Poznaj przepis na siebie - Marta Olesiak

Kup ebooka

58.56 zł
48.60 zł (48,60 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Nim znajdziesz czas i zatopisz się w tej lekturze, zadaj sobie sam pytanie, co tak właściwie spowodowało, że zechciałeś do niej zajrzeć. Idąc jeszcze głębiej w rozważaniach, zastanów się, czemu akurat "Przepis na siebie" wzbudził Twoje zainteresowanie. Czyżbyś zastanawiał się właśnie, co chcesz robić w życiu? Może kiełkuje w Twojej głowie jakiś pomysł, a nie wiesz, w jaki sposób go wypromować...

Jeśli stanąłeś właśnie pod ścianą w poszukiwaniu sposobu dotarcia do nowych klientów albo dowiedziałeś się od znajomego, z gazety, Internetu o istnieniu możliwości budowania swojej marki osobistej na skalę światową i to zupełnie za darmo, to ta książka jest dla Ciebie. Mam tylko nadzieję, iż zaczynając swoją podróż, nie znalazłeś się w takiej sytuacji jak ja, czyli bez pracy.

Niezależnie od tego, jaki masz powód zajrzenia do tej publikacji, poznaj mój sposób i ułatw sobie życie na każdej zawodowej płaszczyźnie.

Swoją przygodę z LinkedIn? rozpoczęłam pod koniec 2017 roku, gdy rozstałam się z jednym z chlebodawców, tym najważniejszym w moim życiu, który pokazał mi, jak wiele umiem sama zrobić, rzucając się na głęboką wodę do nowego projektu.

Kiedy zakładałam konto, nie wiedziałam, ile dobrego zmieni się w moim życiu za sprawą tego portalu. W sumie nie miałam większego celu niż znalezienie pracy. Kiedyś to miejsce było przeznaczone głównie dla osób poszukujących pracowników lub etatu, stąd gdy zaczęły się pojawiać oferty szkoleń czy innych usług, niektórzy użytkownicy komentowali te posty, że to nie miejsce na takie treści. Doskonale pamiętam tamten okres, bo jak wystawiałam treść niezwiązaną z poszukiwaniem pracy, sama czytałam takie wypowiedzi. Budujące to nie było, ale ja należę do tych, co idą dalej, nie patrząc na rzucane pod nogi kłody. Dziarsko podwinęłam rękawy i zabrałam się do roboty, często ze łzami w oczach i motywacją w stylu "ja wam pokażę".

Z racji tego, że nie umiem cicho siedzieć i czytać bez komentowania, bardzo szybko się ujawniłam. Przed szereg lubię wychodzić od dziecka. Pamiętam, jak w pierwszych latach szkoły podstawowej obrywałam linijką po rękach od nauczycielki za nadmierne wyrywanie się do odpowiedzi. Na pierwszej komunii też musiałam być widoczna, czytając Pismo Święte. Wszystkie przedstawienia, organizowanie imprez czy pełnienie funkcji przewodniczącego to był mój żywioł aż do studiów włącznie. Taka ze mnie przewodniczka stada. Lider z krwi i kości. W dodatku nawet to lubię, dlatego odważyłam się wychylić i tu. A jak wyglądał mój początek przygody z mediami społecznościowymi?

Lata temu zaczęłam je wykorzystywać do kontaktu z rodziną i znajomymi. Konta miałam i w zasadzie mam wszędzie. Tam jednak nie jestem aktywna na taką skalę jak na portalu LinkedIn?. On na tle swojej konkurencji wyróżnia się profesjonalizmem. Tu rzadko się spotka propozycje matrymonialne czy wulgaryzmy. Wszystko jest fachowe i etyczne. Komunikacja zazwyczaj wzorowa. Kiedy cofnę się do czasów, kiedy na niego trafiłam i zaczęłam działać, łezka w oku się kręci.

Pierwsze kroki stawiałam, komentując posty innych oraz polecając ich publikacje. To jest zawsze dobre działanie na początku, bo zaczynasz przykuwać uwagę i pojawiają się osoby obserwujące, a nawet w sieci kontaktów. Potem nieśmiało odważyłam się zadziałać sama, czyli wystawić swój pierwszy post. Pomysł na niego zjawił się wraz z potrzebą promocji mojej autorskiej aplikacji dla siłowni, którą z przyjacielem promowaliśmy. Kolejny post powstał pod wpływem emocji związanych z epizodem w jednej z firm, która na krótko mnie zatrudniła, zapisując się na zawsze w mojej pamięci przez sposób rozstania. Ten epizod w mojej karierze zasiał pomysł na usługę, jaką mogłabym świadczyć, w postaci budowania baz klientów, a także pomoc firmom przy realizacji konkretnych projektów. W końcu nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło (podróż do przeszłości na potrzeby napisania tego podręcznika sprawiła mi wielką frajdę, wielokrotnie się śmiałam sama z siebie i ze swoich pomysłów, pewnie przez jakiś czas ta książka będzie tak na mnie działać).

Koniec tych sentymentów, czas pokazać Ci, jak sama zaczynałam, i to na przykładach z mojego profilu. Musisz wiedzieć, że specjalnie dla Ciebie wyszukałam swoje publikacje sprzed dobrych dwóch lat. Zrobiłam zrzuty ekranu ze swojego konta (nie mam wpływu, czy administratorzy tego medium coś zmienią do czasu, kiedy Ty zajrzysz do tej treści). A teraz zobacz moje pierwsze posty.

Ani jeden, ani drugi twór nie miał jakichś spektakularnych zasięgów, bo przy pięciuset obserwujących liczba wyświetleń wahała się pomiędzy tysiącem a trzema tysiącami. Tyle że ja jestem z tych, co się nie poddają, więc działałam dalej. A potwierdzeniem moich słów jest właśnie ta treść, którą chcę przekazać swoją wiedzę.

Gdyby kiedyś mi ktoś powiedział, że LinkedIn? wesprze mnie w zrobieniu kroku, którego zawsze się bałam, czyli otwarciu swojej niezależnej firmy MO Company, to bym mu nie uwierzyła. A jednak tak się stało i on dał mi pomysł na siebie i znalazł klientów. To społeczność podpowiedziała mi, z jakiej usługi jest gotowa skorzystać, nawet odpłatnie.

A Ty, po co chcesz działać na LinkedIn??

Chcesz sprzedać siebie czy ofertę swojego pracodawcy?

A może to i to?

Niezależnie, jaki masz cel, pamiętaj, proszę, że w social mediach sprzedajesz przede wszystkim siebie. Powiedzenie, że jak Cię widzą, tak Cię piszą, sprawdza się w tym przypadku doskonale.

Gotowy na nową przygodę?

Jeśli odpowiedziałeś TAK, pozwól mi Cię chwycić za rękę i poprowadzić przez zakamarki tego miejsca moim tempem z użyciem sprawdzonych metod, a także z pomysłami, które pomogą Ci szybko zaistnieć. Czas na poznawanie całego Świata, a nie tylko tego, co masz za oknem. Użytkownicy LinkedIn? sami się Tobą zainteresują i zaproszą do sieci kontaktów, a niektórzy ze swojej uprzejmości skorzystają z translatorów i przetłumaczą na język polski to, co chcą Ci przekazać.

Tylko pamiętaj, proszę, że to miejsce bardzo nie lubi typowego spamu i ofert handlowych wprost, więc przygotuj się na ciężką pracę w pozyskiwaniu klientów, bo musisz wpierw zadbać o to, by zdobyć zaufanie, dać się poznać i podzielić swoją wiedzą.

Zaczynamy!