Witkacy dotknął
problemu, o którym na ogół także "się nie myśli", ponieważ
człowiek najczęściej trwa w przekonaniu, że zajmuje się tym,
czym chce i jak chce, łatwo ulegając złudzeniu własnej woli
(Wegner, 2003) i kontroli myślenia (Bargh i Chartrand, 1999). Kto
może być autorem własnego myślenia, jeśli nie ja sam? A jednak
czasem doznajemy nieoczekiwanego wglądu - może za sprawą muzy (jak
sądzili starożytni Grecy), a może innych sił wyższych? Odkrywamy
ze zdumieniem, że myślenie toczy się mimo woli ("hop, szklanka
piwa"). A nawet wtedy, gdy znamy problem albo cel, myśl często
pojawia się "sama", bez dodatkowej interwencji nadzorującego
podmiotu. Tego typu wglądy są zatrważające, nie do zniesienia,
jak pisali Bargh i Chartrand (1999) i może dlatego Nietzsche (2009)
był przekonany, że Ja nie jest tym, co myśli.
Co napędza nasze procesy poznawcze,
w jakim stopniu są to inne motywatory od tych, które popychają
nas do działania? Okazuje się, że sercem aktywnego umysłu jest
wartościowanie uruchomione razem z pojawieniem się lub zaktualizowaniem
dostatecznie ważnego celu. Szczególnie dużo badań poświęcono dotąd
wyjaśnieniu działania afektu, powstałego na skutek nieświadomie
przebiegających wartościowań. Afekty wzbudzone przedświadomym
ustosunkowaniem do przedmiotów i zdarzeń motywują do zbliżenia
się lub oddalenia od nich. Afekty mogą się aktywizować równolegle
względem wielu przedmiotów, które pojawiają się lub przypominają
w trakcie działania, ponieważ są wzbudzane automatycznie. Myślenie
przebiega w dużym stopniu dzięki afektywnej, automatycznej
machinie motywacyjnej, a więc przy bardziej ograniczonym udziale
"odgórnych", świadomych interwencji, niż moglibyśmy się tego
spodziewać.
Udokumentowanym odkryciem, którym
chcemy się podzielić, jest nie tyle bezpośrednie wyznaczanie
kierunków myślenia przez afekt, ile pośrednie decydowanie
przezeń o tym, co człowiek w myśleniu weźmie pod uwagę,
a w konsekwencji - czym się zajmie świadomie. Dopiero wtedy sterowanie
może podlegać kontroli. Im większa dostępność danej treści,
tym większe jest prawdopodobieństwo jej użycia w spostrzeganiu
i myśleniu. "Głodnemu chleb na myśli", potrzeba czyni bowiem
chleb bardziej wartościowym, oznaczonym afektem, a przez to dostępnym
uwadze. Skoro afekt ma wpływ na ową dostępność (por. Kahneman, 2003),
staje się on automatycznym sterownikiem jawnego rozumowania.
Sama zasada dostępności czyni z uwagi
i pamięci roboczej biernego odbiorcę, który przetwarza to, co mu
podano. Dlatego można by uznać, że to przetwarzanie automatyczne
wyznacza kierunki myślenia i działania. Wartościowanie i jego
afektywne skutki dotyczą jednak realizacji potrzeb i celów. W ten
sposób pętla się zamyka: jawnie przyjęte cele i wartości
określają, które treści zostaną ocenione pozytywnie lub negatywnie
(a w konsekwencji oznaczone afektem), afekty zaś wskazują, które
z tych treści zasługują na uważne przetwarzanie z powodu najwyższej
funkcjonalności (co szerzej wyjaśniam w podrozdziale 1.3). Człowiek
pozostaje podmiotem i autorem myślenia w tym sensie, że określa
cele i wartości, jakie realizuje. Gotów jest przy tym ich bronić,
gdy tylko spostrzega, że ich utrzymanie jest zagrożone.
Myślenie najczęściej
przybiera charakter aktywności celowej, inicjowanej przez sytuację
problemową. Według Berlyne'a (1969) problem jest stanem niepewności,
który wywodzi się z jakiejś wersji konfliktu poznawczego albo
z nadmiaru danych, co uniemożliwia uzyskanie spójnego obrazu
rzeczywistości. Współczesne podręczniki psychologii poznawczej (Smith
i Kosslyn, 2009; Mayer, 2013) definiują sytuację problemową jako
taką, w której człowiek nie ma rutynowych czy standardowych sposobów
osiągania celu. Zadania - matematyczne, twórcze i tym podobne -
na ogół zawierają bezpośrednie sformułowanie celu. Najmniej wiemy
o myśleniu wolnoskojarzeniowym, któremu "coś" nadaje ruch,
ale nie jest to cel jawny. Mogą to być zarówno procesy integrowania
doświadczenia (zwłaszcza we śnie), jak i skutki automatycznie
wzbudzonych celów i standardów, na przykład władzy, przynależności
lub aprobaty społecznej (Bargh, Gollwitzer, Lee-Chai, Barndollar
i Trötschel, 2001; Marien, Custers, Hassin i Aarts, 2012). Zrozumienie
kierunków ludzkiego myślenia wymaga zatem rzetelnej wiedzy dotyczącej
celów, standardów regulacji oraz ich funkcjonowania ujawniającego
się w symbolicznych operacjach umysłowych.
1.1 CELE, STANDARDY REGULACJI ORAZ ICH
ORGANIZACJA W PAMIĘCI
Cele najczęściej
ujmujemy jako jednostki wiedzy (reprezentacje przyszłych stanów
rzeczy), wyróżniające się szczególną wartością i potencjałem
wzbudzania intencji (por. Kruglanski, 1996), które razem z innymi celami
i środkami ich osiągnięcia tworzą funkcjonalne systemy (Kruglanski,
Shah, Fishbach, Friedman, Chun i Sleeth-Keppler, 2002; por. też
Kossowska, Doliński i Chmiel, 2009). Z poznawczo-motywacyjnym
ujmowaniem celów zdążyliśmy się w psychologii oswoić,
natomiast aspekt motywacyjny celu wymaga uściślenia. Jak zauważają
Kruglanski i współpracownicy (2002), systemy celów działają
zgodnie z regułami rozprzestrzeniającego się pobudzenia w sieci
semantycznej. Oznacza to, że dostępność węzłów (celów z różnych
poziomów hierarchii) zależy od wielkości pobudzenia skojarzonych
z nimi treści, na przykład środków osiągania celów[2]. "Unikatowa zawartość motywacyjna", to jest
powiązanie celów i środków ich realizacji w sieci semantycznej,
polega na tym, że samo zaktywizowanie dowolnego fragmentu sieci wyzwala
automatycznie przebiegające procesy przenoszenia aktywacji, a wraz
z nimi - samoregulacji działania. Znakomitym przykładem może
być efekt rozcieńczenia (dilution)[3], a więc relatywnego osłabienia zaangażowania w działanie
w sytuacji, gdy wiele środków kojarzy się z tym samym celem. Wyjazd
na Mazury angażuje mniej, gdy alternatywnie bierzemy pod uwagę rajd
w Bieszczady, zwiedzanie Białowieży albo wyjazd nad morze, niż
wówczas, gdy Mazury są ekskluzywnym środkiem naszego wypoczynku. Jeśli
"energia" jednego celu zostanie rozproszona na większą liczbę
środków, to żaden z nich nie angażuje już tak silnie, jak środek
pojedynczy.
Skojarzeniom z pewnością ulegają
także standardy regulacji, które
Kruglanski i jego współpracownicy ujmowali jako cele ogólne
(sądząc po kontekście badań). Jako że pojęcie standardu jest dla
teorii celów istotne, warto je wyróżnić już w tym miejscu. Przez
standard regulacji rozumiem zakres parametrów pożądanego funkcjonowania
człowieka, niezawierający specyficznych treści właściwych celom. Na
przykład standard osiągnięć dotyczy oczekiwanego poziomu wszelkiego
typu aktywności (realizowania celów akademickich, sportowych i innych),
a regulacyjne standardy powinnościowe odnoszą się do spełniania
oczekiwań innych ludzi w najrozmaitszych celowych działaniach, w pracy
i w domu (Higgins, 1997), i tak dalej. Standardy regulacji można też
rozważać jako cele bardzo ogólne, o szerokim zakresie, bądź też
bardziej tradycyjnie - jako podstawowe wartości, takie jak władza,
hedonizm czy bezpieczeństwo (Schwartz, 1994). Sporą część tych
podstawowych wartości czy standardów nabywamy niejawnie, drogą uczenia
się "emocjonalnego", jak je nazwał McClelland (1985). Niejawnie
również są one aktywizowane. Schulthesiss i Brunstein (1999) wykazali
na przykład, że przy wyobrażaniu sobie realizacji dowolnych celów,
na przykład pomagania drugiej osobie, badani automatycznie aktywizują
standardy władzy lub przynależności (nazywane przez autorów celami),
nie zdając sobie z tego sprawy. Z kolei w badaniach Bargha (1999)
poprzedzanie semantyczne treściami odnoszącymi się do standardu
osiągnięć lub przynależności ("dążyć", "sukces"
vs "przyjaciel", "towarzyski") prowadziło do większej
wytrwałości bądź kooperatywności w rozwiązywaniu zadań.
W związku z sieciowym usytuowaniem
celów można je wzbudzać automatycznie z dowolnej strony: poprzez
aktywizację jakiegoś standardu, środka realizacji, albo też przez
podpowiedzi zawarte w otoczeniu, w zachowaniach innych osób i tym
podobne (Bargh, 1999; Bargh i Barndollar, 1996; Shah i Kruglanski,
2003; Bargh, Gollwitzer, Lee-Chai, Barndollar i Trötschel, 2001;
por szerszy przegląd tych badań w: Kolańczyk, 2004a). Stwierdzenie,
że cele są jednostkami wiedzy, a ich funkcjonowanie przebiega wedle
uniwersalnych zasad działania sieci semantycznej, zrewolucjonizowało
rozumienie przebiegu procesów poznawczych i działania człowieka,
poszerzając je o operacje automatyczne, niekontrolowane.
Cele mogą być kojarzone nie
tylko semantycznie, lecz także epizodycznie, na co zwrócił uwagę
w recenzji Tomasz Maruszewski. "Na przykład puszczanie baniek
mydlanych jest sposobem na podwyższenie samooceny, a to z kolei może
przekładać się na skuteczniejsze redukowanie stresu egzaminacyjnego"
w trakcie realizacji celu uzyskania wykształcenia. Takie wzbudzanie
niepowiązanych treściowo celów, jak puszczanie baniek i ukończenie
studiów, można wyjaśnić, posługując się koncepcją Kruglanskiego
i jego współpracowników, cel bowiem aktywizuje również środki
jego realizacji (epizodycznie wiązane z celem). Bez wątpienia
skuteczne zdawanie egzaminów jako podcel ukończenia studiów
zależy od wyuczonych sposobów radzenia sobie ze stresem (takich jak
puszczanie baniek). Wątek ten zostanie pogłębiony w podrozdziale
1.4, poświęconym standardom i "Ja roboczemu" w ujęciu Conwaya
i współpracowników. Poprzedzimy go szerszym omówieniem afektywnej
regulacji procesów poznawczych, co ułatwi zrozumienie oddziaływania
bardziej złożonych kryteriów wartościowania, jakimi są standardy
Ja.
W kontekście rozważań nad
epizodycznymi powiązaniami celów warto wspomnieć, że mogą
być one reprezentowane także wyobrażeniowo. Zwłaszcza dzieci
posługują się wyobrażeniami, zanim ukształtowana zostanie
reprezentacja semantyczna przyszłych stanów rzeczy. Wizualizacja celu
stanowi też znaną technikę podwyższania potencjału motywacyjnego
(np. Pham, i Taylor, 1999). Za sprawą wyobrażania następuje wzrost
zaangażowania afektywnego, a subiektywne poczucie dystansu wobec celu
ulega zmniejszeniu (Cheema i Bagchi, 2011). Wyobrażeniowe reprezentacje
celów najczęściej są organizowane według porządku epizodycznego
(por. podrozdział 1.4).
1.1.1 TRANSFER ZAANGAŻOWANIA W SYSTEMACH CELÓW
I UWAGA
Według Kruglanskiego
i współpracowników (2002) poza rozprzestrzeniającym się pobudzeniem
z celów na podcele, a z nich z kolei na środki ich osiągania,
transferowaniu ulegają też zaangażowanie i emocje. Transfer zaangażowania mierzono między
innymi, pytając badanych wprost o to, w jakim stopniu czują
się zaangażowani. Najpierw uczestnicy eksperymentu wybierali cele
i przypisywali im sposoby ich realizacji, a następnie dokonywali
oszacowań własnego zaangażowania przy uruchomieniu poszczególnych
środków. Środek, który pierwszy przychodził im do głowy,
otrzymywał najwyższe wskaźniki zaangażowania (Kruglanski i in.,
2002). Stwierdzono także, ale chyba mniej trafnie, że transferowane
są również emocje. Uczestnicy badania o zidentyfikowanym nastawieniu
regulacyjnym (na standardy idealne lub powinnościowe Ja; Higgins,
1997) wybierali cele i środki ich osiągania, a więc rodzaje
preferowanej aktywności. Pierwszy wybór oznaczał silne skojarzenie ze
standardem. Następnym zadaniem badanych było oszacowanie emocji, jakie
będą przeżywali, kiedy cel osiągną. Okazało się, że deklarowali
oni emocje, jakie można było przewidzieć na podstawie teorii
Higginsa. W wypadku nastawienia na ideały były to emocje szczęścia,
dumy i radości, powinności zaś wyzwalały przeżywanie ulgi, spokoju,
zrelaksowania. Opis eksperymentu pokazuje, że nie diagnozowano tu emocji
wpisanych w cele (a tylko takie mogą być transferowane na środki),
lecz aktywizowano proces motywacyjny (wyobrażenie celu), w wyniku
którego pojawiały się antycypowane emocje. Nie były one atrybutem celu
promocyjnego versus prewencyjnego; zaaranżowana
sekwencja wydarzeń zamiast transferowania emocji prowadziła po prostu
do ich wzbudzenia.
Co prawda przykład autorów
dotyczący transferu emocji ("jakości afektywnych") w semantycznej
sieci celów uważam za nietrafny, ale zasada
transferu ważności (zaangażowania) warta jest dalszego
rozważenia. Najlepiej to uczynić przez połączenie tego wątku
z zasadą alokacji zasobów, a więc
z uwzględnieniem faktu, że najważniejsze w danej sytuacji treści
stają się dostępne pamięci roboczej i uwadze. Zgodnie z ujęciem
Kruglanskiego i współpracowników (2002) aktywne cele różnią się
dostępnością (z powodu ograniczonej pojemności pamięci roboczej
i uwagi), a w rezultacie następuje automatyczne ustalenie priorytetów
alokacyjnych. Wyłaniają się cele centralne (focal)
- w dużym stopniu uświadamiane - oraz cele tła, z których
człowiek na ogół nie zdaje sobie sprawy (na przykład z chęci
wywierania dobrego wrażenia podczas rozmowy z nieznajomym).
Źródła twierdzenia o transferze
zaangażowania w systemie celów można upatrywać w badaniach Goshke
i Kuhla (1993), którzy wykazali, że wraz z pojawieniem się celu lub
zadania zwiększa się dostępność pamięciowa wiedzy funkcjonalnie
z nimi związanej; transferowane wartości nazwano wówczas markerami zaangażowania (commitment
markers). Aktywny cel stawia w gotowości to wszystko,
co może mu służyć lub przeszkodzić, a co zostało zapisane
w pamięci lub zauważone. Każdy epizod aktywności celowej zmienia
więc chroniczną dostępność treści pamięci semantycznej,
wynikającą z częstości odtwarzania, a także z ważności
określonych treści. Motywacja celowa kształtuje dostępność
kontekstową (Higgins, 1996).
Warto zauważyć, że działa tu inny
mechanizm dostępności od tego, który jest skutkiem poprzedzania. Wpływ
poprzedzania, na przykład słowa "owoc" na dostępność pamięciową
"truskawek" i "czereśni", jest relatywnie krótki, wygasa
z pojawieniem się kolejnej stymulacji; jest to niemotywowany,
"bierny" mechanizm aktywacji i jej wygasania, który może
doprowadzić co najwyżej do mało znaczącej obecności w pamięci
operacyjnej[4]. Tymczasem, jak wynika z licznych badań, informacje
odnoszące się do celu pozostają dostępne tak długo, aż cel zostanie
zrealizowany, po czym aktywacja tych treści z powrotem słabnie (Bargh,
Green i Fitzsimons, 2008; Förster, Liberman i Higgins, 2005; Marsh,
Hicks i Bink, 1998; Zeigarnik, 1927). Zjawisko to jest tym wyrazistsze,
im bardziej człowiek jest zmotywowany (Förster, Liberman i Higgins,
2005). Johnson, Chang i Lord (2006) przeprowadzili metaanalizę
podobnych badań. W kilkudziesięciu eksperymentach wykazano, że
wraz z pojawieniem się celu lub zadania zwiększa się dostępność
odpowiadającej im struktury wiedzy.
1.1.2 AUTOMATYCZNA SIŁA WOLI - MECHANIZMY
AKTYWACYJNE I AFEKTYWNE
Julius Kuhl
(1985) zdefiniował siłę woli jako wzmacnianie wzbudzonego
dążenia i równoczesne hamowanie konkurencyjnych schematów
działania. Z perspektywy świadomie kontrolującego własne
działanie podmiotu taki proces wymaga wysiłku, jest zasobochłonny
i wyczerpuje możliwości poznawcze człowieka (Baumeister, Vohs
i Tice 2007). Zdarzają się wprawdzie wyjątki - na przykład wiara
w nieograniczoną siłę woli znosi taki efekt (Job, Dweck i Walton,
2010) - ale koszty wysiłkowej kontroli są niemałe. Kruglanski i jego
współpracownicy pierwsi wykazali, że automatyczna rywalizacja o zasoby
uwagi może służyć ochronie (shielding) głównego
celu poprzez automatyczne hamowanie pokus. Na przykład aktywizowanie
celu "utrzymanie związku z dziewczyną" automatycznie hamowało
"oglądanie filmów porno" (Fishbach, Friedman i Kruglanski,
2003). Hamowanie mierzono czasem podejmowanej decyzji leksykalnej (czy
ciąg liter jest słowem, czy nim nie jest) w sytuacji, gdy decyzje
dotyczyły celów głównych ("związek z dziewczyną") i tych,
które stanowiły pokusy ("filmy porno"), poprzedzanych nazwami
obiektów związanych i niezwiązanych z obydwoma rodzajami celów
(z celem właściwym i kuszącym). Trywialnym i oczekiwanym wynikiem
było przyspieszanie reakcji na słowa określające cel i związane
z nim środki po poprzedzaniu słowami treściowo z nimi związanymi
(w porównaniu z treściami niezwiązanymi). Bardziej interesujące
jest jednak wydłużanie czasu reakcji na pokusę przez poprzedzanie
słowami związanymi z głównym celem. Aktywny cel z jednej strony
uprzystępniał spójne z nim inne cele albo środki, a z drugiej
- hamował odpowiadające im treściowo cele konkurencyjne, czyli
pokusy. Podobne badania przeprowadzono z zastosowaniem innych treści -
na przykład celu "osiągnięcia akademickie" i pokusy "wyjście na
spotkanie towarzyskie". Zależność tę ilustruje rycina 1.1.
RYCINA 1.1
Czas decyzji leksykalnych w reakcji na pokusy i nadrzędne cele poprzedzane przez
odpowiednie (związane) versus nieodpowiednie (niezwiązane) cele versus pokusy.
Na podstawie danych zawartych w: Kruglanski, Shah, Fishbach, Friedman, Chun i Sleeth-Keppler,
2002, s. 354.
Z perspektywy naszych badań nie
sposób nie zauważyć, że pokusą może być jakakolwiek myśl,
która wiedzie na manowce z powodu związku z rywalizującym celem
- problemem, który może przejąć ster. Myśl o chorym wnuczku
(silnie pobudzająca) nakazuje mi porzucić pisanie książki na rzecz
uruchomienia "dobrych rad babci" i włączenia Skype'a. Struktura
celów o zhierarchizowanej sytuacyjnie wartości sama determinuje
to, czym się zajmie umysł, oraz to, czy wykaże "dyscyplinę"
podczas realizowania wybranego zadania. Podobne wyniki badań
przytaczają Moskowitz, Li i Kirk (2004), tworząc model woli utajonej
(implicit volition). W zasadzie powielają oni
tezy i badania opisane przez Kruglanskiego i współautorów (2002),
z tą różnicą, że zakładają, iż porównanie celu ze stanem
jego realizacji również zachodzi automatycznie, przyczyniając się
do pozaświadomej regulacji zachowania (por. też Kadzikowska-Wrzosek,
2013). Do tego wątku powrócę w podrozdziale 1.2.2.
W znanej serii badań, które również
dowodzą automatycznej ochrony celu, oprócz samej dostępności
pamięciowej, diagnozowano także szybkość reakcji afektywnej
(Fishbach i Shah, 2006), choć jej tak nie nazywano. Założono,
że w obliczu pokusy ludzie ujawnią nasilenie tendencji do
zbliżania się do głównych celów i gotowość unikania kuszących
alternatyw. Takie ujęcie w pełni odpowiada rozumieniu siły woli
przytoczonemu na wstępie za Kuhlem (jako wzmacniania wzbudzonego
dążenia z równoczesnym hamowaniem konkurencyjnych schematów
działania). Aby sprawdzić trafność tego założenia, zastosowano
metodę Solarza (1960), polegającą na pomiarze szybkości przyciągania
i odpychania dźwigni. Od czasu odkrycia afektu, którego przejawem
jest tendencja behawioralna (dzisiaj traktowana raczej jako symbolicznie
uwarunkowany składnik cielesny afektu), metoda ta zyskała dość
dużą popularność (Chen i Bargh, 1999); przyciąganie wskazuje
na afekt pozytywny, odpychanie zaś - na afekt negatywny. W jednym
z eksperymentów cytowanych przez Fishbacha i Shaha (2006) wyłoniono
osoby, które zdecydowały się na zdrowy tryb życia i stosowały
odpowiednią dietę. Porównywano je z osobami, które takich decyzji
nie podjęły. Prezentowano im różne słowa oznaczające jedzenie
(na przykład "czekolada") i dobrą kondycję (na przykład
"szczupły"). Badani odpowiadali na pytanie, do której kategorii
należy słowo: do kategorii "jedzenie" czy "fitness"? Połowa
osób badanych miała przyciągać dźwignię, wybierając "jedzenie",
a odpychać dźwignię w odpowiedzi na "fitness"; druga
połowa osób reagowała odwrotnie. Warto zauważyć, że tylko grupa
tak zwanych "dietetyków" przeżywała konflikt - to dla nich
jedzenie stanowiło pokusę. Zgodnie z przewidywaniami osoby te szybciej
przyciągały dźwignię, zaliczając wyraz do kategorii "fitness",
i szybciej odpychały dźwignię w odpowiedzi na "jedzenie". Wyniki
pokazują, że osoby badane zapobiegały wpływowi pokus poprzez ich
automatyczne unikanie (szybsze odpychanie dźwigni) i automatyczne
zbliżanie się do bodźców powiązanych z celem nadrzędnym (szybsze
przyciąganie dźwigni). W omówieniu badań pominięto znaczenie
afektu, mimo że diagnozowano jego udział. Tymczasem w służbie celu
pozostaje nie tylko rozprzestrzeniające się pobudzenie, ale przede
wszystkim funkcjonalna wartość środków i innych celów względem
celu głównego, przejawiająca się właśnie afektem. W świetle
badań opisanych dalej można powiedzieć, że cele nadrzędne zostały
oznakowane bardziej pozytywnym afektem niż pokusy, a relatywnie
bardziej negatywna ocena pokus przyczyniła się do ich automatycznego
unikania.
Danner, Aarts i De Vries (2007)
podobnie założyli, że główny cel będzie aktywizował związane
z nim środki, rywalizujące o pierwszeństwo uwagi. Interesował ich
sposób formowania się nawyków, które zwiększają efektywność
działań zmierzających do osiągnięcia celu. Nawykowe ułatwienia
wspomagające celowe działanie uzyskuje się przecież także
dzięki procedurom implementacji celów, gdy człowiek w sytuacji X
regularnie stosuje środek Y, na przykład biega w każdy poniedziałek
przed śniadaniem (Achtziger, Gollwitzer i Sheeran, 2008). Danner
i współpracownicy (2007) zaobserwowali, że ludzie na ogół nie
mają trudności z odsuwaniem interferujących środków - gdy trzeba
działać, podejmują szybkie decyzje dotyczące wyboru środka osiągania
celu. Przypuszczają, że jest to działanie nawykowe, nabywane dzięki
ćwiczeniu. Jeżeli środków jest wiele, może wystąpić konflikt
dotyczący wyboru lepszego z nich, albo też spada motywacja zgodnie
z opisanym efektem rozcieńczenia. Kolejne aktywowanie celu zwiększa
prawdopodobieństwo przypomnienia środków, które zastosowano już
wcześniej, ale ciągle dostępne są również środki rywalizujące,
które utrudniają zastosowanie tych uznanych za najlepsze. Wzrost
skuteczności wydobycia tych środków staje się możliwy dopiero dzięki
wyhamowaniu środków konkurencyjnych, zanim jeszcze osiągną one próg
świadomości. Zgodnie z interpretacją Dannera i współpracowników
(2007) interferencję rywalizujących środków można zredukować,
tworząc łącze hamujące między nimi, dzięki wielokrotnemu używaniu
środka głównego. Innymi słowy, powtarzające się stosowanie środka
X skutkuje hamowaniem dostępu do środków Y i Z. Autorzy wykazali,
że częstość wyboru, powiedzmy, sałatki owocowej na deser zmniejsza
prawdopodobieństwo użycia innych środków, na przykład lodów z bitą
śmietaną.
Uczestnicy badań eksperymentalnych
najpierw poznawali dwa rodzaje środków: komputery i telefony,
służących do prowadzenia rozmów (czatowania). Osoby te poproszono, aby
w momencie gdy ukaże się cel - "chcę porozmawiać", wybierały
w odpowiedzi komputer. Ponadto jedną z grup osób badanych instruowano,
aby w razie pojawiającego się skojarzenia z telefonem (czyli
z drugim środkiem służącym do osiągnięcia celu - prowadzenia
rozmów), tłumiła te niewłaściwe myśli. W ten sposób sprawdzano,
czy możliwe jest spontaniczne użycie tłumienia przez badanych, czy
efekt będzie podobny. Badania wykazały jednoznacznie, że tłumienie
jest źródłem efektów paradoksalnych (Wegner, 1994) i ostatecznie
nie prowadzi do hamowania kategorii telefonów, lecz do zwiększenia jej
dostępności. Gdyby zatem badani spontanicznie tłumili każdy przykład
telefonu, to następnie powinni przywoływać je częściej. Jest
jeszcze jedna możliwość, którą wzięliśmy pod uwagę w badaniach
własnych, opisanych w rozdziale 3. Przy skutecznym chwilowym tłumieniu
może wystąpić efekt odbicia (rebounding) już po
zakończeniu zadania (Wegner i Erber, 1992), czyli natrętne kojarzenie
rozmów z telefonami, a nie z komputerami, może wystąpić dopiero
wtedy, gdy znika cezura zadania.
Ciąg dalszy w wersji pełnej
Podczas gdy Kruglanski
(1996) zwracał uwagę na fakt, że wartość celu rośnie także
dzięki uzasadnianiu słuszności jego wyboru (a skłonność do
takich uzasadnień jest dość powszechna), Huang i Bargh (2014)
z założenia nie biorą pod uwagę refleksyjnych wyznaczników
ważności celów. W świeżo opisanej teorii samolubnych celów
autorzy dzielą się przekonaniem, że każdy z repertuaru celów
przyjmowanych przez człowieka działa "egoistycznie", sterując
przetwarzaniem informacji i zachowaniem na podobnej zasadzie, na jakiej
działają opisane przez Dawkinsa (1976) samolubne geny. Używają przy
tym organizmu jako swoistej maszyny przetrwania. Według tych autorów
pochodzenie celów (a w znacznym zakresie także ich działanie)
jest przedświadome. Cele wywierają wpływ na zachowanie organizmu
zgodnie z zasadą priorytetowego sterowania przez cele najważniejsze
(focal) dzięki ślepym procesom rywalizacji
("naturalnej selekcji"), do których z pewnością można zaliczyć
opisywaną już ochronę celu głównego poprzez automatyczne hamowanie
pokus. Autorzy korzystają z badań wskazujących na powszechność
automatycznego organizowania rywalizujących celów.
Teorie automatycznej kontroli celów
mają jednak pewne ograniczenia. Z badań zaprezentowanych przez
Kruglanskiego i współpracowników (2002) wynikało jasno, że wystarczy
bardzo silne zaangażowanie w cel, aby zapewnić ochronne hamowanie
celów konkurencyjnych. Można dojść do ironicznego wniosku, że
najlepiej trzymać się jednego celu, a wtedy pokusy osłabną. Nowsze
badania pokazały, że takie myślenie nie jest bezzasadne. Okazało
się, że efekt hamowania konkurencyjnych środków zależy od jakości
struktury celów, w których osiąganie angażuje się człowiek
(Bélanger, Lafreni?re, Vallerand i Kruglanski, 2013). Automatyczne
hamowanie pokus pojawia się przede wszystkim przy zaangażowaniu
obsesyjnym, sztywnym, gdy realizacja pasji pozostaje w chronicznym
konflikcie z innymi rodzajami aktywności. Natomiast wtedy, gdy
człowiek realizuje swoje pasje harmonijnie, razem z innymi celami,
takiego hamowania nie zaobserwowano.
Koncepcja samolubnych celów Huanga
i Bargha, ze względu na intencjonalne ograniczenie horyzontu
analizowanych badań ma charakter takiej prowokacji, jaką
było ogłoszenie przez Wegnera (2003), że najlepszym trikiem
umysłu (złudzeniem) jest doświadczanie woli. Dziś wiadomo,
że skłonności do przyczynowo-skutkowego wyjaśniania własnych
działań stwarzają szczególne ryzyko odczuwania własnej woli tam,
gdzie jej nie ma, musi jednak zaistnieć kilka dodatkowych warunków,
aby takie złudzenie powstało (por. Kolańczyk, 2009a). Bargh (1989,
1999, 2007) w podobny sposób prowokuje odbiorców od lat, pisząc
o zatrważającym zdeterminowaniu życia człowieka przez cechy
środowiska, które wprawiają umysł w ruch poza jego świadomością
(Bargh i Chartrand, 1999). O prowokacyjnym charakterze tak skrajnego
ujęcia świadczy niedawno opublikowany rozdział w książce (Baumeister
i Bargh, 2014), w którym Bargh, wyznawca poglądu o nieświadomym,
automatycznym charakterze czynności, i Baumeister - zwolennik badań
nad zachowaniem świadomym, kontrolowanym, budują swoisty pomost między
tymi dwoma perspektywami wyjaśniania życia umysłowego.
Opisywana teoria celów Kruglanskiego
i współpracowników (2002) stanowi dobry punkt wyjścia do bardziej
wyważonego ujmowania aktywności celowej, z uwzględnieniem zarówno
automatyzmów, jak i procesów kontrolowanych, które autorzy wiążą
z "motywacyjnymi cechami celów". Mimo że podobnie jak Huang
i Bargh, opisują oni automatyczne wzbudzenie celów konfliktowych,
a nawet wnioskują o automatycznym zarządzaniu konfliktem,
opisują także procesy, które zachodzą w zakresie uwagi i pamięci
operacyjnej. W ramach ograniczonych zasobów uwagi zachodzi porównywanie
skutków działania i założonych wyników, uzasadnianie wyborów,
szacowanie szans, i tym podobne.