Rozważania nad instytucją obrony koniecznej - Krzysztof Urbanek
Kup ebooka
5.68 zł
4.71 zł
(4,71 zł najniższa cena z 30 dni)
«
»
2. Dziedzictwo przeszłości
Już na wczesnych etapach rozwoju prawa tzw. obrona konieczna (rozumiana tutaj sensu largo jako okoliczności wyłączające przestępność - nie wykształciły się bowiem jeszcze pojęcia bezprawności, zawinienia etc. w dzisiejszym rozumieniu) - znacząca instytucja dla dzisiejszego prawa karnego - była ważnym elementem statusu, pozycji prawnej. Prawo rzymskie posługiwało się wieloma złożonymi instytucjami obrony praw zarówno w sferze prawa prywatnego jak i publicznego. Mimo to już w Ustawie XII Tablic (lex duodecim tabularum) - wielkim pomniku rzymskiej kultury prawnej - na tablicy VIII czytamy: jeśli nocą kradł, gdy [okradany] go zabił, niech będzie [traktowany jako] zabity zgodnie z prawem[1]. Obrona konieczna była bowiem zawsze dopuszczalna w myśl zasady "siłę wolno odeprzeć siłą" (vim vi repellere licet)[2]. Instytucja obrony koniecznej (defensio) jest bardzo stara. Już w prawie średniowiecznym, w którym dominowało ujmowanie przestępstwa obiektywnie i przedmiotowo tj. od strony jego zewnętrznych przejawów i skutków w świecie funkcjonowały "prymitywne" (przy czym uważać należy na pejoratywne interpretacje dawnych instytucji prawnych w oderwaniu od historycznego kontekstu), ale ważne dla ówczesnego społeczeństwa przejawy subiektywizacji prawa karnego. Dzięki działalności glosatorów i komentatorów (postglosatorów) [...]doszło do opracowania reguł dotyczących okoliczności w których dany czyn nie nosił znamion przestępstwa, a więc nie podlegał karze[3]. Co prawda nie rozróżniano wtedy jeszcze elementów przestępstwa (w znaczeniu nowożytnym) stąd nie rozstrzygano czy przyczyną bezkarności były okoliczności wyłączające winę, czy wyłączające bezprawność[4]. Warunki bezkarności zostały przejęte niemal całkowicie z myśli rzymskiej. Zostały poszerzone jedynie o kazuistycznie uregulowane wyjątki wyłączające przestępność tj. m.in.: zabicie infamisa, kradzież z nędzy, zniszczenie cudzego mienia dla ratowania życia[5]. W średniowiecznym prawie włoskim lekkie uszkodzenie ciała w czasie gry lub zabawy (causa ludi) również było okolicznością wyłączającą przestępność czynu[6]. Nie należy zapominać o reliktach zemsty rodowej (wróżdy), która jednak pod wpływem umacniania władzy państwowej ulegała penalizacji.
Także dawne prawo polskie znało przypadki wyłączające przestępność. Bardzo ważnym elementem tożsamości każdego obywatela I Rzeczypospolitej (tj. szlachcica) była instytucja tzw. początku. Już Statuty Kazimierza Wielkiego przewidywały bezkarność czynów uznawanych za przestępne jeśli zostały dokonane w wypadku "początku"[7]. Początek była to zaczepka słowna lub czynna, skierowana przeciw danej osobie, komuś z jej bliskich lub poddanych, która powodowała bezkarność czynu skierowanego przeciw zaczepiającemu[8]. Przywilej ten [...] zapewniał szlachcicowi szerokie możliwości obrony życia, zdrowia i czci jego i jego bliskich przeciw wszelkim zamachom[9].
Darmowy fragment