Przeszkoda czy wyzwanie? Stoicka sztuka przekuwania problemów w sukcesy. Rozszerzone wydanie z okazji 10. rocznicy - Ryan Holiday

Kup książkę

59.00 zł
35.40 zł (35,40 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Refleksje po dziesięciu latach

Nie chodzi o to, że ostatnia dekada - dziesięć lat, licząc od pierwszej publikacji książki - była dla mnie trudna.

Przyznanie się do czegoś takiego w książce o pokonywaniu przeszkód z pewnością nie byłoby w dobrym stylu.

Jednak jestem przekonany, że mogę śmiało powiedzieć, iż trudności nie brakowało.

Mieliśmy klęski żywiołowe, powodzie, pożary, mrozy, które niszczyły sieci energetyczne i rury. Mieliśmy długą suszę, morderczą dla bydła i upraw. Była też niszczycielska i tragiczna w skutkach pandemia, która ciągnęła się latami, niwecząc wiele planów (o mało co niszcząc także niezależną księgarnię, którą otworzyliśmy na przekór temu okropnemu wirusowi). Zdarzały się spory z partnerami biznesowymi, jakiś pracownik został przyłapany na defraudacji. Były pogrzeby i telefony w środku nocy z wiadomościami, których nikt nigdy nie chciałby usłyszeć. Firma, z którą osiągnąłem sukces, zbankrutowała, grzebiąc nie tylko znaczną część mojego doświadczenia zawodowego, ale także opcje na akcje, które miały stanowić równowartość mojej kilkuletniej pensji.

Obyś żył w ciekawych czasach... głosi stare chińskie przysłowie.

Cóż, rzeczywiście było ciekawie.

Nastąpił globalny kryzys logistyki i łańcucha dostaw. Niedobór papieru i możliwości druku w branży wydawniczej. Doszło do konfliktu z rodziną. Były setki tysięcy mil w drodze. Był wypad z listy bestsellerów, twórcze różnice zdań i codzienna walka z prokrastynacją. A także odchylenie w kierunku faszyzmu, niepokoje na ulicach, upadek instytucji.

Ale działo się też całkiem sporo w o wiele bardziej pożądanym kierunku. Dziesięć lat małżeństwa. Narodziny dzieci. Prowadzenie firmy. Zachody i wschody słońca, piękne widoki i nowe odkrycia. Na nowo ożywione przyjaźnie, przełomy w terapii. Wiadomość, że ta książka trafiła do szatni profesjonalnych drużyn sportowych i gabinetów głów państw. Oznaki, że zarówno niniejsza pozycja, jak i inne moje książki zaczęły się sprzedawać, i to naprawdę sprzedawać. Pojawił się dosłownie zalew uwagi i ofert, nagrody finansowe, sława, podesty z mównicą, dalsze oczekiwania...

Słuchając teraz pierwszego audiobooka (którego musiałem ponownie nagrać na potrzeby niniejszego wydania), z trudem rozpoznaję głos tamtego młodego człowieka, którym byłem. Kogoś, kto miał o wiele mniej doświadczeń i o wiele mniej wiedział o świecie.

Ponieważ wszystko, co wydarzyło się przez tych dziesięć lat, jest po prostu życiem. Nowoczesne życie, tak, ale także życie takie, jakim zawsze było. Może niezrozumiałe dla kogoś z czasów Zenona z Kition, który żył w trzecim wieku przed naszą erą, albo dla kogoś żyjącego za rządów Marka Aureliusza, który sprawował władzę pięćset lat później.

Najprostszą ideą przyświecającą tej książce jest to, że każda życiowa sytuacja niesie ze sobą ukryte korzyści. Że zarówno firmy, całe zespoły, jak i poszczególni ludzie mogą radzić sobie z pozornie niemożliwymi do rozwiązania sytuacjami i znajdować sposoby na pokonanie wszelkich przeszkód. "Trudne czasy można złagodzić", napisał Seneka w jednym ze swoich dzieł, "to, co ściśnięte, rozszerzyć, a ciężary mniej przygniatają tych, którzy umieją je nosić".

To wszystko prawda, jeszcze bardziej kluczowa, gdy żyje się w trudnych czasach. Dlatego doświadczając życia w całej rozciągłości, w ciągu ostatnich lat zacząłem pełniej rozumieć stoików. Cierpienia i zmagania setek lat istnienia nauczyły ich czegoś więcej niż tylko tego, że w każdej trudności i niedogodności można znaleźć też dobrą stronę.

Jakim banałem jest mówienie o pozytywach komuś, kto ma diagnozę raka, pochował dziecko, pogrążył się w wyniszczającym nałogu, splajtował lub stracił źródło utrzymania?

Dziś już rozumiem, że kiedy stoicy mówili, że w każdej przeszkodzie kryje się jakaś szansa, to mieli na myśli możliwość praktykowania cnoty. Bycia dobrą osobą w obliczu złych rzeczy, które się przytrafiały. Czynienie dobra pomimo całego zła, które kogoś spotkało. Mówili o idei arete. Doskonałości - we wszystkich formach.

Znajdowanie zawodowych korzyści? Możliwe, ale to nie to było ich głównym zmartwieniem. Zatem mówiąc, że przeszkoda jest wyzwaniem i sztuką przekuwania problemów w sukcesy, mieli na myśli to, że najtrudniejsze i najbardziej łamiące serce chwile życia można przemienić dzięki wytrwałości, bezinteresowności, odwadze, życzliwości i przyzwoitości.

Mieli również na myśli nie tylko same przeciwności losu. Bo sukces także jest okazją do praktykowania cnoty. Wręcz tego wymaga. Wraz z nim pojawiają się wszelkiego rodzaju pokusy, zakłócenia spokoju, stres, odpowiedzialność, obowiązki i przeszkody. Jak wielką cnotą jest więc, w obliczu całej obfitości sukcesu, pozostanie pokornym, zdyscyplinowanym, przyzwoitym, hojnym i wiernym własnym wartościom.

To wszystko jest wspaniałe, ale bardzo wymagające.

Jednym z największych darów mojego życia było odkrycie, całkiem przez przypadek, stoicyzmu, kiedy byłem jeszcze nastolatkiem. Desperacko poszukiwałem wskazówek, jakiegoś życiowego kompasu. Mniej więcej w tym samym czasie zacząłem słyszeć delikatne podszepty mojej duszy nawołującej mnie do bycia pisarzem. Ostatecznie byłem w stanie połączyć te dwie miłości w mojej karierze.

Kiedy pierwszy raz, latem 2012 roku, pojawiłem się w wydawnictwie Penguin Random House z pomysłem na książkę Przeszkoda czy wyzwanie?, nie mogę powiedzieć, że spotkałem się z wielkim zachwytem. Byłem tym nieco urażony, ale patrząc na te wydarzenia z perspektywy czasu, dostrzegam, że aktem skrajnej otwartości i zaufania był już sam fakt, że w ogóle okazali zainteresowanie książką o trudnej do zrozumienia szkole starożytnej filozofii (nie wspominając już o samym autorze - dwudziestopięcioletnim studencie, który porzucił studia!). Ta otwartość miała oczywiście swoje granice, a ich oferta była o połowę niższa niż to, co otrzymałem za swoją pierwszą książkę, która znajdowała się wtedy na listach bestsellerów i tworzyła chwytliwe nagłówki.

Moja redaktorka długo po tym, jak książka znalazła już swoich czytelników, powiedziała mi, że miała nadzieję, iż dam sobie spokój z tą filozofią i wrócę do książek z zakresu marketingu i biznesu. Pewnie miała rację - mój pomysł był naprawdę szalony i jestem im bardzo wdzięczny za to, że jednak pozwolili mi spróbować. Ktoś inny, kogo uważałem za przyjaciela i patrona, nieoficjalnie mówił innym, że ta książka sprzeda się w ilości nie większej niż pięć tysięcy egzemplarzy.

Bycie niedocenianym zazwyczaj jest zaletą - jakkolwiek frustrujące w danym momencie by to nie było. Oczekiwania wszystkich były dużo niższe. Koncepcja skatalogowania książki jako biznesowej była tak absurdalna, że skutecznie zwróciła uwagę i zachęciła czytelników. Dlatego pozycja Przeszkoda czy wyzwanie? Stoicka sztuka przekuwania problemów w sukcesy dobrze sobie poradziła w pierwszym tygodniu, a potem jej sprzedaż szybko spadła... choć nigdy do zera. Amazon obniżył ceny e-booka jako lidera zaliczającego straty, ale algorytm mnie pobłogosławił. Półtora roku później, po tym, jak gruchnęła informacja, że zawodnicy New England Patriots przeczytali tę książkę w drodze na Super Bowl XLIX (a zawodnicy Seahawks sięgnęli po jej lekturę po ich druzgocącej porażce), wydawca wyprzedał wszystkie zapasy z magazynu. I oto jesteśmy: dekadę później. A książka Przeszkoda czy wyzwanie? Stoicka sztuka przekuwania problemów w sukcesy została wydana w czterdziestu językach i sprzedała się w ponad dwóch milionach egzemplarzy w samym tylko języku angielskim.

Książka sprzedaje się świetnie, ale mnie o wiele bardziej ekscytuje to, że "niezrozumiała" szkoła starożytnej filozofii już nie jest taka niezrozumiała. W 2012 roku w całym internecie było tylko kilka tysięcy osób zainteresowanych Epiktetem, Seneką czy Markiem Aureliuszem. Obecnie witryna Daily Stoic, którą założyłem w 2016 roku, dociera codziennie do miliona osób, i to jeszcze przed dziewiątą rano. Teraz po ziemi chodzi więcej stoików niż kiedykolwiek wcześniej w historii!

Zauważysz, że zarówno w tekście tej książki, jak i w mailach Daily Stoic nie mówię o sobie. Słowo "ja" w tekście pierwszego wydania tej książki pojawiło się może raz czy dwa, a nawet wtedy tylko przez przypadek (i zostało poprawione w wersji, którą zaraz przeczytasz). To jednak wcale nie oznacza, że moje własne doświadczenia nie miały wpływu na treść tej książki i rozumienie filozofii stoicyzmu. Oczywiście, że miały.

Tak naprawdę są one tylko potwierdzeniem tego, że każda przeszkoda może stać się wyzwaniem i szansą na sukces.

"Pisarz - i, jak sądzę, generalnie każdy człowiek - musi postrzegać wszystko, co mu się przydarza, jako zasoby" twierdził wielki Jorge Luis Borges. "Wszystkie rzeczy przytrafiają się nam w jakimś celu, a artysta musi odczuwać to jeszcze bardziej intensywnie. Wszystko, co się nam przydarza, w tym nasze upokorzenia, nieszczęścia, zakłopotania, jest nam dane jako swego rodzaju glina, z której możemy ulepić i kształtować naszą sztukę".

Nasze doświadczenia są paliwem dla wszystkiego, co tworzymy. Wszystkie te doświadczenia informują nas i pouczają. Nieważne, jak okropne, niesprawiedliwe czy jak kosztowne jest jakieś doświadczenie. Zrozumiałem, że mam najwspanialszą pracę na świecie. Bo mogę wziąć to, co mi się przydarza, nawet złamane serce, na warsztat twórczy i przemienić je w jakiś materiał. Dzięki temu nigdy niczego tak naprawdę nie marnotrawię. I nic nie jest całkowicie i nieodwracalnie złe. Każde doświadczenie niesie zawsze jakąś, nawet najbardziej gorzką pociechę. Jakiś sposób, by jednak pójść naprzód oraz w produktywny sposób wykorzystać to, co mi się przydarza.

Nie jestem w tym osamotniony. To samo dotyczy wszelkich liderów, komików, sportowców, wojskowych i rodziców. Nieważne, co nam się przydarza. Może nam to zawsze wyjść na dobre, o ile wykorzystamy takie doświadczenie, aby stać się lepszymi dla samych siebie i dla innych.

Również książka, którą masz przed sobą, stanowi mieszankę historii, filozofii, a także jest wynikiem doświadczeń mojego własnego życia - moich sukcesów, porażek, wzlotów, upadków, niepowodzeń i przełomowych momentów.

Czy gdybym zaczynał pisać ją od nowa, zrobiłbym to inaczej? Oczywiście. (Czego wyrazem są zmiany i poprawki, które wprowadziłem w tym nowym, rocznicowym wydaniu). Co więcej, gdybym miał ją ponownie aktualizować za dziesięć lat, mam nadzieję, że wprowadziłbym kolejne zmiany jako człowiek jeszcze mądrzejszy i jeszcze dogłębniej rozumiejący filozofię.

Ale wszystko, co w tej książce wówczas zawarłem, było czymś, co musiałem wtedy napisać. W czasie, gdy ją tworzyłem. To było lekcją, której potrzebowałem przede wszystkim ja sam. Fakt, że stało się to również wartościowe dla czytelników na całym świecie, był, jak by to powiedział Marek Aureliusz, trochę "wybrykiem natury", przyjemnym efektem ubocznym ponadczasowego procesu.

Bo właśnie tym jest stoicyzm - wspaniałą rozmową trwającą od tysięcy lat. Mężczyźni i kobiety rozmawiają ze sobą, gdy mają trudności i gdy chwytają okazje, w lepsze i gorsze chwile. I cały czas przypominają sobie, żeby dążyć do doskonałości, kierować się cnotą i robić to, co do nich należy.

To dla mnie zaszczyt, że mogę Cię zaprosić do lektury tej książki.

The Painted Porch

Bastrop, TX

2024

Przedmowa

W 170 roku Marek Aureliusz, cesarz Imperium Rzymskiego, zasiadł do pisania w nocy, siedząc w namiocie usytuowanym na linii frontu (jego wojska walczyły wówczas z Germanią). A może to było o świcie w jego pałacu w Rzymie? Albo może wyłuskał kilka sekund podczas igrzysk, ignorując krwawe sceny odbywające się w Koloseum? Dokładne miejsce nie jest ważne. Liczy się to, że ten mężczyzna, znany dzisiaj jako ostatni z pięciu dobrych cesarzy, zasiadł do pisania.

Nie robił tego dla publiczności ani nie zamierzał wydawać swoich zapisków. Pisał do siebie, dla siebie. To, co napisał, jest bez wątpienia jedną z najskuteczniejszych receptur dotyczących tego, jak pokonać każdą negatywną sytuację, jaka może nam się przydarzyć. Jak przetrwać najgorsze chwile - nie pomimo tego, że się dzieją, lecz właśnie dlatego, że się dzieją.

Napisał wtedy tylko jeden akapit. Niewiele treści pochodziło bezpośrednio od niego. Prawie każdą jego myśl można było odnaleźć, w tej czy innej formie, w tekstach jego idolów i mentorów. Jednak w tych osiemdziesięciu pięciu zwięzłych słowach Marek Aureliusz doskonale zdefiniował i opisał ponadczasową ideę, która przyświecała wielu wspaniałym nieżyjącym już wówczas myślicielom: Chryzypowi, Zenonowi z Elei, Kleantesowi, Aristonowi z Chios, Epiktetowi, Juniusowi Rusticusowi, Senece i Muzoniuszowi Rufusowi.

Nam to w zupełności wystarcza.

Nasze działania mogą być blokowane... jednak nikt i nic nie może zablokować naszych intencji ani zmienić naszej postawy, ponieważ możemy się dostosowywać i przystosowywać. Nasz umysł przystosowuje się i wykorzystuje do własnych celów przeszkodę, która staje na naszej drodze.

A potem podsumował to ważnymi słowami, które zasługują na miano sentencji:

Przeszkoda w działaniu przyspiesza działanie.

To, co stoi nam na drodze, staje się drogą.

W słowach Marka Aureliusza został zawarty sekret znany jako odwracanie przeszkód do góry nogami. Polega on na tym, aby działać z "odwróconą klauzulą", tak aby zawsze mieć możliwość odwrotu albo jakąś alternatywną drogę, która doprowadzi nas tam, gdzie chcemy dotrzeć. Przeszkody i problemy są zawsze czymś oczekiwanym i nigdy czymś trwałym. Dzięki temu mamy pewność, że to, co próbuje nas powstrzymać, może w rzeczywistości dodać nam siły.

Zważywszy na to, kto to powiedział, nie były to czcze słowa. Przez dziewiętnaście lat swoich rządów Marek Aureliusz musiał się zmagać z wieloma trudnościami, takimi jak liczne wojny, straszna zaraza, zdrady, próba przejęcia tronu przez jednego z jego najbliższych sojuszników, męczące podróże po całym imperium (od Azji Mniejszej do Syrii, Egiptu, Grecji i Austrii), szybko malejący skarbiec, niekompetentny i chciwy przyrodni brat, który sprawował rządy razem z nim, i tak dalej, i tak dalej.

Różne źródła potwierdzają, że Marek Aureliusz naprawdę widział w każdej z tych przeszkód okazję do ćwiczenia ważnych cnót: cierpliwości, odwagi, pokory, zaradności, rozsądnego myślenia, sprawiedliwości i kreatywności. Władza nigdy nie uderzyła mu do głowy, a stres i problemy nie odebrały mu jasności myślenia. Rzadko wpadał w złość i nigdy nie okazywał nienawiści ani goryczy. Jak zauważył eseista Matthew Arnold w 1863 roku, w Marku Aureliuszu odnajdujemy człowieka, który miał największą i najwyższą władzę w historii świata - a wszyscy, którzy mieli okazję go poznać, zgodnie potwierdzali, że był godny tej roli.

Mądrość zawartą w tym krótkim fragmencie tekstu Marka Aureliusza można znaleźć również w innych publikacjach, których autorami są mężczyźni i kobiety podążający tą samą drogą, co on. W zadziwiający sposób zachowała ona aktualność aż do dzisiejszych czasów.

Pod kątem tej wyjątkowej idei można prześledzić całą historię ludzkości, od wzlotów i upadków Imperium Rzymskiego, przez wybuch kreatywności w okresie renesansu, po przełomowe czasy oświecenia. Można ją dostrzec w działaniach pionierów Dzikiego Zachodu, w wytrwałości Unii podczas wojny secesyjnej, a także w wielkich przemianach towarzyszących rewolucji przemysłowej. Widać ją również w odwadze liderów walczących o prawa obywatelskie i w postawie więźniów obozów jenieckich w Wietnamie. A dzisiaj widzimy ją w szatni zwycięskich drużyn na Super Bowl, a także w rękach złotych medalistów igrzysk olimpijskich, którzy czerpią z niej na równi z liderami najnowocześniejszych firm, szpitali i organizacji zmieniających świat. To zestaw narzędzi zarówno dla żołnierzy sił specjalnych, jak i aktywistów.

To filozoficzne podejście jest siłą napędową osób, które wszystko zawdzięczają własnej pracy, i motywacją dla tych, którzy pełnią ważne funkcje albo znajdują się w dużych kłopotach. Na polu bitwy czy w sali posiedzeń, w różnych miejscach na świecie i w różnych okresach historii członkowie różnych grup społecznych, przedstawiciele obu płci i wszystkich klas, walczący o różne sprawy i reprezentujący różne interesy, musieli stawiać czoła przeszkodom i uparcie je pokonywać. Potrzebowali do tego umiejętności odwracania przeszkód do góry nogami.

Walka i zmaganie się to stały element życia każdego człowieka. Świadomie lub nie, każdy człowiek jest częścią starożytnej tradycji, którą wykorzystuje do poruszania się po wiecznym terenie możliwości i trudności, prób i triumfów.

Jesteśmy pełnoprawnymi dziedzicami tej tradycji. Jest ona prawem, które przysługuje nam z urodzenia. Bez względu na to, w jakiej sytuacji się znajdujemy, zawsze mamy wybór - możemy pozwolić, aby przeszkody nas zablokowały, albo znaleźć sposób na ich ominięcie lub pokonanie.

Oczywiście nie jesteśmy cesarzami rządzącymi wielkim imperium, ale przez cały czas jesteśmy poddawani różnym próbom. Świat zadaje nam pytania: Czy jesteśmy wartościowi? Czy jesteśmy w stanie pokonać przeszkody, które co jakiś czas stają na naszej drodze? Czy stawimy im czoła i pokażemy, na co nas stać?

Mnóstwo ludzi odpowiedziało na nie twierdząco. A niektóre wybitne jednostki nadal pokazują, że są w stanie nie tylko pokonać każdą przeszkodę, ale również czerpać z niej siłę i inspirację. Każde kolejne wyzwanie sprawia, że stają lepszymi ludźmi. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie stawili mu czoła.

Czas, abyś się przekonał, czy jesteś jednym z nich - czy należysz do tego wyjątkowego grona.

Ta książka pokaże Ci drogę.

Wstęp

Coś stanęło na Twojej drodze. Jakaś sprawa. Jakaś przeszkoda - frustrujący, nieszczęsny i nieoczekiwany problem, który nie pozwala Ci robić tego, co chcesz zrobić. Ta rzecz, której się obawiasz, żywiąc cichą nadzieję, że nigdy się nie wydarzy. A co, jeśli ona wcale nie jest taka zła?

Co, jeśli z tą rzeczą są związane (niejako wbudowane w nią) określone korzyści - takie, które dotyczą tylko Ciebie? Co teraz zrobisz? Jak myślisz, co zrobiłaby większość ludzi na Twoim miejscu?

Prawdopodobnie to samo, co Ty robisz teraz. Nic.

Powiedzmy sobie szczerze: większość z nas trwa w stanie bezczynności. Bez względu na to, jakie mamy cele i pragnienia, nie robimy nic, aby je zrealizować, ponieważ widzimy przed sobą mnóstwo przeszkód, które odbierają nam chęci i zapał do działania.

Chcielibyśmy, żeby tak nie było, ale nie możemy nic na to poradzić.

Nietrudno odgadnąć, co nas blokuje. Z systemowego punktu widzenia możemy wymienić takie problemy jak upadek autorytetów, wzrost bezrobocia, wysokie koszty edukacji i rozwój technologiczny, za którym coraz trudniej jest nam nadążyć. Z drugiej strony mamy problemy, których źródłem jesteśmy my sami, takie jak: zbyt niski wzrost, nieodpowiedni wiek, strach, brak pieniędzy, stres, brak dostępu do określonych środków, brak wsparcia, brak pewności siebie. Każdy z nas bez trudu potrafiłby podać całą listę rzeczy, które powstrzymują go przed zrobieniem tego, o czym marzy!

Każdy człowiek boryka się z innymi przeszkodami, ale nasze reakcje są dokładnie takie same: strach, frustracja, niepokój, zagubienie, rozżalenie, depresja, złość i zwątpienie.

Wiesz, co chcesz zrobić, ale masz wrażenie, że jakiś niewidzialny przeciwnik przygniótł Cię do ziemi i próbuje Cię zadusić poduszkami. Chcesz dokądś pójść, ale coś stoi na Twojej drodze. I nawet jeśli uda Ci się zrobić pierwszy krok, to coś idzie za Tobą i śledzi każde Twoje posunięcie, czekając, aż się potkniesz. Masz wystarczająco dużo swobody, żeby móc się poruszać - ale jednocześnie masz poczucie winy, że nie robisz tego wystarczająco szybko.

Jesteś niezadowolony ze swojej pracy, z relacji z partnerem albo partnerką i ze swojego miejsca na tym świecie. Chcesz ruszyć do przodu i znaleźć się w innym miejscu, ale coś ciągle stoi na Twojej drodze.

Dlatego nie robisz nic.

Obwiniasz szefa, gospodarkę, polityków i innych ludzi albo dochodzisz do wniosku, że jesteś nieudacznikiem, który wyznaczył sobie nierealne cele. Tymczasem jest tylko jedna rzecz, za którą powinieneś się obwiniać: Twoja postawa.

Napisano wiele książek i wygłoszono mnóstwo wykładów na temat tego, jak odnieść sukces. Jednak nikt nigdy nie nauczył nas, jak się podnieść po porażce. Nie pokazał, jak zmienić swoje podejście do przeszkód i jak się nauczyć skutecznie je pokonywać. Dlatego ciągle tkwimy w tym samym miejscu. Osaczeni ze wszystkich stron, jesteśmy zdezorientowani, rozdrażnieni i rozdarci. Nie mamy pojęcia, co robić.

Z drugiej strony są ludzie, których ten problem nie dotyczy. Z podziwem obserwujemy, jak pokonują te same przeszkody, z którymi my się borykamy, i przekuwają je na spektakularne sukcesy. Jak oni to robią? Jaki jest ich sekret?

Jeszcze bardziej zaskakujące jest to, że starsze pokolenia miały dużo gorzej - ich problemy były trudniejsze, a do dyspozycji miały dużo mniej narzędzi niż my teraz. Ci ludzie radzili sobie z tymi samymi przeszkodami, co my teraz, a oprócz tego konsekwentnie eliminowali trudności, przed którymi chcieli uchronić swoje dzieci oraz innych ludzi. Jednak mimo ich starań wciąż czujemy się zablokowani.

Co takiego mieli ci ludzie, czego nam brakuje? Co przegapiliśmy? Odpowiedź jest prosta: ich przewagą było metodyczne podejście - zrozumienie i docenienie rozmaitych życiowych przeszkód, a następnie skuteczne ich pokonywanie.

Takie podejście prezentował John D. Rockefeller, który wyróżniał się ogromnym spokojem i samodyscypliną. Miał je Demostenes, wielki mówca starożytnej Grecji, który nieustannie się doskonalił, ćwicząc swoje umiejętności i podejmując rozmaite działania w tym kierunku. Miał je również Abraham Lincoln, który charakteryzował się wyjątkową pokorą, wytrwałością i współczuciem dla innych.

Jako przykład można podać jeszcze wiele innych sławnych postaci, których nazwiska nieraz pojawią się w tej książce. Są to Ulysses S. Grant, Thomas Edison, królowa brytyjska Elżbieta II, Samuel Zemurray, Amelia Earhart, Dwight D. Eisenhower, Richard Wright, Jack Johnson, Theodore Roosevelt, Steve Jobs, James Stockdale i Laura Ingalls Wilder.

Niektóre z tych osób zmagały się z niewyobrażalne trudnymi sytuacjami, takimi jak pobyt w obozie jenieckim czy ciężka choroba. Stawiały czoła takim samym przeszkodom jak my dzisiaj, w postaci rywali, niesprzyjającej sytuacji politycznej, życiowych dramatów, oporu, konserwatyzmu, rozstań, stresu, kryzysów ekonomicznych - albo czegoś jeszcze gorszego.

Te wszystkie trudności sprawiły, że przeszli oni wewnętrzną przemianę. Ich transformację świetnie opisują słowa Andy'ego Groove'a, byłego dyrektora generalnego Intelu, który tak podsumował to, co się dzieje z firmami w trudnych i niepewnych czasach: "Kryzys niszczy złe firmy. Dobre firmy przetrwają. A najlepsze firmy wręcz na nim skorzystają".

Wspaniali ludzie, podobnie jak wspaniałe firmy, potrafią znaleźć sposób na przemienienie swoich słabości w siłę. To zadziwiająca i poruszająca cecha. Wszystkie znane postacie, które opiszę w tej książce, wykorzystały to, co je powstrzymywało (i być może powstrzymuje teraz Ciebie), aby z jeszcze większą siłą ruszyć do przodu.

Okazuje się, że jest to cecha łącząca wszystkich mężczyzn i kobiety, którzy zapisali się na kartach naszej historii. Przeszkody były dla nich tym, czym tlen jest dla ognia - pomagały im rozpalić płomień ambicji. Nic nie było w stanie ich powstrzymać ani zniechęcić. Każda przeszkoda służyła jedynie temu, żeby ogień płonął w nich z jeszcze większym żarem.