Mowa wypowiedziana przez
Karola Marxa w Towarzystwie Demokratycznem w Brukseli dnia 9
Stycznia 1849 r.
Panowie, zniesienie praw zbożowych w Anglii jest największym
tryumfem, osiągniętym przez wolny handel w XIX w. We wszystkich
krajach, w których fabrykanci głoszą wolność handlu, mają oni
przedewszystkiem na względzie handel zbożem, lub wogóle materyjały
surowe. "Obłożenie zagranicznego ziarna cłem protekcyjnem jest
bezczelnością, jest to spekulowanie głodem narodu".
Tani chleb, wysoka płaca,
cheap food, high wages, oto jedyny cel, dla którego
wolnohandlowcy Anglii wydali milijony, a zapał ten zaraził już
współbraci ich ze stałego lądu.
Lecz dziwna rzecz! Lud, któremu za wszelką cenę chcą
dostarczyć tani chleb, okazuje się bardzo niewdzięcznym. W Anglii
tani chleb jest tak samo osławiony, jak we Francyi tani rząd. W
ludziach "pełnych poświęcenia", takich, jak Browing, Brigli et
consortes upatruje lud najzaciętszych swoich wrogów i
najbezwstydniejszych obłudników.
Każdemu wiadomo, że w Anglii walka między liberałami i
demokratami jest walką wolnohandlowców z Czartystami.
Przypatrzmy się tylko w jaki to sposób wolnohandlowcy
angielscy wykazywali ludowi swe dobre chęci, jakiemi byli przejęci.
Mówili oni do robotników: "Cło zbożowe jest podatkiem
obciążającym płacę robotniczą; ten podatek płacicie wy właścicielom
gruntów, tej średniowiecznej arystokracji; wasz opłakany stan jest
wynikiem drożyzny najniezbędniejszych artykułów spożywczych".
Robotnicy ze swej strony pytali się fabrykantów: "Tak się to
stało, że w przeciągu ostatnich 30-tu lat, kiedy nasz przemysł
doszedł do największego rozwoju, płaca nasza spadła, i to w daleko
większym stosunku, niż się podniosła cena na zboże?
Podatek jaki my podług waszego twierdzenia, płacimy
właścicielom gruntów wynosi na robotnika około trzech pensów
tygodniowo, przyczem płaca ręcznego tkacza w okresie 1815-1843 r. z
28 szylingów spadła na 5, a tkacza przy maszynie w ciągu okresu
1823 do 1843 r. z 20 szylingów na 8.
A przez ten cały czas podatek, jaki płaciliśmy właścicielom
gruntu nigdy nie przewyższał trzech pensów. Kiedy zaś w 1834 r.
chleb był nader tani, a interesa handlowe szły pomyślnie, coście
nam powiedzieli? Jeżeli jesteście nieszczęśliwi, wynika to z tąd,
że zawiele dzieci płodzicie, że wasze małżeństwo jest plodniejszem
od waszego rzemiosła.
Są to wasze własne słowa, któremiście do nas wtedy
przemawiali; poczęliście fabrykować nowe prawa dla biednych,
urządzać nowe domy robocze, owe bastylije proletaryjatu".
Na to odrzekli fabrykanci:
"Macie słuszność panowie robotnicy; odgrywa tu rolę nie
tylko cena zboża, ale także i konkurencyja ze strony rąk roboczych,
określająca poziom płacy.
Zważcie jednak na to, że ziemia nasza przedstawia tylko
skały i piaski. Nie myślcie przecież, żeby zboże można było hodować
w doniczkach! Gdybyśmy jednak zamiast marnotrawienia naszych
kapitałów i naszej pracy na nieurodzajnej glebie zajęli się
wyłącznie przemysłem, to cała Europa zwinęłaby wtedy swoje fabryki.
Anglija stałaby się jednem wielkiem fabrycznem miastem, a cała
Europa jej prowincyją rolniczą".
I kiedy fabrykant temi słowy przemawia do swych robotników,
zostaje on zagadnięty przez kramarza, który ot co powiada:
"Jeżeli zniesiemy prawa zbożowe to zniszczymy wprawdzie
rolnictwo, lecz przez to nie zmusimy jeszcze innych krajów do
poprzestania na naszych fabrykach i dozwinięcia swych własnych.
RESZTA TEKSTU DOSTĘPNA W PEŁNEJ WERSJI.