Wstęp
BMW to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek na świecie, producent "ostatecznej maszyny do jazdy". Podczas gdy Ford zasłynął taśmami montażowymi, a Toyota stosowaniem partycypacyjnych metod pracy, niemiecka firma zazwyczaj pojawiała się w nagłówkach dzięki przełomom w technice. Przez lata legendarna sprawność inżynieryjna BMW przynosiła takie innowacje, jak hydrauliczny widelec amortyzujący wstrząs, gdy motocykl najeżdża na nierówność, ośmiocylindrowy silnik aluminiowy, elektronicznie kontrolowany układ przeciwblokujący hamulce i pełnoprawny, rasowy samochód elektryczny. Jednak w tych dniach BMW przyciąga uwagę jako pionierskie miejsce pracy, w którym równocześnie pracuje aż pięć pokoleń ludzi, wykorzystując swoje unikatowe umiejętności i perspektywy. Przeprojektowano fabryki i różne ich części tak, aby kilka pokoleń pracowników mogło wygodnie pracować wspólnie, co doprowadziło do wzrostu produktywności i satysfakcji z pracy.
Główna fabryka BMW znajduje się na północ od Monachium, stolicy Bawarii. "W tej lokalizacji pracuje około 8 tys. pracowników z ponad 50 krajów, z czego 850 to praktykanci" - obwieszcza witryna internetowa firmy. "Codziennie powstaje tu około tysiąca samochodów i około 2 tys. silników, a fabryka jest ściśle zintegrowana z globalną siecią produkcji Grupy".
Wielopokoleniowe miejsce pracy na pierwszy rzut oka wydaje się przepisem na kulturowe nieporozumienia, tarcia i konflikty. Wielu ludzi wierzy, że pokolenia motywowane są przez różne aspekty pracy, jak satysfakcja, pieniądze czy benefity pracownicze. Różnią się one także swoim podejściem do technologii. Na przykład młodsze pokolenia wolą porozumiewać się przez wiadomości tekstowe i filmiki, podczas gdy starsi częściej używają sposobów umożliwiających komunikację twarzą w twarz. Dlatego tyle firm, w tym BMW, niechętnie kiedyś mieszało różne pokolenia w jednym zakładzie czy biurze. Są jednak wyraźne korzyści płynące z tego, że współpracuje ze sobą więcej pokoleń. BMW zauważyło, że dojrzalsi pracownicy może z czasem tracą nieco na elastyczności umysłowej i szybkości, ale wykorzystują inne zasoby do rozwiązywania problemów, często bazując na doświadczeniu.
Jednak zależność między wiekiem a wynikami pracy nie jest oczywista. Badacze z Ohio State University ze zdumieniem odkryli, że szczyt kreatywności następuje u ludzi w wieku lat dwudziestu kilku i ponownie po pięćdziesiątce. Przyczyną okazał się fakt, że w początkach swej kariery ludzie polegają tylko na zdolnościach kognitywnych, ale w miarę jak ich mózgi spowalniają, uczą się kompensować tę stratę za pomocą doświadczenia. To właśnie rozmaite umiejętności ludzi w różnym wieku przekonały BMW do integrowania pokoleń w jednym miejscu pracy. Odkryto, że zróżnicowane wiekowo grupy robocze miały do zaoferowania zarówno szybkość, jak i redukcję liczby błędów. "Wielopokoleniowy zespół oferuje zróżnicowany sposób podchodzenia do projektu lub problemu" - wyjaśnia Helen Dennis, specjalistka w tej dziedzinie. "Im więcej ma się pomysłów, tym łatwiejsze będzie osiągnięcie celu".
Rosnący potencjał wielopokoleniowego miejsca pracy rzuca wyzwanie tradycyjnemu sposobowi myślenia o ludziach w różnym wieku i o tym, co możemy zrobić i osiągnąć w różnych momentach życia. Często słyszymy słowa: "Do tej pracy jestem za młody" albo "Jestem za stara, żeby się uczyć nowych zajęć". Kiedy w latach osiemdziesiątych XIX wieku wprowadzono powszechną edukację i emerytury, życie zostało zorganizowane w proste, następujące po sobie etapy. Wczesne dzieciństwo poświęcone było dorastaniu i zabawie. Później następował czas edukacji, może uniwersytet, a potem praca. Zanim człowiek się zorientował, przechodził na emeryturę, spoglądając wstecz na linearny wzór, w który powinno się układać uporządkowane życie, z nadzieją, że jego dzieci i wnuki z powodzeniem powtórzą w swoim czasie tę samą trajektorię. Czas, jaki spędzamy na tym świecie, od tamtej epoki pozostał pocięty na sztywno zdefiniowane etapy.
Nazywam ten sposób organizacji życia sekwencyjnym modelem życia. Przez ostatnie mniej więcej 150 lat każde pokolenie na całym świecie słyszało, że ma się trzymać dokładnie tych samych zasad - od Japonii po Stany Zjednoczone i od Skandynawii po kraniec Afryki. Tymczasem toczyły się wojny, imperia pojawiały się i znikały, kobiety uzyskały prawo głosu, człowiek postawił stopę na Księżycu i wysłał roboty-łaziki na Marsa. Ale nadal żyliśmy w ten sam stary sposób, pokolenie za pokoleniem, w nieskończonej pętli.
Ten stan rzeczy przestaje być aktualny ze względu na długotrwałe transformacje demograficzne.
To żadna tajemnica, że żyjemy teraz dłużej niż kiedykolwiek przedtem. W 1900 roku średnia przewidywana długość życia w momencie urodzenia wynosiła w Stanach Zjednoczonych czterdzieści sześć lat; w 2022 roku wynosi siedemdziesiąt osiem, a w ciągu dwóch dekad osiągnie osiemdziesiąt trzy lata, z uwzględnieniem skutków pandemii koronawirusa. Amerykanie, którzy dożyli do sześćdziesiątki, mogą oczekiwać przeżycia średnio kolejnych dwudziestu trzech lat - dramatyczny wzrost w porównaniu z zaledwie dziesięcioma laty w 1900 roku. To kolejne życie w ramach życia. Mieszkańcy Europy Zachodniej są w jeszcze lepszej sytuacji - ich przewidywana w wieku sześćdziesięciu lat długość życia wynosi dwadzieścia pięć lat. Azjaci mogą średnio oczekiwać kolejnych dwudziestu lat, a nawet w Afryce, gdzie można jeszcze osiągnąć spore postępy, liczba ta wynosi już niebagatelne szesnaście lat. Oprócz dłuższego życia dłużej też pozostajemy w lepszej formie fizycznej i psychicznej - to tak zwana długość życia w zdrowiu (health span). Oznacza to po prostu, że dzisiejszy siedemdziesięciolatek może zachowywać aktywny styl życia sześćdziesięciolatka sprzed dwóch pokoleń.
Definicje starości i młodości zmieniły się z czasem ze względu na wydłużenie zarówno życia, jak i okresu zdrowia. W 1875 roku ustawa Friendly Societies Act w Zjednoczonym Królestwie definiowała "starość" jako wiek powyżej pięćdziesięciu lat. "Czterdzieści lat to starość młodości. Pięćdziesiąt lat to młodość starości" - powiedział francuski pisarz Victor Hugo, który był starcem przez 40 proc. swojego życia, jako że zmarł w 1885 roku, mając lat osiemdziesiąt trzy. Od drugiej wojny światowej za granicę między starością i młodością uważa się generalnie wiek sześćdziesięciu lat. Światowa Organizacja Zdrowia porusza się w swoich statystykach między sześćdziesiątym a sześćdziesiątym piątym rokiem życia, co świadczy o tym, że nawet eksperci nie wiedzą, gdzie zakreślić tę granicę. Z kolei Światowe Forum Ekonomiczne definiuje słowo stary w sposób dynamiczny, jako "wiek prospektywny", w którym przewidywana długość życia wynosi piętnaście lat - albo kiedy przeciętnej osobie pozostało półtorej dekady. W przypadku Stanów Zjednoczonych granica znajdowałaby się dzisiaj na poziomie sześćdziesiątego dziewiątego roku. To niemal dwadzieścia lat później niż według kategorii Hugo.
Jednak ten trend nieustannie rosnącej długowieczności nie pod każdym względem wygląda różowo. Mnożą się tarcia między młodszymi płacącymi podatki pokoleniami a osobami na emeryturze, korzystającymi z opieki zdrowotnej i świadczeń emerytalnych. Ponadto wiele osób ma trudności z przechodzeniem z jednego etapu do drugiego, jak w przypadku dojrzewania, kryzysu wieku średniego albo samotności na emeryturze; czasem wypadają też z trasy z powodu nastoletniej ciąży, przerwania edukacji, tragedii rodzinnej, rozwodu albo uzależnień. To żadna nowość, że wiele matek ma trudności ze znalezieniem równowagi między życiem rodzinnym a pracą, a większość z nas nie jest traktowana sprawiedliwie z punktu widzenia awansów i płacy. No i podczas gdy żyjemy i pozostajemy w zdrowiu dłużej, jesteśmy narażeni na niszczące efekty zmian technologicznych, które sprawiają, że nasze wykształcenie staje się zbędne znacznie wcześniej niż kiedyś. Ponieważ wiedza w oszałamiającym tempie się dezaktualizuje, skończyły się czasy, gdy mogliśmy w dzieciństwie pójść do szkoły i wykorzystywać to, czego się nauczyliśmy przez kilkadziesiąt lat spędzonych w pracy.
Ale co, jeżeli inaczej myślimy o życiu?
To, co mamy robić w różnym wieku, nie jest w żaden sposób określone odgórnie. Sekwencyjny model życia to konstrukt społeczno-polityczny oparty na koncepcjach patriarchatu i biurokracji, które klasyfikują ludzi według grup i ról. Fundamentalnym wnioskiem z niniejszej książki jest to, że połączenie rosnącej długości życia, lepszej formy fizycznej i psychicznej oraz powodowanego przez technologię przedawniania się wiedzy fundamentalnie zmienia dynamikę całego życia, przekształcając definicję zarówno tego, co możemy robić w różnym wieku, jak i to, jak pokolenia wspólnie żyją, uczą się, pracują i konsumują.
Pozwólcie mi nazwać te potężne transformacje rewolucją postpokoleniową, która zasadniczo przekształci funkcjonowanie jednostek, firm, gospodarek, a także całego społeczeństwa globalnego. W rezultacie będziemy świadkami pojawiania się coraz większej liczby perennialsów, "grupy ludzi każdego wieku, rodzaju i typu, będących zawsze w znakomitej formie, przełamujących stereotypy, nawiązujących więzi ze sobą nawzajem i z otaczającym ich światem. (...) Nie są definiowani przez swoje pokolenie" - wedle słów Giny Pell, doświadczonej przedsiębiorczyni.
"Rewolucji się nie robi; one przychodzą" - powiedział amerykański abolicjonista Wendell Phillips. "Rewolucja narasta równie naturalnie jak dąb. Wychodzi z przeszłości. Jej fundamenty sięgają daleko wstecz" - zauważył. I rzeczywiście, rewolucyjne pojawienie się perennialsów to rezultat długotrwałych trendów. Podczas gdy w niezbyt odległej przeszłości maksymalnie cztery do pięciu pokoleń współistniało w dowolnym momencie, teraz planetę zamieszkuje ich jednocześnie osiem. W Stanach Zjednoczonych te osiem pokoleń obejmuje pokolenie alfa (urodzone w roku 2013 i później), Z (1995-2012), milenialsów (1980-1994), pokolenie X/xennialsów (1975-1985), baby busterów (1965-1979) i baby boomerów (1946-1964), Ciche Pokolenie (1925-1945) oraz Najwspanialsze Pokolenie (1910-1924)[1]. W Japonii, Chinach i Europie, gdzie starzenie się populacji postępuje szybciej niż w USA, na scenie może się znajdować nawet dziewięć pokoleń. W miarę wzrostu długowieczności, zanim dojdziemy do połowy wieku, razem może żyć nawet dziewięć do dziesięciu pokoleń. Czy różne pokolenia potrafią się dogadać? Czy też są skazane na wikłanie się w pełne polityki konflikty o to, kto ma płacić za które usługi i korzyści? Co młodsze pokolenia będą myślały o płaceniu podatków fundujących opiekę zdrowotną i systemy emerytalne ich rodzicom, dziadkom i pradziadkom? Czy możemy przyjąć perennialny sposób myślenia, by przezwyciężyć te trudności? I jaki właściwie ten sposób myślenia powinien być?
Jedną z miłych niespodzianek wynikających z tej książki jest fakt, że dłuższe życie ma pozytywne implikacje nie tylko dla emerytów, ale też dla wszystkich, na każdym etapie życia. Rosnąca długość życia stwarza więcej możliwości i pola manewru dla wnuków, aby zmieniać plany, robić sobie roczne przerwy i wymyślać siebie od nowa niezależnie od wieku. Ale będzie to możliwe, tylko jeżeli rządy, firmy i inne organizacje odejdą od sekwencyjnego modelu życia. Jeżeli ludzie zdołają się wyzwolić spod tyranii aktywności "odpowiedniej do wieku", jeżeli zostaną perennialsami, będą mogli wybrać nie jedną karierę, zawód czy profesję, ale kilka, w każdej odnajdując inny rodzaj osobistej realizacji. A co najważniejsze, w wieku lat kilkunastu czy dwudziestu paru ludzie będą w stanie planować i podejmować decyzje dotyczące wielu transformacji w toku życia, a nie tylko jednego ciągu od studiów do pracy i kolejnego od pracy po emeryturę.
Nieintuicyjny przekaz kolejnych rozdziałów jest taki, że im więcej dekad życia ludzie mają przed sobą, tym ważniejsze jest zachowanie jak największej liczby możliwości, a mniej przydatne będzie podejmowanie "wielkich decyzji". W prawdziwie postpokoleniowym społeczeństwie, które kieruje się perennialnym sposobem myślenia, na przykład nastolatki nie będą już musiały męczyć się nad wyborem ścieżki najlepszej dla siebie z punktu widzenia studiów czy przyszłej pracy, wiedząc, że dłużej trwające życie stworzy liczne możliwości zmiany kursu, uczenia się nowych umiejętności, a także zmiany typu kariery w zależności od rozwoju sytuacji.
Czeka na nas potencjalnie całkiem nowy świat - taki, w którym nie musimy podejmować kluczowych decyzji o nieodwracalnych, trwających całe życie skutkach, za to możemy angażować się w więcej wielopokoleniowych działań i doświadczać z czasem bardziej zróżnicowanych możliwości. Może, na przykład, będziemy mogli wrócić do szkoły bez zostania przypisanymi do sztywnych kategorii w rodzaju młody/stary, aktywny/nieaktywny, pełnoetatowy/półetatowy i tak dalej. Może stać się tak, iż z powodu technologii nasza wiedza i doświadczenie stracą ważność, ale umożliwi nam ona także bardziej elastyczne i wielokrotne sposoby nauki i pracy. Nasze doświadczenie życiowe nie będzie już mocno wydeptaną ścieżką, jaką nam narzucono pod koniec XIX wieku, kiedy pojawiły się industrializacja i masowe nauczanie na wielką skalę. W rzeczywistości będziemy mogli przeżyć kilka różnych żyć w ciągu jednego, zawsze wchodząc w interakcje z ludźmi z różnych pokoleń w społeczeństwie, które nie będzie już krępowane przez takie ograniczenia, jak wiek czy dystans ze względu na powszechne zastosowanie cyfrowych platform do zdalnej pracy i nauczania. Jednostki, firmy i rządy, które zrozumieją ten potencjał, wejdą w nową erę nieskrępowanego życia, nauki, pracy i konsumpcji, uzyskując dostęp do nowego świata, pełnego możliwości dla ludzi na każdym etapie życia - prawdziwie postpokoleniowego społeczeństwa.
Postanowiłem napisać tę książkę w czasie pandemii koronawirusa. Zamknięty w swoim domu w Filadelfii, zainwestowałem we wszystkie gadżety niezbędne do nauki i prowadziłem webinaria z własnej piwnicy, czerpiąc z pomysłów zawartych w mojej ostatniej książce, 2030: How Today's Biggest Trends Will Collide and Reshape the Future of Everything [2030. Jak ścieranie się najwyraźniejszych dzisiejszych trendów przekształci przyszłość wszystkiego], wydanej w sierpniu 2020 roku. Przemawiając z mojego wirtualnego pulpitu, dzieliłem się ewoluującymi wciąż myślami i analizami z menedżerami z firm, analitykami finansowymi, doradcami personalnymi, urzędnikami państwowymi, dyrektorami szkół, właścicielami niezależnych księgarń, członkami klubów książki, studentami, wydawcami gazet, emerytami i personelem medycznym. Opowiadałem im o zaletach myślenia lateralnego i łączenia kropek. Minęło kilka miesięcy, zanim zdałem sobie sprawę z tego, że pisząc 2030, nie pojąłem w pełni, iż demografia i technologia łączą siły, aby zdemontować sekwencyjny model życia, który odziedziczyliśmy po końcówce XIX wieku.
To w trakcie jednego z tych webinariów uchwyciłem myśl, która stała się w końcu punktem wyjścia dla tej książki. Publiczność składała się z zespołów z najwyższego kierownictwa niektórych z najważniejszych amerykańskich ogrodów zoologicznych i akwariów. Kiedy mówiłem, dotarło do mnie, że ogrody zoologiczne nie mają szansy na odniesienie sukcesu bez wzięcia pod uwagę wielopokoleniowej dynamiki. Dziadkowie zabierają wnuki do zoo, a rodzice małych dzieci uwzględniają ich miłość do tego czy tamtego zwierzęcia, ale pokolenia znajdujące się pomiędzy nimi nie są szczególnie zainteresowane tym rodzajem spędzania czasu. Jak zoo może przyciągać nastolatków, dorosłych niemających dzieci czy tych, których dzieci nie są już małe? Te organizacje zaczęły w tym właśnie celu przygotowywać specjalne wydarzenia lub wystawy, uwzględniające gry wideo, rzeczywistość wirtualną i metawersum. W tym postpokoleniowym świecie nie tylko ogrody zoologiczne, ale też wszelkie organizacje muszą korzystać ze wszystkich narzędzi, jakie mają do dyspozycji, aby przyciągnąć wyobraźnię ludzi na różnych etapach życia - jednocześnie.
Myślenie o perennialsach z dowolnego pokolenia ma wielki sens, kiedy ponownie przyglądamy się temu, w jaki sposób żyjemy, uczymy się, pracujemy i konsumujemy. Pandemia otworzyła nam oczy na olbrzymie możliwości - jak również trudności i ograniczenia - wiążące się ze zdalną edukacją i pracą. Odsłoniła nasze słabe punkty związane z robotami oraz inteligentnymi maszynami. Zaostrzyła nierówności wynikające z rasy i płci. Przypomniała nam także zdecydowanie, że nic nie trwa wiecznie. Chciałbym zachęcić was do spojrzenia na naukę, pracę i konsumpcję w innym świetle - takim, które umożliwia ludziom i organizacjom badanie nowych horyzontów i testowanie limitów tego, co mogą zrobić i osiągnąć w trakcie swego życia. Książka ta przeznaczona jest zarówno dla rodziców, jak i dzieci, kobiet i mężczyzn, pracowników i zarządzających talentami, przyszłych i aktualnych emerytów, rodzin i doradców budżetowych, konsumentów i marketerów. Na wszystkich nas wpłynie zmieniająca się dynamika społeczeństwa postpokoleniowego.
W następnych rozdziałach zabiorę was w podróż dookoła świata, zatrzymując się w Azji Wschodniej i Południowej, Rosji, na Bliskim Wschodzie, w Afryce, Europie i w Amerykach. Będę się odwoływał do wielu powieści, filmów, seriali oraz zwykłych ludzi, aby określić, jak mocno sekwencyjny model życia osadzony jest w naszej kulturze i społeczeństwie. Zidentyfikuję wiele punktów tarcia i trudności, do których przyczynił się ten sposób organizacji naszego życia, oraz ich konsekwencje dla rozmaitych grup społecznych. Opowiem wam także o zmieniających się trendach w sposobie życia, nauki, pracy, emerytury, dziedziczenia oraz konsumpcji napędzanych przez rewolucję postpokoleniową oraz rosnącą liczbę perennialsów.
Zobaczycie, że nie mam żadnego magicznego, gotowego do użycia eliksiru pozwalającego na uporanie się z problemami związanymi z sekwencyjnym modelem życia. Przyjmujcie mój sposób myślenia raczej jako metodę niż rozwiązanie. Jest to metoda uświadamiająca nam, że patrzenie na życie jako na linearną serię oddzielnych faz, określanych przez wiek, nakłada bardzo duże koszty na jednostki i rodziny, pozostawiając wielu ludzi w tyle. Jest to metoda rzucająca wyzwanie przestarzałym założeniom, które musimy ponownie rozważyć, jeżeli chcemy skorzystać z możliwości tej technologicznej epoki. Jest to metoda na przekonanie władz, firm, instytucji edukacyjnych i innych organizacji do eksperymentowania z nowymi modelami życia, nauki, pracy i konsumpcji, które wykorzystują coraz bardziej postpokoleniowe społeczeństwo. Jest to metoda pozwalająca - mam nadzieję - na opracowanie nowych, pomysłowych sposobów podejścia do życia w XXI wieku, abyśmy mogli w pełni wykorzystać potencjał właściwy każdemu z nas.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki