Prawica dla opornych - Michał Szułdrzyński

Kup ebooka

44.99 zł
20.25 zł (20,25 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Czy ist­nieje zwią­zek mię­dzy wpro­wa­dze­niem na ry­nek smart­fo­nów w 2007 roku, upad­kiem banku Leh­man Bro­thers rok póź­niej, kło­po­tami klasy śred­niej, wi­ru­sem z Wu­han i sztur­mem na Ka­pi­tol 6 stycz­nia 2021 roku? Tak, to wszystko zja­wi­ska skła­da­jące się na zu­peł­nie nową sy­tu­ację, w któ­rej zna­leź­li­śmy się dziś jako spo­łe­czeń­stwa za­chod­nie. A istotną no­wo­ścią tej sy­tu­acji jest po­ja­wie­nie się - na gru­zach daw­nej pra­wi­co­wej po­li­tyki - no­wej, al­ter­na­tyw­nej pra­wicy (alt-pra­wicy), po­li­tyki toż­sa­mo­ścio­wej czy po­li­tyki ma­so­wej, bo róż­nie się ją okre­śla.

Sta­wiam w tej książce tezę, że główne za­sady, na któ­rych oparta była myśl pra­wi­cowa czy kon­ser­wa­tywna, w ostat­nich la­tach ule­gły zna­czą­cej ero­zji. Pra­wica (nie tylko zresztą ona) zna­la­zła się w sy­tu­acji, w któ­rej to, co sta­no­wiło o jej toż­sa­mo­ści, wy­pa­ro­wało, po­dob­nie jak cały stary po­rzą­dek świata. Ow­szem, można iść do mu­zeum, zo­ba­czyć, jak kie­dyś wy­glą­dały miesz­ka­nia, domy, stroje, ale po­tem wy­cho­dzimy na ulicę - i wszystko jest inne, nowe, nie przy­po­mina ni­czego, co znali nasi dziad­ko­wie. A wraz z re­wo­lu­cją tech­no­lo­giczną zmiany nie­ustan­nie przy­spie­szają.

Część pra­wicy po­szła więc drogą do cen­trum - tak zro­biły za­chod­nio­eu­ro­pej­skie cha­de­cje, tra­cąc jed­nak wy­ra­zi­stość. Inna część uznała, że trzeba przy­jąć do wia­do­mo­ści prze­miany cy­wi­li­za­cyjne i to wła­śnie bu­du­jąc na nich, stwo­rzyć nową, ma­sową, toż­sa­mo­ściową po­li­tykę, któ­rej głów­nym wy­róż­ni­kiem jest ra­dy­ka­lizm. I tak trwa dziś wojna o du­szę pra­wicy, o jej toż­sa­mość. Wojna, od któ­rej za­leżą nie tylko losy po­szcze­gól­nych państw za­chod­nich, lecz także ogól­nie po­jęta wiara w cy­wi­li­za­cję za­chod­nią, w za­chodni pro­jekt, oparty na spe­cy­ficz­nej mie­szance po­sza­no­wa­nia praw czło­wieka, do­bro­bytu i po­rządku spo­łecz­nego.

Ale stawką tej wojny jest rów­nież los sa­mej de­mo­kra­cji, za­równo de­mo­kra­cji li­be­ral­nej, jak i pew­nego po­my­słu od­wo­łu­ją­cego się do spek­trum idei - od Ary­sto­te­lesa, po­przez Rzy­mian, chrze­ści­jań­stwo i re­wo­lu­cję fran­cu­ską aż po lek­cje wy­cią­gnięte z to­ta­li­ta­ry­zmów XX wieku. Która z tych al­ter­na­tyw pra­wicy bę­dzie górą? Jaki mo­del po­li­tyczny wy­gra? Czym w ogóle była, jest i może być pra­wica? A może ist­nieje dla pra­wicy ja­kaś inna, trze­cia droga? Na te wła­śnie py­ta­nia szu­kam od­po­wie­dzi w tej książce.

Czy warto je w ogóle sta­wiać? Wy­daje mi się, że tak. Bo mimo że ko­niec po­działu na pra­wicę i le­wicę ogła­szano już wie­lo­krot­nie, wciąż w ja­kiś spo­sób wy­zna­cza on na­szą prze­strzeń po­li­tyczną. Je­śli uznamy le­wi­co­wość i pra­wi­co­wość nie tyle za zbiory pew­nych okre­ślo­nych po­glą­dów, ile ra­czej za ze­stawy pew­nych wraż­li­wo­ści, to one cią­gle ist­nieją, wciąż lu­dzie mają skłon­no­ści, by my­śleć bar­dziej o po­rządku albo bar­dziej o rów­no­ści, bar­dziej o bez­pie­czeń­stwie albo bar­dziej o nie­za­leż­no­ści, bar­dziej o lo­sie lo­kal­nej wspól­noty albo bar­dziej o so­bie jako oby­wa­te­lach świata, dla któ­rych li­czy się los ca­łej pla­nety. Dla­tego, choć przez stu­le­cia zmie­niały się od­po­wie­dzi na py­ta­nia o to, co or­ga­ni­zuje na­sze my­śle­nie o pań­stwie, spo­łe­czeń­stwie, pra­wie czy go­spo­darce, na­dal te py­ta­nia za­da­jemy. I warto je za­da­wać. Mam na­dzieję, że uda mi się prze­ko­nać do tego czy­tel­ni­ków tej książki.

* * *

Nie ro­ści ona so­bie prawa do by­cia wy­kła­dem z hi­sto­rii my­śli po­li­tycz­nej. Pewne wątki w niej po­mi­ną­łem, pewne upro­ści­łem, inne na­kre­śli­łem zbyt grubą kre­ską, ale czy­tel­ni­kom chcia­łem za­pro­po­no­wać przede wszyst­kim trzy my­śli do roz­wa­że­nia. Po pierw­sze, jak to się stało, że pra­wica dziś zna­la­zła się w ta­kim, a nie in­nym miej­scu. Miej­scu - moim zda­niem - kry­zy­so­wym. Po dru­gie, po­szu­ki­wa­łem tego, co uznaję za istotę my­śle­nia w ka­te­go­riach pra­wicy czy kon­ser­wa­ty­zmu. Stąd ar­bi­tral­ność od­wo­łań do róż­nych szkół czy tra­dy­cji fi­lo­zo­ficz­nych i po­li­tycz­nych. Po trze­cie wresz­cie, uwa­żam, że warto za­dać so­bie py­ta­nie o to, co pra­wica ma dziś do po­wie­dze­nia w wielu waż­nych kwe­stiach do­ty­czą­cych współ­cze­sno­ści.

Z jed­nej strony bo­wiem szkoły pra­wi­cowa i le­wi­cowa od­po­wia­dają na py­ta­nia o to, co w czło­wieku stałe, z dru­giej zaś mu­szą się od­naj­dy­wać w nie­ustan­nie zmie­nia­ją­cej się rze­czy­wi­sto­ści, w któ­rej cały nasz świat prze­cho­dzi co­raz szyb­szą re­wo­lu­cję tech­no­lo­giczną - jej sym­bo­lami niech będą wła­śnie upa­dek Leh­man Bro­thers, smart­fon, pan­de­mia i szturm na Ka­pi­tol. Dla­tego pra­wica po­winna zmie­rzyć się ze współ­cze­sno­ścią, z no­wymi wy­zwa­niami, a nie za­cho­wy­wać się, jakby świat skoń­czył się ćwierć ty­siąc­le­cia temu wraz z re­wo­lu­cją fran­cu­ską, i tylko pła­kać nad mi­nio­nym ła­dem.

Roz­dział pierw­szy

Skąd w ogóle wzięła się prawica, czyli prawicowa genealogia

Pra­wica - po­dob­nie jak le­wica - nie jest żad­nym spój­nym sys­te­mem po­li­tycz­nym, a ra­czej zbio­rem nur­tów po­li­tycz­nych, na który skła­dają się kon­ser­wa­tyzm, re­pu­bli­ka­nizm, ka­pi­ta­lizm i wiele in­nych. Na­zwa od­nosi się do cza­sów re­wo­lu­cji fran­cu­skiej i utrzy­my­wała się przez cały XIX wiek. W dru­giej po­ło­wie XVIII wieku człon­ko­wie fran­cu­skiego Zgro­ma­dze­nia Na­ro­do­wego za­sia­dali po dwóch róż­nych stro­nach. Prawą zaj­mo­wała ary­sto­kra­cja i kler, wspie­ra­jąc mo­nar­chię, lewą zaś - ich prze­ciw­nicy, opo­wia­da­jący się za zmia­nami spo­łecz­nymi. Ale cho­dziło o coś wię­cej niż miej­sce w sali ob­rad. Przed­sta­wi­ciele pra­wicy byli prze­ko­nani, że w ży­ciu spo­łecz­nym po­wi­nien ist­nieć pe­wien po­rzą­dek, któ­rego wy­ra­zem jest choćby spo­łeczna hie­rar­chia z kró­lem na czele - stąd mo­nar­chizm sta­no­wił w XIX wieku silny nurt pra­wicy, oczy­wi­ście wśród na­ro­dów po­sia­da­ją­cych wła­sne pań­stwo. Na­rody, które go nie miały - a przy­po­mnijmy, że wów­czas w eu­ro­pej­skich im­pe­riach ro­dziła się świa­do­mość na­ro­dowa - szu­kały in­nych źró­deł owego po­rządku.

Część pra­wicy opie­rała się na Ko­ściele, rów­nież bę­dą­cym pewną hie­rar­chią. Inni skła­niali się ku na­cjo­na­li­zmowi, uwa­ża­jąc, że na­rody to na­tu­ralne wspól­noty po­li­tyczne, które or­ga­ni­zują się w celu za­spo­ko­je­nia po­trzeb swo­ich człon­ków. Pro­ble­mem na­cjo­na­li­zmu jed­nak stało się stop­niowe sta­wia­nie na­rodu nad jed­nostką.

Poszukiwanie porządku w Grecji

Czy istnieje ustrój idealny

Abraham, Mojżesz i Jezus, czyli Jahwe Bogiem porządku

Renesansowa rewolucja w myśleniu o państwie

Nowe myślenie na Wyspach Brytyjskich

Rewolucja francuska i narodziny nowoczesnego konserwatyzmu

Między rewolucją a reakcją

Lekcje z Ameryki

Moda na nacjonalizm

U źródeł geopolityki

W poszukiwaniu silnego państwa

Antykomunizm dominuje prawicę

Społeczne nauczanie Kościoła i narodziny chadecji

Wnioski z polskiej historii

Roz­dział drugi

Prawica na rozdrożach

Myśl pra­wi­cowa i kon­ser­wa­tywna oparta jest, jak sta­ra­łem się po­ka­zać w po­przed­nim roz­dziale, na prze­ko­na­niu o ist­nie­niu pew­nego ładu. Można go od­kryć za po­mocą ro­zu­mo­wych do­cie­kań lub szu­kać w mą­dro­ści prze­ka­za­nej nam w prze­szło­ści. Tylko że to, co się wy­da­wało oczy­wi­ste przez stu­le­cia czy na­wet ty­siąc­le­cia, te­raz na­gle prze­stało ta­kie być.

W ostat­nich wie­kach śre­dnio­wie­cza na przy­kład ceny przez stu­le­cia po­zo­sta­wały nie­zmienne, nie znano więc po­ję­cia in­fla­cji. Rol­nic­two upra­wiano przez dzie­się­cio­le­cia w taki sam spo­sób, ja­kiego wnuka uczył dzia­dek. Po­dob­nie rze­mio­sła ter­mi­na­tor uczył się od mi­strza i wzo­rem było do­pro­wa­dze­nie do per­fek­cji tego, co sko­pio­wał od swego na­uczy­ciela. Przez całe lata, jak za­uwa­żył ostat­nio Mar­cin Na­piór­kow­ski, w my­śle­niu o świe­cie, spo­łe­czeń­stwie, po­li­tyce czy hi­sto­rii nie po­słu­gi­wano się ka­te­go­rią po­stępu. Świat nie szedł do przodu, we­dług nie­któ­rych kon­cep­cji wręcz się co­fał. Choć chrze­ści­jań­stwo wpro­wa­dziło kon­cep­cję czasu li­ne­ar­nego, aż do oświe­ce­nia poj­mo­wano czas ra­czej w sta­ro­żyt­nych ka­te­go­riach czasu ko­li­stego czy wiecz­nych po­wro­tów niż jako oś z przy­szło­ścią i prze­szło­ścią.

Rytm ży­cia wy­zna­czały pory roku, lu­dzie się ro­dzili, do­ra­stali, sta­rzeli i umie­rali, ale pory roku się po­wta­rzały. Na­sze losy były jak me­te­ory roz­bły­sku­jące na chwilę na nie­bie, na któ­rym jed­nak do­mi­no­wała wiecz­ność. A co­dzienne ży­cie bar­dzo mocno za­le­żało od cy­klów przy­rody: od po­wo­dzi, spie­koty i mro­zów. W ta­kim świe­cie znacz­nie ła­twiej było wie­rzyć w ist­nie­nie ja­kie­goś usta­lo­nego przez Stwórcę po­rządku.

Dziś jed­nak nasz świat wy­gląda zu­peł­nie ina­czej. Cy­klicz­ność przy­rody dla więk­szo­ści miesz­kań­ców Za­chodu, Pol­ski to ra­czej sce­no­gra­fia ży­cia, a nie jego treść. Ta zaś jest co­raz bar­dziej uza­leż­niona od zmian tech­no­lo­gicz­nych. Jedne za­wody od­cho­dzą w prze­szłość, po­wstają nowe, które są w sta­nie znik­nąć w ciągu kilku ko­lej­nych lat. Świat zmie­nia się w tem­pie, ja­kiego nie ob­ser­wo­wano jesz­cze ni­gdy w hi­sto­rii. Ro­dzice mają kło­pot, by zro­zu­mieć oto­cze­nie, w ja­kim przy­szło im wy­cho­wy­wać wła­sne dzieci. Wszech­obec­ność tech­no­lo­gii i urzą­dzeń elek­tro­nicz­nych, pod­łą­cza­nie do In­ter­netu już nie tylko kom­pu­te­rów, ale wręcz wszyst­kich urzą­dzeń w domu spra­wia, że prze­miany pę­dzą z za­wrotną pręd­ko­ścią.

No­wo­cze­sność ozna­cza płynną - by za­cy­to­wać słyn­nego pol­skiego so­cjo­loga Zyg­munta Bau­mana - rze­czy­wi­stość. Nie ma w niej nic sta­łego, wszyst­kie do­gmaty i ak­sjo­maty można w każ­dej chwili za­kwe­stio­no­wać. Rów­nież punkty od­nie­sie­nia nie­ustan­nie się zmie­niają. Wszel­kie in­sty­tu­cje, do któ­rych od­wo­ły­wali się pra­wi­cowi czy kon­ser­wa­tywni fi­lo­zo­fo­wie, ule­gają nie­ustan­nym i bar­dzo szyb­kim prze­kształ­ce­niom.

Kryzys rodziny, kryzys religijności

Do czego jest potrzebna religia w XXI wieku

Jan Paweł II i upadek znaczenia Kościoła

Postchrześcijańska Europa, postchrześcijańska Unia Europejska

Kryzys ekonomiczny zdefiniował polityczne okoliczności XXI wieku

Uberyzacja gospodarki i wiara w kapitalizm

Słabość klasy średniej uderza w wiarę w państwo i demokrację

Powszechny kryzys zaufania

Bolesny cios w globalizację

Wojna, klimat i globalizacja

Polaryzacja zmienia zasady gry w polityce

Od feudalizmu do egalitaryzmu

Rewolucja medialna i technologiczna

Świat zmediatyzowany

Czy technologie zmieniają ludzką naturę

Polityka bez wspólnoty jest niemożliwa

Rewolucja masowej polityki tożsamości

Mark­si­stow­ska re­wo­lu­cja na pra­wicy

Na pohybel globalizacji i organizacjom międzynarodowym

W kole wiecznego czasu

Siła negatywnych emocji

Gniew i oburzenie

Tożsamość a platformy społecznościowe

Mit moralnego upadku Zachodu

Wojna z globalnym ociepleniem, wojna z klimatyzmem

Bitwa o duszę prawicy