Podziękowania
PODZIĘKOWANIA
Pisanie tej książki to dla mnie jak bolesne zderzanie się z murem,
wspinanie na niego, stawanie przed nim i znów żmudna wspinaczka -
wysiłek na olimpijską miarę. Było to zadanie stresujące, ale - co
najważniejsze - praca realizowana w duchu miłości i podjęta w przekonaniu, że nie da się osiągnąć powodzenia w oderwaniu od innych
ludzi. Zwykłe podziękowania są w tej sytuacji dalece niewystarczające,
pragnę więc wyrazić moją serdeczną wdzięczność tym wyjątkowym osobom,
które towarzyszyły mi w tej emocjonalnej podróży.
Po pierwsze i przede wszystkim dziękuję moim dzieciom i wnukom: Nate'owi
i Pauli, Meg i Dave'owi, McKenzie, Isabelli, Kenowi i Alowi. Nie sposób
przecenić miłości, cierpliwości, zrozumienia i zachęty, jakimi obdarzyła
mnie rodzina. Bardzo was wszystkich kocham.
Zwracam się także do mojej agentki, Susan Schulman: Twoja wiara we mnie
- podobnie jak temat, który podjęłam - po wielokroć mnie zdumiewała.
Nigdy nie zapomnę Twojego profesjonalizmu, dobroci, włożonego wysiłku i wsparcia, jakich zaznałam podczas pracy nad tą książką.
Kieruję słowa podziękowań do Leslie Meredith, redaktor prowadzącej w wydawnictwie Free Press: przyjmij serdeczne wyrazy wdzięczności za
skrupulatność, pomoc w pracy redakcyjnej, za doskonałe zrozumienie dla
wyjątkowego charakteru prezentowanego materiału i za autentyczną wiarę w to, że taka książka jest potrzebna.
Z wyrazami wdzięczności spieszę również do Donny Loffredo, redaktorki we
Free Press: dziękuję Ci, Donno, za cierpliwe wysłuchiwanie moich
niekończących się wątpliwości. Podczas naszych rozmów telefonicznych
zawsze mogłam w Twoim głosie wyczuć serdeczny uśmiech!
Dziękuję też wszystkim pracownikom Free Press za wysiłek włożony na
etapie szlifowania tekstu. Jeanette Gingold i Edith Lewis, Wasza praca
nad korektą rękopisu była nie tylko szczegółowa i doskonała, ale także
wyważona.
Wyrazy wdzięczności kieruję do Beth Lieberman: Twoje rozległe
doświadczenie redakcyjne i wytrwałość wielokrotnie przepełniały mnie
wdzięcznością. Bardzo dziękuję Ci za wszystko.
Muszę wspomnieć także pozostałych specjalistów, którzy wnieśli wkład w tę pracę na etapie wstępnej redakcji, rozwijania koncepcji,
krystalizowania się pomysłów i udzielania mi wsparcia. Są to: Schatzie,
dr Doreen Orion, Colleen Hubbard, Liz Netzel, Jan Snyder i Laura
Bellotti. Gorąco Wam dziękuję.
Nie mogę nie zauważyć wkładu moich kolegów, którzy poświęcili swój cenny
czas na lekturę: dr Renee Richker, dr. Davida Bolocofsky'ego i Lindy
Vaughan. Wiem, jak bardzo jesteście zajęci, dlatego też wyjątkowo cenię
Wasze wsparcie i uwagi. Jestem ogromnie wdzięczna za Wasz profesjonalny
wkład w tę książkę!
Dr. Jimiemu Gregory dziękuję gorąco za konsultacje w kwestiach
medycznych. Przyjmij wyrazy wdzięczności za poświęcony czas i za pomoc.
Chrisowi Passerelli, internetowemu guru z Kitzmiller Design, chciałabym
podziękować za to, że był i jest wspaniały: dziękuję Ci za czas, włożoną
pracę i wsparcie.
Słowa wdzięczności kieruję również do Chrisa Segury z Chris' Computer
Consulting Inc.: zawsze mogłam liczyć na Twoje komputerowe wsparcie.
Dziękuję za pomoc w formatowaniu tekstu, gdy termin oddania był tuż-
tuż. Jestem Ci zobowiązana za cierpliwość dla mojego komputerowego
analfabetyzmu.
Szczególne podziękowania pragnę skierować do wszystkich, którzy pomagali
mi w sprawach organizacyjnych i zapobiegali katastrofom. Są to: Gretchen
Byron, Carolina Dilullo, Helen Laxson, Marv Endes, Frank Martin, Linda
Fangman i Jessica Dennis.
Szczególne wyrazy wdzięczności należą się Tamie Kieves i Peg Blackmore:
źródłom mojej inspiracji i niezawodnego wsparcia. Obie promieniujecie
macierzyńską dobrocią i bezwarunkowym zrozumieniem.
Nie mogę nie wspomnieć moich drogich przyjaciół, którzy darzyli mnie
wsparciem, miłością, uśmiechami, uściskami i słowami zachęty: Kay
Brandt, Kate Heit, Jima Gronewolda, Jima Vonderohe'a, wszystkich z Fundacji Saccomanno - Franklina (z promiennym uśmiechem od świtu),
Franka (raz zrzędliwego, raz radosnego niczym Polyanna, i tak w kółko),
Gianny (superbohaterki) i Anthony'ego (jesteś super!). E-uściski i podziękowania dla mojego kumpla piątoklasisty, Jimmy'ego Hirscha.
Specjalne podziękowania kieruję do Ethel Kloos-Fenn z Applied Research
Consultants za pomoc w prowadzeniu wstępnych badań. Kocham Cię, Ethel, i tęsknię za Tobą.
Dziękuję moim rodzicom za pierwsze lekcje wytrwałości, etyki pracy i naukę dążenia do tego, co uważam za ważne. "Wsiadaj z powrotem na konia"
odniosło skutek!
I wreszcie pragnę skierować szczególne słowa wdzięczności do wszystkich
klientów i uczestników sondaży, którzy zechcieli poświęcić swój czas i energię, by podzielić się osobistymi doświadczeniami, aby inni mogli z nich skorzystać. Nie mogę Wam podziękować imiennie, bo nie wiem, kim
jesteście. Bez Waszej odwagi i poświęcenia ta książka by nie powstała.
Wprowadzenie
WPROWADZENIE
Relacja z matką rodzi się w momencie naszego przyjścia na świat.
Bierzemy pierwszy życiodajny oddech i jednocześnie objawiamy pierwotną,
ludzką potrzebę karmienia się miłością i troską matki. Zarówno w jej
łonie, jak i na łóżku porodowym jesteśmy z nią zjednoczone. Ta kobieta,
nasza matka - wszystko, czym jest i czym nie jest - dała nam życie.
Nasza więź z nią w tym momencie i od tego momentu poczynając, ma ogromne
znaczenie psychologiczne dla naszego życiowego dobrostanu. Ciekawe, że
całymi latami nie chciałam w to uwierzyć.
Po pierwsze, sama będąc matką w epoce feministycznej, nie przyjmowałam
do wiadomości, by kobiety ponosiły tak wielką odpowiedzialność, a ostatecznie i winę za to wszystko, co może się nie powieść. Byłam pewna,
że jest wiele innych czynników, poza stylem macierzyństwa, które
kształtują los dziecka. Po drugie, nie chciałam przyznać, że poczucie,
że byłam dzieckiem pozbawionym matczynej opieki, miało tak głęboko
niszczycielski wpływ na mnie i moje życie. Przyznanie się do tego choćby
przed sobą automatycznie oznaczało, że musiałam temu stawić czoło.
W trakcie wieloletnich badań przeczytałam mnóstwo książek poświęconych
więziom między matką a córką. Przy każdej nowej lekturze po policzkach
ciekły mi strumienie niespodziewanych łez. Nie mogłam sobie przypomnieć
bliskości, przywiązania, ulubionego zapachu perfum mamy, dotyku jej
skóry czy brzmienia jej głosu, kiedy nuciła sobie coś w kuchni,
uspokajającego kołysania w ramionach, przytulania i pocieszania albo
intelektualnej stymulacji i radości, gdy mi coś czytała.
Wiedziałam, że to nie jest naturalne, ale nie mogłam znaleźć książki,
która pomogłaby mi wyjaśnić ten brak. Miałam wrażenie, że jestem na
skraju szaleństwa. Czy cierpię na urojenia, czy mam tylko kiepską
pamięć? Nie mogłam znaleźć żadnej książki, która wyjaśniłaby mi, że
dorastanie bez macierzyńskiej opieki może być realnym doświadczeniem i że są takie matki, które nie przejawiają matczynych zachowań. Nie mogłam
też znaleźć książek poświęconych sprzecznym uczuciom targającym córkami,
które mają taką matkę, ich przepełnionej frustracją miłości, a niekiedy
nienawiści. Ponieważ grzeczne dziewczynki nie powinny nienawidzić swoich
matek, zauważyłam, że nie wypada rozmawiać o tych niewłaściwych
uczuciach. W większości kultur macierzyństwo to uświęcona instytucja i zwykle nie ukazuje się go w negatywnym świetle. Gdy postanowiłam napisać
książkę o matkach, które nie opiekują się swoimi córkami, i o bólu, jaki
to sprawia tym córkom w dzieciństwie i w życiu dojrzałym, poczułam,
jakbym łamała tabu.
Czytając książki o więzach matki z córką, zawsze doznawałam intensywnego
poczucia straty i obawiałam się, że jestem w tym cierpieniu odosobniona.
Eksperci pisali o złożoności tych związków, o przesyceniu ich konfliktem
i ambiwalencją, a ja odczuwałam coś zgoła innego - pustkę, brak empatii,
znudzenie i brak poczucia bycia kochaną. Przez wiele lat tego nie
pojmowałam i próbowałam to na różne sposoby racjonalizować. Inni
członkowie rodziny oraz terapeuci pełni dobrych intencji podsuwali mi
różne wyjaśnienia. Będąc grzeczną dziewczynką, próbowałam brać je za
dobrą monetę i przypisywać wszelką winę sobie. Dopiero w chwili, gdy
zaczęłam rozumieć charakterystyczną pustkę wynikającą z matczynego
narcyzmu, elementy układanki zaczęły do siebie pasować. Im więcej
dowiadywałam się o matczynym narcyzmie, tym bardziej zrozumiałe stawały
się moje doświadczenia, smutek i brak wspomnień. Dzięki temu zaczęłam
stopniowo odzyskiwać swoją tożsamość odrębną od tożsamości matki. Stałam
się bardziej ześrodkowana, zaczęłam zajmować - jak to dziś określam -
konkretną przestrzeń, przestałam być niewidzialna (nawet dla siebie
samej) i nie musiałam już wciąż wymyślać się na nowo. Odkryłam też, że
bez tego rozumienia bezradnie miotamy się, popełniamy pomyłki, mamy
głębokie poczucie braku własnej wartości i na każdym kroku sabotujemy
siebie i swoje życie.
Pisanie tej książki stanowiło dla mnie kulminację lat badań i wewnętrznej podróży, przenoszącej mnie do czasów, gdy byłam małą
dziewczynką, która wiedziała, że coś jest nie tak. Czułam bowiem, że
brak opieki nie jest normalny, ale nie wiedziałam dlaczego. Tworzyłam tę
książkę z nadzieją, że może pozwoli innym kobietom zrozumieć, że nie
były i nie są winne tych uczuć.
Nie znaczy to, że chcę obwiniać swoją matkę i namawiać do tego inne
kobiety. Podjęte przeze mnie przedsięwzięcie nie jest aktem rzutowania
gniewu, urazy czy wściekłości, ale osiągania zrozumienia. Chcemy wygoić
swoje rany i pragniemy, by doszło do tego w duchu przebaczenia,
obejmującego i nas, i nasze matki. Nie jestem zwolenniczką kreowania się
na ofiarę. Same ponosimy odpowiedzialność za swoje życie i za własne
uczucia. By ozdrowieć, musimy przede wszystkim zrozumieć, czego
doznałyśmy jako córki narcystycznych matek, a następnie ułożyć różne
sprawy tak, by odpowiadały naszym potrzebom. Bez zrozumienia swojej
matki i tego, co jej narcyzm nam wyrządził, uzdrowienie jest niemożliwe.
Zostałyśmy nauczone tłumienia i wypierania, ale musimy stanąć oko w oko
z naszymi doświadczeniami - z tym, że nasza tęsknota za matczynym
ciepłem i opieką nie znajdzie zaspokojenia i próżne są nasze pragnienia
oraz nadzieja na zmianę. W dzieciństwie byłyśmy zaprogramowane, by
postrzegać dynamikę rodzinną w pozytywnym świetle, nawet jeśli
zdawałyśmy sobie sprawę, że żyjemy w cieniu. Na postronnych
obserwatorach nasze rodziny zwykle sprawiały jak najlepsze wrażenie.
Choć miałyśmy poczucie, że coś jest nie tak, mówiono nam, że to
"nieistotne". A taka emocjonalna nieuczciwość może doprowadzać na skraj
szaleństwa. Uśmiechaj się, ładnie wyglądaj i zachowuj się, jakby
wszystko było w najlepszym porządku. Brzmi znajomo?
Wciąż mnie zdumiewa, jak wielkie podobieństwa w emocjonalnych
krajobrazach odkrywam podczas rozmów z innymi córkami narcystycznych
matek. Mogłyśmy wieść odmienne style życia i prezentować na zewnątrz
odmienny wygląd, ale wewnątrz nosimy te same emocjonalne szramy. Mam
najszczerszą nadzieję, że dzięki tej książce zdobędziesz zrozumienie i akceptację swych najgłębszych uczuć, dzięki czemu poczujesz się pełna,
zdrowa i autentyczna w tym, kim dziś jesteś.
Pisząc tę książkę, musiałam stoczyć liczne wewnętrzne batalie. Po
pierwsze, musiałam uwierzyć, że jestem w ogóle w stanie to zrobić, bo
przecież jestem terapeutką, a nie pisarką. Po drugie - i istotniejsze -
musiałam o tym porozmawiać z matką. Gdy zdobyłam się na to,
powiedziałam: "Mamo, potrzebuję twojej pomocy. Piszę książkę o matkach i córkach. Potrzebuję twojego udziału, sugestii i pozwolenia na
skorzystanie z osobistych informacji". Moja matka, daj jej Boże zdrowie,
zapytała: "A dlaczego nie piszesz o ojcach?". Oczywiście, jak można się
było spodziewać, obawiała się, że zostanie przedstawiona w złym świetle.
Ostatecznie dała mi jednak przyzwolenie, być może dlatego, że
zrozumiała, że jest to książka o uzdrowieniu, a nie obwinianiu. Muszę
przyznać, że marzyło mi się, że powie coś takiego, jak: "Czy powinnyśmy
o czymś porozmawiać albo coś razem przepracować?", "Czy jest coś, co cię
boli od dzieciństwa?", "Czy możemy jakoś temu teraz zaradzić?", "Czy
możemy wspólnie dążyć do uzdrowienia?". Oczywiście nic podobnego się nie
zdarzyło, ale po wszystkich latach, które spędziłam, pracując nad
własnym uzdrowieniem, nauczyłam się, że nie powinnam oczekiwać od niej
takiego empatycznego zaangażowania. Byłam dumna z siebie, że zdobyłam
się na to, by w ogóle wspomnieć jej o książce, do czego, muszę przyznać,
dość długo dojrzewałam. Zdaję sobie sprawę, że był czas, kiedy taka
rozmowa byłaby nie do pomyślenia.
A jednak zmierzywszy się z tym wyzwaniem, stwierdziłam, że potrafię
szczerze i autentycznie mówić o swoich doświadczeniach i badaniach. Choć
zapewne miałabym większe emocjonalne poczucie bezpieczeństwa, pisząc z dystansu i perspektywy czysto profesjonalnej, liczę na to, że moje
własne doświadczenia jako córki narcystycznej matki przekonają cię, że
naprawdę rozumiem te sprawy. Przeszłam przez to wszystko.
Podzieliłam tę książkę na trzy części, stosownie do mojego podejścia do
psychoterapii. Pierwsza poświęcona jest problematyce narcyzmu matki.
Druga ukazuje wpływ narcyzmu, jego wielorakie efekty i to, jak odbija
się on na życiu córek. Część trzecia to mapa powrotu do zdrowia.
Zapraszam cię teraz do wyruszenia w podróż w celu poznania samej siebie
i twojej matki. Nie będzie to wyprawa przyjemna i komfortowa. Będziesz
wyzwalać się z okowów zaprzeczeń, będziesz stawiać czoło trudnym
uczuciom, odsłonisz wrażliwe miejsca i staniesz twarzą w twarz z własnymi cechami, które być może ci się nie spodobają. Jest to zadanie
angażujące emocjonalnie. Momentami może się ubawisz. Kiedy indziej
będziesz czuła głęboki smutek, próbując zrozumieć swoje doświadczenia i zagoić rany, które ci zadano. Podejmując ten wysiłek, na zawsze zmienisz
swoje dziedzictwo wypaczonej matczynej miłości oraz spowodujesz trwałą
zmianę w życiu twoich córek, synów i wnuków. Jeśli zdołasz w prawdzie i uczciwości stanąć wobec własnych wzorców życia emocjonalnego, polubisz
siebie bardziej, staniesz się lepszym rodzicem, będziesz nawiązywać
lepsze relacje z otaczającymi cię ludźmi i lepiej będziesz sobie radzić
w życiu.
Dziedzictwo emocjonalne ma wiele wspólnego z dziedziczeniem genetycznym;
jest bezwiednie przekazywane z pokolenia na pokolenie. Niektóre cechy
tej spuścizny są cudowne, wywołują wzruszenie i dumę, inne działają
destrukcyjnie i powodują cierpienie. Tym drugim trzeba położyć kres. My
musimy im położyć kres. Wykonawszy tę ciężką pracę nad pozbywaniem się
wypaczonego dziedzictwa matczynego, mogę z całą mocą powiedzieć, że
jestem w stanie pomóc zmienić twoje dziedzictwo.
Zapraszam cię do lektury. Siądź przy mnie, porozmawiaj, razem popłaczmy
i razem się pośmiejmy. Razem możemy zacząć konstruktywnie radzić sobie z twoją emocjonalną spuścizną. Nawet jeśli dotychczas zawsze
"najważniejsza była mama", teraz jest twoja kolej. Teraz ty będziesz
najważniejsza. "Ty", której być może dotąd nie odkryłaś albo nawet nie
wiedziałaś, że istnieje.
ROZDZIAŁ 1. Twój emocjonalny balast
ROZDZIAŁ 1
Twój emocjonalny balast
Żyła sobie raz dziewczynka, która miała loczek na środku czoła, i nawet
kiedy była grzeczna, i tak zawsze ją łajano.
- dr Elan Golomb, Trapped in the Mirror1
Przez wiele lat na każdym kroku towarzyszyła mi cała zgraja surowych
krytyków, którzy skutecznie zatruwali mi życie. Bez względu na to, co
chciałam osiągnąć, zawsze byli przy mnie i przypominali, że zupełnie się
do tego nie nadaję i w żadnym razie nic mi się nie uda. Jeśli zajmowałam
się wiosennymi porządkami czy jakimiś większymi pracami domowymi, głosy
te wrzeszczały na mnie: "Ten dom nigdy nie będzie wyglądał tak, jak byś
sobie życzyła". Gdy ćwiczyłam, utyskiwały: "Nieważne, jak się starasz,
twoje ciało jest do niczego, a ty jesteś mizerotą. Naprawdę nie możesz
ćwiczyć z większym obciążeniem?". Podejmując decyzje finansowe,
słyszałam w głowie: "Zawsze byłaś beznadziejna w liczeniu, a teraz do
reszty spaprzesz swoje finanse!". Moi wewnętrzni krytycy byli wyjątkowo
paskudni w odniesieniu do wszelkich sytuacji damsko-męskich. Szeptali na
przykład: "Nie widzisz, jakie z ciebie zero? Zawsze wybierasz
niewłaściwego faceta. Może po prostu daj sobie spokój". I - co było
chyba najbardziej bolesne - gdy miałam problemy z dziećmi, z satysfakcją
stwierdzały: "Wyrządziłaś krzywdę dzieciom swoimi życiowymi wyborami.
Powinnaś się wstydzić!".
Te niemilknące krytyczne głosy nie dawały mi spokoju. Prześladowały
mnie, zrzędziły i łajały, dając na wszelkie sposoby do zrozumienia, że
choćbym nie wiem jak się starała, i tak nigdy nie będę dość dobra w tym,
co robię. Wykształciły we mnie tak niezwykłą wrażliwość na krytykę, że
stale przypuszczałam, że inni oceniają mnie co najmniej tak surowo jak
ja sama.
W końcu zdałam sobie sprawę, że ci "krytycy" niszczą mnie emocjonalnie,
i postanowiłam się ich pozbyć - była to dla mnie naprawdę kwestia życia
i śmierci. Na szczęście decyzja ta poskutkowała moim uzdrowieniem, a także badaniami, pracą kliniczną i wreszcie tą książką.
Podjąwszy decyzję o rozstaniu z moimi wewnętrznymi krytykami, musiałam
ustalić, skąd się wzięli. Będąc psychoterapeutką, zdawałam sobie sprawę,
że zapewne mają związek z moją historią rodzinną, ale rodzina, z której
pochodziłam, wydawała mi się pozbawiona jakichkolwiek problemów.
Szczyciła się holenderskimi, niemieckimi, norweskimi i szwedzkimi
korzeniami, z mocno ugruntowaną etyką pracy. Nie było w niej wyraźnie
spaczonych osobowości czy jawnie złego traktowania dzieci. Mój mechanizm
obronny w postaci wyparcia przypominał mi, że miałam w dzieciństwie dach
nad głową, w co się ubrać i co jeść. Na czym więc polega mój problem?
Obiecałam sobie, że muszę to odkryć.
Dlaczego tak bardzo mi brak pewności siebie?
Przez 28 lat byłam psychoterapeutką setek kobiet i rodzin, dzięki czemu
zdobyłam rozległe doświadczenie kliniczne, z którego mogłam czerpać w poszukiwaniu rozwiązania mojej wewnętrznej tajemnicy. Pracowałam z licznymi kobietami, które zgłaszały wiele podobnych objawów do tych,
które wreszcie zaczęłam dostrzegać u siebie: nadwrażliwość, trudności w podejmowaniu decyzji, nieśmiałość, brak zaufania do siebie, niezdolność
do budowania trwałych relacji, niedostatek pewności siebie pomimo
osiągnięć i ogólny brak poczucia bezpieczeństwa. Przed wizytą u mnie
niektórzy klienci latami leczyli się u innych specjalistów albo kupowali
stosy poradników, które wcale nie pomagały im dokładnie zidentyfikować
przyczyny cierpienia. Wśród klientów miałam najróżniejsze osoby - od
profesjonalistów pełniących eksponowane funkcje i odnoszących sukcesy po
kobiety zajmujące się wychowaniem dzieci i wożeniem ich na wszelkie
zajęcia artystyczne i sportowe; od narkomanek utrzymujących się z zasiłku po osoby publiczne. Tak jak ja, moje klientki zgłaszały
doznawanie braku w ich życiu czegoś ważnego. Wydawało się to związane ze
zniekształconym obrazem siebie i brakiem poczucia bezpieczeństwa, które
prześladowały ich w dojrzałym życiu. Tak jak ja, miały poczucie, że
nigdy nie są w niczym dość dobre:
- "Zawsze targają mną wątpliwości. Wciąż odtwarzam w pamięci rozmowy, by
przemyśleć, jak mogłam je inaczej rozegrać, albo po to, żeby nurzać
się w poczuciu wstydu. Najczęściej zdaję sobie sprawę, że nie mam
logicznego powodu, żeby się tak bardzo wstydzić, ale i tak czuję
wstyd. Bardzo się przejmuję tym, co inni o mnie myślą". (Jean, 54 lata)
- "Ludzie często komplementują moje osiągnięcia - dyplom z komunikacji
społecznej, karierę w PR, napisaną książkę dla dzieci - ale ja sama
nie pozwalam sobie na ani odrobinę satysfakcji, na którą
prawdopodobnie zasłużyłam. Zamiast tego zamartwiam się z powodu
wszystkiego, co moim zdaniem kiepsko mi wyszło lub powinnam była
zrobić lepiej. Jestem prawdziwą podporą dla moich przyjaciół. Naprawdę
nie wiem, dlaczego dla samej siebie nie mogę". (Evelyn, 35 lat)
- "Powiedziałam mężowi, że jak umrę, na płycie ma wyryć: "Starała się,
starała, aż w końcu..."". (Susan, 62 lata)
Po latach badań i pracy klinicznej zaczęłam dostrzegać, że te
wyniszczające objawy, które dzieliłam z licznymi moimi klientkami, biorą
początek w zaburzeniu psychicznym, zwanym narcyzmem. A ściślej, w narcyzmie naszych matek. Większość tego, co czytałam na temat narcyzmu,
odnosiło się do mężczyzn, ale gdy analizowałam te opisy, w pewnym
momencie nagle mnie olśniło. Zdałam sobie sprawę, że są także matki,
które mają tak wielkie potrzeby emocjonalne i są tak bardzo
zaabsorbowane sobą, że nie są w stanie obdarzać swoich córek
bezwarunkową miłością i emocjonalnym wsparciem. Zrozumiałam, że
zaburzone relacje moich klientek z matkami, a także moja relacja z matką, wyraźnie są związane z matczynym narcyzmem.
Stało się dla mnie jasne, że kluczowym elementem, którego brakowało w moim życiu i w życiu moich zahukanych i niespełnionych klientek, jest
wspierająca i empatyczna miłość, której rozpaczliwie potrzebowałyśmy - i nie otrzymałyśmy - od swoich matek. A one prawdopodobnie nie otrzymały
jej od swoich matek, co oznacza, że to bolesne dziedzictwo wypaczonej
miłości przekazywane było z pokolenia na pokolenie. Im więcej
dowiadywałam się o narcyzmie i o tym, jak wpływa na relacje między matką
a córką, tym bardziej umacniało się moje pragnienie, by pomagać innym
córkom narcystycznych matek w zrozumieniu siebie, wzmacnianiu pewności
siebie i miłości do siebie.
Celem tej książki jest wyjaśnienie dynamiki matczynego narcyzmu - i wyposażenie w strategie, które pozwolą go przezwyciężyć - bez obarczania
jakąkolwiek winą narcystycznych matek. Uzdrowienie jest skutkiem
zrozumienia i miłości, a nie znalezienia winnych. Zrozumiawszy opory
przed miłością, jakie odczuwały nasze matki, skutkujące ich
niezdolnością do otoczenia miłością nas, możemy podjąć kroki, które
zapewnią nam psychiczny dobrostan. Twoim zadaniem jest rozumieć, a także
przyjąć odpowiedzialność za siebie i za swoje ozdrowienie.
W tej książce nauczysz się okazywać miłość sobie, a także swojej matce.
Na początkowych etapach tego procesu możesz odczuwać cierpienie, smutek,
złość czy nawet wściekłość. To są normalne reakcje i stanowią istotne
etapy na drodze do uzdrowienia. Z czasem, w miarę coraz głębszego
rozumienia matczynego narcyzmu, będziesz w stanie okazać nowy rodzaj
miłości, który zastąpi zniekształconą miłość, jaką byłaś obdarzana przez
narcystyczną matkę.
Dlaczego skupiamy się na matkach i córkach?
Emocjonalnych szkód wychowywania przez narcystycznego rodzica doznają
zarówno dziewczynki, jak i chłopcy. Matka jednak stanowi dla córki
główny punkt odniesienia i wzór jej ról jako człowieka, kochanki, żony,
matki czy przyjaciółki. Dlatego matczyny narcyzm odciska się szczególnie
bolesnym piętnem na córkach. Ponieważ dynamika relacji między córkami a matkami jest wyjątkowa, córka narcystycznej matki doznaje szczególnych
trudności, które obce są jej braciom. Narcystyczna matka postrzega córkę
znacznie bardziej niż syna jako odzwierciedlenie i przedłużenie samej
siebie, a nie jako odrębną osobę obdarzoną unikalną tożsamością. Wywiera
na córkę presję, by ta zachowywała się i reagowała na świat i otoczenie
dokładnie tak, jak robiłaby to ona sama, a nie tak, jak uznawałaby za
stosowne córka. Dlatego córka nieustannie stara się odkryć
"najwłaściwszy" sposób reagowania na wymagania matki, który zapewni jej
miłość i akceptację. Nie zdaje sobie sprawy, że zachowania, które
zadowalają matkę, są całkowicie arbitralne i wynikają z jej ksobnych
zainteresowań. Najbardziej szkodliwe jest to, że narcystyczna matka
nigdy nie okazuje córce aprobaty, gdy ta jest po prostu sobą, tymczasem
jest to coś, czego córka rozpaczliwie potrzebuje, by wyrosnąć na pewną
siebie kobietę.
Córka, która nie zyskuje akceptacji w swej najwcześniejszej relacji z matką, uczy się, że jest pozbawiona znaczenia w świecie i że jej wysiłki
nie przynoszą oczekiwanych efektów. Stara się z całych sił nawiązać
autentyczną relację z mamą, ale jej się to nie udaje. Dochodzi więc do
wniosku, że skoro tak rzadko potrafi zadowolić mamę, coś z nią musi być
nie tak. Z tego wyciąga wniosek, że nie jest godna miłości. Jej pojęcie
o miłości matki do córki ulega zniekształceniu; czuje, że musi
"zasłużyć" na bliskość przez zaspokajanie potrzeb matki i stałe dążenie
do jej zadowalania. Oczywiście nie ma to wiele wspólnego z poczuciem
bycia kochaną. Córki narcystycznych matek czują, że ich obraz miłości
jest wypaczony, ale nie wiedzą, jak miałby wyglądać prawidłowy. To
wczesne, wyuczone zrównanie miłości z zadowalaniem drugiej osoby bez
nadziei na wzajemność ma rozległe negatywne konsekwencje w życiu
uczuciowym.
Czym jest narcyzm?
Termin "narcyzm" nawiązuje do mitologii greckiej - do historii Narcyza.
Był to przystojny, arogancki i egotyczny młodzieniec, rozkochany we
własnym wizerunku. Nie mógł oderwać się od swego odbicia w lustrze wody,
by zająć się czymkolwiek innym, i ostatecznie jego miłość własna go
zgubiła. Umarł, patrząc na odbicie swych oczu w stawie. Na co dzień
mianem narcyza określamy kogoś, kto jest skrajnie zaabsorbowany samym
sobą. Natomiast miłość siebie samego i poczucie własnej wartości uważane
są za zdrową formę akceptacji i przejaw szacunku dla siebie, które nie
wykluczają zdolności do kochania innych.
Katalog diagnostyczny i statystyczny zaburzeń psychicznych Diagnostic
and Statistical Manual of Mental Disorders (DSM) opisuje narcyzm jako
zaburzenie osobowości charakteryzujące się dziewięcioma
cechami2. Narcyzm to zaburzenie typu spektrum, to znaczy, że
objawy mogą występować w różnym nasileniu - od kilku cech po
pełnowymiarowe zaburzenie osobowości. Amerykańskie Towarzystwo
Psychiatryczne szacuje, że dotkniętych tym zaburzeniem jest około 1,5
miliona Amerykanek. Jeszcze bardziej powszechnym problemem jest narcyzm
subkliniczny. Prawdę mówiąc, każdy z nas przejawia niektóre z tych cech,
a osoby z odległego krańca tego spektrum są najzupełniej normalne. W miarę przesuwania się w kierunku narastającego nasilenia objawów
problemy stają się jednak coraz poważniejsze.
Oto dziewięć kryteriów diagnostycznych narcystycznego zaburzenia
osobowości wraz z przykładami tego, w jaki sposób przejawiają się one w relacji matki z córką. Narcystyczna osobowość matki charakteryzuje się
następującymi właściwościami:
Matka ma wyolbrzymione poczucie własnej wartości, na przykład
wyolbrzymia własne osiągnięcia i talenty, oczekuje uznania
swojej wyższości niewspółmiernie do osiągnięć.
(Przykład: matka, która jest w stanie rozmawiać wyłącznie o sobie i o tym, czym się zajmuje; nigdy nie pyta córki o to, co u niej
słychać). Sally nie cierpi przedstawiać matce swoich znajomych,
ponieważ ta nie przestaje im opowiadać o swoim wolontariacie w szpitalu, sypiąc terminami medycznymi, jakby sama była lekarzem. Jak
się jej słucha, można odnieść wrażenie, że wiele dzieci zawdzięcza
jej życie!
Pochłaniają ją fantazje o nieograniczonych własnych
przymiotach: powodzeniu, mocy, wybitnych zdolnościach, urodzie czy
idealnej miłości.
(Przykład: matka, która uważa, że pracując jako sprzątaczka w różnych domach, zyska powszechne uznanie za sprawą jej sławnych
klientów). Matka Mary wciąż opowiada o swoich "ważnych" klientach, o tym, jak bardzo jej potrzebują i ją cenią. Uważa, że dzięki jednemu
z nich zapewne już niedługo zagra na planie filmowym.
Jest przekonana o własnej wyjątkowości i niepowtarzalności, tak że mogą ją zrozumieć - i powinni z nią obcować -
tylko inni wyjątkowi bądź wysoko
postawieni ludzie czy szacowne instytucje.
(Przykład: matka, która zaprasza rodzinę na obiad do restauracji i traktuje kelnerów, jakby byli parobkami w jej folwarku). Carrie
mówi, że wstydzi się chodzić do restauracji w towarzystwie matki, bo
ta zachowuje się jak udzielna księżniczka.
Domaga się przesadnego podziwu dla siebie.
(Przykład: matka, która domaga się pochwał, wdzięczności i komplementów za wszystko, co kiedykolwiek dla ciebie zrobiła). Matka
Jane co jakiś czas przychodzi na mecze piłkarskie wnuka, ale ilekroć
się pojawia, oczekuje, że wszyscy będą wyrażać wdzięczność i uznanie
za jej poświęcenie. Wciąż wypomina wszystkim: "Dla was to robię,
dzieci!".
Ma poczucie funkcjonowania na specjalnych prawach, to znaczy ma
bezpodstawne oczekiwania przychylnego traktowania lub automatycznego
podporządkowania się innych jej oczekiwaniom.
(Przykład: matka, która ma poczucie, że jest zbyt ważna, by czekać w kolejce). Matka Marcy lubi gry hazardowe. Za każdym razem, gdy
dociera do kasyna, natychmiast domaga się wózka, choć nie jest
niepełnosprawna; robi to po to tylko, by nie musiała stać w kolejkach. W supermarketach staje pośrodku alejki i prosi obcych
ludzi o szukanie dla niej produktów.
Ma skłonność do wyzyskiwania innych, to znaczy wykorzystuje ich do
osiągania własnych celów.
(Przykład: matka, która dobiera sobie "przyjaciół" pomagających jej
realizować cele życiowe). Matka Sary ocenia swoich przyjaciół w kategoriach tego, co mogą dla niej zrobić, nie wspominając nigdy o tym, co w nich budzi jej sympatię. Ostatnio zerwała kontakty z wieloletnią znajomą, gdy rozpoznano u niej toczeń. Obawiała się, że
znajoma może od niej czegoś potrzebować.
Brak jej empatii: niechętnie rozpoznaje cudze uczucia i potrzeby i nie jest skłonna, by się z nimi utożsamiać.
(Przykład: matka, która błyskawicznie poprawia wszystko, co opowiada
córka, formułując to w jedyny właściwy sposób). Candance praktycznie
nie zdarza się, by kiedy zabiera głos w obecności matki, ta jej nie
poprawiła, skorygowała czy w jakiś inny sposób nie upokorzyła.
Często zazdrości innym lub uważa, że inni jej zazdroszczą.
(Przykład: matka, która twierdzi, że nie ma przyjaciółek, ponieważ
"większość kobiet mi zazdrości"). Matka Sue uważa, że jest niezwykle
atrakcyjna i stanowi zagrożenie dla innych kobiet. Często cytuje
starą reklamę L'Oreal, w której piękna modelka apeluje: "Nie czuj do
mnie nienawiści tylko dlatego, że jestem piękna".
Swoim zachowaniem i postawą okazuje arogancję i wyższość.
(Przykład: matka, która uważa, że jej dzieci są lepsze od innych i wobec tego nie powinny się bawić z gorzej sytuowanymi). Matka Jackie
pozwalała jej utrzymywać kontakty tylko z dziećmi z bogatszych
rodzin, ponieważ większość ludzi nie była "odpowiednim towarzystwem"
dla jej wyrafinowanych dzieci.
Każde z tych dziewięciu kryteriów przejawia się w zachowaniach,
które komunikują: "Ja jestem najważniejszy(a)" albo "Ty nie jesteś
dość dobry(a)". Narcyzom brak empatii i są niezdolni do okazywania
miłości. Wydaje się, że ich życie emocjonalne jest powierzchowne, a w ich świecie pierwszoplanowe znaczenie ma wizerunek zewnętrzny, to,
jak sprawy wyglądają z punktu widzenia innych. Jeśli twoja matka
przejawia wiele narcystycznych cech, masz zapewne wrażenie, że wcale
cię nie zna, bo nigdy nie poświęca ci dość uwagi i nie próbuje się
skupić nad tym, kim jesteś. My, córki narcystycznych matek, już od
dzieciństwa mamy poczucie, że istniejemy dla nich - że naszą rolą
jest zaspokajanie ich potrzeb, troska o ich uczucia. Nie czujemy, by
nasze matki obdarzały nas szczególnym znaczeniem.
Córka pozbawiona miłości i empatii swej matki nie doświadcza
prawdziwej więzi emocjonalnej i dlatego ma poczucie, że czegoś jej
brak. Jej elementarne potrzeby emocjonalne pozostają niezaspokojone.
W skrajnych przypadkach matczynego narcyzmu, kiedy to dochodzi do
zaniedbywania i maltretowania, brak jest elementarnej opieki
rodzicielskiej. W bardziej subtelnych córki dorastają w poczuciu
wewnętrznej pustki, nie rozumiejąc przyczyn tego stanu. Moim celem
jest pomóc ci zrozumieć, dlaczego czujesz się tak, jak się czujesz,
a następnie uwolnić cię, byś mogła poczuć się lepiej.
Gdy matki nie nawiązują więzi ze swoimi córkami
Jeśli przechodzimy przez kolejne etapy rozwoju otoczeni wsparciem i miłością rodziców, mamy poczucie bezpieczeństwa - nasze potrzeby
emocjonalne są zaspokajane. Ale jeśli córka nie otrzymuje
odpowiedniego wsparcia, dorasta w braku poczucia emocjonalnego
bezpieczeństwa i pewności siebie, musi więc znaleźć sposoby
zapewnienia ich sobie na własną rękę, co nie jest łatwym zadaniem,
gdy wzrasta się, doznając niewytłumaczalnej wewnętrznej pustki.
Normalnie matka wchodzi w interakcje ze swoim niemowlęciem i reaguje
na każde jego drgnienie, zakwilenie czy potrzebę. Wzmacnia w ten
sposób więź, wzajemne zaufanie i miłość. Dziecko zyskuje pewność, że
matka zaspokoi jego elementarne potrzeby fizyczne, a także potrzeby
ciepła emocjonalnego, współczucia i akceptacji, co pozwala mu
budować swą niezależność. Natomiast matka pozbawiona współczucia,
która nie potrafi zbudować więzi ze swą córką, zaspokaja jej
potrzeby tylko wtedy, gdy jest to jej na rękę. Córka uczy się więc,
że na matkę nie można liczyć. Dorasta w poczuciu niepewności, lęku,
że zostanie porzucona; na każdym kroku spodziewa się odtrącenia.
Moja klientka Gayle opowiedziała mi swój sen, który w intrygujący
sposób ilustruje skutki macierzyńskiego narcyzmu. Gayle śniła go
wielokrotnie. Pojawił się w dzieciństwie i raz po raz powracał w jej
dojrzałym życiu.
Latem tańczę na zielonej łące porośniętej delikatnymi polnymi
kwiatami, ocienionej dostojnymi drzewami. Słychać szum strumienia
wijącego się pośród wysokiej trawy. Między drzewami dostrzegam
piękną, śnieżnobiałą klacz, która pasie się spokojnie, nie zwracając
na mnie uwagi. Biegnę do niej z radością, spodziewając się, że
wesoło zarży na widok przynoszonego przeze mnie jabłka, które
zerwałam w pobliskim sadzie. Jednak ona ignoruje mnie i owoc, gryzie
mnie boleśnie w ramię i obojętnie wraca do skubania trawy.
Opowiedziawszy ten sen, Gayle dodała ze smutkiem: "Jeśli własna
matka nie potrafi mnie kochać, to kto potrafi?". Gayle zrozumiała w końcu, że klacz w jej śnie reprezentowała tęsknotę za idealną matką,
taką, o której marzyła, a jednocześnie jej matkę rzeczywistą, która
zwykle odwracała się od niej, nie reagując na jej potrzebę miłości i akceptacji.
Tęsknota za matką, która wszystko całkowicie i do końca akceptuje,
jest naturalnym uczuciem. Normalne jest pragnienie, by móc oprzeć
głowę na piersi matki i poczuć płynące od niej bezpieczeństwo,
ciepło jej miłości i empatii; by wyobrażać sobie, że mówi: "Zawsze
możesz na mnie liczyć, kochanie" za każdym razem, gdy tego
potrzebujesz. Wszyscy potrzebujemy nie tylko dachu nad głową, wiktu
i opierunku - potrzebujemy też bezwarunkowej miłości rodzica,
któremu możemy bezgranicznie ufać.
Moja 60-letnia klientka Betty mówiła, że wciąż żałuje, że nie miała
dobrej matki, ale przestała na to liczyć wiele lat wcześniej.
"Płakałam przed snem, marząc o kochającej mamie, która
przygotowałaby mi talerz zupy".
Carena, piękna, 30-letnia koleżanka mojej córki, rozmawiała ze mną
pewnego dnia o swojej matce, opowiadając mi o terapii, w której
uczestniczyła. Tęsknotę za macierzyńską miłością podsumowała w ten
sposób: "Gdy rozmawiam ze swoją terapeutką, nieraz mam ochotę
wskoczyć jej na kolana, zwinąć się w kłębek na kanapie obok niej i udawać, że jest matką, jakiej nigdy nie miałam".
Uczucia wyrażane przez Gayle, Betty czy Carenę są typową tęsknotą za
macierzyńską miłością, jakiej doznają córki narcystycznych matek.
Gdy dowiesz się więcej na temat matczynego narcyzmu i nauczysz się
radzić sobie z jego efektami, zdobędziesz zdrową akceptację i miłość
siebie samej oraz dowiesz się, jak wypełniać tę emocjonalną pustkę.
Witaj, nadziejo... Żegnaj, wyparcie
W naszej kulturze macierzyństwo jest idealizowane, co sprawia, że
tym trudniej jest córkom narcystycznych matek poradzić sobie z przeszłością. Dla większości z nas trudność stanowi uznanie, że
matka może być niezdolna do kochania i wspierania swojej córki, i oczywiście żadna córka nie chce wierzyć, że tak właśnie było w jej
przypadku. Dzień Matki jest w tym kraju powszechnie obchodzonym
świętem ku czci instytucji pozostającej właściwie poza wszelką
krytyką. Matkę postrzega się jako osobę poświęcającą się swym
dzieciom. Żywe jest w naszej kulturze oczekiwanie, że matki będą
pełnić rodzinną rolę z bezinteresownym oddaniem i miłością; przez
całe życie będą stanowiły emocjonalne wsparcie, dostępne i niezawodne, niezależnie od okoliczności.
Nawet jeśli większość matek nie jest w stanie spełnić tych
wygórowanych oczekiwań, w społecznej ocenie i tak stawiane są na
piedestale, który utrudnia, jeśli nie uniemożliwia, formułowanie
jakiejkolwiek krytyki. Dlatego każdemu dziecku - w tym także
dorosłemu - ogromną psychiczną trudność sprawia analizowanie
zachowań swojej matki i rozmowa o niej. Szczególnie trudne jest to
dla córek matek, które zupełnie nie pasują do tego świątobliwego
archetypu. Przypisywanie mamie jakichkolwiek negatywnych cech może
podważać nasze zinternalizowane standardy kulturowe. Grzeczne
dziewczynki uczone są wypierania lub ignorowania negatywnych uczuć,
tak by dostosować się do oczekiwań społeczeństwa i rodziny.
Naturalnie są więc także zniechęcane do przyznawania się do
negatywnych uczuć wobec swej matki. Żadna córka nie chce uwierzyć,
że jej matka była gruboskórna, nieszczera czy samolubna.
Uważam, że prawie wszystkie matki kierują się dobrymi intencjami
wobec swych córek. Niestety, niektóre nie są w stanie przełożyć tych
intencji na taki rodzaj wrażliwego wsparcia, którego córki
potrzebują w życiu. W niedoskonałym świecie nawet kierująca się
najlepszymi intencjami matka może mieć skazy, a niewinne dziecko
może zostać niechcący skrzywdzone.
Z chwilą gdy my, córki, zaczniemy zdawać sobie sprawę z tego, że
matczyny narcyzm rzeczywiście istnieje, możemy zacząć rozpracowywać
bolesne emocjonalne wzorce, które wykształcałyśmy w sobie przez całe
życie. Można z odwagą spojrzeć w swoją przeszłość i doznać
uzdrowienia przez uczciwe postawienie sobie następujących pytań:
Dlaczego mam poczucie, że nie zasługuję na miłość?
Dlaczego nigdy nie czuję się dość dobra?
Dlaczego odczuwam tak wielką pustkę?
Dlaczego zawsze wątpię w siebie?
Możesz poczuć się lepiej i odkryć lepszy sposób życia. Możesz
zrozumieć, co wyrządził ci narcyzm twojej matki, i podjąć decyzję,
by samej zatroszczyć się o siebie oraz mimo wszystko odczuwać
zadowolenie z tego, kim jesteś. Możesz także nie dopuścić, by twoje
dzieci przechodziły przez to, przez co przeszłaś ty. Każda kobieta
powinna czuć, że jest warta miłości. Mam nadzieję, że gdy
zrozumiesz, jak narcystyczne kobiety traktują swoje córki,
nabierzesz dość siły, by - korzystając z doświadczenia i rad, z którymi się zapoznasz - uwolnić się od tęsknoty za taką matką,
jakiej nigdy nie miałaś. Nauczysz się sama dawać oparcie i miłość
kobiecie, którą się stałaś.
Odpowiedz zatem na pytania przygotowanego kwestionariusza, tak abyś
wyrobiła sobie pojęcie o nasileniu narcyzmu u twojej matki. Nawet
jeśli ona nie wykazuje wszystkich dziewięciu cech pełnowymiarowego
narcystycznego zaburzenia osobowości, jej narcyzm niewątpliwie
wyrządził ci krzywdę.
Kwestionariusz: Czy twoja matka ma cechy narcystyczne?
Matki wykazujące tylko kilka cech narcystycznych mogą wywierać
negatywny wpływ na córki w mniej jawny sposób. (Zaznacz te
stwierdzenia, które odnoszą się do twojej relacji z matką - obecnie
lub w przeszłości).
Czy gdy próbujesz rozmawiać z matką o swoich problemach, zmienia
temat tak, że rozmowa zaczyna dotyczyć tylko jej?
Czy gdy próbujesz rozmawiać z matką o swoich uczuciach, próbuje
przebić twoje uczucia swoimi?
Czy twoja matka zachowuje się tak, jakby była o ciebie zazdrosna?
Czy twojej matce brak empatii w odniesieniu do twoich uczuć?
Czy matka okazuje ci wsparcie tylko w tych sprawach, które ukazują
ją jako dobrą matkę?
Czy często masz poczucie braku emocjonalnej bliskości ze swoją
matką?
Czy często powątpiewałaś, że matka cię lubi albo kocha?
Czy matka robi coś dla ciebie tylko wtedy, gdy inni mogą to
zobaczyć?
Czy w przypadkach ważnych wydarzeń w twoim życiu (choroba, wypadek,
rozwód) dla twojej matki ważniejsze jest, jak wpłyną one na nią, niż
jak ty się czujesz?
Czy twoja matka nadmiernie skupia się na tym, co sądzą inni
(sąsiedzi, znajomi, rodzina, współpracownicy)?
Czy twoja matka neguje swoje własne uczucia?
Czy twoja matka obwinia ciebie lub innych, zamiast przyjąć
odpowiedzialność za własne uczucia lub czyny?
Czy łatwo jest zranić twoją matkę? Czy długo żywi urazę, nie
próbując rozwiązać problemu?
Czy masz poczucie, że byłaś niewolnicą swojej matki?
Czy masz poczucie, że byłaś odpowiedzialna za dolegliwości matki lub
jej złe samopoczucie (ból głowy, stres, choroby)?
Czy w dzieciństwie musiałaś zaspokajać różne fizyczne potrzeby
swojej matki?
Czy masz poczucie, że matka cię nie akceptuje?
Czy masz poczucie, że matka jest wobec ciebie krytyczna?
Czy w obecności matki czujesz się bezradna?
Czy matka często cię zawstydza?
Czy masz wrażenie, że twoja matka dobrze cię zna?
Czy twoja matka zachowuje się tak, jakby oczekiwała, że świat będzie
się kręcił wokół niej?
Czy jest ci trudno być odrębną osobą, oddzieloną od matki?
Czy twoja matka chce wpływać na twoje decyzje?
Czy twoja matka podlega zmiennym nastrojom - od egotycznego po
depresyjny?
Czy twoja matka wydaje ci się czasem sztuczna i afektowana?
Czy masz poczucie, że w dzieciństwie musiałaś zaspokajać emocjonalne
potrzeby swojej matki?
Czy masz poczucie, że w obecności matki podlegasz jej manipulacji?
Czy masz poczucie, że matka ceni cię za to, co robisz, a nie za to,
kim jesteś?
Czy twoja matka próbuje cię kontrolować? Czy zachowuje się jak
ofiara lub męczennica?
Czy twoja matka zmusza cię do postępowania sprzecznego z tym, co
rzeczywiście czujesz?
Czy twoja matka rywalizuje z tobą?
Czy twoja matka musi zawsze postawić na swoim?
Uwaga: Wszystkie te pytania odnoszą się do cech narcystycznych. Im
więcej z nich zaznaczyłaś jako pasujące do twojej sytuacji, tym większe
jest prawdopodobieństwo, że twoja matka ma pewne cechy narcystyczne,
które doprowadziły do określonych trudności, jakich doświadczasz w roli
córki i w roli dorosłej kobiety.
Elan Golomb, Trapped in the Mirror: Adult Children of Narcissists in Their Struggle for Self, New York: William Morrow, 1992, s. 180. [wróć]
Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders, wydanie IV poprawione, Washington, D.C.: American Psychiatric Association, 2000, s. 717. [wróć]
ROZDZIAŁ 2. Puste lustro
ROZDZIAŁ 2
Puste lustro
MOJA MATKA I JA
Dorosła kobieta potrafi poszukiwać i znaleźć swą wartość. Umie nadać
sobie znaczenie. Ale w trudnym okresie przechodzenia z dzieciństwa do
kobiecości dziewczyna potrzebuje pomocy w określeniu swej wartości -
nikt lepiej niż jej matka nie może się jej w tym przysłużyć.
- Jan Waldron,Giving Away Simone1
Kobiety, które dorastały w rodzinie zdominowanej przez narcyzm matki, w wieku dojrzałym ze wszystkich sił starają się być "grzecznymi
dziewczynkami" i robić to, co należy. Wierzą, że jeśli postarają się
zadowalać innych, zasłużą sobie na miłość i szacunek, których tak bardzo
pragną. Nie milkną w nich jednak wewnętrzne głosy z negatywnym
przekazem, osłabiające ich poczucie pewności siebie i własnej wartości.
Jeśli jesteś córką narcystycznej matki, najprawdopodobniej przez całe
lata słyszałaś takie uwewnętrznione przekazy:
Nie jestem dość dobra.
Moja wartość wynika z tego, co robię, a nie z tego, kim jestem.
Nie można mnie pokochać.
Ponieważ przez lata słyszałaś takie obniżające twoją wartość sygnały,
będące rezultatem niedostatecznego wsparcia emocjonalnego w dzieciństwie, to obecnie:
Odczuwasz wewnętrzną pustkę i ogólne niezadowolenie.
Tęsknisz za towarzystwem szczerych, autentycznych osób.
Masz trudności w nawiązywaniu satysfakcjonujących więzi z partnerem.
Obawiasz się, że będziesz podobna do swojej matki.
Martwisz się, czy będziesz dobrym rodzicem.
Trudno ci ufać innym.
Uważasz, że nie masz się na kim wzorować w roli zdrowej, dobrze
przystosowanej kobiety.
Masz poczucie, że twój rozwój emocjonalny jest zahamowany.
Trudno ci stać się odrębną osobą, oddzielną od twojej matki.
Trudno ci jest doświadczać uczuć i nie masz do nich zaufania.
Czujesz się niezręcznie w obecności matki.
Trudno jest ci stworzyć własne, autentyczne życie.
Nawet jeśli doświadczasz tylko niektórych wymienionych uczuć, i tak na
co dzień stanowią one znaczny ciężar i dyskomfort. W miarę poznawania
dynamiki relacji matki z córką, właściwej dla narcyzmu matki,
zrozumiesz, skąd takie odczucia wzięły się u ciebie.
W wyniku moich badań nad narcyzmem udało mi się zidentyfikować dziesięć
typowych problemów, które występują między córkami a narcystycznymi
matkami. Możliwe, że rozpoznasz u siebie tylko niektóre z nich w zależności od tego, jak bardzo nasilone były objawy narcystycznego
zaburzenia osobowości u twojej matki (czy chodzi o wybrane cechy, czy o pełnoobjawowy zespół).
Przyjrzyjmy się tym elementom dynamiki relacji matka-córka związanym z matczynym narcyzmem, które nazywam "dziesięcioma żądłami". By lepiej
zrozumieć, jak ujawniają się one w życiu, opisy zilustrowałam
przykładami z mojej praktyki klinicznej i kultury popularnej.
DZIESIĘĆ ŻĄDEŁ
1. Stale próbujesz zdobyć miłość, uwagę i akceptację matki,
ale nigdy nie udaje ci się do końca jej zadowolić.
Zarówno małe, jak i duże dziewczynki chcą przypodobać się swojej
mamie i czuć jej akceptację. Już od najwcześniejszych chwil dzieci
potrzebują uwagi, miłości i akceptacji. Ale akceptacja musi wiązać
się z tym, kim naprawdę są, a nie z tym, czego oczekują od nich
rodzice. Tymczasem narcystyczne matki są bardzo krytyczne wobec
swoich córek i nie akceptują ich takimi, jakie są.
- Gdyby przy Madison Avenue szukano wzorów na reklamę dla córek
narcystycznych matek, moja klientka Jennifer dostarczyłaby
doskonałego materiału. Podczas naszego pierwszego spotkania
powiedziała mi, że miała ochotę stanąć na ulicy z transparentem
"Podejmę pracę za miłość". Jennifer pamięta, że zawsze bardzo
starała się zadowolić swoją matkę, a jedno ze wspomnień z dzieciństwa było szczególnie wymowne. Pewnego dnia podczas zakupów
zobaczyła, że mamie spodobała się wyszywana cekinami torebka.
Obiecała sobie, że ją dla niej zdobędzie, mimo że miała dopiero
osiem lat, a torebka była droga. Tygodniami oszczędzała na
szkolnych posiłkach i wreszcie zebrała dość pieniędzy, by kupić
elegancką torebkę. Zapakowała ją w śliczny czerwony papier i zachowała jako niespodziankę pod choinkę. W dzień Bożego
Narodzenia z niecierpliwością oczekiwała reakcji mamy na prezent,
ale została zdruzgotana, gdy mama oskarżyła ją o kradzież i rzuciła w nią przez cały pokój torebką, krzycząc: "Nie chcę
prezentu od złodziejki!".
- Mindy określa się mianem "bałaganiary", a matkę nazywa "typem
analno-retencyjnym - wielbicielką nieustannego sprzątania".
Opowiedziała mi: "Przez lata próbowałam utrzymywać porządek, aby
zyskać jej akceptację, ale ja po prostu nie jestem taka jak ona. U mnie dominuje prawa półkula. Próbuję utrzymywać czystość i porządek, ale bałagan pojawia się niezależnie od moich wysiłków.
Jestem kreatywna, a jej się to nie podobało. Teraz mam
pięćdziesiąt lat, ale i tak kiedy mnie odwiedza, nie może się
powstrzymać przed wyrażaniem dezaprobaty na widok gazet na
podłodze w pokoju dziennym".
- Lynette nigdy nie mogła zdobyć akceptacji matki, która była uznaną
pianistką. Córka chciała jej dorównać, ale pomimo wieloletniej
nauki i dawania recitali nie dorastała do oczekiwań matki. "Mama
nadal parska, gdy zdarzy mi się popełnić błąd". Lynette miała
nadzieję, że może wybór narzeczonego spotka się z akceptacją. "Gdy
poznałam przyszłego męża, pomyślałam sobie: niech no tylko go
pozna, na pewno jej się spodoba i będzie zadowolona, że go
wybrałam. Miałam nadzieję, że się nim zachwyci i w ten sposób
wreszcie zyskam jej akceptację. Ale w dniu, w którym go
przedstawiłam, zapytała mnie na osobności, czy naprawdę uważam go
za uroczego, bo jej zdaniem jest dość nieokrzesany i wcale nie tak
wyrafinowany, jak sobie wyobrażała".
- Bridget pamięta, że dawała mamie prezenty, by okazać swą miłość.
Szczególnie zasmuciła ją plakietka z napisem "Najlepsza Mama na
Świecie", którą jej podarowała. "Zupełnie się jej nie spodobała.
Powiesiła ją na krótki czas, ale potem ją zdjęła i oddała mi,
mówiąc, że nie pasuje do nowego wystroju kuchni. Po jakimś czasie
dałam za wygraną".
2. Dla twojej matki ważniejsze jest to, jak sprawy wyglądają z
jej punktu widzenia, niż to, jak ty je odczuwasz.
"Znacznie lepiej jest dobrze wyglądać niż dobrze się czuć" mogłoby
być mantrą narcystycznej matki. To, by dobrze wypadać w oczach
znajomych, rodziny czy sąsiadów, liczy się dla niej bardziej niż
rzeczywiste samopoczucie. Narcystyczna matka postrzega cię jako
przedłużenie własnej osoby i jeśli ty dobrze się prezentujesz, to
ona także. Nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się, że zależy
jej na tobie, to tak naprawdę chodzi tylko o nią i wrażenie
wywierane na innych. To, jak wyglądasz i jak się zachowujesz, ma dla
niej znaczenie tylko dlatego, że odbija się na jej chwiejnym
poczuciu własnej wartości. Jeśli nie jesteś na świeczniku i inni cię
nie widzą, automatycznie stajesz się mniej widoczna i dla niej.
Niestety twoje odczucia wcale jej nie obchodzą.
- 28-letnia Constance opowiadała mi: "Moja matka jest obecna w każdym skrawku mojego życia: czy jestem dość szczupła, w co się
ubieram, czy mam odpowiedni kolor włosów, jak przebiega moja praca
zawodowa. Nigdy nie byłam gruba, ale zaczęła mi podawać środki
odchudzające, gdy miałam dwanaście lat, a gdy miałam piętnaście,
zaczęła mi robić makijaż, tłumacząc, że "mężczyźni zostawiają
kobiety, które się zaniedbują". Gdy próbuję się nie zgadzać z jej
gustem, krytykuje mnie i poniża. Nawet teraz, gdy jestem dorosła,
kiedy jadę do domu, staram się wyglądać tak, żeby jej to
odpowiadało. Głodzę się przez dwa tygodnie przed wizytą, żebym
była dość szczupła.
- Gladys przypominała sobie chwile w dzieciństwie, gdy jej matka
próbowała być dla niej dobrą mamą. "Ale nie była w stanie mnie
objąć i przytulić. Kiedyś odpadłam w kwalifikacjach do szkolnego
przedstawienia i byłam tym strasznie przygnębiona. Potrzebowałam,
żeby mnie po prostu przytuliła. Myślę, że jej też było przykro,
ale nie była w stanie mi współczuć. Zamiast tego zrobiła coś
zupełnie dziwacznego. Kupiła mi lakierowane kozaczki i z dumą
oznajmiła, że nawet jeśli źle czuję się w środku, przynajmniej
będę mogła dobrze wyglądać następnego dnia w szkole. Teraz
zastanawiam się, czy to nie ona tak naprawdę wstydziła się, że nie
dostałam roli".
3. Matka jest o ciebie zazdrosna.
Matki są zwykle dumne ze swoich dzieci i pragną, by błyszczały. Ale
narcystyczna matka może postrzegać córkę jako zagrożenie. Mogłaś
zauważyć, że ilekroć odwracałaś od matki uwagę otoczenia, czekała
cię za to jakaś kara, zemsta czy upokorzenie. Narcystyczna matka
może być zazdrosna o córkę z wielu powodów - jej wyglądu, stanu
posiadania, osiągnięć, wykształcenia czy nawet relacji z ojcem.
Zazdrość ta jest szczególnie bolesna dla córki, gdyż wiąże się z nią
sprzeczny przekaz: "Radź sobie w życiu dobrze, tak żeby mama była z ciebie dumna, ale nie za dobrze, żebyś jej nie przyćmiła".
- Samantha zawsze była drobnej budowy. Mówiła, że większość członków
jej rodziny ma nadwagę, w tym jej matka, która jest wręcz otyła.
Gdy Samantha miała 22 lata, matka wyrzuciła wszystkie jej ubrania
z szafy na podłogę, krzycząc: "Kto to widział, żeby w tych czasach
nosić rozmiar 34? Co ty sobie w ogóle wyobrażasz? Pewnie masz
anoreksję i trzeba zacząć cię leczyć!".
- 32-letnia Felice opowiedziała mi: "Moja matka zawsze chciała,
żebym była ładna, jednak nie zbyt ładna. Miałam wąziutką talię,
ale jeśli zakładałam pasek, który ją podkreślał, mówiła, że
wyglądam jak dziwka".
- Mary ze smutkiem stwierdziła: "Mama mówi mi, że jestem brzydka,
ale jednocześnie oczekuje, że przebywając wśród ludzi, będę
wyglądać olśniewająco! Miałam nominację do tytułu Homecoming Queen
w liceum i matka przed przyjaciółkami okazywała, że jest z tego
dumna, ale mnie ukarała. Powstał taki wariacki przekaz: prawdziwa
ja jestem brzydka, ale w świecie powinnam ze wszystkich sił
udawać, że jest inaczej. Wciąż tego nie rozumiem".
- Gdy Addie była w szkole średniej, myślała o zostaniu modelką;
zaczęła zbierać informacje na temat szkół dla modelek i różnych
szkoleń. W pobliskim centrum handlowym zdobyła zlecenia na pracę
modelki i była bardzo przejęta, że będzie mogła robić to, o czym
marzy. Jednak zazdrość matki pokrzyżowała te plany. Matka
wyszukała w internecie konkursy piękności dla kobiet po
czterdziestce i poprosiła Addie, by ją zarejestrowała. Addie to
zrobiła, a matka wygrała w jednym turnieju. Tamtego roku wysyłała
do wszystkich swoich krewnych i znajomych kartkę świąteczną
przedstawiającą ją na konkursie, z adnotacją, że nigdy nie jest za
późno na realizowanie swych marzeń. Addie nic matce na ten temat
nie powiedziała, ale w głębi duszy była rozczarowana i skrępowana.
Nie kontynuowała starań o realizację swojego marzenia, bo czuła,
że rywalizacja z matką będzie dla niej zbyt trudna. Komentując ten
incydent w trakcie terapii, powiedziała ze smutkiem: "Niestety,
mnie to [realizowanie marzeń] nie dotyczyło".
- 50-letnia Laura była najmłodszym dzieckiem w rodzinie i miała
bliską więź z ojcem. "Ale mama nie chciała, bym spędzała z nim za
dużo czasu. Miałam wrażenie, że jest zazdrosna o naszą bliskość,
bo uwaga wszystkich musiała zawsze skupiać się na niej. Mówiła:
"Kochasz tylko ojca, a mnie nie. Dla niego byś wszystko zrobiła"".
Myślę, że matka Laury chciała w ten sposób wyrazić własne poczucie
zagrożenia uwagą okazywaną przez męża córce, a nie jej. Laura
powiedziała mi, że matka kiedyś zaczęła rzucać w nich kamykami,
gdy z ojcem sadzili kwiaty w ogrodzie.
4. Matka nie wspiera twoich zdrowych sposobów ekspresji siebie,
zwłaszcza jeśli są one niezgodne z jej potrzebami lub jej
zagrażają.
W trakcie rozwoju dzieci potrzebują doświadczać nowych wrażeń i uczyć się decydowania, co im się podoba, a co nie. To jeden z elementów rozwoju poczucia tożsamości. Narcystyczne matki kontrolują
zainteresowania i aktywność dzieci tak, aby dotyczyły one tego, co
matki uważają za interesujące, nieabsorbujące lub niezagrażające.
Nie zachęcają córek do podążania za tym, czego same chcą lub
potrzebują. Może to przekładać się nawet na decyzję o tym, czy córka
powinna mieć własne dzieci.
- W filmie Czułe słówka córka oznajmia rodzinie podczas obiadu, że
jest w ciąży. Matka z krzykiem zrywa się od stołu i wybiega z pokoju, mówiąc, że nie jest gotowa na zostanie babcią. Wyraźnie
ciąża córki jest sprawą, która w większej mierze dotyczy jej niż
córki2.
- Podobnie u Jeri zdolność wyrażania siebie została ograniczona
przez niezdolność matki do wykraczania poza własne potrzeby. Jeri
była uzdolniona artystycznie i już w trzeciej klasie zaczęła
zbierać nagrody za prace plastyczne. Jeden z namalowanych obrazów
zapewnił jej później nawet stypendium w szkole rysunku. Okazało
się jednak, że Jeri nie mogła z niego skorzystać, bo - jak mówi -
"mojej matce nie chciało się mnie wozić na zajęcia. Uważała, że to
zawracanie głowy".
Jan L. Waldron, Giving Away Simone, New York: Anchor, 1997. [wróć]
Czułe słówka, 1983 (film). [wróć]
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki