O prywatności w świecie nowych technologii. Asymetria przejrzystości - Aleksandra Binicewicz

Kup ebooka

25.00 zł
20.50 zł (20,50 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Na początku kwietnia 2018 roku senator Richard J. Durbin z Illinois zapytał przesłuchiwanego właśnie Marka Zuckerberga, twórcę Facebooka, czy nie zechciałby podać nazwy hotelu, w którym przebywał ostatniej nocy. Na sali znajdowało się kilkudziesięciu dziennikarzy i fotoreporterów, a transmisję z przesłuchania nadawano na żywo w telewizjach oraz Internecie. Świat przyglądał się i słuchał, a Zuckerberg odmówił: "...um... no" - prosty sprzeciw, jedno "nie" posłużyło za wystarczającą odpowiedź. Senator zainicjowaną przez siebie sytuacją chciał zaprezentować sedno problemu, z którym przyszło mu się mierzyć. Wyraził je w sformułowaniach: "prawo do prywatności" i "zrzekanie się go w imię łączenia ludzi na całym świecie"1.

W wypadku Facebooka, ale i innych technologicznych gigantów drugiej dekady XX wieku, jedno proste "nie" użytkownika wyrażone wobec tzw. polityki prywatności, za którą kryją się strategia biznesowa i stanowione prawo, oznacza przeważnie konieczność zrezygnowania z możliwości korzystania z danej usługi (mediów społecznościowych, zakupów online, aplikacji monitorującej liczbę postawionych w ciągu dnia kroków etc.). Nieco bardziej pesymistycznie usposobieni użytkownicy, a wśród nich także przedstawiciele mediów, odczuwają tym samym konieczność dokonania fundamentalnego - by tak rzec - wyboru, jaki staje przed osobą żyjącą u końca drugiej dekady obecnego stulecia: prywatność (kojarzona, lub nawet utożsamiana, z wolnością) lub korzystanie z nowych technologii (jako swoista niewola - oddanie się we władanie firm).

Pochodnymi tak rozumianego wyboru są jego odpowiedniki w relacji jednostki z różnego typu organizacjami, w tym także rządami: prywatność lub bezpieczeństwo (np. kontrole osobiste na lotniskach), przyjemność (np. gry i inne aplikacje na smartfonach), oszczędność czasu (np. płatność zbliżeniowa kartą kredytową), "bycie na bieżąco" oraz komunikacja ze znajomymi (np. media społecznościowe) etc.

Moja praca nad niniejszą książką przypadła na gorący czas debaty nad prywatnością w kontekście rozwoju nowych technologii: liczne skandale związane z wykorzystaniem danych użytkowników, w które zaangażowana jest firma Facebook, a przede wszystkim dyskutowana ingerencja za pośrednictwem tego medium w amerykańskie wybory prezydenckie w 2016 roku ujawniły, że prywatność nie jest reliktem przeszłości, o którym nikt nie pamięta wbrew medialnym doniesieniom o jej śmierci. W toczących się negocjacjach, w których udział biorą przedstawiciele władzy, biznesu, aktywiści, dziennikarze i teoretycy, trudno jednak odnaleźć wspólny grunt w postaci uzgodnionego rozumienia najważniejszych pojęć, w tym i tego kluczowego - prywatności. Zbyt często wyraża je słowo, któremu nadaje się znaczenie zdroworozsądkowe bez konieczności jego doprecyzowania.

W Polsce debata nad prywatnością nie rozpala szerokiej dyskusji. Czasem bywa dodatkiem do informacji głównego nurtu. Wprowadzone w 2018 roku europejskie rozporządzenie o ochronie danych osobowych (General Data Protection Regulation, polskie RODO) stało się powodem do licznych żartów i kpin z prawa do prywatności, kreując jego wypaczony, zgoła negatywny wizerunek. Wciąż też brakuje polskojęzycznych systematycznych opracowań i analiz poświęconych tematowi prywatności. Ostatnie lata szczególnie wzmacniają ten "trend braku", gdyż wielu badaczy przeniosło ciężar swoich rozważań z tematyki sfery prywatnej na intymną - obiecującą większą precyzję wysnuwanych refleksji.

Niniejsza książka przedkładana czytelnikowi to próba usystematyzowanego odniesienia się do zagadnienia prywatności. Próba o tyle szczególna, że mająca miejsce na gruncie kulturoznawczym, a nie prawniczym, który zdominował debatę nad poruszanymi powyżej zagadnieniami już dawno temu. Wartym odnotowania jest również zajmowane przeze mnie stanowisko, które nazywam okcydentalnym. Zdaję sobie sprawę, że moja praca dotyka zaledwie małego wycinka świata, który określam mianem "Zachód". Nie roszczę sobie pretensji do stworzenia ogólnoświatowej analizy prywatności w kontekście nowych technologii zgodnie z przekonaniem, że "cały świat to za dużo na jeden obraz", jak niegdyś poetycko wyraził się Jean-Luc Godard. Moje spojrzenie obejmuje zaledwie struktury demokratyczne, liberalne społeczeństwa zachodnie, szczególnie zaś społeczeństwo amerykańskie. W nim bowiem narodziła się technologia Internetu upowszechniona dzięki usłudze World Wide Web, stworzonej przez brytyjskiego inżyniera w latach dziewięćdziesiątych w Genewie, skąd rozlała się na cały świat.

Moim celem jest zatem systematyczna analiza kulturoznawcza pojęcia prywatności w kontekście rozwoju nowych technologii i upowszechnienia postawy ponowoczesności. Wątek przewodni dla moich refleksji stanowi próba zastanowienia się nad tym, czy słuszne jest twierdzenie, jakoby upowszechnienie postawy ponowoczesności wraz z równoległym rozwojem nowych technologii doprowadzało do asymetrii przejrzystości w relacji obywatela i biurokratycznego konglomeratu państwowo-korporacyjnego, której konsekwencją jest obecność quasi-kultury o charakterze hybrydowym.

Rzeczona analiza ma charakter kulturoznawczy ze względu na fakt przyjęcia przeze mnie szczególnego słownika. Składają się na niego pojęcia, które charakteryzuję w rozdziałach 4 i 5. Wśród nich znajdują się m.in.: postawy (nowoczesności oraz ponowoczesności), kultura (dystansu i mezaliansu), prywatność, asymetria przejrzystości czy quasi-kultura o charakterze hybrydowym. Służą one jako instrumentarium teoretyczne składające się na to, co nazywam modelem interpretacyjnym.

Pojęcia te osadzone są głęboko w kontekście tradycji myślowej oraz historii kultury zachodniego świata. W rozdziałach 3 i 4 sięgam do refleksji takich filozofów, jak: Immanuel Kant, Hannah Arendt, Michel Foucault czy współczesna poznańska filozofka - Anna Pałubicka. Jednocześnie w rozdziałach 1 i 3 skupiam się na historycznej narracji o przemianach rozgrywających się na Zachodzie w perspektywie długiego trwania (Fernand Braudel). Czynię to, by swoimi definicjami, w tym oczywiście rozumieniem prywatności, odnieść się do przeszłości i stwierdzić jej ważność, obecność i trwanie we współczesności rozumianej jako ostatnia znana nam i dostępna naszemu osobistemu doświadczeniu faza nowożytności, która związana jest z procesami globalizacyjnymi.

Jednocześnie zakładam, że kulturowy wymiar życia człowieka, z którym związana jest także tytułowa prywatność, jest nieredukowalny do innych poziomów - np. biologicznego. Oznacza to, że aby wyjaśnić ludzkie zachowania, konieczne jest sięgnięcie do wiedzy o kulturze. Innymi słowy, jest ona niezbędna do wyjaśnienia działań na mikro- (jednostkowym) oraz makro- (ponadjednostkowym) poziomie. Dzieje się tak, ponieważ postawy (które w proponowanym przeze mnie słowniku składają się na kulturę) determinują ludzkie działania (tak werbalne, jak i niewerbalne). Te zaś kształtują wspomnianą asymetrię przejrzystości. Namysł nad tym problemem wymaga zatem wspomnianego kulturoznawczego instrumentarium.

Bieg opowieści, która zawarta jest w pięciu kolejnych rozdziałach, najlepiej zobrazuje metafora człowieka pochylonego nad płótnem z wyrysowaną nań mapą. Postać ta spogląda na kształty układające się w dużych rozmiarów obraz, który wywołuje niemałą konsternację. Składa się na niego wiele połączonych ze sobą w różny sposób figur. Swoim spojrzeniem człowiek ten nie może wręcz ogarnąć całości, gdyż jej złożoność jest przytłaczająca. Chwyta zatem za lupę i nakierowuje ją na interesujący go fragment. Patrzy uważnie i delikatnie prześlizguje się wzrokiem po otoczeniu kształtu, przybliżając jednocześnie lupę do płótna. Gdy podnosi wzrok znad swojego narzędzia, patrzy gołym okiem na ów większy fragment tak, jakby widział go po raz pierwszy. Rozumie więcej i potrafi połączyć ze sobą poszczególne punkty, którym przyjrzał się już z bliska.

W rozdziale 1 pochylam się nad zagadnieniem globalizacji rozumianej jako szereg różnorodnych procesów, które za sprawą technologii czynią współczesny świat wielką siecią powiązań. Szczególną uwagę poświęcam próbom uczynienia możliwym globalnego nowego ładu po II wojnie światowej, co dokonuje się w cieniu zimnowojennego konfliktu dwóch supermocarstw: Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego. Próbuję także zrozumieć wyjątkowość współczesnych procesów globalizacyjnych, konfrontując je z transformacjami, którym ulegał świat już od starożytności za sprawą dalekomorskich podróży, nowożytnej rewolucji przemysłowej czy XIX-wiecznych innowacji technologicznych.

W rozdziale 2 pod lupą znajdują się kontrkulturowe ruchy młodzieży amerykańskiej z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, rewolucja komputerowa zapoczątkowana w ósmej dekadzie XX wieku oraz krótka historia Internetu zawarta w czasowych ramach drugiej połowy minionego stulecia, a będąca unikatowym splotem działań militarnych, akademickich i indywidualnego geniuszu. W tej części pracy tropię związki kontrkultury z rodzącą się branżą nowych technologii, upatrując w latach sześćdziesiątych początków upowszechniania się postawy ponowoczesności.

Z kolei w rozdziale 3 przenoszę swoje zainteresowanie z tematu nowych technologii na historię prywatności, a dokładniej: na historię prób redefinicji pojęcia prywatności w świecie Zachodu. Sięgam do dokonanej przez Hannah Arendt interpretacji pism Arystotelesa dotyczących rozróżnienia sfer na prywatną i publiczną, ale także do nowożytnych przemian zachodzących w Europie, a prowadzących do narodzin intymności jako swoistej autonomii myśli, w której Jürgen Habermas doszukuje się sedna, a Arendt substytutu prywatności, oraz odnoszę się do kategorii jawności proponowanej w filozoficznych pismach Immanuela Kanta, a w końcu także do transformacji pojęcia prywatności w świetle technologicznych innowacji XIX i początków XX wieku.

Dzięki nim dochodzę w rozdziale 4 do jurystycznych teorii, na gruncie których spotykają się technologie, społeczne przemiany oraz prywatność. Przywołanie różnych konceptualizacji prywatności w świetle prawa amerykańskiego i europejskiego, a także niezbywalnego prawa istoty ludzkiej prowadzi mnie w końcu do prezentacji własnego słownika związanego z tytułowymi zagadnieniami. Na proponowany przeze mnie model interpretacyjny składają się przede wszystkim pojęcia: prywatności, kultury (dystansu oraz mezaliansu), postaw nowoczesności i ponowoczesności. Ich rozumienie wyprowadzam z myślowej tradycji Zachodu, czerpiąc obficie z refleksji Michela Foucaulta oraz Anny Pałubickiej, a także z historii antropologicznej zachodnich przemian, prezentowanej w rozdziałach poprzednich. Sięgając w przeszłość, spoglądam na współczesność, by móc ją trafnie zinterpretować.

Przygotowane w rozdziale 4 instrumentarium teoretyczne wykorzystuję w ostatnich partiach mojej refleksji. Odnoszę się w nich do asymetrii przejrzystości w relacji jednostki oraz biurokratycznego konglomeratu państwowo-korporacyjnego. Wyjaśniam poszczególne pojęcia, po czym prezentuję działania osób oraz rzeczonego konglomeratu, które kategoryzuję pod postacią trzech iluzji: wyboru, przestrzeni publicznej oraz równości, sięgając po ich liczne ilustracje pochodzące z doniesień medialnych XXI wieku. Na koniec pokazuję, w jaki sposób działania te prowadzą do zaistnienia quasi-kultury o charakterze hybrydowym oraz jakie zagrożenia są z nią związane. Nie pomijam przy tym prezentacji możliwych do podjęcia czynności, które są w stanie zredukować siłę oddziaływania i pogłębiania tego semiukładu w obrazie współczesności.

Odkładając przywołaną powyżej metaforyczną lupę na bok, a tym samym przywracając całościowe spojrzenie bez obciążania go wysiłkiem nadmiernego przybliżenia, czytelnik, mam nadzieję, dostrzeże dotąd niewidoczne powiązania technologii, kultury, prywatności i panowania nad nią za pomocą mechanizmu kontroli przejrzystości. Czyniąc to, bardziej świadomie będzie mógł podjąć codzienne, z pozoru niewiele znaczące decyzje (jak korzystanie z danej usługi czy strony internetowej) w zakresie problemu, który wyraził Richard J. Durbin w rozmowie z Zuckerbergiem.

1 Making the world more open and connected to motto firmy Facebook w 2018 roku.

Rozdział 1

Procesy globalizacyjne współczesnego świata

Join the world-wide movement against globalization.

Hasło z plakatu niesionego przez protestanta w Seattle

Procesy globalizacyjne oraz ideologiczno-militarny konflikt zimnowojenny stanowią istotne zaplecze teoretyczno-historyczne dla rozważań nad rozwojem nowych technologii na Zachodzie. Celem tej części kreślonej przeze mnie opowieści jest zwrócenie uwagi na rozległą panoramę przemian zachodzących w drugiej połowie XX wieku ze szczególnym uwzględnieniem sporu o światową dominację pomiędzy Związkiem Radzieckim a Stanami Zjednoczonymi.

Świat po II wojnie światowej przypominał rozsypaną układankę. Z puzzli, które pozostały, nie dało się już poskładać dawnego krajobrazu międzynarodowej areny społeczno-politycznej. Należało zatem stworzyć nowy porządek, korzystając z dostępnych środków, dyplomacji starych mocarstw, ale mając też na uwadze nowe trudności i zatargi nie tak zamierzchłe, jakby się zdawało. Dopiero dziś dostrzec można zarysy układanego wówczas obrazu, choć trudno uniknąć konstatacji, że jest to nadal, posiłkując się analogią zaczerpniętą z teorii zarządzania, produkcja w toku.

1.1. Zimna wojna czy gorący pokój - źródła konfliktu

Stwierdzenie, czy drugiej połowie XX wieku bliżej do zimnej wojny czy raczej gorącego pokoju, podobnie jak określenie dat rozpoczęcia i zakończenia tego konfliktu1, jest trudne. W wypadku terminu "zimna wojna" należy przyjąć, że zwykle chodzi o pewien układ sił zapoczątkowany i trwający pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim na arenie międzynarodowej w II połowie XX wieku. Stan ten dotyczył wielu obszarów życia, w tym także codziennego, na co wskazują propozycje definicyjne:

Otwarta, lecz ograniczona rywalizacja, która rozwinęła się po II wojnie światowej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim oraz ich sojusznikami. Zimna wojna była prowadzona na frontach: politycznym, ekonomicznym oraz propagandowym, z ograniczonym wykorzystaniem broni2.

"Zimna wojna", która w drugiej połowie XX wieku wielokrotnie mogła przeistoczyć się w "wojnę gorącą", oznaczała równowagę strachu, wzajemne szachowanie się i blokowanie supermocarstw. Sankcjonowała ona podział świata na demokracje zachodnie i zniewoloną przez komunizm Europę Środkową i Wschodnią3.

"The Cold War", "Der Kalte Krieg", "Chołodnaja wojna", "La guerre froide" - wszystkie te określenia oznaczają w różnych językach zjawisko, które po polsku zwykliśmy nazywać zimną wojną. (...) Oba państwa [Stany Zjednoczone oraz Związek Radziecki - przyp. A. B.] stworzyły też na następne kilkadziesiąt lat dwubiegunowy układ świata. Rywalizacja ideologiczna, polityczna, militarna, gospodarcza, kulturalna, sportowa itd. między obydwoma supermocarstwami i państwami pozostającymi w ich orbicie to właśnie była owa zimna wojna (w odróżnieniu od tej prawdziwej, gorącej)4.

Przyczyn zimnowojennego konfliktu należy doszukiwać się już podczas działań okresu II wojny światowej, a tak naprawdę, jak sugeruje się w literaturze, jeszcze wcześniej. Historia rosyjsko-amerykańskich stosunków nie zaczyna się bowiem wraz z zimną wojną. Oba supermocarstwa, Stany Zjednoczone i Związek Radziecki, nie stały się globalnymi potęgami w przeciągu jednego dnia, ani nawet roku. Dopóki jednak świat był tak wielki, że państwa te mogły rozwijać się i poszerzać swoje terytoria bez wchodzenia sobie w drogę5, dopóty strach przed konfrontacją wśród ich obywateli nie istniał. Jak ujął to trafnie John Lewis Gaddis: "świat był jeszcze na tyle wielki, by imperia mogły rozwijać się bezkolizyjnie"6 - a miał na myśli wiek XIX. Dla kogoś, kto dostrzegał jednak możliwą trajektorię rozwoju obu mocarstw, sprawa ewentualnej kolizji wydawała się nieunikniona. O obu krajach w 1835 roku młody Francuz, Alexis de Tocqueville, pisał:

Żyją dzisiaj na ziemi dwa wielkie narody, które - choć odmienne były ich początki - zdają się zmierzać ku jednym celom. Są to Rosjanie i Angloamerykanie. Oba rozwinęły się niepostrzeżenie i podczas gdy uwaga świata zaprzątnięta była czym innym, nagle znalazły się w pierwszym szeregu narodów. Ludzkość dowiedziała się o ich narodzinach niemal w tej samej chwili, w której dowiedziała się o ich potędze. Rzec by można, że wszystkie inne narody osiągnęły już to, co miały osiągnąć, podczas gdy te dwa ciągle pną się w górę. Wszystkie inne narody zatrzymały się już w miejscu lub rozwijają się z największym wysiłkiem - one zaś lekko i pospiesznie kroczą ku potędze, której granic umysł ludzki nie potrafi przewidzieć. Ich punkty wyjścia są różne i odmienne są ich drogi, lecz na mocy tajemnych planów Opatrzności zdają się powołani do tego, by kiedyś w rękach każdego z nich znalazły się losy połowy świata7.

Dopóki demokratyczne Stany Zjednoczone i carska Rosja dzieliły tysiące trudnych do pokonania kilometrów, dopóty sytuacja dyplomatyczna pomiędzy nimi nie była napięta. Rządzący obu tych państw potrafili nawet ze sobą współpracować, gdy zachodziła taka konieczność8. I choć na długi czas oba państwa odcięły się od zewnętrznych spraw świata, pogrążając się w porządkowaniu wewnętrznej sytuacji kraju, czyli decydując się na swego rodzaju izolacjonizm (zwłaszcza względem potężnej i wiodącej prym w ówczesnym świecie Europy), ich starcie zdawało się niektórym, jak choćby wspomnianemu Tocqueville'owi, nieuniknione. Dodać zapewne należy: zwłaszcza na polu politycznej wizji zarządzania państwem. W XIX wieku kraje te znalazły się bowiem na dwu przeciwległych biegunach, z których pierwszy charakteryzowano pojęciem "demokracja", a drugi - "autorytaryzm":

W czasach, kiedy pisał [Tocqueville - przyp. A. B.], Stany Zjednoczone i Rosja zajmowały rozległe przestrzenie słabo zaludnionych, lecz bogatych w surowce kontynentów. Każdy z tych krajów miał wysoki wskaźnik urodzeń, a co za tym idzie - potencjalne możliwości gwałtownego rozwoju. Każdy rozszerzał stopniowo swój stan posiadania, nie napotykając po drodze rywali, którzy mogliby powstrzymać proces ekspansji. Na tym jednak kończyły się podobieństwa. Już wówczas, w 1835 roku, Stany Zjednoczone były najbardziej demokratycznym państwem świata, natomiast imperium rosyjskie mogło uchodzić za najbardziej jaskrawy przykład autokratycznej monarchii9.

Światopoglądowa rywalizacja Wschodu i Zachodu rozpoczęła się, choć jeszcze niewyrażona wprost i nienazwana żadnym terminem, wtedy, gdy prezydent Stanów Zjednoczonych Thomas Woodrow Wilson w roku 1918 wygłaszał przed Kongresem swoje słynne przemówienie, zawierające czternastopunktowy program zapewnienia pokoju w powojennym świecie. Wilson toczył już wówczas dwie wojny, jedną przeciw Cesarstwu Niemieckiemu (dodać zapewne można: gorącą) oraz drugą - słowną - skierowaną przeciw bolszewickiej Rosji (dziś powiedzieć można: zimną):

Oznaczało to początek wojny idei - rywalizacji między wizjami - która miała trwać przez pozostałą część pierwszej wojny światowej, lata międzywojenne, drugą wojnę światową oraz większą część zimnej wojny10.

Tak zarysowany konflikt amerykańsko-rosyjski początek swój bierze w starciu Wilsona z Leninem11 - jego konsekwencje rozlały się na niemal cały XX wiek, aż do początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy to dwóch innych przywódców - George Bush i Michaił Gorbaczow - tym razem uścisnęło sobie dłonie. Czas pomiędzy rządami obu par liderów wypełniła zimna wojna idei.

1.2. W poszukiwaniu nowego ładu świata

Działania zbrojne II wojny światowej pomyślnie opuściły dwa alianckie państwa: Stany Zjednoczone oraz Związek Radziecki12. Oba jednak opłaciły swój militarny sukces niejednakowymi kosztami. Pierwsze z nich, prowadząc wojnę na dwóch frontach, na Pacyfiku z Japonią oraz na froncie europejskim z Niemcami, straciło łącznie blisko trzysta tysięcy obywateli biorących udział w walkach toczących się na polach bitewnych. Amerykańska gospodarka, w tym produkcja nakierowana na cele militarne i regularne dostawy broni do Europy zapewniła Stanom Zjednoczonym po wojnie prosperity, a dzięki temu kraj ten stać było na realną materialną pomoc europejskiemu kontynentowi zdewastowanemu przez zbrojne interwencje i trawionemu przez głód. USA było jedynym państwem, które po drugiej wojnie światowej, oraz za sprawą owej wojny, stało się bogatsze niż przed nią13 i niemal podwoiło swój narodowy produkt brutto (PNB)14.

Z kolei Związek Radziecki po niemieckiej agresji z 1941 roku znalazł się w centrum kontynentalnego konfliktu. Pomimo strat w ludności cywilnej i wojskowej15 sowiecka Rosja wiodła prym nad komunistyczną częścią powojennego świata. Jedna trzecia globu znajdowała się w objęciach komunizmu16. Armia Czerwona była największą potęgą militarną na planecie, a obszar wpływów radzieckiej Rosji sięgał aż po Berlin.

Dwa mocarstwa, Stany Zjednoczone i Związek Radziecki, zapoczątkowały po II wojnie światowej nowy ład. Porządek w istocie polegał na podzieleniu globu na dwa wrogie obozy. Świat był odtąd światem podwójnym, w którym z czasem symboliczna żelazna kurtyna wyznaczała granicę pomiędzy dwoma rzeczywistościami w stanie zimnej wojny17, będącej konsekwencją jeszcze przedwojennych polityk i wizji, którym nigdy nie było dane spotkać się w pół drogi, gdyż same stanowiły przeciwległe sobie bieguny.

Świat powoli zaczynał wieść podwójne życie we wspomnianym układzie. Paradoksalnie symbolem równowagi na podzielonej planecie stała się zagrażająca jej istnieniu bomba atomowa, a później superbomba, czyli bomba termojądrowa lub wodorowa - ponad tysiąc razy potężniejsza aniżeli broń, która zdewastowała miasta Japonii18. Jej pierwsza udana detonacja przez Stany Zjednoczone w 1952 roku sprawiła, że z powierzchni ziemi zniknęła cała wyspa położona na Pacyfiku19.

1.3. Widmo atomowej anihilacji

Tragedia Hiroszimy i Nagasaki z 1945 roku była początkiem nuklearnej równowagi globu. Wkrótce po tych katastrofalnych wydarzeniach Stalin rozpoczął radziecki program budowy bomby atomowej nakładami, które niemal dosłownie wysysały życie z obywateli Związku Radzieckiego. Już 29 sierpnia 1949 roku ZSRR dysponował własną bombą gotową do użycia20.

Wykorzystanie broni o tak niszczycielskiej mocy budziło strach po obu stronach żelaznej kurtyny, choć następujący po sobie przywódcy (prezydenci Stanów Zjednoczonych: Harry Truman, Dwight David Eisenhower, John Fitzgerald Kennedy i następni; oraz będący u władzy komuniści, począwszy od samego Józefa Stalina, przez Nikitę Chruszczowa, po Michaiła Gorbaczowa) nie przyznawali się do tego wprost przed swoimi oponentami z drugiego końca świata, wpadając tym samym w błędne koło nieufności określane mianem dylematu bezpieczeństwa, czyli

sytuacj[ę], kiedy pewne państwo podejmuje działania, by zwiększyć swoje bezpieczeństwo, lecz pogarsza tym samym bezpieczeństwo jednego lub większej liczby innych państw, te z kolei usiłują naprawić sytuację, wprowadzając środki, które pogarszają bezpieczeństwo państwa pierwszego. Wynikiem jest rozkręcająca się spirala nieufności, z której trudno jest się wyrwać nawet najbardziej dalekowzrocznym i mającym najlepsze intencje przywódcom - ich podejrzenia stają się samospełniającą się przepowiednią21.

Przywołany w powyższym cytacie stan charakteryzował stosunki pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim podczas całej zimnej wojny. Kluczem była nieufność, a relacja oparta na niej gwarantowała mniej lub bardziej stabilny pokój. Winston Churchill nazwał tę rzeczywistość, trafnie i niemal poetycko, jak przystało na laureata literackiej Nagrody Nobla, "równowagą zagłady". Z czasem bowiem coraz klarowniejsza stawała się konstatacja (zarówno na Kremlu, jak i w Waszyngtonie), że zwycięstwo jednego obozu okupione będzie unicestwieniem drugiego, a zatem wysoce prawdopodobne, że kolejna wojna położy kres życiu na Ziemi. Świadomość tego stanu rzeczy sprawiła, że wyścig zbrojeń, który często w wiedzy potocznej stanowi synonim zimnej wojny, stał się sposobem na uniknięcie wojny gorącej. Po raz pierwszy w historii ludzkości produkcja broni służyła nie jej wykorzystaniu i zadaniu śmiercionośnego ciosu, a przeciwnie - by zapobiec walce. Wojna, jak chciał klasyk teorii militariów, pruski generał Carl von Clausewitz, prawdziwie stawała się narzędziem do kontynuacji polityki22.

I tak też kolejni światowi przywódcy, z mniejszą lub większą sprawnością, żonglowali nuklearnym argumentem, by czasem uzgadniać coś wspólnie (jak w wypadku negocjacji dotyczących zaniechania zbrojeń lub ich ograniczenia czy też ustalenia reguł prowadzenia ewentualnej wojny w świecie atomowych technologii), a czasem zmierzali w stronę konfliktu (jak w mrożącym krew w żyłach globalnej społeczności kryzysie kubańskim z początku lat sześćdziesiątych).

Widmo anihilacji odcisnęło swoje piętno w międzynarodowej polityce drugiej połowy XX wieku (a właściwie tę politykę w dużej mierze ukonstytuowało), ale także w życiu codziennym obywateli dwóch światów: komunistycznego Wschodu i antykomunistycznego Zachodu. Groźba zagłady ludzkości prowokowała otwarte strajki i protesty na ulicach miast europejskich i amerykańskich. Swoją obecność zaznaczyła także w sztuce, o czym poświadczyć mogą przykłady z kinematografii, takie jak Doktor Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę Stanleya Kubricka z 1964 roku, zakazany przez BBC film The War Game Petera Watkinsa z 1966 roku czy w końcu Threads w reżyserii Micka Jacksona z 1984. Wszystkie te obrazy roztaczały wizję nuklearnej zagłady, która była czasem, tak jak w wypadku kryzysu kubańskiego, niemal o przysłowiowy włos od wydarzenia się. A że odczuwali to także przywódcy światowych mocarstw, pomiędzy Kremlem i Waszyngtonem zainstalowano specjalną bezpośrednią "gorącą linię" do telefonicznych rozmów, które mogły zaważyć o przyszłości świata.

Nic więc dziwnego, że militarne projekty dotyczące rozwoju nuklearnej technologii, takie jak Manhattan, testy broni nowej generacji na morzach i w przestrzeni powietrznej23, badania prowadzone w ukryciu przed światem, ale i przed własnymi obywatelami, horrendalne sumy wydawane na zbrojenia i systemy obronne rozmieszczane na całym globie, a w końcu także pomoc wysyłana do najdalszych zakątków świata w celu prowadzenia działań zbrojnych (jak te w Azji, które podzieliły Koreę na wrogie sobie Północ i Południe) - wszystkie wymienione procesy i wydarzenia odbywały się w klimacie polityki sekretu, choć nierzadko przedostawały się do opinii publicznej, dla której symbolem zimnej wojny oraz samych technologii w służbie konfliktu stała się bomba atomowa.

Działania militarne opierały się na rozwoju technologicznym, który stawał się coraz mniej jasny dla przeciętnego obywatela (tak Wschodu, jak i Zachodu). Ludzie stopniowo tracili zaufanie do technologii kojarzonej z wojną i zniszczeniem. W wywiadzie dla CNN protestujący przeciw wojnie poeta Allen Ginsberg mówił o sekretności działań władzy w ten sposób:

Chodziliśmy w wielkiej masowej halucynacji podtrzymywanej przez wszystkich polityków, zwłaszcza Lyndona Johnsona, a później Nixona, opartej na kłamstwach i sekrecie, podtrzymywanej przez media, które po prostu nie mogły pojąć, że cała struktura amerykańskiej mentalności mogła być w błędzie, mogła być katastrofalna w skutkach, którymi było zniszczenie całej Ziemi24.

1.4. Amerykańska rewitalizacja Europy

Zimna wojna dzieliła i jednoczyła na różne sposoby. Złamała świat żelazną kurtyną, ale w obrębie dwóch bloków powstawały zręby organizacji, które zrzeszały kolejne państwa. Czas powojenny to powstawanie z wolna w Europie zarysu tego, co miało uzyskać postać Unii Europejskiej. Dodatkowo na Zachodzie pojawiły się fundamenty współpracy międzynarodowej pod postacią Paktu Północnoatlantyckiego (NATO), Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Banku Światowego czy Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ). Z kolei na Wschodzie stopniowo rozszerzał się wpływ komunistycznej dyktatury w krajach bałtyckich, Polsce, Czechosłowacji, na Węgrzech czy też w Rumunii i Albanii25.

Koniec lat czterdziestych przyniósł istotne dla świata weto rządzonego drakońskimi prawami Związku Radzieckiego, dokładając tym samym kolejną metaforyczną cegłę niezgody do i tak wysokiego już muru nieporozumienia między Wschodem a Zachodem. Stalin odmówił wzięcia udziału w amerykańskim planie powojennej rewitalizacji Europy. Ponadto wymusił na krajach takich jak Polska i Czechosłowacja odstąpienie od pomocy finansowej płynącej ze strony USA26. Radziecki dyktator oskarżył plan amerykańskiego sekretarza stanu, generała George'a C. Marshalla, o podział Europy na dwie części. Tym samym Wschód pozostał bez pieniędzy płynących zza oceanu. Plan Marshalla, a raczej Europejski Program Odbudowy, był prawdziwym końcem izolacjonistycznej polityki Stanów Zjednoczonych. Wdrożenie planu w życie wydawało się krokiem koniecznym. Przesłanki przyjęcia takiego rozwiązania wydają się z perspektywy czasu klarowne. Amerykański rząd zadecydował o transferze bajońskich sum na Stary Kontynent wszędzie tam, gdzie fatalne warunki życia będące konsekwencją wieloletniej wojny uniemożliwiały codzienne funkcjonowanie ludzi, popychając ich w kierunku komunizmu:27

największym zagrożeniem dla zachodnich interesów w Europie nie jest perspektywa sowieckiej interwencji wojskowej, lecz ryzyko, że głód ubóstwo i desperacja mogą skłonić Europejczyków do głosowania w wyborach na własnych komunistów, którzy będą następnie posłusznie spełniać życzenia Moskwy (...)28.

Jak bardzo Amerykanie obawiali się owych głosów "na własnych komunistów", świadczy ogromne zaangażowanie USA w wybory we Włoszech pod koniec lat czterdziestych. Zachęcani przez rząd amerykański włoscy imigranci wysłali do swoich rodzin w Europie ok. 10 000 listów29 z prośbą o niegłosowanie na komunistyczne obietnice. W wybory we Włoszech zaangażowała się także świeżo uformowana agencja CIA (Centralna Agencja Wywiadowcza) poprzez wsparcie antykomunistycznych partii30.

Plan Marshalla bez wątpienia był także strategią dalekowzroczną. Finansowa pomoc Europie służyła amerykańskiemu rządowi i społeczeństwu. Z jednej strony niwelowała ryzyko poszerzenia komunistycznych wpływów w europejskich krajach, polepszając w nich stopę życia, a jednocześnie czyniła je rynkami zbytu dla amerykańskiej gospodarki, która rozkwitła po wojnie dzięki produkcji wysyłanego do Europy sprzętu, maszynerii rolniczej etc. Stany Zjednoczone nie tylko pomagały, ale także na tej pomocy się bogaciły. Sam stan Kalifornia, tak ważny dla przemysłu komputerowego w kolejnych dekadach, w latach sześćdziesiątych był szóstą co do wielkości gospodarką świata31. Dodatkowo importowane wraz z pieniędzmi i różnego typu urządzeniami demokracja, kapitalizm oraz wiążące się z nimi wartości zyskiwały pozytywny wizerunek w powojennej Europie, jednocześnie osłabiając komunistyczne hasła. Warto zaznaczyć, że korzyścią płynącą z tego stanu rzeczy był fakt, że to nie Stany Zjednoczone, a Związek Radziecki, odrzucając kapitalistyczną pomoc, budował mur: "Stalin wpadł w zastawioną przez Marshalla pułapkę"32. Świat trwał w tragicznej równowadze.

Amerykanie wiedzieli, że ich "pomoc gospodarcza zaowocuje natychmiastowymi korzyściami psychologicznymi, a później materialnymi"33. Tymczasem

Związek Radziecki nie zaakceptuje takiej pomocy i nie pozwoli na to również swoim satelitom, co narazi jego stosunki z nimi na szwank; Stany Zjednoczone będą mogły wówczas przejąć inicjatywę geopolityczną i moralną w rysującej się na horyzoncie zimnej wojnie34.

ZSRR odrzuciło plan Marshalla, interpretując go jako agresywny ruch wymierzony w komunistyczną Rosję. Część obywateli Europy także odczytało amerykańską pomoc już w trakcie wojny, oraz tę powojenną, jako sposób na przekupienie Europejczyków i sposób na bogacenie się własnego narodu kosztem kontynentu zza oceanu35.

1.5. Konsekwencje zimnej wojny

Zimna wojna przyniosła światu w mniej lub bardziej bezpośredni sposób konsekwencje o charakterze: geopolitycznym (na mapach świata pojawiły się nowe kształty granic), społecznym (oddziałując na ruchy kontrkulturowe, zob. rozdział 2), ekonomicznym (finansową prosperity Zachodu powodowaną zerwaniem z amerykańskim izolacjonizmem), kulturowym (przepływ wartości ukształtowanych w społeczeństwie amerykańskim na kontynent europejski oraz w najdalsze rejony świata), środowiskowym (skażenie ziemi, wody i powietrza testami broni nuklearnej i termojądrowej), legislacyjnym (cywilny nadzór nad bronią atomową czy reformy w zakresie definicji związanych z prawami człowieka), światopoglądowym (dyskredytację komunistycznego eksperymentu na skalę światową) oraz technologicznym (rozwój nowych technologii, w tym także teleinformatycznych, a przede wszystkim Internetu, zob. rozdział 2).

W drugiej połowie XX wieku zyskały swą moc ruchy oddolne. Choć okres zimnej wojny był czymś w rodzaju partii szachów o globalnym zasięgu, to jednak uruchomił procesy drzemiące na dole hierarchii społecznej: kontrkulturę młodych (zob. rozdział 2), antywojenne strajki i demonstracje społeczne, rozwój refleksji nad prawami człowieka (zob. rozdział 4), ewolucję technologii w imię decentralizacji, wolności, demokracji i władzy indywiduum (zob. rozdział 2). Ten oddolny ruch formował współczesność rozumianą jako ostatnia faza nowożytności związana z omawianymi w tym rozdziale procesami globalizacyjnymi.

Znajomość przebiegu zimnej wojny umożliwia dostrzeżenie roli lidera, jaką Stany Zjednoczone założyły sobie do odegrania na światowej scenie. Wyjaśnia także, skąd pozostające na własne życzenie w międzynarodowej izolacji politycznej państwo znalazło fundusze i chęci do tego, by wieść prym w tym, co zostanie z czasem nazwane rewolucją informatyczną; w tym, co dziś stanowi centrum bogatego kapitalistycznego świata, którego lokalizację można podać z precyzją geograficzną co do regionu noszącego nazwę Dolina Krzemowa. Jest to zatem opowieść, która wprawdzie zaczyna się na XIX-wiecznych amerykańskich i rosyjskich stepach oddzielonych tysiącami ogromnie trudnych do pokonania kilometrów (połaci ziemi, które rozrastają się z każdym dniem tak szybko, że nieliczni dostrzegają w potencjale obu państw widmo supermocarstw), ale wiedzie wprost do technologicznej rewolucji zlokalizowanej w kalifornijskiej Dolinie Krzemowej.

1.6. Globalizacja - czyli co?

Zacieśniające się więzy międzynarodowe z zimnowojennym konfliktem w tle prowadzą wprost do rozważań nad globalizującym się światem drugiej połowy XX wieku. Funkcjonujący w ramach wiedzy potocznej termin "globalizacja" zwykle nie sprawia kłopotów. Posługując się słowami Zygmunta Baumana, można powiedzieć, że globalizacja "weszła (...) do rodziny prawd oczywistych, które służą wyjaśnianiu świata, same wyjaśnień nie wymagając"36. I rzeczywiście, sięgając po literaturę traktującą o globalizacji, często można przebrnąć przez setki stron, nie napotykając jej dookreślenia. Zupełnie tak, jak gdyby rozumienie jej odbywało się bez konieczności artykulacji jakiejkolwiek definicji. Świat uległ globalizacji - wyjaśnienie to przyjmuje się za prawdziwe i nie poddaje się go głębszej refleksji.

Pomimo niewątpliwej kariery słowa "globalizacja" należy zwrócić uwagę na dwa fakty: debata nad nim rozgorzała wcale nie aż tak dawno, bo w latach osiemdziesiątych37, co pokazuje, że samo zjawisko globalizacji jest czymś raczej nowym; ale też nie aż tak niedawno, by nie stało się czymś w powszechnej opinii niemal oczywistym, czego istnienie stanowi swego rodzaju aksjomat współczesności (zwłaszcza gdy na świat spojrzeć z perspektywy ekonomicznej).

Oto bowiem pierwsza przesłanka, którą przyjmuję za właściwą: globalizacja nie jest zastygniętym stanem rzeczywistości czy też zjawiskiem, które pojawiło się nagle, choć znikąd; nie jest także jednorodnym procesem, który ma swój punkt rozpoczęcia i ustaloną datę końca. Jest natomiast splotem wielu rozciągniętych w czasie różnorakich działań, które wzajemnie warunkują się i przecinają. Po drugie: nie można jej pomyśleć w wyabstrahowaniu od kontekstu technologii, które ją umożliwiają. Po przyjęciu obu założeń należy zadać pytanie: czym właściwie globalizacja jest? Na potrzeby tej pracy definiuję ją jako szereg procesów społecznych, prawno-ekonomicznych, politycznych, które za sprawą technologii wysokich prędkości stanowią zależnymi od siebie grupy (państwa, prywatne i publiczne instytucje, firmy) oraz jednostki oddalone od siebie często o tysiące kilometrów, czyniąc świat wielką siecią powiązań.

1.7. Dwie fazy debaty o globalizacji

Jak zauważa Anthony Giddens, dyskusje wokół globalizacji przeszły przez dwa stadia. Pierwsza faza debaty rozegrała się wokół problematyki wyjątkowości globalnej koniunktury świata pod koniec minionego stulecia.

Gdy spojrzeć na wiek XIX, nie sposób nie zauważyć historii ludzi, którzy już wówczas doświadczyli technologicznej zmiany, narodzin kina czy komunikacji na odległość w czasie rzeczywistym (telekomunikacji)38, swoistego przyspieszenia za sprawą nowych środków transportu, wojaży ponad granicami bez okazywania dokumentów potwierdzających tożsamość podróżującego, wymiany walut, otwartych rynków zbytu oraz międzynarodowych migracji39.

Szukając źródeł globalnych powiązań, zaczęto sięgać w jeszcze odleglejszą przeszłość: do historii kapitalizmu i jego związków z wielkimi odkryciami geograficznymi, które umożliwiły transfer kapitału, ludzi, idei oraz zwyczajów pomiędzy odległymi rejonami świata, czyniąc je wzajemnie od siebie zależnymi. Faktem jest, że już wraz z XV-, XVI-wiecznymi podróżnikami wędrowały między kontynentami przyprawy, narzędzia, kruszce, choroby, języki, sposoby myślenia (i wiele więcej materialnych i abstrakcyjnych rzeczy).

Same podróże oraz przepływy przedmiotów i idei można zaobserwować już jednak w starożytności. Wystarczy przywołać w tym miejscu jedwabny szlak - nie tylko w kontekście wymiany handlowej łączącej Azję z Europą, ale także kształtujących się przez stulecia wpływów o charakterze kulturowym, które jej towarzyszyły40. Antykowi nie były obce dalekie wyprawy, budowanie kolonii i (ponad)regionalnych zależności, poznawanie innych (dziś powiedzielibyśmy) kultur. Nie bez powodu to przecież Herodota, a nie jakiegoś XIX-wiecznego badacza, nazywa się ojcem historiografii i antropologii (która w swych początkach akademickiej obecności była raczej zajęciem gabinetowym i niewiele miała wspólnego z dalekimi wojażami).

Polityczne i ekonomiczne zależności ponad plemionami, państwami i narodami41 pojawiały się w toku biegu historii niejednokrotnie. Często za pierwszą instytucję o międzynarodowym, globalnym wręcz zasięgu uznaje się Kościół katolicki. Inne, mniejsze, lecz też o wartym przypomnienia znaczeniu, to na przykład niezrealizowany projekt autorstwa Ottona III dotyczący odrodzonego Imperium Rzymskiego jednoczącego chrześcijańską Europę, nowożytny związek hanzeatycki oraz wysyp międzynarodowych organizacji w wieku XX - począwszy od Ligi Narodów, przez Organizację Narodów Zjednoczonych, Pakt Północnoatlantycki, Unię Europejską czy strefę wolnego handlu w ramach Stowarzyszenia Narodów Azji Południowo-Wschodniej (AFTA).

Świat nigdy nie był oceanem niezależnych i niepowiązanych ze sobą wysp, pomiędzy którymi nikt nie chciał i nie próbował zawiesić mostów. Nie dziwi zatem tak bardzo fakt, że pod koniec wieku XX kwestią sporną pozostawała realność globalizacji jako czegoś radykalnie nowego. Nawet jeżeli procesy globalizacyjne uznawano za coś, co rzeczywiście istnieje, natychmiast pojawiał się inny problem - definicji, zlokalizowania sedna globalnych działań. Większość z tych, którzy w globalizację nie wątpili, uznała za jej podstawę przemiany ekonomiczne: ekspansję kapitalizmu na skalę światową, popularyzację wolnego rynku i towarzyszącego mu neoliberalizmu. To właśnie z obszaru debaty gospodarczej wyrosło pojęcie globalizacji, które stamtąd dotarło w obręb nauk społecznych:

Termin "globalizacja" wszedł w powszechne użycie w latach 80. Jako wynik zmian w światowej gospodarce i pojawiających się sieci technologicznych przeznaczonych do przekazywania danych czasu realnego. Wyrósł z pojęcia "globalizacji finansowej" lub strategicznej rekonstrukcji międzynarodowej sfery finansowej, która sankcjonowała łączenie rynków kapitałowych, a nie państw narodowych, i wzrastającej zależności narodowych systemów produkcji w odniesieniu do rynku światowego42.

Dziś, jak stwierdza Anthony Giddens43, pierwsza faza debaty jest już zakończona, a odpowiedź klarowna. Nie pytamy już dłużej o to, czy globalizacja ma miejsce, ale o to, czym dokładnie jest i jakie są jej konsekwencje na makro- i mikropoziomie: dla społeczeństw świata i dla jednostek. Dyskusja zatem toczy się już nie tylko wśród teoretyków, ale także "na ulicy", wprost na naszych oczach. Obecna sytuacja świata nie jest tylko powtórzeniem lub modyfikacją czegoś, co zdarzyło się już raz w XIX wieku, a może i kilka razy w odleglejszej przeszłości. Globalizacja, począwszy od mniej więcej lat sześćdziesiątych XX stulecia, jest udziałem nie tylko finansistów czy teoretyków nauk ekonomicznych, ale wszystkich obywateli zachodniego świata. Dodam, że w moim przekonaniu o jej wyjątkowości w drugiej połowie XX wieku poświadcza przede wszystkim jej siła sprawcza: nowe technologie (czy też technologie wysokich prędkości), ich szybkość i działanie umożliwiające błyskawiczną wszechłączność często oddalonych od siebie o tysiące kilometrów podmiotów, jednostek i organizacji.

1.8. In principio: źródła globalizującej fali44

Przyjęcie stanowiska Giddensa o rewolucyjnym charakterze globalizacji ostatnich kilku dekad wiąże się z postulowanym przez niego argumentem, który dotyczy źródeł oraz obszaru jej wpływów. Zdaniem brytyjskiego socjologa globalizacja nie ma wyłącznie charakteru ekonomicznego. Kreśląc definicję globalizacji, zaznaczam, że w moim przekonaniu jest ona zbiorem procesów o wielorakim charakterze: społecznym, prawno-ekonomicznym, politycznym. Obraz globalizacji jako splotu różnorakich procesów wzajemnie na siebie oddziałujących i wchodzących w wielorakie interakcje zawrzeć można w obrazie morskiej fali.

Z perspektywy stojącego na brzegu widza pojawia się znikąd, nagle. Zaskakująco wyrasta w jednym momencie z morskich głębin. Lecz fala zaczyna swój bieg w wyniku działania sił wiatru i wody wchodzących w tarcie na tafli morza wcześniej, niż postronny zdoła to dostrzec. Grzbiet sunie w kierunku stojącego na plaży, lecz w dolinie fali w tym samym czasie następuje już ruch w odwrotnym kierunku. O globalizacji teoretycy zaczęli głośno rozprawiać w połowie lat osiemdziesiątych. Wtedy grzbiet fali był już doskonale widoczny oczami stojącego na brzegu, a swoją usankcjonowaną pozycję wkrótce miały mieć już także działania oddolne i odwrotne - antyglobalistyczne ruchy i protesty. "Fala globalizacji" nabierała kształtu od połowy XX wieku (rys. 1.2), co nie znaczy, że pewne elementy tworzących ją procesów nie zostały zapoczątkowane i wprawione w ruch dużo wcześniej (rys. 1.1).

Rys. 1.1.

Rys. 1.2.

Każde zdarzenie umieszczone na powyższej osi zlokalizowane zostało czasowo co do roku lub co do okresu. Nie oznacza to jednak, że samo w sobie nie jest wynikiem przemian rozłożonych w czasie na wcześniejsze dekady lub stulecia. Przy szukaniu korzeni jakiegokolwiek zjawiska czy szeregu zjawisk, także globalizacji, możliwe jest stopniowe cofanie się do prapoczątków skrywanych w starożytności (co zresztą dostrzec można na podstawie powyżej przytoczonych przykładów). To, co stanowi sedno globalizacji, formuje się jednak za sprawą rozwoju nowych technologii w drugiej połowie XX wieku, choć w dużej mierze jako pokłosie pewnych preglobalizacyjnych procesów. Nad nimi zatem należy pochylić się w pierwszej kolejności:

Wszak nie byłoby współczesnej globalizacji kultury bez (...) odkryć geograficznych, okresu kolonizacji i rewolucji przemysłowej. Ekspansja europejskiej kultury i cywilizacji technicznej na pozostałe kontynenty zaowocowała (...) bezprecedensową dyfuzją zachodnich wzorów i wytworów kulturowych (...)45.

Pierwszy z wymienionych procesów, kolonializm, polegający na (w mniejszym lub większym stopniu) zorganizowanym systemie eksploatacji i okupacji obcych terytoriów za pomocą podboju oraz osiedlania się głównie przez państwa Zachodu (począwszy od odkrycia Ameryki przez Krzysztofa Kolumba w 1492 roku)46, nie był unikatowym zjawiskiem w historii ludzkości,

jednak nowoczesny kolonializm (od XV do XX wieku) doprowadził do niespotykanej eskalacji tego procesu i wywieranego przez ten proces wpływu. Nie tylko spowodował długotrwały kontakt między bardzo odległymi od siebie społeczeństwami, ale również zapoczątkował realizujący się przez stulecia projekt wiązania wszystkich społeczeństw w autentycznie globalną sieć (...)47.

Odległe terytoria zaczynały być ze sobą połączone więzami o różnorakim typie: polityczno-prawnym (europejskie zwierzchnictwo nad koloniami), ekonomicznym (bogacenie się europejskich imperiów za sprawą eksploatacji zamorskich ziem), kulturowym (migracja na cały świat wypracowanych na Zachodzie idei, zachowań, pojęć, sposobu życia), technologicznym (transfer narzędzi oraz broni). Jak łatwo dostrzec - wszystkie wymienione procesy znajdują swoje odzwierciedlenie w zaproponowanej przeze mnie definicji. Różnicą pozostaje szybkość ich rozprzestrzeniania się, a tym samym czynienia świata siecią zależności poprzez XX-wieczne technologie wysokich prędkości.

Nowożytny kolonializm łączył świat wspomnianymi procesami mierzonymi szybkością międzykontynentalnych podróży odbywanych głównie za pomocą okrętów. Wśród wielu lekcji, których historia kolonializmu udziela nie tylko Zachodowi, jest i ta, która pokazuje, w jaki sposób międzynarodowa migracja idei (takich jak choćby pojęcie państwa, samostanowienia, narodu czy kultury) doprowadziła w końcu do tak rewolucyjnych procesów jak dekolonizacja. Coraz intensywniejsza, im szybciej idee te można było rozprzestrzeniać.

Drugą próbą wyciągnięcia wniosków z kolonializmu jest zauważenie kulturowej współpracy czy też wymiany. Metaforą tego niech będzie lot samolotu z Bronisławem Malinowskim na pokładzie ponad kontynentem afrykańskim. Wówczas antropolog ten odkrywa, że żyjący w Afryce ludzie nie reprezentują tylko dwóch oddzielonych od siebie kultur: tej oryginalnej, afrykańskiej, pierwotnej, oraz napływowej - europejskiej. Istnieje jeszcze trzeci rodzaj - spotykany w miejscu mieszania się wpływów, obszarze współpracy. Z lotu ptaka, jak stwierdza polski antropolog, dostrzec można, że na Afrykę składają się: "stara Afryka, importowana Europa i nowa złożona kultura"48.

Według wielu teoretyków kolonializm doprowadził także do zaistnienia w świecie asymetrii rozwoju. Aż do końca działań wojennych w 1945 roku nikt nie interpretował obszarów globu w kategoriach regionów rozwiniętych i zacofanych. Wiele z państw, które przyjęły miano tych ostatnich, było do połowy XX wieku koloniami, a tym samym rozwój ekonomiczny nie był celem ich, lecz europejskich mocarstw, do których należały. Procesy dekolonizacyjne zmieniły jednak sposób działania politycznych podmiotów oraz myślenie o globalnym układzie sił:

Wraz z uzyskaniem przez te kraje autonomii w latach 60. XX wieku idea "rozwoju", przynajmniej w kontekście zmniejszenia ubóstwa, stała się w krajach Pierwszego Świata aktem wiary. Wspomaganie tego procesu było częściowo przejawem altruizmu, ale, podobnie jak plan Marshalla, który pomógł w odbudowaniu Europy, miało też charakter praktyczny; rozwój niwelował uroki komunizmu wśród wielu biednych krajów, a także zapewniał surowce i rynki zbytu dla Stanów Zjednoczonych49.

Bazując na procesach ekonomicznych, i w nich dopatrując się esencji tego, co zostanie nazwane globalizacją, ukuto teorie obrazujące planetarną sieć powiązań. Sposobem wyjaśnienia światowych więzów były teorie: modernizacji, zależności i systemów światowych.

Pierwsza opowiadała historię ewolucji ekonomicznej różnych regionów świata w myśl tej samej, uniwersalnej zasady i drogi do przebycia: od stanu społeczeństwa tradycyjnego o niskiej produktywności i słabo rozwiniętej technologii przez kolejne etapy aż po "dojrzałość" i "wiek masowej konsumpcji" - kapitalistyczną prosperity wolnego rynku i niezahamowanego rozwoju technologii charakterystycznych dla społeczeństw zachodnich (takich jak choćby amerykańskie)50.

Druga podstawą czyniła twierdzenie, że rozwój państw tzw. Pierwszego Świata (uprzemysłowionych) odbywa się za sprawą wyzysku państw Trzeciego Świata, powodując ich zacofanie gospodarcze względem tych pierwszych.

Z kolei ostatnia wychodziła z tego samego założenia co teoria zależności, dodatkowo wprowadzając podział świata na strefy: centrum oraz peryferie (wraz z semiperyferiami), pomiędzy którymi następuje przepływ nowoczesnej produkcji, technologii i informacji (kierunek centrum-peryferie) oraz surowców i produkcji niezaawansowanej technologicznie (kierunek peryferie-centrum)51.

Te trzy teorie, które pojawiły się w drugiej połowie XX wieku w wyniku obserwacji nierówności w międzynarodowym handlu zglobalizowanego świata, szukały sposobu na wyjaśnienie zaistniałej sytuacji i podsuwały możliwe jej rozwiązania52.

Co istotne dla toku moich rozważań, to ukierunkowanie uwagi poprzez pryzmat owych teorii na fakt, że odczytanie świata jako sieci powiązań ukonstytuowało się za sprawą ekonomii, gospodarki, handlu, finansów. To te obszary stały się fundamentem w myśleniu o globalizacji w latach osiemdziesiątych, by następnie pojawić się w obszarze refleksji nauk społecznych (zob. A. Giddens).

Obok kolonializmu jako jednego z głównych procesów preglobalizacyjnych wymienić należy także dwie fale rewolucji przemysłowej53. XVIII-wieczna metamorfoza europejskich społeczeństw agrarnych w przemysłowe dokonała się między innymi za sprawą użycia nowych materiałów, stali oraz żelaza, źródeł paliwa, a także wynalazków takich jak maszyna parowa. Swoją rolę odegrały również: nowy system podziału pracy, maszynowa produkcja oraz zmiany w transporcie i komunikacji (m.in. za sprawą wynalezienia telegrafu, a później również telefonu), a także coraz bardziej zaawansowana aplikacja metod naukowych do produkcji i kolejne wynalazki (m.in. materiały syntetyczne, takie jak plastik).

Socjolog Daniel Bell pokazał, że nie tylko technologiczna zmiana stała się fundamentem nowej rzeczywistości społeczeństw przemysłowych. Oparciem dla systemu był również "nowy człowiek": inżynier i ekonomista, których łączyła praca oparta na wydajności (maszyny - w wypadku pierwszego, i pracy prowadzącej do maksymalizacji zysku - w wypadku drugiego)54. Z kolei zmiany końca XIX i początku XX wieku zyskały miano drugiej rewolucji przemysłowej55. Wspomniane już przejście w wyniku automatyzacji produkcji od przemysłu ciężkiego do gospodarki opartej na usługach i obiegu informacji stało się podstawą socjologicznej refleksji nad społeczeństwem postindustrialnym, o którym pisał wspomniany Bell na początku lat siedemdziesiątych.

Od połowy XX stulecia, mniej więcej od momentu wynalezienia komputera (a zwłaszcza komputera osobistego) w latach siedemdziesiątych, zaczęto mówić o nowej rewolucji - trzeciej rewolucji przemysłowej lub też rewolucji naukowo-technicznej (zob. rozdział 2), będącej fundamentem nowej gospodarki. W tym miejscu należy zatem przyjrzeć się wspominanej już intensyfikacji procesów, które nabrały rozpędu za sprawą rozwoju i upowszechnienia nowych technologii: wspomnianego komputera, ale też telefonii komórkowej (cellular technology) oraz różnego typu sieci (od ARPANET-u do World Wide Web powstałej w latach dziewięćdziesiątych, zob. rozdział 2).

1.9. Grzbiet fali: połowa wieku XX

Jak wspominam powyżej, po zakończeniu działań zbrojnych w 1945 roku państwa i narody świata stanęły przed wyzwaniem uformowania nowego ładu. Pokój uwikłany w procesy polityczno-ekonomiczne i gospodarcze został uzależniony od tworzących się organizacji o charakterze międzynarodowym56. Towarzyszyło temu zimnowojenne widmo globalnej anihilacji powodowane groźbą użycia broni nuklearnej, które działało na masową wyobraźnię. Tej z kolei wyraz dały liczne protesty, a paradoksalne doświadczenie ery zamożności i jednoczesnego lęku przed unicestwieniem planety skutkowało m.in. wyłonieniem się amerykańskiej kontrkultury (zob. rozdział 2). "Globalizacja" jako termin pojawia się w wyniku zimnowojennych przemian rynku świata zachodniego o dwojakim charakterze: deregulacji oraz prywatyzacji.

Pojęcie globalizacji, wyprowadzone z koncepcji zarządzania światowymi organizacjami gospodarczymi, weszło w powszechne użycie, gdy sieci komunikacyjne zaczęły być deregulowane i prywatyzowane. Proces rozpoczął się wraz z deregulacją działań banków w Stanach Zjednoczonych już w latach 70., lecz został w pełni wprowadzony dopiero w 1984 roku, po rozpadzie American Telegraph and Telephone Company, która wcześniej teoretycznie dysponowała monopolem w telekomunikacji. Od tej pory termin ten zaczął stopniowo wchodzić w użycie na całym świecie w wysoce zróżnicowanych sektorach działalności gospodarczej57.

Armand i Mich?le Mattelart tak dookreślają proces deregulacji oraz związane z nim przemiany gospodarcze:

Deregulacja oznacza, że punkt ciężkości społeczeństwa przenosi się na rynek, który staje się podstawowym czynnikiem nowego typu regulacji. Gdy wartości korporacyjne i interesy prywatne stały się dominujące - proces, który zbiegł się z kurczeniem się sektora publicznego i państwa dobrobytu oraz upadkiem sił społecznych, które je popierały - działalność komunikacyjna zmieniła swą naturę i status; została sprofesjonalizowana, dając bodziec do rozwoju nowych zakresów kompetencji i nowych linii interesów58.

Przejście znacznej części kapitału w prywatne ręce przedsiębiorców i deregulacja, które są kluczowe dla zrozumienia globalizującego się świata, są również tłem dla dalszej części opowieści o prywatności w kontekście rozwoju nowych technologii, której zwieńczeniem jest rozdział 5 traktujący o asymetrii przejrzystości w relacji biurokratycznego konglomeratu państwowo-korporacyjnego i jednostki. Bez opisywanych w tym rozdziale przemian XX wieku: rosnącej dominacji Stanów Zjednoczonych, technologicznego rozwoju w znacznej mierze prowokowanego konfliktem zimnowojennym oraz rynkowych transformacji (wspomniane: prywatyzacja i deregulacja), nie byłoby tzw. Big Tech oraz centrum innowacji Zachodu w postaci Doliny Krzemowej. Jeszcze raz odwołam się do książki Mattelartów:

Wczesne pojęcie globalizacji niosło koncepcję porządku światowego, opartego na zasadach jedynego systemu, który przetrwał zimną wojnę - kapitalistycznego reżimu produkcji towarów. Nazwa tego systemu dziś już nie funkcjonuje, ponieważ upadek muru berlińskiego spowodował, że została ona powszechnie przyjęta jako jedyny możliwy sposób życia, kultury, rozwoju i demokracji. Sieci tego systemu są zdominowane przez wielkie korporacje i wbrew ich twierdzeniom, że są aktorami obywatelskimi - jak głoszą kampanie tworzące ich wizerunek - nie można zapominać, że opierają się na poszukiwaniu zysku i wyłącznym interesie wypłacalnego sektora społeczeństwa59.

Drugą połowę XX wieku scharakteryzować można jako czas zwiększania szybkości na różnych polach (w sensie tak metaforycznym, jak i rzeczywistym), doświadczania kurczenia się przestrzeni oraz rozkwitu technologicznego na dotąd niespotykaną skalę. Połączenie szybkości i technologii dostrzec można w obszarze tzw. high-speed technologies, technologii wysokich prędkości, czyli np. środków transportu (samoloty, kolej wysokich prędkości60 etc.) znacząco zwiększających szybkość przemieszczania się osób, kapitału, idei.

Sam rozkwit technologii po II wojnie światowej streszczają takie hasła jak: miniaturyzacja sprzętu elektrycznego czy rewolucja komputerowa (zob. rozdział 2). W tym miejscu należy podkreślić znaczenie technologii dla możliwości intensyfikacji globalnej wszechłączności i zależności, które stanowią charakterystykę globalizacji (również w wypadku definicji, którą i ja się posługuję).

Równolegle z wyścigiem zbrojeń w zimnowojennej grze stawką była supremacja w przestrzeni kosmicznej prowadząca do umieszczenia pierwszego sztucznego satelity w kosmosie (Sputnik I w orbicie okołoziemskiej pojawił się za sprawą programu Związku Radzieckiego w 1957 roku) i lądowania na Księżycu w ramach misji Apollo 11 (1969 rok)61. Największe światowe rządy inwestowały w rozwój technologii, czego skutkiem miała być m.in. globalna równowaga sił.

W międzyczasie pojawił się komputer zaoferowany ludziom jako technologia umożliwiająca przeciwstawienie się wielkim (biurokratycznym i nie tylko) systemom i oferująca osobistą kontrolę (PC, personal control, zob. rozdział 2). Lata siedemdziesiąte oraz kolejna dekada zaowocowały tzw. komputerową (lub też informatyczną) rewolucją. Z przedziwnego splotu działań rządów, prywatnych firm, wybitnych jednostek, które po II wojnie światowej pracowały nad rozwojem różnego typu sieci (wojskowe projekty typu ARPANET - zob. rozdział 2), powstała w latach dziewięćdziesiątych sieć o nazwie World Wide Web, technologia mająca olbrzymi wpływ na zasady światowej gry.

Poprzez metaforę światowej gry odnoszę się do konstytuowania globalnych zależności przez ponadnarodowe przepływy kapitału oraz informacji za sprawą wspomnianych technologii. Wykorzystanie ich widoczne jest dosłownie wszędzie: na działającej odtąd dwadzieścia cztery godziny na dobę giełdzie, w usieciowieniu handlu, edukacji, rozrywki (za przykład niech posłużą wszelkie zjawiska typu "e": e-learning, e-commerce, e-sport), w pojawieniu się serwisów społecznościowych, międzynarodowych baz danych, transnarodowej organizacji policji (Europol, Interpol).

Nie trzeba wytężać wzroku, by dostrzec, jak bardzo świat jest obecnie usieciowiony62. Co istotne: zarówno na makro-, jak i na mikropoziomie. Ten pierwszy stanowią organizacje ponadnarodowe, organizmy państwowe, wielkie korporacje, banki etc. Ten drugi z kolei tworzą jednostki biorące udział w funkcjonowaniu konkretnych wspólnot, mniejszych lub większych lokalności.

Podsumowując dotychczasowe rozważania na temat procesów globalizacyjnych w XX wieku i ich unikatowości na tle dostępnej wiedzy o historii ludzkości, należy stwierdzić, że od połowy ubiegłego stulecia za sprawą rozwoju nowych technologii następuje ich intensyfikacja. Ich przejawami i swoistymi punktami orientacyjnymi w ich analizie są: tworzenie międzynarodowych struktur (politycznych, ekonomicznych, prawnych, medialnych etc.), którym według licznych badaczy towarzyszy osłabianie pozycji państw narodowych63; rozprzestrzenianie na cały świat zagrożeń (kryzysy finansowe, ataki terrorystyczne, katastrofy środowiskowe, choroby cywilizacyjne etc.); ekspansja doświadczenia lęku i ryzyka64 oraz deregulacja oraz prywatyzacja kapitału.

1.10. McDonald's, Pakt Północnoatlantycki i tweet papieża

Tak zarysowane źródła wzbierającej od drugiej połowy XX wieku fali globalizacji mają swoje następstwa. Niepodobna oczywiście zaprzeczyć, że świat jeszcze przed wiekiem XX w odczuciu mieszkańców globu z wolna się kurczył. Wspomniane już odkrycia geograficzne bez wątpienia przyczyniły się do tego doświadczenia. Począwszy od starożytności, dla wielu podróżników, odkrywców, handlarzy, wojowników czy misjonarzy świat mógł wydawać się mniejszy i znacznie bardziej wewnętrznie powiązany niż przeciętnemu mieszkańcowi wsi czy miasta, który nigdy nie przekroczył jego granic. Konstytuujące doświadczenie wspólnoty, rozróżnienie na "nas" i "tamtych" (my-oni) wraz z podróżami nabierało elastyczności. Najpierw w przeżyciu samego podróżującego jako reprezentanta danej społeczności. Następnie wraz z wielkimi odkryciami geograficznymi, a później rozwojem szybkich środków transportu (kolej, automobil, samolot) ta elastyczność nabierała zgoła innych rysów dla całych zbiorowości. Z czasem nie trzeba było wcale ruszać się z domu, by odczuwać skutki przesunięcia granicy my-oni. Świat oddalony o tysiące kilometrów stawał się niemal tak bliski jak zamieszkiwana dzielnica. Trafnie ujął to Anthony Giddens słowami:

Kiedy twarz Nelsona Mandeli jest może bardziej nam znajoma niż twarz naszego sąsiada, coś zmieniło się w naturze naszego doświadczenia codzienności65.

Do amerykańskich czy francuskich mieszkań najpierw za sprawą prasy, a później telewizji zaczęły docierać informacje z Indii czy Australii. Afrykańskie banany w kuchni mieszkańca Zielonej Góry czy Nowego Jorku nikogo nie dziwiły. Tak jak nie dziwi dziś fakt, że nieuprawiany w Burkina Faso do połowy lat dziewięćdziesiątych zielony groszek jest obecnie transportowany stamtąd samolotami do najlepszych restauracji w Paryżu66. Samo doświadczenie podróży także stało się czymś zgoła powszednim. Coraz tańsze od lat sześćdziesiątych XX wieku ceny międzynarodowych lotów sprawiły, że zwiedzanie świata i turystyka (wędrowanie na obcy ląd bez celu innego niż jego poznanie) stawały się powoli powszechnym sposobem na spędzenie wakacji67. Doświadczenie wszechłączności i zależności oddalonych od siebie regionów i instytucji jest obecne w dzisiejszym codziennym życiu. W rutynie dnia pojawiać zaczęły się "globalne trendy". Amerykańska sieć restauracji McDonald's w 2001 roku obsłużyła czterdzieści pięć milionów klientów w ponad dwudziestu pięciu tysiącach restauracji w stu dwudziestu krajach68. Popularny fast food niczym symbol zachodniego świata i kapitalizmu pojawił się w 1992 roku w Pradze (zaledwie trzy lata po aksamitnej rewolucji) i obsłużył jedenaście tysięcy mieszkańców stolicy w ciągu pierwszego dnia69. Programy rozrywkowe czy seriale telewizyjne transmitowane przez telewizję oraz popularne serwisy internetowe (Showmax, Netflix, Amazon) i relacje sportowe "na żywo" zyskały popularność na skalę światową, formując gusta, trendy, a także popularyzując zachowania, także te niezdrowe70.

Tych kilka przykładów pokazuje pewien standardowy sposób myślenia o globalizacji: pojawiania się zachowań, trendów, obiektów, zainteresowań, zwyczajów itd., które zyskują światowy rozgłos w różnych obszarach: rozrywki, mody, kuchni, spędzania czasu wolnego, podróżowania, edukacji czy religijności. Na tych i innych terenach kulturowe przejawy i skutki globalizacji są łatwo dostrzegalne. Spożywanie coca-coli, oglądanie relacji z igrzysk olimpijskich i noszenie iPhone'a w kieszeni przez mieszkańców niemal każdego kontynentu to jednoznaczne symptomy zglobalizowanego świata. Prowokują dyskusje teoretyków nad jego homogenizacją, podczas gdy innych skłaniają do szukania przykładów potwierdzających jego heterogenizację71.

Nierzadko globalizacja zdaje się wywoływać w zbiorowym obserwatorze przemożne uczucie łączenia się wszystkiego ze wszystkim, dziwnego patchworku rzeczywistości, jej mozaikowej natury. Doświadczenie takiego postrzegania świata znalazło swe odbicie w antropologicznych refleksjach:

Globalizacja to zniesienie dystansu przestrzennego i wprowadzenie świata w stan mobilności; mobilności etnicznej (imigranci, uchodźcy, turyści, gastarbeiterzy), medialnej (obrazy dostarczające materiału różnym narracjom), technologicznej, finansowej, ideowej. Wszystko się przemieszcza w różnych kierunkach, z rozmaitą prędkością i ta niewspółmierność wędrujących światów etnicznych, medialnych, technologicznych, finansowych i ideowych tworzy centralny problem dzisiejszej kultury globalnej, powiada Arjun Appadurai72.

Rewolucyjność globalizacji z drugiej połowy XX stulecia bazuje w dużej mierze na znanym i wspomnianym doświadczeniu kurczenia się przestrzeni, będącym konsekwencją rozwoju technologii zawrotnych prędkości. Zjawisko to odczuwalne jest także za sprawą wspomnianej w cytacie powyżej mobilności. To ona stanowi dla wielu badaczy podstawę w myśleniu o globalizującym się świecie. To z kolei prowadzi do wspomnianego już zagadnienia migracji działań i idei, które choć globalne, przybierają niespodziewane kształty w lokalnych ramach:

Lokalność nie zanika i nie traci swych wszystkich unikalnych cech. W każdym miejscu i przy każdej okazji wyłania się raczej pewna specyficzna kombinacja czy manifestacja tego, co lokalne, i tego, co globalne, skutkując rezultatem cierpko określanym przez niektórych obserwatorów mianem glokalizacji, który zespala zmiany lokalne, zachodzące w małej skali, z czynnikami globalnymi na dużą skalę73.

Z tych dwóch cytatów wyłowić można trzy ważne informacje. Po pierwsze, w rzeczywistości społecznej "globalne" i "lokalne" łączą się, wytwarzając nowe jakości, wbrew tezie o homogenizacji i tworzeniu kultury światowej (sednem kultury globalnej jest wspomniana w cytacie konstelacja niewspółmiernych światów). Po drugie, owa niewspółmierność tworzy uczucie patchworku rzeczywistości i zmusza każdego do ustosunkowania się wobec niego. Po trzecie, patchwork ten przybiera niespodziewane formy i nie sposób przewidzieć, które skrawki świata (w tym idee) zostaną ze sobą powiązane. Elementem glokalizacji (implementacji globalnych procesów do lokalnych ram) jest, odnośnie do przedstawionych powyżej cytatów, jej nieprzewidywalność.

Ta z kolei skłania wielu myślicieli (Ulricha Becka i Anthony'ego Giddensa - by wspomnieć dwa nazwiska być może najbardziej rozpoznawalne dla tego tematu) do mówienia o ryzyku, które pojawia się tam, gdzie społeczeństwo ukierunkowuje się na przyszłość. Oto bowiem ryzyko może być rozumiane właśnie jako konfrontacja z przyszłością74. Zorientowane jest na czas przyszły i efektywne nim zarządzanie w skali globalnej. Dotyczy jednak także codzienności każdej jednostki. Osobiste wybory, takie jak zawarcie małżeństwa, również są rozpatrywane w kategoriach podejmowanego ryzyka. Takie stanowisko i samo pojęcie ryzyka nie istniało w społeczeństwach patrzących wstecz, tradycyjnych, które rzeczywistość porządkowały, biorąc za podstawę m.in. Bożą wolę czy fatum75.

Jednym z licznych przykładów na jednoczące społeczność ludzi niepokoje i odpowiedzialność związaną z możliwym w świecie ryzykiem (katastrofy, załamania ekonomicznego, wojny, terroryzmu etc.) jest wiadomość papieża Franciszka z września 2018 roku na jego profilu założonym w serwisie Twitter:

Przeciwstawmy się zmianom klimatycznym międzynarodową współpracą: wybory każdego z nas mają swe następstwa w życiu wszystkich.

Warto zatrzymać się na chwilę przy cytowanym przesłaniu papieża z trzech powodów. Pierwszy dotyczy szczególnej sytuacji obecności głowy Kościoła katolickiego w popularnym serwisie społecznościowym (co zadziwiło społeczność świata w roku 2012, gdy pierwszego tweeta wysłał Benedykt XVI). Drugi powiązany jest z pierwszym i nasuwa pytanie o wykorzystanie nowych środków komunikacji w celu ewangelizacji ludzi na całym globie (papież posiada swój profil w kilkunastu językach). Trzeci - najważniejszy dla tej części rozdziału - wymusza refleksję nad sednem wiadomości papieża.

W centrum przekazu znajdują się międzynarodowa współpraca i globalna odpowiedzialność, która spoczywa na barkach nie tylko ponadnarodowych organizacji, ale także indywiduów, których decyzje na mikropoziomie (lub inaczej: mikrodecyzje) mają znaczenie w perspektywie ponadjednostkowej (zob. rozdział 5). Tweet papieża zwraca uwagę na fakt istnienia problemów o charakterze globalnym, które dotykają każdego z osobna jako część danej lokalności, ale i społeczności świata. Do tematu odpowiedzialności firm i jednostek powracam przy okazji omawiania asymetrii przejrzystości i jej konsekwencji w rozdziale 5.

Ze względu na wzrost ryzyka i liczby problemów, które nie respektują podziału na granice państwowe, pojawiły się takie organizacje, jak Pakt Północnoatlantycki czy Organizacja Narodów Zjednoczonych. Ryzyko jak to, o którym pisze papież Franciszek, leży w centrum teorii wspomnianego już kilkakrotnie Anthony'ego Giddensa. Przypomnę, że twierdzi on, jakoby po pierwszej, zakończonej już fazie debaty o globalizacji nastąpiła jej druga runda. Tym razem dotyczy ona wyłonienia się sposobu na odnalezienie optymalnych rozwiązań globalnie, narodowo i lokalnie, w obliczu globalizujących procesów, których symptomem jest m.in. ekspansja ryzyka.

Przejawem rewolucji komunikacyjnej, o której piszą teoretycy globalizacji, w tym także i Giddens, jest z pewnością cytowany wyżej tweet papieża, ale także te oto dane:

Zasięg technologii komunikacyjnych [media technologies] rośnie z każdą kolejną falą innowacji. Radiu zajęło czterdzieści lat, by osiągnąć publiczność rzędu pięćdziesięciu milionów odbiorców w Stanach Zjednoczonych. Ta sama liczba osób korzystała z komputera osobistego po piętnastu latach od jego debiutu. Pięćdziesięciu milionom Amerykanów wystarczyły zaledwie cztery lata do regularnego korzystania z Internetu po jego udostępnieniu76.

Nie sposób odmówić tym statystykom znamion rewolucji komunikacyjnej. Media (oraz szerzej: technologie) o charakterze komunikacyjnym77 umożliwiają transfer informacji z zawrotną prędkością, która stanowi o unikatowej sytuacji współczesnego świata:

Połączenie z miliardami innych ludzi w rozległych sieciach, w których pośredniczą między nimi myślące maszyny, nie jest doświadczeniem, z którego kiedykolwiek wcześniej czerpali ludzie78.

Jednocześnie nowe technologie komunikacyjne mogą stanowić funkcjonalne narzędzie służące na korzyść (np. informowanie) lub szkodę (np. dezinformowanie) z niego korzystających. Do tego zagadnienia powracam jednak w ostatnim rozdziale, kierując uwagę na konkretne współczesne przypadki korzystania z usług oferowanych przez przedsiębiorstwa tzw. grupy Big Tech.

1.11. Podsumowanie

W niniejszym rozdziale poddaję refleksji wyjątkowość globalnej koniunktury świata w drugiej połowie XX wieku. Poczucie, że mniej więcej od lat sześćdziesiątych coś uległo zmianie, stanowi podstawę do namysłu nad nowym typem rzeczywistości społecznej. Teorie postmodernistyczne, drugiej nowoczesności, płynnej nowoczesności79, ponowoczesności, społeczeństwa sieci, postindustrialnego lub społeczeństwa ryzyka, globalnej wioski, homogenizacji lub heterogenizacji kultury czy ekonomiczne teorie systemów światowych - wszystkie u swych podstaw zawierają przekonanie o zmianie mającej globalny rys.

W 1979 roku Jean-François Lyotard ogłosił upadek wielkich narracji80, dając wyraz temu, że świat pędzący z zawrotną prędkością wymyka się powstającym teoriom. Postronnym niełatwo ufać refleksjom, które chcą okiełznać wielkie połacie rzeczywistości. Nauki społeczne stają przed wyzwaniem odnalezienia się w tym świecie, który nie oferuje oparcia i stabilizacji. Rozdrobniły się zatem na wiele małych pól, na których uprawiana jest myśl. Niekoniecznie jednak skazani jesteśmy na odtąd niedające się zniwelować: strach, lęk, ryzyko oraz dołączanie do kolejnych pojęć przedrostka post- i usilne chwytanie skrawków świata w wiecznym pędzie. Możemy powtórzyć za Kacprem Pobłockim:

Rekonfiguracja współczesnego świata wcale nie sprawia, że stał się on bardziej przypadkowy, zdezorganizowany czy nieprzewidywalny - ani że kiedyś był uporządkowany i przewidywalny. Niepozorne wydarzenia wcześniej też mogły mieć spektakularne konsekwencje (...)81.

Wniosek z tego płynący można zawrzeć w przekonaniu, że należy na własny użytek uporządkować świat: po pierwsze, swój wewnętrzny, po drugie, otaczającą jednostkę rzeczywistość. Do tego potrzeba jednak ciszy, którą umożliwia prywatność, oraz porządku kultury rozumianej jako zbiór postaw.

Podsumowując dotychczasowe rozważania, przypomnieć należy dwa główne wątki konstytuujące treść tego rozdziału: zimną wojnę oraz globalizację. W toku powyżej nakreślonych rozważań przedstawienie zimnowojennego kontekstu II połowy XX wieku wydaje się przedsięwzięciem koniecznym przede wszystkim ze względu na fakt, że zimna wojna wytworzyła sytuację tzw. wyścigu zbrojeń oraz rywalizacji o dominację w przestrzeni kosmicznej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim. Dążenie do zwycięstwa w obu współzawodnictwach w istocie było tą samą rywalizacją - aspirowaniem do supremacji technologicznej. Rozwój technologii w takim tempie, w jakim nastąpił w XX wieku, w dużej mierze uzależniony był od potrzeb, które rodziły się przed krajami biorącymi udział w zimnej wojnie, która rozwijała się w cieniu prawdopodobieństwa nuklearnej anihilacji całej planety.

Przypomnienie konfliktu zimnej wojny, następującego bezpośrednio po wojnie gorącej (czyli II wojnie światowej), uzmysławia także kolejne etapy drogi, jaką przebyły Stany Zjednoczone: od państwa w znacznej mierze odizolowanego od globalnych problemów po kraj wiodący prym ekonomiczny, technologiczny i światopoglądowy w globalizującym się świecie.

Powracając do zaproponowanej metafory globalizacji w postaci morskiej fali, należy stwierdzić, że następstwa globalizujących świat procesów są niczym krople zraszające twarz obserwatora stojącego na brzegu. Potrzeba czasu (choć niepodobna przewidzieć, jak wiele), by okazało się, czy fala globalizacji jedynie obmyje jego stopy, rzuci go na kolana czy niczym tsunami - pochłonie. Być może odpowiedź przyniesie dopiero zmiana warty wśród obserwujących.

Ten rozdział jest próbą wskazania na miejsce i czas odczuwanej zmiany. Nakreślam jej kontekst przez perspektywę historyczną. Pokazuję, że wyjątkowość XX-wiecznej globalizacji polega na intensyfikacji procesów społecznych, prawno-ekonomicznych i politycznych, która dokonała się za sprawą technologii wysokich prędkości. Konsekwencje tego dostrzec można we wzajemnej zależności grup (państw, prywatnych i publicznych instytucji, firm) oraz jednostek, oddalonych od siebie często o tysiące kilometrów. Tym samym świat staje się wielką siecią powiązań.

Początków tego stanu szukać można w procesach, które nazywam pre-globalizacyjnymi (kolonizacji czy rewolucji przemysłowej). Rozwój nowych technologii, który zaczyna się tuż po II wojnie światowej, sukcesywnie kontynuowany za sprawą militarnych projektów będących zapleczem zimnowojennej polityki, staje się w końcu udziałem prywatnych firm i wybitnych jednostek wytwarzających w latach siedemdziesiątych tzw. rewolucję komputerową. Zbiega się to w czasie z prywatyzacją i deregulacją, które, jak pisało małżeństwo Mattelartów, przenoszą punkt ciężkości ze społeczeństwa na rynek.

Ekonomiczny kontekst, o którym wspominam, staje się podstawą do szeroko zakrojonej w latach osiemdziesiątych debaty nad globalizacją. Z teorii ekonomicznych termin "globalizacja" trafia w obszar nauk społecznych, które zwracają uwagę na jego kulturowy wymiar. Druga faza debaty nad globalizacją, o czym wspomina Giddens, dokonuje się zatem w obrębie jej społeczno-kulturowego znaczenia i jest udziałem nie tylko finansistów czy wielkich biznesowych i politycznych graczy na światowych rynkach, ale także wszystkich jednostek, które w niej uczestniczą poprzez codzienne wybory.

W rozdziale tym przedstawiam zarys procesów, które umieszczam pod hasłem "globalizacja", oraz ich następstw. Pisząc o nich, zachowuję w świadomości fakt konieczności kontynuacji tematu - pełna ich lista pozostaje kwestią do rozważenia i w moim przekonaniu będzie możliwa do stworzenia z perspektywy dłuższego ich trwania. W oku cyklonu łatwo bowiem przeoczyć jego kształty.

1 Za datę określającą początek zimnej wojny pomiędzy USA i ZSRR przyjmuje się rok 1946, kiedy Winston Churchill wygłosił uroczystą mowę na Uniwersytecie w Fulton (Missouri), obwieszczając światu zaistnienie od Morza Bałtyckiego po Adriatyk żelaznej kurtyny. Inni wspominają o zimnej wojnie trwającej od Malty do Malty - czyli od przedjałtańskiego spotkania Winstona Churchilla, premiera Wielkiej Brytanii, i Franklina Delano Roosevelta, prezydenta Stanów Zjednoczonych, na maltańskiej wyspie, na której omawiali wspólne stanowisko wobec roszczeń Józefa Stalina, a był to rok 1945, do tzw. drugiej Malty, która miała miejsce w 1989 roku podczas spotkania prezydenta USA Georga Busha i sekretarza generalnego Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego Michaiła Gorbaczowa. Z kolei rok 1989 lub 1991 są najczęstszymi datami wspominanymi w wypadku zakończenia stanu zimnej wojny na arenie międzynarodowej. Czasem wymienia się wspomnianą Maltę, czasem rozpad Związku Radzieckiego z grudnia 1991 roku, kiedy to Borys Jelcyn spotkał się z przywódcami Ukrainy i Białorusi, by rozwiązać Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich. Propozycje określenia daty dziennej są liczne, a przez to trudno wyłonić tę jedną, zadowalającą ogół historyków. Zob. P. Sasanka, S. Stępień, Zimna wojna. Krótka historia podzielonego świata, Warszawa 2012.

2 Cold War, w: Encyklopedia Britannica, https://www.britannica.com/event/Cold-War (dostęp: 21.07.2018). (O ile w przypisie nie wskazano inaczej, wszystkie tłumaczenia z języka angielskiego pochodzą od autorki książki).

3 B. Koszel, S. Wojciechowski, Wprowadzenie, do: Zimna wojna (1946-1989) i jej konsekwencje dla ładu międzynarodowego, red. B. Koszel, S. Wojciechowski, Poznań 2007, s. 7.

4 J. Eisler, Przedmowa, do: P. Sasanka, S. Stępień, Zimna wojna. Krótka historia podzielonego świata, op. cit., s. 4.

5 To, jak szybko swoje terytorium powiększała Rosja, wyraża się w tych liczbach: pomiędzy XV wiekiem a końcem XIX wieku "Cesarstwo Rosyjskie rosło w tempie 130 kilometrów kwadratowych dziennie". R. Pipes, Czerwone Imperium. Powstanie Związku Sowieckiego, tłum. W. Jeżewski, Sandomierz 2015, s. 1.

6 J. L. Gaddis, Teraz już wiemy. Nowa historia zimnej wojny, tłum. M. Antosiewicz, Warszawa 1999, s. 17.

7 A. de Tocqueville, O demokracji w Ameryce, tłum. M. Król, Warszawa 1976, s. 262-263.

8 Przykładem niech będzie próba rozwiązania konfliktu o terytoria (w tym łowiska) znajdujące się na Pacyfiku, czego pomyślnym zwieńczeniem była sprzedaż Alaski przez Rosję rządowi amerykańskiemu w 1867 roku. Zob. J. L. Gaddis, Teraz już wiemy. Nowa historia zimnej wojny, op. cit., s. 17.

9 Ibidem, s. 16.

10 Idem, Zimna wojna. Historia podzielonego świata, tłum. B. Pietrzyk, Kraków 2007, s. 109.

11 Idem, Teraz już wiemy. Nowa historia zimnej wojny, op. cit., s. 20.

12 Rząd Wielkiej Brytanii dopiero w 1954 roku zakończył wydzielanie swoim obywatelom racji żywnościowych. Zob. 1954: Housewives celebrate end of rationing, http:// news.bbc.co.uk/onthisday/hi/dates/stories/july/4/newsid_3818000/3818563.stm (dostęp: 17.08.2018). Brytyjczycy w pierwszych latach powojennego porządkowania rzeczywistości często mieli większe trudności z narastającym w kraju głodem niż podczas II wojny światowej. Pod koniec lat czterdziestych Anglia oficjalnie musiała odstąpić od materialnej pomocy udzielanej Grecji i Turcji, co stało się impulsem do finansowych interwencji Stanów Zjednoczonych na Starym Kontynencie w procesie jego powojennej rewitalizacji. Trudno zatem stwierdzić bez cienia wątpliwości, że Wielka Brytania jako część Wielkiej Trójki powojennych triumfatorów odniosła niczym niezmącone zwycięstwo. Będzie to także dostrzegalne w dalszej części książki (rozdział 2), w której zarysowuję pokrótce podejście brytyjskiego rządu do prób rozwoju nowych technologii w obliczu zjawiska drenażu mózgów trawiącego Wielką Brytanię. Stąd też sformułowanie: działania wojenne opuściły pomyślnie dwa alianckie kraje, USA oraz ZSRR.

13 J. Kiwerska, Przywództwo amerykańskie w świecie zimnej wojny, w: Zimna wojna (1946-1989) i jej konsekwencje dla ładu międzynarodowego, red. B. Koszel, S. Wojciechowski, op. cit., s. 46.

14 Z 88,6 mld dolarów w 1939 roku do 135 mld dolarów w 1945. Zob. ibidem, s. 45.

15 Choć statystyki pozostają nieścisłe i sporne, przytoczę te wskazane przez Johna Lewisa Gaddisa, który podaje liczbę 27 mln zabitych obywateli ZSRR. Jest to zatem liczba dziewięćdziesięciokrotnie większa niż w wypadku poległych Amerykanów. Zob. J. L. Gaddis, Zimna wojna. Historia podzielonego świata, op. cit., s. 22.

16 Rządy komunistyczne sprawowała sowiecka Rosja, ale niektóre państwa rozwinęły system komunistycznych rządów niezależnych od dyktatu Moskwy, m.in. Chiny kierowane przez Mao Tse-tunga czy Jugosławia rządzona przez Josipa Broza-Tito.

17 Jak powiedział w słynnym przemówieniu Winston Churchill: "Od Szczecina nad Bałtykiem do Triestu nad Adriatykiem w poprzek kontynentu opadła żelazna kurtyna. Poza tą linią leżą wszystkie stolice odwiecznych państw Europy centralnej i wschodniej (...) sławne miasta i ludność wokół nich znajdują się teraz w czymś, co nazwać muszę radziecką sferą, i wszystkie są przedmiotem, w takiej czy innej formie, nie tylko radzieckiego wpływu, ale bardzo wysokiego, a w wielu wypadkach wciąż rosnącego stopnia kontroli bezpośredniej z Moskwy". W. Churchill, Ścięgna pokoju, tłum. A. Gliwiński, http://web.archive.org/web/20050307005830/http://ag.sos2.w.interia.pl/churchill.htm (dostęp: 12.04.2019).

18 J. L. Gaddis, Zimna wojna. Historia podzielonego świata, op. cit., s. 51.

19 P. Sasanka, S. Stępień, Zimna wojna. Krótka historia podzielonego świata, op. cit., s. 360.

20 J. L. Gaddis, Zimna wojna. Historia podzielonego świata, op. cit., s. 50.

21 Ibidem, s. 41.

22 Ibidem, s. 42.

23 Co z czasem stało się kategorycznie zabronione ze względu na negatywne skutki wybuchów dla ziemskiej atmosfery.

24 Cold War, serial CNN, USA, 1998, S01E13: Make Love Not War. The Sixties.

25 Zwierzchnictwu Kremla nie podporządkowały się jednak Chiny z Mao Tse-tungiem na czele (choć pozostawały sprzymierzeńcem ZSRR, co udowodniły między innymi wojny koreańskie). Istniał także europejski wyłom w komunistycznej nawałnicy, czyli Jugosławia ze swoim silnym liderem Josipem Brozem-Tito (który w końcu zwrócił się w stronę materialnej pomocy płynącej ze Stanów Zjednoczonych). Chiny i Jugosławia były przykładami na to, że komunizm propagować można bez bezpośredniego zaangażowania Moskwy w sprawy wewnętrzne kraju.

26 Osobliwy charakter przybrało to w kwestii czechosłowackiej - premier tego kraju wybrany w wolnych wyborach, Jan Masaryk, skwitował swoją wizytę w Rosji tymi słowami: "Udałem się do Moskwy jako minister wolnego narodu, powracam jako niewolnik Stalina". Cold War, serial CNN, USA, 1998, S01E03: Marshall Plan.

27 W myśl hasła: lepiej być komunistą za 1500 kalorii dziennie niż demokratą za 1000 kalorii. Zob. ibidem.

28 J. L. Gaddis, Zimna wojna. Historia podzielonego świata, op. cit., s. 46.

29 Cold War, S01E03, op. cit.

30 J. L. Gaddis, Zimna wojna. Historia podzielonego świata, op. cit., s. 192.

31 Cold War, serial CNN, USA, 1998, S01E12: MAD.

32 J. L. Gaddis, Zimna wojna. Historia podzielonego świata, op. cit., s. 47.

33 Ibidem, s. 46.

34 Ibidem.

35 Cold War, S01E03, op. cit. Szybką odpowiedzią Moskwy na amerykański plan odbudowy Europy było utworzenie Kominformu zrzeszającego komunistyczne państwa, które wzajemnie wspierałyby się materialnie, udzielając sobie pomocy we własnych próbach powojennej odbudowy. Z kolei odpowiedzią na NATO był po stronie wschodniej Układ Warszawski - pakt krajów pomagających sobie w wypadku ewentualnych interwencji zbrojnych.

36 Choć tymi słowami Bauman opisuje inne pojęcie, w moim przekonaniu z powodzeniem odnieść można je do "globalizacji" jako powszechnie stosowanego terminu. Zob. Z. Bauman, Globalizacja: i co z tego dla ludzi wynika, tłum. E. Klekot, Warszawa 2000, s. 12.

37 Sam termin "globalizacja" pojawiał się w pracach teoretyków dużo wcześniej niż w latach osiemdziesiątych. Jednym z popularniejszych określeń pozostających w ścisłym związku z ogólnoświatowymi przemianami powodowanymi rozwojem technologii jest "wioska globalna" w ujęciu Marshalla McLuhana. Zwrotu tego użył już w latach sześćdziesiątych. Zob. M. McLuhan, Galaktyka Gutenberga. Tworzenie człowieka druku, tłum. A. Wojtasik, Warszawa 2017.

38 "Od momentu powstania w XIX wieku nowoczesne technologie medialne rozwijały się dwutorowo. Z jednej strony mamy technologie reprezentacji - film, taśma magnetyczna wideo i audio, cyfrowe formaty przechowywania danych, z drugiej technologie komunikacji w czasie rzeczywistym, to znaczy wszystko, co zaczyna się od tele-: telegraf, telefon, teleks, telewizja, teleobecność". Zob. L. Manovich, Język nowych mediów, tłum. P. Cypryański, Warszawa 2006, s. 261.

39 J. Brockman, A Talk with Anthony Giddens. The Second Globalization Debate, https://www.edge.org/conversation/the-second-globalization-debate (dostęp: 28.09.2018).

40 F. Wood, The Silk Road. Two Thousand Years in The Heart of Asia, Berkeley-Los Angeles 2002.

41 Choć narody w myśl współczesnego rozumienia tego terminu pojawiły się dopiero w XIX wieku. Zob. A. Smith, Kulturowe podstawy narodów: hierarchia, przymierze i republika, tłum. W. Usakiewicz, Kraków 2009.

42 A. Mattelart, M. Mattelart, Teorie komunikacji. Krótkie wprowadzenie, tłum. J. Mikułowski Pomorski, Warszawa-Kraków 2001, s. 129.

43 J. Brockman, A Talk with Anthony Giddens..., op. cit.

44 Stosowana przeze mnie cezura czasowa wynika z obrania konkretnej ścieżki myślowej prezentowanej w tej pracy. Artykułem dobrze podsumowującym rozbieżności w sytuowaniu procesów globalizacyjnych na osi czasu przez teoretyków jest praca polskiego kulturoznawcy Adama Nobisa. Zob. A. Nobis, Datowanie początków globalizacji, http://www.khg.uni.wroc.pl/files/nobist.pdf (dostęp: 28.09.2019).

45 B. Pasamonik, Globalizacja kultury czy glokalizacja kultur?, w: Krótkie wykłady z socjologii: kategorie, problemy, subdyscypliny, red. A. Firkowska-Mankiewicz, T. Kanasz, E. Tarkowska, Warszawa 2013, s. 118.

46 J. D. Eller, Antropologia kulturowa. Globalne siły, lokalne światy, tłum. A. Gąsior-Niemiec, Kraków 2012, s. 397.

47 Ibidem, s. 424.

48 B. Malinowski, Dynamika przemian kulturowych. Studium stosunków rasowych w Afryce, w: idem, Szkice z teorii kultury, tłum. T. Święcka, H. Stasiak, H. Buczyńska-Garewicz, Warszawa 1958, s. 127.

49 T. C. Lewellen, Antropologia polityczna. Wprowadzenie, tłum. A. Dąbrowska, T. Sieczkowski, Kraków 2010, s. 239.

50 Podobny sposób myślenia znalazł swoje zastosowanie w XIX-wiecznych teoriach ewolucjonistycznych ukutych na gruncie antropologii.

51 Więcej o tych trzech teoriach pisze T. C. Lewellen, Antropologia polityczna, op. cit., s. 239-248.

52 Prowadzone w obszarze studiów ekonomicznych badania zaowocowały m.in. wpływem na zachowanie gospodarek krajów latynoamerykańskich, prowadząc do utworzenia w Ameryce Łacińskiej rynków regionalnych w celu kontroli handlu oraz tzw. substytucji importu, czyli zasadzie uniemożliwiającej import towarów wyprodukowanych w innym kraju (chyba że za uiszczeniem odpowiedniego cła). Zob. ibidem.

53 W dalszej części książki odwołuję się także do tezy Lewisa Mumforda o rewolucyjnym charakterze przemian wieków średnich i ich konsekwencji dla XVIII-wiecznej rewolucji przemysłowej (rozdział 3).

54 D. Bell, The Coming of Post-Industrial Society, https://www.os3.nl/_media/2011-2012/daniel_bell_-_the_coming_of_post-industrial_society.pdf (dostęp: 13.06.2018).

55 Industrial Revolution, w: Encyklopedia Britannica, https://www.britannica.com/event/Industrial-Revolution (dostęp: 15.05.2018).

56 By wymienić te najważniejsze: Organizacja Narodów Zjednoczonych, Unia Europejska wraz z poprzedzającymi ją strukturami, Pakt Północnoatlantycki (NATO) oraz w 1944 roku: powstają Międzynarodowy Fundusz Walutowy (International Monetary Fund), Bank Światowy (World Bank) - "których celem była regulacja różnych obszarów wyłaniającego się systemu międzynarodowego kapitalizmu"; w 1947: Układ Ogólny w sprawie Taryf Celnych i Handlu (General Agreement on Tariffs and Trade) i w 1995: Światowa Organizacja Handlu (World Trade Organization); 1961: Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (Organization for Economic Cooperation and Development) wraz ze swoim "jądrem", czyli tzw. G8. Więcej o międzynarodowych organizacjach w kontekście globalizacji pisze D. Barney, Społeczeństwo sieci, tłum. M. Fronia, Warszawa 2008, s. 29-35 (cytat s. 31).

57 A. Mattelart, M. Mattelart, Teorie komunikacji..., op. cit., s. 125.

58 Ibidem.

59 Ibidem, s. 125-126.

60 Pierwsza kolej dużych prędkości powstała w 1964 roku w Japonii - Tokaido Schinkansen; pozostałe znane to m.in. francuska TGV oraz włoska Eurostar Italia.

61 We wrześniu 2018 roku prywatna firma SpaceX nalężąca do Elona Muska (przedsiębiorcy o światowej sławie i rozpoznawalności, co samo w sobie nosi znamiona kulturowych konsekwencji globalizacji) ogłosiła plan wysłania w podróż dookoła Księżyca prywatnej osoby. Wybór padł na kuratora sztuki i kreatora mody o nazwisku Y?saku Maezawa.

62 Czego wyrazem jest m.in. teoria społeczeństwa sieci autorstwa Manuela Castellsa. Zob. M. Castells, Społeczeństwo sieci, tłum. M. Marody, Warszawa 2010.

63 Wątek ten podnoszony jest (choć na różny sposób) m.in. przez Anthony'ego Giddensa, Ulricha Becka, Zygmunta Baumana czy Arjuna Appaduraia (oraz większość badaczy pochylających się nad pojęciem globalizacji). W interesujący sposób zagadnienie tworzenia międzynarodowych struktur i swoistego "żalu" za władzą państwa narodowego przez polityczne podmioty podsumowuje Darin Barney: "Poświęcenie pewnego stopnia autonomii politycznej jest warunkiem wejścia do światowej gospodarki, gdzie państwa konkurują ze sobą bardziej o udział w rynku niż o terytorium. Wielu autorów widzi w tym poświęceniu zanik suwerenności państw narodowych, które zasadniczo przekazują świetny interes, jakim jest władza, na niewiążące umowy i konwencje, do w dużej mierze niekontrolowanych instytucji, zdominowanych przez interesy ograniczonej grupy bogatych państw (...) i do międzynarodowych korporacji (...). W tych warunkach państwa stają się coraz mniej podobne do scentralizowanych organów, zdolnych utrzymywać i egzekwować suwerenną władzę w obrębie granic swoich terytoriów i zaczynają działać bardziej na zasadzie "pasów transmisyjnych", ułatwiających przepływ dóbr i kapitału przez obszary podlegające ich jurysdykcji". D. Barney, Społeczeństwo sieci, op. cit., s. 33.

64 To zagadnienie stanowi centralny temat teorii społeczeństwa ryzyka rozwijanej przez Ulricha Becka w jego pracach (m.in.: U. Beck, Społeczeństwo ryzyka. W drodze do innej nowoczesności, tłum. S. Cieśla, Warszawa 2002 oraz U. Beck, Władza i przeciwwładza w epoce globalnej. Nowa ekonomia polityki światowej, tłum. J. Łoziński, Warszawa 2005).

65 A. Giddens, Lecture 1: Globalization - London, http://news.bbc.co.uk/hi/english/static/ events/reith_99/week1/week1.htm (dostęp: 28.09.2018).

66 Cultural Globalization, w: Encyklopedia Britannica, https://www.britannica.com/science/cultural-globalization (dostęp: 27.09.2018).

67 Ibidem.

68 Ibidem.

69 D. Patterson, 25 Years Ago The First McDonald's in Prague Opened, http://blog.praguemorning.cz/gallery-25-years-ago-opened-the-first-mcdonalds-in-prague (dostęp: 12.04.2018).

70 Antropologiczne badania z 1999 roku powiązały obecność anoreksji na Fidżi z pojawieniem się popularnych programów amerykańskich w lokalnej telewizji (m.in. znany szerokiej publiczności w Polsce serial młodzieżowy Beverly Hills 90210). Zob. Cultural Globalization, op. cit.

71 Kulturowy wymiar globalizacji rozpatrywany jest zwykle w tych dwóch ścierających się ze sobą perspektywach: homogenizacji oraz heterogenizacji. Pierwsza (Benjamin Barber piszący o McŚwiecie czy George Ritzer o makdonaldyzacji) dyktuje myślenie o świecie, który podlega dominującym wpływom Zachodu (westernizacja) i ujednolica dotąd różnorodne doświadczenia kulturowe. Druga (Arjun Appadurai, Waldemar Kuligowski czy Ulf Hannerz) widzi w globalizacji siłę napędową dla mieszania się kultur, ich kreolizacji czy indygenizacji (ulokalnienia). Zob. B. Pasamonik, Globalizacja kultury czy glokalizacja kultur?, op. cit., s. 120-123.

72 G. Dziamski, Sztuka po końcu sztuki, w: idem, Sztuka po końcu sztuki. Sztuka początku XXI wieku, Poznań 2009, s. 15. Więcej o refleksji Appaduraia nad globalizacją zob. A. Appadurai, Nowoczesność bez granic. Kulturowe wymiary globalizacji, tłum. Z. Pucek, Kraków 2005.

73 J. D. Eller, Antropologia kulturowa..., op. cit., s. 15.

74 J. Brockman, A Talk with Anthony Giddens..., op. cit.

75 J. Żakowski, Społeczeństwo globalnego ryzyka. Rozmowa z prof. Ulrichem Beckiem, w: idem, Koniec, Warszawa 2006.

76 A. Giddens, Lecture 1: Globalization - London, op. cit.

77 Zagadnienie, które fascynuje teoretyków społecznych niezmiennie mocno od lat sześćdziesiątych XX wieku. Zob. m.in. M. McLuhan, Galaktyka Gutenberga..., op. cit.

78 D. Samuel, Is Big Tech Merging With Big Brother? Kinda Looks Like It, https://www.wired.com/story/is-big-tech-merging-with-big-brother-kinda-looks-like-it/?mbid= social_twitter_onsiteshare (dostęp: 11.01.2019).

79 Płynna nowoczesność, sprywatyzowana i zindywidualizowana, jest - zdaniem Baumana - czasem roztapiania wzorców zależności i wzajemnych relacji. Zob. Z. Bauman, Płynna nowoczesność, tłum. T. Kunz, Kraków 2006, s. 14-15.

80 J.-F. Lyotard, Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie wiedzy, tłum. J. Migasiński, M. Kowalska, Warszawa 1997.

81 K. Pobłocki, Kapitalizm. Historia krótkiego trwania, Warszawa 2017, s. 57.

Spis treści

Wstęp

Rozdział 1. Procesy globalizacyjne współczesnego świata

1.1. Zimna wojna czy gorący pokój - źródła konfliktu

1.2. W poszukiwaniu nowego ładu świata

1.3. Widmo atomowej anihilacji

1.4. Amerykańska rewitalizacja Europy

1.5. Konsekwencje zimnej wojny

1.6. Globalizacja - czyli co?

1.7. Dwie fazy debaty o globalizacji

1.8. In principio: źródła globalizującej fali

1.9. Grzbiet fali: połowa wieku XX

1.10. McDonald's, Pakt Północnoatlantycki i tweet papieża

1.11. Podsumowanie

Rozdział 2. Kontrkultura i rozwój nowych technologii

2.1. Zdefiniować kontestujących

2.2. Wzrost znaczenia młodzieży

2.3. (Nie)jednorodny obraz kontrkultury amerykańskiej

2.4. Hipisi: wolność i wspólnotowość

2.5. Tech-hippies

2.6. "The Whole Earth Catalog": do it yourself

2.7. Janusowe oblicze technologii

2.8. The Whole Earth Network

2.9. Krótka historia Internetu

2.10. Pierwsza była idea: Charles Babbage, Ada Lovelace, Vannevar Bush

2.11. Rewolucja komputerowa

2.12. Rodzący się biznes przyjaznych technologii

2.13. Być gotowym, bronić się, nie zrywać łączności: militarne początki sieci

2.14. Technika umożliwiająca sieć

2.15. Od czterech węzłów do setek tysięcy połączeń

2.16. Społeczny wymiar Internetu: twórca, czyli użytkownik

2.17. Internet i sieć (W3)

2.18. Podsumowanie

Rozdział 3. Historia prób redefinicji prywatności

3.1. Starożytna Grecja i dychotomia: prywatne - publiczne

3.2. Hannah Arendt i triada: prywatne - publiczne - społeczne

3.3. To, co "publiczne" - dwa sposoby rozumienia terminu

3.4. Triumf tego, co społeczne

3.5. Publiczne i prywatne użycie rozumu (Immanuel Kant) oraz habermasowska sfera publiczna

3.6. Średniowieczne odrodzenie antyku: określenie ram czasowych nowożytności

3.7. Nowożytna transformacja życia jednostkowego

3.8. Narodziny intymności

3.9. Mieszczańskie źródło intymności

3.10. Publiczna jawność informacji a narodziny prasy

3.11. Związki prywatności z technologią i prawnymi regulacjami

3.12. Nagie dane (Giorgio Agamben)

3.13. Podsumowanie

Rozdział 4. Model interpretacyjny

4.1. Możliwe konceptualizacje pojęcia prywatności

A. Prywatność: pierwsze definicje

B. Prawo do prywatności w obliczu nowych technologii (Alan Westin)

C. Prawo(a?) do prywatności

D. Prywatność jako fundamentalne prawo osoby ludzkiej

E. Prywatność oparta na godności, prywatność oparta na wolności

F. Ujęcie prywatności w tradycyjnych modelach teoretycznych

G. Taksonomia prywatności Daniela J. Solove'a

4.2. Podstawa teoretyczna dla asymetrii przejrzystości

A. Definicja prywatności

B. Mechanizm kontroli przejrzystości

4.3. Czas (post)panoptyczny

4.4. Michel Foucault i oświecenie

4.5. Postawa nowoczesności - Kanta dopełnić Baudelaire'em

4.6. Michel Foucault - rycerz autonomii i liberalny obywatel (Richard Rorty)

4.7. Myślenie spontaniczno-praktyczne oraz metafizyczno-teoretyczne (Anna Pałubicka)

4.8. Gramatyka kultury europejskiej (Anna Pałubicka)

4.9. Ponowoczesna zmiana aksjologicznej hierarchii

4.10. Niejasne ramy postmodernizmu

4.11. Postmodernizm jako bohater pozytywny

4.12. Postmodernizm jako wichrzyciel porządku

4.13. Dlaczego nie postmodernizm

4.14. Model interpretacyjny

A. Definicja kultury

B. Dwie postawy (nowoczesność i ponowoczesność)

C. Historyczne upowszechnianie postaw na makropoziomie

D. Dwie kultury (dystansu i mezaliansu)

E. Quasi-kultura o charakterze hybrydowym

4.15. Podsumowanie

Rozdział 5. Asymetria przejrzystości

5.1. Ogólna charakterystyka kluczowych zagadnień

A. Upowszechnienie postawy ponowoczesności i rozwój nowych technologii

B. Fizykalny świat zdarzeń

C. Biurokracja: państwo i korporacja

D. Mechanizm kontroli przejrzystości i zachodni biurokratyczny konglomerat państwowo-korporacyjny

E. Dolina Krzemowa

5.2. Asymetria przejrzystości: trzy iluzje

A. Iluzja wyboru

B. Iluzja przestrzeni publicznej (publicznego)

C. Iluzja równości

5.3. Obecność quasi-kultury o charakterze hybrydowym

5.4. Ku przywróceniu regularności układu przejrzystości

5.5. Podsumowanie

Zakończenie

Podziękowania

Bibliografia

Indeks nazwisk