Perennialsi. Megatrendy tworzące społeczeństwo postpokoleniowe - Mauro F. Guillén

Kup ebooka

46.00 zł
36.80 zł (36,80 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

BMW to jedna z naj­bar­dziej roz­po­zna­wal­nych ma­rek na świe­cie, pro­du­cent "osta­tecz­nej ma­szyny do jazdy". Pod­czas gdy Ford za­sły­nął ta­śmami mon­ta­żo­wymi, a To­yota sto­so­wa­niem par­ty­cy­pa­cyj­nych me­tod pracy, nie­miecka firma za­zwy­czaj po­ja­wiała się w na­głów­kach dzięki prze­ło­mom w tech­nice. Przez lata le­gen­darna spraw­ność in­ży­nie­ryjna BMW przy­no­siła ta­kie in­no­wa­cje, jak hy­drau­liczny wi­de­lec amor­ty­zu­jący wstrząs, gdy mo­to­cykl na­jeż­dża na nie­rów­ność, ośmio­cy­lin­drowy sil­nik alu­mi­niowy, elek­tro­nicz­nie kon­tro­lo­wany układ prze­ciw­blo­ku­jący ha­mulce i peł­no­prawny, ra­sowy sa­mo­chód elek­tryczny. Jed­nak w tych dniach BMW przy­ciąga uwagę jako pio­nier­skie miej­sce pracy, w któ­rym rów­no­cze­śnie pra­cuje aż pięć po­ko­leń lu­dzi, wy­ko­rzy­stu­jąc swoje uni­ka­towe umie­jęt­no­ści i per­spek­tywy. Prze­pro­jek­to­wano fa­bryki i różne ich czę­ści tak, aby kilka po­ko­leń pra­cow­ni­ków mo­gło wy­god­nie pra­co­wać wspól­nie, co do­pro­wa­dziło do wzro­stu pro­duk­tyw­no­ści i sa­tys­fak­cji z pracy.

Główna fa­bryka BMW znaj­duje się na pół­noc od Mo­na­chium, sto­licy Ba­wa­rii. "W tej lo­ka­li­za­cji pra­cuje około 8 tys. pra­cow­ni­ków z po­nad 50 kra­jów, z czego 850 to prak­ty­kanci" - ob­wiesz­cza wi­tryna in­ter­ne­towa firmy. "Co­dzien­nie po­wstaje tu około ty­siąca sa­mo­cho­dów i około 2 tys. sil­ni­ków, a fa­bryka jest ści­śle zin­te­gro­wana z glo­balną sie­cią pro­duk­cji Grupy".

Wie­lo­po­ko­le­niowe miej­sce pracy na pierw­szy rzut oka wy­daje się prze­pi­sem na kul­tu­rowe nie­po­ro­zu­mie­nia, tar­cia i kon­flikty. Wielu lu­dzi wie­rzy, że po­ko­le­nia mo­ty­wo­wane są przez różne aspekty pracy, jak sa­tys­fak­cja, pie­nią­dze czy be­ne­fity pra­cow­ni­cze. Róż­nią się one także swoim po­dej­ściem do tech­no­lo­gii. Na przy­kład młod­sze po­ko­le­nia wolą po­ro­zu­mie­wać się przez wia­do­mo­ści tek­stowe i fil­miki, pod­czas gdy starsi czę­ściej uży­wają spo­so­bów umoż­li­wia­ją­cych ko­mu­ni­ka­cję twa­rzą w twarz. Dla­tego tyle firm, w tym BMW, nie­chęt­nie kie­dyś mie­szało różne po­ko­le­nia w jed­nym za­kła­dzie czy biu­rze. Są jed­nak wy­raźne ko­rzy­ści pły­nące z tego, że współ­pra­cuje ze sobą wię­cej po­ko­leń. BMW za­uwa­żyło, że doj­rzalsi pra­cow­nicy może z cza­sem tracą nieco na ela­stycz­no­ści umy­sło­wej i szyb­ko­ści, ale wy­ko­rzy­stują inne za­soby do roz­wią­zy­wa­nia pro­ble­mów, czę­sto ba­zu­jąc na do­świad­cze­niu.

Jed­nak za­leż­ność mię­dzy wie­kiem a wy­ni­kami pracy nie jest oczy­wi­sta. Ba­da­cze z Ohio State Uni­ver­sity ze zdu­mie­niem od­kryli, że szczyt kre­atyw­no­ści na­stę­puje u lu­dzi w wieku lat dwu­dzie­stu kilku i po­now­nie po pięć­dzie­siątce. Przy­czyną oka­zał się fakt, że w po­cząt­kach swej ka­riery lu­dzie po­le­gają tylko na zdol­no­ściach ko­gni­tyw­nych, ale w miarę jak ich mó­zgi spo­wal­niają, uczą się kom­pen­so­wać tę stratę za po­mocą do­świad­cze­nia. To wła­śnie roz­ma­ite umie­jęt­no­ści lu­dzi w róż­nym wieku prze­ko­nały BMW do in­te­gro­wa­nia po­ko­leń w jed­nym miej­scu pracy. Od­kryto, że zróż­ni­co­wane wie­kowo grupy ro­bo­cze miały do za­ofe­ro­wa­nia za­równo szyb­kość, jak i re­duk­cję liczby błę­dów. "Wie­lo­po­ko­le­niowy ze­spół ofe­ruje zróż­ni­co­wany spo­sób pod­cho­dze­nia do pro­jektu lub pro­blemu" - wy­ja­śnia He­len Den­nis, spe­cja­listka w tej dzie­dzi­nie. "Im wię­cej ma się po­my­słów, tym ła­twiej­sze bę­dzie osią­gnię­cie celu".

Ro­snący po­ten­cjał wie­lo­po­ko­le­nio­wego miej­sca pracy rzuca wy­zwa­nie tra­dy­cyj­nemu spo­so­bowi my­śle­nia o lu­dziach w róż­nym wieku i o tym, co mo­żemy zro­bić i osią­gnąć w róż­nych mo­men­tach ży­cia. Czę­sto sły­szymy słowa: "Do tej pracy je­stem za młody" albo "Je­stem za stara, żeby się uczyć no­wych za­jęć". Kiedy w la­tach osiem­dzie­sią­tych XIX wieku wpro­wa­dzono po­wszechną edu­ka­cję i eme­ry­tury, ży­cie zo­stało zor­ga­ni­zo­wane w pro­ste, na­stę­pu­jące po so­bie etapy. Wcze­sne dzie­ciń­stwo po­świę­cone było do­ra­sta­niu i za­ba­wie. Póź­niej na­stę­po­wał czas edu­ka­cji, może uni­wer­sy­tet, a po­tem praca. Za­nim czło­wiek się zo­rien­to­wał, prze­cho­dził na eme­ry­turę, spo­glą­da­jąc wstecz na li­ne­arny wzór, w który po­winno się ukła­dać upo­rząd­ko­wane ży­cie, z na­dzieją, że jego dzieci i wnuki z po­wo­dze­niem po­wtó­rzą w swoim cza­sie tę samą tra­jek­to­rię. Czas, jaki spę­dzamy na tym świe­cie, od tam­tej epoki po­zo­stał po­cięty na sztywno zde­fi­nio­wane etapy.

Na­zy­wam ten spo­sób or­ga­ni­za­cji ży­cia se­kwen­cyj­nym mo­de­lem ży­cia. Przez ostat­nie mniej wię­cej 150 lat każde po­ko­le­nie na ca­łym świe­cie sły­szało, że ma się trzy­mać do­kład­nie tych sa­mych za­sad - od Ja­po­nii po Stany Zjed­no­czone i od Skan­dy­na­wii po kra­niec Afryki. Tym­cza­sem to­czyły się wojny, im­pe­ria po­ja­wiały się i zni­kały, ko­biety uzy­skały prawo głosu, czło­wiek po­sta­wił stopę na Księ­życu i wy­słał ro­boty-ła­ziki na Marsa. Ale na­dal ży­li­śmy w ten sam stary spo­sób, po­ko­le­nie za po­ko­le­niem, w nie­skoń­czo­nej pę­tli.

Ten stan rze­czy prze­staje być ak­tu­alny ze względu na dłu­go­trwałe trans­for­ma­cje de­mo­gra­ficzne.

To żadna ta­jem­nica, że ży­jemy te­raz dłu­żej niż kie­dy­kol­wiek przed­tem. W 1900 roku śred­nia prze­wi­dy­wana dłu­gość ży­cia w mo­men­cie uro­dze­nia wy­no­siła w Sta­nach Zjed­no­czo­nych czter­dzie­ści sześć lat; w 2022 roku wy­nosi sie­dem­dzie­siąt osiem, a w ciągu dwóch de­kad osią­gnie osiem­dzie­siąt trzy lata, z uwzględ­nie­niem skut­ków pan­de­mii ko­ro­na­wi­rusa. Ame­ry­ka­nie, któ­rzy do­żyli do sześć­dzie­siątki, mogą ocze­ki­wać prze­ży­cia śred­nio ko­lej­nych dwu­dzie­stu trzech lat - dra­ma­tyczny wzrost w po­rów­na­niu z za­le­d­wie dzie­się­cioma laty w 1900 roku. To ko­lejne ży­cie w ra­mach ży­cia. Miesz­kańcy Eu­ropy Za­chod­niej są w jesz­cze lep­szej sy­tu­acji - ich prze­wi­dy­wana w wieku sześć­dzie­się­ciu lat dłu­gość ży­cia wy­nosi dwa­dzie­ścia pięć lat. Azjaci mogą śred­nio ocze­ki­wać ko­lej­nych dwu­dzie­stu lat, a na­wet w Afryce, gdzie można jesz­cze osią­gnąć spore po­stępy, liczba ta wy­nosi już nie­ba­ga­telne szes­na­ście lat. Oprócz dłuż­szego ży­cia dłu­żej też po­zo­sta­jemy w lep­szej for­mie fi­zycz­nej i psy­chicz­nej - to tak zwana dłu­gość ży­cia w zdro­wiu (he­alth span). Ozna­cza to po pro­stu, że dzi­siej­szy sie­dem­dzie­się­cio­la­tek może za­cho­wy­wać ak­tywny styl ży­cia sześć­dzie­się­cio­latka sprzed dwóch po­ko­leń.

De­fi­ni­cje sta­ro­ści i mło­do­ści zmie­niły się z cza­sem ze względu na wy­dłu­że­nie za­równo ży­cia, jak i okresu zdro­wia. W 1875 roku ustawa Frien­dly So­cie­ties Act w Zjed­no­czo­nym Kró­le­stwie de­fi­nio­wała "sta­rość" jako wiek po­wy­żej pięć­dzie­się­ciu lat. "Czter­dzie­ści lat to sta­rość mło­do­ści. Pięć­dzie­siąt lat to mło­dość sta­ro­ści" - po­wie­dział fran­cu­ski pi­sarz Vic­tor Hugo, który był star­cem przez 40 proc. swo­jego ży­cia, jako że zmarł w 1885 roku, ma­jąc lat osiem­dzie­siąt trzy. Od dru­giej wojny świa­to­wej za gra­nicę mię­dzy sta­ro­ścią i mło­do­ścią uważa się ge­ne­ral­nie wiek sześć­dzie­się­ciu lat. Świa­towa Or­ga­ni­za­cja Zdro­wia po­ru­sza się w swo­ich sta­ty­sty­kach mię­dzy sześć­dzie­sią­tym a sześć­dzie­sią­tym pią­tym ro­kiem ży­cia, co świad­czy o tym, że na­wet eks­perci nie wie­dzą, gdzie za­kre­ślić tę gra­nicę. Z ko­lei Świa­towe Fo­rum Eko­no­miczne de­fi­niuje słowo stary w spo­sób dy­na­miczny, jako "wiek pro­spek­tywny", w któ­rym prze­wi­dy­wana dłu­gość ży­cia wy­nosi pięt­na­ście lat - albo kiedy prze­cięt­nej oso­bie po­zo­stało pół­to­rej de­kady. W przy­padku Sta­nów Zjed­no­czo­nych gra­nica znaj­do­wa­łaby się dzi­siaj na po­zio­mie sześć­dzie­sią­tego dzie­wią­tego roku. To nie­mal dwa­dzie­ścia lat póź­niej niż we­dług ka­te­go­rii Hugo.

Jed­nak ten trend nie­ustan­nie ro­sną­cej dłu­go­wiecz­no­ści nie pod każ­dym wzglę­dem wy­gląda ró­żowo. Mnożą się tar­cia mię­dzy młod­szymi pła­cą­cymi po­datki po­ko­le­niami a oso­bami na eme­ry­tu­rze, ko­rzy­sta­ją­cymi z opieki zdro­wot­nej i świad­czeń eme­ry­tal­nych. Po­nadto wiele osób ma trud­no­ści z prze­cho­dze­niem z jed­nego etapu do dru­giego, jak w przy­padku doj­rze­wa­nia, kry­zysu wieku śred­niego albo sa­mot­no­ści na eme­ry­tu­rze; cza­sem wy­pa­dają też z trasy z po­wodu na­sto­let­niej ciąży, prze­rwa­nia edu­ka­cji, tra­ge­dii ro­dzin­nej, roz­wodu albo uza­leż­nień. To żadna no­wość, że wiele ma­tek ma trud­no­ści ze zna­le­zie­niem rów­no­wagi mię­dzy ży­ciem ro­dzin­nym a pracą, a więk­szość z nas nie jest trak­to­wana spra­wie­dli­wie z punktu wi­dze­nia awan­sów i płacy. No i pod­czas gdy ży­jemy i po­zo­sta­jemy w zdro­wiu dłu­żej, je­ste­śmy na­ra­żeni na nisz­czące efekty zmian tech­no­lo­gicz­nych, które spra­wiają, że na­sze wy­kształ­ce­nie staje się zbędne znacz­nie wcze­śniej niż kie­dyś. Po­nie­waż wie­dza w osza­ła­mia­ją­cym tem­pie się dez­ak­tu­ali­zuje, skoń­czyły się czasy, gdy mo­gli­śmy w dzie­ciń­stwie pójść do szkoły i wy­ko­rzy­sty­wać to, czego się na­uczy­li­śmy przez kil­ka­dzie­siąt lat spę­dzo­nych w pracy.

Ale co, je­żeli ina­czej my­ślimy o ży­ciu?

To, co mamy ro­bić w róż­nym wieku, nie jest w ża­den spo­sób okre­ślone od­gór­nie. Se­kwen­cyjny mo­del ży­cia to kon­strukt spo­łeczno-po­li­tyczny oparty na kon­cep­cjach pa­triar­chatu i biu­ro­kra­cji, które kla­sy­fi­kują lu­dzi we­dług grup i ról. Fun­da­men­tal­nym wnio­skiem z ni­niej­szej książki jest to, że po­łą­cze­nie ro­sną­cej dłu­go­ści ży­cia, lep­szej formy fi­zycz­nej i psy­chicz­nej oraz po­wo­do­wa­nego przez tech­no­lo­gię przedaw­nia­nia się wie­dzy fun­da­men­tal­nie zmie­nia dy­na­mikę ca­łego ży­cia, prze­kształ­ca­jąc de­fi­ni­cję za­równo tego, co mo­żemy ro­bić w róż­nym wieku, jak i to, jak po­ko­le­nia wspól­nie żyją, uczą się, pra­cują i kon­su­mują.

Po­zwól­cie mi na­zwać te po­tężne trans­for­ma­cje re­wo­lu­cją post­po­ko­le­niową, która za­sad­ni­czo prze­kształci funk­cjo­no­wa­nie jed­no­stek, firm, go­spo­da­rek, a także ca­łego spo­łe­czeń­stwa glo­bal­nego. W re­zul­ta­cie bę­dziemy świad­kami po­ja­wia­nia się co­raz więk­szej liczby pe­ren­nial­sów, "grupy lu­dzi każ­dego wieku, ro­dzaju i typu, bę­dą­cych za­wsze w zna­ko­mi­tej for­mie, prze­ła­mu­ją­cych ste­reo­typy, na­wią­zu­ją­cych więzi ze sobą na­wza­jem i z ota­cza­ją­cym ich świa­tem. (...) Nie są de­fi­nio­wani przez swoje po­ko­le­nie" - we­dle słów Giny Pell, do­świad­czo­nej przed­się­bior­czyni.

"Re­wo­lu­cji się nie robi; one przy­cho­dzą" - po­wie­dział ame­ry­kań­ski abo­li­cjo­ni­sta Wen­dell Phil­lips. "Re­wo­lu­cja na­ra­sta rów­nie na­tu­ral­nie jak dąb. Wy­cho­dzi z prze­szło­ści. Jej fun­da­menty się­gają da­leko wstecz" - za­uwa­żył. I rze­czy­wi­ście, re­wo­lu­cyjne po­ja­wie­nie się pe­ren­nial­sów to re­zul­tat dłu­go­trwa­łych tren­dów. Pod­czas gdy w nie­zbyt od­le­głej prze­szło­ści mak­sy­mal­nie cztery do pię­ciu po­ko­leń współ­ist­niało w do­wol­nym mo­men­cie, te­raz pla­netę za­miesz­kuje ich jed­no­cze­śnie osiem. W Sta­nach Zjed­no­czo­nych te osiem po­ko­leń obej­muje po­ko­le­nie alfa (uro­dzone w roku 2013 i póź­niej), Z (1995-2012), mi­le­nial­sów (1980-1994), po­ko­le­nie X/xen­nial­sów (1975-1985), baby bu­ste­rów (1965-1979) i baby bo­ome­rów (1946-1964), Ci­che Po­ko­le­nie (1925-1945) oraz Naj­wspa­nial­sze Po­ko­le­nie (1910-1924)[1]. W Ja­po­nii, Chi­nach i Eu­ro­pie, gdzie sta­rze­nie się po­pu­la­cji po­stę­puje szyb­ciej niż w USA, na sce­nie może się znaj­do­wać na­wet dzie­więć po­ko­leń. W miarę wzro­stu dłu­go­wiecz­no­ści, za­nim doj­dziemy do po­łowy wieku, ra­zem może żyć na­wet dzie­więć do dzie­się­ciu po­ko­leń. Czy różne po­ko­le­nia po­tra­fią się do­ga­dać? Czy też są ska­zane na wi­kła­nie się w pełne po­li­tyki kon­flikty o to, kto ma pła­cić za które usługi i ko­rzy­ści? Co młod­sze po­ko­le­nia będą my­ślały o pła­ce­niu po­dat­ków fun­du­ją­cych opiekę zdro­wotną i sys­temy eme­ry­talne ich ro­dzi­com, dziad­kom i pra­dziad­kom? Czy mo­żemy przy­jąć pe­ren­nialny spo­sób my­śle­nia, by prze­zwy­cię­żyć te trud­no­ści? I jaki wła­ści­wie ten spo­sób my­śle­nia po­wi­nien być?

Jedną z mi­łych nie­spo­dzia­nek wy­ni­ka­ją­cych z tej książki jest fakt, że dłuż­sze ży­cie ma po­zy­tywne im­pli­ka­cje nie tylko dla eme­ry­tów, ale też dla wszyst­kich, na każ­dym eta­pie ży­cia. Ro­snąca dłu­gość ży­cia stwa­rza wię­cej moż­li­wo­ści i pola ma­newru dla wnu­ków, aby zmie­niać plany, ro­bić so­bie roczne prze­rwy i wy­my­ślać sie­bie od nowa nie­za­leż­nie od wieku. Ale bę­dzie to moż­liwe, tylko je­żeli rządy, firmy i inne or­ga­ni­za­cje odejdą od se­kwen­cyj­nego mo­delu ży­cia. Je­żeli lu­dzie zdo­łają się wy­zwo­lić spod ty­ra­nii ak­tyw­no­ści "od­po­wied­niej do wieku", je­żeli zo­staną pe­ren­nial­sami, będą mo­gli wy­brać nie jedną ka­rierę, za­wód czy pro­fe­sję, ale kilka, w każ­dej od­naj­du­jąc inny ro­dzaj oso­bi­stej re­ali­za­cji. A co naj­waż­niej­sze, w wieku lat kil­ku­na­stu czy dwu­dzie­stu paru lu­dzie będą w sta­nie pla­no­wać i po­dej­mo­wać de­cy­zje do­ty­czące wielu trans­for­ma­cji w toku ży­cia, a nie tylko jed­nego ciągu od stu­diów do pracy i ko­lej­nego od pracy po eme­ry­turę.

Nie­in­tu­icyjny prze­kaz ko­lej­nych roz­dzia­łów jest taki, że im wię­cej de­kad ży­cia lu­dzie mają przed sobą, tym waż­niej­sze jest za­cho­wa­nie jak naj­więk­szej liczby moż­li­wo­ści, a mniej przy­datne bę­dzie po­dej­mo­wa­nie "wiel­kich de­cy­zji". W praw­dzi­wie post­po­ko­le­nio­wym spo­łe­czeń­stwie, które kie­ruje się pe­ren­nial­nym spo­so­bem my­śle­nia, na przy­kład na­sto­latki nie będą już mu­siały mę­czyć się nad wy­bo­rem ścieżki naj­lep­szej dla sie­bie z punktu wi­dze­nia stu­diów czy przy­szłej pracy, wie­dząc, że dłu­żej trwa­jące ży­cie stwo­rzy liczne moż­li­wo­ści zmiany kursu, ucze­nia się no­wych umie­jęt­no­ści, a także zmiany typu ka­riery w za­leż­no­ści od roz­woju sy­tu­acji.

Czeka na nas po­ten­cjal­nie cał­kiem nowy świat - taki, w któ­rym nie mu­simy po­dej­mo­wać klu­czo­wych de­cy­zji o nie­od­wra­cal­nych, trwa­ją­cych całe ży­cie skut­kach, za to mo­żemy an­ga­żo­wać się w wię­cej wie­lo­po­ko­le­nio­wych dzia­łań i do­świad­czać z cza­sem bar­dziej zróż­ni­co­wa­nych moż­li­wo­ści. Może, na przy­kład, bę­dziemy mo­gli wró­cić do szkoły bez zo­sta­nia przy­pi­sa­nymi do sztyw­nych ka­te­go­rii w ro­dzaju młody/stary, ak­tywny/nie­ak­tywny, peł­no­eta­towy/pół­e­ta­towy i tak da­lej. Może stać się tak, iż z po­wodu tech­no­lo­gii na­sza wie­dza i do­świad­cze­nie stracą waż­ność, ale umoż­liwi nam ona także bar­dziej ela­styczne i wie­lo­krotne spo­soby na­uki i pracy. Na­sze do­świad­cze­nie ży­ciowe nie bę­dzie już mocno wy­dep­taną ścieżką, jaką nam na­rzu­cono pod ko­niec XIX wieku, kiedy po­ja­wiły się in­du­stria­li­za­cja i ma­sowe na­ucza­nie na wielką skalę. W rze­czy­wi­sto­ści bę­dziemy mo­gli prze­żyć kilka róż­nych żyć w ciągu jed­nego, za­wsze wcho­dząc w in­te­rak­cje z ludźmi z róż­nych po­ko­leń w spo­łe­czeń­stwie, które nie bę­dzie już krę­po­wane przez ta­kie ogra­ni­cze­nia, jak wiek czy dy­stans ze względu na po­wszechne za­sto­so­wa­nie cy­fro­wych plat­form do zdal­nej pracy i na­ucza­nia. Jed­nostki, firmy i rządy, które zro­zu­mieją ten po­ten­cjał, wejdą w nową erę nie­skrę­po­wa­nego ży­cia, na­uki, pracy i kon­sump­cji, uzy­sku­jąc do­stęp do no­wego świata, peł­nego moż­li­wo­ści dla lu­dzi na każ­dym eta­pie ży­cia - praw­dzi­wie post­po­ko­le­nio­wego spo­łe­czeń­stwa.

Po­sta­no­wi­łem na­pi­sać tę książkę w cza­sie pan­de­mii ko­ro­na­wi­rusa. Za­mknięty w swoim domu w Fi­la­del­fii, za­in­we­sto­wa­łem we wszyst­kie ga­dżety nie­zbędne do na­uki i pro­wa­dzi­łem we­bi­na­ria z wła­snej piw­nicy, czer­piąc z po­my­słów za­war­tych w mo­jej ostat­niej książce, 2030: How To­day's Big­gest Trends Will Col­lide and Re­shape the Fu­ture of Eve­ry­thing [2030. Jak ście­ra­nie się naj­wy­raź­niej­szych dzi­siej­szych tren­dów prze­kształci przy­szłość wszyst­kiego], wy­da­nej w sierp­niu 2020 roku. Prze­ma­wia­jąc z mo­jego wir­tu­al­nego pul­pitu, dzie­li­łem się ewo­lu­ują­cymi wciąż my­ślami i ana­li­zami z me­ne­dże­rami z firm, ana­li­ty­kami fi­nan­so­wymi, do­rad­cami per­so­nal­nymi, urzęd­ni­kami pań­stwo­wymi, dy­rek­to­rami szkół, wła­ści­cie­lami nie­za­leż­nych księ­garń, człon­kami klu­bów książki, stu­den­tami, wy­daw­cami ga­zet, eme­ry­tami i per­so­ne­lem me­dycz­nym. Opo­wia­da­łem im o za­le­tach my­śle­nia la­te­ral­nego i łą­cze­nia kro­pek. Mi­nęło kilka mie­sięcy, za­nim zda­łem so­bie sprawę z tego, że pi­sząc 2030, nie po­ją­łem w pełni, iż de­mo­gra­fia i tech­no­lo­gia łą­czą siły, aby zde­mon­to­wać se­kwen­cyjny mo­del ży­cia, który odzie­dzi­czy­li­śmy po koń­cówce XIX wieku.

To w trak­cie jed­nego z tych we­bi­na­riów uchwy­ci­łem myśl, która stała się w końcu punk­tem wyj­ścia dla tej książki. Pu­blicz­ność skła­dała się z ze­spo­łów z naj­wyż­szego kie­row­nic­twa nie­któ­rych z naj­waż­niej­szych ame­ry­kań­skich ogro­dów zoo­lo­gicz­nych i akwa­riów. Kiedy mó­wi­łem, do­tarło do mnie, że ogrody zoo­lo­giczne nie mają szansy na od­nie­sie­nie suk­cesu bez wzię­cia pod uwagę wie­lo­po­ko­le­nio­wej dy­na­miki. Dziad­ko­wie za­bie­rają wnuki do zoo, a ro­dzice ma­łych dzieci uwzględ­niają ich mi­łość do tego czy tam­tego zwie­rzę­cia, ale po­ko­le­nia znaj­du­jące się po­mię­dzy nimi nie są szcze­gól­nie za­in­te­re­so­wane tym ro­dza­jem spę­dza­nia czasu. Jak zoo może przy­cią­gać na­sto­lat­ków, do­ro­słych nie­ma­ją­cych dzieci czy tych, któ­rych dzieci nie są już małe? Te or­ga­ni­za­cje za­częły w tym wła­śnie celu przy­go­to­wy­wać spe­cjalne wy­da­rze­nia lub wy­stawy, uwzględ­nia­jące gry wi­deo, rze­czy­wi­stość wir­tu­alną i me­ta­wer­sum. W tym post­po­ko­le­nio­wym świe­cie nie tylko ogrody zoo­lo­giczne, ale też wszel­kie or­ga­ni­za­cje mu­szą ko­rzy­stać ze wszyst­kich na­rzę­dzi, ja­kie mają do dys­po­zy­cji, aby przy­cią­gnąć wy­ob­raź­nię lu­dzi na róż­nych eta­pach ży­cia - jed­no­cze­śnie.

My­śle­nie o pe­ren­nial­sach z do­wol­nego po­ko­le­nia ma wielki sens, kiedy po­now­nie przy­glą­damy się temu, w jaki spo­sób ży­jemy, uczymy się, pra­cu­jemy i kon­su­mu­jemy. Pan­de­mia otwo­rzyła nam oczy na ol­brzy­mie moż­li­wo­ści - jak rów­nież trud­no­ści i ogra­ni­cze­nia - wią­żące się ze zdalną edu­ka­cją i pracą. Od­sło­niła na­sze słabe punkty zwią­zane z ro­bo­tami oraz in­te­li­gent­nymi ma­szy­nami. Za­ostrzyła nie­rów­no­ści wy­ni­ka­jące z rasy i płci. Przy­po­mniała nam także zde­cy­do­wa­nie, że nic nie trwa wiecz­nie. Chciał­bym za­chę­cić was do spoj­rze­nia na na­ukę, pracę i kon­sump­cję w in­nym świe­tle - ta­kim, które umoż­li­wia lu­dziom i or­ga­ni­za­cjom ba­da­nie no­wych ho­ry­zon­tów i te­sto­wa­nie li­mi­tów tego, co mogą zro­bić i osią­gnąć w trak­cie swego ży­cia. Książka ta prze­zna­czona jest za­równo dla ro­dzi­ców, jak i dzieci, ko­biet i męż­czyzn, pra­cow­ni­ków i za­rzą­dza­ją­cych ta­len­tami, przy­szłych i ak­tu­al­nych eme­ry­tów, ro­dzin i do­rad­ców bu­dże­to­wych, kon­su­men­tów i mar­ke­te­rów. Na wszyst­kich nas wpły­nie zmie­nia­jąca się dy­na­mika spo­łe­czeń­stwa post­po­ko­le­nio­wego.

W na­stęp­nych roz­dzia­łach za­biorę was w po­dróż do­okoła świata, za­trzy­mu­jąc się w Azji Wschod­niej i Po­łu­dnio­wej, Ro­sji, na Bli­skim Wscho­dzie, w Afryce, Eu­ro­pie i w Ame­ry­kach. Będę się od­wo­ły­wał do wielu po­wie­ści, fil­mów, se­riali oraz zwy­kłych lu­dzi, aby okre­ślić, jak mocno se­kwen­cyjny mo­del ży­cia osa­dzony jest w na­szej kul­tu­rze i spo­łe­czeń­stwie. Zi­den­ty­fi­kuję wiele punk­tów tar­cia i trud­no­ści, do któ­rych przy­czy­nił się ten spo­sób or­ga­ni­za­cji na­szego ży­cia, oraz ich kon­se­kwen­cje dla roz­ma­itych grup spo­łecz­nych. Opo­wiem wam także o zmie­nia­ją­cych się tren­dach w spo­so­bie ży­cia, na­uki, pracy, eme­ry­tury, dzie­dzi­cze­nia oraz kon­sump­cji na­pę­dza­nych przez re­wo­lu­cję post­po­ko­le­niową oraz ro­snącą liczbę pe­ren­nial­sów.

Zo­ba­czy­cie, że nie mam żad­nego ma­gicz­nego, go­to­wego do uży­cia elik­siru po­zwa­la­ją­cego na upo­ra­nie się z pro­ble­mami zwią­za­nymi z se­kwen­cyj­nym mo­de­lem ży­cia. Przyj­muj­cie mój spo­sób my­śle­nia ra­czej jako me­todę niż roz­wią­za­nie. Jest to me­toda uświa­da­mia­jąca nam, że pa­trze­nie na ży­cie jako na li­ne­arną se­rię od­dziel­nych faz, okre­śla­nych przez wiek, na­kłada bar­dzo duże koszty na jed­nostki i ro­dziny, po­zo­sta­wia­jąc wielu lu­dzi w tyle. Jest to me­toda rzu­ca­jąca wy­zwa­nie prze­sta­rza­łym za­ło­że­niom, które mu­simy po­now­nie roz­wa­żyć, je­żeli chcemy sko­rzy­stać z moż­li­wo­ści tej tech­no­lo­gicz­nej epoki. Jest to me­toda na prze­ko­na­nie władz, firm, in­sty­tu­cji edu­ka­cyj­nych i in­nych or­ga­ni­za­cji do eks­pe­ry­men­to­wa­nia z no­wymi mo­de­lami ży­cia, na­uki, pracy i kon­sump­cji, które wy­ko­rzy­stują co­raz bar­dziej post­po­ko­le­niowe spo­łe­czeń­stwo. Jest to me­toda po­zwa­la­jąca - mam na­dzieję - na opra­co­wa­nie no­wych, po­my­sło­wych spo­so­bów po­dej­ścia do ży­cia w XXI wieku, aby­śmy mo­gli w pełni wy­ko­rzy­stać po­ten­cjał wła­ściwy każ­demu z nas.

Za­pra­szamy do za­kupu peł­nej wer­sji książki

Pe­ren­nialsi i spo­łe­czeń­stwo post­po­ko­le­niowe w licz­bach

Po­nie­waż ży­jemy co­raz dłu­żej, na sce­nie znaj­duje się jed­no­cze­śnie co­raz wię­cej po­ko­leń. W miarę prze­kształ­ca­nia się go­spo­darki i ko­lej­nych zmian tech­no­lo­gicz­nych po­ko­le­nia w co­raz więk­szym stop­niu uczą się, pra­cują, żyją i kon­su­mują wspól­nie. Stary mo­del prze­ży­wa­nia ży­cia ko­lejno od szkoły do pracy i do eme­ry­tury, który de­fi­nio­wał nas jako bo­ome­rów, mi­le­nial­sów itp. - po­działy oparte na okle­pa­nych za­ło­że­niach, że kon­kretne grupy ro­bią ta­kie, a nie inne rze­czy - ustę­puje. Już roz­po­częła się re­wo­lu­cja, która two­rzy mno­gie ścieżki, umoż­li­wia­jące lu­dziom do­sto­so­wy­wa­nie się w ela­styczny spo­sób do zmian i nie­prze­wi­dzia­nych wy­da­rzeń. Na na­szych oczach kształ­tuje się spo­łe­czeń­stwo post­po­ko­le­niowe zło­żone z jed­no­stek, które można na­zwać pe­ren­nial­sami - z lu­dzi, któ­rych nie cha­rak­te­ry­zuje de­kada uro­dze­nia, a ra­czej spo­sób, w jaki pra­cują, uczą się i wcho­dzą w in­te­rak­cje z in­nymi.

SPO­ŁE­CZEŃ­STWO POST­PO­KO­LE­NIOWE W LICZ­BACH

32 lata: wzrost śred­niej prze­wi­dy­wa­nej dłu­go­ści ży­cia Ame­ry­ka­nów od roku 1900, z 46 do 78 lat.

19-25 lat: śred­nia dłu­gość po­zo­sta­łej czę­ści ży­cia dla miesz­kań­ców obu Ame­ryk, Eu­ro­pej­czy­ków i Azja­tów w wieku 60 lat.

13-17 lat: liczba po­zo­sta­łych lat prze­ży­tych w do­brym zdro­wiu dla lu­dzi w wieku 60 lat.

8: liczba po­ko­leń ak­tu­al­nie znaj­du­ją­cych się na świa­to­wej sce­nie.

18 proc.: pro­por­cja ame­ry­kań­skich go­spo­darstw do­mo­wych two­rzą­cych ro­dzinę nu­kle­arną z dwójką ro­dzi­ców po­łą­czo­nych mał­żeń­stwem i co naj­mniej jed­nym dziec­kiem po­ni­żej 18. roku ży­cia (2021), w 1970 roku 40 proc.

Także 18 proc.: pro­por­cja Ame­ry­ka­nów ży­ją­cych w go­spo­dar­stwach wie­lo­po­ko­le­nio­wych, gdzie miesz­kają wspól­nie trzy po­ko­le­nia lub wię­cej (2021), w 1971 roku 7 proc.

10-15 proc.: naj­wyż­sza pro­por­cja osób w wieku 30 lat i po­wy­żej uczest­ni­czą­cych w tra­dy­cyj­nej edu­ka­cji wyż­szej, w za­leż­no­ści od kraju.

30-35 proc.: naj­wyż­sza pro­por­cja osób w wieku 30 lat i po­wy­żej uczą­cych się za po­śred­nic­twem plat­formy cy­fro­wej, w za­leż­no­ści od kraju.

46 proc.: mię­dzy­na­ro­dowi me­ne­dże­ro­wie za­in­te­re­so­wani po­ten­cjal­nymi ko­rzy­ściami pły­ną­cymi z wie­lo­po­ko­le­nio­wej siły ro­bo­czej.

37-38 proc.: pro­por­cja przed­sta­wi­cieli po­ko­le­nia Z i mi­le­nial­sów w Zjed­no­czo­nym Kró­le­stwie mó­wią­cych, że na wy­bór przez nich okre­ślo­nej marki więk­szy wpływ mieli ro­dzice lub opie­ku­no­wie niż ce­le­bryci i in­flu­en­ce­rzy z me­diów spo­łecz­no­ścio­wych.