Opisanie świata - Marco Polo

Kup ebooka

69.99 zł
58.09 zł (48,99 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Wiek XIII jest okresem wzmożonych kontaktów Europy ze Wschodem. Rosnąca potęga Mameluków egipskich zagraża istnieniu państw łacińskich w Syrii i Palestynie, z Azji Środkowej zaś wylewają się na wschód, zachód i południowy wschód masy tatarskie, które niszcząc napotykane na drodze swej ekspansji organizmy polityczne, wyraźnie dążą do utworzenia uniwersalnego imperium mongolskiego. Likwidacja księstw ruskich (1238-1240) i bitwa pod Legnicą zelektryzowały Europę, której pozycjom na Lewancie zagrażają muzułmańscy Mamelukowie. Zaczyna się gorączkowa akcja dyplomatyczna, która zmierza do odwrócenia niebezpieczeństwa i, jeśli możliwości na to pozwolą, skaptowania Mongołów do wspólnej akcji przeciwko muzułmanom.

Wojny z Mamelukami i najazd Mongołów nie przeszkodziły miastom-republikom włoskim, szczególnie Genui i Wenecji, pomnażać swojej potęgi i bogactwa. Mimo stanu wojny obie te republiki utrzymują z Mamelukami ożywione stosunki handlowe, a kiedy powstało imperium mongolskie, które na zachodzie i południowym zachodzie rozciągało się aż po Morze Czarne i Morze Śródziemne, Genua i Wenecja rychło się zorientowały co do korzyści, jakie im może przynieść ta okoliczność, że olbrzymie obszary Azji i wschodniej Europy z ich bogactwami, doskonałą siecią dróg i ważnymi ośrodkami handlowymi znalazły się odtąd pod jedną władzą. Republiki włoskie nie omyliły się. Zręczną polityką zapewniły sobie monopol handlu między imperium mongolskim i pozostałymi krajami Wschodu a Europą.

Właśnie na ten okres bujnego rozkwitu handlu ze Wschodem przypadają podróże trzech Polo. Wiadomości, które zebrali, a które Marco Polo polecił spisać, bogacą w sposób dotychczas niebywały wiedzę geograficzną o Azji i na pewno byłyby obaliły uczone poglądy współczesnych na rozmiary ekumeny, zwłaszcza w granicach Azji, gdyby współcześni nie uważali wiadomości Polo za zbyt fantastyczne i niewiarygodne.

Rodzina Polo - żywot Marca

W archiwum państwowym Republiki Weneckiej (Archivio di Stato) oraz w tamtejszych bibliotekach, przede wszystkim w Biblioteca Marciana, dochowało się szczęśliwie do naszych czasów wiele (około setki) dokumentów, które albo pochodzą od różnych członków rodziny Polo, albo ich bezpośrednio dotyczą i obejmują lata 1280-1461. Wśród nich znajdują się testamenty stryjów Marca Polo, Marca (1280) i Maffea (1310), testament naszego podróżnika (z 3 stycznia 1324 roku, tj. z końca 1323 roku według rachuby czasu przyjętej w Wenecji), opis inwentarza Marca Polo (przy dokumencie z 1366 roku) oraz akta Wielkiej Rady dotyczące strat, jakie trzej Polo ponieśli w Trapezuncie w drodze powrotnej do Wenecji.

Ogromna większość dokumentów dotyczy jednak różnych przedstawicieli rodziny Polo od połowy XIV wieku do 1461 roku.

Wiele danych o rodzinie naszego podróżnika przekazał nam również geograf i antykwariusz włoski Gian Batista Ramusio (1485-1557), którego nazwisko, jak się niżej okaże, jest ściśle związane z dziejami tekstu Opisania świata. Jest wielce prawdopodobne, że Ramusio korzystał z ustnych informacji osób, które słyszały to i owo o rodzinie Polo od ostatnich jej przedstawicieli. Powołuje się bowiem na starego patrycjusza Gaspara Malipiero, który mieszkał w bliskim sąsiedztwie Corte del Milion i "opowiadał to, co sam słyszał od swojego ojca i dziadka i od pewnych starych ludzi, swoich sąsiadów". Toteż z pewną ostrożnością należy się odnieść do tego, co opowiada o najstarszych dziejach rodzin.

Z Ramusia korzystał Marco Barbara (połowa XVI wieku), autor znanej genealogii rodzin weneckich.

Poza tymi autorami pewne wiadomości o trzech Polo można znaleźć w dziełach szesnasto- i siedemnastowiecznych autorów włoskich.

Według dość późnej tradycji rodzina Polo pochodziła z Dalmacji, z okolic Szybeniku i w XI wieku osiedliła się w Wenecji. Była to rodzina szlachecka; nazwisko Polo pozostaje w ścisłym związku z herbem tej rodziny, który przedstawia tarczę lazurową przeciętą na ukos szeroką czerwoną wstęgą, a na wstędze trzy czy cztery czarne ptaki z czerwonymi dziobami i nogami, zwane w dialekcie weneckim poli, to jest wrony lub kawki. Około początków XIII wieku istniały już dwa odgałęzienia tej rodziny, zwane od parafii, na których terenie przebywały: Polo z San Felice (później z San Crisostomo) i Polo z San Geremia. Przedstawicielem pierwszej linii był dziad naszego podróżnika, Andrea, którego synami byli Marco, Niccol? i Maffeo; ta tradycyjna kolejność synów Andrea może, ale nie musi być równoznaczna ze sprawą ich starszeństwa. Wiadomość o Andrei Polo podajemy według Ramusia i genealogii zależnych od niego; musimy jednak zauważyć, że żaden stary dokument nie zawiera wzmianki o dziadku podróżnika.

Z testamentu Maffea i Marca starszego wynotowujemy szczegóły, które dowodzą, że rodzina Polo utrzymywała żywy kontakt ze Wschodem. Mianowicie Marco starszy przebywał przez jakiś czas w Konstantynopolu i w Sudaku na Krymie posiadał dom; w Sudaku również mieszkał jego syn w chwili, kiedy Marco pisał testament.

Niccol? Polo był dwukrotnie żonaty. Z pierwszą żoną, zmarłą przed 1269 rokiem, miał syna, którym był nasz podróżnik Marco. Drugie małżeństwo Niccola (z Fiordelisą Trevisan, zmarłą przed 1300 rokiem) miało pozostawać w ścisłym związku z pobytem Marca Polo w niewoli genueńskiej. Oto Ramusio opowiada, że dostanie się Marca do niewoli bardzo zmartwiło ojca i stryja, którzy nagle znaleźli się z dużym majątkiem, ale bez spadkobiercy. Obawiali się bowiem, że niewola może potrwać dziesiątki lat, a nawet że Marco może postradać życie. Kiedy próby wykupienia go nie dały pożądanych wyników, Niccol? i Maffeo razem zdecydowali, że Niccol?, mimo starości jeszcze krzepko się trzymający, powinien ponownie się ożenić.

O kolejach życia Niccola i Maffea Polo w latach 1252 (czy 1253)-1295 informacje, zresztą dosyć ogólnikowe, czerpiemy z Opisania świata. Oto w sprawach handlowych opuścili Wenecję i znaleźli się najpierw w Konstantynopolu, potem w Sudaku i państwie Złotej Ordy. Cele handlowe przyświecały im prawdopodobnie także wtedy, kiedy zdecydowali się wybrać do Chin. Możemy przypuszczać, że i w Chinach nie zaniedbali żadnej okazji, aby pomnożyć swój majątek, ale Opisanie świata daje do zrozumienia, że dzięki pozycji na dworze Kubilaja rozwinęli działalność polityczną. Stali się niejako referentami spraw europejskich, politycznych, religijnych i kulturalnych i w końcu posłami wielkiego chana do papieża. O drugim okresie ich pobytu wiemy jedynie, że wielki chan bardzo się do nich przywiązał i nie chciał się z nimi rozstać. Niccol? Polo zmarł przed rokiem 1300, a jego brat Maffeo około 1310 roku.

W innym miejscu uzasadniamy, że nasz podróżnik urodził się zapewne w roku 1253 albo raczej 1254. Opisanie świata podaje o nim pierwszą wiadomość, dopiero kiedy Niccol? i Maffeo Polo przybywają do Chin, to jest w 1269 roku; nasz podróżnik miał wtedy piętnaście lat. Niemal zupełny brak wiadomości o pierwszym okresie życia Marca również w źródłach późniejszych (np. u Ramusia) sprawia, że wiele pytań biograficznej natury musi pozostać bez odpowiedzi. Nie wiemy na przykład, czy Marco cały czas aż do wyjazdu w dalekie strony spędził w Wenecji, jakie miał wykształcenie i jakie znał języki. Pytania te ściśle się wiążą z jego działalnością i jego dziełem. Wydaje się wszakże pewne, że swoją formację intelektualną i kulturalną zawdzięczał podróży i pobytowi na dworze wielkiego chana, gdzie przecież mógł się stykać z przedstawicielami wielu narodów i państw.

Bliżej poznajemy naszego podróżnika dopiero od pobytu w Chinach, i to również jedynie na podstawie Opisania świata. Dzięki zaletom osobistym: otwartemu umysłowi oraz miłemu i szlachetnemu obejściu, od razu pozyskał on sobie względy Kubilaja i ten niejednokrotnie korzystał z usług młodego łacinnika. A więc wysyłał go w misjach urzędowych do różnych części Chin, a może nawet całego swego imperium, i odprawiał w poselstwa za granicę. W przeciwieństwie do innych wysłanników Marco zawsze dobrze i mądrze zdawał sprawę z wykonywanych zadań, co Kubilajowi bardzo się podobało. W trakcie swoich podróży Marco poznał zwyczaje Tatarów i nauczył się języków i rodzajów pisma używanych w imperium mongolskim, kilku według wersji francuskiej dworskiej, czterech według wersji toskańsko-łacińskiej (rozdz. XVI).

O tym, jakie to były misje, sam Marco wspomina jakby mimochodem w związku z opisem różnych prowincji chińskich lub pewnych krajów azjatyckich. Tak więc z polecenia wielkiego chana opuścił miasto Pekin, nazwane przez niego Kambałuk (mongolsko-tureckie Chanbałyk), i wyruszył w podróż po Chinach w kierunku zachodnim czy dokładniej południowo-zachodnim (rozdz. CVI i nast.). Dotarł do prowincji Junnan (Yunnan). Prawdopodobnie z tego samego powodu zwiedził wschodnie Chiny od Chanbałyku po Quanzhou (Zajton, rozdz. CLVIII). W mieście Yangzhou sprawował przez trzy lata rządy (rozdz. CXLV). Kiedy w Chanbałyku bawiło poselstwo ilchana Arguna (około 1289 roku), Marco powrócił z Indii (rozdz. XVIII). Zapewne również około tej daty przebywał na terytorium państwa Czampa (rozdz. CLXIII).

Nie mamy niezbitych argumentów, które podawałyby w wątpliwość powyższe dane, ale przynajmniej niektóre z nich wymagają komentarza.

W służbie u Kubilaja było wielu cudzoziemców i wiadomości o nich bardziej lub mniej szczegółowe (pełny życiorys lub jedynie wzmianka o ich działalności) przekazały nam oficjalne dzieje dynastii mongolskiej w Chinach, Yuan shi. Otóż w Yuan shi jak dotychczas nie znaleziono jakiegokolwiek śladu o pobycie Marca Polo i jego najbliższych krewnych w Chinach ani też tym bardziej o sprawowaniu przez niego funkcji urzędowych. To milczenie kroniki chińskiej w zestawieniu z informacjami samego Marca Polo, zwłaszcza o jego zajęciach w Yangzhou, wywołało już dużą dyskusję w literaturze poliańskiej. Najbardziej prawdopodobna wydaje się opinia, że Marco Polo w okresie bliżej nieustalonym (między 1275 a 1291 rokiem) istotnie sprawował w Yangzhou funkcje urzędowe, ale na pewno nie były to funkcje gubernatora prowincji, natomiast mogła to być godność komisarza prowincji lub okręgu.

Ramusio przekazał nam opis powrotu trzech Polo do Wenecji, który, choć autor nie powołuje się na żadne wiarygodne źródło, jest z punktu widzenia obyczajowego tak ciekawy, że podajemy go tu w streszczeniu.

Dwudziestoletnia nieobecność Polo w zupełności wystarczyła, aby pamięć o nich wśród mieszkańców Wenecji zanikła, tym bardziej że od dawna krążyły wieści, iż nie wytrzymali trudów podróży i zmarli. Toteż kiedy przybyli do Wenecji, nikt w przybyszach, zmienionych fizycznie, mówiących z dziwnym akcentem i odzianych na modłę "tatarską", nie rozpoznał dawnych obywateli. Udali się do swego domu w parafii San Grisostomo, ale był on już zamieszkany przez krewnych, którzy nie dawali wiary opowiadaniom Polo, kim właściwie są, a widząc nędzny wygląd przybyłych, nie chcieli ich wpuścić do domu.

Ogólna nieufność, z jaką się spotykali na każdym kroku, nasunęła im myśl urządzenia wspaniałego przyjęcia, podczas którego daliby się poznać i odzyskaliby dobrą reputację u zaproszonych krewnych i weneckich wielkości. Kiedy miano zasiąść do stołów, trzej Polo weszli do sali, odziani w szaty sięgające do ziemi, uszyte z karmazynowego atłasu. Podano wodę do umycia rąk i goście zasiedli do stołu. Wtedy Polo zmienili ubiór na szaty z karmazynowego adamaszku, a poprzednie, pocięte w kawałki, rozdali służbie. Tę czynność powtarzali jeszcze dwukrotnie; szaty z karmazynowego adamaszku zmienili na ubiory z karmazynowego aksamitu i w końcu na zwykłe szaty, takie, jakie nosili wszyscy biesiadnicy. Ich postępowanie wywołało zdziwienie wśród zebranych. Na tym jednak nasi podróżnicy nie poprzestali. Po skończonej uczcie Marco Polo wyniósł trzy szaty z grubego sukna, te same, w których nasi podróżnicy przybyli. Za pomocą ostrych noży rozcięli szwy i oczom zebranych przedstawił się obraz niezmiernych bogactw: rubinów, szafirów, karbunkułów, diamentów i innych kamieni. Skarby te Polo ukryli zręcznie i niewidocznie dla oka ludzkiego, kiedy rozstawali się z wielkim chanem, wiedząc, że nie zdołają ich inaczej przewieźć w ciągu długiej i trudnej podróży. Wprawiły one zebranych w zdumienie jeszcze większe, teraz bowiem poznali, że ich gospodarze są rzeczywiście szanowanymi i dzielnymi patrycjuszami Polo, i oddali im cześć. Historia szybko rozeszła się po Wenecji i zarówno dostojnicy, jak i prości ludzie przybiegli do rodziny Polo, aby okazać im swój szacunek i afekt. Maffeowi Polo powierzono zaszczytne urzędy, a co do Marca, ten stał się ulubieńcem młodzieży weneckiej, która go odwiedzała i w licznych rozmowach wypytywała o sprawy Kataju i wielkiego chana.

Opisanie świata powstało w 1298 roku w więzieniu genueńskim, gdzie nasz podróżnik znalazł się "w następstwie wojny", jak zapewnia Ramusio. Uwięzienie Marca Polo w Genui wskazuje na wojnę (czy tylko bitwę, bo przecież stan wojenny trwał od dłuższego czasu) między Wenecją a Genuą. Dzieje obu republik odnotowują pod koniec XIII wieku dwie bitwy: pod Lajas (miasto portowe w Małej Armenii; obecnie Ayas) w 1294 roku i pod Curzolą (wyspa u brzegów Dalmacji) w 1298 roku; "druga" bitwa pod Lajas, w której, według Iacopa d'Acqui, współczesnego Marcowi Polo, nasz podróżnik miał się dostać do niewoli genueńskiej, jest jedynie mylną reminiscencją bitwy z 1294 roku. Pierwsza z nich nie wchodzi w grę, ponieważ w 1294 roku Marco Polo nie powrócił jeszcze do Europy. Jednakże i jego udział w bitwie pod Curzolą jest wątpliwy, gdyż bitwa została stoczona we wrześniu 1298 roku, a jeńcy weneccy przybyli do Genui w połowie października, natomiast zwolnienie ich nastąpiło w lecie 1299 roku. Czy zatem nasz podróżnik mógłby zredagować do końca grudnia roku 1298, lub nawet do połowy stycznia roku 1299 (bo według kalendarza przyjętego w Wenecji rok 1298 trwał do tego czasu), tak dużą księgę jak Opisanie świata? Zarówno Iacopo d'Acqui, jak i Ramusio zapewniają, że pobyt Marca w niewoli genueńskiej trwał dłuższy czas, kilka lat. Nasuwa się przeto przypuszczenie, że Marco Polo wpadł w ręce Genueńczyków w jakiejś potyczce galer handlowych weneckich i genueńskich i że potyczka ta wydarzyła się w 1296 roku.

Po powrocie z niewoli Marco Polo zamieszkał w domu rodzinnym Casa Polo, zwanym także Corte del Milion, który znajdował się na terenie parafii San Crisostomo, niedaleko obecnego teatru Malibran. Nazwa Corte del Milion pochodzi od przydomku, jaki Wenecjanie nadali Marcowi prawdopodobnie raczej z powodu tego, że w swoich opowieściach, często powtarzanych, miał przedstawiać bogactwa Wschodu w przesadzonych liczbach. Iacopo d'Acqui tłumaczy jego przydomek osobistym majątkiem Marca. Majątek ten rzeczywiście był znaczny, składały się na niego: część sum ze sprzedaży domu, jedna trzecia zysków osiągniętych przez trzech Polo podczas ich pobytu na Wschodzie, udział w spadku po stryju Maffeo i ruchomości.

O życiu Marca Polo w ostatnich dwóch dziesiątkach lat wiemy niewiele. Po wyjściu z niewoli ożenił się z Donatą Badoer i miał z nią trzy córki: Fantinę, Bellelę i Moretę. Testamentem z 8 stycznia 1323/4 roku uczynił je spadkobierczyniami swojego majątku, pomijając zupełnie innych krewnych, z którymi nieraz miewał zatargi na tle zwrotu sum pieniężnych im pożyczonych. W zestawieniu z tym jakże wzruszająca jest pamięć o słudze tatarskim Piotrze, którego Marco obdarzył wolnością i któremu przyznał prawo do pieniędzy zarobionych w ciągu długoletniej służby w jego domu, a ponadto zapisał stosunkowo dużą sumę. Tu można dodać, że ów Piotr raz jeszcze występuje we współczesnych dokumentach. Mianowicie w aktach Wielkiej Rady Republiki Weneckiej pod datą 7 kwietnia 1328 roku czytamy, że Piotr, dawny niewolnik pana Marca Polo z parafii San Crisostomo, dzięki długiemu pobytowi w Wenecji i dobremu sprawowaniu stał się obywatelem weneckim.

Marco Barbaro wspomina, że Marco Polo był kasztelanem w Weronie; jednakże wiadomość ta dotyczy krewnego i imiennika naszego podróżnika z linii San Geremia (XIV wiek).

Marco Polo zmarł zapewne bezpośrednio po sporządzeniu testamentu i zgodnie z ostatnią wolą został pochowany w kościele San Lorenzo, gdzie również spoczął jego ojciec Niccol?. Niestety, nie zachował się do naszych czasów jakikolwiek ślad obu grobowców, ponieważ kościół San Lorenzo został w końcu XVI wieku całkowicie przebudowany.

Jaka była kultura umysłowa naszego podróżnika? Niewątpliwie z domu nie wyniósł dużego wykształcenia. W Opisaniu świata nie znajdujemy żadnej aluzji do ówczesnego stanu wiedzy geograficznej ani też do wiadomości o Azji, a zwłaszcza Mongołach, jakie do Europy przywieźli bezpośredni poprzednicy Marca: Jan z Piano Carpini (1245-1247) i Wilhelm z Rubruk (1253-1255). Niemniej jednak mamy dane, które wskazują, że to i owo z ówczesnych zainteresowań nie było Marcowi obce. Kilkakrotnie bowiem składa dowody znajomości życia i czynów Aleksandra Wielkiego, tak jak je przedstawia znana przeróbka Pseudokallistenesa (III wiek), bardzo popularna w średniowiecznej zachodniej Europie. Mówiąc o pieniądzu papierowym, Marco Polo nie omieszkał zrobić uwagi, że Kubilaj zapewne zna arkana alchemii, ponieważ umie robić pieniądze z kory drzewnej.

Opisanie świata nie jest nawet w drobnej części wynikiem lektury. Jest bezpośrednim i prostym przedstawieniem ówczesnych faktów politycznych, geograficznych oraz obyczajowych i świadczy o niezwykłym darze obserwacji autora i o jego inteligencji. W jego opisach zdarzają się niekiedy omyłki, bo daty są błędne, a i pewne fakty, które w czasie pobytu Marca Polo należały do przeszłości, są przedstawione fałszywie. Jego interesuje współczesność, przeszłość zaś o tyle tylko, o ile na współczesność wywarła swój wpływ.

Aluzje do Romansu o Aleksandrze Wielkim, rozpowszechnionego szczególnie na gruncie francuskim, wysuwają jeszcze inne zagadnienia, a mianowicie, jakie języki w ogóle znał nasz podróżnik. Kiedy wyjeżdżał na Wschód, znał niewątpliwie tylko język ojczysty, ale nie możemy wykluczyć przypuszczenia, że w czasie pobytu w Lewancie i po powrocie do Wenecji nauczył się języka francuskiego, który w zachodniej Europie był przecież językiem powszechnie używanym.

Opisanie świata (rozdz. XVI) wspomina, że Marco Polo znał kilka języków wschodnich i kilka rodzajów pisma. Jak w rzeczywistości przedstawia się ta sprawa?

Językami urzędowymi w Chinach dynastii mongolskiej były chiński i mongolski. Do naszych czasów zachowały się akta urzędowe zredagowane w obu językach. Natomiast kancelarie wielkich chanów przed przeniesieniem stolicy do Chin posługiwały się językiem mongolskim, a także tureckim; list wielkiego chana Gujuka do papieża Innocentego IV, przywieziony przez Jana z Piano Carpiniego (1246 rok), jest zredagowany po turecku i persku. Język turecki mógł być również w użyciu w kancelarii Kubilaja; wskazywałoby na to zdanie w Opisaniu świata (rozdz. VIII), że wielki chan polecił pisać w języku tureckim listy, które bracia Polo mieli doręczyć papieżowi.

Bardzo rozpowszechniony w całej Azji, nawet w Chinach, był język perski. Spełniał on na tych obszarach te same funkcje, jakie w Europie spełniały języki łaciński czy francuski.

Marco Polo pomija całkowitym milczeniem taką osobliwość Chin, jaką niewątpliwie jest pismo chińskie, a sposób oddawania nazw chińskich, bardzo odbiegający od ówczesnej wymowy języka chińskiego, w wielu przykładach jest bardzo zbliżony do wymowy perskiej, chociażby tej, którą spotykamy w dziele znakomitego historyka Raszyda ad-Dina (XIV wiek). Niejednokrotnie rezygnuje z zapamiętania jakiejś nazwy chińskiej, a za to zapisuje ją w tłumaczeniu perskim lub oddaje zwrotem persko-chińskim (np. Zardandan, Pol-e sangin). Należy zwrócić uwagę, że nazwy i wyrazy perskie mają w Opisaniu świata zupełnie poprawną formę (Gel-o-Ge-lan, Tun-o-Kain itp.). Jeżeli dodamy do tego bardzo prawdopodobne przypuszczenie, że właśnie pod wpływem perskiego Marco Polo nazywa jeden rok dwunastoletniego cyklu zwierzęcego rokiem lwa zamiast tygrysa, to wyda się nam niewątpliwe, że nasz podróżnik władał językiem perskim, który może był jedynym językiem wschodnim, jaki znał.

Ktoś może postawić pytanie: w jaki sposób Marco, nie znając języka chińskiego, mógł w Chinach sprawować funkcje urzędowe? Na to można odpowiedzieć, jeśli się zna stosunki panujące w administracji imperium mongolskiego, przede wszystkim w Chinach. Specjalne rozporządzenia przyznawały nacjom wyznającym islam, zwanym semuren, którzy pochodzili głównie z zachodniej części Azji Środkowej i Persji oraz znali język perski, bardziej uprzywilejowane stanowiska aniżeli Chińczykom (Hanren). Muzułmanie byli zrównani w prawach z Mongołami, a mieli nad nimi tę wyższość, że byli wykształceni i orientowali się w arkanach administracji. Toteż wobec braku odpowiednich kandydatów spośród Mongołów oraz ogólnej nieufności do Chińczyków Kubilaj obsadził urzędy, zwłaszcza w południowych Chinach, muzułmanami. Wielu z nich doszło do wysokich godności i zasłużyło sobie na dłuższą lub krótszą wzmiankę w oficjalnych dziejach dynastii mongolskiej, Yuan shi; niektórych poznajemy również z dzieła Marca Polo (rozdz. LX, LXXXV, CXXII, CXXIII).

Większość urzędników muzułmanów na pewno także nie znała języka chińskiego; jednakże funkcje swoje mogli sprawować dzięki temu, że język perski miał w Chinach, szczególnie w administracji, wyjątkowe znaczenie. Podróżnik arabski z XIV wieku, Ibn Battuta (Batuta) wymienia w swoim opisie Chin rzeki, miejscowości i urzędy dworskie, ale nie nazywa ich terminami arabskimi, jak tego można byłoby się spodziewać, lecz perskimi.

Pewne dane mogą wskazywać, że Marco Polo w czasie swojego pobytu w Chinach obracał się głównie w środowisku muzułmańskim (zob. przypisy do rozdz. CLV).

Podróże Polo

Opisanie świata informuje nas o dwóch podróżach, jakie przedsięwzięli członkowie rodziny Polo z Wenecji na Daleki Wschód.

Pierwszą podróż odbyli Messire Niccol? i Messire Maffeo Polo, ojciec i stryj naszego podróżnika. Wiadomości o niej, niestety, zbyt sumaryczne i pod względem chronologii błędne, zawierają rozdziały II-XIX prologu. Dowiadujemy się więc, że w 1250 roku (według wersji łacińskiej Pipina - 1252 rok) "dwaj szlachetni mężowie" Niccol? i Maffeo Polo przybyli z towarami z Wenecji do Konstantynopola. Tu spieniężyli przywiezione towary w całości lub częściowo i zaopatrzywszy się w nowe, odpłynęli do Sudaku, portu na Półwyspie Krymskim, gdzie już istniały faktorie wenecka i genueńska. W Sudaku pobyli jakiś czas (według tekstu - "niedługo") i zdecydowali się ruszyć dalej do rezydencji władcy Złotej Ordy, Berke-chana, do miasta Bułgar (na lewym brzegu rzeki Wołgi w jej środkowym biegu na południe od Kazania) i miasta Saraju (nad dolną Wołgą). Już rok bawili w kraju Berke-chana, kiedy wybuchła wojna między Złotą Ordą a władcą dzielnicy perskiej imperium mongolskiego. Wojna zaskoczyła obu braci Polo i uniemożliwiła im powrót do Konstantynopola tą samą drogą, którą przybyli do Złotej Ordy, a która teraz na skutek wojny była usiana niebezpieczeństwami. W tym położeniu obaj Polo zdecydowali się iść przed siebie i szukać dróg, które by ich zawiodły z powrotem do Wenecji. Toteż pożegnali się z Berke-chanem i posuwając się w dół Wołgi, dotarli do miasta Ukek, które leżało również nad Wołgą, poniżej Saraju.

Nie wiadomo, co wpłynęło na obranie przez nich kierunku na wschód, w każdym razie bracia Polo nie zawrócili z Ukeku w stronę Krymu ani też nie skierowali się na południe, przez Kaukaz czy Morze Kaspijskie do Persji, skąd przecież mogli łatwiej dostać się do Wenecji.

Przeprawili się przez Wołgę i po marszu przez pustynię nagle znaleźli się w Azji Środkowej, w Bucharze, którą według słów Marca Polo, rządził "król" Barak. W Bucharze żyli trzy lata, aż oto zjawił się tam wysłannik wielkiego chana Kubilaja, rezydującego już w Chanbałyku, to jest w Pekinie. Wysłannik ów nakłonił obu braci, aby wyruszyli w dalszą drogę, aż do Chin.

Niccol? i Maffeo Polo usłuchali jego rady i po rocznej podróży, odbytej w ciężkich warunkach, dostali się na dwór wielkiego chana.

W dalszym ciągu prolog opowiada nam o pobycie Messire Niccol? i Messire Maffeo w Chanbałyku, zresztą bez jakiejkolwiek wzmianki, jak długo on trwał, a następnie o misji, jaką wielki chan ich obarczył. Mieli oni mianowicie, po pierwsze, prosić papieża w imieniu Kubilaja o wysłanie do Chin misjonarzy i uczonych, po drugie, przywieźć olej z lampy u Grobu Świętego w Jerozolimie.

W podawaniu drogi powrotnej braci Polo i czasu jej trwania prolog jest bardzo wstrzemięźliwy. Dowiadujemy się jedynie, że z powodu ciężkich warunków atmosferycznych Niccol? i Maffeo stracili trzy lata na odbycie drogi z Chanbałyku do Lajas i że po krótkim tam pobycie odpłynęli do Akkonu w Syrii, dokąd przybyli w połowie kwietnia 1269 roku.

W opowiadaniu prologu stwierdzamy przede wszystkim brak szczegółowych dat, a następnie bardzo pobieżne omówienie drogi braci Polo do Chanbałyku, zwłaszcza na odcinku Buchara - Chanbałyk, z Chanbałyku do Lajas.

Spróbujmy zrekonstruować te luki.

Co się tyczy dat, to prolog zawiera tylko dwie: 1250 - rok przybycia braci Polo do Konstantynopola, i połowa kwietnia 1269 - data ich przybycia do Akkonu. Poza nimi prolog operuje ogólnymi terminami: "niedługo, jeden rok, trzy lata pobytu" lub "jeden rok, trzy lata drogi".

Z wymienionych dat jedynie "połowa kwietnia 1269 roku" nie wzbudza wątpliwości. Natomiast rok 1250 czy rok 1252 są datami niedokładnymi, choć bliższy rzeczywistości wydaje się rok 1252. W rozdziale X jest bowiem mowa, że bracia Polo z Akkonu powrócili do Wenecji i tu Niccol? Polo zastał jedynie swojego piętnastoletniego syna Marca. Wynika z tego, że bracia Polo opuścili Wenecję najwcześniej w 1253 roku, a najpóźniej w 1254 roku.

Wersja łacińska Pipina charakteryzuje pobyt w Konstantynopolu jako krótki, choć mógł trwać kilka lat; podobnie nie należy rozumieć dosłownie zwrotu o krótkim pobycie braci Polo w Sudaku. Drogę na odcinku Sudak - rezydencja Berke-chana pokonywali zapewne niedługo i równie niedługo nasi bracia musieli podróżować do Buchary. Z danych prologu: trzy lata pobytu w Bucharze, jeden rok drogi z Buchary do Chanbałyku i wreszcie trzy lata drogi z Chanbałyku do Lajas, dokąd dotarli w kwietniu 1269 roku, możemy wnosić, że Niccol? i Maffeo przybyli do Buchary po raz pierwszy w roku 1262, w roku 1264 lub 1265 wyruszyli do Chanbałyku, stamtąd zaś z powrotem wybrali się w roku 1266.

Jak wyglądała droga braci Polo do Chanbałyku? Możemy z dużym prawdopodobieństwem ustalić dwa odcinki: Konstantynopol - Sudak i Buchara - Chanbałyk.

Jeżeli chodzi o pierwszy z nich, należy powiedzieć, że najkrótsza była droga morska, mimo że zgodnie z uświęconym w koloniach włoskich zwyczajem biegła ona wzdłuż wybrzeża, i to południowego wybrzeża Morza Czarnego, ponieważ podróż wzdłuż wybrzeża zachodniego uniemożliwiały w epoce wszystkich trzech Polo działania wojenne między Cesarstwem Łacińskim w Konstantynopolu a państwem bułgarskim cara Symeona. Należy przeto przyjąć, że bracia Polo płynęli z Konstantynopola tradycyjną drogą, to jest do Synopy, i stąd, z miejsca gdzie najmniejsza odległość dzieli brzeg Azji Mniejszej od Krymu, już pełnym morzem przeprawiali się do Sudaku.

Odcinek drogi Buchara - Chanbałyk możemy zrekonstruować częściowo na podstawie Opisania świata, częściowo zaś na podstawie danych, jakie w połowie XIV wieku zebrał agent florenckiego domu handlowego Bardich, Balducci Pegolotti, autor dzieła Libro di Divisamenti di Paese [Księga opisów krajów], znanego lepiej pod tytułem Pratica della Mercatura [Praktyka handlowa]. Według niego droga lądowa z Krymu do Chin zaczynała się w Thana (dziś Azow) i biegła przez Astrachań do Saraju. Dalsze etapy tej drogi, począwszy od Saraju, możemy ustalić, zestawiając dane Pegolottiego i Marca Polo, a mianowicie: Saraj - Urgendż (dziś osada Kunja-Urgencz położona nad wyschłą odnogą rzeki Amudaria, na południe od Jeziora Aralskiego, do XIII wieku stolica państwa Chorezmu) - Buchara - Samarkanda - Otrar (miasto zburzone w początkach XIII wieku przez Mongołów; leżało nad rzeką Syrdarią, blisko ujścia rzeki Arys) - Ałmałyk (dziś Kuldża w dolinie rzeki Ili w Dżungarii) - kraj Juguristan ze stolicą w Karakoczo (dziś Turfan we wschodnim Turkiestanie) - Kamczu (dziś Ganzhou w prowincji chińskiej Gansu). Od Kamczu Niccol? i Maffeo Polo podróżowali do Chanbałyku tą samą drogą, jaką w kilka lat później wraz z młodym Markiem przybyli do Kubilaja, a którą nasz podróżnik dokładnie przedstawia w Opisaniu świata.

Wytyczenie szlaku, po którym bracia Polo wracali od wielkiego chana na zachód, natrafia na jeszcze większe trudności, ponieważ liczba etapów, którą podaje Opisanie świata, ogranicza się do czterech: Chanbałyk, jakieś miasto (wersja toskańska nazywa je, niewątpliwie błędnie, Alau), gdzie ciężko zaniemógł dostojnik tatarski, towarzysz Nicola i Maffea Polo, Lajas i Akkon. Toteż na temat ich drogi powrotnej można snuć różne domysły. I tak nasi podróżnicy mogli iść z Chanbałyku przez Ganzhou i wzdłuż południowej, górskiej krawędzi wschodniego Turkiestanu aż do Samarkandy lub Buchary w Azji Środkowej, to znaczy drogą, którą w kilka lat później z młodym Markiem przybyli na dwór Kubilaja, albo też mogli z Chanbałyku skierować się na północny zachód do Karakorum, a stąd drogą już sobie znaną, wzdłuż północnej, górskiej krawędzi wschodniego Turkiestanu dotrzeć do Samarkandy albo Buchary w Azji Środkowej. Szlak na Karakorum wydaje się bardziej prawdopodobny, ponieważ Opisanie świata poświęca osobny rozdział temu miastu, którego trzej Polo w czasie drugiego pobytu w Chinach raczej oglądać nie mogli z powodu wojny między Kubilajem a Kajdu.

Dalszy ciąg podróży braci Polo na zachód możemy zrekonstruować na podstawie relacji podróżników, którzy o kilka lat wcześniej lub później od trzech Polo wędrowali po Azji Środkowej; należy naturalnie przyjąć za pewnik, że komunikacja po niezmierzonych obszarach imperium mongolskiego we wschodniej Europie i Azji Środkowej odbywała się na szlakach, które były ustalone od wieków, a z całą pewnością w epoce światowego panowania Mongołów, a także przez dłuższy czas jeszcze po upadku ich państwa.

Na lata 1253-1255 przypada podróż Wilhelma z Rubruk, który w charakterze posła króla francuskiego Ludwika IX dotarł przez północno-wschodnią Europę i Azję Środkową do stolicy wielkiego chana, Karakorum. Z jego podróży zapamiętajmy część drogi: z Azji Środkowej do Saraju nad Wołgą, następnie na południe przez Kaukaz i Derbend do dzisiejszego Azerbejdżanu i stąd na zachód do Małej Armenii i jej miasta portowego Lajas.

W latach 1403-1404, a więc przeszło sto lat po powrocie trzech Polo do Wenecji, odbył podróż do Samarkandy Ruy Gonzales de Clavijo (Klawicho), poseł Henryka III, króla Kastylii i Leonu. Clavijo przybył do Konstantynopola, skąd podobnie jak bracia Polo popłynął wzdłuż południowego brzegu Morza Czarnego do Trabzonu. Od Trabzonu podróżował lądem. Ta droga przechodziła przez następujące miasta i okolice: Trabzon - Erzindżan - Erzurum - podnóże Araratu - Tabriz - Kazwin - dawny obszar podporządkowany asasynom (nizarytom) - Dżadżarm (północna Persja) - Maszhad (północna Persja) - Sarachs (północno-wschodnia Persja) - Marw (nad rzeką Murgab w Kraju Zakaspijskim) - Szeberghan - Balch - Samarkanda. Odprawiwszy poselstwo u Timura, Clavijo wracał na Bucharę, z tego zaś miasta prosto do Dżadżarmu i dalej prawie tym samym szlakiem do Tabrizu.

Wydaje się więc prawdopodobne, że bracia Polo obrali drogę, która na pewnym przynajmniej odcinku (np. Samarkanda lub Buchara - Dżadżerm) pokrywała się ze szlakiem Clavija, i że dotarli do Tabrizu, skąd przez Erzurum, Erzindżan do Siwasu, a z Siwasu skierowali się na południe do Lajas. Jeżeli poprzednie nasze przypuszczenia o drodze braci Polo przez Karakorum oparliśmy na istnieniu specjalnego rozdziału o tym mieście, to podobnym uzasadnieniem wytyczonej hipotetycznie drogi braci Polo mogą być rozdziały, które omawiają działalność Starca z Gór i jego asasynów, a które podobnie jak i ustęp o Karakorum znajdują się w Opisaniu świata na niewłaściwym miejscu, jakby na marginesie szlaku podróży.

Drugą podróż odbyli Niccol?, Maffeo i syn Nicola, Marco. Oto jakie szczegóły związane z chronologią i drogami tej wyprawy zawiera Opisanie świata.

Bracia Polo przybyli w połowie kwietnia 1269 roku do Akkonu w Syrii. Tu dowiedzieli się, że papież Klemens IV już nie żyje (zmarł bowiem 21 listopada 1268 roku), następcy zaś jego jeszcze nie obrano. W Syrii bawił wówczas legat papieski Tealdo (Teobald) Visconti z Piacenzy, i jego to bracia Polo uwiadomili o celach swego poselstwa od wielkiego chana, i zapytali, co mają dalej czynić. Legat polecił im czekać, aż kardynałowie dokonają wyboru nowego papieża. W tej sytuacji nasi podróżnicy, uważając słusznie, że mogą czekać na obiór u siebie w domu, odpłynęli z Akkonu i przez Negreponte (dziś miasto Chalkis na zachodnim brzegu wyspy Eubei, która leży u wschodnich wybrzeży Grecji) dostali się do Wenecji. Tu przebyli dwa lata. Widząc jednak, że wybór nowego papieża się odwleka, postanowili nie czekać dłużej i powrócić do Kubilaja. Wyprawili się więc znowu do Akkonu, ale już w towarzystwie młodego Marca. W Akkonie odbyli rozmowy z legatem, zrobili wypad do Jerozolimy po olej z lampy Grobu Świętego i zaopatrzeni w listy legata do wielkiego chana odpłynęli z Akkonu do Lajas. Niewiele czasu upłynęło od przybycia trzech Polo do tego miasta, gdy doszła ich wieść, że nowy papież został w końcu wybrany, i to w osobie znanego im legata papieskiego, który przyjął imię Grzegorza X. Niebawem też zjawił się u nich wysłannik papieski z poleceniem natychmiastowego powrotu do Akkonu. Nasi podróżnicy wypłynęli przeto do Akkonu na galerze, którą specjalnie do ich dyspozycji oddał król Małej Armenii; w Akkonie odbyli ostateczne rozmowy z Grzegorzem X. Papież dał im pełnomocnictwo oraz listy i podarunki dla wielkiego chana, tudzież przydał im dwóch dominikanów. Teraz trzej Polo wyruszyli nieodwołalnie w drogę powrotną. Do Lajas przybyli bezpośrednio po tym, jak sułtan mamelucki Bajbars al-Bundukdari najechał Małą Armenię. Najazd Bajbarsa przeraził dominikanów do tego stopnia, że zrezygnowali z dalszej podróży i zawrócili z mistrzem templariuszy.

Natomiast trzej Polo ruszyli przed siebie, kierując się stale na północ i północny wschód, i po ponad trzech latach przybyli do rezydencji Kubilaja w Kaiping Fu, czyli Shangdu. Tak długi okres podróży wynikał z ciężkich warunków atmosferycznych na obszarach, przez które przejeżdżali.

Pobyt trzech Polo w Chinach trwał "dobrych siedemnaście lat" (rozdz. XVIII). W tym czasie Kubilaj wysyłał Marca w misjach urzędowych do różnych prowincji swego państwa, a nawet poza jego granice do Indii; Marco zawsze wywiązywał się z nich ku zadowoleniu wielkiego chana. W końcu jednak trzej Polo postanowili opuścić Chiny i wrócić do ojczyzny. Natrafili na zdecydowany sprzeciw Kubilaja, który za żadną cenę nie chciał się z nimi rozstać. Pomógł im dopiero szczęśliwy zbieg okoliczności. Oto do Chin przybyli wysłannicy ilchana Arguna, którzy mieli mu znaleźć i przywieźć nową żonę. Odpowiednia kandydatka się znalazła i posłowie odjechali z nią z powrotem, lecz po ośmiu miesiącach podróży lądem musieli zawrócić do Chanbałyku z powodu wojny, jaka właśnie wtedy rozgorzała w Azji Środkowej. Z tego wydarzenia skorzystali trzej Polo, gdyż wielki chan postanowił odprawić posłów ilchana drogą morską i zgodził się, aby nasi Europejczycy towarzyszyli orszakowi mongolskiemu. W "dobre" trzy miesiące po opuszczeniu ziemi chińskiej statek wiozący Europejczyków i Mongołów przybił do brzegów wyspy Jawy, a po osiemnastu miesiącach był już u brzegów Persji w Zatoce Perskiej. Teraz trzej bracia udali się razem z ową "panią" mongolską do ilchana Gajchatu, ale ten skierował ich do Gazana, który "znajdował się podówczas na granicy Persji, w okolicy Suchego Drzewa", według Raszyda ad-Dina zaś bawił w mieście Abhaz (nad rzeką Abhaz-czaj, na południowy zachód od Kazwinu). Od Gazana zawrócili znowu do Gajchatu, zabawili u niego jeszcze dziewięć miesięcy; w końcu wybrali się w dalszą drogę i przez Trabzon, Konstantynopol, Negreponte przybyli w roku 1295 do Wenecji.

Słabym punktem opowiadania, które tu streściliśmy, jest chronologia. Opisanie świata zawiera bowiem dwie daty, których nie możemy podawać w wątpliwość, a mianowicie połowę kwietnia 1269 i 1295 roku. Okres między 1269 a 1295 rokiem odpowiada dwudziestu sześciu latom pobytu Marca Polo w różnych krainach świata, o których mówi rozdział I. Natomiast dokładniejsza analiza wykazuje, jak trudno jest rozmieścić w podanym interwale czasowym wydarzenia, które określają takie terminy, jak: dwa lata oczekiwania na wybór papieża, liczne, ale krótko trwające podróże z Wenecji do Akkonu, z Akkonu do Jerozolimy i z powrotem, z Akkonu do Lajas i z powrotem, i w końcu jeszcze raz z Akkonu do Lajas, przybycie do Małej Armenii po najeździe Mameluków, trzyipółletnia podróż do letniej rezydencji Kubilaja w Kaiping Fu, siedemnastoletni pobyt w Chinach i więcej niż trzyletnia podróż z Chin do Europy przez morze i Persję.

Przede wszystkim wiemy skądinąd, że Teobald Visconti opuścił południowe Włochy dopiero po śmierci króla francuskiego Ludwika IX (25 sierpnia 1270), a przybył do Akkonu, kiedy tam już był (od końca kwietnia roku 1271) Edward I Angielski, do którego świty Teobald należał. Jest bardzo prawdopodobne, że w kwietniu roku 1269 Teobald przebywał jeszcze w Anglii.

Ostatnie rozmowy braci Polo z Grzegorzem X, a może także i ich odjazd, musiały przypaść na pierwszą połowę listopada 1271 roku, ponieważ już 18 listopada Grzegorz X wsiadł na statek, który go miał zawieźć do Rzymu.

Mała Armenia dwukrotnie padała ofiarą najazdu Mameluków Bajbarsa al-Bundukdariego, a mianowicie w roku 1266 i w latach 1274-1275. Nie wiemy, o którym z tych najazdów mówi Marco Polo, bo przecież napad z roku 1274-1275 nastąpił wtedy, kiedy oni powinni byli być już daleko poza Armenią.

Na podstawie dalszych kolei życia Marca Polo można przyjąć za pewne, że w roku 1295 trzej bracia powrócili do Wenecji. Jeżeli od tej daty odejmiemy siedemnaście lat życia w służbie wielkiego chana i trzy lata drogi z Chin do Europy, otrzymamy rok 1275, jako ogólnie przyjętą datę przybycia trzech Polów do Chin.

Przybyli tam na pewno w porze letniej, ponieważ Kubilaj spędzał czas w swej letniej rezydencji. Z tą datą dadzą się z grubsza pogodzić wszystkie niesprecyzowane terminy Opisania świata, naturalnie jeżeli nie będziemy zbyt rygorystyczni w stosunku do czasu rozmów braci Polo z legatem Teobaldem Viscontim, późniejszym papieżem Grzegorzem X, w stosunku do dwuletniego pobytu Nicola i Maffea Polo w Wenecji i terminu ich przybycia do Armenii po najeździe Mameluków.

Drogę trzech Polo do Chin możemy zrekonstruować na podstawie kolejności rozdziałów, które niewątpliwie opisują przebyte kraje lub miasta. Jednakże i tu od czasu do czasu wyłaniają się trudności; zdarza się bowiem, że opis jakiegoś kraju czy miejscowości jakby wyskakuje w niewłaściwym miejscu. Są to na przykład rozdziały poświęcone asasynom, Samarkandzie, Kamulowi, Gingintalasowi, Karakorum i innym. W takim wypadku nie wiemy, czy Marco Polo przypomina sobie nagle to, co własnymi oczyma oglądał, czy też to, co słyszał o jakichś krajach lub miastach bądź to od swojego ojca i stryja, którzy mogli te ziemie zwiedzać w czasie pierwszej podróży, bądź od przygodnych informatorów.

Droga trzech Polo do Chin wiodła z Lajas na północ dolinami rzek, najpierw do miasta Kayseri, a potem do miasta Siwas. Z Siwas skierowali się na wschód i przez Erzindżan, Erzurum, obszary Wielkiej Armenii u podnóża Araratu i wzdłuż rzeki Araks, zapewne przez część Gruzji i wzdłuż południowo-zachodniego brzegu Morza Kaspijskiego dotarli do Tabrizu, stolicy ilchanów mongolskich w Persji. Wojna, jaka się właśnie toczyła na północno-wschodniej granicy Persji między ilchanem Abagą a sprzymierzeńcami Kajdu, uniemożliwiła trzem Polom podróż z Tabrizu wzdłuż północnych granic Persji do Transoksanii. Obrali oni inną drogę, która biegła prawdopodobnie przez miasta Sawe, Kaszan, Jazd, Kerman, Kamadi (Dżiroft) do Kurmosu (Hormoz). Tu nasi podróżnicy zamierzali wsiąść na statek i drogą morską dostać się do Chin, ale prawdopodobnie dowiedzieli się, że porty Zajton (Quanzhou), Fudzio (Fuzhou) i Kinsaj (Hangzhou) były jeszcze w rękach dynastii Song, i zmienili plan dalszej drogi. Zawrócili z Hormozu na północny zachód, zapewne posuwali się wzdłuż wschodniej krawędzi pasm górskich, które wypełniają środek prowincji Kerman, powyżej Kobinan (Kuhbanan) skręcili na wschód i północ i może przez miasto Tun (u Marca Polo: Tunokain) i Niszapur, a na pewno Supurgan (Szeberghan) dotarli do Balku (Balch). Ta sama wojna, o której wyżej była mowa, stała się przyczyną, że z Balchu nasi podróżnicy skręcili na północny wschód i wzdłuż górnego biegu rzeki Amudaria, przez Badaszan (Badachszan), Siginan (Szugnan), Wokan (Wachan) i Pamir dostali się do Kaskaru (Kaszgar). Z Kaszgaru ruszyli na południe. Dalsze etapy ich podróży wyznaczają następujące miasta: Jarkan (Yarkant) - Kotan (Hotan) - Pem (Kerija) - Czarczan (Czerczen) - Lop (Czarchlik) - Sukczu (Xuzhou) - Kamczu (Ganzhou) - Erdżul (Langzhou) - Egrigaja (Ningxia) - Tenduk (Tiande, kraj Ongutów) - Shangdu.

Na ogół łatwo możemy odtworzyć podróże Marca Polo po Chinach.

Nowe trudności nastręcza droga powrotna do Europy, ponieważ nie możemy dokładnie odgraniczyć podróży, jakie Marco Polo odbył z polecenia wielkiego chana do Indochin, a może nawet do Indii, od właściwego powrotu trzech Polo. I w tej części znajdujemy rozdziały, w których nasz podróżnik zdaje sprawę z osobliwości jakichś połaci ziemskich na podstawie zasłyszanych informacji.

Powstanie Opisania świata

Z rozdziału I Opisania świata dowiadujemy się, że Marco Polo postanowił zebrać te sprawy i rzeczy, które zawiera jego Księga, i polecił je opowiedzieć (starofranc. retraire) Panu czy raczej Mistrzowi - bo wyraz "Messire", użyty w rękopisie zamiast właściwego wyrazu Maistre, jest prawdopodobnie błędem kopisty - Rustycjanowi lub Rusticiausowi z Pizy, przebywającemu razem z Markiem w tym samym więzieniu genueńskim.

Towarzysz niedoli naszego podróżnika, a zarazem redaktor jego dzieła, nie jest postacią nieznaną. Ma on swoje miejsce w literaturze starofrancuskiej jako autor przeróbki romansów rycerskich, szczególnie tak ulubionych w średniowieczu Opowieści Okrągłego Stołu (Hystoires de la Table Ronde). Przeróbka Rustycjana powstała przed rokiem 1271 i jest oparta przede wszystkim na dziele niejakiego Elie (Hélys, Hélye) de Borrona, jednego z anglo-francuskich poetów żyjących i tworzących na dworze Henryka III, króla Anglii (1216-1272). Dochowała się ona do naszych czasów w rękopisach i drukach z XVI wieku pod takimi tytułami, jak: Le Roman de Tristan, Guiron (lub Gyron) le Courtois albo Méliadus de Léonnoys. Prolog do najstarszej wersji rękopiśmiennej (z końca XIII wieku) informuje, że Mistrz Rustycjan z Pizy przerobił i opracował (starofranc. treslaiter) opowieści pełne dziwów i wielkich przygód, zawarte w księdze Odoarda, króla Anglii (tj. Edwarda I, 1271-1307), a przede wszystkim te, które mówią o przygodach i walkach panów Lancelota du Laca i Tristana de Leonais'go. Prolog do kompilacji, która ukazała się w druku w XVI wieku, obfituje w więcej szczegółów, ale jego wiarogodność budzi pewne zastrzeżenia: nie jest bowiem wykluczone, że wydawca połączył w jedną całość właściwy prolog Rustycjana z prologiem, który wyszedł spod pióra Elie de Borrona.

W tym drugim prologu Rustycjan oznajmia, że jego dzieło zawiera opowieści, które autor na polecenie króla angielskiego Edwarda zaczerpnął i ułożył na podstawie wielu historii i kronik, że nie jest poświęcone jedynie Lancelotowi, Tristanowi czy Meliadusowi i że nosi ono tytuł Méliadus, ponieważ król Meliadus dokonał wielu znamienitych czynów, jakich nie dokonał żaden z wymienionych rycerzy.

Nasze wiadomości o kolejach życia Rustycjana są bardzo skąpe. Jest możliwe, że pochodził on z tej samej rodziny pizańskiej, do której należeli: magister Rustichellus i jego syn, Guido notarius, wymienieni we współczesnych dokumentach. Niektórzy autorzy przyjmują, że znajomość języka francuskiego Rustycjan zawdzięczał pobytowi we Francji; nie biorą jednak pod uwagę, że jego francuszczyzna jest językiem książkowym, który nasz kompilator mógł poznać dzięki lekturze utworów literackich. Inni, opierając się na prologu, w którym znajduje się wzmianka o królu Edwardzie, przypuszczają, że Rustycjan bawił na dworze Edwarda I Angielskiego i towarzyszył temu królowi w wyprawach przeciwko miastu Tunisowi w Afryce Północnej i dalej - przez Sycylię - na Wschód albo że przebywał na dworze Karola d'Anjou, króla Sycylii (1226-1283), czy tylko utrzymywał z nim dobre stosunki.

Z rozdziału I Opisania świata wiemy, że w roku 1296 redaktor dzieła Marca Polo znajdował się w niewoli genueńskiej; dostał się tam wraz z ośmioma czy dziewięcioma tysiącami jeńców po klęsce floty pizańskiej w pobliżu wysepki Meloria (naprzeciw miasta Livorno na północno-zachodnim wybrzeżu Włoch: 6 sierpnia 1284 roku). Niewola Pizańczyków trwała do roku 1300, a ze słów - in carceribus pissarum (w więzieniu Pizańczyków), użytych we współczesnym dokumencie w odniesieniu do jeńców, wynikałoby, że trzymano ich w osobnym więzieniu. Jednakże jest prawdopodobne, że władze genueńskie, uznając zasługi Rustycjana, zastosowały do niego odmienne, bardziej łagodne środki. Dzięki specjalnemu traktowaniu znalazł się razem z Markiem Polo, któremu - według G.B. Ramusia - Genueńczycy również mieli przyznać wyjątkowe prawa.

Na pytanie, w jaki sposób powstała redakcja dzieła Marca Polo, istnieją dwie odpowiedzi.

Większość badaczy jest zdania, że Marco Polo dyktował Rustycjanowi swoje opowiadania w dialekcie weneckim, w sposób bezpośredni i prosty, taki jak się opowiada w gronie bliskich przyjaciół, Rustycjan zaś zapisywał je od razu w języku francuskim. Obaj pracowali z dużym pośpiechem i pośpiech ten - w mniemaniu badaczy - odbił się na czystości języka, który jest gęsto przetykany wyrazami i formami włoskimi, niekonsekwentnej pisowni nazw i imion własnych, wreszcie na stylu dzieła, który jest nierówny, tu i ówdzie zawiły i świadczy o tym, że autor - zaprzątnięty wątkiem swojego opowiadania - zwracał mniej uwagi na jasność wykładu i stronę artystyczną.

Dwa pierwsze argumenty nie dadzą się utrzymać. Język Opisania świata nie różni się od języka pozostałych utworów Rustycjana, a także dzieł niektórych innych francusko-włoskich pisarzy tego okresu. Co się zaś tyczy pisowni nazw i imion własnych, nie jest ona jednolita nawet w dziełach późniejszych, względnie starannych i poprawnych. O stylu Opisania świata będzie jeszcze mowa. Tu jednak godzi się przytoczyć inne dowody na to, że dzieło naszego podróżnika mogło być owocem współpracy Marca Polo dyktującego swoją opowieść i Rustycjana zapisującego ją wiernie. Mianowicie:

1. Opowiadający snuje swoje opowieści przeważnie w pierwszej osobie liczby pojedynczej lub mnogiej ("opowiem wam", "dodam", "opowiedziałem", "pozostawmy to i pójdźmy dalej") albo używa zwrotów nieosobowych ("gdy się opuści", "jedzie się", "podróżuje się", "dobrze jest jechać"). Zdarzają się jednak ustępy, w których autor, jakby dla podkreślenia ich wiarogodności lub dla zaznaczenia swojego udziału w jakimś wydarzeniu, wyraźnie siebie wymienia. W tych wypadkach mówi o sobie albo w trzeciej, albo też w pierwszej osobie. Na przykład: "Imć Marco Polo wypytywał wielu mieszkańców miasta o tych trzech Magów" (rozdz. XXXI). "Całą tę historię opowiedzieli mieszkańcy Imć Marcowi Polo" (rozdz. XXXII). "I to wam powiem, że sam Imć Marco Polo został przez ludzi tych pojmany wśród takiej ciemności" (rozdz. XXXVI). "I Imć Marco Polo we własnej osobie, ten, o którym ta księga pisze, był zarządcą tego miasta przez trzy lata" (rozdz. CXLV). "Powiem wam, że miałem towarzysza jednego, imieniem Zurfikar" (rozdz. LX). "Całe to opowiadanie zawdzięczam jednemu spotkanemu w tym mieście bardzo staremu kupcowi z Kinsaj" (rozdz. CLIII). "I ja, Marco Polo, nieraz byłem obecny przy zdawaniu sprawy z tych wpływów" (rozdz. CLIV). "I mówię wam, że w roku 1285 ja, Marco Polo, byłem tam..." (rozdz. CLXIV).

2. W wielu opowiadaniach autor się powtarza. Te powtarzania rozbijają niekiedy całość kompozycyjną rozdziału. Obserwujemy to w rozdziale XXIII, w którym jest mowa o Przesmyku Derbendzkim zamkniętym przez Aleksandra Wielkiego, w większym stopniu w rozdziale CLXXVIII, w ustępie poświęconym jogom (Czugi); szczególnie rażące są one w rozdziałach dotyczących asasynów (XLI-XLIV).

3. Autor przerywa niekiedy wątek opowiadania i podaje szczegóły, które sobie nagle przypomniał lub które - według niego - są w danej chwili bardziej interesujące. Na przykład po przedstawieniu dziejów Starca z Gór i jego asasynów dodaje: "Opowiem teraz, jak został zgładzony i przez kogo". Ale zanim do tego przejdzie, uzupełnia swoją opowieść szczegółem o dwóch innych Starcach z Gór, gdyż, jak sam przyznaje, wcześniej tę informację opuścił (rozdz. XLIII). Niezwykle charakterystyczne pod tym względem są rozdziały: CCXX (O wielkiej krainie Rosji) i CCXXI (O ujściu Wielkiego Morza). Autor obiecuje opowiadanie o Wielkim Morzu (Morzu Czarnym), ale przypomina sobie inne szczegóły o krainie Lak i o Rusi, swoją obietnicę powtarza pod koniec rozdziału, lecz w następnym rozdziale zmienia zamiar i zaczyna opowieść o chanach Złotej Ordy.

Natomiast L.F. Benedetto wysunął przypuszczenie, że Rustycjan otrzymał zapiski i pamiętniki, które nasz podróżnik prowadził podczas pobytu na Wschodzie, i że na ich podstawie opracował dzieło Marca Polo. Niewątpliwie taka praca bardziej odpowiadała kompilatorskim zamiłowaniom Pizańczyka. Uzasadnienie tej hipotezy możemy znaleźć przede wszystkim u Ramusia, który - jak wiemy - swoje wiadomości o życiu i czynach naszego podróżnika czerpał częściowo z miejscowej ustnej tradycji. Oto co czytamy w przedmowie do drugiego tomu dzieła Navigazioni e Viaggi o pobycie Marca w niewoli genueńskiej i okolicznościach, w jakich powstało jego dzieło:

Na wieść o jego zaletach i nadzwyczajnych podróżach, jakie odbył, zbiegło się do niego całe miasto, aby go zobaczyć i z nim porozmawiać: nie traktowano go bowiem jak więźnia, lecz jak najdroższego druha i bardzo poważanego patrycjusza. Okazywano mu tyle czci i afektu, że nie było godziny, aby go nie odwiedzali najbardziej zacni patrycjusze tego miasta i nie ofiarowali mu rzeczy niezbędnych do życia. W tym położeniu Imć Marco, widząc u wszystkich wielką chęć usłyszenia czegoś o sprawach Kataju i wielkiego chana, a będąc przymuszonym opowiadania codziennie powtarzać - co nader go utrudzało - zastosował się do rady, że powinien opowiadania zapisać. Tak więc otrzymał możność napisania do ojca, do Wenecji, prosząc go o posłanie mu jego zapisków i pamiętników, które przywiózł był z sobą. Otrzymawszy je z pomocą pewnego patrycjusza genueńskiego, swojego wielkiego przyjaciela, który okazywał duży zapał do poznania rzeczy i spraw świata i codziennie kilka godzin spędzał z Markiem w więzieniu - aby go wynagrodzić - napisał tę księgę w języku łacińskim, tak jak większość Genueńczyków zwykła jest do dzisiaj pisać, ponieważ nie umie piórem wyrazić swojej rodzimej mowy. Stąd poszło, że wspomniana księga została przez Imć Marca sporządzona po raz pierwszy po łacinie. Potem gdy z tej księgi sporządzono liczne odpisy i gdy przetłumaczono ją na nasz język potoczny, w kilka miesięcy cała Italia była jej pełna, tak upragnioną i wyczekiwaną była cała ta opowieść.

(Inteso delle sue rare qualita e del maraviglioso viaggio, ch'egli haveva fatto, concorse tutta la citta per vederlo e per parlargli: non havendolo in luogo di prigione, ma come carissimo amico e molto honorato gentil'huomo, e gli facevano tanto honore e carezze, che non era mai hora del giorno, che da pi? nobili gentil'huomini di quella citta non fusse visitato, e presentato d'ogni cosa nel vivere necessaria. Hor trovandosi in questo stato M. Marco e vedendo il gran desiderio che ogn'un haveva d'intendere le cose del paese del Cataio e del gran Cane, essendo astretto ogni giorno di tornar a riferire con molta fatica, fu consigliato, che le dovesse metter in scrittura; per il qual effetto tenuto modo che fusse scritto qui a Venetia a suo padre, che dovesse mandargli le sue scritture e memoriali che haveva portati seco; e quelli havuti, col mezzo d'un gentil'huomo Genovese molto suo amico, che si dilettava grandemente di saper le cose del mondo, e ogni giorno andava a star seco in prigione per molte hore, scrisse per gratificarlo il presente Libro in lingua latina, si come accostumano li Genovesi in maggior parte fino hoggi di scriuere le loro facende; non potendo con la penna esprimere la loro pronuncia naturale. Quindi avenne che'l detto Libro fu dato fuori la prima volta da M. Marco in latino, del quale fatte che furono poi molte copie, e tradotto nella nostra lingua volgare, tanta Italia in pochi mesi ne fu ripiena, tanto desiderata e aspettata da tutti era questa historia.)

Wzmiankę o zapiskach czy pamiętnikach (memoriali) znajdujemy również w samym dziele Marca Polo, ale w tym tekście, który wydał Ramusio. Mianowicie w opisie miasta Kinsaj (Hangzhou; zob. niżej, rozdz. CLIII), który zdumiewa bogactwem wiadomości i dokładnością, widzimy zdanie: "w tym mieście Imć Marco Polo bawił kilkakrotnie i mógł pilnie oglądać i zbadać wszystkie rzeczy, o których w swoich pamiętnikach pisze". Cały ustęp (nie tylko według Ramusia) pozwala zorientować się, na czym owo "zbadanie" polegało. Oto Marco powołuje się na kilka źródeł: po pierwsze, list, w którym "królowa tego państwa" (zapewne cesarzowa regentka Xie) przedstawiała wodzowi mongolskiemu Bajanowi świetność miasta, po drugie, informacje urzędników celnych o ilościach korzeni tam sprowadzanych i, po trzecie, sprawozdania komisarzy wielkiego chana badających liczbę mieszkańców Kinsaju i wpływy z podatków.

Ustęp poświęcony Kinsajowi bynajmniej nie stanowi wyjątku. Duża część dzieła Marca Polo podaje fakty i daty, których wiarogodność potwierdzają inne współczesne źródła, zwłaszcza wschodnie. Te dane nie są więc wymysłem naszego podróżnika; z drugiej zaś strony trudno przypuścić, że Marco Polo był obdarzony tak pojemną i wierną pamięcią, aby po wielu latach mógł ze zdumiewającą niekiedy dokładnością powtórzyć wszystkie wydarzenia i osobliwości, które zawiera jego dzieło wraz z datami, imionami lub nazwami własnymi.

Między obiema hipotezami na temat powstania Opisania świata nie ma zasadniczych sprzeczności, gdyż pewne partie dzieła Marca Polo mogły powstać na podstawie dyktatu naszego podróżnika, inne zaś - na podstawie jego notatek.

Język oryginału Opisania świata

Dzieło Marca Polo zachowało się w bardzo różnorodnej szacie językowej, a powstanie wielu wersji przypada na początek XIV wieku. Wersje: hiszpańskie, portugalskie, niemieckie, irlandzka i czeska są niewątpliwymi przekładami i możemy bez trudu dla każdej z nich ustalić, w jakim języku był zredagowany tekst Opisania świata, który posłużył za podstawę przekładu. To samo da się powiedzieć również o wersjach łacińskich. Tekst Fr. Pipina nie pozostawia - jak zobaczymy niżej - żadnej wątpliwości co do tego, że jest tłumaczeniem, co się zaś tyczy innych wersji (oznaczanych zwykle jako: L, LA, LB, LT, Z i I), drobiazgowe badania pozwalają wykryć z jednej strony ich zależność czy to od wersji francuskiej, czy też włoskiej (toskańskiej, weneckiej) oraz, z drugiej strony - związki istniejące pomiędzy poszczególnymi wersjami łacińskimi.

Tak więc w rozważaniach nad sprawą języka oryginału dzieła Marca Polo musimy się zatrzymać na trzech wersjach: francuskiej, toskańsko-włoskiej i wenecko-włoskiej, i następnie badać, która spośród nich może być oryginałem dzieła naszego podróżnika. Biorąc pod uwagę miejsce powstania Opisania świata, język ojczysty Marca Polo i Rustycjana z Pizy oraz ówczesne stosunki kulturalne zaznaczające się także na Półwyspie Apenińskim, możemy z łatwością znaleźć argumenty na korzyść każdego z wymienionych języków.

Sprawa, jak widzimy, nie jest prosta. Sam tekst Opisania świata nie daje do jej rozstrzygnięcia wyraźnych wskazówek, a wiadomości, jakie podają Fr. Pipino i niektórzy szesnastowieczni wydawcy dzieła Marca Polo, z Ramusiem na czele, są niedokładne lub nieuzasadnione. Zacznijmy od zestawienia tych informacji.

W przedmowie do swojego przekładu Pipino pisze:

Większość ojców i przełożonych moich nalega na mnie, abym w prawdziwym i wiernym przekładzie oddał z języka potocznego na łaciński księgę Marca Polo, iżby oni sami, którzy bardziej rozkoszują się mową łacińską niż potoczną, a także iżby ci, którzy czy to z powodu zupełnej różności języków, czy też z powodu różnic narzeczy w ogóle lub nie bez większych trudności nie są w stanie pojąć właściwości innego języka, mogli przyjemniej czytać i swobodniej pojmować.

(...librum Marchi Pauli... compellor ego... a plerisque patribus et dominis meis veridica et fideli translatione de vulgari ad latinum reducere, ut qui amplius latino quam vulgari delectantur eloquio, nec non et hii qui vel propter varietatem linguarum omnimodam aut propter diversitatem idiomatum proprietatem linguae alterius intelligere omnino aut facilius nequeunt, aut delectabilius legant, aut liberius capiant.)

O tym, co Pipino rozumiał przez "język potoczny", dowiadujemy się z następującego zdania jego kroniki (Chronicon), ukończonej pod koniec roku 1314: "...opowiada Marco Polo Wenecjanin w pewnej swojej książce, którą przełożyłem na język łaciński z mowy potocznej lombardzkiej" (...refert Marchus Paulus Venetus in quodam suo libello a me in latinum ex vulgari idiomate lombardico translatum). Należy tu wyjaśnić, że terminem "lombardzki" określano wówczas zwykle dialekt wenecko-włoski w odróżnieniu od "italskiego", to jest toskańsko-włoskiego.

Również Symon Grynaeus, pod którego nazwiskiem ukazał się w roku 1532 w Bazylei i Paryżu łaciński tekst dzieła Marca Polo, czy też Johannes Huttich, który tekst do druku przygotował, utrzymują, że nasz podróżnik pisał po wenecko-włosku: "Gdybyż tak ów Marco Wenecjanin znalazł był bardziej odpowiedniego tłumacza lub sam swoją księgę po łacinie napisał, jako że znał język łaciński, co w jednym miejscu podaje; wszakże wolał przypodobać się wielu swoim weneckim ziomkom niż nielicznym w łacinie uczonym". (Et utinam Marcus iste Venetus commodiorem nactus fuisset interpretem aut ipse librum suum latine scripsisset, qui latine scivit, id quod in loco quodam subindicat: sed multis concivibus suis Venetis gratificari maluit, quam paucis latine doctis.) Podobnie pisze François Gruget de Loches, wydawca francuskiego skrótu tekstu Grynaeusa (1556):

Ponadto życzyłbym sobie, aby Marco Polo znalazł lepszego tłumacza lub aby sam opisał swoją podróż w języku łacińskim, jako że bardzo dobrze znał język łaciński (co w pewnym miejscu stwierdza). Nie znajdowalibyśmy bowiem w jego księdze tylu dziwnych i barbarzyńskich wyrażeń, które nie są ani łacińskie, ani greckie, lecz wymyślone dowolnie, a które niekiedy wręcz mnie zatrzymywały w czasie dokonywania niniejszego przekładu.

(Encore je souhaiterais que M. Paul e?t rencontré un meilleur interpr?te ou que lui-m?me e?t décrit son voyage en latin, vu qu'il entendait for bien la lanque latine (comme en quelque endroit il le déclare). Car on ne trouverait pas dans son livre tant de termes étranges et barbares qui ne sont ni latins ni grecs, mais innovés a plaisir et m'ont quelquefois arr?té tout court en continuant la traduction presente.)

Natomiast Ramusio każe pisać naszemu podróżnikowi w języku łacińskim: "...napisał tę Księgę w języku łacińskim, tak jak większość Genueńczyków zwykła jest do dzisiaj pisać, ponieważ nie umie piórem wyrazić swej rodzimej mowy".

Opinię Pipina i Grynaeusa powtórzył jeszcze w roku 1818 W. Marsden, autor angielskiego tłumaczenia dzieła Marca Polo i objaśnień, które i dzisiaj zachowują swoją wartość. Ale już w roku 1827 G.B. Baldelli-Boni, wydawca wersji toskańsko-włoskiej Opisania świata, na podstawie analizy tego tekstu i znajomości stosunków kulturalnych w XIII wieku doszedł do przekonania, że oryginał dzieła naszego Wenecjanina był zredagowany w języku francuskim.

Rzeczywiście, zasięg panowania języka francuskiego był w XIII wieku ogromny. Posługiwano się nim w Anglii jako językiem dworskim i urzędowym; o jego roli we Włoszech będzie mowa niżej. Z drugiej strony, dzięki krucjatom, w których francuskiemu elementowi etnicznemu przypadło przodujące miejsce, język francuski rozpowszechnił się na Bliskim Wschodzie: w Syrii, Ziemi Świętej, na Cyprze i w Cesarstwie Łacińskim w Konstantynopolu oraz na Półwyspie Bałkańskim, w Morei. Lingua franca zwał się język francuski, który wchłonął wiele elementów z języka greckiego i arabskiego i którym kupcy chrześcijańscy porozumiewali się z ludnością Lewantu. Języka francuskiego chętnie używały także wykształcone warstwy ludności państw wschodnich na Bliskim Wschodzie. Tak na przykład język zachodnioarmeński przyswoił sobie duży zasób wyrazów francuskich, a król Małej Armenii Hetum (lub Hajton) ostatek swojego żywota spędził w klasztorze w Poitiers we Francji i tam polecił Nicolasowi Falconowi zapisać po francusku swoją Historię Wschodu (1308). Rycerz sir John Mandeville, podróżnik i fantasta, sam piszący po francusku (1366), zapewnia w swoim opisie przygód, że sułtan Egiptu i jego czterech dostojników "mówią po francusku bardzo dobrze" (speak French right well).

Na Półwyspie Apenińskim w XIII wieku nie było jeszcze języka literackiego. Z tej sytuacji w północnych Włoszech z powodzeniem korzystały język prowansalski (langue d'oc) i język francuski (langue d'oil), którym uczeni i pisarze tego okresu dawali pierwszeństwo przed miejscowymi dialektami. Po francusku pisze swoją kronikę Wenecji Martino da Canale, ziomek i współczesny Polom, w tym też języku Brunetto Latini, nauczyciel Dantego, układa swój Li Trésor (Skarbiec wiedzy), dzieło encyklopedyczne cieszące się wówczas dużym rozgłosem. Na specjalne życzenie wielmożów włoskich tłumaczy się z łaciny na francuski kronikę benedyktyna Amato z Monte Cassino. Wszyscy podkreślają uniwersalny charakter języka francuskiego i jego zalety w porównaniu z miejscowymi językami; piszą po francusku, "ponieważ język francuski jest w użyciu w świecie i jak żaden inny jest najbardziej przyjemny w czytaniu i do słuchania" (parce que la langue française court parmi le monde et est la plus délectable a lire et a ou?r que nulle autre) lub "ponieważ mowa jest bardziej rozkoszna i bardziej wspólna wszystkim ludziom" (parce que le parler est plus délectable et plus commun a tous gens). Jako charakterystyczną ciekawostkę zanotujmy, że - według niektórych biografów - św. Franciszek z Asyżu miał zmienić swoje pierwotne imię Jan na Francesco, aby w ten sposób podkreślić znajomość języka francuskiego, niezmiernie ważną w sprawach handlowych.

Szczegóły zebrane wyżej znakomicie ilustrują opinię Baldelli-Boniego o języku oryginalnego dzieła Marca Polo i ta opinia przyjęła się powszechnie.

Potwierdzenie jej znajdujemy u benedyktyna Jeana Le Long d'Ypressa, tak bardzo zasłużonego tłumacza na język francuski dzieł dotyczących Wschodu. W swoim Chronicon monasterii S. Bertini (około roku 1350) pisze on bowiem:

Marco Pauli... którego chan dla jego zdolności wysyłał w swoich sprawach do różnych stron Indii i Tatarii, i na wyspy, gdzie widział rozliczne dziwy owych krajów, o których później napisał księgę w języku potocznym francuskim. Tę księgę dziwów wraz z wieloma podobnymi posiadamy.

(...Marchus Pauli... quem Chaan propter suam habilitatem in suis negotiis ad diversas Yn-diae et Tartariae partes et insulas misit, ubi illarum partium multa mirabilia vidit, de quibus postea librum in vulgari Gallico composuit. Quem librum mirabilium cum pluribus similibus penes nos habemus.)

Ale dowodów, które jeszcze bardziej przekonywają, dostarcza analiza wersji francuskiej, toskańsko-włoskiej, wenecko-włoskiej i niektórych łacińskich (tekstu Zelada). Oto przykłady:

Kiedy w wersji francuskiej autor Opisania świata przytacza imiona własne lub wyrazy wschodnie, zwykle dodaje, że we francuskim języku mają one takie a takie znaczenie. Inne wersje formułkę tę z reguły opuszczają albo też wyrazy "język francuski" zastępują przez "nasz język". Tak samo postępują autorzy wersji toskańsko-włoskiej i łacińskiej Zelada albo też tłumaczą tę formułkę dosłownie: In Giorgia hae uno re. U quale si chiama sempre David Melic, cio? a dire, in francesco, David re - In Jorgia est quidam rex, qui David Melic totis temporibus nuncupatur, quod in lingua gallica dicitur rex Dawid (rozdz. XXIII) ...trovarono un castello chiamato Calasaca, cio? a dire, in francesco, castello degli oratori del fuoco (rozdz. XXXI; o zamku Kala Ataperistana).

Bardzo często się zdarza, że tłumacz, który nie znał w dostatecznym stopniu języka francuskiego, nie mogąc odczytać oryginału lub oddać go z całą dokładnością, zadowolił się mechanicznym powtórzeniem wyrazu francuskiego lub, w najlepszym wypadku, nadaniem mu włoskiej powierzchowności, to jest zitalianizowaniem końcówki. Spotykamy więc takie wyrazy, jak: la sel (sól), malle (męska), femelle (żeńska), quattroventi (osiemdziesiąt zamiast ottanta), leroide pelame (franc. le roi de Pelame). Z nieznajomości języka wynikają często istne dziwolągi: z franc. tr?s (bardzo), jeneraus (g?nérals, powszechny, ogólny), jaddis (jadis, niegdyś) powstały: liczebniki tre (trzy) i imiona własne Jeneraus, Jaddis.

Ponadto wymienione wersje obfitują w wyrażenia, które są zwykłymi kalkami francuskiego oryginału i w formie, w jakiej występują, są obce duchowi języka włoskiego czy łacińskiego.

Francuszczyzna oryginalnego dzieła Marca Polo wykazuje te same osobliwości, jakie znamy z francuskich utworów Rustycjana z Pizy, przy czym nie różni się od języka innych francusko-włoskich pisarzy XIII wieku. Jest to francuszczyzna książkowa, skażona na skutek wprowadzenia do niej elementów językowych włoskich, głównie słownictwa, i na skutek mylnej interpretacji tudzież fałszywego stosowania zasad gramatycznych języka francuskiego. Wpływy włoskie są dwojakie, pierwsze to występowanie ogólnowłoskich wyrazów oznaczających przedmioty i różne przejawy życia codziennego, drugie to dość liczne wenecjanizmy pochodzące z języka ojczystego Marca Polo. Język Opisania świata zdradza również wpływy tej francuszczyzny, która przyswoiła sobie wyrazy wschodnie (np. guasmul, mieszaniec) i była rozpowszechniona na Lewancie. Za wprowadzenie wyrazów weneckich i lewantyńsko-francuskich musimy odpowiedzialnością obciążyć naszego podróżnika, który ponadto wzbogacił język swojego dzieła takimi wyrazami typowo wschodnimi, jak: nacaire (bęben), casis (kapłan), avigi (nazwa ptaka drapieżnego), avarium (apostołowie) itp. Co się tyczy słownictwa ogólnowłoskiego i może przynajmniej pewnych wenecjanizmów, to nasuwa się przypuszczenie, że Rustycjan, nawykły do opisu przygód i scen z życia rycerskiego, nie posiadał w swojej francuszczyźnie wyrazów oznaczających najprostsze pojęcia i dlatego był zmuszony sięgnąć do słownictwa włoskiego.

Wydaje się prawdopodobne, że wybór języka francuskiego do redakcji Opisania świata przypisać można samemu Marcowi Polo. Nie wdając się w roztrząsanie zagadnienia, czy nasz podróżnik znał język francuski, możemy zaryzykować twierdzenie, że długoletni pobyt w krajach Lewantu musiał Marca Polo przekonać o uniwersalnym charakterze tego właśnie języka, a tym samym o jego znaczeniu.

Dzieje tekstu Opisania świata

Dzieło Marca Polo cieszyło się od samego początku dużą popularnością. Tej popularności dowodzi ogromna liczba rękopisów i wczesnych wydań, ocenia się, że dochodzi obecnie do stu pięćdziesięciu. Może jest nieco przesady w zapewnieniu Ramusia, że Opisanie świata rozeszło się w krótkim czasie po całej Italii (zob. wyżej, s. XXXI), ale jest niewątpliwe, że pierwsze odpisy i tłumaczenia powstały jeszcze za życia naszego autora. Prócz bowiem świadectwa Pipina, który jeszcze przed śmiercią Marca Polo przełożył jego dzieło z wersji wenecko-włoskiej na język łaciński, mamy również inne potwierdzenie tego faktu. Mianowicie niektóre rękopisy wersji tak zwanej francuskiej dworskiej Opisania świata zawierają następującą notatkę:

Oto księga, której kopię Oświecony Thiebault Kawaler de Cépoy (to jest Chépoix) - niechaj Bóg odpuści mu jego grzechy - usilnie pragnął otrzymać od Imć Marca Pol, obywatela i mieszkańca miasta Wenecji. Pomieniony Marc Pol, jako człowiek bardzo szanowany, znający różne kraje i świadom ich obyczajów i zwyczajów, pragnąc, aby to, co był widział, stało się powszechnie wiadome, w oznakę czci i szacunku dla bardzo wzniosłego i potężnego księcia, Jego Wysokości Karola, syna króla Francji i hrabiego de Valois, ofiarował rzeczonemu Panu de Cépoy pierwszą kopię swojej księgi zaraz po jej sporządzeniu i był bardzo rad, kiedy ów znakomity mąż zawiózł ją i obwieścił w zacnych stronach Francji. Z której to kopii, którą rzeczony Pan Thiebault de Cépoy zawiózł do Francji, Pan Jan, jego najstarszy syn i obecnie po jego śmierci dziedzic na Cépoy, pierwszą kopię tej księgi, którą niegdyś sporządzono, a potem zawieziono do Królestwa Francji, złożył w darze bardzo umiłowanemu i bardzo możnemu Jego Wysokości Panu de Valois. A następnie dał jej kopie swoim przyjaciołom, kiedy ci prosili go o nie. A była to kopia ofiarowana przez Imć Marca Pol Panu de'Cépoy, kiedy ten udał się do Wenecji jako wikariusz generalny Jego Wysokości Pana de Valois i Cesarzowej, jego żony, we wszystkich stronach Cesarstwa Konstantynopola. To stało się w roku od Wcielenia Pana naszego Jezusa Chrystusa tysiącznym trzechsetnym siódmym, w sierpniu.

(Voici le livre que Monseigneur Thiebault, Chevalier, Seigneur de Cépoy, que Dieu l'absolve, requit qu'il en eut la copie a Sire Marc Pol, bourgeois et habitant en la cité de Venise. Et ledit Sire Marc Pol, comme trés honorable et bien accoutumé en plusieurs régions et bien morigéné: et lui, désirant que ce qu'il avait vu fut su par l'univers monde, et pour l'honneur et révérence du trés excellent et puissant prince Monseigneur Charles, fils du Roi de France et Comte de Valois, bailla et donna au dessusdit Seigneur de Cépoy, la premiére copie de son livre puis quil l'eul fait: et moult lui était agréable quand par ce prud' - homme était annoncé et porté és nobles parties de France. De laquelle copie, que ledit Messire Thiebault. Sire de Cépoy, ci-dessus nommé, apporta en France, Messire Jehan, qui fut son aisné fils, et qui est Sire de Cépoy, aprés son déc?s, bailla la premiére copie de ce livre qui onques fut faite puis qu'il fut apport? au Royaume de France, a son tr?s cher et tr?s redout? Seigneur, Monseigneur de Valois. Et depuis en a il donné copie a ses amis qui l'en ont requis. Et fut, celle copie, baillée dudit Sire Marc Pol audit Seigneur de Cépoy, quand il alla en Venise pour Monseigneur de Valois et pour Madame l'Impératrice sa femme, vicaire général pour eux deux en toutes les parlies de l'Empire de Constantinople. Ce fut fait l'an de l'Incarnation de notre Seigneur Jhesu Christ mil trois cent et sept, au mois d'ao?t.)

Istnienie wśród tej mnogości rękopisów i wczesnych wydań dłuższych i krótszych redakcji dzieła Marca Polo i istnienie dwóch wersji francuskich, różniących się między sobą językiem i treścią - to wszystko odbiło się żywym echem w literaturze poliańskiej XIX i XX wieku. Niektórzy badacze (G. Pauthier, P. Paris, G. Bianconi i inni), zamiast ograniczyć się do stwierdzenia, że Opisanie świata jeszcze za życia Marca Polo krążyło w odpisach, bardzo niejednakowych pod względem zewnętrznym (pisownia imion i nazw, a także styl) i wewnętrznym (bogactwo treści), oraz przekładach, próbowali dzieje jego tekstu odtworzyć za pomocą domysłów, które są często błyskotliwe i interesujące, niemniej jednak nieuzasadnione. Sądzili więc, że Marco Polo odczytywał wiele razy swoje dzieło zapisane przez Rustycjana z Pizy i za każdym razem uzupełniał je nowymi szczegółami. Albo te dodatki przypisywali działalności kopistów, którzy szczegóły powtarzające się stale w opowiadaniach naszego podróżnika, a nieznane redakcji genueńskiej Opisania świata, włączyli bez jego wiedzy do swoich kopii tego dzieła, albo też udziałowi stryja Marca, Maffea Polo; na ten domysł naprowadziło ich, być może, zakończenie rozdziału XIX; mianowicie w kilku rękopisach wersji francuskiej dworskiej brzmi ono następująco: "...a teraz rozpoczyna się księga opisująca różne rzeczy, które Imć Marco Polo i jego stryj znajdowali w krajach po drodze". W ten sposób - w ich mniemaniu - powstały różne nowe "wydania" Opisania świata, przejrzane i poprawione przez samego autora, a więc pełniejsze w porównaniu z redakcją genueńską. Ale w związku z tym musieli zadawać sobie pytanie, czy te nowe "wydania", sporządzone już bez pomocy Rustycjana, były zredagowane w języku francuskim, czy też innym, na przykład łacińskim.

Trzeba by znacznie przekroczyć rozmiary niniejszego rozdziału, aby móc poddać ocenie owe hipotezy. Były one na miejscu wówczas, kiedy jeszcze nie znano wszystkich wersji Opisania świata, kiedy nie zdawano sobie sprawy z tego, czy oryginalna redakcja dzieła Marca Polo zachowała się, czy też zaginęła, oraz jaki jest stosunek znanych wersji do oryginału. Dzisiaj na te pytania możemy dać odpowiedź, która jest rozstrzygająca niemal do drobnych szczegółów. Redakcja genueńska Opisania świata nie dochowała się wcale do naszych czasów, a wszystkie znane wersje nie wywodzą się nawet od pierwszych odpisów oryginału, lecz reprezentują różne jego fazy. Można stwierdzić, że wersja: francusko-włoska, francuska dworska, toskańsko-włoska i wenecko-włoska pochodzą od kilku równoległych, jakby siostrzanych odpisów, a wersje: łacińska Zelada, dość niezwykła wenecko-włoska i kompendium łacińskie, wywodzą się od kopii, która dzieląc z poprzednimi te same cechy (język, styl), była jednak bardziej poprawna, pełniejsza i konserwatywna. Natomiast tekst Ramusia zajmuje osobne miejsce, ponieważ stapia w jedną całość teksty pochodzące od obu rodzajów odpisów.

Jednakże zagadnienie recepcji tekstu Opisania świata nie wyczerpuje się na tym podziale. W obrębie wielu wersji można wyróżnić kilka grup tekstów: pochodzą one od dalszych odpisów tej kopii, którą można przyjąć za podstawę dla danej wersji. Niekiedy jedna wersja dawała początek dalszym różnojęzycznym tekstom; na przykład z wersji wenecko-włoskiej wywodzi się przekład Pipina, który z kolei rozpowszechnił się w tłumaczeniach na różne języki, między innymi także na wenecko-włoski.

Ogólnie mówiąc, recepcja dzieła weneckiego podróżnika była niezwykle urozmaicona, a drogi jej bardzo powikłane. Wbrew stanowisku uczonych XIX wieku możemy dzisiaj stwierdzić, że Opisanie świata uległo w ciągu wieków poważnemu, tu i ówdzie zasadniczemu nawet zubożeniu i zniekształceniu, toteż żaden z owych stu pięćdziesięciu rękopisów nie jest ani pełny, ani poprawny. Pewne błędy, właściwe jakiejś wersji Opisania świata, pochodzą od tłumaczy i kopistów. Ale mamy do zanotowania również błędy, które są wspólne wszystkim lub prawie wszystkim rękopisom; nie można przeto wykluczyć przypuszczenia, że tekst oryginalny nie był wolny od błędów. Tłumaczy i kopistów należy jeszcze obciążyć odpowiedzialnością: pierwszych za mylną interpretację wielu wyrazów i zwrotów, wynikającą z nieznajomości języka, drugich zaś za częste skracanie i przestawianie partii tekstu oryginalnego według własnych upodobań lub myśli przewodniej, której sensu obecnie odgadnąć nie umiemy.

Wnikliwą analizę wszystkich znanych wersji dzieła Marca Polo, reprezentowanych przez siedemdziesiąt sześć rękopisów, zawdzięczamy najlepszemu w dobie obecnej znawcy zagadnień poliańskich, włoskiemu uczonemu Luigiemu Foscolowi Benedettowi. Garść ważnych i ciekawych szczegółów dorzucił jeden z autorów monumentalnego wydania dzieła Marca Polo, angielski orientalista Arthur Christopher Moule. Na wynikach badań tych uczonych opiera się w przeważnym stopniu niniejszy rozdział.

Przechodzimy do omówienia poszczególnych wersji Opisania świata i ich pochodnych.

Wersja francusko-włoska (F) zachowała się w jedynym rękopisie, należącym obecnie do Biblioteki Narodowej w Paryżu (Biblioth?que Nationale, Fonds Français ms. nr 1116); pod koniec XVI wieku znajdował się on w bibliotece zamku królewskiego w Blois (nad rzeką Loarą), we Francji. Jest to kodeks pergaminowy; pochodzi z pierwszych dziesiątków lat XIV wieku. Jego wykonanie odznacza się prostotą niepozbawioną elegancji: litery są pisane kaligraficznie, wielkie litery są malowane na czerwono lub niebiesko. Wykonała go ręka zawodowego pisarza, prawdopodobnie Włocha, jak można wnosić ze sposobu pisania niektórych liter, uwag marginesowych zredagowanych w języku włoskim, a pisanych tą samą ręką oraz błędnej pisowni pewnych wyrazów francuskich. Język i styl, aczkolwiek zdradzają naleciałości, które zawinili zapewne późniejsi kopiści, są uderzająco zgodne z mieszaniną językową francusko-włoską i stylem romansów rycerskich Mistrza Rustycjana z Pizy. Co się tyczy treści, to w porównaniu z innymi wersjami rękopis nr 1116 zawiera najdłuższy tekst Opisania świata, chociaż widoczne są w nim opuszczenia, skrócenia lub zniekształcenia pewnych rozdziałów.

Dzięki językowi i wiekowi uczeni polianiści XIX stulecia uznali ten rękopis za redakcję genueńską dzieła Marca Polo. Tymczasem jest to kopia, pod względem formy i treści dość odległa od oryginału, od którego dzieliły ją prawdopodobnie odpisy dokładniejsze i pełniejsze.

Wersja francusko-włoska zowie się inaczej "Tekstem geograficznym", ponieważ po raz pierwszy została wydana przez Paryskie Towarzystwo Geograficzne (Société de Géographie de Paris) jako I tom zbioru Recueil de Voyages et de Mémoires (1824). Niestety, wydanie ma niewielką wartość filologiczną, gdyż wydawca, J.B.G. Roux de Rochelle, ogłosił tekst, nie poprawiwszy licznych błędów. Mimo tych usterek wydanie Towarzystwa Geograficznego doczekało się częściowo przedruku (w latach 1863 i 1882) oraz przeróbek i przekładów na języki: angielski (H. Murraya, 1844), włoski (V. Lazariego, 1847) i francuski współczesny (E. Chartona, 1855). Zgodnie ze stanowiskiem, że wersja francusko-włoska, czyli praktycznie rękopis nr 1116, powinna stanowić podstawę dla prac nad odtworzeniem oryginalnego dzieła Marca Polo, L.F. Benedetto ogłosił nasz tekst w całości jako III tom wydawnictw Włoskiego Narodowego Komitetu Geograficznego (Comitato Geografico Nazionale Italiano, 1928). Wydanie Benedetta jest filologicznie poprawne, a ponadto zawiera w odsyłaczach uzupełnienia tekstu francusko-włoskiego wzięte z innych wersji.

Na zakończenie tych uwag słów kilka trzeba powiedzieć o niewielkim fragmencie rękopiśmiennym francusko-włoskim pochodzącym z końca XIV lub początku XV wieku, a należącym do Muzeum Brytyjskiego (British Museum, Cotton, Otho 5). Zasługuje on na uwagę dlatego, że jest inną, bardziej poprawną kopią redakcji genueńskiej Opisania świata, i to kopią najbliższą tego tekstu, z którego się wywodzi wersja francuska dworska (FG).

Tą nazwą określa się redakcję tekstu dzieła Marca Polo, która powstała w początkach XIV wieku we Francji według jednej kopii redakcji oryginalnej, a która różni się od oryginału językiem, stylem i bogactwem treści. Mieszany język francusko-włoski, rozwlekłe formuły, które zaczynają, kończą lub przerywają opowiadanie, a także trudniejsze czy przestarzałe wyrażenia ustąpiły miejsca francuszczyźnie bardziej poprawnej oraz zwrotom prostym, zaczerpniętym z języka żywego. Ustępy, których sens był niejasny, zostały usunięte.

Wersja francuska dworska zwykle wiernie powtarza tekst oryginalny, ale na ogół jest krótsza, choć tu i ówdzie napotykamy ustępy nieznane "Tekstowi geograficznemu". Analiza redakcji francuskiej dworskiej i porównanie jej z "Tekstem geograficznym" przekonywają nas, że obie wersje powstały od dwóch siostrzanych kopii tego samego tekstu Opisania świata. Obie kopie mają swoje zalety i wady, toteż mogą się wzajemnie uzupełniać.

Zarówno kopia, według której dokonano przeróbki francuskiej, jak i jej prototyp są nieznane, ale piętnaście rękopisów może dostarczyć dostatecznego materiału do jego rekonstrukcji. Żaden z owych piętnastu rękopisów nie jest kompletny, niemniej jednak można wśród nich wyróżnić dwa zespoły wyraźnie się odcinające: pierwszy obejmuje siedem rękopisów, znaczonych zwykle jako FB, drugi zaś dzieli się na trzy podgrupy: FA (trzy rkp.), FC (cztery rkp.) i FD (jeden rkp.). Od prototypu dzielą je jednak dwie, a nawet trzy, fazy. Zespół FB ma szczególne znaczenie, jest bowiem najliczniejszy, obejmuje rękopisy starsze i wiernie przekazuje oryginalny tekst dzieła Marca Polo.

Rola wersji francuskiej dworskiej w rozpowszechnieniu Opisania świata jest ogromna. Dzięki tej przeróbce utwór naszego podróżnika stał się, na równi z innymi dziełami podobnej treści i romansami rycerskimi, ulubioną lekturą na dworach królów i książąt francuskich. O kręgu czytelników najlepiej mówią same rękopisy; ich wygląd zewnętrzny, to jest kaligraficzne wykonanie, liczne miniatury i bogata oprawa jeszcze dzisiaj zachwycają oczy. Miarą popularności naszej przeróbki są także częste o niej wzmianki w rachunkach zamków królewskich i książęcych (comptes de l'hôtel) oraz inwentarzach. Dowiadujemy się z nich na przykład, że król Karol V (1364-1380) posiadał w swoim zamku, w Luwrze, pięć egzemplarzy Marca Polo.

Spośród piętnastu rękopisów wersji francuskiej dworskiej osiem znajduje się w zbiorach francuskich, trzy - w szwajcarskich, dwa - w angielskich i po jednym w zbiorach belgijskich i szwedzkich.

Notatki zawarte w niektórych rękopisach mogą dostarczyć wskazówek o powstaniu wersji francuskiej dworskiej. Jedną z nich przytoczono wyżej (s. XXXVIII); występuje ona w trzech rękopisach zespołu FB. Drugą znajdujemy w jednym rękopisie podgrupy FA; brzmi ona tak: "Tu zaczynają się rubryki tej księgi, która zowie się Opisanie świata, a którą ja, Grégoire, przerabiam (lub: przepisuję) z księgi Imć Marca Pol, znakomitego obywatela Wenecji, wierzącego w Chrystusa" (Ci commencent les rebriches de ce livre qui est appelé le Devisement du monde lequel je, Grégoire, contrfais (lub: contrescris) du livre de Messire Marc Pol, le meilleur citoyen de Venise créant Christ).

Jedynym faktem w obu notatkach, który potwierdzają źródła historyczne, jest pobyt Thiebaulta de Chépoix w roku 1307 w Wenecji. Bawił on tam w misji politycznej jako wysłannik Henryka de Valois (brata króla Filipa Pięknego), który z racji swojego małżeństwa z Katarzyną de Courtenay rościł sobie prawa do tronu w Cesarstwie Łacińskim Konstantynopola. Do pozostałych wiadomości należy się jednak odnieść z dużą ostrożnością. Kontakt Thiebaulta z naszym podróżnikiem może być faktem historycznym, ale równie dobrze może być fantazją, wymyśloną nawet przez samego Jana de Chépoix dla przypodobania się Henrykowi de Valois. Data: sierpień 1307, może odnosić się jedynie do powstania wersji francuskiej dworskiej, ale w takim razie sam Thiebault nie mógł przywieźć kopii dzieła Marca Polo, ponieważ powrócił do Francji dopiero w kwietniu 1310 roku. Mógł ją przywieźć ktoś z orszaku Thiebaulta, na przykład ów Grégoire, o którym nic nie wiemy.

Notatka, którą przytoczono na s. XXXVIII, stała się źródłem mylnego wniosku, jakoby prócz redakcji genueńskiej Opisania świata istniały jeszcze następne "wydania" tego dzieła, przejrzane i poprawione przez Marca Polo (zob. wyżej. s. XXXIX).

Wersję francuską dworską wydał na podstawie dwóch rękopisów orientalista francuski Gustave Pauthier (1865). Tekst Opisania świata ustalony przez Pauthiera powtórzył w swoim wydaniu A.J.H. Charignon (1924-1928).

Również w początkach XIV wieku powstała wersja toskańsko-włoska (TA). Wzorem dla niej była trzecia kopia francusko-włoskiego oryginału dzieła Marca Polo, niezależna od modeli "Tekstu geograficznego" i wersji francuskiej dworskiej, ale bardzo blisko z nimi spokrewniona.

Nieznany autor wersji toskańsko-włoskiej nie ograniczył się jedynie do przetłumaczenia Opisania świata na język ojczysty, ale dokonał amputacji, pozbawiając utwór uroku, jaki ze stanowiska literackiego on wywiera. W jego przekładzie brak opowiadań o treści historycznej, opisów scen batalistycznych oraz wielu innych szczegółów, które wydawały się mu mniej ważne. Poza tymi zmianami wersja toskańsko-włoska jest wiernym przekładem, utrzymanym w spokojnym, rzeczowym tonie, wolnym od jakiegokolwiek zabarwienia uczuciowego. Dążność do skracania i streszczania oryginału na ogół nie odbija się niekorzystnie na właściwym pojmowaniu sensu, toteż miejsca, które dawałyby pole do mylnej interpretacji, są stosunkowo nieliczne.

Odnosi się wrażenie, że autor wersji toskańsko-włoskiej nie miał wygórowanych ambicji. Pozostając pod urokiem dzieła Marca Polo, niejako na własny użytek stworzył jego przekład w języku ojczystym.

Jednakże język jego przekładu nie jest jednolity. Niedostateczna znajomość francuszczyzny sprawiła, że nasz Toskańczyk powtórzył mechanicznie wyrazy francuskie, których nie znał, albo je zitalianizował.

Wersja toskańsko-włoska zachowała się w pięciu rękopisach pochodzących z XIV wieku. Żaden z nich nie jest kompletny; można jednak ustalić, że wywodzą się od trzech różniących się nieco tekstów tej samej wersji.

Bardzo ciekawe kompendium (skrót) naszej wersji znajdujemy w utworze poetyckim pt. Zibaldone poety florenckiego Antonia Pucciego (zmarłego w roku 1388), który korzystał z tekstu toskańsko-włoskiego bardziej poprawnego aniżeli wymienione rękopisy.

Z wersją toskańsko-włoską wiąże się wersja łacińska (LT). Stapia ona w jedną całość elementy naszej wersji z elementami zapożyczonymi z łacińskiego przekładu Fr. Pipina. Zowie się ona "Tekstem geograficznym łacińskim", ponieważ ukazała się w druku w wydaniu Paryskiego Towarzystwa Geograficznego jako dodatek do "Tekstu geograficznego" francusko-włoskiego.

Wersja toskańsko-włoska została wydana w roku 1827 przez G.B. Baldelli-Boniego. Wydawca oparł się na rękopisie zwanym della Crusca lub l'Ottimo (Najlepszy; TA1), chociaż rękopis ten nie zawiera pełnego tekstu naszej wersji i może mieć znaczenie jedynie dla badań nad dziejami języka włoskiego. Mimo to tekst wydany przez Baldelli-Boniego cieszy się dużą popularnością, o czym świadczą liczne i częste przedruki (m.in. A. Bartolego, 1863).

Bardzo typową dla dziejów tekstu Opisania świata, określonych wyżej (s. XXXIX) jako urozmaicone i powikłane, jest wersja wenecko-włoska (VA). Jest to bowiem cała rodzina różnojęzycznych redakcji, na którą składają się: tłumaczenie z francusko-włoskiego wzoru, tłumaczenia z wenecko-włoskiego dialektu i wreszcie dalsze przekłady z przekładów. Pod względem rzeczowym nie jest ona lepsza od wersji, które już poznaliśmy, ale przewyższa je zasięgiem, złożonością i trwałością. Swoją popularność zawdzięczała prawdopodobnie językowi: opracowana w dialekcie weneckim, języku ojczystym Marca Polo, mogła uchodzić za oryginalną redakcję jego dzieła. Jej powodzenie zadecydowało o tym, że z niej wywodzą się pierwodruki Opisania świata.

Powstanie wersji wenecko-włoskiej przypada na pierwsze dwadzieścia lat XIV wieku, to jest jeszcze na lata życia naszego podróżnika. Reprezentuje ona czwartą kopię francusko-włoskiego tekstu Opisania świata, która razem z modelami wersji poprzednich tworzy jedną i tę samą rodzinę; wynika to z osobliwości języka i tekstu. Egzemplarz francusko-włoski, który posłużył za wzór, tudzież pierwszy tekst wenecko-włoski nie są znane.

Wersja wenecko-włoska odznacza się na ogół wiernością przekładu. Wprawdzie nie znajdujemy w niej pewnych ustępów, ale nie jest wykluczone, że francusko-włoski wzór już ich nie zawierał. W tekście zwracają na siebie uwagę: większy porządek w wykładzie, łączenie w jedną całość ustępów związanych tematycznie oraz objaśnienia, jakimi nieznany tłumacz opatrzył niektóre części opowiadania.

Wersja, o której mówimy, przetrwała do naszych czasów w pięciu rękopisach; jeden z nich pochodzi z pierwszych dziesiątków lat XIV wieku, pozostałe zaś powstały w XV-XVI wieku. Pełny tekst redakcji weneckiej przekazują dwa rękopisy z XVI wieku; nie wystarczają one jednak do odtworzenia prototypu tej rodziny.

Z wersji wenecko-włoskiej wywodzą się bezpośrednio dwa przekłady łacińskie i jeden toskańsko-włoski. Jedno tłumaczenie łacińskie zawdzięczamy Fr. Pipinowi; o nim będzie mowa dalej. Drugie zaś (LB) jest dziełem anonimowego tłumacza. Fragmenty tego przekładu zachowały się w dwóch rękopisach; sprawiają one wrażenie bardzo dowolnego wyboru rozdziałów o dziwach Azji, które tłumacz zdołał zapamiętać.

Tłumaczenie toskańsko-włoskie (TB) znamy z sześciu rękopisów. Pochodzą one z XIV-XV wieku, ale żaden z nich nie jest oryginałem tego przekładu, najstarszy rękopis zawiera tekst zniekształcony, inne zaś wywodzą się od dwóch różnych kopii.

Zaginiony dzisiaj egzemplarz toskańsko-włoskiego przekładu, który najprawdopodobniej był starszy od wymienionych, stał się podstawą do opracowania tłumaczenia niemieckiego (VG). Powstało ono w drugiej połowie XV wieku i zachowało się w dwóch rękopisach i dwóch pierwodrukach (Norymberga 1477 i Augsburg 1481).

Na redakcji toskańsko-włoskiej opiera się prawdopodobnie również inny przekład łaciński (LA), różny od tekstów Pipina i LB, a reprezentowany przez pięć rękopisów.

Ten nowy przekład łaciński stał się z kolei wzorem dla innego tłumaczenia na dialekt toskański (VT), które znamy z jedynego rękopisu zawierającego także cenne dokumenty o działalności znakomitego żeglarza Ameriga Vespucciego (druga połowa XV i pierwsze lata VI wieku).

Wreszcie od tego samego egzemplarza wersji wenecko-włoskiej, od którego pochodzi redakcja toskańsko-włoska TB, wywodzi się poprzez kilka faz inna redakcja rękopiśmienna (VL; tzw. Codice Lucchesiniano) oraz druki wenecko-włoskiego tekstu (It; począwszy od roku 1496), z którymi jest blisko spokrewniona redakcja hiszpańska: jej autorem jest Rodriguez de Santaellia (drukowana w Sewilli w roku 1503 i Salamance w roku 1518).

Spośród przekładów opartych na wersji wenecko-włoskiej Opisania świata i przekładów tego dzieła w ogóle, redakcja łacińska Fr. Pipina (P) zdobyła sobie największe powodzenie. Dała ona początek nowej rodzinie tekstów dzieła Marca Polo, do której - prócz łacińskiego prototypu - należą również liczne bezpośrednie tłumaczenia na języki: francuski, portugalski, włoski, niemiecki, irlandzki i czeski, a którą reprezentują 64 rękopisy i starodruki.

Autorem redakcji łacińskiej jest członek znanego rodu bolońskiego, dominikanin Francesco Pipino (frater Franciscus Pipinus de Bononia), człowiek o dużych zainteresowaniach w dziedzinie historii, geografii i podróżnik. Wiadomości o jego życiu i działalności są bardzo skąpe; nie znamy dat jego urodzin i śmierci, ale nazwisko jego występuje często w dokumentach z lat 1272-1321: w roku 1295 był przełożonym konwentu dominikanów w Bolonii, a w roku 1321 odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej.

Redakcja łacińska Opisania świata nie jest jedynym dziełem Pipina. Spod jego pióra wyszła także kronika Franków (Chronicon), doprowadzona do roku 1314, przekład łaciński Dziejów podboju Ziemi Świętej Bernarda Le Trésoriera oraz krótki opis pielgrzymki, którą sam odbył.

Według Ramusia tłumaczenie Pipina miało powstać w roku 1320. Jednakże bardziej wiarogodne informacje na ten temat znajdujemy w dziełach samego Pipina i innych źródłach. Mianowicie pisząc o trzech Polo (w przedmowie do swojego przekładu Opisania świata; zob. s. LXXXVII-LXXXVIII), Pipino mówi o ojcu i stryju naszego podróżnika w czasie przeszłym, o Marcu zaś - w czasie teraźniejszym. Druga wypowiedź jest bardziej dokładna. Jest nią wzmianka o dokonaniu przekładu dzieła Marca Polo, zawarta we wspomnianej kronice (zob. wyżej), która - powtarzam - sięga do roku 1314. Skądinąd wiemy, że sprawa łacińskiego przekładu Opisania świata była przedmiotem narad jednej z dwóch kapituł generalnych zakonu kaznodziejskiego, które odbyły się w latach 1302 i 1315.

Na podstawie przytoczonych danych możemy przyjąć, że swoje tłumaczenie dzieła Marca Polo Pipino sporządził zapewne po śmierci Nicola i Maffea Polo, ale jeszcze za życia Marca, prawdopodobnie w latach 1302-1314.

Pipino określił swoje dzieło jako "prawdziwy i wierny przekład". Ze względu na zawartość jest on rzeczywiście wiernym odbiciem wersji wenecko-włoskiej. Toteż krótka charakterystyka tej wersji, którą przedstawiliśmy wyżej (s. XLIX), odnosi się również do niego.

Na większą samodzielność zdobył się Pipino w sprawach czysto zewnętrznych. Nie tylko inaczej podzielił całość dzieła Marca Polo, ale zmienił także jego styl. Tłumacząc ustępy, w których jest mowa o religiach innych niż chrześcijańskie oraz ich wyznawcach, Pipino nie zadowolił się powtórzeniem sprawozdawczego, niemal obiektywnego tonu opowiadania naszego podróżnika, lecz zabarwił go uczuciowo odpowiednio do swoich poglądów i stanowiska. Nie skąpił przeto pejoratywnych określeń islamowi, a zwłaszcza jego twórcy Muhammedowi (Mahometowi), innym religiom oraz ich wyznawcom, i w ogóle poganom. Od Pipina pochodzą także wstawki o religijnym charakterze w zdaniach, których treść jest pod tym względem zupełnie neutralna. Ponadto styl przekładu Pipina naśladuje bardzo często i w sposób widoczny styl opowieści biblijnych.

Redakcja łacińska Pipina jest ważnym dokumentem kultury średniowiecza. Dzięki językowi dzieło Marca Polo zyskało na powszechności, a autoryzacja duchowna nadała mu jakby oficjalny charakter. Opisanie świata staje się odtąd własnością ogółu: korzystają z niego duchowni i uczeni, a w bliskiej już przyszłości zaczną je studiować wielcy podróżnicy i odkrywcy.

Bardzo wymownym świadectwem powodzenia redakcji łacińskiej Opisania świata jest przede wszystkim duża liczba rękopisów tej redakcji; czas ich powstania zamyka się w granicach od pierwszej połowy XIV wieku do końca XV wieku. Mamy wiadomości o mniej więcej pięćdziesięciu siedmiu rękopisach, które należą do głównych i mniejszych bibliotek w Europie i Stanach Zjednoczonych. Nie brak ich również w zbiorach polskich: biblioteki - Jagiellońska, Muzeum im. Czartoryskich i Kórnicka - posiadają po jednym rękopisie; dwa rękopisy, należące do Biblioteki Narodowej w Warszawie i Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu, uległy zniszczeniu lub zaginęły w czasie ostatniej wojny.

O powodzeniu redakcji Pipina świadczą dalej liczne przekłady, starodruki i druki. Przekłady na języki: francuski, (wenecko-)włoski, iryjski, czeski i portugalski, są bezpośrednie i powstały, zanim jeszcze redakcja Pipina ukazała się w druku (koniec XV wieku i następnie 1532). Daty ich sporządzenia nie możemy sprecyzować, ale na pewno powstały one w ciągu XV wieku, ponieważ rękopisy lub druki, które je zawierają, pochodzą z okresu: połowa XV wieku - 1502. Inne tłumaczenia: niemieckie, kastylijskie, drugie francuskie, holenderskie, angielskie i drugie włoskie, są pośrednie i opierają się na tekście drukowanym. Niektóre przekłady mają znaczenie dla dziejów tekstu Marca Polo w ogóle, gdyż albo same są kompendiami redakcji Pipina (przekład na język iryjski), albo też pozwalają wnosić, że - prócz pełnej redakcji Pipina - istniało jeszcze jej kompendium (przekład na język czeski). Tłumaczenie portugalskie spełniło ważną funkcję pomocniczą w powstaniu redakcji S. Grynaeusa, ta zaś z kolei stanowiła podstawę tekstu włoskiego Ramusia.

Pierwsze wydanie redakcji Pipina ukazało się około roku 1485, prawdopodobnie w Antwerpii. Wydanie to roi się od błędów z winy wydawców i rękopisu.

Znacznie ważniejsze jest drugie wydanie, które ukazało się równocześnie w Bazylei i Paryżu w roku 1532, w słynnym zbiorze Novus orbis regionum ac insularum veteribus incognitarum. Novus orbis wyszedł pod nazwiskiem Symona Grynaeusa, ale w rzeczywistości jego autorem był Johannes Huttich. Huttich rozporządzał późnym rękopisem redakcji Pipina, niekompletnym i zniekształconym. Toteż oparł się głównie na przekładzie portugalskim, wprowadzając tu i ówdzie zmiany formalne, szczególnie stylistyczne.

Wydanie Grynaeusa i Hutticha cieszyło się dużym uznaniem. Liczne edycje dzieła Marca Polo, które ukazywały się w okresie od XVI do XVIII wieku, oraz różne przekłady opierają się bezpośrednio lub pośrednio na nim.

Najważniejszym przedstawicielem drugiej grupy kopii oryginalnej redakcji dzieła Marca Polo (zob. s. XXXIX) jest tekst łaciński Zelada (Z), nazwany tak od jednego z jego właścicieli, kardynała Francesca Xaveria Zelada (1717-1801), wybitnego znawcy literatury w XVIII wieku. Tekst ten śmiało można uznać za najcenniejszy ze wszystkich redakcji Opisania świata, ponieważ zawiera obfitość zupełnie nowych wiadomości. Tekst Zelada zachował się w dwóch rękopisach: pierwszy powstał w siedemdziesiątych latach XV wieku, drugi zaś jest wierną jego kopią wykonaną w końcu XVIII wieku.

Pierwszy, który podał krótką wiadomość o tekście Zelada, był Baldelli-Boni; za nim powtórzyli ją H. Yule i H. Cordier. Benedetto posługiwał się kopią z XVIII wieku, należącą do Biblioteca Ambrosiana w Mediolanie. Jej prototyp uchodził przez długi czas za zaginiony; odkryto go dopiero w roku 1932 w bibliotece kapituły w Toledo, w Hiszpanii.

Analiza tekstu Zelada i porównanie go z wersją francusko-włoską wykazują, że jest on bezpośrednią, dokładną łacińską wersją francusko-włoskiego prototypu. Świadczy o tym przede wszystkim styl naszego tekstu, który niemal niewolniczo naśladuje styl francusko-włoskiego oryginału. Kalki stylistyczne - jeżeli nie są sprzeczne z duchem języka łacińskiego - są zjawiskiem powszechnym; powtarzają się również te same wyrazy włoskie, które znamy z wersji francusko-włoskiej. Prototyp tekstu Zelada był starszy i poprawniejszy od tych kopii oryginalnej redakcji dzieła Marca Polo, które wcześniej (s. XLII) zaliczyliśmy do pierwszej grupy, a od których wywodzą się znane wersje Opisania świata. Wskazują na to bardziej poprawne formy nazw miejscowości i wyrazów wschodnich (Mogdaszo, Silindżu, braaman, awarium itd. zamiast Madeigaskar, Sindżu, abrajaman, awarian itd. innych wersji).

Prototyp ten był również znacznie pełniejszy. Tekst Zelada zawiera bowiem ponad dwieście ustępów różnych rozmiarów - niekiedy całkiem krótkich, a często bardzo długich - których nie znajdujemy w wersjach dotychczas poznanych; część z nich (około sześćdziesięciu) można wykryć jedynie w tekście Ramusia. Nie ulega wątpliwości, że istniały one w oryginalnej redakcji dzieła naszego podróżnika, lecz zostały opuszczone przez późniejszych kopistów może z powodu braku wiary w ich prawdziwość, skrupułów religijnych lub braku zainteresowania dla ich treści. Spośród nowości, którymi odznacza się jedynie tekst Zelada, na uwagę zasługują: wiadomości o Juguristanie, to jest kraju tureckich Ujgurów we wschodnim Turkiestanie (rozdz. LLX), ciekawe obserwacje o Chińczykach, wdzięku i skromności Chinek i o różnicy między Tatarami a mieszkańcami Chin (rozdz. CXXXV), zupełnie nowe szczegóły o manichejczykach w prowincji Fujian (we wschodniej części Chin; rozdz. CLVII), o dziewczętach poświęconych bóstwom w kraju Maabar (rozdz. CLXXV), o polowaniu na walenie w pobliżu wyspy Sokotra (rozdz. CXCI) oraz o zwyczajach na Rusi (rozdz. CCXX).

Pomimo wymienionych nowości tekst Zelada nie jest kompletny. Z obszernego prologu pozostało zaledwie kilka zdań. Także część rozdziałów (II-CXLVIII) została poważnie skrócona lub po prostu pominięta. Tu i ówdzie natykamy się na zdania, które są niezrozumiałe w danym kontekście, gdyż nie oddają związku logicznego, jaki cechuje utwór Marca Polo; dość często używa się zwrotu et cetera (i tak dalej). Wyliczone osobliwości oraz brak jakichkolwiek śladów uszkodzenia mechanicznego obu rękopisów tekstu Zelada nasuwają przypuszczenie, że pierwotna redakcja łacińska, sporządzona na podstawie integralnego tekstu Opisania świata, była znacznie obszerniejsza, ale została w tej części dotkliwie zredukowana. Taki stan pierwszych stu czterdziestu ośmiu rozdziałów rzuca się tym bardziej w oczy, że dalszy ciąg, to jest dwie trzecie całego dzieła Marca Polo, ukazuje się w rozmiarach nie tylko nie skróconych, ale nawet poważnie rozszerzonych. Nie jest przeto wykluczone, że kopista zamierzał dać jedynie krótki wyciąg pierwotnej redakcji i plan swój zrealizował w obrębie pierwszej części Opisania świata, ale im bardziej wczytywał się w to dzieło, tym bardziej ulegał jego urokowi i nie chciał uronić z niego najmniejszego szczegółu.

Tekst łaciński Zelada wydali w całości A.C. Moule i P. Pelliot (1938); wszystkie nowe ustępy, będące istotnym uzupełnieniem wersji francusko-włoskiej, opublikował również Benedetto.

Dowodów na istnienie kopii oryginalnej redakcji Opisania świata, poprawniejszych i pełniejszych od tych, od których się wywodzą wersje omówione wyżej, dostarczają - prócz wersji łacińskiej Zelada - jeszcze dwie zupełnie nowe wersje: wenecka (V) i łacińska (L). Obie różnią się od wersji francusko-włoskiej ("Tekstu geograficznego"), zwłaszcza w pisowni nazw i imion własnych, a za to mają wiele wspólnego z tekstem Zelada.

Wersję wenecką znamy z rękopisu pochodzącego z XV wieku i dokładnej jego kopii wykonanej w XVIII wieku. Rękopis jest uszkodzony i brak w nim ostatnich piętnastu rozdziałów Opisania świata. Osobliwości językowe zdają się wskazywać na to, że nieznany tłumacz opracował swój przekład na podstawie dwóch wzorów: francusko-włoskiego i łacińskiego. Jego dzieło nie jest bez zarzutu: pewne rozdziały zostały skrócone, a sam przekład jest mało staranny, tu i ówdzie nawet błędny; widocznie tłumacz nie znał dobrze języka wzorów i źle odczytywał poszczególne wyrazy.

Znaczenie wersji weneckiej wypływa z bliskiego pokrewieństwa z tekstem Zelada. Oto wykrywamy w niej osobliwości ortograficzne i stylistyczne, luki i nowości treściowe, które charakteryzują redakcję łacińską Zelada. Co się tyczy nowych ustępów, wersja wenecka jest nawet pełniejsza. Zawiera bowiem około trzydziestu dodatków, nieznanych tekstowi Zelada.

Równie ważna jest wersja łacińska. Jest to właściwie kompendium Opisania świata, i to jedno z lepszych. Ze względu na treść należy ono do tej samej rodziny co i dwie poprzednie wersje, ale ma więcej cech wspólnych z wersją wenecką. Znane są cztery rękopisy tego kompendium, które pochodzą z XIV wieku.

Wersja łacińska jest wiernym i inteligentnym streszczeniem dzieła Marca Polo, które uwzględnia również - naturalnie w należytych proporcjach - nową treść. Owa nowa treść jest identyczna albo z nowymi ustępami zarówno tekstu Zelada, jak i wersji weneckiej, albo z nowościami właściwymi jednej z tych dwóch redakcji.

Wyrazy i zwroty francuskie, które autor zachował w swoim kompendium w formie niezmienionej, zdradzają jego wzór. Była nim wersja francusko-włoska, bardzo bliska "Tekstu geograficznego", ale pełniejsza.

Na zakończenie przeglądu tekstów Opisania świata pochodzących od bardziej kompletnych i poprawniejszych kopii oryginalnej redakcji tego dzieła należy wspomnieć o bardzo niestarannej i swobodnej przeróbce weneckiej (VB), która jednak zawiera kilka nowych szczegółów, znanych jedynie tekstowi Zelada. Pełny tekst przeróbki weneckiej zachował się w rękopisie z XV wieku.

Przełomową datą w dziejach tekstu Opisania świata jest rok 1559. W tym bowiem roku oficyna drukarska Giuntich w Wenecji wydała drugi tom zbioru zatytułowanego Navigazioni e Viaggi. Do tomu tego weszło między innymi także Opisanie świata, które tak zalecono uwadze czytelników: Marco Polo gentilhuomo Venetiano, delle cose de' Tartari e dell'Indie Orientali con la vita et costumi di que'popoli, discrittione di que'paesi, et molte altre cose notabili et maravigliose: in tre libri descritti, non prima che hora cosi interi e copiosi pubblicati. Z notatki, jaką Tomasso Giunti opatrzył ten tom, i dedykacji samego autora zbioru dowiadujemy się, że był nim Gian Battista Ramusio (1488-1557), członek znanej rodziny, która wydała wielu intelektualistów, sam uczony geograf i sekretarz weneckiej Rady Dziesięciu. Drugi tom Navigazioni e Viaggi ukazał się w kilka lat po wydaniu pierwszego i trzeciego tomu (1550 i 1556), po śmierci Ramusia (10 lipca 1557) i po wielkim pożarze, który w listopadzie tego roku objął oficynę Giuntich i zniszczył wszystkie materiały przeznaczone do drugiego tomu z wyjątkiem tekstu Marca Polo.

Opisanie świata w wydaniu Ramusia (R) stanowiło widocznie ulubioną lekturę, skoro przedrukowywano je kilkakrotnie pod tym samym ogólnym tytułem Navigazioni e Viaggi w latach 1574, 1583 i 1606.

O źródłach swojej redakcji dzieła Marca Polo i sposobie jej opracowania Ramusio informuje nas parę razy w swojej dedykacyjnej przedmowie (Di M. Giovambattista Ramusio prefatione sopra il principio de libro del Mag. M. Marco Polo all'Eccellente M. Hieronimo Fracastoro). Interesujące fragmenty tej przedmowy przytaczamy niżej; winniśmy jednak dodać, że w późniejszych wydaniach usunięto z przedmowy to zdanie, w którym jest mowa o rękopisie Ghisich.

Widząc, że tak wiele szczegółów dotyczących tej części świata, o której pisał wymieniony Messer Marco, odkrywa się w naszej epoce, uznałem za słuszne wydać jego księgę na podstawie różnych egzemplarzy pisanych przed z górą dwustu laty, (według mnie) w formie doskonale poprawnej i na dużej przestrzeni znacznie wierniejszej od tej, którą się czytało dotychczas, a to, aby świat nie stracił tych owoców, jakie tak wielka pilność i wysiłki w obrębie tej szacownej nauki zdołały zebrać dla poznania ziem położonych na wschód i północo-wschód, a uznanych przez starożytnych pisarzy za ziemie nieznane.

(Hor veduto, che tante particolarita al tempo nostro di quella parte del mondo si scuoprono, della qual ha scritto il predetto messer Marco, cosa ragionevole h? giudicato, di far venir in luceil suo libro col mezzo di diversi esemplari scritti gia pi? di dugento anni (a mio giudizio) perfettamente corretto, et di gran lungo molto pi? fidele di quello, che fin hora si é letto, accio ch'il mondo non perdesse quel frutto, che de tanta diligentia & industria interno cosi honorata scientia, si pu? raccogliere: per la cognitione che si piglia della parte verso greco Levante, posta da gli antichi scrittori per terra incognita.)

Widziałem wiele razy i porównywałem z tym, co obecnie wydaję, jedną kopię tej księgi, napisaną pierwotnie po łacinie, nadzwyczajnie starą i może opartą na oryginale pochodzącym od samego Messer Marca; użyczył mi jej patrycjusz wenecki z Ca Ghisi, wielki mój przyjaciel, który miał ją u siebie i bardzo się z nią drożył.

(Una copia del qual libro, scritta la prima volte latinamente, di maravigllosa antichita, & forse copiata dallo originale di mano di esso messer Marco, molte volte ho veduta, & Incontrata con questa, che al presente mandiamo in luce, accomodatami da un gentilhuomo di questa Citta de Ca Ghisi molto mio amico, che l'haveva appresso di se, & la tenea molto chara.)

Znalazłszy dwie przedmowy do tej księgi, napisane po łacinie, jedną przez genueńskiego patrycjusza, wielkiego przyjaciela wymienionego Messer Marca... i drugą przez brata Franciszka Pipina z Bolonii... uznałem za wskazane przekazać je dla większego zadowolenia czytelników; razem wzięte, posłużą one pełniej za przedmowę do tej księgi.

(Et havendo trovato due proemii avanti questo libro, che furono gia composti in lingua latina, uno per quel gentilhuomo di Genova. molto amico del predetto M. Marco... & l'altro per un Frate Francesco Pipino Bolognese... non ho voluto lasciare di non rimettergli tutti due per maggior satiservattione, & contenzza dei Lettori: accioche uniti servino pi? abbondantemente in vece di prefatione del detto libro.)

Z przytoczonych słów dowiadujemy się, że Ramusio posługiwał się między innymi dwiema łacińskimi wersjami dzieła Marca Polo: przekładem Pipina i tekstem należącym do rodziny Ghisich. Ten tekst stanowi prawdziwą zagadkę: nie można go zidentyfikować z żadnym znanym rękopisem Opisania świata, a poszukiwania podejmowane dla odnalezienia go nie dały dotąd wyniku. Prawdopodobnie uległ on zniszczeniu podczas pożaru drukarni Giuntich w listopadzie roku 1557.

Ale równocześnie Ramusio stwierdza, że pracował na podstawie różnych egzemplarzy dzieła Marco Polo, pisanych przed ponad dwustu laty. Jakie teksty ma on na myśli?

Wnikliwe badania Benedetta dają na to pytanie odpowiedź. Podstawę opracowania ramuzjańskiego Marca Polo stanowiła wersja Pipina, prawdopodobnie według wydania Grynaeusa. Tekst Pipina uczony nasz uzupełnił danymi, których nie zna wersja francusko-włoska ("Tekst geograficzny"), a które występowały niewątpliwie we wspomnianym rękopisie Ghisi i występują w wersjach: Zelada (około sześćdziesięciu ustępów), weneckiej (V), kompendium łacińskim (L; ponad dwadzieścia ustępów) i przeróbce weneckiej (VB); co się tyczy wersji Zelada, Ramusio korzystał z innej, lepszej i pełniejszej jej kopii.

Taki wybór musiał naturalnie odbić się ujemnie na dziele Ramusia. Główną wadą naszego uczonego była nieznajomość realnej wartości różnych redakcji Opisania świata. Tak na przykład Ramusio zbytnio zaufał przekładowi Pipina oraz odniósł się niekrytycznie do przeróbki weneckiej (VB). W rezultacie nie wypełnił luk i nie poprawił błędów, które są typowe dla wersji Pipina, oraz powtórzył naiwne i rozwlekłe opowiadania przeróbki weneckiej. Wartość jego dzieła pomniejszają również: niedokładny miejscami przekład, swobodne - rzec by można artystyczne - wypracowanie niektórych epizodów i wreszcie jego własne dodatki, które mają za zadanie albo ożywić, albo objaśnić opowiadanie Marca Polo.

Jednakże wymienione usterki nie powinny przesłonić faktu, że dzieło Ramusia jest pierwszą próbą krytycznego opracowania Opisania świata, opartego na analizie znanej wówczas tradycji poliańskiej. Ale jest ono krytyczne dlatego, że jest lepsze od wydań, które już istniały, bo przecież nie daje ono integralnego i poprawnego tekstu dzieła Marca Polo.

Wydanie Ramusia zbierało pochwały i nagany. Niektórzy polianiści i uczeni, jak: G.E. Lessing, Baldelli-Boni, Pauthier i inni, mówią o niedocenianych lub zapomnianych zasługach Ramusia i przyznają pierwszeństwo Opisania świata ze względu na obfitość, lepszy podział, większy porządek i poprawność treści. Inni zaś, jak Murray, traktują naszego uczonego jak fałszerza, który pierwotny tekst dzieła Marca Polo wzbogacił wiadomościami zaczerpniętymi od późniejszych podróżników. Murray dopatruje się także sprzeczności w stosunku Marca Polo do wielkiego chana Kubilaja; według niego nasz podróżnik przedstawia go zwykle jako władcę ubóstwianego przez naród, natomiast w tych ustępach, które zawiera jedynie tekst Ramusia, Kubilaj jest despotą znienawidzonym przez naród. Murray opiera się tu na opowiadaniu o sprzysiężeniu Czenku (rozdz. LXXXV), które przecież zwracało się przeciwko Akmatowi.

Ten dość sumaryczny przegląd dziejów tekstu Opisania świata, który zresztą nie uwzględnia tradycji poliańskiej w Imago mundi Jacopa d'Acqui oraz pięciu innych redakcji (katalońskiej - K, francuskiej - K1, aragońskiej - K2, i włoskiej - MC), potwierdza to, co wcześniej (s. XLII) zostało powiedziane, a mianowicie, że żaden z dochowanych rękopisów i żaden ze znanych starodruków dzieła Marca Polo nie jest bezpośrednią, pełną i poprawną kopią redakcji oryginalnej tego dzieła. Wobec tego czy jest możliwa rekonstrukcja integralnego tekstu Opisania świata? Na to pytanie możemy odpowiedzieć twierdząco, dodając równocześnie, że praca tego rodzaju jest bardzo żmudna i wielofazowa. Jej wyniki nie będą jednak ostateczne, ponieważ odkrycie nowych rękopisów - z czym zawsze należy się liczyć - może je częściowo, a nawet całkiem zmienić. W obecnym stanie badań rekonstrukcję integralnego tekstu dzieła Marca Polo musimy oprzeć na wersji francusko-włoskiej ("Tekście geograficznym") i uzupełniać ją elementami niezaprzeczenie poliańskimi zachowanymi w innych wersjach. Rozumie się samo przez się, że tekst dzieła naszego podróżnika przedstawi się nam jako różnojęzyczna mozaika.

Realizacji tego zadania podjęli się Benedetto oraz Moule i Pelliot. Benedetto wydał w poprawnej formie wersję francusko-włoską, wszystkie zaś istotne odmiany i nieodzowne uzupełnienia według najważniejszych innych redakcji przeniósł do odsyłaczy. Dzięki temu jego wydanie nie ma wyglądu mozaiki językowej, ale jest może mniej przejrzyste.

Podobnie postąpili Moule i Pelliot. Przetłumaczyli na język angielski wersję francusko-włoską i uzupełnili ją elementami wydobytymi z wszystkich rękopisów i starodruków. Dla ułatwienia czytelnikowi orientacji zastosowali dwa typy znaków drukarskich: tekst podstawowy wydrukowali antykwą, uzupełnienia zaś - kursywą.