Wprowadzenie
Skutkiem silnej globalizacji biznesu jest potrzeba takiego wykonywania czynności w miejscu pracy, aby procesy i ich rezultaty mogły być porównywane w różnych organizacjach i miejscach na świecie. Umożliwia to organizacjom rutynizacja prac wykonywanych w ramach procesów. Pracownicy realizują wtedy z góry narzucone schematy i kolejność działań.
W organizacjach charakteryzujących się takim podejściem dąży się do najbardziej precyzyjnego i szczegółowego opisu wszystkich czynności (Dobrzyński, 1978), a więc przyjęte zasady ograniczają dowolność zachowań w trakcie wykonywania pracy. Brak jest możliwości modyfikacji sposobu wykonywania działań, ponieważ dla każdej sytuacji jest stworzona oddzielna procedura (Zbiegień-Maciąg, 1999). Daje to poczucie bezpieczeństwa, porządku i pewności wyniku pracy, które są konieczne w wielu branżach, takich jak np. produkcja leków lub samochodów, w księgowości albo w czasie procedury przygotowywania pacjenta do operacji w szpitalu.
Warto podkreślić, że obecnie można zaobserwować trend, zgodnie z którym zmiany na rynku pracy idą w dwóch przeciwstawnych kierunkach:
wzrostu rutynizacji w sektorze usług, często pogardliwie określanego makdonaldyzacją (Ritzer, 1993). Jest to proces, w efekcie którego zasady organizacji pracy i procesów w restauracji szybkiej obsługi upowszechniają się, zagarniając coraz większe obszary życia (nie tylko zbiorowego żywienia, ale także służby zdrowia, oświaty, sprzedaży detalicznej, nawet usług); wzrostu liczby osób wykonujących pracę, której ramy nie są dobrze zdefiniowane (Wieczorkowska-Wierzbińska, 2014). Przykładowo przy wykonywaniu pracy opartej na wiedzy trudno jest określić jej rutyny, z uwagi na brak obiektywnych standardów wykonania produktu tej pracy (np. ekspertyzy, prezentacje, organizacja szkoleń, spotkania z personelem). Modelowym przykładem jest praca dyrektora firmy, który na co dzień musi wykazywać się wielką elastycznością działania, ze względu np. na nieprzewidywalność otoczenia, w którym funkcjonuje przedsiębiorstwo.
Takim prototypem pracy wysoko zrutynizowanej jest praca w fabryce przy produkcji. Tak jak była wykonywana ponad 100 lat temu za czasów Taylora i naukowego zarządzania, tak jest wykonywana i teraz. Różnicą jest to, że dzisiaj człowiek używa do tego zaawansowanych maszyn. To prototyp, ale praca wysoko zrutynizowana to również praca w urzędzie, ponieważ urzędnik ciągle wykonuje te same czynności, to również praca na wielu różnych stanowiskach w nowoczesnych technologiach, a idąc jeszcze dalej - pracą wysoko zrutynizowaną może być również praca mechaników w pit-stopie wyścigów Formuły 1, gdzie z ekstremalnym poziomem rutyny w ciągu kilkunastu sekund mechanicy muszą zatankować bolid, wymienić opony i wykonać podstawowe naprawy.
Procesy o średnim stopniu rutynizacji mają zastosowanie np. w metodykach zarządzania projektami i zbiorach dobrych praktyk (np. PMBOK, Prince2). O pracy o niskim stopniu rutynizacji mówi się najczęściej w organizacjach, które działają w bardzo niestabilnym otoczeniu, wymagającym podejmowania często nieprzewidywalnych działań (np. firmy konsultingowe, szpitale, kancelarie prawne). Taka praca wymaga rozwiązywania problemów nieustrukturyzowanych (w większym lub mniejszym stopniu).
Jeżeli pokusilibyśmy się o oszacowanie, to w czasie codziennej pracy we współczesnej gospodarce jest wykonywanych około 50% czynności, które mają potencjał do zautomatyzowania, czyli są pracą wysoko lub średnio zrutynizowaną. Polska nie odbiega w tym obszarze od reszty świata i jeżeli przełożylibyśmy to na stanowiska pracy, wychodzi 7 mln 300 tys. miejsc pracy w naszym kraju (stan na 2019 r.).
Praca zrutynizowana ma potencjał do tego, aby w przyszłości zostać w pełni zautomatyzowaną. Propagatorzy czwartej rewolucji przemysłowej przekonują o niedługim zastąpieniu ludzi wykonujących taką pracę przez sztuczną inteligencję. Póki co jednak dużą część tej pracy wykonują ludzie i tylko na nich skupia się niniejsza książka.
W ostatnich dekadach pozytywne i negatywne konsekwencje rutynizacji pracy stały się przedmiotem wielu badań (np. Feldman i Pentland, 2003; Ohly, Sonnentag i Pluntke, 2006; Laureiro-Martinez, 2014; Grajewski, 2007). Z ekonomicznego punktu widzenia przeważają zalety rutynizacji pracy, ale tak jak nie wszyscy nadają się do pracy przy taśmie produkcyjnej, tak też nie wszyscy będą szczęśliwi, wykonując pracę wysoko zrutynizowaną. W wyborze pracy decydującym czynnikiem może być spełnianie wymagań kompetencyjnych i wysokość zarobków. Jeżeli jednak zignorujemy fakt niedopasowania charakteru pracy do naszych predyspozycji psychofizjologicznych, koszty psychosomatyczne wykonywania takiej pracy mogą być znaczne (Ferguson, Daniels i Jones, 2006).
Chociaż w literaturze dotyczącej zarządzania jasno są określone warunki, kiedy wysoka rutynizacja pracy jest potrzebna, a kiedy szkodliwa (Grajewski, 2007) (np. związana z rutynizacją automatyzacja czynności wykonywanych przez pracownika może czasami przynieść efekty odwrotne do zamierzonych; Taleb, 2013), to problem różnic indywidualnych, zwłaszcza w kontekście predyspozycji do takiej pracy, jest często pomijany.
Jeżeli ktoś odczuwa więcej emocji negatywnych czy jest bardziej przeciążony, to popełnia więcej błędów, a to już są koszty dla firmy. Z perspektywy zarządzania problem jest istotny, bo jeżeli jest ignorowany, to może prowadzić do dużych strat finansowych organizacji. Z perspektywy pracownika jest o tyle ważny, że spada niewątpliwie jakość jego życia, gdyż wykonując pracę niezgodną z predyspozycjami jest narażony np. na problemy psychosomatyczne czy w dłuższej perspektywie wypalenie zawodowe.
Czym właściwie są tytułowe predyspozycje do określonej pracy?
Jeśli pracownik ma takie predyspozycje, to jest w stanie wykonywać dane zadania przy mniejszych kosztach psychologicznych niż osoby, które takich predyspozycji nie mają. Na przykład dla jednego pracownika wystąpienie publiczne przed zarządem firmy i innymi pracownikami jest źródłem silnego stresu, a dla innego pracownika nie. Obie osoby są w stanie wykonać to samo zadanie, ale dla pierwszej będzie ono ogromnym ciężarem psychologicznym, a dla drugiej może być czymś normalnym, ponieważ ma ona predyspozycje do tego typu zadań.
Zazwyczaj rutyna kojarzy nam się z monotonią, to jeden aspekt, bo zazwyczaj ludzie z powodu nudy nie chorują, ale inną sprawą jest to, że niektórzy po prostu do takiej pracy nadają się bardziej, a niektórzy mniej. Jedni odczuwają w takiej pracy ogromny stres, a inni nie, jedni czują się bardziej przeciążeni psychicznie w takiej pracy, a inni nie.
Już pierwsze wyniki moich badań pokazały m.in., że wraz ze wzrostem stopnia rutynizacji pracy:
pogarsza się bilans emocjonalny (rzadsze emocje pozytywne, częstsze negatywne), wzrasta poczucie osamotnienia, nie zmniejsza się przeciążenie poznawcze, zwiększa się chęć zmiany pracy (zamiast podwyżki zmianę charakteru pracy wybrało 42% wykonujących prace zrutynizowane i tylko 28% wykonujących prace niezrutynizowane).
Jak sprawdzić, czy ktoś ma do takiej pracy predyspozycje, czy też ich nie ma? Pokazano to w rozdziale 3.
W rozdziale 1 publikacji dokonano przeglądu literatury z nauk o zarządzaniu i jakości pod kątem teorii dotyczących rutynizacji na poziomie organizacji, w tym dotyczących negatywnych i pozytywnych konsekwencji wysokiego i niskiego stopnia rutynizacji. Opisano m.in. teorie naukowego zarządzania Fredericka Taylora, model biurokracji Maxa Webera, typy struktur organizacyjnych Mintzberga, koncepcję substytutów przywództwa oraz koncepcję dualizmu Marthy S. Feldman i Briana T. Pentlanda.
W rozdziale 2 dokonano przeglądu koncepcji i wybranych badań odnoszących się ściśle do tematyki predyspozycji indywidualnych mających wpływ na pracę wysoko zrutynizowaną, m.in. opisano teorię przystosowania się do pracy, model ASA, koncepcje związane z temperamentem, obciążeniem poznawczym (związek między poziomem aktywacji organizmu a poziomem wykonywania zadań i pamięcią operacyjną oraz konsekwencje ograniczenia zasobów poznawczych). Przedstawiono automatyzację procesu wykonywania zadań jako sposób obrony przed przeciążeniem, strategie realizacji zadań jako metodę zwiększenia lub zmniejszenia przeciążenia, efektywność stylu aktywności w zależności od cech środowiska, konsekwencje niedopasowania stylu aktywności do możliwości energetycznych wyznaczanych przez temperament i cechy środowiska. W rozdziale poruszono temat problemów pomiaru cech pracownika, a także wyniki dotychczasowych badań, które są podstawą do testowanego w części empirycznej książki modelu teoretycznego. Opisane badania naukowe dotyczyły m.in. wpływu tendencji do rutynizacji i inteligencji na podejmowanie decyzji, reakcji badanych na stresory (jak presja czasowa) w zależności od temperamentu i stylu aktywności, związku stylu aktywności, potrzeby osiągnięć pracownika z przeciążeniem poznawczym, wpływu preferencji i stopnia zrutynizowania pracy na wysokość zarobków, wpływu stylu aktywności i reaktywności pracownika, stopnia rutynizacji na zarobki i bilans emocjonalny.
W rozdziale 3 przedstawiono wyniki trzech moich badań. Podstawą teoretyczną badań były dwa modele: model profesora Andrzeja Eliasza oraz model profesor Grażyny Wieczorkowskiej.
Model Eliasza (Eliasz, 1981, 1988, 1995) zakłada transakcyjne zależności między temperamentem, osobowością (której przejawem jest styl aktywności/pracy) a środowiskiem (które jest wyznaczane m.in. przez warunki pracy). Określenie "transakcyjne" oznacza, że wszystkie te trzy elementy oddziałują na siebie i przez to podlegają zmianom. Najłatwiej modyfikowalne jest środowisko, jeśli można zmienić pracę. Prawie niemodyfikowalny jest temperament, ale długotrwałe oddziaływania środowiskowe (hałas uliczny, liczne wyzwania) czy biologiczne (starzenie się organizmu, ćwiczenia) mogą zmieniać poziom reaktywności (uwrażliwiać lub uodparniać).
Model Wieczorkowskiej (Wieczorkowska-Siarkiewicz, 1992; Wieczorkowska-Nejdart, 1998) przedziałowych strategii aktywności zakłada wpływ sposobu realizacji zadań na wartość stymulacyjną wykonywanej pracy. Punktowe strategie realizacji zadań mogą np. zwiększać wartość stymulacyjną wykonywanej pracy w środowisku wymuszającym wielozadaniowość. Przedziałowe strategie realizacji zadań mogą np. prowadzić do przeciążenia w środowisku oferującym wiele opcji do wyboru.
Celem badania A była próba odpowiedzi na pytanie, jaka konfiguracja stylu aktywności i temperamentu pracownika jest bezpieczna, a jaka jest zagrożeniem w pracy wysoko zrutynizowanej.
Głównym celem badania B było znalezienie rozwiązania dla zidentyfikowanych problemów dotyczących ograniczeń metodologicznych związanych z pomiarem cech pracowników odnośnie do samoopisów i porównywaniem tych danych, które dotyczą predyspozycji do pracy wysoko zrutynizowanej. Próba badania obejmowała 5880 pracowników korporacji.
Procedura w badaniu wyglądała tak, że najpierw każdy pracownik dokonywał samooceny, a następnie był oceniany przez przynajmniej trzech współpracowników, którzy go dobrze znali. Co się okazało? Porównanie samoocen z tym, jak widzą nas współpracownicy, wykazało, że np. myślimy o sobie inaczej, niż jesteśmy postrzegani przez innych - przynajmniej na wymiarach związanych z cechami, które mają związek z pracą wysoko zrutynizowaną. Interesujący jest stwierdzony w analizach efekt płci, pokazujący, że samooceny kobiet są bardziej zbliżone do ocen współpracowników niż samooceny mężczyzn.
Badanie C to 12 eksperymentalnych studiów przypadku testujących efektywność pracy pięcioosobowych zespołów studentów. Jest to badanie pilotażowe, ale wnioski są ściśle związane z tematyką omawianą w badaniu A i B i należy je przedstawić chociażby dlatego, że mogą stanowić inspirację do kolejnych badań tego typu.