Wstęp
Wstęp
Osiemnastego grudnia 2018 roku na wielkiej gali z okazji czterdziestej
rocznicy chińskiej reformy, zorganizowanej w Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie, tytuł "Pioniera reform" otrzymał Robin Li, współzałożyciel,
prezes i dyrektor generalny Baidu Inc. Ten niezwykły przedsiębiorca
otrzymał medal w uznaniu za działania na rzecz innowacji
technologicznych po powrocie do kraju z zagranicy. W taki sam sposób
uhonorowano 99 innych wybitnych osób, które znacząco przyczyniły się do
otwarcia Chin na świat i wprowadzenia potrzebnych reform w ciągu
ostatnich czterech dekad. Ponadto Li znalazł się na zaprezentowanej 24
października 2018 roku liście 100 czołowych prywatnych przedsiębiorców
sporządzonej z okazji czterdziestej rocznicy reform i otwarcia się kraju
przez Ogólnochińską Federację Przemysłu i Handlu.
Dwudziestego trzeciego września 2015 roku podczas wizyty państwowej w Stanach Zjednoczonych prezydent Chin Xi Jinping wziął udział w sympozjum
amerykańskich i chińskich przedsiębiorców, na które zaproszono po 15
grubych ryb biznesu z obu krajów, w tym Robina Li. Media relacjonujące
przebieg sympozjum zwróciły szczególną uwagę na Robina Li, Jacka Ma i Pony'ego Ma, szefów trzech chińskich tytanów technologicznych: Baidu,
Alibaby i Tencenta.
Li ukończył zarządzanie informacją na Uniwersytecie Pekińskim w 1991
roku oraz informatykę na Uniwersytecie w Buffalo (należącym do
Uniwersytetu Stanowego w Nowym Jorku) w roku 1994. Pracował jako starszy
konsultant w spółce zależnej Dow Jones & Company, gdzie
zaprojektował system informacji finansowej przetwarzający dane w czasie
rzeczywistym dla internetowego wydania "The Wall Street Journal".
Następnie dołączył do Infoseek, jednej z pierwszych wyszukiwarek, na
stanowisku starszego inżyniera. W międzyczasie uzyskał amerykański
patent na system związany z analizą hiperłączy. Był to przełomowy
wynalazek, który wyznaczył kierunek dalszego rozwoju dzisiejszych
wyszukiwarek.
W styczniu 2000 roku Li wrócił do Chin, żeby tam otworzyć własną firmę.
Został współzałożycielem Baidu, którego pierwotną misją było
"zapewnienie ludziom najlepszego i najsprawiedliwszego sposobu na
znalezienie tego, czego szukają". Dzisiaj misja Baidu to "sprawienie,
aby skomplikowany świat stał się prostszy dzięki technologii". Kiedy Li
stworzył tę firmę, rynek wyszukiwarek w Chinach był już zdominowany
przez Google'a i Yahoo. Początkowo Baidu znajdowało się w cieniu tych
dwóch międzynarodowych gigantów przemysłowych, lecz ambitny Li zdołał
pokonać rozmaite trudności i poprowadzić firmę na sam szczyt. Dzięki
przewadze technologicznej i serwisowej ostatecznie zdobył 70 procent
udziału w rynku wyszukiwarek w Chinach.
Piątego sierpnia 2005 roku Baidu oficjalnie zadebiutowało na giełdzie
NASDAQ (National Association of Securities Dealers Automated Quotations)
w Stanach Zjednoczonych (z ceną ofertową 27 dolarów, ceną otwarcia 66
dolarów i ceną zamknięcia 122,54 dolarów), dzięki czemu zostało pierwszą
chińską spółką w koszyku akcji NASDAQ. W tym samym dniu Baidu odnotowało
zdumiewający wzrost cen akcji o 353,85 procent, z którego zrodził się
nowy mit giełdowy na NASDAQ.
Kiedy Li spojrzał na parkiet NASDAQ, powiedział: "Zrobiliśmy to. Nasza
ojczyzna jest z nas dumna!". Te proste słowa wyrażały jego głęboką
miłość do chińskiego narodu. Były nagrodą za wytrwałą pracę Li i wszystkich pracowników Baidu. Firma pod przywództwem Li po prawie dwóch
dekadach rozwoju została drugą pod względem wielkości niezależną
wyszukiwarką na świecie i największą wyszukiwarką w Chinach. Dzięki
sukcesowi Baidu Chiny znalazły się w gronie czterech krajów na świecie,
które posiadają własną podstawową technologię wyszukiwania, razem ze
Stanami Zjednoczonymi, Rosją i Koreą Południową. Co więcej, Baidu stało
się jedną z najcenniejszych marek w branży internetowej w całych
Chinach.
W lipcu 2014 roku Li towarzyszył prezydentowi Xi podczas wizyty w Korei
Południowej i Brazylii jako przedstawiciel chińskich przedsiębiorców. Od
tamtego czasu stał się rozpoznawalną postacią i zaczął brać udział w wielu wydarzeniach państwowych, powoli budując pozycję Baidu na świecie.
Trzeciego lipca 2014 roku ten jedyny chiński przedsiębiorca internetowy
towarzyszący prezydentowi Xi podczas oficjalnej wizyty w Korei
Południowej wygłosił na chińsko-koreańskim Forum Współpracy Gospodarczej
mowę zatytułowaną "Innowacje technologiczne zapoczątkowują "nową erę w Azji"". Dlaczego to właśnie Li przemawiał w imieniu wszystkich chińskich
przedsiębiorców? Ponieważ Baidu, wiodąca chińska firma technologiczna,
było zarządzane ściśle według zasady efektywności w nowej gospodarce
internetowej i w pełni odzwierciedlało warunki prowadzenia biznesu w branży internetowej w Chinach. Baidu, którego główną siłę napędową
stanowiła innowacja technologiczna, bez wątpienia można określić jako
przedsiębiorstwo hi-tech w chińskiej branży internetowej.
Dwa tygodnie później Li towarzyszył prezydentowi Xi podczas wizyty w Brazylii. Siedemnastego lipca chińska głowa państwa i brazylijska
prezydent Dilma Rousseff wspólnie nacisnęli przycisk na klawiaturze
komputerowej, oficjalnie uruchamiając portugalskojęzyczną wersję
wyszukiwarki Baidu w Brazylii i udostępniając jej usługi internautom. To
był wyraźny znak, że Chiny i Brazylia zacieśniły współpracę w obszarze
innowacji technologicznych.
Li ogłosił w swojej przemowie, że w ciągu najbliższych trzech lat Baidu
planuje zbudować w Brazylii światowej klasy centrum badawczo-rozwojowe,
którego zadaniem będzie badanie, rozwijanie i unowocześnianie
brazylijskich technologii oraz usług internetowych. Zapewnił, że Baidu
zamierza uprościć procesy innowacji i prowadzenia działalności na rynku
internetowym, wyszkolić talenty naukowe i technologiczne, a także
wspierać przedsiębiorcze zespoły z brazylijskiej branży internetowej,
żeby pomagać im w budowaniu zrównoważonego internetowego ekosystemu. To
jeszcze bardziej ułatwiło wymianę technologii i talentów w branżach
przemysłowych obu krajów i zwiększyło konkurencyjność brazylijskiej
branży internetowej na arenie międzynarodowej.
Liczne uroczyste kolacje, które wydano na cześć Li w Brazylii, świadczą
o tym, że jest on uważany za krajowego ambasadora reprezentującego
technologiczną innowacyjność Chin - kogoś więcej niż po prostu
skutecznego przedsiębiorcę. Ponadto Li bardzo angażuje się w działania
społeczne. Obecnie jest członkiem Stałego Komitetu Biura Politycznego
Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin (KC KPCh), wiceprezesem
Ogólnochińskiej Federacji Przemysłu i Handlu, wicedyrektorem Chińskiego
Stowarzyszenia Internetowego, wiceprezesem Pekińskiego Stowarzyszenia
Nauki i Technologii, profesorem wizytującym na Uniwersytecie w Wuhan i na Uniwersytecie Nauki i Technologii w Chinach, niepełnoetatowym
profesorem na Uniwersytecie Nankai, międzynarodowym członkiem UNAIDS,
członkiem zarządu Fundacji Charytatywnej Aiyou Huaxia i honorowym
posłańcem ONZ działającym na rzecz Światowego Dnia Środowiska. W każdej
z tych funkcji wyróżnia się ogromnym zaangażowaniem.
W swoich przedsięwzięciach zawodowych stosuje "magiczną broń" siedmiu
zasad, które pomagają mu odnosić liczne sukcesy:
1. Co dwa lata szukaj zmian.
2. Rób więcej, niż obiecujesz.
3. Pożycz pieniądze, zanim będziesz ich naprawdę potrzebować.
4. Zdywersyfikuj bazę swoich klientów.
5. Nie goń zbyt szybko za zyskami.
6. Skup się na własnej branży.
7. Zawsze pracuj z pasją.
Te siedem zasad to nie tylko życiowa filozofia samego Li, ale też istota
ducha przedsiębiorczości całej jego firmy. To właśnie te siedem
"magicznych" zasad pomogło Li założyć i rozpowszechnić Baidu, wiodącą
wyszukiwarkę w Chinach i dumę wszystkich Chińczyków.
W ciągu dwóch dekad, które minęły od założenia Baidu, wyszukiwarka
rozwinęła się od zera do znanego na całym świecie wiodącego chińskiego
przedsiębiorstwa, przyspieszając proces narodowego odrodzenia. W przemowie do pracowników Baidu Li ujął to w następujący sposób: "W najbliższej przyszłości będziemy nadal realizować naszą misję i wypełniać swoje obowiązki. Będziemy przeżywać coraz więcej szczęśliwych
i wzruszających chwil, nieustannie idąc naprzód!".
Dla Li i wszystkich jego pracowników wysiłek oraz rozwój to dwa
nierozerwalnie związane ze sobą elementy.
Rozdział 1. Nabieranie rozpędu dzięki ciężkiej pracy i solidnym fundamentom
Rozdział 1
Nabieranie rozpędu dzięki ciężkiej pracy i solidnym fundamentom
Rozpoczęcie studiów na Uniwersytecie Pekińskim z najlepszymi wynikami w całym Yangquan
Robin Li urodził się 17 listopada 1968 roku w mieście Yangquan w prowincji Shanxi jako czwarte dziecko w rodzinie robotniczej. W jego
wychowaniu bardzo pomagały starsze siostry, nie tylko bawiąc się z nim,
ale też śpiewając mu piosenki i opowiadając różne historie.
W 1976 roku, w wieku ośmiu lat, Li poszedł do szkoły dla dzieci
robotników przy Zakładach Chemicznych w Jinzhong. Ponieważ był
utalentowanym i bystrym chłopakiem, nauczyciele często go chwalili, a koledzy i koleżanki z klasy darzyli podziwem. Po szkole ojciec często
zabierał go do klubów w zakładach chemicznych na operę albo film - w ramach nagrody za sukcesy w nauce. Li, od urodzenia obdarzony czystym
głosem, zaczął się interesować chińską operą.
W 1977 roku, gdy Zespół Operowo-Teatralny Jin z Yangquan w Shanxi
ogłosił nabór nowych uczniów, dziewięcioletni Li z radością zapisał się
na przesłuchanie. Kiedy nauczyciel teatralny odpowiedzialny za
rekrutację usłyszał jego głos, dostrzegł w nim obiecującego młodego
piosenkarza folkowego i natychmiast przyjął go do grupy. Jednak oferta
teatru została odrzucona przez ojca Li, który chciał, aby jego syn
kontynuował naukę; wiedział, że tylko to jest w stanie zapewnić mu dobrą
pracę w przyszłości.
W tym samym roku Li Xiuhua, starsza siotra Li, dostała się do Kolegium
Nauczycielskiego w Jinzhong, po tym jak przywrócono system krajowych
egzaminów do uczelni wyższych. Ta wiadomość bardzo uradowała wszystkich
w rodzinie i tym bardziej odebrała szanse Li na naukę w szkole
teatralnej. To prawda, że był obiecującym młodym ludowym piosenkarzem,
jednak patrząc z perspektywy przyszłości branży informatycznej, należy
przyznać, że jego rezygnacja z kariery teatralnej ostatecznie okazała
się bardzo dobrym posunięciem.
Jeszcze w podstawówce Li często wypytywał starsze siostry o to, jak
wygląda nauka w gimnazjum i szkole średniej. Lubił przeglądać ich
podręczniki i podziwiał dużą wiedzę.
Po ukończeniu szkoły podstawowej poszedł do Arsenal w Yangquan w prowincji Shanxi - przeciętnej szkoły dla dzieci robotników o niewielkich zasobach edukacyjnych. Większość jej absolwentów nie miała
ambicji dostać się do dobrej szkoły średniej, lecz szła do technikum i wybierała karierę zawodową podobną do kariery swoich rodziców. Ojciec Li
nie chciał takiej przyszłości dla swojego syna.
Li wyrósł na pogodnego chłopca, który lubił spędzać czas z rówieśnikami.
Nauczyciele uważali go za utalentowanego ucznia - na tyle obiecującego,
że był w stanie dostać się do dobrego liceum. Dobrze wiedzieli, że jeśli
chłopak nie zacznie poważnie traktować nauki, po ukończeniu gimnazjum
nigdzie się nie dostanie, dlatego wymagali od niego więcej niż od innych
dzieci.
W końcu ojciec Li kompletnie stracił cierpliwość, widząc, jak
lekkomyślnie jego syn traktuje obowiązki. Kiedy Li był w ósmej klasie,
ojciec dwukrotnie uderzył go w twarz. To był pierwszy i jedyny raz,
kiedy się dopuścił takiego czynu. Powiedział synowi szczerze i uczciwie:
"Niedługo zaczniesz dziewiątą klasę. Jeśli nie weźmiesz się do nauki i nie poprawisz swoich ocen, nie dostaniesz się do liceum ani na
uniwersytet i pójdziesz tą samą drogą co ja. Zostaniesz palaczem i do
końca życia będziesz wykonywał ciężką pracę fizyczną".
Ta niespotykana gwałtowność i gniew ojca dały Li dużo do myślenia.
Wiedział, że ojciec bardzo się o niego troszczy i chce, żeby Li spełnił
pokładane w nim oczekiwania. Po tamtym zajściu chłopak całkowicie
zmienił podejście i zaczął się przykładać do nauki. Później, wspominając
tamte wydarzenia, stwierdził, że te dwa policzki zostały wymierzone we
właściwym czasie.
Na egzaminach wstępnych do szkoły średniej Li zajął drugie miejsce w swojej szkole i został przyjęty do Liceum nr 1 w Yangquan, prestiżowej
szkoły w prowincji Shanxi, która szczyciła się tym, że każdego roku aż
80 procent jej absolwentów dostawało się na uniwersytet. Uczniowie,
którzy zostali przyjęci do tej placówki, mieli duże szanse na to, by po
jej ukończeniu rozpocząć studia na prestiżowej uczelni.
Dzięki dobrym nawykom wykształconym w dziewiątej klasie podstawówki Li
dobrze sobie radził w szkole średniej. Niedługo po rozpoczęciu nauki w liceum odwiedził kampus Uniwersytetu Pekińskiego w towarzystwie swojej
starszej siostry, która tam studiowała. Ta wizyta bardzo go
zainspirowała i zmotywowała. Obiecał sobie w duchu, że ukończy tę samą
uczelnię, co jego siostra, i nie zawiedzie ani rodziców, ani samego
siebie.
W liceum Li miał dobre oceny ze wszystkich przedmiotów, dlatego wahał
się, czy w drugiej klasie wybrać profil ścisły, czy humanistyczny. Jego
ojciec stanowczo doradził mu nauki ścisłe, twierdząc: "Gdziekolwiek
będziesz, zawsze zarobisz na swoje utrzymanie, jeśli będziesz dobrze
znać matematykę i fizykę". Li posłuchał jego rady i wybrał profil
ścisły. Po raz kolejny rada ojca stała się fundamentem, na którym Li
zbudował swój późniejszy status w świecie chińskiego biznesu.
W tamtym czasie Liceum nr 1 w Yangquan było pierwszą szkołą w tym
mieście z własną salą komputerową. Li, który fascynował się komputerami,
zapisał się na zajęcia dodatkowe z informatyki. Aby jak najlepiej
wykorzystać możliwość nauki w nowoczesnej sali, często błagał
nauczyciela, żeby pozwolił mu zostać po lekcjach. Dzięki pozytywnemu
nastawieniu do zdobywania wiedzy szybko przyswoił doskonałą znajomość
obsługi komputera.
W trzeciej klasie liceum Li spędzał prawie każdy wieczór na nauce i bardzo poważnie podchodził do wszystkich próbnych egzaminów. Jego
mozolna praca w końcu się opłaciła. Został przyjęty na Uniwersytet
Pekiński - na egzaminie wstępnym uzyskał najlepszy wynik ze wszystkich
kandydatów z prowincji Shanxi. Podjęcie studiów oznaczało dla
dziewiętnastoletniego Robina Li rozpoczęcie zupełnie nowej życiowej
podróży.
Studia zagraniczne na Uniwersytecie w Buffalo
W sierpniu 1987 roku Li zaczął życie studenckie na Uniwersytecie
Pekińskim. Miał duże oczekiwania co do swojej przyszłości. Na początku
pierwszego roku studiów interesował się wszystkim, co się działo na
kampusie. Uczestniczył w różnych klubowych zajęciach, uczył się tańca,
wygłaszał przemówienia i brał udział w studenckich debatach. Wszystkie
te aktywności pomogły mu rozwijać jego unikalne i wszechstronne
umiejętności.
Jednak jego pierwsza ekscytacja bibliotekoznawstwem i informacją naukową
szybko osłabła, aż przestał się tym interesować w ogóle. Li miał duże
oczekiwania wobec wybranego kierunku. Z czasem uświadomił sobie, że
należy on do dziedziny sztuk wyzwolonych i ma niewiele wspólnego z jego
zainteresowaniami, czyli informatyką.
Niedługo potem jego siostra rozpoczęła drugie studia magisterskie na
Uniwersytecie Pekińskim z myślą o zrobieniu doktoratu w Stanach
Zjednoczonych. Pod jej wpływem Li także postanowił podjąć studia w Stanach Zjednoczonych. Na trzecim roku zaczął się intensywnie uczyć do
egzaminu TOEFL (Test of English as a Foreign Language) i do egzaminu
wstępnego na studia drugiego stopnia, regularnie kursując między salami
wykładowymi, biblioteką i akademikiem. Jego jedynym celem było pojechać
do Stanów Zjednoczonych i studiować tam wymarzony kierunek: informatykę.
Aby jeszcze lepiej opanować potrzebną wiedzę, zapisał się na prawie
wszystkie wykłady związane z informatyką, jakie były prowadzone na
Uniwersytecie Pekińskim. Postanowił sobie, że przyswoi wszystko, czego
uczą się studenci informatyki, a dzięki temu posiądzie taką samą wiedzę
jak oni - albo nawet jeszcze większą. Chociaż były to bardzo trudne
zagadnienia, Li nie rzucił pierwotnie obranego kierunku, czyli
bibliotekoznawstwa i informacji naukowej. W tym samym czasie
przygotowywał się do egzaminu TOEFL, uczył się informatyki i uczestniczył w zajęciach na swoim kierunku. Pracował pod trzykrotnie
silniejszą presją niż większość pozostałych studentów, ale zdołał
pokonać wszystkie trudności dzięki silnej woli.
Li złożył podania na kilkanaście prestiżowych uniwersytetów w Stanach
Zjednoczonych; jego trud w końcu się opłacił - w 1991 roku, tuż po tym,
jak skończył 23 lata, został przyjęty na informatykę na Uniwersytecie w Buffalo (należącym do Uniwersytetu Stanowego w Nowym Jorku), którego
wydział informatyczny należał do 20 najlepszych w całych Stanach
Zjednoczonych. Koledzy i koleżanki Li z Uniwersytetu Pekińskiego byli
mile zaskoczeni jego osiągnięciem i serdecznie gratulowali mu przyjęcia
na nowe studia. W ich oczach był to istny cud, że Li, studiując razem z nimi, zdołał znaleźć czas na to, żeby indywidualnie nauczyć się
informatyki na tak wysokim poziomie, że został przyjęty na prestiżowy
uniwersytet.
Li zaczął studia na Uniwersytecie w Buffalo. Ponieważ nigdy wcześniej
nie był w Stanach Zjednoczonych, odczuwał pewien stres w związku z rozpoczęciem nauki w tym kraju. Jednak te trudności jeszcze bardziej
zachęciły go do wytężonej pracy. Aby prześcignąć najlepszych studentów,
uczył się całymi dniami i nocami. Ponieważ miał bardzo dobre wyniki,
zaproponowano mu pracę na stanowisku asystenta kierownika laboratorium
komputerowego. Dzięki temu zyskał dodatkowe wsparcie finansowe od
Uniwersytetu w Buffalo (8500-9500 dolarów rocznie) i został zwolniony z opłaty za studia. Innymi słowy, podczas dwuletnich studiów na
Uniwersytecie w Buffalo sam zarabiał pieniądze, osiągając w ten sposób
więcej niż większość amerykańskich studentów.
Po dwóch latach ukończył studia magisterskie z informatyki na tej
uczelni.
Pilny student
Już od czasów liceum nauka była dla Li integralną częścią życia. Nigdy
jej nie zlekceważył ani nie porzucił. To ona umożliwiała mu rozwój,
przynosiła spełnienie, wiedzę i szczęście, zwłaszcza podczas studiów w Stanach Zjednoczonych. Dosłownie miał hopla na punkcie nauki - nie
marnował ani chwili na bezwartościowe zajęcia.
Rok po rozpoczęciu studiów w Ameryce Li poczuł, że program nauczania
przestał go satysfakcjonować. Postanowił sam wytyczyć sobie ścieżkę
rozwoju, która miałaby mu pomóc zdobyć cenne doświadczenie i poszerzyć
horyzonty. Przed rozpoczęciem letnich wakacji wysłał swoje CV do
lokalnych nowoczesnych firm internetowych, prezentując się jako ktoś,
kto "więcej się stara, a mniej oczekuje".
Jedną z tych firm była słynna na całym świecie korporacja Panasonic,
która z chęcią przyjęła go na staż; zaoferowano mu stawkę 25 dolarów za
tydzień. Najprawdopodobniej nikt się wtedy nie spodziewał, że
doświadczenie zdobyte w Panasonicu stanie się dla Li zaczątkiem
wielkiego projektu stworzenia popularnej chińskiej wyszukiwarki.
Li zdobywał doświadczenie w Panasonicu i kontynuował pracę na stanowisku
asystenta kierownika laboratorium komputerowego na Uniwersytecie w Buffalo. Goniąc za marzeniami, śledził badania nad optycznymi czytnikami
symboli (ang. optical symbol recognition, OSR), zaawansowaną
technologią stosowaną na zeskanowanych dokumentach, która pozwalała na
analizowanie i przetwarzanie plików graficznych w celu uzyskania
informacji o układzie strony.
Niedługo później zaproponował nowy algorytm zwiększający współczynnik
rozpoznawania, dzięki czemu zwrócił na siebie uwagę kierownictwa
wyższego szczebla w Panasonicu. Tuż przed rozpoczęciem nowego roku
akademickiego, gdy letni staż Li na pół etatu dobiegał końca, dyrektorzy
Panasonica postanowili postąpić wbrew regułom i wydłużyć z nim umowę na
takich samych zasadach jak dotychczas. Zachęcili go również do napisania
i opublikowania pracy naukowej na temat jego nowego algorytmu
zwiększającego współczynnik rozpoznawania symboli. Później Li wygłosił
wykład na międzynarodowej konferencji naukowej, w którym przedstawił
wyniki swoich badań. Jego osiągnięcia zyskały uznanie znanego eksperta w dziedzinie międzynarodowego OSR. Dzięki silnej rekomendacji tego
człowieka praca Li została opublikowana w prestiżowej międzynarodowej
książce Pattern Recognition and Machine Intelligence i spotkała się z uznaniem specjalistów w branży.
Kiedy przełożony Li zobaczył tę publikację, pomyślał, że jej autor
niedługo zrobi doktorat. Był też pewien, że Panasonic czeka na ten
moment, aby zaoferować mu stałą pracę za wysokie wynagrodzenie. Li miał
na studiach bardzo dobre oceny.
W tym samym czasie, gdy nasz bohater studiował w Ameryce, prezydent Bill
Clinton intensywnie promował projekt zbudowania superautostrady
informacyjnej. Wiele nowoczesnych spółek internetowych notowanych na
giełdzie liczyło na to, że uda im się zarobić na tym duże pieniądze. W tamtym okresie amerykańskie firmy cierpiały na wysoką rotację
pracowników, zwłaszcza informatyków specjalizujących się w dziedzinie
internetu. Wspomniana sytuacja oraz gwałtowny wzrost zapotrzebowania
pracowników z tej branży sprawiły, że niektórzy chińscy absolwenci
kierunków informatycznych zrezygnowali z możliwości podjęcia studiów
doktoranckich i od razu po obronie pracy magisterskiej zaczęli szukać
pracy, która umożliwiłaby im dalszy rozwój osobisty. Ten trend wywarł
ogromny wpływ na Li.
Tuż po tym, jak ukończył studia magisterskie i zaczął przygotowywać się
do studiów doktoranckich, dostał ofertę pracy od IDD Information
Services, spółki zależnej Dow Jones z Wall Street. Szef IDD bardzo
wysoko go cenił. W środowisku akademickim obu mężczyzn łączyły podobne
przekonania i żałowali, że nie poznali się wcześniej. Dlatego też Li
podjął decyzję, aby dołączyć do IDD na stanowisku starszego konsultanta,
co było równoznaczne z rezygnacją z kontynuowania studiów. Jednak Li
planował dalej się uczyć i poznawać najnowsze przełomowe technologie.
Powstanie Krzemowej Doliny było dla niego sygnałem, że przemysł ma
większy wpływ na ludzi i może bardziej zmienić ich życie niż świat
akademicki.
Dla Li możliwość prowadzenia badań była ważniejsza niż wysokość
zarobków. Pracując w IDD Information Services, zaprojektował dla "The
Wall Street Journal" system informacji finansowej działający w czasie
rzeczywistym. Bardzo dużo czasu poświęcił na dopracowanie go do
perfekcji. Była to pierwsza sterowana technologia, którą z powodzeniem
zastosowano w wyszukiwarce Infoseek/Go.com. Wyszukiwarka obrazów Go.com
była natomiast pierwszą opatentowaną technologią stworzoną przez Li,
która weszła do powszechnego użytku.
W 1996 roku Li postanowił rozwiązać problem algorytmów, które wpływały
na kolejność wyświetlania stron internetowych w wynikach w przeglądarce.
W doskonały sposób połączył jakość treści z ich trafnością i opracował
technologię analizy hiperłączy, którą opatentował w Stanach
Zjednoczonych.
Dzięki wytężonej i systematycznej pracy w Stanach Zjednoczonych
zgromadził solidną wiedzę na temat najnowszych technologii, co
pozytywnie wpłynęło na jego pewność siebie. Li starał się patrzeć na
wszystko w dłuższej perspektywie czasowej, ponieważ wiedział, że w ten
sposób zwiększa swoje szanse na dokonywanie właściwych wyborów.
Zdolność do zapamiętywania informacji i pragnienie zdobywania wiedzy to
dwie cechy Li, które odegrały kluczową rolę w jego sukcesach zawodowych.
Nawet gdy Baidu zostało liderem na rynku wyszukiwarek w Chinach, Li nie
przestał się uczyć.
W czasach młodości Li doskonalił swoje umiejętności, poszerzając wiedzę,
ucząc się pilnie w szkole i wytrwale pracując w firmie o ugruntowanej
pozycji na rynku.
Wzbogacanie wiedzy poprzez czytanie
Według Li czytanie jest kluczowe i niezbędne do tego, aby poznawać nowe
informacje. Pomaga wzbogacić wiedzę, inspiruje do działania, poszerza
horyzonty i rozbudza kreatywność.
W dzisiejszym społeczeństwie wielu młodych ludzi rezygnuje z czytania po
ukończeniu college'u albo uniwersytetu. Niektórzy ograniczają się do
książek, które pomagają im zdać egzaminy, co prowadzi do wykształcenia
złych nawyków czytania. Li jest inny: zawsze dużo czytał i robił to w ramach hobby, niczym sadhu1. Silne przekonanie, że czytanie
książek go wzbogaca, wytyczyło jego drogę do sukcesu w biznesie.
Li, który urodził się w rodzinie o przeciętnych dochodach, od małego był
uczony miłości do książek. Jego ojciec, mimo że był nisko opłacanym
robotnikiem, miał wartościowy nawyk czytania i gromadzenia książek. W rezultacie Li i jego siostry zarazili się od niego miłością do czytania.
Wiele lat później wszyscy dostali się do dobrych college'ów i na
prestiżowe uniwersytety, co spotkało się z powszechnym uznaniem i stało
się ulubionym tematem rozmów lokalnych mieszkańców.
Li uważa, że wykształcenie dobrych nawyków związanych z czytaniem jest
bardzo ważne, ponieważ może pomóc nastolatkom nie tylko szybciej czytać,
ale też znacząco udoskonalić umiejętność myślenia i rozumowania. Już
jako krnąbrny mały chłopiec Li przejawiał ogromną pasję do czytania.
Ucząc się kolejnych chińskich symboli, coraz bardziej interesował się
książkami i zaczął sięgać po chińską klasykę, włącznie ze starożytną
poezją i prozą, które były trudne do zrozumienia nawet dla dorosłych.
Kiedy czytał Qingyu'an Xina Qiji, chińskiego poety i dowódcy
wojskowego z okresu panowania Południowej dynastii Song, jego uwagę
przykuł pewien fragment: "Setki i tysiące razy szukałem jej w chaosie /
Nagle przypadkowo spojrzałem tam, gdzie światła bledły, a ona tam
stała". W tym wersie słowo baidu (pisane po chińsku ??), oznaczające dosłownie "setki razy", wywarło na
nim duże wrażenie. Nikt się nie spodziewał, że silne odczucia
towarzyszące czytaniu tej książki doprowadzą wiele lat później do
powstania Baidu, popularnej chińskiej wyszukiwarki internetowej.
W starszych klasach liceum Li miał więcej lekcji, dlatego jego grafik
zajęć stawał się coraz bardziej napięty. Pomimo tego czytał jeszcze
więcej książek niż dotychczas. Dzięki temu znacząco udoskonalił
umiejętność czytania. Później, gdy studiował na Uniwersytecie Pekińskim,
większość wolnego czasu spędzał w bibliotece, której bogata kolekcja
książek wprawiała go w ekstazę. W tamtym czasie uważał, że chwile
spędzone w tym miejscu i poświęcone na czytanie były najlepszymi w jego
życiu.
Li zawsze woli książki od bieżących wiadomości. Lubi czytać dzieła
literackie, które są wartościowe, głębokie, szokujące i skłaniają do
przemyśleń, zamiast tracić czas na bezużyteczne plotki. Dla niego
lektura stanowi formę relaksu i wypoczynku, a człowiek nie jest w stanie
w pełni zrozumieć treści książki, jeżeli nie czyta jej w skupieniu i ciszy. To jedyny sposób na to, żeby powoli gromadzona wiedza przyniosła
w końcu imponujące rezultaty.
Li, będący jedną z najbardziej znanych postaci w branży technologii
internetowej w Chinach, a nawet na całym świecie, nie ma w sobie nic z chęci dominacji ani nie roztacza wokół siebie aury tajemniczości, co
jest częste u geniuszy. Wyróżnia go elegancki styl bycia, który
przysporzył mu wielu zwolenników i naśladowców i stał się nieodłącznym
aspektem jego późniejszego sukcesu w biznesie. Nie mając
specjalistycznej wiedzy na temat zarządzania czy ekonomii, Li zdołał
zyskać społeczne uznanie dzięki wrodzonym umiejętnościom kierowniczym.
Jego firma Baidu rozwinęła się szybko i w kontrolowany sposób. Opierając
się na własnym doświadczeniu zdobytym podczas pracy w Dolinie Krzemowej,
opisał wojny biznesowe toczone przez kilka wiodących amerykańskich firm
technologicznych w cieszącej się dużą popularnością książce o wojnie
biznesowej w Dolinie Krzemowej. Zastosował w niej formę tradycyjnej
chińskiej powieści. Z całą pewnością można więc stwierdzić, że pasja
czytania przyniosła Li duże korzyści. Książki nie tylko ogromnie
wzbogaciły jego wiedzę, ale też poszerzyły jego horyzonty, co dało
solidne fundamenty pod sukces w biznesie.
Nieustanne dążenie do tego, aby dobrze poznać samego siebie
Z wywiadów udzielonych przez Li możemy wywnioskować, że prawdziwe
poznanie samego siebie jest dla niego bardzo ważne. To warunek wstępny i fundament osiągnięcia biegłości, rozwijania swoich umiejętności i ciągłego przekraczania własnych granic, które sprzyja podejmowaniu
właściwych decyzji w odpowiednim czasie. I taki jest też przekaz
chińskiego powiedzenia, które mówi: "Ten, kto dobrze poznał swojego
wroga i samego siebie, zwycięża za każdym razem". Jednak tak jak łatwiej
jest patrzeć na innych niż na siebie, tak samo zawsze łatwiej jest
poznać innych niż siebie samego. Dlatego też jeśli chcemy poznać siebie,
musimy wziąć do ręki lusterko i spojrzeć na własne odbicie.
Li zdołał bardzo dobrze poznać samego siebie, dzięki czemu stał się
znaczącą postacią w branży informatycznej w Chinach i za granicą. Wie,
co lubi i co powinien robić, żeby pozostawać w zgodzie ze swoimi
życiowymi przekonaniami i wartościami. Twardo stąpa po ziemi, realizując
swoje cele, a dzięki temu po mistrzowsku panuje nad własnym życiem.
Podczas studiów informatycznych na Uniwersytecie w Buffalo dużo czasu
poświęcał na naukę, a wszystkie wątpliwe kwestie omawiał ze swoim
przełożonym. Pilnie się uczył, ponieważ chciał zrobić dużą karierę w branży i wnieść cenny wkład w rozwój gospodarczy Chin. Podczas stażu w Panasonicu rozwijał swoje umiejętności, wykorzystując w praktyce wiedzę
zdobytą na uczelni i ucząc się nowych rzeczy od doświadczonych kolegów i koleżanek z pracy. Dzięki szczegółowym analizom, dogłębnej eksploracji i wytrwałym próbom zdołał w tym czasie stworzyć algorytm o dużej
skuteczności rozpoznawania i wprowadzić unikalne innowacje w branży
komputerowej, które przyniosły mu jeszcze większy szacunek dyrektorów
wyższego szczebla. Li bardzo dobrze znał samego siebie, dlatego umiał w pełni wykorzystać swoje mocne strony i zbudować solidny fundament pod
sukcesy.
Po ukończeniu informatyki odkrył, co tak naprawdę chce robić w życiu,
dlatego zrezygnował ze studiów doktoranckich. Ponieważ miał doskonale
opanowaną sztukę samopoznania, zrozumiał, że chce się skupić na
wyszukiwarkach i branży internetowej. Jego życiowym celem stało się
"wpłynięcie na życie ludzi i zmienienie świata na lepsze za pomocą
technologii".
Jeszcze gdy chodził do szkoły w prowincji Shanxi, wziął udział w kursie
komputerowym, który wzbudził w nim duże zainteresowanie informatyką, a później przyczynił się do decyzji, aby jeszcze bardziej zgłębić to
zagadnienie. Marząc o karierze w branży informatycznej, Li wziął udział
w narodowym konkursie komputerowym dla uczniów szkół średnich w Taiyuan,
jednak nie zaszedł w nim daleko. Dzięki tej porażce lepiej zrozumiał
powiedzenie: "Zawsze się znajdzie ktoś mądrzejszy od ciebie". Poczuł, że
jeszcze sporo mu brakuje do rówieśników z dużych miast.
Niewiele go obchodziło, co inni sądzą o jego decyzjach związanych z karierą zawodową; widać to chociażby po tym, jak lekko odrzucał różne
oferty pracy. Był mocno zaangażowany w dialektyczną autoanalizę, która
pomagała mu lepiej zrozumieć świat. Stworzył całą serię praktycznych
planów i konsekwentnie je realizował.
Tak naprawdę Li stopniowo zdobywał wiedzę na temat obiektywnych
podmiotów w procesie samopoznania. Według niego to, czy istnienie danego
obiektywnego podmiotu staje się konieczne czy nie, zależy od tego, w jakim stopniu dana osoba jest jego świadoma. Jeżeli ta świadomość jest
wystarczająco duża, człowiek może zmienić obiektywny podmiot w "coś
prawdziwego". To dotyczy każdego, kto chce dokonać znaczącego przełomu w jakiejś branży. Innymi słowy, najważniejszym krokiem na drodze do
sukcesu jest dogłębne poznanie samego siebie i określenie swoich
życiowych celów przy zastosowaniu metody dialektycznej.
Można powiedzieć, że pod pewnymi względami sukces Robina Li był po
prostu nieunikniony. Li bardzo dobrze rozumiał samego siebie i dokładnie
wiedział, o jakim życiu marzy. Mając ten cel na uwadze, włożył świadomy
wysiłek w zdobycie potrzebnych umiejętności, a potem wykorzystał
wszystkie nadarzające się okazje do dalszego doskonalenia. I właśnie
temu podejściu zawdzięcza swój ogromny sukces.