Przeszkoda czy wyzwanie? Stoicka sztuka przekuwania problemów w sukcesy - Ryan Holiday

Kup ebooka

49.90 zł
26.95 zł (24,95 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Recenzje książki Przeszkoda czy wyzwanie?

"Książka, która powinna znaleźć się na nocnym stoliku każdego przyszłego - i obecnego - lidera na świecie".

- Robert Greene, autor 48 praw władzy. Jak wykorzystać manipulację do osiągnięcia przewagi

"Ryan przenosi filozofię z sali wykładowych tam, gdzie jest jej miejsce - do codziennego życia, i pomaga wszystkim, którzy zmagają się z problemami, przyjąć odpowiednią postawę i zachować spokój. Jest to swoisty podręcznik życia, do którego będziesz wracać wiele razy, ucząc się, jak pokonać dowolną przeszkodę i rozwiązać każdy konflikt. Tę książkę trzeba koniecznie przeczytać".

- Jimmy Soni, redaktor zarządzający The Huffington Post, autor Rome's Last Citizen

"Najpierw był Marek Aureliusz, potem Fryderyk II Wielki... a teraz jesteś Ty. Ta zaskakująca książka pokazuje, jak zapewnić sobie cudowne życie, pokonując przeszkody i stawiając czoła wyzwaniom".

- Chris Guillebeau, autor książki Niskobudżetowy startup. Zyskowny biznes i życie bez frustracji

"W tej zwięzłej, wciągającej książce Ryan Holiday rzuca mocne, jasne światło na drogę do dobrego życia i skutecznego przywództwa. Pokazuje nam, jak przekuć każdą porażkę, każdą przeszkodę i zwykłą, codzienną frustrację na własną korzyść, przedstawiając cały zestaw prostych taktyk, które możemy zastosować, żeby zacząć spełniać swoje marzenia. Przeczytaj tę książkę, wyciągnij lekcję i stań do walki!"

- Nancy F. Koehn, historyczka i ekspertka w sprawach związanych z przywództwem,Harwardzka Szkoła Biznesowa

"Moje życie jest usiane przeszkodami. Pokonywanie ich i odnoszenie sukcesów wymaga praktyki (i nie odbywa się bez bólu). Książka Ryana to poradnik dla wszystkich, którzy chcą się tego nauczyć".

- James Altucher, inwestor i autor Choose Yourself

"Jeżeli istnieje coś takiego jak książka dla rycerzy Jedi w wersji kieszonkowej, to właśnie trzymasz ją w rękach. Przeszkoda czy wyzwanie? Ryana Holidaya stanowi skoncentrowany zbiór ponadczasowych technik samodoskonalenia, które z powodzeniem stosowali najwybitniejsi filozofowie i ludzie czynu, od Aleksandra Wielkiego, przez Marka Aureliusza, po Steve'a Jobsa. Zastosuj się do tych rad, a zrewolucjonizują one Twoje życie. Jak pisze pan Holiday, "To jest proste, choć wcale niełatwe". Przeczytaj tę książkę".

- Steven Pressfield, autor książek The War of Art i Ogniste Wrota

"Pięknie napisana. Każdy, kto chce się udoskonalić, powinien to przeczytać".

- Kamal Ravikant, autor książek Love Yourself Like Your Life Depends On It i Live Your Truth

"Zainspirowany Markiem Aureliuszem i koncepcją stoicyzmu, Ryan Holiday napisał genialną i wciągającą książkę. Autor mimo młodego wieku bardzo mądrze doradza, jak pokonywać przeciwności losu i zamieniać wady w zalety. Ta książka jest bezcenna".

- Frederic Block, sędzia amerykańskiego sądu rejonowego

"Ryan Holiday uczy nas, jak wydobyć z siebie to, co najlepsze. Większość nas stara się unikać problemów i konfliktów. Holiday wyjaśnia, dlaczego to podejście jest całkowicie błędne, i zamiast niego oferuje nam filozofię stoików, których ponadczasowe lekcje pozwalają wyzbyć się strachu przed trudnościami i doprowadzają nas do triumfu".

- Sharon Lebell, autorka The Art of Living

Przedmowa

W 170 roku Marek Aureliusz, cesarz Imperium Rzymskiego, zasiadł do pisania w nocy, siedząc w namiocie usytuowanym na linii frontu (jego wojska walczyły wówczas z Germanią). A może to było o świcie w jego pałacu w Rzymie? Albo może wyłuskał kilka sekund podczas igrzysk, ignorując krwawe sceny odbywające się w Koloseum? Dokładne miejsce nie jest ważne. Liczy się to, że ten mężczyzna, znany dzisiaj jako ostatni z pięciu dobrych cesarzy, zasiadł do pisania.

Nie robił tego dla publiczności ani nie zamierzał wydawać swoich zapisków. Pisał do siebie, dla siebie. To, co napisał, jest bez wątpienia jedną z najskuteczniejszych receptur dotyczących tego, jak pokonać każdą negatywną sytuację, jaka może nam się przydarzyć. Jak przetrwać najgorsze chwile - nie pomimo tego, że się dzieją, lecz właśnie dlatego, że się dzieją.

Napisał wtedy tylko jeden akapit. Niewiele treści pochodziło bezpośrednio od niego. Prawie każdą jego myśl można było odnaleźć, w tej czy innej formie, w tekstach jego idolów i mentorów. Jednak w tych osiem­dziesięciu pięciu zwięzłych słowach Marek Aureliusz doskonale zdefiniował i opisał ponadczasową ideę, która przyświecała wielu wspaniałym nieżyjącym już wówczas myślicielom: Chryzypowi, Zenonowi z Elei, Kleantesowi, Aristonowi z Chios, Apoloniuszowi, Juniusowi Rusticusowi, Senece i Muzoniuszowi Rufusowi.

Nam to w zupełności wystarcza.

Nasze działania mogą być blokowane... jednak nikt i nic nie może zablokować naszych intencji ani zmienić naszej postawy, ponieważ możemy się dostosowywać i przystosowywać. Nasz umysł przystosowuje się i wykorzystuje do własnych celów przeszkodę, która staje na naszej drodze.

A potem podsumował to ważnymi słowami, które zasługują na miano sentencji:

Przeszkoda w działaniu przyspiesza działanie.

To, co stoi nam na drodze, staje się drogą.

W słowach Marka Aureliusza został zawarty sekret znany jako odwracanie przeszkód do góry nogami. Polega on na tym, aby działać z "odwróconą klauzulą", tak aby zawsze mieć możliwość odwrotu albo jakąś alternatywną drogę, która doprowadzi nas tam, gdzie chcemy dotrzeć. Przeszkody i problemy są zawsze czymś oczekiwanym i nigdy czymś trwałym. Dzięki temu mamy pewność, że to, co próbuje nas powstrzymać, może w rzeczywistości dodać nam siły.

Zważywszy na to, kto to powiedział, nie były to czcze słowa. Przez dziewiętnaście lat swoich rządów Marek Aureliusz musiał się zmagać z wieloma trudnościami, takimi jak liczne wojny, straszna zaraza, zdrady, męczące podróże po całym imperium (od Azji Mniejszej do Syrii, Egiptu, Grecji i Austrii), szybko malejący skarbiec, niekompetentny i chciwy przyrodni brat, który sprawował rządy razem z nim, i tak dalej, i tak dalej.

Różne źródła potwierdzają, że Marek Aureliusz naprawdę widział w każdej z tych przeszkód okazję do ćwiczenia ważnych cnót: cierpliwości, odwagi, pokory, zaradności, rozsądnego myślenia, sprawiedliwości i kreatywności. Władza nigdy nie uderzyła mu do głowy, a stres i problemy nie odebrały mu jasności myślenia. Rzadko wpadał w złość i nigdy nie okazywał nienawiści ani goryczy. Jak zauważył eseista Matthew Arnold w 1863 roku, w Marku Aureliuszu odnajdujemy człowieka, który miał największą i najwyższą władzę w historii świata - a wszyscy, którzy mieli okazję go poznać, zgodnie potwierdzali, że był godny tej roli.

Mądrość zawartą w tym krótkim fragmencie tekstu Marka Aureliusza można znaleźć również w innych publikacjach, których autorami są mężczyźni i kobiety podążający tą samą drogą, co on. W zadziwiający sposób zachowała ona aktualność aż do dzisiejszych czasów.

Pod kątem tej wyjątkowej idei można prześledzić całą historię ludzkości, od wzlotów i upadków Imperium Rzymskiego, przez wybuch kreatywności w okresie renesansu, po przełomowe czasy oświecenia. Można ją dostrzec w działaniach pionierów Dzikiego Zachodu, w wytrwałości Unii podczas wojny secesyjnej, a także w wielkich przemianach towarzyszących rewolucji przemysłowej. Widać ją również w odwadze liderów walczących o prawa obywatelskie i w postawie więźniów obozów jenieckich w Wietnamie. A dzisiaj widzimy ją w DNA przedsiębiorców, którzy rozwijają swoje biznesowe imperia w Dolinie Krzemowej.

To filozoficzne podejście jest siłą napędową osób, które wszystko zawdzięczają własnej pracy, i motywacją dla tych, którzy pełnią ważne funkcje albo znajdują się w dużych kłopotach. Na polu bitwy czy w sali posiedzeń, w różnych miejscach na świecie i w różnych okresach historii członkowie różnych grup społecznych, przedstawiciele obu płci i wszystkich klas, walczący o różne sprawy i reprezentujący różne interesy, musieli stawiać czoła przeszkodom i uparcie je pokonywać. Potrzebowali do tego umiejętności odwracania przeszkód do góry nogami.

Walka i zmaganie się to stały element życia każdego człowieka. Świadomie lub nie, każdy człowiek jest częścią starożytnej tradycji, którą wykorzystuje do poruszania się po wiecznym terenie możliwości i trudności, prób i triumfów.

Jesteśmy pełnoprawnymi dziedzicami tej tradycji. Jest ona prawem, które przysługuje nam z urodzenia. Bez względu na to, w jakiej sytuacji się znajdujemy, zawsze mamy wybór - możemy pozwolić, aby przeszkody nas zablokowały, albo znaleźć sposób na ich ominięcie lub pokonanie.

Oczywiście nie jesteśmy cesarzami rządzącymi wielkim imperium, ale przez cały czas jesteśmy poddawani różnym próbom. Świat zadaje nam pytania: Czy jesteśmy wartościowi? Czy jesteśmy w stanie pokonać przeszkody, które co jakiś czas stają na naszej drodze? Czy stawimy im czoła i pokażemy, na co nas stać?

Mnóstwo ludzi odpowiedziało na nie twierdząco. A niektóre wybitne jednostki nadal pokazują, że są w stanie nie tylko pokonać każdą przeszkodę, ale również czerpać z niej siłę i inspirację. Każde kolejne wyzwanie sprawia, że stają lepszymi ludźmi. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie stawili mu czoła.

Czas, abyś się przekonał, czy jesteś jednym z nich - czy należysz do tego wyjątkowego grona.

Ta książka pokaże Ci drogę.

Wstęp

Coś stanęło na Twojej drodze. Jakaś sprawa. Jakaś przeszkoda - frustrujący, nieszczęsny i nieoczekiwany problem, który nie pozwala Ci robić tego, co chcesz zrobić. Ta rzecz, której się obawiasz, żywiąc cichą nadzieję, że nigdy się nie wydarzy. A co, jeśli ona wcale nie jest taka zła?

Co, jeśli z tą rzeczą są związane (niejako wbudowane w nią) określone korzyści - takie, które dotyczą tylko Ciebie? Co teraz zrobisz? Jak myślisz, co zrobiłaby większość ludzi na Twoim miejscu?

Prawdopodobnie to samo, co Ty robisz teraz. Nic.

Powiedzmy sobie szczerze: większość z nas trwa w stanie bezczynności. Bez względu na to, jakie mamy cele i pragnienia, nie robimy nic, aby je zrealizować, ponieważ widzimy przed sobą mnóstwo przeszkód, które odbierają nam chęci i zapał do działania.

Chcielibyśmy, żeby tak nie było, ale nie możemy nic na to poradzić.

Nietrudno odgadnąć, co nas blokuje. Z systemowego punktu widzenia możemy wymienić takie problemy jak upadek autorytetów, wzrost bezrobocia, wysokie koszty edukacji i rozwój technologiczny, za którym coraz trudniej jest nam nadążyć. Z drugiej strony mamy problemy, których źródłem jesteśmy my sami, takie jak: zbyt niski wzrost, nieodpowiedni wiek, strach, brak pieniędzy, stres, brak dostępu do określonych środków, brak wsparcia, niepewność siebie. Każdy z nas bez trudu potrafiłby podać całą listę rzeczy, które powstrzymują go przed zrobieniem tego, co o czym marzy!

Każdy człowiek boryka się z innymi przeszkodami, ale nasze reakcje są dokładnie takie same: strach, frustracja, zagubienie, bezsilność, depresja i złość.

Wiesz, co chcesz zrobić, ale masz wrażenie, że jakiś niewidzialny przeciwnik przygniótł Cię do ziemi i próbuje Cię zadusić poduszkami. Chcesz dokądś pójść, ale coś stoi na Twojej drodze. I nawet jeśli uda Ci się zrobić pierwszy krok, to coś idzie za Tobą i śledzi każde Twoje posunięcie, czekając, aż się potkniesz. Masz wystarczająco dużo swobody, żeby móc się poruszać - ale jednocześnie masz poczucie winy, że nie robisz tego wystarczająco szybko.

Jesteś niezadowolony ze swojej pracy, z relacji z partnerem albo partnerką i ze swojego miejsca na tym świecie. Chcesz ruszyć do przodu i znaleźć się w innym miejscu, ale coś ciągle stoi na Twojej drodze.

Dlatego nie robisz nic.

Obwiniasz szefa, gospodarkę, polityków i innych ludzi albo dochodzisz do wniosku, że jesteś nieudacznikiem, który wyznaczył sobie nierealne cele. Tymczasem jest tylko jedna rzecz, za którą powinieneś się obwiniać: Twoja postawa.

Napisano wiele książek i wygłoszono mnóstwo wykładów na temat tego, jak odnieść sukces. Jednak nikt nigdy nie nauczył nas, jak się podnieść po porażce. Nie pokazał, jak zmienić swoje podejście do przeszkód i jak się nauczyć skutecznie je pokonywać. Dlatego ciągle tkwimy w tym samym miejscu. Osaczeni ze wszystkich stron, jesteśmy zdezorientowani, rozdrażnieni i rozdarci. Nie mamy pojęcia, co robić.

Z drugiej strony są ludzie, których ten problem nie dotyczy. Z podziwem obserwujemy, jak pokonują te same przeszkody, z którymi my się borykamy, i przekuwają je na spektakularne sukcesy. Jak oni to robią? Jaki jest ich sekret?

Jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że starsze pokolenia miały dużo gorzej - ich problemy były trudniejsze, a do dyspozycji miały dużo mniej narzędzi niż my teraz. Ci ludzie radzili sobie z tymi samymi przeszkodami, co my teraz, a oprócz tego konsekwentnie eliminowali trudności, przed którymi chcieli uchronić swoje dzieci oraz innych ludzi. Jednak mimo ich starań wciąż czujemy się zablokowani.

Co takiego mieli ci ludzie, czego nam brakuje? Co przegapiliśmy? Odpowiedź jest prosta: ich przewagą było metodyczne podejście - zrozumienie i docenienie rozmaitych życiowych przeszkód, a następnie skuteczne ich pokonywanie.

Takie podejście prezentował John D. Rockefeller, który wyróżniał się ogromnym spokojem i samodyscypliną. Miał je Demostenes, wielki mówca starożytnej Grecji, który nieustannie się doskonalił, ćwicząc swoje umiejętności i podejmując rozmaite działania w tym kierunku. Miał je również Abraham Lincoln, który charakteryzował się wyjątkową pokorą, wytrwałością i współczuciem dla innych.

Jako przykład można podać jeszcze wiele innych sławnych postaci, których nazwiska nieraz pojawią się w tej książce. Są to Ulysses S. Grant, Thomas Edison, Margaret Thatcher, Samuel Zemurray, Amelia Earhart, Erwin Rommel, Dwight D. Eisenhower, Richard Wright, Jack Johnson, Theodore Roosevelt, Steve Jobs, James Stockdale, Laura Ingalls Wilder i Barrack Obama.

Niektóre z tych osób zmagały się z niewyobrażalne trudnymi sytuacjami, takimi jak pobyt w obozie jenieckim czy ciężka choroba. Stawiały czoła takim samym przeszkodom jak my dzisiaj, w postaci rywali, niesprzyjającej sytuacji politycznej, życiowych dramatów, oporu, konserwatyzmu, rozstań, stresu, kryzysów ekonomicznych - albo czegoś jeszcze gorszego.

Te wszystkie trudności sprawiły, że przeszli oni wewnętrzną przemianę. Ich transformację świetnie opisują słowa Andy'ego Groove'a, byłego dyrektora generalnego Intelu, który tak podsumował to, co się dzieje z firmami w trudnych i niepewnych czasach: "Kryzys niszczy złe firmy. Dobre firmy przetrwają. A najlepsze firmy wręcz na nim skorzystają".

Wspaniali ludzie, podobnie jak wspaniałe firmy, potrafią znaleźć sposób na przemienienie swoich słabości w siłę. To zadziwiająca i poruszająca cecha. Wszystkie znane postacie, które opiszę w tej książce, wykorzystały to, co je powstrzymywało (i być może powstrzymuje teraz Ciebie), aby z jeszcze większą siłą ruszyć do przodu.

Okazuje się, że jest to cecha łącząca wszystkich mężczyzn i kobiety, którzy zapisali się na kartach naszej historii. Przeszkody były dla nich tym, czym tlen jest dla ognia - pomagały im rozpalić płomień ambicji. Nic nie było w stanie ich powstrzymać ani zniechęcić.

To byli ludzie, którzy umieli spojrzeć na swoje trudności z innej perspektywy, i obrócić je na swoją korzyść. Żyli zgodnie ze słowami Marka Aureliusza i postępowali tak samo jak ci, których Cyceron nazwał jedynymi "prawdziwymi filozofami" - mam na myśli starożytnych stoików - nawet jeśli nigdy o nich nie słyszeli[1]. Widzieli przeszkody we właściwym świetle i pokonywali je z ogromną gracją i talentem. Tym, co ich wyróżniało, była chęć przetrwania w trudnym świecie, który był poza ich kontrolą i wykraczał poza ich zrozumienie.

Powiedzmy to sobie szczerze. Większość z nas nie musi na co dzień walczyć o przetrwanie. Trudności, z którymi się borykamy, mają najczęściej charakter niesprzyjających okoliczności. Czasami bardzo się staramy, żeby coś osiągnąć, ale gdy problem zaczyna nas przerastać, szybko popadamy w zniechęcenie. W takich sytuacjach należy zastosować tę strategię, o której przed chwilą pisałem. Spójrz na swój problem z innej strony i poszukaj w nim jasnych stron, a następnie potraktuj go jak paliwo do dalszych działań.

To jest proste. Proste, choć wcale niełatwe.

Nie chcę, żebyś stał się bezmyślnym optymistą, który widzi świat w różowych barwach. Nie chcę, żebyś był ślepy na przeszkody, przed którymi stajesz, ani nadstawiał drugi policzek, gdy los z Ciebie zadrwi. Nie zamierzam Ci serwować mądrości ludowych ani ładnie brzmiących, choć zupełnie nieskutecznych sloganów.

Ta książka nie jest wykładem na temat stoicyzmu i jego historii. W bibliotekach znajdziesz mnóstwo książek poświęconych temu zagadnieniu - wiele z nich napisali najmądrzejsi i najwięksi myśliciele w naszej historii. Nie ma potrzeby, aby przepisywać to, co zostało już napisane. Najlepiej zrobisz, jeśli po prostu przeczytasz oryginały. Żadne inne teksty filozoficzne nie są bardziej dostępne i zrozumiałe. Można odnieść wrażenie, że zostały napisane w zeszłym roku, a nie w zeszłym tysiącleciu.

Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, żeby zebrać, zrozumieć, a następnie opublikować lekcje i wskazówki dawnych stoików. Starożytne teksty charakteryzują się tym, że trudno jest określić ich autora albo stwierdzić ich oryginalność - wszyscy pisarze starali się najbardziej, jak mogli, żeby wyjaśnić ludziom mądrości największych umysłów, przekazując tę wiedzę w książkach, pamiętnikach, piosenkach, wierszach i opowieściach. Potem następne pokolenia udoskonalały ich zapiski, dodając do nich własne przemyślenia i opowiadając o swoich doświadczeniach - i tak przez tysiące lat.

W tej książce znajdziesz właśnie tę zbiorową mądrość, która pomoże Ci osiągnąć konkretny i bardzo ważny cel: pokonać przeszkody. Zarówno te mentalne, jak i fizyczne; emocjonalne i te, które są tylko pozorne.

Stajemy przed takimi przeszkodami każdego dnia i wszyscy, jako społeczeństwo, jesteśmy sparaliżowani na samą myśl o nich. Jeśli ta książka pomoże Ci choć trochę pokonać strach przed trudnościami, to będę mógł powiedzieć, że spełniła swoje zadanie. Ale mój plan jest ambitniejszy. Chcę Ci pokazać, jak obrócić dowolną przeszkodę w korzyść.

A zatem będzie to historia o bezlitosnym pragmatyzmie, okraszona różnymi opowieściami o ludziach, którzy wyróżniali się niezwykłą wytrwałością i pomysłowością. Dowiesz się, jak pokonać dowolną blokadę i jak w pełni wykorzystać swój potencjał. Jak zmienić wiele negatywnych sytuacji, które Ci się przydarzają, w pozytywne - albo przynajmniej znaleźć w nich jakieś dobre strony. Jak przekształcić niepowodzenie w szczęście.

Tu nie chodzi tylko o to, aby zacząć myśleć: Co mogę zrobić, żeby uznać, że wcale nie jest tak źle? Ja chcę, żebyś przekonał sam siebie, że dana sytuacja jest naprawdę dobra, ponieważ stanowi okazję do zdobycia nowego doświadczenia albo pójścia w nowym, lepszym kierunku. Nie chodzi o to, by zacząć "myśleć pozytywnie", lecz przyjąć postawę nieustającej kreatywności i oportunizmu.

Nie: Nie jest tak źle.

Lecz: Mogę z tego zrobić coś dobrego.

Ponieważ to naprawdę jest możliwe. Wielu ludzi tego dokonało i wciąż dokonuje. Każdego dnia. To jest potęga, którą wyzwolimy w tej książce.

Przeszkody, które stoją na naszej drodze

W kulturze zen jest pewna przypowieść o królu, który zauważył, że jego ludzie stracili hart ducha i stali się zbyt rozleniwieni. Niezadowolony ze stanu swojego państwa, postanowił dać im nauczkę. Jego plan był prosty: na środku głównej drogi nakazał postawić duży głaz, by całkowicie zablokować wjazd do miasta, a potem ukrył się w pobliskim lesie i obserwował reakcje swoich podwładnych.

Jak zareagują? Czy zbiorą się w większą grupę, żeby razem usunąć głaz? Czy raczej się zniechęcą i wrócą do domu?

Z rosnącym rozczarowaniem król obserwował, jak kolejni ludzie podchodzili do głazu i wycofywali się. W najlepszym razie podejmowali nieśmiałą próbę przesunięcia wielkiego kamienia, po czym natychmiast się poddawali. Wielu otwarcie narzekało albo przeklinało króla i swój los. Ludzie lamentowali i załamywali się, ale nikt nie próbował rozwiązać problemu.

Po kilku dniach do miasta przyjechał pewien chłop. Na widok głazu nie zawrócił wozu. Najpierw podszedł do niego i z całej siły próbował go zepchnąć z drogi. Potem wpadł na pomysł. Poszedł do pobliskiego lasu w poszukiwaniu czegoś, czego mógłby użyć jako dźwignię. W końcu wrócił z dużym konarem. Umieścił jeden koniec gałęzi pod głazem, a drugi koniec przycisnął ciężarem swojego ciała. W ten sposób udało mu się usunąć ogromny głaz z drogi.

Pod głazem leżała sakiewka ze złotymi monetami i liścik od króla o następującej treści:

Przeszkoda na drodze staje się drogą. Nigdy nie zapominaj, że każda przeszkoda to jednocześnie okazja do udoskonalenia naszego stanu.

Co Cię powstrzymuje?

Czy są to problemy natury fizycznej - wzrost, rasa, odległość, brak umiejętności, pieniądze?

Czy są to problemy natury duchowej - strach, niepewność, brak doświadczenia, uprzedzenia?

Może ludzie nie traktują Cię poważnie. A może uważasz, że jesteś na to za stary. Albo brakuje Ci wsparcia lub środków. Może przepisy prawne albo inne regulacje ograniczają Twoje możliwości. A może Twoim problemem są pewne zobowiązania albo niewłaściwie postawione cele. A może brakuje Ci wiary w siebie?

Nieważne, jaka jest przyczyna. Stoisz w miejscu. Wszyscy stoimy.

I...

To są przeszkody. Rozumiem. Nikt temu nie zaprzecza.

Przejrzyj jednak listę osób, które przeszły tę samą drogę przed Tobą. Sportowców, którzy byli zbyt niscy. Pilotów, którzy mieli za słaby wzrok. Marzycieli, którzy wyprzedzali swoje czasy. Przedstawicieli tej lub innej rasy. Wyrzutków społeczeństwa i dyslektyków. Bękartów, imigrantów, pasjonatów, wyznawców i marzycieli. Albo tych, którzy przeżyli najgorszy koszmar, codziennie walcząc o swoje życie. Co się z nimi stało?

Cóż, wielu z nich się poddało. Ale nie wszyscy. Niewielka część z nich postanowiła potraktować przeszkodę jak wyzwanie. Ci ludzie starali się bardziej niż inni. Szukali słabych punktów i drogi na skróty. Zdobywali sprzymierzeńców wśród nieznajomych. Nie zniechęcali się, gdy spotkali się z odrzuceniem. Dla nich wszystko było przeszkodą, którą musieli pokonać albo odwrócić na drugą stronę.

I co?

Wszystkie te przeszkody kryły w sobie okazję. A oni umieli ją dostrzec. Aby ją wykorzystać, robili niezwykłe rzeczy. A teraz my możemy się od nich uczyć.

Nieważne, na czym polega Twój problem - być może od dawna szukasz pracy, walczysz z dyskryminacją, próbujesz wyjść z długów, tkwisz w toksycznym związku, starłeś się z agresywnym przeciwnikiem, nie możesz dojść do porozumienia z pracownikiem lub uczniem albo napotkałeś kreatywną blokadę. Zawsze pamiętaj, że każdą przeszkodę można pokonać. Każdą przeciwność losu można obrócić w korzyść, biorąc przykład z tych, którzy już tego dokonali.

Wszystkie wielkie zwycięstwa, czy to polityczne, zawodowe, artystyczne, czy uczuciowe, w rzeczywistości polegają na rozwiązaniu trudnych problemów dzięki cudownej mieszance kreatywności, koncentracji i odwagi. Gdy masz wyznaczony cel, to przeszkody pokazują Ci, jak dotrzeć do miejsca, które sobie upatrzyłeś - jak wytyczyć swój szlak. Cytując Benjamina Franklina, "te rzeczy, które bolą, kształcą".

W dzisiejszych czasach większość przeszkód, jakie napotykamy na swojej drodze, ma charakter wewnętrzny, a nie zewnętrzny. Po zakończeniu II wojny światowej nastały czasy największego dobrobytu w historii ludzkości. Wojny wybuchają coraz rzadziej i mamy coraz mniej śmiertelnych chorób. Próbujemy się zabezpieczyć ze wszystkich możliwych stron. Jednak mimo to świat bardzo rzadko jest dokładnie taki, jakiego byśmy chcieli.

Zamiast stanąć oko w oko z wrogiem, musimy zmagać się z wewnętrznym napięciem. Jesteśmy sfrustrowani z powodu naszej pracy. Mamy niespełnione oczekiwania. Prezentujemy postawę wyuczonej bezradności. I wciąż borykamy się z tymi samymi emocjami, z którymi od zawsze zmaga się ludzkość: z żalem, bólem i poczuciem straty.

Wiele naszych problemów wynika z nadmiaru. W naszym życiu jest za dużo technologii, śmieciowego jedzenia i rozmaitych tradycji, które mówią nam, jak powinniśmy żyć. Straciliśmy hart ducha i rozleniwiliśmy się. Boimy się konfliktów. Prowadzimy wygodne życie, przez co staliśmy się słabsi - i fizycznie, i psychicznie. Obfitość bywa przeszkodą - z pewnością wielu to potwierdzi.

Nasze pokolenie bardzo potrzebuje podejścia, które pomoże nam pokonywać przeszkody i sprawnie funkcjonować mimo otaczającego nas chaosu. Podejścia, które sprawi, że spojrzymy na nasze problemy z innej perspektywy i użyjemy ich jako płótna do namalowania wspaniałych dzieł. Taka elastyczna postawa sprawdzi się zarówno u przedsiębiorcy, jak i artysty, zdobywcy i trenera, pisarza zmagającego się z brakiem weny, mędrca i zapracowanej matki kilkorga dzieci, która z trudem łączy obowiązki domowe z zawodowymi.

Pokonywanie tych przeszkód

Obiektywna ocena - teraz, dokładnie w tej chwili.Bezinteresowne działanie - teraz, dokładnie w tej chwili.Świadoma akceptacja - teraz, dokładnie w tej chwili - wszystkich zewnętrznych wydarzeń.To wszystko, czego potrzebujesz.

- Marek Aureliusz

Pokonywanie przeszkód to proces, który składa się z trzech kluczowych etapów.

Wszystko zaczyna się od tego, jak postrzegamy nasze problemy; jaka jest nasza postawa i jakie mamy podejście. Drugi etap dotyczy tego, czy potrafimy z zapałem i kreatywnością rozbić te problemy na mniejsze części i zamienić je w okazje. Trzeci, ostatni etap obejmuje naszą chęć do kultywowania i pielęgnowania wewnętrznej woli, dzięki której radzimy sobie z porażkami i trudnościami.

To są trzy współzależne i połączone ze sobą dyscypliny: postrzeganie, działanie i wola.

Ten proces jest prosty (niestety, nie jest łatwy).

Prześledzimy go na przykładach postaci historycznych, bohaterów ze świata biznesu i literatury. Będziemy analizować różne historie pod kątem tych trzech etapów, aby zrozumieć, jak doskonała jest stoicka postawa i dlaczego warto ją w sobie pielęgnować. Dzięki niej będziemy umieli się wydostać z każdej pułapki.

Poznając przykłady różnych bohaterów, dowiemy się, jak pokonywać popularne przeszkody, z którymi mamy do czynienia przez cały czas - zarówno wtedy, gdy chcemy gdzieś wejść, jak i wtedy, gdy chcemy się skądś wydostać - i jak zastosować podejście tych ludzi we własnym życiu. Nie wystarczy, że zaczniemy się spodziewać przeszkód - musimy jeszcze zacząć je wykorzystywać.

Wykorzystywać?

Tak, ponieważ te przeszkody to w rzeczywistości okazje do sprawdzenia samego siebie, wypróbowania nowych rozwiązań i, wreszcie, triumfowania.

Widzisz przeszkodę czy wyzwanie?

1 Myślę, że stoicyzm to fascynująca i ważna filozofia. Rozumiem jednak również, że żyjesz w prawdziwym świecie - tu i teraz - i nie masz czasu na wykłady z historii. Tym, czego potrzebujesz, są prawdziwe strategie, które pomogą Ci rozwiązać różne problemy - i właśnie to znajdziesz w tej książce. Jeżeli chcesz się dowiedzieć czegoś więcej na temat stoicyzmu, zajrzyj do listy proponowanych lektur, którą zamieściłem na końcu tej książki.

1. Dyscyplina postrzegania

John D. Rockefeller, zanim został potentatem naftowym, był księgarzem i ambitnym inwestorem - po prostu niewielkim przedsiębiorcą z Cleveland w stanie Ohio. Młody Rockefeller, syn alkoholika i kryminalisty kompletnie niedbającego o rodzinę, podjął pierwszą pracę w 1855 roku, gdy miał szesnaście lat (później co roku świętował ten dzień jako swoje "święto pracy"). Przy wynagrodzeniu wysokości pięćdziesięciu centów za dzień każda praca była dobra.

Potem nagle wybuchła panika. A dokładnie mówiąc, panika z 1857 roku - kryzys finansowy na masową skalę, który rozpoczął się w Ohio i szczególnie mocno uderzył w Cleveland. Firmy upadały jedna za drugą, a cena zboża skoczyła w górę w całym kraju. Ekspansja na zachód zatrzymała się. Nastał kryzys, który trwał przez następne kilkanaście lat.

Rockefeller mógł się wystraszyć. Przyszło mu żyć w czasach największego kryzysu rynkowego w historii, który wybuchł dokładnie wtedy, gdy Rockefeller zaczął odnosić swoje pierwsze sukcesy. Mógł się wycofać i uciec, tak samo jak jego ojciec. Mógł całkowicie zrezygnować z pracy w finansach i wybrać mniej ryzykowną karierę. Jednak on już jako młody człowiek wyróżniał się dużym opanowaniem i tym, że zawsze umiał zachować zimną krew, nawet gdy był pod silną presją. Mógł stracić koszulę, ale nigdy głowy. Dlatego gdy wszyscy inni odchodzili od zmysłów, on pozostał na posterunku.

Zamiast narzekać na kryzys ekonomiczny, Rockefeller z zainteresowaniem obserwował to, co się dzieje na świecie. Niemalże perwersyjnie widział w tych wydarzeniach okazję do zdobycia nowej wiedzy - traktował je jak swoisty chrzest. Po cichu odkładał pieniądze i przyglądał się błędom, jakie popełniają inni. Zrozumiał, że ludzie zbyt wiele rzeczy traktują jak pewnik i dlatego w ogóle nie są gotowi na zmiany lub niespodziewane wydarzenia.

Uświadomił sobie pewną ważną rzecz, która była jego mottem do końca życia - że rynek jest z natury nieprzewidywalny i okrutny. Tylko racjonalny i zdyscyplinowany umysł może na tym skorzystać. Spekulowanie prowadzi do katastrofy, dlatego zawsze trzeba ignorować tendencje i działania "szalonego tłumu".

Rockefeller natychmiast wdrożył te zasady. Gdy miał dwadzieścia pięć lat, pewna grupa inwestorów zaproponowała pięćset tysięcy dolarów za to, że znajdzie takie szyby naftowe, w które warto ulokować pieniądze. Szczęśliwy, że przytrafiła mu się taka okazja, Rockefeller wybrał się w podróż na najbliższe pola naftowe. Po kilku dniach wrócił do Cleveland z pustymi rękami, co całkowicie zszokowało inwestorów. Nie wydał i nie zainwestował ani jednego dolara z powierzonych mu pieniędzy. Uznał, że nie jest to dobra okazja, mimo rosnącego zainteresowania wydobyciem ropy. Oddał pieniądze i postanowił nie inwestować w przemysł rafineryjny.

Dzięki wyjątkowym cechom, takim jak samodyscyplina i obiektywność, Rockefeller umiał dostrzec okazję w każdej przeszkodzie, którą spotykał na swojej drodze - zarówno podczas wojny secesyjnej, jak i w okresach paniki w 1873 roku, w 1907 roku i w 1929 roku. Jak sam kiedyś powiedział, dążył do tego, aby każdą katastrofę obrócić w okazję. Warto do tych słów dodać, że Rockefeller umiał oprzeć się pokusom i pohamować ekscytację bez względu na to, jak kusząca wydawała się dana propozycja.

W ciągu dwudziestu lat trwania pierwszego kryzysu rynkowego Rockefeller przejął kontrolę nad dziewięćdziesięcioma procentami rynku naftowego. Jego chciwi konkurenci nie przetrwali. Nerwowi przedsiębiorcy wyprzedali swoje udziały i wycofali się z rynku. Ci, którzy zwątpili, stracili wszystko.

Przez resztę swojego życia Rockefeller wyróżniał się tym, że im większy chaos panował wokół niego, tym większy spokój zachowywał - zwłaszcza gdy inni panikowali albo podejmowali pochopne decyzje, kierując się chciwością lub głupotą. Największej fortuny dorobił się w okresach wahań rynku, ponieważ umiał dostrzec to, czego inni nie widzieli. Jego postawę odzwierciedla słynne powiedzenie Warrena Buffetta: "Okaż lęk, gdy inni są chciwi, i bądź chciwy, gdy inni się lękają". Rockefeller, podobnie jak wszyscy wielcy inwestorzy, umiał się oprzeć impulsom i zawsze słuchał głosu zdrowego rozsądku.

Jeden z krytyków opisał firmę Standard Oil jako "mityczną proteańską istotę" zdolną do metamorfozy za każdym razem, gdy konkurencja albo rząd próbują ją zaatakować. Słowa te z założenia miały być krytyczne, ale można wyczuć w nich duży podziw. Doskonale opisują osobowość Rockefellera: odporny, elastyczny, spokojny, genialny. Nic nie mogło wyprowadzić go z równowagi - ani kryzys ekonomiczny, ani kusząca iluzja wspaniałej okazji, ani agresywni wrogowie, ani nawet prokuratorzy federalni (dla których zawsze był wyjątkowo trudnym świadkiem, ponieważ nigdy nie dał się złapać na ich przynętę, nigdy się nie bronił, nigdy się nie denerwował).

Czy spokój i opanowanie były jego wrodzonymi cechami? Nie. On się tego nauczył. Sam musiał uświadomić sobie potęgę dyscypliny. Wszystko zaczęło się podczas kryzysu w 1857 roku. Nazwał to "szkołą przeciwności i stresu".

"Jakie szczęście mają młodzi ludzie, którzy z trudem budują fundamenty pod resztę swojego życia", powiedział kiedyś. "Ja nigdy nie przestanę być wdzięczny za trzy i pół roku praktyk zawodowych, w trakcie których musiałem pokonywać rozmaite trudności".

Oczywiście, w tych samych niebezpiecznych czasach, co Rockefeller, żyło wielu innych ludzi, którzy chodzili do tej samej szkoły kryzysu. Jednak niewielu z nich zachowało się tak jak on. Niewielu dostrzegło okazję w tej przeszkodzie i zrozumiało, że to, co im się przytrafia, nie jest gigantycznym nieszczęściem, lecz darem edukacji - szansą na wyciągnięcie nauki z tej nietypowej sytuacji w historii gospodarki.

W swoim życiu napotkasz różne przeszkody. Niektóre z nich uznasz za sprawiedliwe, a inne nie. I wiele razy się przekonasz, że najważniejsze wcale nie jest to, jakie to są przeszkody, lecz to, jak Ty je postrzegasz, jak na nie reagujesz i czy potrafisz zachować spokój mimo niesprzyjających okoliczności. Odkryjesz, że Twoja reakcja ma decydujący wpływ na to, czy uda Ci się pokonać daną przeszkodę - a może nawet odnieść wielki sukces właśnie dzięki niej.

Tam, gdzie jeden widzi kryzys, drugi dostrzega okazję. Gdy jeden jest oślepiony sukcesem, drugi obserwuje rzeczywistość z bezlitosnym obiektywizmem. Gdy jeden traci kontrolę nad emocjami, drugi zachowuje spokój. Rozpacz, desperacja, strach i bezsilność - te reakcje są funkcją naszego postrzegania. Musimy zrozumieć jedną rzecz: nic nie sprawia, że czujemy się tak, a nie inaczej. To nasz wybór, że poddajemy się tym uczuciom. Albo, jeśli idziemy wzorem Rockefellera, świadomie im się nie poddajemy.

To właśnie ta rozbieżność - między tym, jak Rockefeller postrzegał swoje otoczenie, a tym, jak na tę samą sytuację patrzyła większość innych ludzi - przyczyniła się do niewiarygodnego sukcesu Rockefellera. Jego ostrożna pewność siebie była dla niego źródłem prawdziwej mocy. Gdy inni uważali, że sytuacja jest beznadziejna, on umiał podejść do niej w racjonalny, sensowny sposób i potraktować ją jak szansę, a nie coś, czego należy się lękać.

Historia Rockefellera to coś więcej niż tylko analogia.

My sami żyjemy w kolejnej wersji wieku pozłacanego. W ciągu niecałej dekady byliśmy świadkami pęknięcia dwóch dużych baniek ekonomicznych. Obserwowaliśmy, jak upadki wielkich firm wpłynęły na życie wielu ludzi. Można odnieść wrażenie, że na świecie zaczęła rządzić niesprawiedliwość. Koniunktura gospodarcza się pogarsza, coraz częściej dochodzi do zamieszek, a ludzie stają się dla siebie coraz bardziej wrodzy. Ci, którzy są najbardziej zniechęceni, rozgniewani, zdenerwowani i wystraszeni, okupują Wall Street albo łączą się w większe grupy w internecie. I tak powinno być, prawda?

Niekoniecznie.

Pozory często mylą. Liczy się to, co jest pod nimi ukryte - czyli to, co jest naprawdę.

Możemy się nauczyć patrzeć na świat w inny sposób, odrzucając iluzje, w które inni wierzą i których się lękają. Możemy przestać widzieć problemy, z którymi się borykamy, jako trudności. Możemy się nauczyć skupiać na tym, jak jest naprawdę.

Zbyt często dajemy się ponieść emocjom; zniechęcamy się i tracimy właściwą perspektywę. W rezultacie widzimy wszystko w jeszcze czarniejszych barwach. Negatywna perspektywa może zaatakować nasz umysł - święte miejsce, w którym króluje rozsądek, działanie i wola - i sprawić, że utracimy swój kompas.

Kiedyś ludzie żyli w zupełnie innych warunkach i funkcjonowali w inny sposób. Aby dostosować się do tych warunków, które panują dzisiaj, umysł człowieka musiał przejść ogromną ewolucję. W rezultacie każdy z nas dźwiga różnego rodzaju biologiczny bagaż. Tak samo jak nasi przodkowie, skupiamy się na wykrywaniu zagrożeń i niebezpieczeństw, mimo że one już od dawna nie istnieją. Przypomnij sobie, jak nieraz oblałeś się zimnym potem na myśl o tym, że nie starczy Ci pieniędzy do końca miesiąca, albo jak reprymenda szefa wywołała w Tobie odruch "uciekaj albo walcz". Przecież w takich sytuacjach Twoje bezpieczeństwo nie jest zagrożone - raczej nie umrzesz z głodu ani nie staniesz się ofiarą fizycznej przemocy. Mimo to dokładnie tak się czujesz.

Od Ciebie zależy, jak zareagujesz w takiej sytuacji (oraz w każdej innej). Możesz pozwolić, aby te pierwotne uczucia Tobą rządziły, albo spróbować je zrozumieć i nauczyć się je filtrować. Dyscyplina w postrzeganiu sprawi, że bez trudu dostrzeżesz wszystkie zalety danej sytuacji i bez trudu podejmiesz decyzję, jakie działania powinieneś podjąć, nie kierując się strachem, lecz zdrowym rozsądkiem.

Rockefeller dobrze o tym wiedział, dlatego postanowił zrzucić kajdany złych, destrukcyjnych percepcji. Świadomie rozwijał w sobie umiejętność rozpoznawania tych sygnałów, a następnie kontrolowania ich i kierowania we właściwą stronę. Był jak superbohater wśród ludzi, którzy nie potrafili zajrzeć w głąb siebie i pozostawali niewolnikami swoich impulsów i instynktów, bojąc się je kwestionować.

Na każde niepowodzenie i katastrofę możemy spojrzeć w sposób racjonalny. Albo, idąc śladem Rockefellera, dostrzec w nich okazję i potraktować jak szansę na naukę, rozwinięcie nowych umiejętności albo zrealizowanie swoich marzeń. Każde wydarzenie - czy to kryzys gospodarczy, czy osobista tragedia - może być dla nas szansą na zrobienie kroku do przodu, jeśli tylko będziemy umieli na nie spojrzeć z właściwej perspektywy. Nawet jeśli jest to coś, czego zupełnie się nie spodziewaliśmy.

Gdy stajemy przed przeszkodą, która wydaje się nie do pokonania, musimy pamiętać, żeby:

zachować obiektywizm; kontrolować emocje i zachować równowagę; świadomie szukać pozytywnych aspektów danej sytuacji; trzymać nerwy na wodzy; ignorować to, co innym przeszkadza albo ich ogranicza; widzieć wszystko we właściwej perspektywie; żyć chwilą obecną; skupić się na tym, co da się kontrolować.

Tak właśnie należy postępować, jeśli chcemy umieć dostrzec w każdej przeszkodzie nową okazję. To się nie dzieje tak po prostu. To jest proces, do którego potrzeba dużej samodyscypliny i umiejętności logicznego myślenia.

Logiczne myślenie nie jest czymś trudno dostępnym. Musisz po prostu świadomie zacząć je praktykować.