Rozdział pierwszy
Narodziny oligarchy Dmitrija Rybołowlewa
22 listopada 1966 roku w rosyjskim mieście Perm urodził się przyszły
posiadacz Zbawiciela świata Dmitrij Rybołowlew. Jego oficjalna
biografia jest powszechnie znana, dlatego skupimy się tylko na tych
mniej znanych jej fragmentach. Rybołowlew jest z wykształcenia lekarzem,
absolwentem Permskiego Instytutu Medycznego, gdzie profesorem był jego
ojciec, znany w Permie kardiolog, Jewgienij Władimirowicz Rybołowlew.
Innymi słowy, Dmitrij Rybołowlew jest człowiekiem wykształconym,
pochodzącym z inteligenckiej rodziny.
24 lipca 1987 roku Rybołowlew poślubił Jelenę Czuprakową (urodzoną w Permie 7 grudnia 1966 roku), córkę dyrektora permskiej fabryki wody
mineralnej Walerija Czuprakowa. Rybołowlew poznał Jelenę na studiach. Po
jakimś czasie urodziły się im dwie córki: Jekatierina (1989) i Anna
(2001).
Po rozpadzie ZSRR, podobnie jak wielu współobywateli, zajął się
działalnością gospodarczą, wspólnie z ojcem prowadząc handel hurtowy
artykułami medycznymi. Wiosną 1992 roku przeniósł się na jakiś czas do
Moskwy, gdzie w Ministerstwie Finansów Federacji Rosyjskiej zdobył
certyfikat maklerski uprawniający do obrotu papierami wartościowymi
(akcjami) - co wówczas było novum.
Podobnie jak wielu innym Rybołowlewowi było trudno prowadzić interesy.
Musiał pracować z bandytami i samemu stać się bandytą. Rosyjska (dawniej
radziecka) prokuratura z założenia traktowała wszystkich przedsiębiorców
zajmujących się zarabianiem pieniędzy w mętnej postsowieckiej wodzie jak
przestępców i co jakiś czas wszczynała przeciwko nim sprawy karne. A obiektywne ustalenie, kto w państwie mafijnym był bandytą i przestępcą,
a kto biznesmenem - było obiektywnie trudne.
Charakterystyczna była historia Romana Abramowicza, kolegi Rybołowlewa,
który też stawiał pierwsze kroki w biznesie. 9 czerwca 1992 roku w Moskwie wszczęto postępowanie karne przeciwko Romanowi Abramowiczowi pod
zarzutem kradzieży 55 cystern z olejem napędowym. 19 czerwca 1992 roku
podpisano nakaz aresztowania Abramowicza, gdyż "mógł on się ukryć lub
utrudniać postępowanie".
Wiemy, jak się zakończyło postępowanie karne z 1992 roku przeciwko
Abramowiczowi - wiele lat później został miliarderem i bliskim
współpracownikiem Putina, kupił angielski klub piłkarski Chelsea i zamieszkał w Wielkiej Brytanii, chociaż teraz rząd brytyjski zaczął
dociekać, jak miliarder zarobił swoje pierwsze pieniądze, i ten musiał
opuścić Wielką Brytanię. Stało się to jednak już po agresji Rosji na
Ukrainę.
Dmitrij Rybołowlew budował swój biznes w Permie w latach 1993-1996 we
współpracy z gangsterami i sam stał się gangsterem. Na terenie byłego
ZSRR zorganizowano wówczas "wyprzedaż stulecia". Prawie cały majątek
państwowy, a w ZSRR wszystko było własnością państwa, został poddany
"prywatyzacji", przy czym rosyjskiemu rządowi zależało, żeby nastąpiła
ona jak najszybciej, żeby dawne państwo radzieckie nie mogło się
odbudować i przejąć kontroli nad gospodarką kraju.
Organizowano "przetargi" mające na celu prywatyzację przedsiębiorstw.
Formalnie mógł do nich przystąpić każdy: osoby prywatne, firmy lub same
prywatyzowane przedsiębiorstwa... Kupowano te przedsiębiorstwa za
specjalnie stworzoną nową walutę - "vouchery", wydawane nieodpłatnie
przez rząd każdemu rosyjskiemu obywatelowi. Inaczej mówiąc, wartość
Rosji została oszacowana na określoną kwotę, którą podzielono przez
liczbę obywateli, a następnie każdy otrzymał swoją część, swój kawałek
tortu. Za ten kawałek tortu można było kupić kawałek przedsiębiorstwa. A żeby kupić całe przedsiębiorstwo lub jego znaczną część, trzeba było
zgromadzić dużo voucherów.
Właśnie tym się zajął przedsiębiorczy Rybołowlew. W 1993 roku, aby brać
udział w przetargach na zakup przedsiębiorstw państwowych w obwodzie
permskim, stworzył fundusz inwestycyjny Kamiennyj pojas i został jego
dyrektorem generalnym; instytucja pozyskiwała, kupowała i reinwestowała
vouchery prywatyzacyjne. Na ich zakup potrzebne były pieniądze. Własnych
pieniędzy nikt nie miał. Konieczne było zaciąganie kredytów w nowych
bankach komercyjnych oraz zawieranie z nimi umów partnerskich na
przekazanie bankom udziałów w przedsiębiorstwach sprywatyzowanych za
pieniądze banku.
Rybołowlew otworzył w Permie swój bank - Kredit FD. Udało mu się dzięki
temu, że jego akcjonariuszami zgodziły się zostać największe
przedsiębiorstwa w mieście: Mietafrax (producent metanolu),
Urałkalij1, Silwinit (podobnie jak Urałkalij producent i eksporter nawozów potasowych), Solikamskbumprom (zakłady
celulozowo-papiernicze), Nieftiechimik (producent denaturatu), Mietanol
i Azot, które za pośrednictwem tego banku prowadziły wszelkie operacje
finansowe. Rybołowlew objął stanowisko dyrektora generalnego banku. 29
czerwca 1994 roku jego zastępcą został Władimir Szewcow - wiceprezes
Permskiego Obwodowego Funduszu Majątku Państwowego i regionalnego
oddziału państwowej agencji prywatyzacyjnej. Obaj dołączyli do zarządu
banku. "Rybołowlew był odpowiedzialny za całą działalność związaną z finansami, giełdą i rynkiem papierów wartościowych" - wspominał Szewcow,
a on - za techniczne aspekty działalności banku i za służbę
bezpieczeństwa.
Pierwszym doświadczeniem prywatyzacyjnym Rybołowlewa była prywatyzacja w 1993 roku fabryki margaryny w Permie, przeprowadzona za pośrednictwem
funduszu inwestycyjnego Kamiennyj pojas przez wówczas jeszcze nieznanego
Rybołowlewowi Władimira Nielubina. Nielubin był lokalnym biznesmenem z powiązaniami przestępczymi i wielokrotnie odsiadywał wyroki więzienia za
wymuszenia - nielegalne pobieranie haraczy od przedsiębiorstw.
Po udanych pierwszych doświadczeniach w prywatyzacji fabryki margaryny
relacje między Rybołowlewem i Nielubinem zacieśniły się. Rybołowlew
przyjmował od niego duże sumy brudnych pieniędzy pochodzących z wymuszeń
i kupował za nie udziały w prywatyzowanych przedsiębiorstwach. Za to
Nielubin i jego współpracownicy (na podstawie ustnego porozumienia)
otrzymywali udziały w sprywatyzowanych spółkach oraz monopol na umowy
handlowe na rynku regionalnym.
W przetargi i aukcje Rybołowlew nie inwestował własnych pieniędzy, lecz
środki zakładów lub spółek, których akcje nabywał. Tym sposobem w 1993
roku Nieftiechimik podpisał umowę z prywatnym funduszem inwestycyjnym
Kamiennyj pojas na wykup akcji od pracowników i przekazał funduszowi
miliard rubli. Jednak zakupione akcje nie zostały przekazane
Nieftiechimikowi, a stały się częścią bardziej złożonej wymiany, podczas
której do połowy 1994 roku wykupiono akcje Mietafraxu, Azotu i samego
Kamiennogo pojasa. A wszystko za miliard rubli od Nieftiechimika, który
stał się zarówno akcjonariuszem Kredit FD jak i akcjonariuszem
przejętych spółek.
W projektach prywatyzacyjnych funkcje zostały rozdzielone. Rybołowlew
zajmował się finansami oraz negocjował z dyrektorem generalnym
prywatyzowanego przedsiębiorstwa, który - niebezinteresownie - pomagał
maksymalnie obniżyć cenę wywoławczą. Nielubin pilnował, żeby w aukcji
nie brali udziału konkurenci z Moskwy, Permu lub innych miast, aby nie
stała się ona aukcją sensu stricte i aby po wcześniejszym
wyeliminowaniu konkurencji przejąć udziały w przedsiębiorstwie po cenie
wywoławczej "w związku z brakiem innych oferentów". Rybołowlew
telefonicznie przekazywał Nielubinowi informacje na temat napływających
zgłoszeń do udziału w przetargach prywatyzacyjnych miejskich
przedsiębiorstw, a Nielubin "metodą perswazji" skłaniał moskwian do
rezygnacji z udziału w tych przetargach, angażując w razie potrzeby
swoich bandytów, którzy w "przystępny sposób" tłumaczyli konkurentom, że
o pewne akcje nie powinni walczyć. Za to (także na mocy ustnego
porozumienia) Nielubin otrzymywał część akcji przedsiębiorstwa oraz
prawo do sprzedaży jego wyrobów na krajowym rynku.
Początkowo Nielubin pomagał też Rybołowlewowi w zakupie voucherów
prywatyzacyjnych dla Urałkalija, który za zebrane vouchery kupował
udziały innych permskich zakładów, w tym samego Urałkalija.
Biznes zaczął się rozkręcać. Nowymi wspólnikami-bandytami Rybołowlewa w Permie zostali Wiktor Czerniawski, Oleg Łomakin oraz Siergiej Makarow,
którzy, jak opowiadał w 1995 roku członek bandy W.N. Jefimow, "pomagali
Rybołowlewowi kupować udziały w przedsiębiorstwach". Jak mówił o tamtych
czasach dyrektor generalny Azotu M.A. Petruniak, "uniemożliwiono dostęp
do przetargów posiadającym sporą liczbę voucherów przedstawicielom
dużych moskiewskich firm, co pozwoliło spółkom Rybołowlewa na zakup
dużych pakietów akcji".
Współpraca z bandytami przyniosła rezultaty: wcześniej podczas
prywatyzacji Silwinitu Rybołowlewowi udało się nabyć 1% akcji. Kiedy ich
zatrudniono, zdobył 39%. Rybołowlew działał pod ich patronatem, a oni
zapewniali mu również "fizyczną ochronę przed konkurencją" (relacjonował
jeden z menedżerów Nieftiechimika I.Z. Czernych).
Współpraca Rybołowlewa z Olegiem Łomakinem, który odegrał fatalną rolę w jego życiu, rozpoczęła się w latach 1993-1994, kiedy się umówili na
wspólny zakup udziałów kilku zakładów, w tym Nieftiechimika. W tym celu
Rybołowlew utworzył dział skupu akcji na rynku wtórnym i zaangażowawszy
na wspólnika Nielubina, zaciągnął kredyt w wysokości 100 mln rubli w dwóch utworzonych przez siebie instytucjach finansowych: banku Kredit FD
oraz firmie inwestycyjnej Finansowyj dom. Pieniądze zostały najpierw
zainwestowane w zakup voucherów, a następnie w akcje Nieftiechimika,
którego dyrektorem generalnym był wówczas W.M. Kazancew.
Pomiędzy Rybołowlewem a kierownictwem Nieftiechimika zawarto ustne
porozumienie, na mocy którego miało dojść do sprzedaży spółce Kamiennyj
pojas około 19% udziałów przedsiębiorstwa. Pieniądze na zakup tych akcji
przekazano m.in. z rachunków Nieftiechimika w banku Kredit FD. Inaczej
mówiąc, Kamiennyj pojas nabywał udział w przedsiębiorstwie za pieniądze
tego przedsiębiorstwa i w efekcie nabył 19,75% udziałów z zamiarem
dalszego kupowania udziałów Nieftiechimika, celem przejęcia pakietu
kontrolnego. Jednak de facto udziały pozostawały u Rybołowlewa jako
osoby prywatnej, a nie w funduszu, który je kupił, płacąc za nie ze
środków Nieftiechimika.
"Opiekunem" Rybołowlewa w Moskwie (według wielu osób z jego otoczenia, w tym jego partnerów) był znany autorytet kryminalny Siejfieddin Rustamow
(alias Rustam bądź Rusłan), zapaśnik i mistrz sportu, który przed
wyjazdem do Moskwy przez trzynaście lat mieszkał w Permie. Specjalizował
się w neutralizowaniu na różne sposoby potencjalnych konkurentów przed
aukcjami.
Rustamow był jedyną osobą, którą Rybołowlew naprawdę szanował, której
słuchał, a jednocześnie się bał. "Rustam to solidna konstrukcja,
autorytet i chłopaki nie będą z nim dyskutować", "to potężna opieka
kryminalna", "autorytet kryminalny", "inni będą respektować i wykonywać
jego decyzje" - to przykłady wypowiedzi Rybołowlewa na temat Rustama.
Pozostali bandyci (partnerzy Rybołowlewa) również zachowywali się wobec
Rustama z szacunkiem, traktując go jako "autorytet kryminalny".
Podczas gdy Rustamow i Nielubin zajmowali się "problemami" w Moskwie,
Wiktor Czerniawski, Siergiej Makarow i Oleg Łomakin rozwiązywali
"problemy" na szczeblu lokalnym, w Permie, uniemożliwiając konkurencji
nabywanie udziałów wszelkimi środkami - legalnymi i nielegalnymi. Rola
Czerniawskiego polegała także na tym, że otrzymawszy informacje o uczestnikach aukcji w Permie, zawierał z nimi potajemne porozumienia w sprawie podziału rynku: wytypowane spółki nabywały udziały w określonych
przedsiębiorstwach, żeby zablokować konkurencję i przeprowadzenie
uczciwych aukcji.
Należy pamiętać, że porozumienia były wyłącznie ustne. Wszystkie udziały
zostały zakupione na nazwisko Rybołowlewa. Nie podpisywano żadnych umów
ani dokumentów o podziale tych udziałów. Transakcje pieczętowały jedynie
uścisk dłoni i słowo honoru. Zasady, a nie prawo. W Rosji lat
dziewięćdziesiątych taki sposób zawierania umów był powszechny, a nawet
dominujący. Ale prędzej czy później prowadziło to do nieporozumień i konfliktów, które często kończyły się śmiercią niektórych uczestników
wspólnego biznesu. Czasy były brutalne i krwawe.
Najpóźniej w marcu lub kwietniu 1994 roku, kiedy odpaństwowienie
przedsiębiorstw Permu dopiero startowało, w gabinecie Rybołowlewa w banku Kredit FD regularnie spotykali się uczestnicy prywatyzacji
zakładów chemicznych i petrochemicznych obwodu permskiego. Ustalono, że
nabyte przez nich udziały zostaną równo podzielone między Rybołowlewem
(50%) oraz całą resztą (50%). "Cała reszta" (Czerniawski, Nielubin,
Makarow i Łomakin) podzielili między siebie po równo pozostałe 50%.
Jednak "nie istniały żadne umowy na piśmie" - potwierdza Wadim Jefimow.
"Wszystkie informacje spływały do Rybołowlewa i to on posiadał pełną
wiedzę na temat podziału akcji między wspólnikami". W takim trybie, za
pośrednictwem należącego do niego funduszu inwestycyjnego, Rybołowlew
nabył pierwsze udziały w kilku sprywatyzowanych zakładach z branży.
Rybołowlew był odpowiedzialny za zakup voucherów oraz rejestrację
udziałów na koncie swoich coraz liczniejszych przedsiębiorstw. Ale
bandyci wiedzieli i wierzyli, że udziały są ich wspólną własnością,
zwłaszcza że wielu z nich, podobnie jak ludzie Rybołowlewa, weszło do
zarządów sprywatyzowanych spółek. Wspólnik Rybołowlewa w funduszu Kredit
FD Szewcow do końca pierwszej dekady obecnego stulecia był członkiem
zarządu w przedsiębiorstwach Mietafrax, Urałkalij, Silwinit oraz banku
Kredit FD. Nielubin jako przedstawiciel banku Kredit FD został członkiem
zarządu Mietafraxu.
Rybołowlew miał przekazać część udziałów partnerom jako osobom prywatnym
albo "sprzedać" je spółce Lips - nowej firmie, należącej w równych
częściach do Czerniawskiego, Łomakina, Makarowa, Nielubina i Rustamowa.
Wciąż chodziło o te 50%, które znajdowały się w rękach Rybołowlewa.
Jednak zdaniem Jefimowa Rybołowlew nie chciał się z tego wywiązać i za
każdym razem "przytaczał wiele argumentów, żeby nie przekazywać
udziałów, co do których istniały porozumienia", łamiąc "warunki
dotychczasowych ustnych ustaleń".
Wspólnicy Rybołowlewa stale jednak wracali do tej kwestii, argumentując,
jak twierdził Szewcow, że "należy podzielić zarówno udziały zakupione na
licytacjach, ponieważ oni [bandyci] pomagali w organizowaniu licytacji
i brali w nich udział", a udziały, które Rybołowlew nabył później na
rynku wtórnym, również zostały kupione za wspólne pieniądze i dlatego
też podlegają podziałowi. "Rybołowlew próbował unikać odpowiedzi na te
prośby" - wspominał Szewcow. Po "długiej presji psychicznej" ze strony
Czerniawskiego, Nielubina, Makarowa i Łomakina Rybołowlew zgodził się
przekazać na ich rzecz 5% udziałów Urałkalija, 10% udziałów Mietanolu
oraz 8% udziałów Nieftiechimika. W lutym 1995 roku 15% udziałów banku
Kredit FD, należących do Nieftiechimika, sprzedano spółce Lips. Do
zarządu banku dokooptowano Nielubina i Makarowa. Łomakin został
udziałowcem banku.
Ponadto Rybołowlewa stale o coś proszono; a to o "niewielkie kwoty na
budowę domu", a to przekazywano mu listy z prośbami o pieniądze "na cele
charytatywne", na rozwój sportu i hodowlę koni, na organizację turnieju
ku czci słynnego rosyjskiego zapaśnika Iwana Poddubnego. W pewnym
momencie Rybołowlew z Szewcowem stwierdzili, że "bank to nie jest dojna
krowa", i odmówili dalszych pożyczek. "Po odmowie przekazywania
pieniędzy na popularyzację sportu stosunki z Nielubinem stały się
nieprzyjemne" - opowiadał Szewcow.
Jednak z punktu widzenia bandytów były to drobne datki, dużo mniejsze od
pierwotnie deklarowanych w umowie 50%. W pewnym momencie Czerniawski
oświadczył Rybołowlewowi, że są oni "kryminalną opieką" jego biznesów i Rybołowlew będzie zmuszony do oddania udziałów.
Już w 1993 roku Rybołowlew zatrudnił osobistą ochronę. W 1995 roku
liczyła ona dwanaście osób. "Kazał stale zmieniać trasy przejazdu, nie
zostawiać samochodu bez nadzoru, sprawdzać windy i hol budynku, do
którego wchodził" - wspomina jeden z jego ochroniarzy. Wkrótce
Rybołowlew zaczął nosić kamizelkę kuloodporną i kupił sobie opancerzony
samochód. Ochrona sprawdzała torby wszystkich osób wchodzących do jego
biura. Czasami musiał się ukrywać, także za granicą.
W 1994 roku Rybołowlew podjął decyzję o przejęciu kontrolnego pakietu
zakładów Nieftiechimik. W tym celu na początku 1995 roku zastąpił
nielojalnego prezesa Kazancewa, który według słów Rybołowlewa "zdradził
ich", Jewgienijem Pantielejmonowem, z którym chciał się dogadać.
"Zdrada" Kazancewa polegała na tym, że aby zapobiec przejęciu przez
Rybołowlewa i jego wspólników kontrolnego pakietu akcji Nieftiechimika,
sprzedał część udziałów zakładów bankowi Piermstroj oraz grupie
finansowej Solwalub, a nie Rybołowlewowi. Moskiewska firma Solwalub
również chciała zdobyć pakiet kontrolny w Nieftiechimiku, więc wykupiła
wówczas 20,95% udziałów, stając się głównym rywalem Rybołowlewa i banku
Kredit FD. Wskutek tego Solwalub w ramach podziału rynku pomiędzy
partnerami przejął kontrolę nad najbardziej dochodowym rynkiem
eksportowym Nieftiechimika.
Zrozumiałe, że po takiej "zdradzie" Rybołowlew postanowił zastąpić
prezesa Nieftiechimika osobą lojalną wobec niego i od listopada 1994
roku wielokrotnie namawiał Kazancewa do dobrowolnego opuszczenia
stanowiska, ale ten za każdym razem odmawiał. Odwołanie prezesa
Nieftiechimika wbrew jego woli było prawie niemożliwe. Zgodnie ze
statutem spółki prezesa wybierano na dwa lata i nie można go było
odwołać przed upływem jego kadencji. A do zmiany statutu potrzebna była
większość dwóch trzecich głosów akcjonariuszy, co było nieosiągalne: nie
zgodziliby się na to ani akcjonariusze, ani pracownicy przedsiębiorstwa,
którzy mieli prawo głosu.
Aby zmusić Kazancewa do rezygnacji ze stanowiska, w grudniu 1994 roku
podczas jego nieobecności przeprowadzono audyt finansowy spółki, który
stwierdzał, że wskutek błędnych decyzji Kazancewa Nieftiechimik stracił
8 miliardów rubli. Kazancew sprawdził wnioski z audytu i udowodnił, że w wyniku jego działań na stanowisku prezesa przedsiębiorstwo odnotowało
zysk w wysokości 6 miliardów rubli, a dane z audytu zostały sfabrykowane
przez ludzi Rybołowlewa. "Nie odpowiadam już za pańskie bezpieczeństwo"
- miał powiedzieć Rybołowlew do Kazancewa w rozmowie telefonicznej, co
było jawną groźbą fizycznej eliminacji oponenta.
Również w grudniu 1994 roku Szewcow zasugerował A.I. Kreczetowowi, by
"spowodować u Kazancewa obrażenia ciała [...], żeby ten zrezygnował ze
stanowiska", ponieważ "nie chce współpracować i przeszkadza".
Kreczetow pracował u Rybołowlewa jako ochroniarz w biurach banku za 300
dolarów miesięcznie. Wcześniej służył w jednostkach specjalnych w Kazachstanie, zajmował się ochroną obiektów o szczególnym znaczeniu,
biegle posługiwał się wszystkimi rodzajami broni i był mistrzem sportu w boksie. Po odejściu z wojska pracował jako instruktor walki wręcz,
następnie uczęszczał na kurs ochroniarski, a nawet uzyskał dyplom
inżyniera elektronika.
Kreczetow zaczął szukać ludzi do pobicia Kazancewa, ale pod koniec
grudnia 1994 roku polecenie wycofano, ponieważ Kazancew zgodził się
podać do dymisji i 10 stycznia 1995 roku podpisał rezygnację z datą 21
stycznia. 23 stycznia 1995 roku Pantielejmonow objął obowiązki prezesa,
a w kwietniu 1995 roku walne zgromadzenie akcjonariuszy zatwierdziło go
na tym stanowisku.
Po tym jak w 1995 roku Rybołowlew został współwłaścicielem Mietafraxu,
po raz pierwszy pojechał do Genewy, gdzie spółka miała filię, i jako jej
pracownik złożył wniosek o zezwolenie na stały pobyt w Szwajcarii.
Jak wspominała wiele lat później Jelena, żona Rybołowlewa, "w 1994 roku,
po sprywatyzowaniu wielu zakładów, rosyjscy przestępcy zaczęli grozić
naszej rodzinie, ponieważ Dmitrij osiągnął wielki sukces w biznesie.
Wielokrotnie rozważaliśmy z Dmitrijem konieczność przeprowadzki z Rosji
do miejsca, gdzie moglibyśmy stworzyć dom, a jednocześnie skąd Dmitrij
mógłby prowadzić interesy [...]. Uznał, że Genewa będzie bezpiecznym
miejscem do życia, biorąc pod uwagę to, co się działo w Rosji podczas
prywatyzacji. Gdy tylko Dmitrij otrzymał pozwolenie na pobyt,
postanowiliśmy się osiedlić w Genewie [...] i zrobiliśmy to w maju 1995
roku".
Ale w Genewie na stałe zamieszkały teraz tylko Jelena i córka
Jekatierina. Sam Rybołowlew większość czasu przebywał w Rosji. Wydaje
się, że właśnie w tym okresie podjął decyzję o "wyrolowaniu" swoich
bandytów - wszystkich poza Rustamowem. Postanowił zastąpić "ochronę"
bandytów z Permu "ochroną" tych z Moskwy.
Negocjacje w tej sprawie pomiędzy Rybołowlewem i Rusłanem z jednej
strony a Czerniawskim, Łomakinem, Nielubinem i Makarowem z drugiej
toczyły się latem 1995 roku w Moskwie. "Rozstajemy się z nimi" -
powiedział wówczas Rybołowlew do szefa swojej służby bezpieczeństwa M.W.
Oszczepkowa. Bandyci zorientowali się, że "Rybołowlew chce wszystko
podzielić między siebie i Rusłana". Według Rybołowlewa "Łomakinowi
zakomunikowano, że nie ma czego szukać w Nieftiechimiku".
Widocznie Rustamow uważał, że wszystko zostało dogadane z jego
wspólnikami z Permu. 4 sierpnia 1995 roku nowy dyrektor Nieftiechimika
Pantielejmonow na zaproszenie Rybołowlewa poleciał do Moskwy, żeby
poznać Rustamowa i uzgodnić z nim kwestie finansowe. Po spotkaniu i rozmowie Pantielejmonow zrozumiał, że "Rusłan popiera Rybołowlewa, a chłopaki (Nielubin, Czerniawski, Łomakin i Makarow) odchodzą". Teraz
Nieftiechimik miał się rozliczać bezpośrednio z Rustamowem, a ten
zapewniał Rybołowlewowi i Pantielejmonowowi brak kłopotów.
Pierwsze pieniądze z konta jednej z firm Rybołowlewa trafiły do
Rustamowa w pierwszej połowie sierpnia. Jednocześnie do moskiewskiego
oddziału Kredit FD przekierowano większość środków pochodzących ze
wspólnych interesów, których udziałowcem był Rybołowlew. Sam Rustamow
został mianowany zastępcą dyrektora moskiewskiej filii oraz zastępcą
kierownika do spraw sprzedaży banku Kredit FD. Wygląda na to, że dostał
również 10% w biznesach Rybołowlewa. W tym samym czasie z zarządu
usunięto bandytów z Permu.
4 września 1995 roku Pantielejmonow został zastrzelony przy wejściu do
własnego domu w Permie.
Jak opowiadała później żona Pantielejmonowa, tego ranka jej mąż wybierał
się na spotkanie biznesowe. O 7.55 wyszedł z mieszkania z psem, a wtedy
jego żona "usłyszała trzaski". Wybiegła z domu i zobaczyła leżącego na
posadzce męża. Jej zdaniem "mąż nie miał z nikim konfliktów i nie
spodziewał się zamachu".
18 marca 1996 roku policja zatrzymała Łomakina i U.A. Kirsanowa pod
zarzutem udziału w morderstwie. Chodziło jednak o zupełnie inne
zabójstwo: w nocy 8 listopada 1995 roku zabito Zujewa - członka grupy
przestępczej Łomakina.
Tu warto podkreślić, że partner Rybołowlewa Oleg Giennadijewicz Łomakin
był klasycznym bandytą i kierował zorganizowaną przez siebie grupą
rabusiów i zabójców. Był byłym "afgańczykiem", tj. człowiekiem, który
brał udział w działaniach wojennych w Afganistanie, potrafił posługiwać
się bronią, nawet granatnikiem. Według niektórych jego znajomych w Afganistanie "ześwirował" i stał się nie do opanowania. W 1989 roku
został skazany na pięć lat więzienia w sprawie kryminalnej. W 1992 roku
zwolniono go warunkowo, ale już 22 grudnia 1992 roku w biały dzień wdał
się w sprzeczkę na rynku w Permie z taksówkarzem, który za oferowane 200
rubli odmówił podwiezienia go (taksówkarz zażądał 500, a kurs wynosił
około 400 rubli za dolara). Łomakin strzelił mu w twarz z pistoletu
gazowego, na który nie miał pozwolenia.
Łomakin rzucił się do ucieczki, ale został zatrzymany. Znowu trafił do
więzienia, wkrótce jednak go zwolniono. W latach 1993-1994 w jakiś
sposób został partnerem Rybołowlewa w prywatyzacji zakładów chemicznych
i petrochemicznych obwodu permskiego, chociaż ten nie mógł nie wiedzieć,
że Łomakin jest bezwzględnym kryminalistą.
Niewykluczone, że Rybołowlewa i Olega Łomakina przedstawił sobie inny
Łomakin: Anatolij Giennadijewicz Łomakin, chociaż w żadnej jego
biografii nie ma informacji, że był bratem Olega.
Anatolij Łomakin urodził się 30 czerwca 1952 roku. W 1975 roku ukończył
prestiżowy i elitarny Moskiewski Państwowy Instytut Stosunków
Międzynarodowych (MGIMO). Do 1985 roku pracował w jednym z oddziałów
Sojuzpromeksportu, gdzie awansował na stanowisko dyrektora zakładów
Kalij Agrochimeksport. Następnie pracował w przedstawicielstwie
handlowym ZSRR w Danii, w latach 1985-1989 był dyrektorem handlowym
firmy Fershimex w Belgii, co było w realiach radzieckich niezwykłe - do
pracy za granicą dopuszczano wybranych. W 1992 roku Anatolij Łomakin
powołał spółkę MKK, zrzeszającą największych producentów nawozów
potasowych - Urałkalij, Silwinit i Biełaruśkalij. W 1994 roku został
dyrektorem generalnym MKK. Właśnie w tym czasie Rybołowlew poznał Olega
Łomakina i rozpoczęła się ich współpraca.
Banda Olega Łomakina trudniła się rozbojami, rabunkami i morderstwami. W jej arsenale znajdowała się broń biała i palna, w tym, jak wykazało
później śledztwo, pistolet małego kalibru z tłumikiem, kilka pistoletów
Tokariewa TT, karabinek Kałasznikowa załatwiony przez Czerniawskiego
wiosną 1994 roku, karabin i cztery granatniki przeciwpancerne RPG-18
Mucha zdobyte w lipcu i sierpniu 1995 roku. Ta broń wpadła w ręce
śledczych - w rzeczywistości rozproszonej w różnych punktach broni było
więcej.
Łomakin po raz pierwszy pojawił się w zakładach mniej więcej w lutym
1995 roku. Przedstawiono go jako "kontrolera" od Rybołowlewa. Nie
ingerował w działalność i nikomu nie wydawał poleceń związanych z pracą
- nie na tym polegała jego funkcja. Rolą Łomakina było angażowanie się
we wszystkie sprawy związane z przedsiębiorstwem, kontrolowanie
wszystkiego, w tym zysków, pilnowanie zbytu oraz wypłat dywidendy.
Łomakin pilnował pieniędzy. W rzeczywistości nie był tu potrzebny, nie
był "kontrolerem" od Rybołowlewa, lecz wymuszającym haracze
przedstawicielem permskiej mafii.
Łomakin miał własne biuro w budynku Nieftiechimika i oficjalnie
reprezentował "interesy akcjonariuszy" oraz "dbał o interesy
przedsiębiorstwa". Zarabiał 2000-2500 dolarów miesięcznie. Zakład kupił
Łomakinowi mieszkanie i przekazał mu do osobistego użytku nowego SUV-a Mitsubishi Pajero wyprodukowanego w 1995 roku. Samochód należał do
Nieftiechimika i był wynajmowany Łomakinowi za 10 tysięcy rubli
miesięcznie. Średni roczny kurs rubla w 1995 roku wynosił 4558 rubli za
dolara. Inaczej mówiąc, Łomakin wynajmował samochód od Nieftiechimika za
2,19 dolara miesięcznie. W lutym 1996 roku odkupił on samochód od
przedsiębiorstwa za 220 mln rubli (4720 dolarów), co też nie było
wygórowaną ceną.
Łomakin miał na sumieniu jeszcze jednego trupa: 26 października 1995
roku około 23.00 spotkał dziewczynę o imieniu Marina w barze Grotto w hotelu Ural w Permie. Następnego ranka odwiózł Marinę do jej domu. W drodze powrotnej jechał z prędkością 80-90 km/h i omijając autobus,
potrącił śmiertelnie człowieka. Zatrzymał się, wysiadł z samochodu,
upewnił się, że potrącona osoba nie żyje, zmartwił się, że uszkodził
samochód, i odjechał. Rzeczywiście wskutek wypadku samochód miał
wgniecenia. Następnego dnia Łomakin zostawił auto w okolicy
uniwersytetu, a kilka dni później zgłosił policji, że skradziono mu
samochód, w czasie gdy przebywał na delegacji (od 12 do 25 października)
w innym mieście, Jekaterynburgu, skąd właśnie wrócił.
18 marca 1996 roku Łomakin został zatrzymany. Tego samego dnia
zatrzymano też Kirsanowa. Jednak podczas gdy Kirsanowowi postawiono
zarzut zabójstwa Zujewa, Łomakina na razie oskarżono o zabicie pieszego,
Aleksandra Dunina.
Łomakin nie przyznał się do winy. Na przesłuchaniu 20 marca znowu
zeznał, że auto zostało mu skradzione i nie potrącił pieszego, gdyż
znajdował się tego dnia w Jekaterynburgu. Liczne zeznania świadków
wskazujących Łomakina jako kierowcę samochodu, który potrącił człowieka,
nie zrobiły na nim wrażenia. Podczas kolejnego przesłuchania 28 marca
ponownie nie przyznał się do winy i podtrzymał wcześniejsze zeznania.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Urałkalij powstał w 1934 roku decyzją Prezydium Państwowego Komitetu Planowania ZSRR jako Sojuzkalij. W 1964 roku grupa Sojuzkalij zmieniła nazwę na Urałkalij i stała się głównym rosyjskim producentem i eksporterem nawozów potasowych. W Permie znajdowały się największe na świecie złoża soli potasowych, ważnego surowca niezbędnego do produkcji nawozów. Główne kopalnie soli znajdują się w pobliżu Bieriezników i Solikamska w obwodzie permskim. Urałkalij uznawano za jednego z największych producentów nawozów potasowych na świecie. W 1992 roku Urałkalij został spółką akcyjną. [wróć]