Rozdział 1 Wstęp do nauki pisania
W tym rozdziale opowiem o tym, dlaczego warto rozwijać umiejętność pisania, nawet jeśli nikt już nie wystawia nam ocen za rozprawki i wypracowania, a ponadto żyjemy w świecie opanowanym przez wideo i coraz częściej ma prawo nawiedzać cię myśl, że pisanie po prostu nie ma sensu.
Udowodnię ci, że nie musisz być zawodowym copywriterem albo content writerem, aby tworzyć dobre, skuteczne i przyjemne w odbiorze teksty. A właściwie - takie teksty, jakie chcesz mieć i jakich potrzebujesz, niezależnie od tego, czy twoim celem jest wzbudzanie zachwytów, rozbawianie publiki, czy zwiększanie sprzedaży.
Zacznijmy jednak od podstawowego pytania: Po co w ogóle uczyć się pisania?
Po co się uczyć pisania?
Nie wiem, który z wymienionych we wstępie powodów jest dla ciebie najważniejszy - i co doprowadziło cię do sięgnięcia po tę książkę. Wierzę jednak, że spotykamy się nieprzypadkowo i że po prostu chcesz lub potrzebujesz nauczyć się tworzenia angażujących i dobrych treści.
W przypadku tej pierwszej opcji mam ułatwione zadanie - wiem, że chcesz pisać, i nie muszę cię przekonywać, że warto to robić. W drugim przypadku - gdy do nauki pisania zmusza cię na przykład sytuacja życiowa lub zawodowa - zaczynają się schody.
Ale, ale - i z tym sobie poradzimy!
Oficjalnie naukę pisania jako takiego zaczynamy gdzieś na przełomie przedszkola i szkoły podstawowej. Przez lata wykorzystujemy tę umiejętność na różne sposoby - tworząc wypracowania i rozprawki, potem e-maile i podania, czasem również prowadząc pamiętniki czy dzienniki. Piszemy zatem od dziecka i właściwie... jakoś nam to idzie. Oczywiście, jedni dostają za wypracowania tróje, a inni wygrywają międzyszkolne konkursy literackie, ale raczej w całym swoim życiu nie poświęcamy zbyt wiele uwagi temu, aby umiejętności pisarskie rozwijać.
Przychodzi jednak dorosłość. Zakładasz bloga, by opowiedzieć o swoim hobby. Otwierasz sklep i uświadamiasz sobie, że dobrze byłoby stworzyć chwytliwe opisy produktów. Uruchamiasz stronę internetową z portfolio i mierzysz się z pustką w głowie na widok zadania "przygotuj opis na stronę o mnie". Wiesz, że musisz coś napisać, ale nie masz pojęcia - jak. Albo też całkiem lubisz to pisanie, czujesz, że dobrze ci idzie, jednak pragniesz sięgać wyżej i tworzyć treści lepsze, skuteczniejsze, przyjemniejsze w odbiorze.
Niezależnie od punktu wyjścia, nauka pisania ma ci pomóc osiągać twoje cele. Te, do których doprowadzi cię właśnie pisanie.
Przykłady takich celów? Proszę bardzo:
- "Chciałabym tworzyć lepsze teksty sprzedażowe, aby zwiększyć dochody ze sklepu".
- "Potrzebuję napisać zwalający z nóg opis mojej firmy na stronę firmową".
- "Chciałbym, aby moje maile brzmiały mniej sucho, a bardziej na luzie".
- "Muszę nauczyć się, jak pisać na Instagramie, by przyciągać, a nie zanudzać".
itd.
A ty, jak sformułujesz własny cel? Może wykorzystasz swój największy problem określony we wstępie? Pamiętaj przy tym, że aby cel, jak to się mówi, "miał ręce i nogi", powinien:
? być jasno sprecyzowany - możesz wyjść od ogólników: "Chcę prowadzić lepszego bloga", ale następnym krokiem będzie uściślenie, co to dokładnie dla ciebie oznacza (przykładowo "Chcę publikować jeden artykuł tygodniowo i docierać do dwudziestu tysięcy czytelników miesięcznie");
? dać się zmierzyć - aby określić, jak idzie jego realizacja oraz czy osiągasz to, co zaplanowane ("Chcę, aby mój profil był popularny" - to cel niemierzalny, ale "Chcę dojść do liczby dziesięciu tysięcy followersów na Instagramie" - już tak);
? być realny i pozostawać w zasięgu - jeśli twoim celem na start będzie zdobycie Nagrody Pulitzera (czego oczywiście szczerze ci życzę), gdy tymczasem nie powstał jeszcze nawet pierwszy twój tekst, od razu nabierzesz przekonania, że i tak nie będziesz w stanie dojść do wyznaczonej mety, nie postawisz zatem nawet pierwszych kroków;
? zostać osadzony w czasie - wybacz brutalność, ale istnieje ogromne prawdopodobieństwo, że jeśli nie wyznaczysz sobie finalnej daty osiągnięcia celu - czyli nie zawiesisz bata nad własną głową - nigdy nie dojedziesz na metę.
W idealnym świecie oprócz wyznaczenia finalnej daty dodatkowo wpiszesz w harmonogram mniejsze kroki prowadzące do celu - kamienie milowe, które pozwolą ci co jakiś czas celebrować małe zwycięstwa, a co za tym idzie - będą mobilizować do dalszego działania.
Okej, teraz, gdy już znasz teorię, możemy przejść do formułowania celu. Zrobisz to tutaj:
Mój główny cel w pisaniu:
O tym, jak przejść od wyznaczenia celu do jego realizacji, można by napisać osobną książkę. Nie będę więc przedstawiać całej teorii, jak powinny wyglądać cele i co robić, aby skutecznie z nimi działać. Postaram się jednak część mojej wiedzy w tym zakresie przekazać tutaj w formie praktycznej - czyli ty wychodzisz od wyznaczenia swojego celu, a w kolejnych rozdziałach ja w praktyce pokażę, jak dojść do jego realizacji.
Umowa stoi?
1.1. Czy musisz zawodowo zajmować się pisaniem, aby zacząć pisać
Pewnie dotarło do ciebie kiedyś, że "śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej"? Mam nadzieję, że tak, bo to utwór, który już od roku 1977 siedzi w głowach Polaków po pamiętnym występie Jerzego Stuhra na opolskiej scenie.
Czy ta sama zasada dotyczy pisania? Jasne! Bo kto ci zabroni "chwycić za pióro" albo usiąść do klawiatury i zacząć spisywać myśli? Ja nie! Choć spodziewam się, że hodujesz w głowie wrednego chochlika podpowiadającego, że "jak nie umiesz, to się za to nie bierz" albo "i tak nie dasz rady". Nie chciałabym być niemiła dla czegoś, co urodziło się w twej głowie, ale umówmy się, że przynajmniej w czasie pracy z tą książką będziesz częściej dopuszczać do głosu mnie, krzyczącą: "Dasz sobie radę!", niż twojego wewnętrznego krytyka, którego w żaden sposób nie da się zadowolić.
A zatem, odpowiadając na zadane wcześniej pytanie: nie, nie musisz zawodowo zajmować się pisaniem, aby pisać - i robić to dobrze. Nie musisz też mieć wrodzonego talentu ani setek literackich odznaczeń na koncie. Aby zacząć pisać - wystarczy zacząć pisać. Aby zacząć pisać dobrze - trzeba poznać techniki, które czynią nasze pisanie lepszym. Zbyt proste? A kto powiedział, że wszystko zawsze musi być diabelnie skomplikowane?
1.2. Dlaczego pisanie wciąż ma sens
Pewnie znasz pogląd, że współczesnym światem rządzą krótkie i dynamiczne formy wideo, że czytanie odeszło do lamusa i że pisanie jest na tyle zbędną umiejętnością, że ostatecznie i tak zaczną za nas pisać roboty.
No cóż - nie mogę przewidzieć, co przyniesie przyszłość. W 1994 roku myślałam, że w roku 2000 będziemy latać nad ulicami, jak rodzinka Jetsonów, zatem umówmy się, że żadna ze mnie wróżka. Wiem natomiast, że żyjemy tu i teraz - i chociaż maszyna zastąpiła mojego ulubionego parkingowego, to ja sama nadal mam co robić jako copywriterka czy blogerka.
I ty także nie myśl, że wystarczy kręcić "fajne TikToki", żeby już do końca życia być ustawionym. Nie wspominając o tym, że dobrej jakości i merytoryczne nagrania często powstają na bazie scenariuszy. Scenariuszy, które najpierw trzeba napisać. A potem jeszcze coś (przygotowanego wcześniej) do tej kamery powiedzieć.
To samo tyczy się komunikacji mailowej z klientami, reklamodawcami czy podwykonawcami - im jaśniej, precyzyjniej i lepiej będziesz przedstawiać swój punkt widzenia, tym większe będą szanse na to, że nawiążesz współpracę, rozwiążesz problem czy przekażesz dokładnie, co masz na myśli, a odbiorca to zrozumie.
Poza tym ludzie od wieków opowiadają historie, a forma pisana nadaje się do tego jak żadna inna. Jest też trwalsza niż przekaz ustny, co wiemy z historii (za przykład niech posłużą podawane z ust do ust legendy - tak odmienne, w zależności od tego, kto je opowiada), ale też dostrzegamy współcześnie (chociażby narzekając na ulotność treści w social mediach). Dlatego też nie tylko nauczę cię, jak tworzyć chwytliwe i skuteczne treści, ale podpowiem, jak opowiadać dobre historie.
Mam nadzieję, że rozumiesz, do czego zmierzam: uświadom sobie, jak ważne wciąż pozostaje słowo pisane, nie koncentruj się przy tym na mglistych wizjach przyszłości, które mogą się nigdy nie spełnić. Skoro sięgasz po tę książkę, to nie dlatego, że chcesz podrasować swoje InstaStories, ale dlatego, że chcesz albo potrzebujesz lepiej pisać. To idealne wyjaśnienie tego, dlaczego pisanie wciąż ma sens - bo jest potrzebne właśnie TOBIE, właśnie TERAZ, właśnie TUTAJ.
1.3. A może lepiej darować sobie naukę i... oddać pisanie w inne ręce
Gdybym napisała, że zatrudnienie specjalisty od tworzenia treści to zła decyzja, najpewniej brać copywriterska spaliłaby mnie na stosie.
Prawdopodobnie nawet sobie nie wyobrażasz, jak wielu popularnych twórców - blogerów czy instagramerów - zleca pisanie tekstów na zewnątrz. Z usług zawodowych copywriterów korzystają także firmy - zarówno jednoosobowe działalności, jak i ogromne korporacje. Skoro położenie płytek w łazience oddajemy w ręce fachowców, równie dobrze możemy zrobić to samo z pisaniem - i ani nie jest to powodem do wstydu, ani czymś, z czym trzeba się kryć.
Mimo to istnieje wiele powodów, aby najpierw samodzielnie opanować umiejętność sprawnego pisania, a dopiero potem ewentualnie zlecać to innym.
Po 1.: Copywriterzy mogą nawalać - jak każdy. Jeśli nie trafisz na dobrego i sprawdzonego twórcę, może się okazać, że coś, czego potrzebujesz "na wczoraj", jest zbyt słabe albo w ogóle niegotowe do publikacji. Że teksty, które miały ci pomóc w budowaniu wizerunku - nie nadają się do czytania. Że treści sprzedażowe w ogóle nie spełniają swojej funkcji. Albo że ktoś zasłoni się stosem wymówek i w ogóle nie zrealizuje zlecenia. W takiej sytuacji możesz albo załamać ręce (czego nie rekomenduję), albo przełożyć termin (brzmi lepiej, ale nadal "tak sobie"), albo zmierzyć się z zadaniem samodzielnie. Poczujesz się w tym dużo pewniej, mając świadomość, że to potrafisz, ale zlecasz innym teksty, bo na przykład nie masz czasu tworzyć ich samodzielnie lub chcesz się skoncentrować na innych działaniach.
Po 2.: Copywriterzy nie zawsze są dostępni. Zakładając optymistyczny scenariusz, że masz już swojego zaufanego twórcę treści, do którego regularnie zgłaszasz się z nowymi zleceniami, możemy jednocześnie założyć, że będzie on pracował nie tylko dla ciebie. A gdy utknie w innych zleceniach - może zaproponować taki termin, który nie będzie ci odpowiadał. Co wtedy zrobisz? Możesz szukać innego (ja dla przykładu, jeśli nie mogę się czymś zająć, kieruję klientów do sprawdzonych twórców), a możesz też wyjątkowo wziąć sprawy w swoje ręce i poradzić sobie bez pomocy.
Po 3.: Może cię dopaść kryzys finansowy. Albo w ogóle dopiero startujesz i każdą złotówkę wydajesz z wielkim bólem serca. To wszystko są sytuacje normalne i w przyrodzie występujące bardzo często. Osoby prowadzące biznesy albo budujące marki osobiste w sieci często zaczynają od bycia Człowiekiem Od Wszystkiego. Same stawiają stronę na WordPressie, tworzą grafiki w Canvie, planują harmonogram treści i piszą teksty. Nie pozwól, by brak środków finansowych uniemożliwiał ci działanie. Zdobądź umiejętności, które w razie gorszych momentów będą twoimi asami w rękawie.
Po 4.: Znów postawię sprawę na ostrzu noża i być może narażę się innym copywriterom, ale... dobrze jest umieć ocenić, czy to, co ktoś dla nas tworzy, jest solidnie przygotowane. To śliski temat, ponieważ dobrze wiem, że to, co piszę jako zawodowa copywriterka, ma przemawiać do grupy odbiorców mojego klienta, a niekoniecznie do niego samego (on może być laikiem w tych sprawach). Jednocześnie - tak zupełnie po ludzku - zdaję sobie sprawę, że klient potrzebuje mieć pewność, że robota została dobrze wykonana, i najczęściej ocenia to natychmiast po przeczytaniu tekstu, bez czekania na rezultaty (wyższą sprzedaż albo zwiększenie ruchu na stronie). W tym kontekście to ty jesteś klientem copywritera - i wcale nie musisz się znać na technikach perswazyjnych czy dobrej konstrukcji tekstu. Jeśli "coś" będziesz wiedzieć, łatwiej odróżnisz bubel od wartościowej treści, która może nie do końca cię zachwyca, ale spełni określoną funkcję. Buble niestety się zdarzają - szczególnie gdy sięgniemy po usługi kogoś niesprawdzonego - i jeśli nie będziesz w stanie ich wyłapać, możesz zniechęcić swoich odbiorców, zawalić ważną kampanię sprzedażową czy zapuszczać korzenie w oczekiwaniu na rezultaty, które jakoś nie chcą nadejść.
Po 5.: Potrzebujesz wiedzieć, czego chcesz. Z tej książki dowiesz się nie tylko, jak pisać, ale również zastanowisz się nad tym, dla kogo tworzysz i co chcesz mu zaoferować. Jasne, możesz wynająć copywritera i rzucić mu parę ogólników ("Pani napisze, że firma jest najlepsza na rynku i że mamy superowe produkty"), ale nie licz wtedy na to, że tekst, który dla ciebie stworzy, będzie idealnie skrojony pod twojego odbiorcę. A na tym powinno ci zależeć!
Mam nadzieję, że przekonałam cię, że warto najpierw zdobyć pewne umiejętności, a dopiero potem myśleć o zlecaniu pracy innym.
Dobra wiadomość - w dalszej części książki podpowiem również, jak zlecać teksty innym, gdzie (i w jaki sposób) szukać dobrych copywriterów oraz jak przygotowywać zlecenia, z których powstaną lepsze treści.
Na początek zajmiemy się jednak tobą i rozwojem twoich umiejętności.