Nasza bomba. Czy Polska potrzebuje strategii jądrowej? - Albert Świdziński

Kup ebooka

59.90 zł
46.71 zł (46,71 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Spis treści

Karta redakcyjna Zaczynamy "bombową debatę" - Jacek Bartosiak Dedykacja Wstęp Część I. Dlaczego bomba? Dyplomacja przemocy Eskalacja i deeskalacja Koniec prymatu Część II. Droga do bomby Reżim nieproliferacji Strategie proliferacji Nasza droga do bomby Jak robili to inni (zwycięzcy) Jak robili to inni (przegrani) Część III. Jaka bomba? Doktryny jądrowe państw średnich Nasza (jaka?) bomba Jak robili to inni (doktryny) Przepis na bombę Lekcje z roku 2025 Przypisy

Punkty orientacyjne

Spis treści Okładka Strona tytułowa Początek tekstu

Lista stron

5 6 7 8 9 10 11 13 15 17 18 19 20 21 22 23 24 25

PRZEDMOWA

.

ZACZYNAMY "BOMBOWĄ DEBATĘ"

JACEK BARTOSIAK

No i stało się. Będziemy mieli nareszcie debatę o polskiej strategii nuklearnej. A to dzięki przełomowej książce Alberta Świdzińskiego zatytułowanej Nasza bomba. Czy Polska potrzebuje strategii jądrowej?, którą właśnie trzymacie Państwo w swoich rękach. Jeszcze nigdy w języku polskim taka książka nie powstała, mało tego: dotąd nie została napisana żadna, która w najmniejszym choćby stopniu ten najwyższej wagi temat odważnie wprowadziłaby do polskiej debaty strategicznej, a tym samym publicznej - z pozycji podmiotowości państwa polskiego w kształtowaniu strategii nuklearnej.

Jest to wydarzenie ważne i doniosłe zwłaszcza w obliczu trudnej sytuacji strategicznej, w której państwo polskie znalazło się na początku 2026 roku. Bo przecież ta jakże potrzebna debata nie dokona się dzięki elitom politycznym i społecznym III Rzeczpospolitej, które nie tylko nie podjęły nigdy tego arcyważnego tematu (poza przyczynkowym opisaniem, na czym polega mityczny Nuclear Sharing - o zgrozo - jakby to miała być ta debata), ale nawet nie odważyły się zadać sobie i nam jako społeczeństwu pytania, czy powinniśmy takie "nieprawomyślne" pytania zadawać. Tym samym nie wytworzyła się kompetentna metoda rozmawiania na ten temat z naszymi sojusznikami, czego konsekwencją jest podnoszenie przez polskich przedstawicieli dyplomacji publicznej i przez polityków jedynie frazesów - zaklęć o Nuclear Sharingu właśnie czy o atomowych gwarancjach bez zrozumienia, jak złożoność strategii nuklearnych przekłada się na stopniowalność i daleko idącą warunkowość naszego bezpieczeństwa.

Właściwie jest jeszcze gorzej. Elity bowiem przez dekady internalizowały zewnętrzne interesy i obce normy - de facto amerykańskie i rosyjskie. I to po równo, ponieważ oba te nuklearne mocarstwa zainteresowane są normą nieproliferacji i nierozwijaniem debaty w państwach nieatomowych. W szczególności normą nieproliferacji broni atomowej jako immanentnie wpisaną w pożądany interes Polski. A przecież rozmowa na temat strategii nuklearnej nie musi jeszcze oznaczać polskiej drogi do posiadania broni atomowej - jest po prostu uprawnioną ze wszech miar rachubą obejmującą także konwencjonalne zachowania, mające wywołać określony wpływ na zachowanie państwa atomowego, tak sojuszniczego wobec Polski jak USA czy Francja, jak i wrogiego jak obecnie Rosja. Innymi słowy, oznacza rachubę naszego zachowania w celu poprawy polskiego bezpieczeństwa przez umiejętne manipulowanie magicznym trójkątem ryzyka, wiarygodności i strachu u naszych sojuszników i wrogów, bo właśnie do tego sprowadza się manewrowanie geopolityczne.

Wygląda na to, że obywatele naszej republiki, do których to należy zgodnie z konstytucją i demokratycznymi ideami nasze państwo (Rzeczpospolita nie należy przecież jedynie do elit, żyjących z pieniądza publicznego, jak zdaje się niektórym ich przedstawicielom wydawać), mają po dziurki w nosie takiego stanu rzeczy i chcą tej debaty, o czym co rusz przekonujemy się w Strategy & Future, jeżdżąc wzdłuż i wszerz Polski z wykładami i prezentacjami. Spotykamy niezmiennie tłumy ludzi wsłuchujących się w sprawy związane z bezpieczeństwem, w tym żądających debaty o polskiej strategii nuklearnej.

Dodajmy: żądających debaty kompetentnej, gdyż sami są całkiem nieźle oczytani. Mamy XXI wiek, dostęp do wiedzy i informacji. Ludzie widzą, co się dzieje w świecie. W związku z tym żądają większej kompetencji od elit, które nimi rządzą. Żądają - parafrazując naszego wybitnego piłkarza Roberta Lewandowskiego, który krytykował onegdaj polską reprezentację narodową - "lepszej jakości w grze".

Obecny stan niekompetencji debatowania na temat strategii nuklearnej obnaża nieprzygotowanie do samodzielnego myślenia o własnym bezpieczeństwie w nowej epoce chaosu, która właśnie do zadbania o własne bezpieczeństwo zmusza. Bo ono nie jest absolutne - w dynamicznej grze międzynarodowej jest stopniowalne i przejawia się w codziennym negocjowaniu jego statusu przez działania własne, wrogów i sojuszników, w tym poprzez działania i zaniechania w kluczowej domenie nuklearnej, na najwyższych stopniach drabiny eskalacyjnej.

Czas niedebatowania na poziomie wymaganym od polskich elit właśnie się - mam przekonanie - kończy. Wraz z publikacją Naszej bomby. Książka Alberta Świdzińskiego i debata o polskiej strategii nuklearnej, którą Strategy & Future inicjuje, zmieni wszystko. Przekonacie się Państwo: nie będzie już powrotu do frazesów na konferencjach, a już szczególnie na tych nagrywanych, które obywatele mogą potem zobaczyć i krytycznie przyglądnąć się dzięki nim swoim elitom, mającym przecież obowiązek reprezentować interesy społeczeństwa. Zmieni się sposób wypowiadania się polityków i wojskowych, którzy nie będą już mogli tuszować swojej niewiedzy w tym zakresie. Przede wszystkim zaś lektura tej książki i debata wokół niej dadzą lepszą jakość naszym przedstawicielom w rozmowach z sojusznikami, którzy w konsekwencji zaczną się z nami bardziej liczyć, widząc, że "kumamy bazę", czego na razie widzieć nie mogą.

Zmiana sposobu rozmowy doprowadzi do porzucenia internalizowania obcych interesów i dawnego "pitolenia o niczym". Wprowadzi też do debaty kluczowe terminy, którymi będziemy się posługiwać. Czym jest strategia nuklearna? Co to jest hedging techniczny, czym różni się od hedgingu ubezpieczeniowego? Czym jest sprint, a czym proliferacja pod kryszą? Czym wreszcie Nuclear Sharing, delegacja autoryzacji, amorficzny system dowodzenia i asymetryczna eskalacja oraz konwencjonalny hedging w kierunku uruchomienia sojuszniczego odstraszania nuklearnego?

Nareszcie zaczniemy się poruszać w takich, właściwych horyzontach i zakresach, zamiast powtarzać enigmatyczne i puste: "mieć bombę czy jej nie mieć?" albo "co Amerykanie o tym myślą?", bo przecież "dają nuklearne gwarancje". W istocie to nic nie oznacza. Pozwala tylko na usprawiedliwienie, że sami nie musimy nic robić.

Zmiana kształtu debaty pozwoli nam wyznaczyć drogę do własnych strategii nuklearnych, z ich plusami i minusami, zakrętami i metaforycznymi "bardzo wąskimi ścieżkami nad przepaścią". Otworzy drogę do stworzenia doktryny obowiązującej w państwie polskim (która oczywiście nie powinna być publiczna i jawna, bo musi zakładać "szczwaną" grę wobec Amerykanów, Europy i Rosji). To wszystko wcale nie musi oznaczać dążenia do posiadania broni atomowej - jak pisałem wcześniej, strategia nuklearna to coś znacznie więcej.

W przypadku Polski jest wiele ryzyk oraz argumentów przeciwko posiadaniu broni atomowej. Podnosimy je w inicjowanej przez nas debacie, byśmy wszyscy mogli rozważyć argumenty za i przeciw. Bo dotąd takie merytoryczne argumenty nie padały. W książce Alberta Świdzińskiego zostały wreszcie wyłożone - i trzeba przyznać, że są poważne. Ale debata na ich temat musi się mieścić w kompetentnych zakresach - właśnie takich, które swoją książką ustanawia jej autor.

Tak jak wspomniałem, droga przez debatę o strategii nuklearnej aż do przyjęcia tejże będzie bardzo kręta i trudna. Bardzo ważnym jej składnikiem będzie projektowanie naszego zachowania w ramach konwencjonalnych metod, które mogą wpłynąć zarówno na naszego nuklearnego patrona, Stany Zjednoczone, i jego zachowanie, by dać nam większe bezpieczeństwo i pole manewru, jak i na zachowanie naszego wroga - Rosję, by bała się wojny z nami, a także nie uciekała się do szantażu użycia wobec nas siły.

Tego wszystkiego brakuje w polskiej debacie, ale to wkrótce się zmieni. Niniejsza książka to koło młyńskie, które "zmieli" stary sposób debatowania o tych sprawach na zawsze.

WARSZAWA, STYCZEŃ 2026

PRZYPISY

WSTĘP

1 Za: https://wiadomosci.wp.pl/panika-w-polsce-rosnie-nowy-sondaz-i-widmo-ataku-nuklearnego-7099333934619296a (dostęp: 9.07.2025). ?

2 Por. P. Osęka, Truman, Truman, spuść ta bania!, "Gazeta Wyborcza" ("Ale Historia"), 26 kwietnia 2013, wydanie elektroniczne: https://wyborcza.pl/alehistoria/7,121681,13813394,truman-truman-spusc-ta-bania.html (dostęp: 9.07.2025). ?

3 https://eng.globalaffairs.ru/articles/a-difficult-but-necessary-decision/ (dostęp: 15.12.2025). ?

4 https://nsarchive2.gwu.edu/nukevault/ebb538-Cold-War-Nuclear-Target-List-Declassified-First-Ever/documents/1st_city_list_complete.pdf (dostęp: 15.12.2025). ?

5 https://nsarchive.gwu.edu/briefing-book/nuclear-vault/2016-12-22/reagans-nuclear-war-briefing-declassified (dostęp: 15.12.2025). ?

6 https://tnsr.org/2019/01/rethinking-the-bomb-nuclear-weapons-and-american-grand-strategy/ (dostęp: 15.12.2025). ?

7 Tamże. ?

.

PRZEPIS NA BOMBĘ

1* Przypisy końcowe znajdują się na stronach 613-641 (przyp. red.). ?

2* Przykład działań Izraela podczas wojny z 1973 roku jest symptomatyczny, bo chociaż Golda Meir nie zdecydowała się na zdetonowanie broni jądrowej - nie nacisnęła guzika - to jednak na swój sposób broni jądrowej użyła. Mianowicie zagroziła jej użyciem wobec państw atakujących Izrael - co jest sposobem użycia broni jądrowej znacznie częstszym niż użycie faktyczne. Co najciekawsze, adresatem gróźb Goldy Meir nie były atakujące wówczas Izrael państwa arabskie; nie był nim nawet ich patron i nieformalny sojusznik, czyli ZSRR. Adresatem groźby Meir był najbliższy partner Izraela, a więc Stany Zjednoczone - i to również, jak się przekonamy w dalszej części książki, nie jest sytuacja bez precedensu. ?

3* Jeśli nie oznaczono inaczej, wszystkie przekłady ze źródeł obcojęzycznych niepublikowanych w Polsce pochodzą od autora (przyp. red.). ?

4* Archetypiczny think tank założony w 1948 roku w Kalifornii; RAND to skrót od Research and Development. ?

5* Książką taką - dającą pewien wgląd w historię kształtowania się strategii nuklearnej - jest na przykład The Evolution of Nuclear Strategy Lawrence'a Freedmana i Jeffreya Michaelsa (Londyn 2019), licząca niemal osiemset stron i będąca przy tym bardzo skrótową wersją (wycinka!) historii strategii jądrowej. ?