Podziękowania
Wielkim darem jest dla mnie wspomnienie o ludziach, którzy mnie ukształtowali i byli moimi przewodnikami podczas
osobistej i zawodowej podróży. Przede wszystkim o tych, których nie mogę
wymienić z nazwiska: o moich klientach, którzy pracowali ze mną
indywidualnie i grupowo, na żywo i online. Inspirują mnie nieprzerwanie
i pomagają lepiej wprowadzać w życie nauczane umiejętności.
Towarzyszenie im w drodze do uzdrowienia jest prawdziwym darem.
Wiele umiejętności z Programu Bezpiecznego Ucieleśniania (Becoming
Safely Embodied, BSE) powstało podczas mojego sześcioipółletniego pobytu
w jogowej aśramie. Przyjaciele z tamtego czasu ukształtowali całe moje
życie. W tym samym okresie mieszkała tam moja siostra Sheila; mam
szczęście mieć siostrę pełną prawdy, uczciwości i życzliwości. Thomas
Amelio (Shivanand) przedstawił mnie nauczycielom i zapoznał z ideami,
które przyniosły mi oświecenie. Anna Pool była przez lata kochającą
przyjaciółką. Pat Sarley zainspirowała mnie, by żyć świadomie.
Miałam szczęście uczyć się medytacji od niezwykłych ludzi. Siostra
Kieran Flynn (z zakonu Sióstr Miłosierdzia) była moją przewodniczką w miejscach cichego odosobnienia i podczas treningu duchowego. Michelle
McDonald Smith i Sharon Salzberg nauczyły mnie wielu zawiłości praktyki
mindfulness i koncentracji. Jean Klein, jogin Advaita, wskazał mi drogę
świadomości poprzez swoją naukę i obecność. Pod jego przewodnictwem sama
nauczyłam się bezpiecznego ucieleśniania. Twórca medytacji Jewel Heart
Gehlek Rimpoche ukształtował moje myślenie i pomógł mi rozwinąć moją
praktykę medytacyjną. Dan Brown wspierał moją praktykę mahamudra, a także dał mi solidne podstawy w kwestii teorii przywiązania, za co będę
mu wdzięczna na zawsze.
Miałam szczęście pracować w Trauma Center z Besselem van der Kolkiem,
jednym z największych wizjonerów w kwestii badania stresu pourazowego.
Wszyscy jesteśmy beneficjentami jego wkładu w tę dziedzinę. Bessel
zebrał zespół niezwykłych terapeutów, którzy stworzyli środowisko nauki
oparte na hojności i współpracy. Jodi Wigren, Sarah Stewart, Patti
Levin, Kevin Becker, Deborah Korn, Jodie Wigren, Deborah Rozelle,
Elizabeth Call, Richard Jacobs, Paula Morgan-Johnson i Joanne Pomodoro
miały ogromny wkład w budowanie tego zespołu. Janina Fisher była moją
mentorką, superwizorką i przyjaciółką. Książka ta zrodziła się z jej
wiary w skuteczność mojej techniki bezpiecznego ucieleśniania w pracy
grupowej, którą następnie rozwijałyśmy wspólnie. Mam u niej dług za jej
łagodne "szturchnięcia", bez których ta książka nigdy by nie powstała.
Jestem również wdzięczna za naukę w ramach modelu terapii
skoncentrowanej na systemie (Systems Centered Therapy) Yvonne Agazarian.
Michael White ze swoim podejściem terapeutycznym zwanym terapią
narracyjną wpłynął na mnie na wczesnym etapie. Nancy Napier pomogła mi w procesie konceptualizacji tej książki. Jestem niezwykle wdzięczna
Frankowi Corriganowi, Chrisowi Germerowi, Celii Grand, Rickowi
Hansonowi, Liz Hall, Joan Klagsbrun, Jeri Schroeder, Paulowi Gilbertowi,
Hannah Gilbert i całej społeczności związanej z nurtem terapii skupionej
na współczuciu. Na początku mojej pracy miałam też szczęście pracować z Pat Ogden w Sensorimotor Psychotherapy Institute.
Doceniam uważną redakcję tej książki autorstwa Patricka Faya, Courtney
Donelson i Sarah Greene z firmy Vocem. Chciałam się też zwrócić do
mojego partnera w pracy i w życiu Johna Volpe Rotondiego, który pomaga
mi przez cały czas: wypełniasz miłością każdą chwilę mojego życia.
Dziękuję!
Miałam szczęście uczyć się od utalentowanych i pełnych mądrości
nauczycieli. Wszystkie błędy, które znalazły się w tej książce, są po
prostu wynikiem mojej ciągłej walki z głębią zawartego w niej materiału.
Przedmowa
Doświadczenie traumy wpływa nie tylko na
nasz umysł, emocje i przekonania, ale także na ciało. W momencie
zagrożenia życia nasz "zwierzęcy umysł" wyprzedza przemyślane
podejmowanie decyzji, każąc nam uciekać, stapiać się z otoczeniem,
ukrywać się, odwzajemniać cios lub kulić się i czekać, aż wszystko minie
-?zależnie od tego, co najskuteczniej pomoże nam przetrwać. Całe dekady
po tym, jak umysł zdołał zrozumieć, że nic nam już nie grozi, ciało
wciąż reaguje, jakby znajdowało się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Codzienne bodźce, które bezpośrednio lub pośrednio przypominają o traumie, wyzwalają te same instynktowne reakcje cielesne, które
pozwoliły nam przeżyć. To, co kiedyś było reakcją na silny stres, stało
się teraz symptomem. Ciało, które użyło swoich zwierzęcych instynktów,
by negocjować z niebezpiecznym światem, wydaje się teraz raczej wrogiem
niż sojusznikiem. Jak na ironię, dokładnie te same reakcje, które
pomagają nam zachować integralność fizyczną i psychologiczną w momencie
zagrożenia, stają się symptomem postraumatycznego stresu po miesiącach
czy latach od traumatycznego wydarzenia Co gorsza, ciało i umysł osoby,
która przetrwała traumę, lepiej funkcjonują w sytuacji zagrożenia niż w warunkach spokojnych czy przyjemnych.
Dzięki postępowi technologicznemu, który pozwala nam badać reakcje mózgu
i układu nerwowego na bodźce, naukowcy zaobserwowali, że narracyjne
wspomnienia traumatycznych wydarzeń powiązane są z intensywnym
pobudzeniem autonomicznego układu nerwowego (van der Kolk & Fisler,
1995). Nawet "myślenie o myśleniu" o wspomnieniach często wystarczy, by
aktywować układ nerwowy -?jak gdyby zdarzenia rozgrywały się tu i teraz.
Próby radzenia sobie z historią traumy przy wykorzystaniu terapii
narracyjnej stają się często skomplikowane, kiedy opowiadanie historii
przywołuje intensywne reakcje, które zamiast rozwiązywać problem,
pogłębiają symptomy klienta.
Kiedy ocaleniec decyduje się na terapię grupową lub indywidualną,
neurobiologiczne i psychologiczne efekty działania hiperaktywnego układu
nerwowego i ukształtowanych przez traumę schematów emocjonalnych i przywiązania bywają często tak głęboko zakorzenione i nawykowe, że
subiektywnie odczuwane są już jako "to, kim jestem". Klient
zidentyfikował się z symptomem i nie potrafi już przypomnieć sobie ani
ubrać w słowa swojej historii: oto "ja". Ponadto rozwijają się inne
objawy, które stanowią próbę radzenia sobie z przytłaczającymi
doświadczeniami fizycznymi i emocjonalnymi: samookaleczanie i myśli
samobójcze, wstyd i niechęć do samego siebie, izolacja, samopoświęcenie,
rewiktymizacja czy uzależnienie. Wszystkie te schematy to różne sposoby
regulowania rozchwianego układu nerwowego: samookaleczanie i planowanie
samobójstwa wywołują wyrzut adrenaliny, który daje uczucie spokoju i kontroli; głodzenie się i przejadanie powodują otępienie; izolacja
pozwala na unikanie bodźców związanych z traumą; uzależnienia z kolei
powodują albo otępienie, albo podniecenie (albo kombinację obu tych
stanów).
W tradycyjnych modelach psychoterapeutycznych zakładano zawsze, że
opowiedzenie swojej historii i ponowne przeżycie uczuć związanych z trudnym doświadczeniem pomaga samoistnie wygasić te reakcje.
Doświadczenie kliniczne i aktualne badania neurobiologiczne mówią co
innego: ludzki umysł i układ nerwowy reagują na wspomnienie przeszłego
zagrożenia tak, jakby ono nie minęło, chyba że kora czołowa jest zdolna
rozróżnić rzeczywiste niebezpieczeństwo od jego wspomnienia. Żeby
"odczulić" czy przeobrazić traumatyczne wspomnienie, musimy zmienić
sposób, w jaki reaguje na nie umysł i ciało: przywrócić aktywność w płatach czołowych, która pozwoli inaczej interpretować symptomy lub
inaczej na nie reagować. Musimy przeciwdziałać reakcjom nawykowym,
zwracając na nie uwagę, ucząc o nich, wzywając do uważności i ciekawości, które zastąpią reaktywność, ustanawiając takie tempo badania
przeszłości, które pozwoli lepiej regulować autonomiczny układ nerwowy w procesie zdrowienia, a także wspierając rozwój nowych reakcji na
wyzwalacze czy wspomnienia, które zaczną rywalizować z reakcjami
nawykowymi. Musimy podać w wątpliwość subiektywną percepcję
straumatyzowanych klientów, wierzących, że ich symptomy to po prostu
"to, kim są".
Poznałam Deirdre Fay w 1998 roku w Trauma Center, klinice i centrum
badawczym, którego założycielem i dyrektorem był Bessel van der Kolk.
Deirdre została tam właśnie zatrudniona ze względu na wieloletnie
doświadczenie w praktyce jogi i mindfulness. W tamtym okresie badania
neurobiologiczne dotyczące traumy zaczęły wskazywać, że skuteczna
terapia nie może ignorować ciała, a w centrum potrzebny był specjalista,
który pomógłby w rozwijaniu tego nowego podejścia. Kiedy zaczęłam
wysyłać klientów do grup opartych na metodzie bezpiecznego ucieleśniania
Deirdre Fay, miałam nadzieję na rezultat, na który liczą wszyscy
terapeuci indywidualni: że moi klienci znajdą tam wsparcie i możliwość
uniwersalizacji swoich symptomów. Nie byłam gotowa na natychmiastowe,
gwałtowne zmiany w poziomie ich zaangażowania w terapię indywidualną.
Tydzień po tygodniu obserwowałam, jak klienci uczęszczający do grupy
Deidre czynią nieporównywalnie szybsze postępy od pozostałych. Klientka,
z którą prowadziłam niekończące się rozmowy o jej sytuacji rodzinnej,
nagle zrozumiała, na czym polega jej problem, po spotkaniu poświęconym
tematowi granic, podczas którego zastosowano podejście oparte na
doświadczeniu zamiast na wiedzy. Klient mający za sobą długą, bolesną
historię straty rodziców i rodzeństwa, niespodziewanie odnalazł
pocieszenie w grupie skupiającej się na temacie przynależności. Wciąż
opanowana przez gniew, niedojrzała klientka nabyła umiejętności, z których zaczęła korzystać, by regulować swoje stany emocjonalne, zamiast
w nich tonąć.
W kolejnych latach miałam szansę osobiście poznać technikę bezpiecznego
ucieleśniania jako współprowadząca w grupach Deirdre Fay. W rezultacie
nauczyłam się doceniać prostotę i kreatywność tego podejścia i zaczęłam
naciskać na Deirdre, by opublikowała swoje prace, tak by stały się
dostępne dla terapeutów i klientów na całym świecie. Z pozoru prosty
model zawiera podstawowe składniki programu leczenia traumy i rozbija je
na małe, realistyczne etapy. Praktyka uważnej obserwacji, na przykład,
jest niezbędna do walki z automatycznymi, niezamierzonymi,
instynktownymi reakcjami na wyzwalacze traumy. Świadome skupienie na
pielęgnowaniu poczucia przynależności może podważyć nawykowe
przekonania, takie jak "nie pasuję tu" czy "nie jestem dla nikogo
ważny". Rozwijanie umiejętności dystansowania się od przytłaczającego
doświadczenia, by zbadać jego elementy (myśli, uczucia i wrażenia
cielesne) jest konieczne, by nauczyć się modulowania aktywności
autonomicznego układu nerwowego. Odróżnianie faktów od uczuć i nauka
bycia "obecnym tu i teraz" pomagają w odróżnianiu przeszłości od
teraźniejszości. Klienci, którzy nie potrafią dokonywać tych rozróżnień,
przez całe dekady po traumatycznych doświadczeniach czują się wystawieni
na zagrożenie. Wreszcie, nauka świadomego wyboru nowych reakcji lub
świadomej zmiany perspektywy staje w kontrze do przekonania, że nic się
nigdy nie zmieni, że ocaleniec jest bezradny w obliczu aktywacji układu
nerwowego, przytłaczających emocji i przekonań, że jest wybrakowany i zniszczony. Wciąż pamiętam klientkę, której pesymizm i przekonanie o własnych i cudzych defektach zostały nagle odmienione dzięki temu, że
zgodziła się opowiedzieć tę samą historię z dwóch różnych perspektyw.
Pierwsza brzmiała tak, jak się spodziewałam: były w niej złość, gorycz,
beznadzieja i samotność. Druga historia podarowała jednak klientce
dostęp do świata pełnego możliwości; była to ta sama opowieść wygłoszona
w sposób afirmujący, czuły, emocjonalny, pełen wiary w człowieka. Gdyby
klientka nie wykonała tego ćwiczenia, wciąż spodziewałaby się po sobie
najgorszego, a terapeutka nadal słuchałaby wyłącznie najgorszej wersji
historii.
Dr Janina Fisher
Oakland, Kalifornia
Wprowadzenie do metody bezpiecznego ucieleśniania
Wprowadzenie do
Metody bezpiecznego ucieleśniania
W lustrze odbijała się ta sama osoba. Jak
zawsze. Ale tamten dzień, wiele dekad temu, był inny. Ćwiczyłam w siłowni -?zawsze to bardzo lubiłam. Jednak tamtego dnia spojrzałam w lustro i zrozumiałam: to jestem ja. To było przedziwne uczucie: zdać
sobie sprawę, że ktoś żyje w mojej skórze. Byłam przyzwyczajona do
ćwiczeń fizycznych, pracy nad siłą i elastycznością ciała, ale jakimś
cudem wciąż nie nawiązałam relacji z istotą znajdującą się wewnątrz
mnie.
Choć ciężko nad sobą pracowałam, zdałam sobie sprawę, że nie zamieszkuję
w pełni triady ciało-umysł-serce. Odkrycie to przyszło do mnie pod
koniec lat osiemdziesiątych, kiedy mieszkałam w aśramie, w której
praktykowano jogę, i kiedy akurat powróciła do mnie historia mojej
własnej traumy. Jednego dnia medytowałam, praktykowałam jogę, trenowałam
do triatlonu, a następnego nie byłam w stanie wstać z łóżka ani nauczać,
co dotąd przychodziło mi z łatwością. Jak to się stało, że najpierw
doświadczałam mojego ciała jako świątyni duszy... a potem znalazłam się w stanie chaosu, zagubienia i niemal ciągłego niepokoju? Chcąc znaleźć
odpowiedź na to pytanie, wróciłam do podstaw: połączyłam jogę, medytację
i świadomość bycia w ciele.
Niniejsza książka, która ma swoje korzenie w moim doświadczeniu,
rozwiniętym dzięki grupom prowadzonym przeze mnie na szpitalnych
oddziałach, w Trauma Center i w ramach prywatnej praktyki, stanowi wstęp
do tego podejścia.
Umiejętności bezpiecznego ucieleśniania (Becoming Safely Embodied, BSE)
powstały i rozwinęły się w ramach platformy integrującej praktykę
duchową i psychologię. Od czterdziestu lat praktykuję jogę i medytację,
zaś od trzydziestu pięciu wykładam i prowadzę psychoterapię -?m.in. w ramach gestalt, praktyki systemowej, terapii sensomotorycznej i modelu
wewnętrznych systemów rodzinnych. Moje doświadczenie w pracy z tymi
modelami, z których każdy w wyjątkowy sposób podchodzi do kwestii
zdrowia i jedności ciała i umysłu, było najważniejszym źródłem mojego
zdrowienia. Wszystkie te metody pomagają mi leczyć innych z traumy.
Podczas mojego kształcenia stosowałam te umiejętności i praktyki w pracy
z pacjentami cierpiącymi na zaburzenia dysocjacyjne w dużym szpitalu
klinicznym. Moi współpracownicy dowiedzieli się, że spędziłam wiele lat
na praktyce jogi i medytacji i wszyscy byli ciekawi, czy te
doświadczenia mogą się okazać pomocne. Wieczorami, kiedy moja zmiana
dobiegała końca, spędzałam czas z pacjentami oddziału i badałam, co im
pomaga. Wówczas nauczyłam się, jak "budować rusztowania" wokół różnych
koncepcji (Lyons-Ruth), tak by stały się łatwiej dostępne dla innych.
Jestem bardzo wdzięczna za tamten czas.
Rozwój umiejętności BSE obejmował również badania prowadzone wspólnie z innymi wieloletnimi praktykami jogi i medytacji. Po sześciu latach
spędzonych w aśramie zaciekawiło mnie, co przydarza się joginom, których
historie traumy rozpoczęły się w okresie, gdy brali oni udział w intensywnych praktykach duchowych. Zastanawiałam się, czy praktyki te
ułatwiają im przebywanie we własnym ciele. Czy posiadanie duchowej ramy
wspiera w zdrowieniu z traumy nawet wtedy, gdy cały ten proces jest
niezwykle trudny? A jeśli tak, to czy da się z powodzeniem połączyć
współczesne metody psychoterapeutyczne z głęboką, uzdrawiającą praktyką,
tak by powstała przystępna metoda wychodzenia z traumy?
Nauczanie i stosowanie wszystkiego, czego dowiedziałam się podczas tych
poszukiwań, stało się podstawą niniejszej książki. Ludzie medytujący od
wielu lat wielokrotnie powtarzali mi, że w procesie zdrowienia potrzebne
im były zarówno medytacja, jak i psychoterapia. Mnie to także dotyczy.
Mimo lat praktyki duchowej potrzebowałam solidnej terapii traumy, żeby
uspokoić moje wewnętrzne burze. Nieprzerwanie rozwijając własną praktykę
jogi i medytacji, odkryłam głęboką mądrość ciała/serca/umysłu, która
stanowiła remedium na uczucia rozpaczy i rezygnacji i pozwoliła mi
zwrócić się ku życiu w zgodzie ze sobą, pełnemu empatii i spokoju
umysłu.
Podczas pracy z klientami indywidualnymi odkryłam, że potrzebuję
sposobów, by pomóc ludziom w uporządkowaniu i zrozumieniu ich
zagmatwanego życia, czemu towarzyszyć miał także ich ciągły rozwój i rozkwit. Przychodzili oni na terapię jeden czy dwa razy w tygodniu, a przez pozostałe dwadzieścia trzy godziny tego dnia i w inne dni byli
sami. Wielokrotnie, gdy nasz wspólny czas dobiegał końca, wiedzieli, że
muszą wyjść, ale nie chcieli znów zostać sami. Te chwile nakłoniły mnie
do poszukiwania sposobów na wsparcie klientów podczas wszystkich tych
godzin pomiędzy sesjami terapii. Ludzie, którzy brali udział w grupach
BSE, mieli dobrych terapeutów. Ciężko z nimi pracowali. A jednak
potrzebowali czegoś więcej. Potrzebowali wsparcia w życiu pomiędzy
sesjami. To z tej potrzeby zrodziły się umiejętności bezpiecznego
ucieleśniania.
Przez lata pracy z ocaleńcami z traumy i osobami cierpiącymi z powodu
najróżniejszych problemów -?od dysocjacji po zranienia więzi, od
poczucia wstydu po przewlekły stres -?coraz silniej odczuwałam
wzruszenie, widząc, jak mocno, mimo rozpaczy, pragną poczuć się lepiej.
Bezpieczne ucieleśnianie stanowi ustrukturyzowaną, lecz elastyczną
metodę, która okazała się skuteczna zarówno w moim życiu prywatnym, jak
i zawodowym.
W niniejszej książce używam słowa "trauma" na określenie szerokiej gamy
wyzwań, z którymi mierzy się wielu z nas. Badania wykazały, że trudniej
jest nam radzić sobie z traumą, kiedy ignorujemy kryjące się za tymi
wyzwaniami zranienia więzi, ponieważ doświadczenie ciała nie idzie w parze z naszym rozumieniem tego, co się stało. Eugene Gendlin zapraszał
nas na "wewnętrzne doświadczenie" tego, co dzieje się w środku. Daniel
Stern pisał o "afektach witalnych" (vitality affects), zaś terapeuci
ciała tacy jak Susan Aposhyan mówią o "energii pulsacyjnej" (pulsatory
energy). Ludzie dotknięci traumą często błędnie odczytują swoje
wewnętrzne sygnały i boją się, co może się z nimi stać, gdy dopadnie ich
cierpienie.
Na przestrzeni lat, podczas pracy z ludźmi w różnych okolicznościach -?z klientami w różnym stopniu dotkniętymi PTSD czy zaburzeniami
dysocjacyjnymi -?raz po raz odkrywałam, że proste, praktyczne i konkretne umiejętności, jakich uczy BSE, pomagają im sobie radzić z wieloma ranami emocjonalnymi i psychologicznymi. Rozumiana możliwie
najszerzej metoda ta działa w przypadku wielu problemów -?od traumy po
dysocjację, od zranienia więzi po poczucie wstydu, przewlekły stres i tak dalej.
Przez dwadzieścia lat prowadzenia grup BSE na żywo i online byłam
świadkinią wytęsknionych przemian u tysięcy dotkniętych traumą ludzi,
którzy wreszcie zaczęli żyć pełnią życia. Niektórym może wystarczyć
samodzielne praktykowanie tych umiejętności, zdarza się jednak, że
konieczna jest indywidualna terapia. Fundamentalnie ważny jest tu
zaufany terapeuta, który zwraca uwagę na wiele warstw psychicznego
zdrowienia. Terapia indywidualna zapewnia przestrzeń i wspierające
okoliczności, które pozwalają uważnie wsłuchać się w siebie i wydobyć
to, co zranione i wyparte. W codziennym życiu często nie jest to
możliwe.
Wykształcenie struktury pozwalającej na zagłębianie się w zranione
miejsca, a następnie opuszczenie ich, sprawia, że proces zdrowienia
staje się łatwiejszy i bardziej zrównoważony. Przyjmowanie i akceptacja
różnych części nas samych i naszych doświadczeń, a także tworzenie
przestrzeni na "niewzruszony fundament" wymaga integracji wielu
dyscyplin.
Jak często powtarzam sobie i innym, nie ma jednej właściwej drogi. Na
szczęście nie ma też złej drogi. Musimy zdobywać kolejne umiejętności,
dostosowywać się do różnych okoliczności, korzystać z różnych narzędzi.
Mam nadzieję, że umiejętności BSE staną się jednym z nich i pomogą ci
żyć tak, jak tego pragniesz.
Poznawanie ich nie wymaga przyjęcia perspektywy duchowej. W każdym
przypadku stanowią one zaproszenie na spotkanie z tym, co wie ciało i do
czego tęskni serce.
Jako że uczę bezpiecznego ucieleśniania od dziesięcioleci i wykształciłam wielu profesjonalistów, czuję ogromną wdzięczność, widząc,
jak metoda BSE rozprzestrzenia się po świecie.
W ciągu ostatnich lat bardzo wiele osób dostrzegło, że umiejętności BSE
czynią ich wewnętrzny świat lepiej zrozumiałym i bardziej dostępnym, a praktykowanie tej metody pozwala na przeobrażenie dawnych, bolesnych
wzorców we wzbogacający, wzmacniający sposób życia.
Zanurz się. Spróbuj. Zobacz, co się zmienia. Coś się otworzy. Pozwól
sobie na zaskoczenie. Bezpieczne ucieleśnianie pomoże ci zyskać
świadomość tego, jak działa twoje wnętrze i co należy zmienić.
Nasze ciała są świątyniami duszy
Pradawne tradycje zachęcają nas, byśmy wejrzeli w ciało, które jest
schronieniem dla naszego serca i otwiera drzwi duszy. W jodze i innych
tradycjach duchowych ciało uważa się za świątynię duszy. Psychologia
jogi wskazuje, że istnieje wiele powłok bytu -?koshas -?które
zapewniają dostęp do różnych sposobów zdobywania wiedzy. Szkolenie,
jakie odebrałam w ramach różnych tradycji mistycznych, podkreśla
znaczenie serca i jego powłok zamkniętych w ciele.
Jest tu obietnica -?i zaproszenie dla nas. A jednak wielu ocaleńców nie
wyobraża sobie nawet, że ich ciało może być bezpieczne, a tym bardziej
święte, a tym samym odmawiają sobie doświadczania życia w sposób
bezpiecznie ucieleśniony. Ich świat wewnętrzny jest często chaotyczny i przerażający, a ciała stają się depozytariuszami strachu i bólu.
Ocaleniec z traumy opisuje swoje ciało nie jako świątynię, ale jako
zbezczeszczoną, wypaloną ziemię.
Nasze wyzwania obejmują: uzdrawianie naszych wewnętrznych światów,
zintegrowanie naszego wrodzonego dążenia do współczucia i szukania
możliwości, kierowanie się ciekawością, robienie kroków, które mają nas
prowadzić od poczucia zagrożenia i zagubienia ku życiu w swojej własnej
skórze i otwarcie się na mądrość, która naturalnie przez nas przepływa.
Bezpieczne ucieleśnianie przychodzi, kiedy łączymy nasz świat wewnętrzny
z zewnętrznym. Do tej integracji i osiągnięcia pełni prowadzą nas dwie
osie. Kiedy łączymy się z ludźmi, zdarzeniami i okolicznościami
zewnętrznymi, łączymy się z naszą osią poziomą. Nasze relacje z życiem
stanowią pomost między światem zewnętrznym a wewnętrznym. To powiązanie
łączy nas poprzez nasze ciała, zapewniając sposób na integrację z samymi
sobą.
Oś pionowa łączy naszą psychikę z ciałem zmysłowym -?z doświadczeniem
serca -?przez co otwiera drzwi do naszej wewnętrznej mądrości, a także
do relacji poprzez ziemię ze świętą ekspresją mądrości wrodzonej, i poprzez kanał ciała daje nam dostęp do świętej boskiej jedności. Gdy
spojrzeć z tej perspektywy, nasze serce jest połączeniem między tym, co
poziome, a tym, co pionowe.
W mojej praktyce zawodowej odkryłam, że warto nie tylko patrzeć na
klientów jako na jednostki, ale także dostarczać im dobrze zaplanowaną
metodę działania wraz z sugestiami, co powinni robić krok po kroku. W ciągu dnia czy tygodnia osoba cierpiąca z powodu traumy jest samotna i musi sobie radzić z chaosem wokół przez bardzo wiele godzin. Pisząc tę
książkę, chciałam pokazać ci, co zadziałało w przypadku pojedynczych
pacjentów i grup, by pomóc ci w bezpiecznym ucieleśnianiu. Ten poradnik
zawiera więc opis małych kroków, które pozwolą ci uchylić drzwi do
twojego wewnętrznego świata i zacząć odróżniać to, co dzieje się teraz,
od tego, co wydarzyło się w przeszłości. To pozwoli ci wsłuchać się w wewnętrzną mądrość, która doprowadzi cię do samego siebie.
System BSE jest zarówno mapą, jak i przewodnikiem. W niniejszej książce
znajdziesz dziewięć kluczowych umiejętności, które pomogą ci poczuć się
lepiej w twoim wewnętrznym świecie, pielęgnować ciało, które stanie się
bezpiecznym miejscem wypoczynku, refleksji i dobrostanu, i podjąć kroki,
dzięki którym stworzysz dla siebie upragnione życie zamiast tego, które
pisze dla ciebie twoja historia.
Jeśli podążasz własną drogą ku zdrowiu i chcesz wykorzystać te
umiejętności w głębszym wymiarze, istnieje wiele sposobności, by uczyć
się, wzrastać i rozkwitać z wykorzystaniem techniki bezpiecznego
ucieleśniania. Przez lata wielu ludzi dzieliło się ze mną opowieściami o tym, jak wzięło do rąk tę książkę i wybrało tylko jedno ćwiczenie, które
zmieniło wszystko. Wciąż słyszę o tym od osób, które ją czytały, wzięły
udział w kursie bezpiecznego ucieleśniania online lub dołączyły do
naszych grup.
Czy chcesz posłuchać inspirujących historii i zajrzeć do innych,
darmowych źródeł? Chciałam podzielić się nimi ze światem, więc...
stworzyłam specjalny dział ze źródłami online:
dfay.com/resources1.
Uwaga dotycząca pracy z klientami i grupami: Jeśli jesteś
profesjonalnym terapeutą czy doradcą i chcesz poznać umiejętności
bezpiecznego ucieleśniania w sposób pogłębiony, napisz, proszę, na adres
sup[email protected], żeby uzyskać więcej informacji o moich programach
certyfikacji zawodowej. Różnorodne darmowe materiały dla
profesjonalistów (w tym ulotki dla grup) i źródła pomocne na własnej
drodze do zdrowia znajdziesz na mojej stronie internetowej.
Praca grupowa może mieć szczególne znaczenie dla osób, które czują się
osamotnione albo uważają, że nikt nie zrozumie ich doświadczenia. W sieci bezpiecznego ucieleśniania ludzie odkrywają, że nie są sami, że
mogą uczyć się od innych i wspierać siebie nawzajem. Obserwowanie, jak
ludzie dzielą się swoimi doświadczeniami z grupą i zdają sobie sprawę,
że mają wpływ na proces zdrowienia drugiej osoby, daje dużą radość. To,
czego się nauczyli, okazuje się być darem dla innych i dla nich samych.
Poszczególne grupy stają się częścią większej sieci bezpiecznego
ucieleśniania i depozytariuszami bliskości, przynależności i mądrości
zbiorowej. Jestem wciąż pod ogromnym wrażeniem tego, jak na naszych
kursach, w grupach i podczas wyjazdów zbudowane zostało wewnętrzne
doświadczenie przynależności i bezpieczeństwa.
Zasady bezpiecznego ucieleśniania
Zanim szczegółowo przedstawię wszystkie
dziewięć umiejętności, chciałabym zapoznać cię z głównymi stojącymi za
nimi zasadami.
Praktyka. Kluczowe jest ćwiczenie się w tym, czego zamierzasz się
nauczyć. Dzięki praktyce oswoisz się z umiejętnościami BSE i łatwiej je
zapamiętasz. Wreszcie zmienią się w nowy, ucieleśniony nawyk i zaczyna
zastępować stare, dysfunkcyjne sposoby bycia. W każdym segmencie
dotyczącym poszczególnych umiejętności znajduje się element praktyki.
Jest szczególnie ważny, bo dzięki niemu się uczysz i zyskujesz dostęp do
własnej mądrości.
Dziennik i wspólnota. Pisanie dziennika umożliwia obserwowanie
zachodzących zmian i pozwala ci dostrzec, dlaczego w ogóle to robisz,
dzięki czemu wzmacniają się twoja odwaga i determinacja, dając ci
nadzieję i wsparcie na twojej drodze. Bardzo ważne jest także
znalezienie pozytywnej wspólnoty -?ludzi, którzy pomogą ci zmienić stare
schematy zachowania. Wiele osób odnajduje ją w kościele, na zajęciach
jogi czy w innych grupach treningowych albo podczas spotkań online.
Najważniejsze to trafić na towarzyszy, pośród których poczujesz się
bezpiecznie.
Uzdrawiające jest już samo wyjście z izolacji i odosobnienia.
Podczas lat spędzonych na dzieleniu się tymi umiejętnościami jednym z najbardziej inspirujących doświadczeń było dla mnie obserwowanie, jak
ludzie wsłuchują się w swoje serca i zaczynają ufać własnej wiedzy. To
dar wspólnej praktyki. Kiedy praktykujesz z innymi osobami o podobnej
historii, odkrywasz, że nikt nie jest sam. Doświadczasz braterstwa.
Członkowie grup, które prowadzę (online czy na żywo), uczą się od
siebie, a ich wiedza wspiera zdrowienie innych w ich gorszych i lepszych
chwilach. Kiedy kierujemy się silną, wspólną intencją, stajemy się
podtrzymującą się nawzajem i autentycznie ciekawą siebie nawzajem
społecznością. Oczywiście ciebie też zapraszamy! Jeśli potrzebujesz
więcej wsparcia, rozważ wstąpienie do Safely Embodied Learning Community
(SELC), która pomoże ci pogłębić twoją praktykę z pomocą podobnych ci
osób. Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak dołączyć do SELC, wejdź na
stronę: dfay.com/SELC.
Bezpieczeństwo rodzi się z obecności. Kluczem do zdrowienia jest
nauczenie się, jak żyć w chwili obecnej. Kiedy powraca do ciebie
przeszłość -?twoja trauma -?wpadasz w spiralę strachu, niepewności,
depresji i wstydu. Jedną z najważniejszych nauk płynących z bezpiecznego
ucieleśniania jest oddzielanie przeszłości od teraźniejszości.
Bezpieczeństwo możesz znaleźć tylko tu i teraz, w chwili obecnej. Kiedy
się w niej osadzisz, cały ciężar dawnych przeżyć i nieznana przyszłość
przestaną ci ciążyć. Zarządzanie życiem stanie się łatwiejsze. Kiedy
potrafisz zaufać sobie samemu i jesteśmy świadomy twoich zmieniających
się myśli, uczuć i wrażeń, otrzymujesz ciągły pozytywny feedback.
Praktyka medytacji zapewnia dwie fundamentalne umiejętności,
przydatne w poruszaniu się po swoim wewnętrznym świecie: uważność i koncentrację. Obie te umiejętności są szerzej opisane w rozdziale o medytacji. Uważność uczy patrzeć bez oceniania, zaś praktyka
koncentracji rozwija zdolność skupienia się na konkretnej sprawie. Jest
to szczególnie ważne dla osób, które przeżyły traumę.
Radzenie sobie z powracającymi wspomnieniami jest tego przykładem. Kiedy
uda ci się skupić na czymś w teraźniejszości (na przykład na oddychaniu
lub zmysłowym doświadczeniu patrzenia na coś lub dotykania czegoś), być
może będziesz umiał powstrzymać falę labilności emocjonalnej, kiedy
flashback wciągnie cię w doświadczenie dawnej traumy.
Wielu osobom ogromnie pomagają ramy duchowe. Nie sposób logicznie
wyjaśnić, czemu ludzie doświadczają na tym świecie tyle bólu i cierpienia. Uwzględnienie możliwości istnienia uniwersalnej siły może
pomóc okiełznać cierpienie i ustanowić dla niego kosmologiczne ramy.
Dostęp do czystych, mądrych, godnych zaufania wewnętrznych impulsów i intuicji może stanowić remedium na rozpacz i budować poczucie siły i nadziei.
Nie sposób zrobić tego źle. To kamień węgielny nowego podejścia,
mantra, którą powinieneś powtarzać w nieskończoność! Nie ma właściwego
sposobu. Nie ma też złej drogi. Uczysz się na "błędach", dzięki którym
rozwijasz się i umacniasz. Błędy są kluczowe... To gleba, na której rośnie
mądrość. Pomagają budować podejście oparte na współczuciu wobec siebie
samego. Coś się wydarzyło. Sprawy nie potoczyły się tak, jak byś chciał.
Przyjmowanie tych chwil z empatią pozwala rozwinąć wewnętrzny ekosystem,
pozwalający inaczej doświadczać życia. Błędy stają się mądrością.
Nie bój się eksperymentować, dostosowując kierunki i strategie do
własnych potrzeb. Nie ma tu skali ocen i nikt nie oczekuje, że zrobisz
coś "właściwie". Nie ma "złego wyniku". Są tylko poszukiwania. Rozwijaj
swoją ciekawość... zauważ, jak interesujący i wciągający jest twój
wewnętrzny świat. Jasne, są w nim ból i smutek. Ale jest w nim też
znacznie więcej. Kiedy skupiasz się tylko na tym, co złe i bolesne,
przegapiasz spokój, swobodę i iskrzącą się żywotność twojego
doświadczenia. Daj sobie szansę na to, by to, co się wydarza, zaskoczyło
cię i zachwyciło.
Użyj umiejętności BSE i sprawdź, co nastąpi. Z ciekawością otwieraj
drzwi do twojego wewnętrznego świata.
Proste, pomocne techniki oddechowe
Oddech pomaga regulować emocje. To dlatego
wielu ludzi nieświadomie go kontroluje. Kiedy coś nas szokuje, szybko
wdychamy powietrze lub zatrzymujemy je w płucach -?tak jakbyśmy
zatrzymywali czas, żeby zintegrować to, co się wydarzyło. Często jednak
niełatwo jest przyjąć wiadomość przybywającą do nas z zewnątrz lub
płynącą z naszego wnętrza. Zaczynamy wtedy reagować nawykowo i automatycznie.
W poszukiwaniach bardziej satysfakcjonujących sposobów bycia w ciele
istotną rolę odgrywa zaciekawienie. Kiedy jednak doświadczamy czegoś
nowego czy intensywnego, czasem zaślepia nas lęk przed nieznanym. Nauka
zachowania otwartości i ciekawości także w tych sytuacjach pozwala nam
zbadać, co się dzieje i czego możemy się nauczyć. Bez wątpienia pomaga w tym oddychanie.
Być może słyszałeś kiedyś sugestię, żeby oddychać głęboko. Bywa to
trudne, bo kiedy bierzemy pełne, głębokie oddechy, zakres i intensywność
naszych przeżyć mogą wzrosnąć -?a czasem tego właśnie pragniemy uniknąć!
Niektóre wzorce oddechowe służą uspokojeniu, inne dodaniu sobie energii.
Eksperymentuj z technikami oddechowymi i sprawdź, co się wydarzy.
Poniżej opisuję kilka spośród licznych sposobów na zaprzyjaźnienie się z oddechem, który przenika nasze ciało. Jeśli w którymkolwiek momencie
zrobi ci się nieprzyjemnie czy zacznie ci się kręcić w głowie, wróć do
normalnego oddechu i odpocznij kilka minut, zanim łagodnie powrócisz do
poszukiwań.
Łyczki oddechu: Głęboki oddech prowadzi do poruszenia wewnętrznej
energii ciała, więc jeśli nie chcesz zmieniać stanu twojego wnętrza,
lecz tylko dotlenić płuca, być może lepiej będzie brać malutkie oddechy.
Weź łyk, zamiast zalewać się powietrzem. Spokojnie je wydychaj.
Zatrzymaj się i sprawdź, co się stanie. Kiedy poczujesz gotowość, weź
kolejny oddech. Pamiętaj, że jeśli będziesz brać hausty powietrza bardzo
szybko, może dojść do hiperwentylacji. Tego nie chcemy! Rób kolejne małe
wdechy, skupiając się na tym, co dzieje się w twoim wnętrzu.
Oddech kontrolowany: Weź wdech, odliczając do pięciu. Niech twój
brzuch napełni się powietrzem. Potem powoli zrób wydech, znów odliczając
do pięciu. Uczestnicy grup BSE twierdzą, że to pomaga im się uspokoić;
niektórzy dzięki temu zasypiają. Badania wykazały, że kontrolowany
oddech łagodzi stres, niepokój, bezsenność, PTSD, depresję czy ADHD;
zwiększa uważność i wzmacnia układ odpornościowy. Lekarze Richard Brown
i Patricia Gerbarg piszą o tym w książce The Healing Power of Breath
(Uzdrawiająca siła oddechu). Kiedy świadomie zmieniamy sposób
oddychania, wysyłamy do mózgu sygnały, które regulują przywspółczulny
układ nerwowy, co spowalnia bicie serca i przemianę materii,
jednocześnie uspokajając układ współczulny, który powoduje wyrzut
hormonów stresu.
Kumbach: Jogini praktykują różne techniki oddechowe. Pranajama, czyli
"kontrolowanie" czy "uwalnianie" oddechu, to jeden z ośmiu członów jogi.
Kumbach to praktyka zatrzymywania oddechu podczas wdechu i wydechu.
Kiedy czujesz niepokój, spróbuj wstrzymać oddech na jedną czy dwie
sekundy. Następnie powoli, łagodnie wypuść powietrze i na chwilę
zatrzymaj się, zanim weźmiesz kolejny wdech. Pamiętaj, że zbyt wiele
powtórzeń może zintensyfikować twoje doświadczenie, zamiast cię
uspokoić. Zacznij od jednego cyklu wdechu i wydechu: oddychaj normalnie,
robiąc pauzy we wskazanych miejscach, i sprawdź, jak się z tym czujesz.
Jeśli wszystko jest w porządku, spróbuj raz jeszcze: wdech, wstrzymanie
oddechu, wydech, przerwa, kolejny wdech. Niektórzy wolą wstrzymywać
powietrze jedynie po wdechu, inni -?po wydechu. Sprawdź, co będzie
najlepsze dla ciebie.
Trzyczęściowy oddech: Wyobraź sobie, że całkowicie wypełnisz płuca
powietrzem. Zacznij od głębokiego, powolnego wdechu -?tak głębokiego,
aby twój brzuch się powiększył. Nie wymaga to siły, tylko otwarcia i zgody. Swobodnie wypuść powietrze. Kolejny wdech bierz tak długo, aż
poczujesz, że klatka piersiowa i brzuch się rozszerzają. Wypuść
powietrze. Za trzecim razem wpuść powietrze także w okolice obojczyków.
Spróbuj znowu, tym razem skupiając się na wydechu i odwracając
kolejność: najpierw zrób wydech z obojczyków, potem z klatki piersiowej,
wreszcie -?wypuść powietrze z okolic brzucha. Wyobraź sobie, że
opróżniasz szklankę. Praktykuj ten oddech przez kilka cykli.
Relaks ciała: Kiedy się denerwujemy, nasze mięśnie spinają się i kurczą. Uwolnienie napięcia pozwala nam pełniej się zrelaksować. Ofiarom
traumy relaks może się wydać niebezpieczny. Postaraj się rozluźniać,
kiedy jesteś w bezpiecznym miejscu i uważnie doświadczaj tego, co dzieje
się w danej chwili, zamiast się na to zamykać. Użyj oddechu, by skupić
się na "tu i teraz". W ten sposób nauczysz się obserwować swoje
doświadczenie zamiast się z nim utożsamiać. Nie spiesz się.
Rozpoznawanie wewnętrznego doświadczenia
Co zauważasz, kiedy skupiasz uwagę na swoim
wnętrzu?
Czego doświadczasz w tym momencie?
Co zauważasz najpierw? Myśli, uczucia, wrażenia cielesne?
Być może nie wiesz, że nie potrafisz jeszcze odróżniać jednego wrażenia
czy uczucia od drugiego. Z czasem nauczysz się różnicować wewnętrzne
stany. Teraz zauważ po prostu, co się dzieje, kiedy nie próbujesz
niczego zmieniać.
Często pomocne jest prowadzenie dziennika i notowanie swoich obserwacji.
Dziennik może być również zapisem twojej podróży ku zdrowieniu.
Żeby jeszcze bardziej spowolnić ten proces i nie pozwolić się
przytłoczyć, wypróbuj eksternalizację, dostrzeganie/nazywanie i dezidentyfikację.
Eksternalizacja
Często w naszym wnętrzu dzieje się tak dużo, że trudno zdefiniować każde
z tych doświadczeń. Pomóc może eksternalizacja tego, co cię przytłacza -
to znaczy wyobrażenie sobie, co czujesz, i projekcja tych wyobrażeń poza
siebie. Nadaj im nazwę, kształt albo charakter. Wejdź w dialog z tą
częścią siebie. Opisz lub narysuj ten aspekt twojego doświadczenia.
Dzięki temu możesz pozostać z nim w kontakcie, zamiast się w nim gubić.
Dostrzeganie i nazywanie
Nie zawsze jesteśmy świadomi tego, co się w nas dzieje. Kiedy, na
przykład, przechodzimy przez ulicę, bywamy tak zajęci naszym wewnętrznym
doświadczeniem, że nie zauważamy zmieniających się świateł, ludzi wokół
nas, zapachu jesiennych drzew czy lekkiego wiatru. Czasem po prostu się
wyłączamy. Praktykowanie świadomości otwiera nas na to, co w środku i na
zewnątrz. Spróbuj. Zauważ, co dzieje się wokół ciebie, ale nie daj się w to wplątać. Tylko dostrzeż, nazwij i uwolnij.
Dezidentyfikacja
Praktyka nazywania tego, co jest, pozwala nam bardziej świadomie
doświadczać, jednocześnie nie dając się pochłonąć przez to
doświadczenie. Dezidentyfikacja nieco się różni od dysocjacji. Kiedy
zachodzi dysocjacja, opuszczamy siebie; dezidentyfikacja przypomina nam,
że jesteśmy obecni, połączeni z naszym doświadczeniem, ale dajemy sobie
przestrzeń, żeby nie dać się przytłoczyć ani wyłączyć.
Dostrzeżenie swojej nieświadomości już jest zwycięstwem! Podkreślam to
bardzo mocno. Co z tego, że bujasz w obłokach albo obsesyjnie o czymś
myślisz -?teraz jest właściwy moment, by zacząć dostrzegać, co
"odfiltrowujesz" ze świadomości. Musisz tylko do niej wrócić.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki