Wprowadzenie - Piotr ornoch
Książka "Słowa ciszy. Zen w więzieniu" to książka niecodzienna. Z jednej strony jest to książka, która bez wątpienia możemy zaliczyć do tzw. literatury o tematyce duchowej. Z drugiej zaś strony, głos zabierają w niej przede wszystkim nie wielcy mistrzowie, guru czy mistycy, ale więźniowie. Ludzie, którzy spędzili czy wciąż spędzają czasem ogromną część swego życia za kratami. Jakże często jest to wynikiem strasznych rzeczy, które popełnili w przeszłości. Dzięki Stowarzyszeniu "Przebudzeni" dostali szansę zetknięcia się z czymś wciąż rzadkim w dzisiejszym świecie - głęboką praktyką duchową.
Zmiany w ich życiu, refleksje, przewartościowania, jakie to zetknięcie i wejście w tę praktykę u nich wywołały i zostały przez nich opisane, skomentowane w wydrukowanych tu listach, są tematem tej książki. Muszę przyznać, że są to rzeczy poruszające i obalające powszechne schematy myślowe.
Piszący więźniowie niejednokrotnie prezentują się tu jako ludzie obdarzeni niezwykle głęboką wrażliwością, zwykle oddartą z taniego sentymentalizmu, często ubraną w zbroję buntu i sprzeciwu wobec świata, swego losu, wobec samych siebie. Ich przemyślenia, doświadczenia bywają bardzo dojrzałe i głębokie. Ich chęć zmiany swojego życia w wyniku tych refleksji zdaje się często bardzo szczera i "przetrawiona". Można zadać pytanie, na ile medytacje, których dzięki Stowarzyszeniu "Przebudzeni" popróbowali a nie raz i w które zaangażowali się całą swą istotą, pomogły im odkryć w sobie i wydobyć na powierzchnię tę wspomnianą wrażliwość, empatię i determinację w kierunku przemiany?
Dla osób, które same praktykują, odpowiedź jest oczywista, a książka ta może to ich przekonanie podbudować, umieszczając je jednak w nowym, dotąd nieznanym życiowym kontekście. Dla pozostałych "Słowa ciszy..." mogą być przyczynkiem, inspiracją do refleksji nad rolą i znaczeniem duchowości w naszym życiu w ogóle.
Gorąco zachęcam do lektury.
Piotr Ornoch
Medytacja pomarańczy, wspomnienia z Karma Guen.
O Stowarzyszeniu "Przebudzeni"
Jesteśmy organizacją pożytku publicznego, która poprzez medytację zen wspiera osoby poszukujące równowagi wewnętrznej. Stosujemy medytację jako narzędzie resocjalizacji i samorozwoju. Działamy na rzecz osób przebywających w zakładach karnych oraz wszystkich, którzy dążą do wewnętrznej harmonii, wyciszenia i podniesienia efektywności swojego umysłu.
Pracujemy z ludźmi z różnych środowisk społecznych i zawodowych. W miarę możliwości angażujemy się w wymierne formy pomocy służące lepszemu funkcjonowaniu i zrozumieniu społeczeństwa ("Wsparcie na starcie").
Podstawą naszych działań jest silny przekaz etyczny i wartości wywodzące się z buddyzmu, które w swej uniwersalności są bliskie każdemu, bez względu na pochodzenie, wiarę, płeć i przekonania.
Podstawową działalnością, która dała początek Stowarzyszeniu Przebudzeni, jest niesienie pomocy i wsparcia osobom osadzonym w zakładach karnych. Nasi podopieczni odbywają karę za złamanie prawa, jednak czas spędzony w więzieniu jest dla nich ogromną szansą na dokonanie transformacji, zmianę postawy życiowej i wartości, którymi się dotychczas kierowali. Wielu osadzonych pragnie takiej zmiany, lecz potrzebuje mądrego przewodnictwa. Naszym celem jest pomóc im wykorzystać ten czas jak najlepiej, aby przebudzili się i po wyjściu na wolność mogli zacząć nowe, lepsze życie.
Nasze cele:
- Kształtowanie prospołecznych postaw wśród skazanych;
- Inicjowanie i wspieranie kontaktu z dorobkiem kultury w zakładach karnych, wspieranie działalności twórczej skazanych;
- Wspieranie edukacji publicznej skazanych i zapewnienie im podręczników oraz innych materiałów edukacyjnych;
- Organizowanie edukacji prawnej;
- Zapobieganie powrotowi do środowiska przestępczego skazanych.
Medytacja w więzieniach
Współpracujemy z zakładami karnymi na Dolnym Śląsku, gdzie prowadzimy spotkania medytacyjne dla osób odbywających karę. Spotkania mają charakter grupowy oraz indywidualny, prowadzone są przez członków Stowarzyszenia. W każdej jednostce, w której działamy, znajduje się kilkoro osadzonych praktykują medytację zen. Efekty spotkań oraz osobistej praktyki więźniów doceniane są przez zakłady karne, których pracownicy dostrzegają zmiany zachodzące w postawie osób praktykujących - spadek agresji, zwiększenie samokontroli oraz wyciszenie się.
Kontakt listowny
Wielu naszych podopiecznych to osoby, które nie mają rodziny lub z różnych przyczyn nie utrzymują kontaktu z bliskimi. Dla tych osób bardzo ważnym aspektem utrzymania kontaktu ze światem "zza muru" jest możliwość korespondencji, którą im oferujemy. Dzięki temu osoby osadzone mogą zbudować relację z kimś z zewnątrz i uczą się ją pielęgnować. Listowna wymiana myśli ma bardzo pozytywny wpływ na proces resocjalizacji, pomaga w budowaniu umiejętności wyrażania swoich myśli i poglądów, dzielenia się ważnymi sprawami oraz wpływa dodatnio na rozwój osobisty, zarówno intelektualnie jak i emocjonalnie.
Dary, które rozwijają
Za równie ważny element wsparcia dla osób odbywających karę, uważamy literaturę. Zbieramy książki o tematyce ogólnej i buddyjskiej, magazyny i prasę oraz płyty z muzyką i filmami. Materiały te przesyłamy naszym podopiecznym, by pobudzić ich w kreatywnym i rozwijającym spędzaniu czasu, którego mają nadto. Dbamy by merytoryczna jakość oraz wartości przekazywane w udostępnianych przez nas materiałach wspierały proces resocjalizacji i samorozwoju osób osadzonych.
Wsparcie w organizacji życia na wolności
Po odbyciu kary większość osób odzyskujących wolność musi zmierzyć się z koniecznością zbudowania swojego życia od nowa. W wymiarze emocjonalnym są to najczęściej: potrzeba wyjścia z kręgu wykluczenia społecznego, odzyskania zaufania najbliższych, poczucia własnej wartości oraz utrzymania wiary we własne siły i kręgosłup moralny. W wymiarze materialnym osoby te mierzą się z realiami życia codziennego - zapewnienia sobie mieszkania oraz pracy i środków do życia, co często po wielu latach spędzonych w więzieniu jest bardzo trudne.
Pragniemy aby osoby, które odbyły karę, mogły stanąć na własne nogi. W miarę możliwości pomagamy w znalezieniu mieszkania i pracy oraz zapewniamy drobne wsparcie materialne w postaci darów. Kontynuujemy również spotkania medytacyjne, które odbywają się już na wolności i dajemy przewodnictwo w osobistej praktyce każdemu z naszych podopiecznych.
Czego potrzebują więźniowie?
Mając na uwadze powyższe potrzeby osób osadzonych oraz wychodzących na wolność, zbieramy dla nich artykuły i produkty, do których należą m.in.:
- Artykuły piśmiennicze: notesy, długopisy, znaczki pocztowe, koperty;
- Literatura i prasa o tematyce ogólnej, samorozwoju lub buddyjskiej oraz słowniki i literatura szkolna;
- Płyty CD i DVD z muzyką lub filmami;
- Karty telefoniczne;
- Odzież;
- Artykuły higieniczne;
- Produkty spożywcze.
Chcesz nam pomóc? Zostań wolontariuszem!
Wolontariuszem może zostać każdy, kto podziela misję i wartości Stowarzyszenia Przebudzeni. Jako wolontariusz możesz działać na kilka sposobów:
- Prowadząc korespondencję listowną z więźniami w duchu uniwersalnych wartości, które buddyści nazywają Dharmą;
- Pomagając osobom, które po dobyciu kary opuszczają zakład karny w organizacji nowego życia;
- Pomagając w zbieraniu i dostarczaniu do zakładów karnych paczek z artykułami przeznaczonymi dla więźniów.
Masz inny pomysł? Przedstaw go nam, a być może wspólnie zrobimy coś dobrego dla innych!
Wsparcie - Dana Paramita
Działalność pożytku publicznego jaką prowadzimy opiera na pracy charytatywnej i darowiznach[1]. Tylko dzięki wam to może trwać dalej. Jeśli popierasz działania Stowarzyszenia "Przebudzeni" i chciałbyś nas wesprzeć możesz przekazać darowiznę na poniższe konto.
Datki proszę wpłacać na konto[2]:
Stowarzyszenie "Przebudzeni"
ul. Jelenia 38/29, 54-242 Wrocław
tel. +48 886 655 229
KRS 0000332605
Nr konta: 44 2490 0005 0000 4530 6011 8823
Tytuł: Darowizna na cele statutowe
Regon: 021023105 NIP: 8942978342
http://przebudzeni.org
Listy z 2008/2009 r.
Jak mogę pomagać innym ludziom? - Krzysztof K.
To pytanie to ugór w moich myślach.
Nie wiem w ogóle, z której strony do tego mam podejść. Chyba takie tematy jak charytatywność to zalatują mi populizmem i hipokryzją.
Czytając ostatnio książki na temat buddyzmu wiele razy trafiałem na słowo altruizm. Bardzo nieufnie podchodzę do wszelkich zjawisk, które zawierają się w tych słowach. Uważam, że większość organizacji i ludzi stojących na ich czele robiąc to, robią to dla siebie. Dobrze, że przy okazji pomagają innym, ale ta ideologia, którą próbują wciskać wcale mnie nie przekonuje, a nawet odpycha. Wiele pary idzie w gwizdek.
Mamy największy wpływ na rodzaj i zakres jak i jakość. Uważam, że mam kilka takich cech, które mogą być pozytywnie odebrane przez otoczenie, ale nie chcę dziś o nich pisać.
Krzysztof K.
Jak mogę pomagać innym ludziom? (2) - Krzysztof K.
Jak pisałem ostatnio - temat ten jest dla mnie trudny, co tym bardziej popycha mnie w stronę kreatywności. Taka myśl, która towarzyszy mi, gdy się nad tym zastanawiam dotyczy tego, jak odebrana może być chęć obdarzenia kogoś pomocą.
W moim życiu ci wszyscy pomocnicy, o których się otarłem, zachowywali się z subtelnością konia pociągowego. Ich chęć ofiarowania czegoś była okraszona taką ilością żółci i przekonania o słuszności ich metody osiągnięcia szczęścia, iż nie ufam z założenia takim ludziom. Więzienne kontakty z psychologami jeszcze mnie w tym utwierdziły.
No, ale do sedna. Takimi sposobami (obszarami), na płaszczyźnie których można pomagać, uważam, że jest pomoc materialna oraz pomoc psychologiczno - duchowa. Uważam, że pomoc w sferze materialnej nie jest tym, co chciałbym robić. Jestem spaczony wszelką nieprawością i bardzo na nią wyczulony w sferach swojego życia i mógłbym doprowadzić do jakiejś paranoi, nie potrafiąc posłużyć się kompromisem. Do tego uważam, że takie działania są pudrowaniem syfilisu. Łagodzą objawy, ale są dalekie od usunięcia przyczyn. Natomiast uświadomienie komuś realiów położenia oraz zasugerowanie sposobów ku ich rozwiązaniu jest chyba dobrą drogą.
Dodam jeszcze, iż takie działanie chyba można określić słowem altruizm, bez jego nadużywania. Przynajmniej ja, gdy widzę, że ktoś skorzystał z jakiejś mojej rady i dzięki niej potrafił inaczej odnieść się do siebie, odczuwam satysfakcję oraz nie oczekuję nic w zamian. W przypadku pomocy materialnej obawiam się, że szczerość takiego działania mogłaby ulec zachwianiu. Często zależności pomiędzy pomagającym a pomocobiorcą nabierają niewłaściwych proporcji, a z moimi ciągotkami mogłoby się to rozrosnąć do rozmiarów monstrualnych.
Nie potrafię na dziś wskazać konkretnie, czego bym chciał. Myślę, że cały czas robię to, o czym wspomniałem. Mam chyba coś, co mógłbym nazwać darem łagodzenia wszelkich drażliwości. Przy mnie ludzie się uśmiechają i zaczynają myśleć. Nie chcę za bardzo rozwodzić się nad genezą tego, ale chyba wynika to z tego, że zbiera się to, co wcześniej się zasiało.
Krzysztof K.
Wiele jest dróg, ale cel jeden - Krystian
Witam Pani Magdo,
Ktoś powiedział, wiele jest dróg, ale cel jeden - oświecenie, przebudzenie. A dla mnie dalej nic - życie i tak nie ma sensu ani w formie przejściowej, ani jako całość. Dlaczego? Nie znajduję satysfakcji w niczym, celebracja życia mnie nie interesuje, nie mojego i nie w tym miejscu. Brzydziłbym się samym sobą, jeśli polubiłbym więzienie. Jest granica rozsądku, ale przy moim, ta granica została przekroczona. Powiem szczerze: i tak przedłużyła Pani moje życie przynajmniej o dwa lata, więc dziękuję, nie tyle może za przedłużenie mojej marnej egzystencji, co za Pani cenny czas, który była Pani łaskawa mi poświęcić. A tutaj, co bym sobie nie wymyślił - to tak marne, że za słabe, żeby mnie zachęciło do życia.
To jest jak bezsens w czymś bezsensownym. Człowiek może przynajmniej etapy życia czynić z sensem i mieć jakiś cel. W moim przypadku cel to umrzeć w więzieniu - to po co się męczyć 30 lat, jak to dodatkowe lata cierpienia. Nie mogę pozwolić sobie na niecierpienie w więzieniu, albowiem nie chodzi tylko o mnie, ale o bardzo wielu ludzi, których spotyka podobny los i przez błędy popełnione często w niewiedzy, zaślepieniu czy w silnym wzburzeniu, przez manipulację innych, strach czy fałszywe ideały - to zawsze są tak samo ofiarami swoich własnych błędów.
Tak więc człowiek taki jak ja musi cierpieć i cierpią inni z mojego powodu.
Krystian
Ilustrator Grzegorz Grejdus
Fotograf Piotr Rybicki
Fotograf Magdalena Wronecka
Redaktor Michał Bopson Kowalczyk
Fotograf Rafał Kostrzewa
Korektor Michał Bopson Kowalczyk
? Michał Bopson Kowalczyk, 2020
? Stowarzyszenie "Przebudzeni", 2020
? Grzegorz Grejdus, ilustracje, 2020
? Piotr Rybicki, fotografie, 2020
? Magdalena Wronecka, fotografie, 2020
? Rafał Kostrzewa, fotografie, 2020
Książka ta stanowi zbiór listów oraz wypowiedzi więźniów i wolontariuszy na przestrzeni wielu lat działań stowarzyszenia. To droga duchowej przemiany osób osadzonych oraz ich ścieżka powrotu do życia społecznego.
Zbiór ten zawiera prócz form tekstowych prace artystyczne osób osadzonych uczestniczących w projekcie.
ISBN 978-83-8221-780-3
Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero