[ 1 ] Pani Darling po raz pierwszy dowiedziała się o Piotrusiu pewnej nocy, gdy porządkowała myśli swych dzieci. To conocne zadanie każdej dobrej mamy, podczas gdy dzieci śpią: opiekowanie się ich myślami i sprzątanie spraw na najbliższy poranek, układanie we właściwym porządku tych wszystkich rzeczy, które wypadły ze swego miejsca w ciągu dnia.
[ 2 ] Gdybyś mógł nie zasnąć (ale oczywiście nie możesz), zobaczyłbyś, jak robi to twoja mama i podglądanie jej wtedy byłoby bardzo interesujące. To jak porządkowanie szuflad. Ujrzałbyś ją klęczącą, patrzącą z uśmiechem na niektóre sprawy, zastanawiającą się, skąd coś wziąłeś, dokonującą odkryć, przyjemnych i tych mniej rozkosznych, głaszczącą jakąś rzecz, jakby była milutka jak kociak, i chowającą szybko coś innego. Kiedy budzisz się rano, straszne myśli i złe uczucia, z którymi kładłeś się spać, są starannie poskładane i ułożone na dnie głowy, podczas gdy na samym wierzchu, czyste i świeże, rozłożone są myśli najpiękniejsze, gotowe do ubrania.
[ 3 ] Dzieci pani Darling, Wendy, John i Michael, spały w pokoju dziecinnym w trzech identycznych, ustawionych obok siebie łóżkach. Sprzątając nocą ich myśli, pani Darling zawsze znajdywała Nibylandię. Nibylandia przypominała wyspę, całą w jasnych kolorach, z plażami, portami i przerażającymi statkami unoszącymi się na falach, piratami i jaskiniami, przez które przepływały rzeki.
[ 4 ] Ale, rzecz jasna, Nibylandie mogą być różne. Na przykład w Nibylandii Johna było jezioro z fruwającymi nad nim flamingami, do których John strzelał, podczas gdy u Michaela, który był bardzo mały, był flaming, a nad nim latało jezioro. John mieszkał w łódce odwróconej do góry dnem na piasku, Michael w wigwamie, a Wendy w domku z liści, starannie zszytych razem. John nie miał żadnych przyjaciół, Michael miewał ich tylko nocą, a Wendy miała wilczka porzuconego przez rodziców; łatwo było jednak dostrzec, że poszczególne Nibylandie miały rodzinne podobieństwa i były spokrewnione.
[ 5 ] Spośród wszystkich cudownych wysp świata Nibylandia jest najprzytulniejsza i najlepiej zorganizowana; to nie jakiś ogromny teren, z nudnymi przestrzeniami pomiędzy jedną i drugą przygodą - tam wszystko jest przyjemnie poukładane. Jeśli bywasz tam za dnia, za stołem nakrytym obrusem i z krzesłami wokół, nie dzieje się nic przerażającego, ale na dwie minuty przed zaśnięciem, wszystko staje się bardzo, bardzo prawdziwe.
[ 6 ] W podróżach przez myśli dzieci pani Darling często odkrywała Nibylandię. Od czasu do czasu, jednakże, natrafiała na rzeczy, których nie mogła zrozumieć, a wśród nich najbardziej zagmatwane było słowo "Piotruś". Nie znała żadnego Piotrusia, tymczasem pojawiał się on tu czy tam w myślach Johna i Michaela, a myśli Wendy były nim coraz gęściej zapisane. Imię to wyróżniało się większymi literami spośród innych słów.
[ 7 ] - Ale kto to jest, moja droga? - pani Darling pytała Wendy.
[ 8 ] - To Piotruś Pan, no wiesz, mamo.
[ 9 ] Początkowo pani Darling nie wiedziała, ale sięgając myślami wstecz do swego dzieciństwa, przypomniała sobie Piotrusia Pana, który, jak mówiono, mieszkał z wróżkami. Wierzyła w niego wówczas, jednak teraz, gdy była zamężna i taka rozsądna, wątpiła, by mógł on naprawdę istnieć.
[ 10 ] - Poza tym - powiedziała do Wendy - już by dorósł do tego czasu.
[ 11 ] - Och nie, nie jest dorosły - zapewniła ją Wendy z przekonaniem - i jest dokładnie mojego wzrostu.
[ 12 ] Pani Darling postanowiła puścić to w niepamięć. Wkrótce jednak okazało się, że nie będzie to możliwe.
[ 13 ] Pewnego ranka na podłodze pokoju dziecinnego leżało kilka liści z drzew, których z całą pewnością nie było tam, kiedy dzieci kładły się do łóżka. Pani Darling spojrzała na nie zdziwiona, a Wendy stwierdziła z uśmiechem:
[ 14 ] - Piotruś musiał tu znowu być.
[ 15 ] - Co masz na myśli, Wendy?
[ 16 ] - To takie niegrzeczne z jego strony, że nie wyciera butów - rzekła Wendy, wzdychając. Była porządnym dzieckiem.
[ 17 ] Wendy wyjaśniła matce, że według niej Piotruś czasem przychodzi w nocy do pokoju dziecinnego, siada w nogach jej łóżka i gra dla niej na fujarkach. Niestety, ona nigdy się wtedy nie budzi. Nie umiała powiedzieć skąd wie, że on był; ale po prostu to wiedziała.
[ 18 ] - Ależ to nonsens! Nikt nie może wejść do domu bez pukania.
[ 19 ] - Myślę, że on wchodzi przez okno - odparła Wendy.
[ 20 ] - Moja droga, to trzecie piętro.
[ 21 ] - Czyż nie było liści pod oknem, mamo?
[ 22 ] Właściwie to prawda; liście znaleziono bardzo blisko okna. Pani Darling przyjrzała się im bardzo uważnie i była pewna, że nie pochodzą z żadnego drzewa rosnącego w Anglii.
[ 23 ] Następnego dnia wieczorem dzieci były znów w łóżkach. Pani Darling śpiewała im tak długo, aż jedno po drugim wymykały się z jej rąk, by wejść do krainy snu. Pani Darling cicho przysiadła przy kominku. Ogień był ciepły, w pokoju dziecinnym było ciemno, wkrótce więc zasnęła.
[ 24 ] Kiedy spała, podmuch otworzył okno w pokoju i na podłogę spadł chłopiec. Towarzyszyło mu dziwne światło, nie większe niż wasza piąstka, fruwające po całym pokoju.
[ 25 ] Pani Darling nagle się obudziła, zobaczyła chłopca i po prostu od razu wiedziała, że to Piotruś Pan. Był ślicznym chłopcem, przyodzianym w liście drzew. Kiedy spostrzegł, że jest dorosła, rzucił jej nieprzyjazne spojrzenie.
[ 26 ] Pani Darling krzyknęła i w odpowiedzi Nana, domowy pies, wpadła do pokoju. Warczała i obskakiwała chłopca, który zwinnie wyskoczył przez okno. Pani Darling podbiegła i wyjrzała za nim na ulicę, lecz tam go nie było. Spojrzała w górę, ale w ciemnościach nie zobaczyła nic - oprócz czegoś małego, przypominającego spadającą gwiazdę.
[ 27 ] W pokoju dziecinnym Nana trzymała coś w pysku. Był to cień chłopca! Kiedy przeskakiwał przez okno, Nana szybko je zamknęła - zbyt późno, by złapać chłopca, ale jego cień nie zdążył uciec. Okno go przytrzasnęło.
[ 28 ] Pani Darling dokładnie obejrzała cień, ale był całkiem zwyczajny. W pierwszej chwili nie była pewna, co z nim zrobić. W końcu postanowiła zwinąć go i ostrożnie schować do szuflady.