zupełnie, niech płonie nieustannie na ołtarzu mojego serca, niech bucha w moich wnętrznościach, niech płonie w skrytości mej duszy, a w dniu mojego zgonu, obyś zastał mnie doskonale ukończonym. Amen."