Przedmowa
Historia sprzedaży jest stałym procesem, w trakcie którego odnotowano kilka prawdziwych przełomów zmieniających kompletnie całą branżę. Te przełomy, polegające na radykalnej zmianie myślenia i charakteryzujące się znaczącą poprawą wyników sprzedaży, należą do rzadkości. Z okresu zeszłego stulecia potrafię podać tylko trzy. Pierwszy miał miejsce około stu lat temu, gdy firmy ubezpieczeniowe odkryły, że mogą podwoić sprzedaż dzięki wprowadzeniu prostej zmiany w strategii sprzedaży. Zanim nastąpił ten wielki przełom, polisy ubezpieczeniowe - podobnie jak wiele innych produktów, takich jak meble, artykuły gospodarstwa domowego i wyposażenie kapitałowe - były sprzedawane przez osoby, które pozyskiwały nowych klientów, a potem odwiedzały je co tydzień, żeby zebrać składki ubezpieczeniowe albo ratalne opłaty. Kiedy sprzedawca pozyskał około stu klientów, zbieranie tygodniowych składek zajmowało mu tyle czasu, że nie był już w stanie szukać nowych zleceń. Wtedy jakiś anonimowy geniusz wpadł na pomysł, który rozwinął się w coś, co dziś nazywamy modelem hunter-farmer. Załóżmy, że zamiast jednej osoby zajmującej się sprzedawaniem polis i zbieraniem składek mamy dwie, które dzielą oba te zadania między siebie. Dzięki temu zyskujemy producentów, którzy sprzedają, i inkasentów - mniej doświadczonych, a co za tym idzie, tańszych pracowników - których zadaniem jest dbanie o obecnych klientów i zbieranie tygodniowych składek. Wdrożenie tego rozwiązania przyniosło spektakularny sukces i szybko odmieniło całą branżę ubezpieczeniową. Nowa koncepcja natychmiast została wykorzystana również w innych gałęziach rynku. Wtedy sprzedawanie po raz pierwszy stało się "czystą" profesją, nieobciążoną obowiązkiem zbierania składek.
Drugi przełom
Nie wiemy dokładnie, kiedy po raz pierwszy zastosowano podział na producenta i inkasenta, ale datę drugiego przełomu znamy już bardzo dobrze. Miał on miejsce w czerwcu 1925 roku, gdy E.K. Strong wydał The Psychology of Selling. Ta nowatorska praca wprowadziła koncepcję technik sprzedaży zawierającą między innymi takie hasła jak cechy i korzyści, radzenie sobie z odmowami, zamykanie sprzedaży oraz (być może najważniejsze) pytania otwarte i zamknięte. Pokazała ona, że są rzeczy, których ludzie mogą się nauczyć, aby sprzedawać skuteczniej. W ten sposób narodziła się branża szkoleń sprzedawców.
Patrząc na to z perspektywy dzisiejszej wiedzy, wiele z rzeczy, o których pisał Strong, brzmi surowo i robi wrażenie zbyt uproszczonych. Nie da się jednak zaprzeczyć, że Strong - oraz jego zwolennicy - na zawsze zmienił oblicze sprzedaży. Być może najważniejszą z jego tez było ta, że sprzedawanie nie jest wrodzoną zdolnością, lecz zestawem definiowalnych umiejętności, których można się nauczyć. A w roku 1925 było to naprawdę radykalne podejście. Dzięki niemu branża sprzedaży stała się dostępna dla szerszego grona osób, co przyniosło znaczący wzrost skuteczności (tak przynajmniej wynika z anegdotycznych doniesień z tamtych czasów).
Trzeci przełom
Trzeci przełom dokonał się w latach 70. XX wieku, gdy badacze zainteresowali się koncepcją mówiącą, że techniki i umiejętności sprawdzające się przy małych transakcjach mogą być zupełnie inne niż te, które dają najlepsze rezultaty przy dużych, bardziej złożonych transakcjach. Miałem szczęście osobiście uczestniczyć w tej rewolucji. W latach 70. kierowałem dużym projektem badawczym, który obejmował 10 tysięcy sprzedawców w 23 krajach. Przyjrzeliśmy się ponad 35 tysiącom rozmów z klientami i próbowaliśmy się dowiedzieć, dlaczego w warunkach złożonej sprzedaży niektórzy sprzedawcy odnoszą większe sukcesy niż inni. Podczas tego dwudziestoletniego projektu wydaliśmy wiele książek - pierwszą z nich była Sprzedaż metodą SPIN. To zapoczątkowało nową erę, którą obecnie nazywamy erą sprzedaży doradczej. Był to przełom, ponieważ doprowadził do powstania bardziej wyszukanych modeli sprzedawania złożonych produktów i usług, a także - podobnie jak w przypadku poprzednich przełomów - przyczynił się do znaczącego wzrostu wydajności w sprzedaży.
Ostatnie 30 lat charakteryzowało wprowadzenie wielu drobnych udoskonaleń w sprzedaży. Nie było jednak żadnego nowatorskiego pomysłu, który moglibyśmy nazwać przełomowym. To prawda, że zautomatyzowano cykl sprzedaży, wprowadzono koncepcję procesu sprzedaży i zaczęto zarządzać relacjami z klientami. Technologia odgrywa coraz większą rolę w branży sprzedaży. Internet sprawił, że sprzedaż transakcyjna znacząco się zmieniła. Jednak są to stopniowe zmiany, które tylko nieznacznie (albo nawet wcale) wpływają na wzrost wydajności. Moim zdaniem żadna z nich nie ma znamion prawdziwego przełomu - takiego, który zmienia charakter sprzedaży i w sposób istotny zwiększa jej skuteczność.
Rewolucja w świecie zakupów
Co ciekawe, zaobserwowaliśmy jeden przełom po drugiej stronie interakcji sprzedawca - klient. W latach 80. ubiegłego wieku dział zakupów przeszedł ważną rewolucję. W wielu firmach uznano wówczas, że jego znaczenie jest tak małe, iż konieczne jest ograniczenie jego wielkości poprzez wprowadzenie cięć. Jednak dzięki temu przełomowi dział zakupów zamienił się w znaczącą strategiczną siłę. Pracownicy działu zakupów, wyposażeni w skuteczne metodologie kupowania, takie jak strategie segmentacji dostawców, i nowatorskie modele zarządzania łańcuchami dostaw, musieli całkowicie zmienić swoje myślenie na temat sprzedaży.
Byłem bardzo ciekaw, jak świat sprzedaży zareaguje na tę zmianę. Następny przełom musiał być reakcją na tę rewolucję w świecie zakupów. Jednak nic wielkiego się nie działo. To trochę tak, jakby czekać na nieuchronne trzęsienie ziemi. Wiesz, że na pewno któregoś dnia nastąpi, ale nie potrafisz dokładnie przewidzieć, kiedy to będzie - masz tylko przeczucie, że nadchodzi, że coś się niedługo wydarzy.
Czwarty przełom?
W ten sposób doszedłem do Sprzedawaj jak Challenger i pracy ludzi z CEB. Jest jeszcze zbyt wcześnie, aby ocenić, czy to jest przełom, na który od dawna czekamy - to dopiero pokaże czas. Jednak bez wątpienia badania tych osób mają wszystkie pierwsze oznaki przełomowego odkrycia. Po pierwsze, tak samo jak w poprzednich przykładach, są one sprzeczne z konwencjonalną wiedzą. Ale my potrzebujemy czegoś więcej. Wiele szalonych pomysłów stanowi zagrożenie dla tradycyjnego myślenia. Tutaj jednak, tak jak w przypadku poprzednich przełomów, liderzy sprzedaży, którzy zaczynają rozumieć, o co chodzi w nowym modelu, mówią: "Oczywiście! To jest sprzeczne z intuicją, lecz całkowicie sensowne. Czemu ja wcześniej na to nie wpadłem?". Logika, którą odnajdziesz w Sprzedawaj jak Challenger, poprowadzi Cię do nieuchronnego wniosku, że przedstawiony tutaj sposób myślenia jest zupełnie inny niż ten, do którego jesteś przyzwyczajony - i że on działa.
Nie zamierzam psuć autorom tej książki przyjemności ujawnienia wszystkich szczegółów ani ostatecznych wniosków. O tym przeczytasz już za chwilę. Powiem Ci tylko, dlaczego uważam, że badania, które przeprowadzili, są najbardziej przełomowe ze wszystkich dotychczasowych analiz procesu sprzedaży. Postaram się uzasadnić, dlaczego odważyłem się tutaj zastosować rzadką i upragnioną etykietę "przełom w sprzedaży".
To jest solidne badanie
To badanie jest solidne i wierzcie mi, że nie rzucam tych słów na wiatr. Wiele tak zwanych badań z dziedziny sprzedaży zawiera metodologiczne dziury, które są tak duże, że zmieściłby się w nich samolot odrzutowy. Żyjemy w epoce, w której każdy konsultant i każdy autor książki używa słowa "badania", aby udowodnić skuteczność tego, co sprzedaje. Kiedyś badania były dobrym sposobem na zdobycie wiarygodności; teraz pomagają tę wiarygodność utracić. Klienci podchodzą z cynizmem do niczym niepodpartych twierdzeń (i słusznie), które kryją się pod nazwą "badania", takich jak: "Nasze badania dowiodły, że sprzedaż wzrosła niemalże dwukrotnie po wdrożeniu naszego programu szkoleniowego" albo "Dzięki naszym badaniom odkryliśmy, że satysfakcja klientów wzrosła o 72 procent, gdy sprzedawcy zastosowali nasz model siedmiu stylów kupowania". Tego typu twierdzenia nie mają żadnego podparcia w faktach i podważają wiarygodność prawdziwych, solidnych badań.
Kiedyś na pewnej konferencji w Australii usłyszałem, że firma CEB rozpoczęła fascynujące nowe badanie dotyczące skuteczności w sprzedaży. Muszę przyznać, że choć szanowałem CEB i jego solidną metodologię, byłem tak bardzo zniechęcony do tego typu działań, że pomyślałem sobie: "To pewnie będzie kolejne rozczarowanie". Gdy wróciłem do biura w Wirginii, zaprosiłem do siebie na jeden dzień zespół badaczy. Wspólnie przeprowadziliśmy drobiazgową analizę ich metodologii. Przyznaję, że spodziewałem się, iż znajdę wiele luk w ich pracy. Przede wszystkim miałem dwie duże obawy:
Podzielenie sprzedawców na pięć różnych typów. Na podstawie badań wyciągnięto wniosek, że sprzedawcy dzielą się na pięć różnych kategorii:
Pracuś
Challenger
Specjalista od relacji
Samotnik
Specjalista od rozwiązywania problemów
Taki podział wydawał mi się naiwny i arbitralnie narzucony. Jakie argumenty go uzasadniają? Dlaczego jest pięć kategorii, a nie siedem? Albo nie dziesięć? Takie pytania zadawałem specjalistom z CEB. Wyjaśnili mi, że nie wymyślili tych kategorii sami, lecz zaobserwowali ten podział podczas licznych i bardzo rozbudowanych analiz statystycznych. Rozumieli - w przeciwieństwie do wielu innych badaczy - że te pięć grup odnosi się do zachowań, a nie sztywnych typów osobowości. Byłem zadowolony, że zdali mój pierwszy test.
Pułapka polegająca na dzieleniu pracowników na tych, którzy mają dobre wyniki, i tych, którzy mają słabe wyniki. W wielu badaniach nad skutecznymi metodami sprzedaży porównuje się tych, którzy odnoszą sukcesy, z tymi, którzy mają najsłabsze wyniki. Ja sam postępowałem w ten sposób, gdy prowadziłem swoje pierwsze badania. W rezultacie dowiedziałem się bardzo dużo o najsłabszych sprzedawcach. Gdy prosisz pracodawcę, żeby porównał swoje największe gwiazdy z najgorszymi pracownikami, odkryjesz, że z łatwością wymieni on wszystkie wady tych drugich, ale dużo trudniej będzie mu określić dokładnie, co sprawia, że ci najlepsi osiągają najwyższą sprzedaż. Znam to dobrze z autopsji - sam również szybko nauczyłem się rozpoznawać cechy najsłabszych sprzedawców (i niewiele ponad to). Jeśli moje badania miały mieć jakiekolwiek znaczenie, musiałem porównać najlepszych sprzedawców z tymi przeciętnymi. Dlatego uspokoiłem się, gdy specjaliści z CEB zapewnili mnie, że zastosowali dokładnie to samo podejście.
Próbka badanych była imponująca
Bardzo często zdarza się, że badania rynku sprzedaży wykorzystują małe próbki - od 50 do 80 uczestników zatrudnionych w zaledwie trzech, czterech firmach. Badanie na większą skalę jest trudniejsze do przeprowadzenia i dużo kosztowniejsze. Ja sam przeprowadzałem swoje badania na tysiącu lub więcej badanych nie dlatego, że odpowiadał mi taki szeroki zakres, ale dlatego, że - wziąwszy pod uwagę duże zróżnicowanie danych z sektora sprzedaży - nie miałem żadnego wyboru, jeśli zależało mi na tym, aby moje wnioski były znaczące ze statystycznego punktu widzenia. W badaniach nad profilem Challenger początkowa próbka wynosiła 700, ale z czasem wzrosła ona do 6000. Taka liczba jest imponująca według każdych standardów. Jeszcze większe wrażenie robi to, że badania objęły 90 firm. Mając tak wielką próbkę, można wykluczyć wiele czynników, które w innych okolicznościach uniemożliwiłyby uogólnianie wniosków i traktowanie sektora sprzedaży jako całości. Odkrycia CEB nie dotyczą konkretnej firmy ani branży. Obejmują cały obszar związany ze sprzedażą - a to jest bardzo ważne.
Wyniki były inne, niż spodziewali się badacze
Nigdy nie ufam badaniom, w których wnioski są identyczne z oczekiwaniami. Badacze, podobnie jak wszyscy inni ludzie, mają określone przekonania i koncepcje. Jeśli wiedzą, czego szukają, to za wszelką cenę starają się to znaleźć. Byłem naprawdę zadowolony, gdy usłyszałem, że badacze z CEB byli zaskoczeni wynikiem swoich badań, który był niemalże kompletnym przeciwieństwem tego, czego się spodziewali. To bardzo dobry znak, wskazujący na to, że warto się pochylić nad tymi badaniami. Spójrz jeszcze raz na te pięć profili:
Pracuś
Challenger
Specjalista od relacji
Samotnik
Specjalista od rozwiązywania problemów
Gdyby poproszono dyrektorów do spraw sprzedaży, aby wybrali jeden, najlepszy ich zdaniem profil, większość wskazałaby na Specjalistę od relacji. Tego samego spodziewali się badacze. Ale byli w błędzie. Badania wykazały, że Specjaliści od relacji rzadko osiągają wspaniałe wyniki. Natomiast sprzedawcy reprezentujący profil Challenger, którzy nie są łatwi w zarządzaniu i charakteryzują się wysoką asertywnością zarówno w stosunku do klientów, jak i do własnych przełożonych, zdecydowanie przodują w tej klasyfikacji. Czytając tę książkę, przekonasz się, że to zwycięstwo było naprawdę znaczące. Przewaga Challengerów nad pozostałymi sprzedawcami była jeszcze większa, gdy w grę wchodziły duże, złożone transakcje.
Koniec ery sprzedaży opartej na relacjach
Jak możemy wytłumaczyć te - wydawałoby się, że sprzeczne ze sobą - odkrycia? Matt Dixon i Brent Adamson prezentują bardzo przekonujące wyjaśnienie. Pozwólcie, że wtrącę swoje trzy grosze. Wiedza konwencjonalna od dawna mówi, że sprzedawanie jest oparte na relacjach, dlatego w złożonych transakcjach dobre relacje są podstawą każdego sukcesu. Jednak od ostatnich dziesięciu lat obserwujemy coraz więcej przesłanek sugerujących, że sprzedaż oparta na relacji może być mniej skuteczna niż kiedyś. Moje własne badania na temat tego, co klienci najbardziej cenią u sprzedawców, są dobrym przykładem. Gdy zapytaliśmy 1100 klientów, co jest dla nich najważniejsze u sprzedawców, zaskoczyło nas to, jak rzadko wspominali oni o dobrych relacjach. Wydaje się, że stara metoda "zbuduj relację, a sprzedaż przyjdzie ci z łatwością" przestała być skuteczna. Nie twierdzę wcale, że relacje są nieważne. Moim zdaniem lepsze wyjaśnienie będzie takie, że relacje przestały być bezpośrednio powiązane z decyzją o kupnie. Dzisiaj często można usłyszeć od klientów takie słowa: "Mam wspaniałe relacje z tym sprzedawcą, ale kupuję u jego konkurencji, ponieważ tam dostaję lepszą wartość". Osobiście sądzę, że relacje z klientem są rezultatem udanej sprzedaży, a nie jej przyczyną. To nagroda, którą sprzedawca otrzymuje w zamian za dostarczenie klientowi określonej wartości. Jeśli nauczysz klientów myśleć w inny sposób i pokażesz im nowe pomysły - a to właśnie robi Challenger - to zasłużysz na prawo do zbudowania z nimi relacji.
Prawdziwe wyzwanie
Głównym celem tej książki jest pokazanie wyższości Challengerów nad pozostałymi sprzedawcami w kategoriach wpływania na klientów, a co za tym idzie, również na wyniki sprzedaży. Wielu ludzi jest zaskoczonych tym odkryciem - i podejrzewam, że część czytelników będzie miała podobne odczucia. Jednak choć koncepcja mówiąca o profilu Challengera jest nowa, wszędzie dookoła możemy zaobserwować dowody potwierdzające jej prawdziwość. Badania prowadzone wśród klientów przynoszą ciągle ten sam wniosek: dla nich najwyższą wartość mają ci sprzedawcy, którzy skłaniają ich do myślenia, prezentują nowe pomysły, a także znajdują ciekawe i innowacyjne sposoby na rozwijanie ich firm. W ostatnich latach klienci zaczęli się domagać od sprzedawców większej wiedzy i doświadczenia. Oczekują, że nauczą się od nich czegoś, czego dotąd nie umieli. A to są właśnie główne umiejętności Challengera. To umiejętności przyszłości, dlatego każdy sprzedawca, który zignoruje ten komunikat, naraża się na problemy.
Zajmuję się innowacją w sprzedaży przez całe swoje zawodowe życie, więc nie spodziewam się, że zaprezentowanie tych ważnych badań przyniesie natychmiastową rewolucję. Zmiana będzie powolna i bolesna. Wiem jednak, że znajdzie się kilka firm, które wykorzystają zawartą tutaj wiedzę i od razu wprowadzą potrzebne zmiany. Te firmy będą się cieszyły dużymi zyskami i osiągną znaczącą przewagę nad konkurencją dzięki temu, że jako pierwsze zbudują zespoły Challengerów. Badania CEB dowodzą, że żyjemy w epoce, w której sama innowacyjność nie gwarantuje firmie sukcesu. To, jak sprzedajesz, stało się ważniejsze od tego, co sprzedajesz. Skuteczny zespół sprzedawców daje trwalszą i solidniejszą przewagę konkurencyjną niż sprzedawanie wspaniałych produktów. W tej książce znajdziesz czytelny i rozsądny plan, jak stworzyć taki zespół. Moja rada jest następująca: przeczytaj to, przemyśl to i wprowadź to w życie. Skorzystasz na tym zarówno Ty sam, jak i Twoja firma.
Profesor Neil Rackham
autor książki Sprzedaż metodą SPINa