1. Metoda, czyli co i jak badać?
1.1. Czy można naukowo ustalić, jaki jest najśmieszniejszy dowcip świata?
Richard Wiseman to iluzjonista i... profesor Uniwersytetu Hertfordshire, badacz zjawisk z psychologii codziennego życia i potocznego myślenia, na pierwszy rzut oka niepoważnych i niewartych uwagi naukowej: wiary w szczęście, zjawisk paranormalnych, horoskopów i numerologii, kłamstwa i - humoru. W 2002 roku, zainspirowany skeczem Latającego cyrku Monty Pythona1, w którym Ernest Scribbler wymyśla najśmieszniejszy dowcip na świecie, Wiseman postanowił podejść do zagadnienia empirycznie i rzeczywiście poszukać takiego żartu, który będzie nieodparcie śmieszny (LaughtLab... 2002; Wiseman 2010: 227-284). W skeczu dowcip jest tak zabawny, że każdy, kto go usłyszy, umiera ze śmiechu. Armia brytyjska wpada na pomysł, aby wykorzystać go jako broń na polu walki. Przetłumaczony (po jednym słowie przez każdego tłumacza, aby nie doprowadzić do ich samounicestwienia) na język niemiecki i recytowany przez angielskich żołnierzy na froncie, pozwala wygrać wojnę. Aby zatrzymać tę śmiercionośną moc dowcipu, w Konwencji Genewskiej zakazuje się jego opowiadania.
Wiseman postanowił w praktyce sprawdzić, co śmieszy ludzi, a przy okazji zweryfikować trzy najpowszechniej znane i uznawane teorie wyjaśniające atrakcyjność humoru. Projekt powstał we współpracy z British Science Association, przyjął nazwę LaughLab (Laboratorium śmiechu), a badania prowadzono z wykorzystaniem sieci internetowej, której użytkownicy przysyłali, a następnie także oceniali dowcipy. Zakres eksperymentu był imponujący: zgłoszono 40 tysięcy dowcipów, w których ocenianiu wzięło udział 350 tysięcy internautów z 70 krajów. Autor koncepcji badania szukał odpowiedzi na następujące pytania: "Czy mężczyźni i kobiety śmieją się z innego rodzaju dowcipów? Czy ludzi z różnych krajów śmieszą te same rzeczy? Czy nasze poczucie humoru zmienia się w miarę, jak się starzejemy? Jeśli zamierzasz opowiedzieć kawał o zwierzętach - najlepiej uczynić głównym bohaterem kaczkę, konia, krowę czy łasicę?" (Wiseman 2010: 228-229). Internauci oceniali poziom śmieszności czytanych dowcipów, a analiza badawcza dotyczyła korelacji między tematyką, częściowo także kompozycją żartów a socjometrycznymi (wiek, płeć) i etnicznymi (narodowość) charakterystykami uczestników.
Badania LaughLabu miały charakter popularyzatorski, więc trudno uznać ich efekty za przełomowe naukowo - nie taki był ich cel. Zaletą projektu była skala badań. Można mieć dwie uwagi krytyczne dotyczące metodologii. Po pierwsze, kluczowa dla uzyskania efektu humorystycznego wydawała się autorowi koncepcji tematyka żartów, wtórnie jedynie powiązana z ich cechami formalnymi czy mechanizmami poznawczymi. Po drugie, żarty nadsyłane przez internautów były wstępnie selekcjonowane, a właściwie cenzurowane: ze względu na brak ograniczenia wiekowego uczestników eksperymentu oceniających żarty odrzucano te uznane za wulgarne i obsceniczne. Tymczasem, zwłaszcza w przypadku żartów mających przynieść "ulgę psychiczną", to właśnie te zawierające dosadne słownictwo i poruszające tematy tabu mogły stanowić znaczną część materiału i należeć do najzabawniejszych.
Wnioski z badania były następujące: po pierwsze, teorie wyjaśniające funkcję zachowań humorystycznych nie wykluczają się, ludzie znajdują przyjemność i oceniają jako śmieszne zarówno żarty wyższościowe (np. ze stereotypowo traktowanych przedstawicieli innych nacji), przynoszące psychiczną ulgę (żarty z wieku, własnych ułomności, seksu) oraz te oparte na niespójności; po drugie wykazano znaczące zróżnicowanie poczucia humoru różnych nacji i grup społecznych: Amerykanie, Anglicy, Niemcy śmieją się z różnych dowcipów, podobnie jak kobiety i mężczyźni, osoby młodsze i starsze. Wiseman podaje także w funkcji ciekawostek inne, cząstkowe wyniki analiz, np. że średnia długość dowcipu to 103 słowa, za szczególnie zabawne uznawane są żarty i wyrazy zawierające głoskę "k", a za najśmieszniejsze zwierzę uważana jest kaczka.
W codziennych praktykach komunikacyjnych odpowiedź na pytanie, dlaczego coś nas śmieszy, wydaje się prosta: "bo jest śmieszne". Ale co to znaczy dla naszego umysłu, że coś jest śmieszne? W jaki sposób i dlaczego jest śmieszne? Dlaczego stereotypowo i parodystycznie przedstawiony Polak jako nosacz w memie śmieszy (il. 1)? Albo wulgaryzm i biedronka w metażarcie rysunkowym (il. 2) czy ironicznie ujęty kontrast między zachowaniem racjonalnym a nieracjonalnym, ale powszechnym, jak w serii memów z Drakiem (il. 3)? Dlaczego reagujemy na te fikcyjne wyobrażenia sytuacji i wydarzeń psychofizycznie - zainteresowaniem, poprawą nastroju, uśmiechem czy wręcz trudnym do opanowania rechotem? Co to mówi o naszym myśleniu i komunikowaniu się? Dlaczego tak lubimy się śmiać? Czy ta aktywność jest atrakcyjna dla naszego umysłu, a może też ciała, i w jaki sposób? Czy jest to korzystne dla nas jako członków społeczeństwa, nosicieli kultury i przedstawicieli gatunku? I czy z tej mentalnej atrakcyjności właśnie może wynikać popularność memów internetowych, najbardziej dziś symptomatycznej formy gatunkowej nowych mediów, z definicji nastawionej na wywołanie efektu humorystycznego?
Jak widać z nakreślonych powyższymi pytaniami perspektyw poszukiwania istoty humoru i komizmu, zjawiska te cechuje immanentna złożoność. Próby ich wyjaśnienia obejmują aspekty psychologiczne, społeczne, kulturowe, językowe, estetyczne, biologiczne i inne - właściwie trudno znaleźć dyscyplinę badań naukowych, która nie miałaby czegoś do powiedzenia na temat śmiechu i zjawisk komicznych. Warto badać humor, przyjmując sprecyzowane dyscyplinarnie i przedmiotowo spojrzenie metodologiczne, pozwala to uchwycić jego powtarzalne w skali uniwersalnej czy kulturowej funkcje, mechanizmy, cechy. Jednak aby zbliżyć się do odpowiedzi na fundamentalne pytania o to, co nas śmieszy, w jaki sposób, w jakim celu i jaki to ma sens, warto też spojrzeć na zjawisko komizmu w jego różnorodnych przejawach bez z góry narzuconych ograniczeń dyscyplin. Nie musi to wcale oznaczać anarchii metodologicznej ani bezładnego opisu zjawiska. Punktem wyjścia szerszego spojrzenia na badane zjawisko może być przedefiniowanie pola i przedmiotu badań oraz ich porządku, przy zachowaniu spójności dominującej metody opisu i analizy oraz przy określonych założeniach i celach podejmowanych działań interpretacyjnych i eksplikacyjnych.
Badawczy punkt widzenia w przypadku dyscyplin humanistycznych nigdy nie jest Foucaultowską "skrzynką z narzędziami" ani pustą laboratoryjną próbówką. Badacz języka, komunikacji i kultury sam jest wytworem kulturowo i społecznie wytwarzanych rzeczywistości symbolicznych; nie ma możliwości pozbycia się owego "sformatowania" przez język i kulturę ze swojego umysłu (zob. Vörös, Froese, Riegler 2016: 191). Nie jest obiektywny w znaczeniu: pozbawiony wstępnych założeń, obrazów, heurystycznych interpretacji rzeczywistości, bo nie da się wyłączyć dotychczasowej wiedzy i doświadczeń. W dodatku humanista bada rzeczywistość w dużej mierze wyobrażeniową, istniejącą intersubiektywnie, dzięki nadawanym jej w umysłach użytkowników znaczeniom. No i na koniec: podstawowym narzędziem badania i opisu rzeczywistości kulturowej i komunikacyjnej jest zwerbalizowana myśl2, a więc fundamentalna forma wytwarzania owej rzeczywistości przez człowieka, a zarazem jej produkt w ludzkim umyśle, w bezustannym procesie internalizacji-eksternalizacji (Berger, Luckmann 1983; Iwanicka 2013). Badacz jest więc równocześnie "twórcą i tworzywem". W takiej sytuacji humanista musi być obiektywny w znaczeniu poszerzonym: świadomy wymienionych uwarunkowań kognitywnych, epistemicznych i metodycznych; dobierający teoretyczne i metodologiczne narzędzia podejmowanych badań w taki sposób, aby owe uwarunkowania zauważać i uwzględniać w procesie analizy; definiujący swój badawczy punkt widzenia rozmyślnie i ze zrozumieniem konsekwencji tej decyzji.
"Nie ma czegoś takiego jak nauka wolna od filozofii, jest to tylko nauka, która jest uprawiana bez rozważania znajdujących się u jej podstaw założeń filozoficznych" - zauważa Daniel Dennett (2015: 32), co wydaje się dobrym komentarzem do wyżej wskazanej potrzeby świadomego zdefiniowania własnego miejsca i kondycji epistemicznej przez badacza zjawisk języka i kultury. W rozdziale 1.2 przedstawię możliwości teoriopoznawcze i metodologiczne, wobec których badacz powinien zająć stanowisko, w tym decyzje o przedmiocie badań, wyborze dyscypliny lub dyscyplin badań i paradygmatów w ich obrębie oraz dopasowania metody badawczej. Na tle owych kluczowych w naukowej refleksji dylematów w rozdziale 1.3 przedstawię koncepcję badania semantyki komizmu proponowaną w niniejszej książce.
1.2. Nauka i jej paradygmaty
Możliwości widzenia świata, w tym także widzenia naukowego, jest wiele i nie muszą to być ujęcia wzajemnie się wykluczające. Każde z nich może skupiać uwagę na innych cechach zjawiska. Ważne jest, aby owe teorie - jako modele interpretacyjne - nie zafałszowywały badanej rzeczywistości i nie pozostawały z nią w sprzeczności. Zanim ulokuję semantykę komizmu w ramach konkretnego ujęcia teoretyczno-metodologicznego, które w moim odczuciu spełnia powyższe warunki, chcę spojrzeć na rewolucje i zwroty naukowe ostatnich dwóch wieków, w okresie krystalizowania się dyscyplin i paradygmatów badania zjawisk kulturowych i komunikacyjnych, a następnie na takie kluczowe dla metodologii elementy jak definicja przedmiotu badań, konstrukcja teorii oraz dobór metody badawczej.
1.2.1. Nauki humanistyczne i przedmiot ich badań
Choć pierwsze przejawy oddzielania się nauk przyrodniczych i humanistycznych można zauważyć już w XVII wieku, to nie stosowano jeszcze wówczas takiego formalnego rozdziału, a wielu ówczesnych myślicieli-polihistorów zajmowało się równocześnie zjawiskami o zróżnicowanej naturze: Blaise Pascal pisał o religii, fizyce i matematyce, Kartezjusz był filozofem, ale też geometrą i hobbystycznie anatomem (Wendland 2017: 312). Dopiero - paradoksalnie - kartezjański dualizm ciała i rozumu wpłynął na oddzielenie badań przyrodniczych i humanistycznych. W przypadku refleksji antropologicznej oznaczało to oddzielenie badań nad biologicznym i cielesnym funkcjonowaniem człowieka od refleksji nad jego kulturowymi i językowymi ekspresjami: pierwsze powiązane zostały z naturalistycznie i pozytywistycznie traktowanym przyrodoznawstwem, drugie - z filozofią, filologią, a następnie humanistyką.
W XIX wieku podział ten jeszcze się pogłębił, gdyż przyrodoznawstwo uległo wpływom kształtujących się nauk technicznych i opanowane zostało przez tendencje mechanistyczne i redukcjonistyczne. Ideałem wszelkiej nauki stał się ścisły, wymierny i uniwersalistyczny opis zjawisk w kategoriach fizyki i chemii. Do owego scjentystycznego ideału starano się dopasować świat zjawisk fizycznych, ale też psychicznych, ekonomicznych, kulturowych - a więc będących wytworami ludzkiego umysłu. Tendencja ta w XX wieku jeszcze się pogłębiła:
W roku 1975 E.O. Wilson rozpoczął swą słynną książkę Sociobiology, the New Syntesis (Socjobiologia - nowa synteza) od stwierdzenia, iż biologia ewolucyjna i neurobiologia wspólnie uczynią niebawem zbędnymi psychologię, socjobiologię i ekonomię; dziesięć lat później mistrz biologii molekularnej Jim Watson zaskoczył słuchaczy London Institute of Contemporary Arts oświadczeniem, iż w "ostatecznym rozrachunku istnieją tylko atomy. Istnieje tylko jedna nauka i jest nią fizyka; wszystko inne to działalność społeczna" (Rose 1997: 226).
Metodologiczna autorefleksja nauk humanistycznych była więc w okresie ich kształtowania się zdominowana przez wzorzec przyrodoznawczy (Gadamer 2004: 27-32). Jednak już pod koniec XIX wieku grupa badaczy, w tym Wilhelm Dilthey, wystąpiła z protestem wobec deprecjonowania nauk humanistycznych i narzucania im metod badawczych nauk przyrodniczych i ścisłych. Postulowali oddzielenie przyrodoznawstwa, pełniącego funkcję wyjaśniania świata, od humanistyki i nauk społecznych, których zadaniem ma być jego empatyczne rozumienie (Wendland 2017: 319). W kolejnych latach wiązano specyfikę przedmiotu nauk humanistycznych z badaniem "ducha", interpretacją przeżyć odnoszonych do uniwersalnych wartości czy opisem faktów społecznych, jak w propozycji Wilhelma Windelbanda, który dokonał podziału na nauki nomotetyczne (opisujące prawa przyrody i to, co ogólne) i idiograficzne (opisujące fakty i to, co szczegółowe) (Wendland 2017: 319).
W Polsce koncepcją oryginalną i do dziś przywoływaną jest propozycja socjologa Floriana Znanieckiego. Stawiał on humanistom metodologiczny wymóg uwzględniania w badaniu zjawisk kultury współczynnika humanistycznego, tj. podmiotowego ujmowania badanych zjawisk, z uwzględnieniem ich powiązania z człowiekiem i z uwzględnieniem jego punktu widzenia:
Sfera, w której obraca się humanista, to nie świat realności samoistnych, jakby się przedstawiał jakiemuś idealnemu, absolutnemu podmiotowi; to świat cudzych "świadomości", ściślej mówiąc, świat przedmiotów, danych innym konkretnym, historycznie uwarunkowanym, osobnikom i grupom, oraz czynności dokonywanych nad owymi przedmiotami przez tych, którym one są dane jako ich doświadczenia. (...) Tę cechę zjawisk kulturalnych, przedmiotów humanistycznego badania, tę ich zasadniczą własność, że jako przedmioty teoretycznej refleksji są one już przedmiotami komuś danymi w doświadczeniu, lub czyimiś świadomymi czynnościami, nazwać możemy współczynnikiem humanistycznym tych zjawisk. (...) Bez współczynnika humanistycznego mitu nie ma wcale; obraz jest chaosem plam barwnych na płótnie; wyraz mowy jest dźwiękiem bez znaczenia; schemat prawny jest zbiorem dźwięków lub czarnych znaków na papierze; ustrój społeczny - kompleksem bezsensownych ruchów organizmów żywych; narzędzie - bryłą żelaza. (...) wszystko znika bez śladu z chwilą, gdy usuniemy współczynnik humanistyczny, gdy zjawiska te ujmiemy nie tylko jako przedmioty czyjegoś doświadczenia lub kompleksy czyichś świadomych czynności, lecz jako rzeczywistość niczyją, o typie postulowanym przez nauki przyrodnicze (1988: 24-25).
Dowartościowanie humanistyki nastąpiło dopiero w drugiej połowie XX wieku, na co złożyło się ogłoszenie koncepcji ścierania się dyskursywno-retorycznych paradygmatów nauki3 Thomasa Kuhna (w miejsce obiektywizujących i scjentystycznych teorii Karla Poppera), wystąpienie przeciw metodzie racjonalnej Paula K. Feyerabenda i jego "epistemologiczny anarchizm", koncepcja interpretacyjnego koła hermeneutycznego Hansa-Georga Gadamera (2004) i ogólna "postmodernistyczna aura", podważająca obiektywizm poznania wszelkiej nauki (Zeidler-Janiszewska 2006: 10). Jednak aż do współczesności nie zmieniło to faktu podejrzliwego traktowania nauk humanistycznych i ich metod - choć zmieniały się powody owej nieufności - oraz kolejnych prób zdefiniowania ich specyfiki4.
Poczucie uprawiania nauki gorszej, będącej na niższym stadium rozwojowym niż przyrodoznawstwo (zob. Zeidler-Janiszewska 2006: 10-11), niepełnej, bo zbyt subiektywnej, relatywnej i za mało ścisłej (por. Bobryk 2011: 37), dotyczyło także przedstawicieli językoznawstwa, którego dziewiętnastowieczny paradygmat (językoznawstwo historyczno-porównawcze) był w dużej mierze kopią terminologii i metod przyrodniczych nałożonych na materię językową. Tak o miejscu i metodzie językoznawstwa pisał Jan Baudouin de Courtenay, uważany za prekursora wielu współczesnych nurtów badawczych:
Na gruncie europejskim językoznawstwo wyrosło historycznie z filologii klasycznej, stąd też jego początkowe zalety i wady. Do zalet należy zaliczyć: dokładność w drobiazgach, krytyczne traktowanie szczegółów, umiejętność wyciągania subtelnych wniosków ze wskazówek dostarczanych przez zabytki języka itd. Dotkliwymi zaś wadami zaczerpniętymi z filologii a przeszkadzającymi swobodnemu rozwojowi i wszechstronnemu postępowi językoznawstwa były, a po części są dziś jeszcze: balast erudycji przygniatający myślenie i powodujący pewne niedołęstwo naukowe, brak abstrakcji istotnie naukowych, właściwych naukom przyrodniczym itd. (...). I dziś jeszcze stosunek jednostronnego "filologa klasycznego" do faktów życia jest całkiem inny aniżeli stosunek badaczy nowszego zakroju: kiedy na przykład językoznawca lub socjolog zestawia fakta dla uogólnień i wszechstronnych wniosków, prawdziwy filolog w starym stylu rozkoszuje się, rozsmakowuje i popisuje się erudycją (Baudouin de Courtenay, 2016a: 162).
Ta krytyka metody filologicznej i pochwała dążenia do "zestawiania faktów dla uogólnień i wszechstronnych wniosków" jest wyrazem pozytywistycznego nastawienia badacza. Jednak pomimo programowego zachowania podziału na świat faktów obiektywnych i subiektywnych Baudouin de Courtenay nie poszedł śladem np. lipskich gramatyków i nie badał jedynie tego, co fizyczne, np. ewolucjopodobnych praw rozwoju fonetycznego. Przeciwstawiał się naiwnemu traktowaniu języka jako organizmu i badania go za pomocą metod przyrodoznawstwa - "jak botaniki". Jego pogląd na język, który można nazwać lingwistycznym psychologizmem, podkreślał fakt umocowania zarówno samego języka, jak i zdolności poznawczych człowieka w jego psychicznych wyobrażeniach. Język jest według jego definicji "usystematyzowanym zbiorem wyobrażeń, a więc zjawiskiem o podstawie wyłącznie psychicznej, pomimo że za pomocą środków fizycznych dajemy sobie wzajemnie znać o istnieniu w nas tych wyobrażeń językowych, skojarzonych z wyobrażeniami pozajęzykowymi" (1990: 333). Jest zjawiskiem umysłowym, konglomeratem wyobrażeń oraz językowego myślenia o nich, tj. "cerebracją", którą uczony definiuje jako "myślenie językowe indywidualne społecznie uruchomione" (1983: 34).
Obok podkreślanej psychicznej natury języka i jego znaczeń badacz akcentuje z jednej strony indywidualizm owych językowych wyobrażeń (bo nie uznaje istnienia psychiki zbiorowej, a jedynie "głowy" jednostek), z drugiej - ich "uspołecznienie", tj. wzajemne wpływanie jednostek na treść wyobrażeń w procesie komunikacji. Byłaby to zatem teoria języka ujmująca jego dwustronne - psychiczne (wewnętrzne) i społeczne (zewnętrzne) - uwarunkowania. W opublikowanej po raz pierwszy w 1915 roku rozprawie pt. Charakterystyka psychologiczna języka polskiego, przez którą - w duchu Humboldtowskim - rozumiana jest "(...) charakterystyka psychologiczna myślenia językowego, czyli cerebracji językowej ludzi, których głowy wraz z innymi częściami organizmu zostały ujęzykowione na sposób polski" (1983: 32), Baudouin de Courtenay ujmuje swoje stanowisko jeszcze mocniej i jednoznaczniej:
Obiektywnie żaden język nie istnieje. Nie istnieje mowa ludzka w ogóle. Nie istnieje tak zwany język polski w szczególności. Istnieją, jako realności, jedynie indywidua, czyli osobniki ludzkie, a raczej pojedyncze głowy ludzkie oraz należące do nich inne części organizmu, w ten lub ów sposób ujęzykowione.
Dzięki istnieniu ruchomych a zmiennych grup wyobrażeń językowych odbywa się w głowach ludzkich proces cerebracji językowej, czyli proces myślenia językowego, a za pomocą uzewnętrzniania się myślenia językowego dokonywa się proces obcowania indywiduów w społeczeństwie ludzkim.
Właściwy proces powstawania i utrwalania się języka indywidualnego dokonywa się jedynie w mózgu jednostkowym, w duszy jednostkowej. (...) Każda jednostka musi na własną rękę wytworzyć w sobie cały zapas wyobrażeń warunkujących życie językowe (1983: 31-32).
W takim uwewnętrznionym ujęciu istoty znaczenia badanie języka byłoby próbą dotarcia przez jego zewnętrzne przejawy do jednostkowego sposobu myślenia i widzenia świata, do ulotnej i nietrwałej jego interpretacji przez konkretną osobę. Byt nazywany językiem ogólnym jest konstruktem teoretycznym, fikcyjnym.
Jako psychofizyczne wytwory, będące ekspresjami wcześniejszych wytworów psychicznych, traktował relację znak (wypowiedź językowa, obraz, utwór muzyczny) - myślenie inny wybitny polski badacz, filozof, psycholog i logik Kazimierz Twardowski, twórca koncepcji "czynności i wytworów". Zgodnie z nią efektami ludzkich działań - nietrwałych czynności, które mogą mieć charakter fizyczny, psychiczny lub psychofizyczny (biegać, myśleć, mówić), są ich wytwory o podobnej naturze, które mogą być nietrwałe (psychiczna myśl) lub podlegać utrwaleniu (psychofizyczna mowa czy zapis audiowizualny). Owe trwałe wytwory psychofizyczne (wiersz, obraz, sonata) mogą z kolei stać się bodźcem inicjującym czynności psychofizyczne (czytanie, oglądanie) i psychiczne wytwory (interpretacja, myśl) innych jednostek:
Wytwory psychofizyczne, które wyrażają jakieś wytwory psychiczne, nazywają się też znakami tych wytworów psychicznych, a same te wytwory ich znaczeniem. Znaczeniem jest tedy każdy wytwór psychiczny, który pozostaje do wytworu psychofizycznego w tym stosunku, że go wytwór psychofizyczny wyraża. Mówimy tedy o znaczeniu krzyku, znaczeniu rysunku, znaczeniu ruchu, znaczeniu rumieńca. (...) Otóż o ile znak jest wytworem trwałym, istnieje - jak długo znak istnieje - trwała częściowa przyczyna powstania wytworu psychicznego nietrwałego, tak więc w naszym przykładzie rysunek jest tą trwałą częściową przyczyną myśli, która, gdy przyczyna będzie dopełniona, powstanie jako wytwór psychiczny w oglądającym rysunek osobniku. (...) Mówimy więc także, że wytwór psychiczny będący znaczeniem odpowiedniego wytworu psychofizycznego, czyli odpowiedniego znaku, istnieje potencjalnie w owym wytworze psychofizycznym, w owym znaku (1965: 232-234).
Znaczenie jest nietrwałym, psychicznym wytworem czynności interpretowania przez jednostkę świata lub wytworzonych przez innych ludzi znaków. Ma charakter niepowtarzalny i jednostkowy - subiektywny. Sam znak zaś nie zawiera w sobie znaczenia, natomiast jest wytworem psychofizycznym mającym wyrazić indywidualnie wytworzone znaczenie (wytwór psychiczny nadawcy) i mającym moc wywołania innego, również indywidualnego znaczenia (wytworu psychicznego odbiorcy). Te znaczenia w umysłach jednostek mogą i powinny być podobne, ale ich identyczność jest utopią ontologiczną i może służyć jedynie stworzeniu uproszczonego modelu znaczenia znaków w jego społeczno-komunikacyjnym obiegu. Jak pisze dalej Twardowski:
Jeśli wytwór trwały psychofizyczny wywołuje kolejno w tym samym osobniku albo kolejno lub równocześnie w różnych osobnikach wyrażony w nim wytwór psychiczny, wywołuje oczywiście nie jeden tylko wytwór, lecz tyle wytworów, ile jest czynności wytwarzających wytwory. A te wytwory nie będą sobie zupełnie równe, lecz będą się między sobą mniej lub więcej różniły. (...) Dlatego mówimy też, że jakieś zdanie budzi w różnych osobach myśl "tę samą", gdy tymczasem, ściśle rzecz biorąc, budzi ono tyle myśli, ile jest osobników, przy czym myśli te nie są sobie nawet równe (1965: 235-236).
Według Jerzego Bobryka, propagatora myśli Twardowskiego, koncepcja czynności i wytworów, obok swoich wielu innych heurystycznych i porządkujących zalet, pozwala także na wskazanie specyfiki przedmiotu nauk humanistycznych i zdjęcie z jej upodmiotowienia i subiektywizmu odium nienaukowości:
Uznanie, że przedmiotem nauk humanistycznych są ludzkie czynności i wytwory, pozwala (...) wyraźnie odróżnić przedmiot nauk przyrodniczych od przedmiotu nauk humanistycznych i zmusza do przyjęcia tezy o swoistej metodologii humanistyki. Bada ona zjawiska, które są "czyjeś" - które są czynnością albo wytworem jakiegoś podmiotu (i tym różnią się od reszty zjawisk w świecie) - trzeba zatem w wyjaśnianiu i rozumieniu tych zjawisk uwzględnić wspomnianą tutaj ich cechę i genezę. Jednocześnie jednak - zgodnie z teorią - ani czynności, ani wytwory nie są niczym "duchowym" czy niematerialnym. Umożliwia to współpracę humanistyki i przyrodoznawstwa bez konieczności przyjmowania większości form uznawanego do tej pory redukcjonizmu. Termin "subiektywny" nie znaczy w tym wypadku ani "niematerialny", ani "wewnętrzny"; znaczy po prostu "należący do (jakiegoś) podmiotu" (2011: 149)5.
Jeśli chodzi o sam podział podejść badawczych na dziedziny i dyscypliny naukowe, to jest on oczywiście konwencjonalny i umowny, zmienny w czasie i zależny od dosyć apriorycznych czasem decyzji instytucjonalnych. Jeśli za punkt wyjścia refleksji badawczej przyjmiemy niezależne od odgórnych kryteriów pole badań i ich przedmiot, to wydawać by się mogło, że ich międzydyscyplinarne ulokowanie nie jest przeszkodą. Te różne spojrzenia można by było traktować jako odmienne perspektywy badawcze. Tak jednak nie jest, bo w trakcie rozwoju poszczególne gałęzie nauki wytworzyły własne specyficzne wymogi, teorie, procedury, metody i techniki badawcze, często obligatoryjnie wymagane, aby uznać dane rozważania za naukowe, a nie zawsze przekładalne na język i modele opisu innych dyscyplin. W dodatku samo zdefiniowanie przedmiotu badań jest zależne od wstępnych założeń teoretycznych - od tego, czy patrząc na mem internetowy na ekranie komputera zobaczymy "atomy" Watsona czy "psychofizyczny wytwór będący wyrazem wytworu psychicznego" Twardowskiego.
Dla tematu niniejszej pracy istotne będą dwa problematyczne podziały dyscyplinarne w obrębie pola badań wytworów komunikacyjnych aktywności człowieka: tradycyjne ulokowanie badań nad umysłem, w którym powstają znaczenia, w obrębie psychologii (obecnie nauka społeczna) oraz neuronauk (interdyscyplinarnych, ale mocno powiązanych z biologią i medycyną, a nawet informatyką); rozdzielenie badań nad multimodalnymi ze swej natury czynnościami komunikacyjnymi człowieka na humanistyczne językoznawstwo i społeczne nauki o komunikacji społecznej i mediach. Konsekwencją takiego przyporządkowania dyscyplin do pola badawczego czynności umysłowych i ich wytworów komunikacyjnych jest konieczność przemyślenia samego przedmiotu badań, ich metodologii oraz statusu wiodącej dyscypliny, w której ramach badania będą prowadzone.
1.2.2. Przedmiot i metodologia badań semantycznych
Wskazany wyżej w klasycznych teoriach Baudouina de Courtenay i Twardowskiego psychiczny charakter znaczenia oraz upodmiotowienie zarówno mentalnych, jak i semiotycznych czynności i wytworów człowieka6 stanowią ważne wyznaczniki dalszych rozważań nad semantyką wypowiedzi o funkcji komicznej. Jeśli bowiem znaczenie ma charakter subiektywny, nietrwały i psychiczny, a więc jest niedostępne nikomu poza samą jednostką je wytwarzającą, to jak je badać?
W obu przywołanych stanowiskach badawczych pojawia się furtka do takich badań w postaci zewnętrznych ekspresji mentalnych zjawisk: przejawów "uzewnętrzniania wyobrażeń językowych" u Baudouina de Courtenay; wytworów psychofizycznych trwałych (namalowany obraz, zapisany tekst) lub mogących ulec utrwaleniu (nagrania audialne i audiowizualne) u Twardowskiego. Owe artefakty-znaki są zapisem i bodźcem wywoływania konwencjonalnych, bo służących komunikacji społecznej, znaczeń. Ich analiza może posłużyć: po pierwsze, odtworzeniu przybliżonego znaczenia indywidualnego (które zawsze jest jedynie interpretacją rekonstruktora, chyba że dotyczy introspekcji); po drugie, konstrukcji modelu uproszczonego znaczenia intersubiektywnego, tj. takiego, który na mocy konwencji społecznych z największym prawdopodobieństwem jest przez dany znak wywoływane. W ujęciu epistemologii wiedzy byłoby to więc poznanie założeniowe, zapośredniczone przez znak, i interpretatywne, bo zależne od podmiotu poznającego, czyli w tym wypadku badacza (Dębowski 1983: 75-77). Wracamy więc do dylematu subiektywizmu spojrzenia badacza, którego interpretacja jest nieusuwalnie naznaczona kontekstem jego umysłowości (por. Calvin 1997b: 62).
Twórcy obu koncepcji nie znajdują sposobu uniknięcia owego metodologicznego zgrzytu i nie bardzo się nim nawet martwią. Twardowski widzi rolę badacza w rekonstruowaniu znaczenia znaku w ujęciu wyabstrahowanym i intersubiektywnym, na podstawie "cech wspólnych" wielu wytworów psychicznych:
Jak długo jednak mamy ów wytwór psychofizyczny uważać za wytwór wyrażający jakiś wytwór psychiczny, różność pomiędzy wytworami psychicznymi przez nie wywoływanymi nie śmie iść za daleko, musi istnieć w tych poszczególnych wytworach psychicznych szereg cech wspólnych. I właśnie te cechy wspólne, to, w czym się owe poszczególne wytwory psychiczne zgadzają, uważamy zwykle za znaczenie wytworu psychofizycznego, za zawartą w nim treść (...). Ale abstrahujemy od tego, czym się te myśli różnią (...). Mówimy więc tylko o jednym znaczeniu znaku (...) a nie o tylu znaczeniach, ile wytworów psychicznych ów znak budzi lub może budzić w osobnikach, na które działa (1965: 236).
Filozof niestety nie tłumaczy, w jaki sposób badacz może dotrzeć do wytworów psychicznych innych ludzi ani też nie wypowiada się (przynajmniej w referowanej rozprawie) na temat wpływu wytworów psychicznych samego podmiotu poznającego na efekt owej procedury. Grozi to uznaniem własnej interpretacji danego znaku przez badacza za jego znaczenie intersubiektywne, a nawet obiektywne.
Baudouin de Courtenay z kolei tak wyraża swoje podejście metodologiczne:
Stanowisko nasze jest obiektywnie psychiczne. Czytamy więc w duszach uczestników danej społeczności językowej, w duszach indywiduów ujęzykowionych, a przede wszystkim we własnej duszy, i szukamy realnie istniejących elementów językowych, określanych za pomocą myślenia językowego, drogą "nieświadomej" eliminacji (wyodrębniania). Biorę średnią, przeciętną duszę Polaka językowego, czyli Polaka etnograficznego, duszę indywidualną (jednostkową), a raczej kolektywnie indywidualną, duszę chwiejną, rozciągłą, mieniącą się ilościowo i jakościowo, poruszającą się między pewnemi minimumami i maximumami zboczeń różnostronnych; biorę głowę nadzianą wyobrażeniami językowemi o charakterze polskim; biorę organizm z zaszczepionemi w nim polskiemi przyzwyczajeniami do uzewnętrzniania wyobrażeń językowych i do odbierania wyrażeń językowych. Rozpatruję, co się w tej duszy dzieje, co z niej wychodzi i uzewnętrznia się i co się w niej odbija wskutek impulsów zarówno zewnętrznych przy obcowaniu społecznym, jako też wewnętrznych przy przeżywaniu różnych stanów psychicznych. To zaś daje mi możność wykrycia i określenia najprostszych elementów myślenia językowego (1983: 37).
Jak widać, kazański językoznawca nie tylko nie widzi zagrożenia uznania własnej, indywidualnej interpretacji semantycznej za intersubiektywną, ale wręcz sugeruje, że taka introspekcyjna, Humboldtowska metoda poszukiwania znaczenia "we własnej duszy", jest uzasadniona, jeśli badacz jest częścią danej społeczności językowej. Przynależność ta sprawia, że intuicyjnie ("drogą "nieświadomej" eliminacji") jest on w stanie odczuć i rozpoznać wyobrażenia językowe typowe dla badanej grupy etnicznej i wskazać typowe dla niej sposoby ("przyzwyczajenia") ich przekazywania w znakach. Jest to więc metoda interpretacyjna oparta na empatii poznawczej, świadomości własnej pozycji i analitycznym rozważaniu własnych obserwacji.
Przyjęcie koncepcji znaczenia jako konstruktu mentalnego i indywidualnego skutkuje metodologicznie wskazaniem na konkretne działania komunikacyjne i ich wytwory jako punkt wyjścia w badaniach semantycznych. Dopiero na podstawie tych jednostkowych wyobrażeń mentalnych (w tym własnego) można ustalić intersubiektywne znaczenie znaków służących komunikacji oraz samych wypowiedzi, nie zapominając o umowności i schematyczności tak wyabstrahowanego, zewnętrznego znaczenia. Ostatnim etapem semantycznych ustaleń byłoby konfrontowanie skonstruowanego znaczenia intersubiektywnego z kolejnymi użyciami znaku i jego ewentualne modyfikacje.
Przez znaczenie intersubiektywne będę więc rozumieć konwencjonalne dla danej wspólnoty interpretacyjnej7 wyobrażenie mentalne powiązane z danym elementem semiotycznym, tj. za jego pomocą wyrażane i przez niego wywoływane. Znaczenie to powstaje jako konstrukt fenomenologiczny w procesach interakcji społecznych i może mieć różny poziom konwencjonalizacji oraz uszczegółowienia. Nie jest znaczeniem konkretnym, tj. psychicznym, tylko schematem semantycznym o strukturze prototypowej czy wyidealizowanej konceptualizacji8, zawierającym elementy mniej lub bardziej skonwencjonalizowane, mniej lub bardziej typowe dla danej wspólnoty interpretacyjnej. Jest potencjalnym wzorcem znaczenia, które ulega konkretyzacji w rzeczywistej sytuacji komunikacyjnej w umyśle jednostki; nigdy jednak nie jest w stanie objąć wszystkich możliwych użyć i interpretacji.
Druga gałąź badania semantyki języka, czyli uznanie, że znaczenia tworzą abstrakcyjny system relacyjny i mogą być obiektywnie i arbitralnie połączone ze znakami (psychicznymi i fizycznymi), choć zakorzeniona w nurcie najbardziej wpływowego kierunku badań humanistycznych XX wieku, tj. strukturalizmu, nie okazała się owocna w wyjaśnianiu mechanizmów interpretacji znaczeń konkretnych wypowiedzi (zob. rozdz. 2.2).
Język i jego znaczenia w procedurze badań semantycznych występują, jak już wcześniej wskazano, w podwójnej roli: przedmiotu badań i narzędzia analizy, wyrażania własnych interpretacji i refleksji teoretycznej nad przedmiotem badań. Metoda tworzenia intersubiektywnych wzorców semantycznych, na podstawie konwencjonalnych użyć i własnych interpretacji, będzie także dotyczyła procedury tworzenia modeli badanych zjawisk. Określam ją jako metodę interpretacyjno-hermeneutyczną, inspirowaną przede wszystkim kołem hermeneutycznym Hansa-Georga Gadamera, obejmującą stawianie hipotez parafrastycznych jako propozycji interpretacyjnych i ich konfrontowanie z kontekstem i żywym materiałem (zob. Gadamer 2004: 519-528; Vörös, Froese, Riegler 2016: 191-194)9.
Proponowany zakres działań podejmowanych przez badacza semantyki zjawisk komunikacyjnych i kulturowych, służący stworzeniu ich hipotetycznego modelu, wyglądałby następująco:
? świadoma refleksja nad chcianymi (wyrażającymi poglądy naukowe) i mimowolnymi (wynikającymi z zanurzenia w języku i kulturze, także naukowej) założeniami;
? obserwacja i analiza materiału badawczego będącego konkretnymi przykładami praktyki zjawiska z pola badań;
? tworzenie wstępnych teorii i propozycji interpretacyjnych opartych na intuicji badacza10 i analizie materiału, w tym powtarzalność zjawisk;
? konfrontacja teorii i propozycji interpretacyjnych z innymi dostępnymi ich interpretacjami (inne teorie i badania naukowe, kontekst uzusowy badanych zjawisk, tj. ich znaczenia pragmatyczne);
? konfrontacja teorii i propozycji interpretacyjnych z szerokim materiałem badawczym;
? wprowadzanie ewentualnych modyfikacji i uznanie teorii i propozycji interpretacyjnych za uzasadnione i przydatne - bądź nie.
Powstały w wyniku opisanej procedury model, tj. teoria i propozycja interpretacyjna11 badanego zjawiska, będzie miał charakter prototypowy i będzie podlegał dalszej weryfikacji.
Preferowanymi metodami badawczymi w przypadku nauk humanistycznych, w tym także w badaniach semantycznych, byłyby te oparte na obserwacji, analizie treściowej i jakościowej, interpretacji hermeneutycznej, obejmującej także dostępny kontekst badanych zjawisk czy zachowań, analizie przypadków, a nawet zapożyczonym z etnografii "gęstym opisie"12 oraz refleksji krytycznej. Badaczka metodologii nauk humanistycznych Ewa Domańska podkreśla, że ważne jest, aby na żadnym etapie nie interpretować badanych zjawisk zgodnie z apriorycznie narzucanym paradygmatem czy modelem (Domańska 2010: 51).
Proponowane modele teoretyczno-interpretacyjne będą mieć zawsze charakter uogólniający i schematyzujący w stosunku do materiału badawczego. Jest to etap rozważań naukowych heurystycznie uzasadniony i chyba nieunikniony. Wart natomiast omówienia jest status takiego modelu. Modelowanie rzeczywistości jest formą abstrakcyjnej kategoryzacji, a ta zawsze prowadzi do zredukowania rzeczywistej złożoności zjawiska w jego szczegółach i niepowtarzalnej konfiguracji cech. Już od wstępnych założeń i obranej perspektywy badawczej zależy, co badacz zobaczy w obserwowanym materiale, a co mu umknie czy zostanie świadomie zignorowane. Ważna jest świadomość owej schematyczności i niepełności modelu, nieutożsamianie go z rzeczywistością, do czego kategoryzujący i metaforyzujący ludzki umysł ma skłonność. Przykładem może być patrzenie na zjawiska komunikacyjne jako transfer porcji gotowej informacji od nadawcy do odbiorcy, co jest przejawem pojęciowej "metafory przewodu" (conduit metaphor Michaela Reddy'ego) i upowszechniło się na skutek popularności technicznego modelu komunikacji Claude'a Shannona i Warrena Weavera, zaadaptowanego w naukach humanistycznych m.in. przez Romana Jakobsona (zob. Winkin 2007: 27-49; Domaradzki 2012: 171-173)13. Model teoretyczny ma za zadanie wyjaśniać rzeczywistość, ale nie jest tą rzeczywistością ani nawet jej wierną reprezentacją, mimo iż zawiera jej rysy i jest w stosunku do niej w jakimś zakresie analogiczny (co jest cechą funkcjonalną modelu). Komunikacja nie jest ani transferem informacji z punktu A do punktu B, ani sceną teatralną (Erving Goffman), ani orkiestrą (Yves Winkin) czy narzędziem perswazji (retoryka), choć każdy z tych jej modeli jest pomocny w zrozumieniu wybranych aspektów zjawiska. Dotyczy to także modeli nieodwołujących się do metafor: są one uproszczonymi propozycjami interpretacyjnymi badanej rzeczywistości, a stopień uproszczenia zależy od złożoności i powtarzalności samego zjawiska.
Wobec powyższych argumentów przyjmuję, że model teoretyczno-interpretacyjny, którego opracowaniu ma służyć opisana wcześniej procedura badawcza:
? odzwierciedla określoną perspektywę badawczą wynikającą ze świadomej decyzji doboru metodologii do przedmiotu badań;
? jest w jakimś zakresie redukcjonistycznym opisem przedmiotu badań i rozwiązaniem problemu badawczego i/lub propozycją wyjaśnienia badanego zjawiska wyidealizowaną, obejmującą prototypowe warianty jego przejawów i służącą heurezie;
? w stosunku do konkretnych przejawów zjawiska ma charakter uproszczonego schematu, obejmującego ich najistotniejsze cechy z wybranej perspektywy badawczej, pomijającego zaś wszystkie zmienne kontekstowe i funkcjonalne;
? jest propozycją udokumentowaną i skonfrontowaną zarówno z materiałem badawczym, jak i innymi teoriami wyjaśniającymi zjawisko;
? otwartą na modyfikacje i konfrontację z nowym materiałem.
1.2.3. Językoznawstwo jako dyscyplina naukowa - autonomia czy współpraca?
Przestawione do tej pory problemy natury metodologicznej dotyczą większości dyscyplin nauk humanistycznych. Omawiając problem perspektyw badawczych jedno- i wielodyscyplinarnych, skupię się już tylko na językoznawstwie jako dyscyplinie dla badań nad semantyką fundamentalnej.
Kiedy w latach 1907-1911 Ferdynand de Saussure prowadził na Uniwersytecie Genewskim wykłady z językoznawstwa ogólnego (wydane pośmiertnie na podstawie notatek jego uczniów jako Kurs językoznawstwa ogólnego w 1916 roku, zob. Saussure 1961), a więc w prawie tym samym czasie, gdy powstawały omawiane wcześniej rozprawy Kazimierza Twardowskiego (1965, oryg. 1912) i Jana Baudouina de Courtenay (1983, oryg. 1915), zapewne nie zdawał sobie sprawy, że tworzy podstawową koncepcję teoretyczno-metodologiczną nauk humanistycznych XX wieku. Jego teoria języka także miała charakter psychiczny, ale przesłanki z niej wypływające były odmienne niż w pracach wspomnianych polskich uczonych. Kluczowe w tych genewskich prelekcjach były bowiem próby określenia istoty języka jako przedmiotu badań autonomicznego językoznawstwa, nadal wówczas traktowanego jako dyscyplina gorsza, twór hybrydowy, dzielący pole badań z innymi naukami.
Saussure zdawał sobie sprawę z przyczyn owej niesamodzielności, tj. złożoności samego fenomenu języka i wielu możliwych perspektyw badawczych z tą złożonością skorelowanych. Wskazywał historyczne nurty badań powstałych "wokół faktów języka", prekursorskie wobec językoznawstwa (gramatyka, filologia, gramatyka porównawcza), a samą naukę zajmującą się językiem próbował hierarchicznie i taksonomicznie powiązać z socjologią, psychologią, zwłaszcza psychologią społeczną (1961: 22-23). Nie można też zapomnieć o jego postulacie utworzenia semiologii jako nauki stanowiącej część psychologii społecznej, nadrzędnej z kolei wobec badań kodu językowego - czyli językoznawstwa (1961: 31). Podkreślał też złożoność zjawisk językowych, ich uwarunkowania z jednej strony komunikacyjne i społeczne (jako aktu komunikacji), z drugiej - psychiczne i fizjologiczne (1961: 27-28); wskazywał w formie dychotomicznych zestawień możliwości ich naukowego ujmowania jako przedmiotu badań: mówione - słyszane, umysłowe - fizjologiczne, ewolucyjne - systemowe oraz indywidualne (parole), przez co rozumiał mowę i konkretne akty komunikacji - społeczne (langue), czyli abstrakcyjny (choć mentalny!) system języka. Podkreślał, że te dwa aspekty funkcjonowania języka - indywidualny i społeczny - są ze sobą powiązane i warunkujące się wzajemnie w rozwoju i istnieniu (1961: 34).
Po czym autorytarnie stwierdził:
To wszystko jednak nie przeszkadza faktowi, że są to dwie rzeczy absolutnie różne. (...) Można w ostateczności zachować nazwę językoznawstwa dla obu tych dyscyplin i mówić o językoznawstwie mowy jednostkowej. Nie należy go jednak mylić z właściwym językoznawstwem, którego jedynym przedmiotem jest język (1961: 34-35).
Przedmiotem badań "właściwego językoznawstwa" ma być abstrakcyjny system mentalnych (społecznie!) znaków, którego największą zaletą jest jego autonomiczność, niezależność od innych wytworów człowieka. Język to struktura dająca się porządkować i modelować, dużo bardziej elegancka niż rozedrgane "mowy jednostkowe": "Jest on przedmiotem wyraźnie określonym w bezładnej całości faktów mowy (...). Podczas gdy mowa jest różnorodna, język w ten sposób ograniczony jest z natury swej jednorodny. (...) jest całością sam w sobie i zawiera sam w sobie swą zasadę klasyfikacji" (1961: 30-31).
Język został więc zdefiniowany jako obiektywny system abstrakcji mentalnych. Efektem było oddzielenie badania "prawdziwego" języka (langue) od badań praktycznych użyć języka; wszystko, co indywidualne, niesystemowe, "uboczne i mniej lub bardziej przypadkowe" (1961: 29) uznane zostało za nieistotne. Czynnikiem dla tych ustaleń kluczowym, była właśnie potrzeba stworzenia osobnego, wyjątkowego i dającego się systematyzować na kształt nauk przyrodniczych przedmiotu badań dla językoznawstwa. Wskutek decyzji Saussure'a językoznawstwo stało się dyscypliną niezależną, ale skupiło się na "modelowaniu modelu" - eleganckiego, ale skrajnie redukcjonistycznego - zamiast na badaniu rzeczywistego używania języka. Ucierpiała na tym przede wszystkim semantyka, w porównaniu do której inne poziomy kodu językowego, zwłaszcza fonetyka, wykazują większą powtarzalność, regularność i autonomiczność. Tak pisze o tym Alfred Gawroński:
[T]o tendencja każdej młodej nauki do strzeżenia własnej autonomii przez skupianie uwagi na tych aspektach badanej rzeczywistości, które stanowią tylko jej właściwe pole badania, nie podlegają ingerencji innych nauk. (...) Wydaje się, że takie było nastawienie językoznawstwa aż do połowy lat 50. XX wieku. Mimo osiągniętych już poważnych wyników pozostało ono nauką zazdrosną i egocentryczną. Problem zaś znaczenia w języku zdawał się mu grozić tym, że skieruje je na szlaki, na których mogłoby utracić swą niezależność (1984: 158).
Tak ustanowione językoznawstwo w trakcie swojego rozwoju podejmowało próby przemodelowania się na trzy warunkujące się wzajemnie i współwystępujące sposoby: przeinterpretowując pole i przedmiot badań; zmieniając model teoretyczny i metody badania; wchodząc w relacje z innymi dyscyplinami badawczymi.
Reinterpretacja pola i przedmiotu badań językoznawczych, w tym semantycznych, dotyczyła: przesunięć na linii langue (badania systemu języka) - parole (badania języka w użyciu) lub wyjścia poza tę opozycję (np. przez włączenie w ich obręb komunikacji niewerbalnej czy konceptualizacji mentalnych); uznania za najistotniejszy aspekt badanego zjawiska jego znaczenia (bieguna semantycznego), brzmienia (bieguna akustycznego), formy (gramatyki) lub negowanie granic pomiędzy owymi aspektami; wyboru i definiowania jednostki językowej (od wyrazu/leksemu, przez zdanie, akt mowy, wypowiedzenie i tekst po praktykę językową).
Zmiany modelu teoretycznego i metod badawczych, zwłaszcza tych dotyczących kwestii fundamentalnych, których skutkami są nowe perspektywy spojrzenia na język i jego kontekst, najczęściej określa się jako zmiany paradygmatów lub zwroty metodologiczne (Zeidler-Janiszewska 2019: 125)14. Katarzyna Skowronek, odwołując się do różnych koncepcji postępu w nauce (Karla Poppera, Thomasa Kuhna, Gerharda Vollmera), podkreśla, że taki właśnie, skokowy, rewolucyjny i niewykluczający charakter mają zmiany światopoglądowo--metodologiczne w językoznawstwie, do którego nie znajduje zastosowania Popperowski falsyfikacjonizm (całkowite zastępowanie jednego modelu - nowym, adekwatniejszym), a raczej Kuhnowskie konkurowanie paradygmatów i Vollmerowska różnorodność mechanizmów narastania wiedzy. Pisze:
[N]ie mamy do czynienia z liniowym postępem wiedzy językoznawczej, ale raczej z pewnymi 'przełomami' czy 'skokami' o wyraźnym, jakościowym charakterze, podczas których pozycję dominującą zdobywają pewne postawy czy opcje myślowe, inne pozostawiając jako współegzystujące na obrzeżach czy marginesie tej dziedziny. Zyskują tę centralną pozycję nie wskutek tego, że są lepsze od innych, ale wskutek tego, że są skuteczniejsze w danym momencie, odpowiadają na potrzeby epoki (2011: 34).
Obok paradygmatów specyficznych dla językoznawstwa i wyznaczających etapy jego historii jako dyscypliny (m.in. gramatyki historyczno-porównawczej, różnych odmian strukturalizmu i funkcjonalizmu, gramatyk transformacyjno-generatywnych, pragmalingwistyki, lingwistyki tekstu i dyskursu, językoznawstwa kognitywnego)15 wpływ na modyfikowanie metodologii językoznawczej miały zwroty ogólnohumanistyczne, w tym obrazowy, performatywny (zob. Zeidler-Janiszewska 2006: 10-14) i "zwrot ku rzeczywistości" (zob. Godlewski 2016: 9-12).
Z dwóch powyższych czynników, które łącznie wskazywać mogą na niedostatki zbyt wąskiego zakresu narzędzi badania języka w stosunku do charakteru zjawisk językowo-semantycznych, wynika trzecia podejmowana przez językoznawców możliwość zmiany perspektywy na bardziej adekwatną: wchodzenie w relacje z innymi dyscyplinami nauki. Relacje te mogą przybierać zróżnicowane formy, różny jest też stopień uspójnienia teorii i metod w obrębie danych badań oraz trwałości powiązań. W początkowym okresie podejmowania takich działań, rozwijanych pod nazwą interdyscyplinarności, były to badania głównie obszarów zjawisk pogranicznych, w humanistyce odwołujące się także do tradycji badań porównawczych i komparatystycznych (Zeidler-Janiszewska 2006: 10). W kolejnych dekadach pojawiły się postulaty i praktyczne realizacje podejść określanych jako komplementarne i transdyscyplinarne. Choć wymienione trzy terminy odnoszące się do sposobów współpracy ponad granicami dyscyplin bywają używane synonimicznie, to można także wskazać wynikające z ich konstrukcji różnice w podejściach do owej współpracy.
Naturalne, pragmatyczne konteksty funkcjonowania języka, tj. jako wytworu ludzkiego umysłu z jednej strony, ale też wspólnoty społeczno-kulturowej - z drugiej, właściwie od początku istnienia językoznawstwa były inspiracją na badań zjawisk "między", "na granicach", czyli interdyscyplinarnych, przez co rozumiano używanie metod dwóch lub więcej dyscyplin. Justyna Winiarska w analizie polskich propozycji językoznawstwa "otwartego" omawia klasyfikacje takich pogranicznych badań prowadzonych od połowy XX wieku, uporządkowane taksonomicznie przez Franciszka Gruczę, Antoniego Furdala i Zdzisława Wąsika. Według przywołanych autorów szczególnie blisko sąsiadujące z lingwistyką i warte podejmowania współpracy badawczej są trzy dyscypliny: antropologia (rozumiana przyrodniczo), psychologia i socjologia; w mniejszym stopniu będą to także inne nauki ujmujące język w jego kontekście biologiczno-fizycznym (anatomia z fizjologią, akustyka), komunikacyjno-poznawczym (cybernetyka i teoria informacji, logika) oraz społeczno-kulturowym (etnografia, nauka o literaturze, historia, archeologia) oraz semiotyka (Winiarska 2011: 29-37). Współcześnie można do wskazanych propozycji dodać jeszcze neuronauki i nauki kognitywne jako poszerzające ujęcie aspektu psychologicznego języka.
Do dziś prowadzone są badania we wszystkich wskazanych pogranicznych polach zjawisk językowych. Niektóre przekształciły się w osobne językoznawcze subdyscypliny (psycholingwistyka, mediolingwistyka, filozofia języka itd.), a w przypadku innych funkcjonują nawet odmiany alternatywne, różniące się perspektywą przy zachowanym tym samym polu badawczym, jak w przypadku socjologii języka (bada wpływ społeczeństwa na język) i socjolingwistyki (wpływ języka na społeczeństwo) czy językoznawstwa antropologicznego, etnolingwistyki, lingwistyki kulturowej i antropologii lingwistycznej (zob. rozdz. 1.3.2).
Z kolei perspektywa komplementarna wskazuje nie tyle na powiązanie metod badawczych różnych nauk, ile na potrzebę ukazania zjawiska czy problemu równolegle z punktu widzenia wielu dyscyplin, "wzajemnego uzupełniania się i dopełniania badań" (Domańska 2010: 48), co w efekcie pozwala lepiej zrozumieć badany przedmiot. Dotyczy to zwłaszcza punktów widzenia tych dyscyplin, których teorie i metody są na tyle odmienne, że próby ich połączenia w jednej koncepcji są niemożliwe, w tym relacji między ujęciami humanistycznymi i powstającymi w ramach nauk przyrodniczych i ścisłych. Tak rozumiana komplementarność pozwala ukazać przedmiot badań w nowym świetle i wydaje się propozycją obiecującą w badaniach prowadzonych we współpracy zespołowej czy instytucjonalnej. Natomiast w samodzielnych poszukiwaniach wydaje się trudniejsza do realizacji ze względu na wysokie wyspecjalizowanie poszczególnych dyscyplin i ich dyskursów, a w efekcie niebezpieczeństwo błędu nieadekwatnego przywoływania danych z badań ścisłych czy przyrodniczych jako argumentu w wywodzie humanistycznym. Bezpieczną formą tej odmiany międzydyscyplinarności wydaje się referowanie teorii komplementarnych wobec przyjętego ujęcia problemu w ich oryginalnym kontekście, z ewentualnym wskazaniem ich jako tła rozważań, a nie podstawy do tworzenia upraszczających analogii czy wskazywania pozornych podobieństw.
Wreszcie transdyscyplinarność jest propozycją pozwalającą w najbardziej relewantny sposób przemodelować perspektywę badawczą. "Trans-" oznacza tu: "przez, poprzez", a więc w poprzek zastanych tradycji badawczych i paradygmatów, być może nieodpowiadających już nowemu polu i przedmiotowi badań, bo skonstruowanych dla innej rzeczywistości i innych celów badawczych. Anna Zeidler-Janiszewska pisze:
Uświadamiamy sobie coraz wyraźniej, że granice dzielące dyscypliny nie mają w istocie charakteru teoretycznego, lecz historyczny i - jako takie - mogą być nie tylko przekraczane, ale i przesuwane, modyfikowane i zamieniane w progi, które zapraszają do różnokierunkowych przejść. Nie tylko mogą, lecz - na pewnym etapie rozwoju - muszą, albowiem zmiany w tym zakresie określa coraz większa kompleksowość zadań badawczych (...). Nie wchodzi tu w grę żadna postać eliminacji dyscyplinarności jako takiej - przeciwnie: to właśnie jej wysoki poziom i rozwinięte specjalizacje stanowią podstawowy warunek transdyscyplinarności. (...) W przeciwieństwie do interdyscyplinarności, która nie prowadzi do przeformułowania pola badawczego zaangażowanych w nią dyscyplin, transdyscyplinarność - "aktywna" w przypadkach, gdy w grę wchodzą problemy niemożliwe do rozwiązania w ramach pojedynczych dyscyplin - konstytuuje nowe pole badawcze (2006: 11).
Największą zaletą podejścia transdyscyplinarnego jest możliwość określenia na nowo pola badawczego i kształtu przedmiotu badań zgodnie z jego naturą i rzeczywistymi przejawami, nawet jeśli nie mieści się ono w ramach jednej dziedziny i dyscypliny naukowej. Dobór narzędzi opisu i analizy jest wtórny wobec badanego zjawiska, dopasowany do jego charakteru - co wcale nie oznacza ich nieuporządkowania czy braku precyzji; raczej służy opracowaniu metodologii opisu i analizy, która poradzi sobie z nowym czy na nowo określonym polem badań i z której być może rozwinie się w przyszłości nowa dyscyplina lub subdyscyplinarny paradygmat16.
Wszystkie trzy podejścia mogą się pojawić w badaniach na różnych ich etapach, ale warta uwagi wydaje się zwłaszcza wykorzystywana np. w konstruowaniu teorii neurokognitywnych metoda wnioskowania do najlepszego wyjaśnienia. Zakłada ona, że wśród wielu możliwych wyjaśnień badanego zjawiska za lepsze można uznać te, które są konwergentne z innymi teoriami (zbieżne, prowadzące do podobnych wniosków) oraz z nimi koherentne (niesprzeczne i spójne) (Hohol 2017: 309-311). W takim rozumieniu przywoływanie teorii i danych innych nauk czy paradygmatów pozwala na weryfikację własnych wstępnych hipotez czy wniosków. Jest to także podejście zgodne z programowymi dla językoznawczego kognitywizmu zobowiązaniami do generalizacji i do kognitywizmu (Lakoff 1990).
Zjawiska komiczne są znakomitym przykładem pola badań tak heterogenicznego i wieloaspektowego, że w oczywisty sposób wymagającego współpracy różnych podejść badawczych. Badania te, najczęściej ujmowane pod wspólną nazwą humorologii, właściwie od początku naukowej refleksji nad komizmem i humorem wchodzą ze sobą w relacje komplementarne oraz inter- i transdyscyplinarne. Ta ponaddyscyplinarność jest dla humorologii postulatem powszechnym i wynikającym z natury zjawiska. W czasach nowych mediów, w których humor werbalny wypierany jest przez formy obrazowo-językowe i multimodalne, a komizm dowcipu oralnego, wspólnie przeżywanego, zastępuje zapośredniczona medialnie recepcja memów i tiktokowych filmów, transdyscyplinarne przemodelowanie pola badawczego i przedmiotu badań humorologii wydaje się nieuniknione.
1.3. Semantyka komizmu - koncepcja teoretyczno-badawcza
Przedstawione w poprzednim podrozdziale elementy i etapy procesu badawczego oraz decyzje i ustalenia metodologiczne, których powinien dokonać badacz zjawisk komunikacyjno-kulturowych, pozwolą mi w kolejnej części wstępu zaprezentować własne stanowisko teoretyczno-badawcze.
Podejmowane przedsięwzięcie badawcze jest w mojej intencji cegiełką dokładaną do mającej solidne fundamenty i wciąż rozbudowywanej humorologii. Jest to spojrzenie z punktu widzenia semantyka wypowiedzi, z perspektywy, którą chcę widzieć jako transdyscyplinarną, ale zachowującą jako dominujący punkt widzenia podejście językoznawcy kognitywnego. Syntezy i refleksje dotyczące poszczególnych kwestii, model zjawiska i wnioski z analiz dotyczących autentycznych przejawów komizmu w obranym polu badań (które także zostało poszerzone w stosunku do klasycznych ujęć językoznawczych) mogą w określonym zakresie rozbudować wiedzę o humorze i komizmie.
1.3.1. Problem badawczy i pole badań
Przedmiotem podejmowanych rozważań są wypowiedzi o funkcji komicznej, funkcjonujące od zawsze w kulturze, a dziś m.in. w nowych mediach. Problem badawczy stanowi wskazanie i analiza tych ich cech semiotycznych i semantycznych, które decydują o pełnionej funkcji, analiza i wyjaśnienie procesów poznawczo-semantycznych oraz kulturowo-semantycznych prowadzących do odczuwania znaczeń jako komicznych, a także wskazanie ich związków ze złożonymi uwarunkowaniami procesu powstawania znaczeń. Przez cechy rozumiem semiotyczno-kompozycyjne elementy wypowiedzi, które mogą się stać bodźcami wywołującymi konceptualizacje komiczne i efekt komiczny, a przez procesy - akty wytwarzania w umyśle jednostki znaczenia powiązanego z owymi bodźcami komicznymi. Wypowiedzi o cechach komicznych traktuję jako ekspresje konwencjonalnych i intersubiektywnych znaczeń komicznych powstających z wykorzystaniem typowych procesów poznawczo-semantycznych. Zakładam, że uwarunkowania procesu wytwarzania znaczenia mogą mieć charakter wewnętrzny (poznawcze, afektywne) i zewnętrzny (kulturowe, społeczne, komunikacyjne, technologiczne). Pole badań stanowi transdyscyplinarnie ujęty dyskurs komiczny, w tym także w nowych mediach. Interesują mnie przede wszystkim jego aspekty semantyczne, tj. związane z wytwarzaniem znaczeń w umysłach użytkowników. Zmierzeniu się z przedstawionym problemem badawczym służyć będą rozważania teoretyczne i refleksje o charakterze bardziej ogólnym dotyczące semantyki, komizmu i nowych technologii, jak również weryfikacja poczynionych w tychże rozdziałach ustaleń i wypracowanego modelu dokonana na materiale źródłowym komizmu nowomedialnego.
Tak zaplanowany plan działań powinien przynieść odpowiedzi na następujące pytania badawcze:
? jakie cechy semiotyczno-kompozycyjne wypowiedzi mają potencjał wywoływania poznawczo-semantycznego efektu komicznego?
? jakie procesy poznawczo-semantyczne związane z ich odbiorem prowadzą do interpretacji i odczucia wypowiedzi jako komicznej?
? które z owych cech semiotyczno-kompozycyjnych i procesów poznawczo-semantycznych stanowią o atrakcyjności komizmu?
? jakie są cechy specyficzne komizmu w nowych mediach?
? co cechy i procesy komiczne mówią o ogólnych procesach poznawczych i semantycznych?
W stosunku do istniejących badań i teorii, których przedmiotem są zbliżone zagadnienia, a których omówienie i rewizja jest także jednym ze szczegółowych celów książki, podejmowane podejście charakteryzuje: przyjęcie perspektywy semantyka i zastosowanie połączonych narzędzi refleksji i analizy językoznawstwa kognitywnego i językoznawstwa antropologiczno-kulturowego, w tym elementów mediolingwistyki; próba wskazania wzajemnych uwarunkowań i wpływów pomiędzy wypowiedziami komicznymi, procesami poznawczymi a kulturą, w tym medialną technologią przekazu; ujęcie jako przedmiotu badań wypowiedzi nowomedialnych i multimodalnych i ich analiza jako całości semiotycznych i semantycznych; weryfikacja użyteczności narzędzi językoznawstwa kognitywnego w badaniu komizmu.
1.3.2. Perspektywa metodologiczna
Wskazany problem oraz pytania badawcze wymagają spojrzenia na zjawisko z perspektywy metodologicznej, która obejmie: transdyscyplinarnie widziane pole badań ze znaczeniem wyrażanym przez multimodalne wypowiedzi; ich kontekst zarówno wewnętrzny (psychiczny), jak i zewnętrzny (społeczno-kulturowo-medialny) oraz ich wzajemne zależności; narzędzia do badania tak ujętej semantyki wypowiedzi o funkcji komicznej.
Uznaję, że taką perspektywę teoretyczno-metodologiczną zapewnią mi połączone teorie i narzędzia badawcze: językoznawstwa kognitywnego (zwłaszcza semantyki kognitywnej); językoznawstwa antropologiczno-kulturowego, w tym mediolingwistyki; uzupełniająco dyscyplin i subdyscyplin, których przedmiotami badań są ludzkie wytwory o wartości semantycznej.
Teorie kognitywnego i antropologiczno-kulturowego językoznawstwa mają bez wątpienia pewne elementy wspólne, choć rozwijały się niezależnie od siebie, a relacje między nimi są różnie ujmowane. Językoznawstwo kognitywne traktowane bywa: jako współczesne specyficzne wcielenie lingwistyki antropologiczno-kulturowej, która jest subdyscypliną o ponadwiekowej tradycji refleksji nad językiem (choć wówczas inaczej ujmowanym i rozważanym w ramach badań antropologicznych, zob. Chruszczewski 2011: 21-68); nurt badań osobny, ale realizujący podobne założenia teoretyczne; niektóre odmiany lingwistyki kulturowej, np. lubelska etnolingwistyka, ujmowane są jako forma realizacji postulatów kognitywnych (Winiarska 2011).
Współcześnie oba spojrzenia badawcze łączy na pewno podmiotowe i uzusowe ujęcie znaczenia, postulat badania języka i komunikacji w całej ich psychiczno--kulturowo-społecznej złożoności, niepowtarzalności i subiektywności, uznawanie ich nieopartego na ścisłych opozycjach a prototypowego i skalarnego charakteru, a także programowa ponaddyscyplinarność. Różni je natomiast rzeczywista realizacja badań: podczas kiedy współczesne, bardzo zróżnicowane badania kulturowo-antropologiczno-lingwistyczne w dużej mierze zajmują się językiem w jego kontekstach pragmatycznych, jako realizacją praktyk językowych i kulturowych, główne szkoły językoznawstwa kognitywnego badają język jako ekspresję koncepcji mentalnych i skupiają się na rekonstrukcji procesów poznawczych. Stąd też różnice w podejmowanych inter- i transdyscyplinarnych spojrzeniach: kulturowo-antropologicznym w przypadku pierwszego omawianego paradygmatu i psychologiczno-neuropoznawczym - w przypadku drugiego.
Językoznawstwo kognitywne wyrosło ze sprzeciwu wobec Chomskiańskiego redukcjonistycznego podejścia do języka jako systemu mentalnych operacji algorytmicznych (choć zachowało mentalistyczny charakter) oraz z dorobku psychologii poznawczej i rozwijanych od lat 50. XX wieku tzw. nauk kognitywnych (cognitive science17), tj. interdyscyplinarnych badań łączących wiedzę z zakresu psychologii poznawczej, neuropsychologii i neurolingwistyki, filozofii umysłu i języka, antropologii i projektowania sztucznej inteligencji (zob. Bremer 2016). Za ojców założycieli pierwszych szkół badawczych uznawanych za początek drugiej rewolucji kognitywnej (za pierwszą rewolucję kognitywną uznawana jest koncepcja Noama Chomskiego) uznawani są: George Lakoff i Mark Johnson, autorzy Metaphors We Live By (1980) (pol. Metafory w naszym życiu, 1988), zawierającej koncepcję rozumienia metafory jako fundamentalnego procesu mentalnego, oraz Ronald W. Langacker, twórca Foundations of Cognitive Grammar. Theoretical Prerequisties (1987), prezentującej teorię języka i gramatyki jako symbolicznych wyrazów mentalnych obrazowań (konceptualizacji)18.
Nie sposób skrótowo przedstawić twierdzeń kognitywistów dotyczących zasad funkcjonowania języka, jako że w trakcie już ponad trzydziestu pięciu lat popularności nurt rozrósł się do różnych szkół i teorii, tworząc bardziej "ruch" czy "przedsięwzięcie" (enterprise) kognitywne niż zwartą koncepcję (Evans, Green 2006: 3-23; Evans, Bergen, Zinken 2007: 2). Omówieniu kognitywnych koncepcji znaczenia oraz jego powiązania z procesami poznawczymi będzie poświęcony rozdz. 2.5. W tym miejscu przedstawię najogólniejsze postulaty paradygmatu kognitywnego w językoznawstwie19.
Jako paradygmatyczny zwrot badawczy kognitywizm proponuje: odrzucenie teorii generatywnych Chomsky'ego (o istnieniu osobnego modułu językowego w umyśle; o możności ujęcia języka jako "nieskończonego zbioru poprawnych zdań" i ich algorytmicznego generowania; o badaniu abstrakcyjnego zbioru reguł generatywnych "idealnego użytkownika" jako języka; o badaniu zjawisk typowych, pomijaniu mniej konwencjonalnych; o prymacie składni nad semantyką) i rewizję koncepcji strukturalistycznych (o arbitralności znaku językowego; o istnieniu obiektywnego langue); zastąpienie ujęcia formalistycznego - funkcjonalnym.
Język jest dla kognitywistów:
? integralną częścią ludzkiego poznania;
? ma charakter ucieleśniony, jak umysł, którego jest ekspresją;
? ma charakter symboliczny i ciągły - wszystkie dające się wyróżnić jednostki językowe mają charakter symboliczny i są umotywowane;
? jego najważniejszą funkcją jest symboliczne wyrażanie znaczeń, a znaczenia te wyrastają wpierw z jednostkowego doświadczenia świata, a następnie z konwencji użycia, tj. komunikacji jako drugiej najważniejszej funkcji: "zwerbalizowane doświadczenie jednostkowe, zarówno uniwersalne (uwarunkowane biologiczną naturą organizmu), jak i ukształtowane przez środowisko, w interakcji społecznej stopniowo przekształca się w konwencję językową" (Tabakowska 2004b: 9);
? w efekcie tworząc język jako "uporządkowany inwentarz konwencjonalnych jednostek lingwistycznych" (Langacker 2003: 41).
Znaczenie jest w języku najważniejsze (Langacker 1987: 12) i stanowi symboliczny wyraz:
? znaczenia leksykalne i gramatyczne - procesów mentalnej kategoryzacji i porządkowania wiedzy o świecie, która ma charakter encyklopedyczny (językowy i pozajęzykowy, powiązany w sieci domen poznawczych);
? znaczenia wypowiedzi - konceptualizacji, procesów mentalnego obrazowania, tj. doświadczania danych sytuacji i stanów przez jednostkę. Znaczenie jest więc subiektywnym mentalnym doświadczeniem świata wyrażanym za pomocą mniej lub bardziej konwencjonalnych intersubiektywnych środków semiotycznych (w tym języka).
Przedmiotem badań językoznawstwa kognitywnego są:
? język widziany w kontekście procesów poznawczych;
? ludzkie procesy poznawcze, w tym wiedza o świecie: "językoznawstwo kognitywne utożsamia badanie języka z badaniem ludzkiego poznania, a więc włącza w sferę swoich zainteresowań także procesy percepcji i przetwarzania informacji oraz ogólną wiedzę człowieka o otaczającym go świecie" (Tabakowska 2005: 52-53).
W badaniach tych językoznawca powinien przestrzegać:
? zobowiązania do generalizacji - szukać uniwersalnych zasad ludzkiego poznania (nie tylko językowych, ale i rządzących percepcją, myśleniem, wyobraźnią, pamięcią, motoryką) i obowiązujących na wszystkich poziomach badanych zjawisk językowych;
? zobowiązania do kognitywizmu - wskazywać w języku przejawy tych zjawisk mentalnych, o których istnieniu wiadomo z interdyscyplinarnych badań nad umysłem (w ramach psychologii poznawczej, filozofii i antropologii języka, nauk kognitywnych i neuronauk), przy czym dbać o spójność teorii (Lakoff 1990: 41-43).
Ujęcie to wyznacza podstawową metodę badawczą kognitywizmu, którą jest analiza wypowiedzi (językowych i innych) jako ekspresji procesów mentalnych i próba ich odtworzenia z wykorzystaniem interdyscyplinarnej wiedzy o prawidłowościach ludzkiego poznania. Analiza powinna obejmować wzajemne synergiczne wpływy umysłu (poznania), biologii (czynników fizycznych) oraz kultury (intersubiektywnego wytworu ludzkich umysłów), w tym języka. Jeśli przyjąć, że relacja między procesami mentalnymi a ich symbolicznym wyrazem w uproszczeniu składa się z trzech etapów, tj. percepcji (uwarunkowanej biologicznie i kulturowo), konceptualizacji (subiektywnego doświadczenia mentalnego) i ekspresji (semiotycznego wytworu), to "należy prześledzić tę sekwencję w odwrotnym kierunku, czyli na podstawie "gotowego" przekazu spróbować odtworzyć konceptualizację oraz jej kulturowe i psychiczne uwarunkowania, dochodząc ostatecznie do poznania samego procesu poznawania" (Tabakowska 2005: 57).
Po okresie pionierskim kognitywnych badań nad językiem - w tym zwłaszcza nad kluczową dla niego semantyką - w którym dominowały prace z zakresu mentalistycznie ujmowanego językoznawstwa, psychologii poznania oraz filozofii umysłu i języka, w kolejnych latach pojawiły się przykłady użyteczności narzędzi kognitywnej analizy myślenia i znaczenia także do innych czynności i wytworów ludzkich i sfer jego kultury, najpierw w obrębie samej szeroko pojętej lingwistyki - dyskursu, tekstu i genologii (Semino 2008), pragmatyki i tłumaczeń (Tabakowska 2001; Wiraszka 2015), a następnie w innych ujęciach humanistycznych, np. w badaniach rytuału (Dąsal 2008), narracji (Mandler 2004), literatury (Korwin-Piotrowska 2006). Za przydatne w badaniu semantyki uznaję prace z zakresu poetyki kognitywnej (Stockwell 2006; Cognitive Poetics 2009), umożliwiające refleksję nad semantycznymi aspektami kompozycji wypowiedzi i jej funkcją estetyczną oraz dotyczące analizy wypowiedzi multimodalnej, np. sztuk plastycznych (Kwiatkowska 2013; Górska 2014, 2020; Dutton 2019), komunikacji niewerbalnej (Antas 2013; Załazińska 2016; Winiarska, Załazińska 2018) i - oczywiście - komizmu (Bergen, Binsted 2003; Brône, Feyaerts, Veale 2006; Libura 2007b, 2017a, 2017b).
Koncepcje, teorie i podejścia badawcze, które można ująć pod zbiorczą etykietą językoznawstwa antropologiczno-kulturowego, stanowią konglomerat wewnętrznie jeszcze bardziej złożony niż językoznawstwo kognitywne, a korzeniami sięgający idei osiemnasto- i dziewiętnastowiecznych, m.in. niemieckich myślicieli (Wilhelma von Humboldta i Gottfrieda Herdera), brytyjskich antropologów funkcjonalnych (np. Bronisława Malinowskiego), amerykańskich antropologów języka i kultury XIX i XX wieku (Franza Boasa, Edwarda Sapira i Benjamina Lee Whorfa), etnosemantyków (Warda Goodenougha) i etnografii mówienia Della Hymesa (zob. Palmer 1996: 3-26; Chruszczewski 2011: 21-68). Wszystkie te historyczne i współczesne koncepcje badawcze łączy przyjęcie za przedmiot badań relacji języka, kultury i człowieka/społeczności w ujęciu ponaddyscyplinarnym. Badaniem wskazanej triady w ramach osobnej subdyscypliny językoznawczej zajęły się równolegle powstające w ostatnich latach XX wieku szkoły określające swój paradygmat najczęściej jako lingwistyka/językoznawstwo kulturowe/antropologiczne, antropolingwistyka i podobnie; także w Polsce, gdzie od lat 90. prowadzone były badania w ramach wrocławskiej lingwistyki kulturowej i lubelskiej szkoły etnolingwistyki opisującej językowe obrazy świata. Bardzo bliskie przedmiotowo są im ujęcia antropologii lingwistycznej, w których jednakże punkt widzenia skierowany jest od człowieka ku językowi jako społecznie ugruntowanym praktykom realizowania się kultury (Ahearn 2013: 27; Godlewski 2016: 49-50), i antropologii słowa, wyrosłej z tradycji filologicznej refleksji nad rolą słowa w kulturze (Godlewski 2016: 62-62).
Próby uporządkowania odmian naukowej refleksji nad językiem w kontekście kultury podejmowało wielu badaczy, wskazując na różnice w rozłożeniu akcentów w badaniach (Anusiewicz 2015: 10-12), branych pod uwagę kontekstach (Bartmiński 2008), perspektywach badawczych i metodologicznych (Chruszczewski 2011: 74-76). Jerzy Bartmiński wskazuje na następujące granice pola badań poszczególnych subdyscyplin: lingwistyka kulturowa - język i kultura; lingwistyka antropologiczna - język i człowiek; lingwistyka antropologiczno-kulturowa - język, człowiek, kultura; etnolingwistyka - człowiek (wspólnota ludzka) i język. Ta charakterystyka wydaje się zasadna, trudno jednak nie zauważyć, że wydzielone sfery badawcze w sposób naturalny zazębiają się, a sztuczne rozdzielenie nie służy lepszemu zrozumieniu analizowanych zjawisk. Alessandro Duranti (1997), a za nim Piotr Chruszczewski rozwijający to podejście (2011) zaproponowali, aby zakres badań lingwistyki kulturowej i antropologicznej podzielić ze względu na cele i metody na cztery paradygmaty: dokumentacyjny, kulturowo--lingwistyczny, transformacyjny i komunikacyjno-dyskursywny; to propozycja o dużej nośności eksplikacyjnej, ale obejmująca niezwykle szeroki zakres badań prowadzonych także w ramach innych subdyscyplin, np. pragmalingwistyki czy socjolingwistyki. Dodatkowo współczesna lingwistyka antropologiczno-kulturowa coraz mocniej czerpie z dorobku nauk kognitywnych, w tym językoznawstwa kognitywnego, dlatego do triady język - kultura - człowiek wprowadza również element umysłu i procesów poznawczych (Palmer 1996; Sharifian 2016).
Z wyżej wskazanych przyczyn zawiłości nazewniczo-taksonomicznych20 decyduję się pozostać przy najszerzej ujmującym określeniu, tj. językoznawstwie antropologiczno-kulturowym. Spróbuję wskazać podstawowe założenia jego współczesnej odmiany21. Trudno tu mówić o zwrocie, ale niewątpliwie jako paradygmat badawczy języka kształtowało się ono w opozycji do: językoznawstwa autonomicznego, formalnego i obiektywizującego, odrzucającego badanie konkretnych użyć oraz kontekstu kulturowego jako marginalnych zjawisk nieistotnych dla systemu (a w przypadku badań prekursorskich - także wobec językoznawstwa behawiorystycznego); autonomicznej antropologii kulturowej ujmującej język jako jeden z wielu elementów kultury.
Język we współczesnym językoznawstwie antropologiczno-kulturowym:
? jest formą semiotyczną dla poznania i kultury najważniejszą;
? jest elementem triady język - człowiek (umysł) - kultura, której części wzajemnie na siebie wpływają: język odzwierciedla umysł (procesy poznawcze), ale też wpływa na wytwarzany obraz świata; umysł widzi więc świat tak, jak mu to kultura w procesie socjalizacyjnej internalizacji pozwala, a kultura w swej istocie jest wytworem umysłów itd.;
? realizuje się w praktykach językowych stanowiących element szerszych praktyk dyskursywno-kulturowych;
? jest narzędziem poznania świata, "raz dokonanym i ciągle dokonującym się aktem poznania w stosunku do rzeczywistości pozajęzykowej, aktem, którego rezultaty są dobudowywane i nakładane na poprzednie" (Anusiewicz 1995: 58-59), i równocześnie wyrazem jego subiektywnego widzenia przez człowieka.
Znaczenia wypowiedzi:
? wynikają z poznawczo-interakcyjnej natury języka i komunikacji, są więc równocześnie: obrazem mentalnych wyobrażeń, podmiotowych, ale kulturowo kształtowanych; funkcją praktyk językowych, wytwarzających intersubiektywnie kulturę i strukturę społeczną22;
? są zawsze zależne od kontekstu wewnętrznego (wiedza i nastawienie jednostki) i zewnętrznego (sytuacja komunikacyjno-medialna, kulturowo-społeczna).
Przedmiotem badań językoznawstwa antropologiczno-kulturowego winny być:
? praktyki językowe i dyskursywne, w których uwidaczniają się wzajemne relacje języka - człowieka (podmiotu i jego umysłu) - społeczności - kultury w każdym możliwym ujęciu, w tym m.in. kulturotwórcza funkcja języka;
? kulturowość samego języka rozumiana jako: "wyraz językowo utrwalanej konceptualizacji świata danej społeczności" zawarta w modelach poznawczych, które są "uwspólnotowionymi formacjami wiedzy" (Czachur 2018: 20-21);
? znaczenia jako konceptualizacje mentalne i obrazy świata, które "mają podstawę kulturową oraz są kodowane i wyrażane w języku" (Sharifian 2016: 32);
? procesy poznawcze uwidaczniające się w ludzkich praktykach i wytworach, w tym w języku i kulturze.
Skoro to praktyki językowe, więc język w użyciu, jest przedmiotem badań, to oczywistą metodą badawczą będzie ich obserwacja, analiza z uwzględnieniem wybranych w danym ujęciu aspektów: językowo-komunikacyjnych, dyskursywnych, poznawczych, kulturowych, ewentualne badania porównawcze.
Wśród rozlicznych analiz wpisujących się w wyżej nakreślony szeroki paradygmat ważne dla dalszych rozważań i analiz, ze względu na obrane medialne pole badawcze, będą badania prowadzone pod szyldem antropologii praktyk językowych (zob. Almanach Antropologiczny III 2014, Godlewski 2016), które, obejmując swoją refleksją multimodalne wypowiedzi, przekonująco uzasadniają ich traktowanie jako realizacji praktyk językowych. Równie istotna będzie perspektywa subdyscypliny określanej jako lingwistyka mediów czy mediolingwistyka (Skowronek 2013; Stöckl 2015b; Lingwistyka mediów 2015), która łączy analizę dyskursu medialnego, w tym jego znaczeń, ze wskazaniem ich medialnej wyjątkowości jako formy kulturowej. Bogusław Skowronek definiuje mediolingwistykę jako dział lingwistyki kulturowej, w której język, charakterystyczny dla poszczególnych technologii medialnych, traktowany byłby jako specyficzna, mająca własne cechy dystynktywne praktyka poznawcza (kognitywna) oraz systemowo-komunikacyjna (lingwistyczna) (2013: 17-18, 112). Autor koncepcji podkreśla znaczeniotwórczą rolę mediów (2013: 59-60), a w jej opisie wykorzystuje terminologię językoznawstwa kognitywnego.
Warto jeszcze wymienić badaczy, którzy w praktyce łączą narzędzia badawcze obu opisanych paradygmatów. Miano prekursorki takiej antropologiczno--kulturowo-kognitywnej lingwistyki bez wątpienia należy się Annie Wierzbickiej prowadzącej, od lat 70. XX wieku w Polsce do dziś w Australii, badania semantyki kulturowej i międzykulturowej oparte na własnym modelu teoretyczno-analitycznym (Wierzbicka 1999, 2006). Spośród wybitnych językoznawców kognitywnych najszerszy zakres aspektów kulturowych w swoich badaniach obejmuje Zoltán Kövecses, który wprost pisze, że jego ideą jest wypełnienie luki między językoznawstwem kognitywnym a antropologicznym, a celem - ukazanie językoznawstwa kognitywnego jako uniwersalnego narzędzia badania "sensów" nie tylko w języku, ale i poza nim, tj. w szeroko pojętej kulturze (2011: 7, 11). Z kolei Gary Palmer (2016), uznawany za twórcę nowoczesnej lingwistyki antropologicznej, mocno podkreśla konieczność włączenia do badanej relacji język - człowiek - kultura aspektu zdolności poznawczych w ujęciu cognitive science. Podobnie swój przedmiot badań widzi Farzan Sharifian, który w programowym dla lingwistyki antropologicznej artykule przypomina, że według Ronalda Langackera procesy poznawcze są nie tylko ucieleśnione, ale i głęboko ukulturowione, co niejako tworzy drugą część pola badań kognitywnych, słabiej zagospodarowaną od tej zajmującej się mentalizacją (Sharifian 2016: 32).
Dwa omówione paradygmaty badań językoznawczych wyznaczają podstawową perspektywę metodologiczną niniejszej książki i stanowią o jej wstępnych założeniach teoretycznych. Dodatkowo będę przywoływać także inne podejścia, dane, koncepcje teoretyczne jako elementy metody "wnioskowania do najlepszego wyjaśnienia" (Hohol 2017: 309). Będą one wykorzystywane na dwa sposoby: jeśli ich koncepcyjny charakter na to pozwala, będą transdyscyplinarnie włączane do rozważań teoretycznych oraz interpretacji badanych zjawisk; jeśli reprezentują zbyt odmienny metodologicznie aparat naukowy, będą prezentowane komplementarnie jako informacje dodatkowe, poszerzające perspektywę spojrzenia na zjawisko i umożliwiające porównanie wniosków badawczych z różnych dziedzin.
1.3.3. Cele badawcze
Podsumowując powyższe ustalenia dotyczące pola i przedmiotu badań, perspektywy metodologicznej oraz wstępnych założeń teoretycznych, za zasadniczy cel podejmowanych działań badawczych uznaję: stworzenie modelu semantyki wypowiedzi służących intencjonalnemu wywołaniu efektu komicznego, obejmującego cechy semiotyczno-kompozycyjne wypowiedzi i procesy poznawczo-semantyczne służące konceptualizacji, ukazanie ich powiązania z ogólnymi zdolnościami i strukturami poznawczymi - z jednej strony, oraz z kulturowym, w tym medialnym, uwarunkowaniem ich formy ekspresji - z drugiej, a na koniec jego weryfikację na materiale nowomedialnych wypowiedzi komicznych.
Aby uporządkować wszystkie poruszane wątki tematyczne, wskazuję następujące szczegółowe oraz cząstkowe cele badań (w ujęciu problemowym):
(1) Zbadanie, opis i analiza cech semiotyczno-kompozycyjnych (jako schematycznych konstrukcji - jednostek symbolicznych) i procesów poznawczo-semantycznych (jako prototypowych konceptualizacji) służących wywoływaniu semantycznego efektu komicznego wypowiedzi z punktu widzenia semantyki kognitywnej, czyli ujmującej znaczenie jako doświadczenie mentalne:
? krytyczne omówienie i synteza istniejących koncepcji znaczenia i ich rewizja z perspektywy lingwistyki kognitywnej i antropologiczno-kulturowej;
? omówienie zewnętrznych i wewnętrznych czynników wpływających na kształtowanie się procesów poznawczo-semantycznych oraz struktur wiedzy;
? krytyczne omówienie kognitywnych metod badania znaczenia języka i wypowiedzi, w tym multimodalnych;
? krytyczne omówienie i synteza istniejących koncepcji komizmu i zjawisk pokrewnych (w tym ludyczności i karnawalizacji), zwłaszcza koncepcji językoznawczych, ze wskazaniem na ujmowane w nich aspekty semantyczne;
? wskazanie najistotniejszych cech semiotyczno-kompozycyjnych i procesów poznawczo-semantycznych służących wywoływaniu efektu komicznego w badanym materiale źródłowym wraz z interpretacją formy ich semantyczności.
(2) Wskazanie i omówienie cech semiotyczno-kompozycyjnych i procesów poznawczo-semantycznych służących wywoływaniu i odczuwaniu komizmu relewantnych i atrakcyjnych z punktu widzenia czynności umysłu oraz funkcji kulturowo-komunikacyjnych i wyjaśnienie źródeł owej atrakcyjności:
? opis i analiza ewolucyjnych, poznawczych, antropologiczno-kulturowych i społecznych źródeł i funkcji zjawisk komicznych i śmiechu;
? weryfikacja tezy o uniwersalności i ciągłości ekspresji śmiechu oraz zjawisk komicznych;
? wskazanie procesów umysłowych powiązanych z odczuwaniem komizmu oraz charakterystyka jego form poznawczo-semantycznych (doznań intelektualnych, emocji, stanów poznawczych).
(3) Wskazanie i analiza cech specyficznych komizmu w nowych mediach, interpretacja ich umotywowania oraz wyjaśnienie przyczyn atrakcyjności:
? zbadanie, opis i analiza wpływu medium na kształt nowomedialnych wypowiedzi o funkcji komicznej i ich semantykę;
? wskazanie najistotniejszych cech semiotyczno-kompozycyjnych i procesów poznawczo-semantycznych służących wywoływaniu efektu komicznego w badanym materiale źródłowym, typowych dla używanego medium;
? wyjaśnienie semiotyczno-percepcyjnej, poznawczo-semantycznej i kulturowo--społecznej atrakcyjności komizmu w nowych mediach i mediach społecznościowych
? wskazanie i zbadanie możliwego wpływu kształtu nowomedialnego komizmu na procesy i struktury poznawcze.
(4) Weryfikacja kognitywnych teorii poznania oraz koncepcji znaczenia na badanym materiale źródłowym.
? wskazanie, co formy nowomedialnego komizmu mówią o poznaniu, myśleniu, języku i komunikacji, jakie elementy kognitywnych teorii znajdują mocne potwierdzenia w badanych konkretnych przykładach wypowiedzi;
? wskazanie zasadności i wartości ujęcia medialnej formy ekspresji w badaniach semantycznych.
Książka jest efektem tak zaplanowanego projektu zmierzenia się z tematyką semantyki komizmu i realizacją jego celów, choć oczywiście jej struktura jest efektem końcowym i chronologicznie oraz tematycznie odpowiada nie poszczególnym etapom badań, ale ich całości w ujęciu problemowym.
* * *
Czy zatem - wracając do pytania z tytułu pierwszego rozdziału - istnieje najśmieszniejszy dowcip świata? Wypowiedzi komiczne jako wytwory kulturowe są bodźcami wywołującymi subiektywną reakcję umysłową i zanurzone są w tak wielu wpływających na ich ostateczną recepcję kontekstach, że nie sposób ująć tych wszystkich zmiennych. Najważniejsze z nich to: uwarunkowania kulturowe, społeczne, językowe, indywidualne, emocjonalne, doświadczeniowe, sytuacyjne, interakcyjne, medialne. Badać można wypowiedzi komiczne częściowo zbliżone pod względem owych kontekstów, np. bawiące reprezentantów jednej nacji, grupy wiekowej czy zawodowej - a i tak efekt poszukiwania owego superdowcipu nie każdego rozbawi tak samo, bo nawet chwilowe, istniejące "tu i teraz" nastawienie i oczekiwania odbiorcy także wpływają na odbiór.
Czytelnik niniejszej książki na pierwszych jej stronach przeczytał o projekcie LaughtLabu (którego maskotkę przedstawia il. 4) i poszukiwaniach najśmieszniejszego dowcipu świata. Jeśli wciąż jest zainteresowany tym, jak brzmiał ów żart, który 55% uczestników badania uznało za śmieszny, nareszcie może zaspokoić swoją poznawczą ciekawość. I być może poczuć rozczarowanie, bo coś statystycznie śmieszne okazuje się - śmieszne przeciętnie:
Il. 4. http://www.laughlab.co.uk (dostęp: 15.10.2023)
Dwóch myśliwych wybrało się do lasu na polowanie. W pewnej chwili jeden z nich pada na ziemię. Ma szklany wzrok i nie oddycha. Drugi myśliwy błyskawicznie wyciąga z kieszeni komórkę i dzwoni na pogotowie.
- Mój przyjaciel nie żyje! Co robić? - wykrzykuje, z trudem łapiąc powietrze.
Osoba po drugiej stronie mówi:
- Proszę zachować spokój. Pomożemy panu. Po pierwsze, proszę się upewnić, że pana przyjaciel na pewno nie żyje.
Zapada milczenie, następnie rozlega się wystrzał. W telefonie odzywa się ponownie głos myśliwego:
- No dobrze, a co teraz? (Wiseman 2010: 280).*
Przypisy:
1 Skecz pojawia się w 1. odcinku serialu komediowego Monty Python's Flying Circus pt. The Funniest Joke in the World (Whither Canada?) (1969).
2 Alfred Gawroński tłumaczył długoletnią niechęć językoznawców do podejmowania zagadnień semantycznych właśnie lękiem przed skutkami owej podwójnej roli języka, faktem, że "przy rozważaniu zagadnień tematycznych myśl zawarta w języku musi się sama sobie przeciwstawić, badając sama siebie jako swój przedmiot: myśl myśląca bada siebie jako myśl myślaną" (1984: 157); o uwikłaniu badacza w sytuację hermeneutyczną zob. też Pawelec 2006: 14-16.
3 Pojęcie paradygmatu wprowadził do nauki właśnie Thomas Kuhn, używając go w dwóch kluczowych znaczeniach: lokalnym - wzorca praktyki naukowej "obejmującej równocześnie prawa, teorie, zastosowania i wyposażenie techniczne (...) tworzą[ce] model, z którego wyłania się jakaś szczególnie zwarta tradycja badań naukowych" (2020: 82); globalnym - idei społeczności naukowej mającej wspólny zbiór założeń badawczych, o reprezentatywnym i oryginalnym dorobku. Zmiana paradygmatu byłaby więc przejściem do innego modelu sposobu widzenia świata i badania go, w dużej mierze o charakterze rewolucyjnym i niewspółmiernym wobec znaczeń i terminów poprzedniego paradygmatu (2020: 81-86; 332-357).
4 O historii dyskusji o metodzie i przedmiocie humanistyki zob. np. Gadamer 2004; Gadacz 2010.
5 Por. wspomnianą wcześniej koncepcję współczynnika humanistycznego Floriana Znanieckiego (1988: 24-28), a także rozważania Michaiła Bachtina o specyfice refleksji humanistycznej jako "skierowanej na cudze myśli, sensy, znaczenia, które zostały zrealizowane w postaci tekstu i w niej wyłącznie są dostępne badaczom" (1986: 404).
6 W moim odczuciu są to teorie, które w omówionych zakresach są bliskie filozofii językoznawstwa kognitywnego, choć powstały w zupełnie innym okresie, w różnych dyscyplinach i paradygmatach (na ten temat zob. Wierzbicka 1989; Tabakowska 2004a). Nie są to oczywiście jedyne głosy uczonych XIX i pierwszej połowy XX wieku, którzy w podobny - mentalistyczny i intersubiektywny - sposób ujmowali problem znaczenia języka, mimo różnych perspektyw i celów badawczych. Warto wspomnieć choćby tych najwybitniejszych w skali światowej: Wilhelma von Humboldta, Michaiła Bachtina, Lwa Wygotskiego, Maurice'a Merleau-Ponty'ego czy Ludwika Wittgensteina (zob. Winiarska 2005; Pawelec 2006: 142-202; Językoznawstwo kognitywne III... 2006).
7 Termin wprowadzony przez Stanleya Fisha (2006) na użytek badań literaturoznawczych, używany dla podkreślenia społecznego i ideologicznego charakteru recepcji znaczeń.
8 Wprowadzone tu wstępnie określenia z zakresu językoznawstwa kognitywnego zostaną rozwinięte w rozdz. 2.5.3.
9 Gadamer podkreśla językowy i interpretacyjny charakter badania naukowego jako dochodzenia do zrozumienia; akcentuje nieusuwalność języka jako medium doświadczenia hermeneutycznego nie tylko w przypadku tekstu pisanego, ale także w analizie dzieł sztuk pięknych, muzyki, kultury wizualnej (Gadamer 2004: 528-543; por. Brożek 2018: 189-190).
10 O roli intuicyjnej i introspekcyjnej interpretacji w badaniach semantycznych jako narzędziu posiadającym wady i zalety, ale nieuniknionym, pisze Ryszard Tokarski (2014: 240-243). Jej minusem jest zawsze obecna pewna doza subiektywizmu, przed którą uchronić może skupienie się na rekonstrukcji znaczeń najbardziej konwencjonalnych, odczuwanych jako niewątpliwe; plusem w porównaniu do badań formalnych - możliwość wskazania znaczeń mniej konwencjonalnych, pozasystemowych, a więc konotacji, presupozycji, przywoływanych złożonych modeli pojęciowych. O introspekcji w ocenie poziomu śmieszności tekstu komicznego piszą także badacze humoru reprezentujący podejście semantyczno-skryptowe, umieszczając je w kontekście generatywnie ujmowanej kompetencji natywnego użytkownika języka, zob. np. Attardo 1994: 11-12.
11 Przez teorię rozumiem "zbiór pewnych pojęć i konstrukcji wyjaśniających, które pozwalają na konceptualizację i interpretację badanych zjawisk", przez propozycje interpretacyjne - hipotezy rozumienia, a przez model - uproszczony schemat ujmujący zasady funkcjonowania i rozumienia typowych dla badanego pola zjawisk. Aby skonstruować teorię i model, potrzebna jest odpowiednio dobrana metodologia - "zespół praktyk badawczych, tj. procedur i strategii" (Domańska 2010: 50).
12 Metodę "gęstego opisu", rozumianą jako bardzo szczegółowy opis kontekstu kulturowo-znakowego zachowania, którego znaczenia i funkcji poszukujemy, zaproponowaną przez Gilberta Ryle'a, spopularyzował Clifford Geertz, tak uzasadniając jej przydatność do badań kulturowych: "[C]złowiek jest zwierzęciem zawieszonym w sieciach znaczeń, które sam utkał, pojmując kulturę jako owe sieci, których analiza nie jest zatem nauką eksperymentalną poszukującą praw, lecz nauką interpretatywną poszukującą znaczenia. To jest rodzaj wyjaśnień, których poszukuję, interpretując pozornie enigmatyczne społeczne ekspresje" (2003: 36).
13 Badacze wskazują na powszechne występowanie tego błędu poznawczego w myśleniu naukowym, filozoficznym i eksperckim (zob. Kahneman 2011: 312-339; Brożek 2018: 193-234).
14 O naturze owych zmian w językoznawstwie pisze Waldemar Czachur: "Koncepcja turn [zmiany] oznacza perspektywę postrzegania pojęcia kultura i implikowania jej relacji z innymi warunkującymi ją czynnikami. Nie inaczej przedstawia się sprawa w językoznawstwie. Strukturaliści patrzą na język jako na zbiór znaków, pragmalingwiści - jako na środek działania, kognitywiści widzą w języku archiwum naszego doświadczenia, semiotycy - środek sensotwórczy, a konstruktywiści - instrument tworzący otaczającą nas rzeczywistość. Różne naukowe style myślowe dominujące w określonej czasoprzestrzeni poniekąd narzucają perspektywę oglądu badanego przedmiotu i wymuszają jego nowe modelowanie" (2017: 9-10).
15 O samym pojęciu paradygmatu w badaniach języka oraz szczegółowy przegląd językoznawczych paradygmatów zob. Stalmaszczyk 2021: 21-56.
16 Jak stało się np. z etnografią mowy (zob. Chruszczewski 2011: 160-162) czy studiami nad kulturą wizualną (zob. Zeidler-Janiszewska 2006); po części to także przypadek językoznawstwa kognitywnego (zob. rozdz. 1.3.3).
17 Jak zwraca uwagę Gary Palmer, ze względu na przeważający wkład badaczy reprezentujących humanistyczne spojrzenie w ten nurt, być może bardziej adekwatne - a tym samym mniej problematyczne metodologicznie - byłoby określenie ich jako cognitive studies (2016: 27).
18 Elżbieta Tabakowska wymienia jeszcze dwie inne prace, które ukazały się w przełomowym roku 1987: "Marka Johnsona The Body in the Mind: The Bodily Basis of Meaning, Imagination and Reason (1987), która kładła podwaliny pod tezę o znaczeniu ucieleśnionym; książka językoznawcy George'a Lakoffa Kobiety, ogień i rzeczy niebezpieczne (2011), która formułowała założenia kognitywnej teorii metafory" (2019: 30).
19 Oprac. na podst. m.in.: Langacker 1987; 2003; 2005; 2009b; Tabakowska 2004b; 2005; Lakoff 1990; Croft, Cruse 2004; Evans, Green 2006; Taylor 2007; Janda 2018 (jeśli nie zaznaczono inaczej).
20 O współczesnych relacjach badań kulturoznawczych i językoznawczych, w tym ich wspólnym polu badawczym i metodzie pisze Bogusław Skowronek: "[D]zisiejsza refleksja lingwistyczna sytuuje się w polu dyscyplin humanistycznych, które obecnie są wyraźniej niż kiedykolwiek wcześniej sprofilowane kulturowo. Językoznawstwo to po prostu "znawstwo" języka i form komunikacji, funkcjonujących w obszarze szeroko rozumianej kultury. Nie da się dziś zachować pełnej (sztucznej) autonomii obu omawianych tu dyscyplin" (2016: 54).
21 Oprac. na podst. Anusiewicz 1995; Palmer 1996; Duranti 1997; Bartmiński 2008; Chruszczewski 2011; Sharifian 2016; Czachur 2017 (jeśli nie zaznaczono inaczej).
22 Por. podział na znaczenia aktualne - konkretnych wypowiedzi, i emergentne - wyłaniające się w powtarzalnych praktykach językowych w koncepcji Gary'ego Palmera (2016).