Myśli stają się rzeczywistością
Moc, która prowadzi do sukcesu, to moc Twojego umysłu. Jak sprawić, by życie Twoim planom i ambicjom powiedziało TAK zamiast NIE
To prawda, że "MYŚLI STAJĄ SIĘ KONKRETNYMI RZECZAMI", RZECZAMI O WIELKIEJ MOCY, kiedy połączy się w nich konkretność celu, wytrwałość i gorące pragnienie przemienienia ich w bogactwo lub inne przedmioty materialne.
Przed laty Edwin C. Barnes pojął, że ludzie myślą i stają się bogaci. Nie dokonał tego odkrycia od razu. Przyszło ono stopniowo, zainicjowane gorącym pragnieniem Barnesa, aby zostać wspólnikiem w interesach wielkiego Edisona.
Jedną z charakterystycznych cech owego pragnienia było to, iż było ono bardzo konkretne. Barnes chciał pracować z Edisonem, nie dla niego. Przestudiuj dokładnie opis, jak Barnes urzeczywistnił swoje pragnienie, a lepiej zrozumiesz zasady, które prowadzą do bogactwa.
Kiedy owo pragnienie po raz pierwszy pojawiło się w umyśle Barnesa, nie był on w stanie natychmiast go zrealizować. Na jego drodze stały dwie trudności. Nie znał osobiście Edisona i nie było go stać na bilet kolejowy do East Orange1 w stanie New Jersey.
Te przeszkody byłyby wystarczające, by zniechęcić większość ludzi do próby zrealizowania swoich pragnień. Jednak pragnienie Barnesa nie było zwyczajne!
Edison spojrzał mu w oczy...
Barnes pojawił się w laboratorium Edisona i zakomunikował swój zamiar zostania wspólnikiem w interesach wielkiego wynalazcy. Po wielu latach, wspominając swoje pierwsze spotkanie z Barnesem, Edison powiedział:
"Stał przede mną i wyglądał jak zwykły włóczęga, ale było coś takiego w wyrazie jego twarzy, co sprawiało wrażenie, że był zdeterminowany, aby osiągnąć to, po co przybył. Przez lata współpracy z różnymi ludźmi nauczyłem się, że jeśli człowiek naprawdę pragnie czegoś tak mocno, iż jest gotowy postawić wszystko na jedną kartę, to na pewno mu się to uda. Dałem Barnesowi szansę, o którą prosił, ponieważ widziałem, że był zdecydowany wytrwać, dopóki nie odniesie sukcesu. Późniejsze wydarzenia udowodniły, że nie popełniłem błędu."
Z pewnością to nie wygląd młodego Barnesa był powodem, dla którego dostał on pracę w biurze Edisona. Liczyło się to, co Barnes myślał.
Nie został on też od razu wspólnikiem wynalazcy. Dostał szansę pracy za minimalną stawkę w biurach spółki Edisona.
Mijały miesiące. Pozornie nie działo się nic, co mogłoby przybliżyć realizację upragnionego celu zrodzonego w głowie Barnesa - głównego celu jego życia. Barnes coraz mocniej pragnął zostać partnerem w interesach Edisona.
Prawdą jest to, co mówią psychologowie, że "jeśli człowiek jest na coś naprawdę gotowy, to udaje się mu to coś zrealizować ". Barnes był gotowy na to, by zostać wspólnikiem Edisona; co więcej, był zdeterminowany, aby cały czas pozostawać gotowym, dopóki nie osiągnął tego, czego pragnął.
Nie powiedział sobie: "No cóż, jaki to ma sens? Zdaje się, że lepiej zostać sprzedawcą." Natomiast powtarzał: "Przyjechałem tu, by robić interesy z Edisonem i w końcu będę je robił, nawet jeśli miałoby mi to zabrać resztę mojego życia" Naprawdę tak myślał! Jakże inaczej brzmiałyby historie wielu ludzi, gdyby tylko wyznaczyli sobie w życiu jakiś konkretny cel i wytrwali przy nim aż do momentu, kiedy zrealizowanie go stałoby się palącą obsesją!
Może młody Barnes nie wiedział tego wtedy, ale jego bezwzględna determinacja i wytrwałość w podążaniu za tym jednym pragnieniem musiała pokonać wszelkie przeszkody i stworzyć mu okazję, której szukał.
Okazja przyszła tylnymi drzwiami
Okazja pojawiła się w zupełnie innej formie i z innej strony, niż spodziewał się Barnes. To jedna z prawidłowości, które nią rządzą. Po szelmowsku wślizguje się tylnymi drzwiami, często pod postacią niesprzyjających okoliczności czy przejściowej porażki. Być może dlatego tak wielu nie rozpoznaje nadarzającej się szansy.
Edison właśnie skończył udoskonalać nowe urządzenie biurowe, znane wówczas jako maszyna do dyktowania Edisona2. Ludzie z działu sprzedaży nie byli zbyt entuzjastycznie nastawieni do wynalazku. Nie wierzyli, że uda się znaleźć nabywców.
Barnes wiedział, że może sprzedać owo urządzenie. Zasugerował to Edisonowi, dostał swoją szansę i udało mu się. Właściwie osiągnął tak dobry wynik, iż Edison dał mu kontrakt na dystrybucję i sprzedaż dyktafonu w całym kraju. Dzięki tej współpracy Barnes odniósł finansowy sukces, ale zrobił również coś nieporównywalnie ważniejszego. Udowodnił, że naprawdę można pomyśleć i wzbogacić się.
Nie wiem, jaką wymierną wartość w gotówce miało dla Barnesa jego pierwotne pragnienie. Być może były to dwa, trzy miliony dolarów, ale owa suma, jakakolwiek by nie była, staje się nieważna w porównaniu ze zdobytym przez niego o wiele cenniejszym kapitałem w formie konkretnej wiedzy: nieuchwytny poryw myśli można zamienić w korzyści materialne poprzez zastosowanie znanych zasad.
Barnes dosłownie wymyślił siebie jako wspólnika wielkiego Edisona. Wymyślił siebie jako posiadacza fortuny. Na początku nie miał niczego oprócz świadomości, że wie, czego pragnie, i determinacji, aby wytrwać w tym pragnieniu aż do momentu jego zrealizowania.
O człowieku, który zbyt szybko się poddał
Jedną z najczęstszych przyczyn porażki jest zwyczaj poddawania się z powodu przejściowego niepowodzenia. Każdy z nas popełnił kiedyś ten błąd.
W czasach "gorączki złota" wuj R. U. Darby'ego ruszył na zachód, by szukać tego drogocennego kruszcu. Nigdy nie słyszał, że więcej złota wydobywa się z myśli człowieka, niż kiedykolwiek wykopano z ziemi. Jak wielu innych nabył działkę i zaczął kopać.
Po tygodniach pracy jego trud został nagrodzony odkryciem złoża. Jednakże potrzeba było ciężkiego sprzętu, by wydobyć je na powierzchnię. Wuj ukrył swój szyb i wrócił do domu, do Williamsburga w stanie Maryland, gdzie opowiedział krewnym i paru znajomym o "odkryciu". Razem zebrali pieniądze na potrzebne maszyny i wysłali je na miejsce. Darby z wujem wrócili do pracy w szybie.
Pierwszy wagon kruszcu został wydobyty i wysłany do przetopienia. Zyski udowodniły, że mieli jedno z najbogatszych złóż w całym Kolorado! Kilka wagonów pozwoliłoby spłacić ich długi. Potem zaczęłoby się wreszcie prawdziwe zbijanie majątku.
Wiertła poszły w ruch! Nadzieje Darby'ego i jego wuja rosły. Wtedy nagle żyła złotego kruszcu znikła. Doszli na koniec tęczy, a garnka złota już tam nie było3. Wiercili dalej, desperacko próbując z powrotem trafić na żyłę, lecz bezskutecznie.
W końcu zrezygnowali.
Sprzedali maszyny na złom za kilkaset dolarów i wsiedli w pociąg powrotny do domu. Handlarz złomu zatrudnił specjalistę, by ten przyjrzał się porzuconej kopalni i wykonał fachowe obliczenia. Inżynier stwierdził, iż poprzednim właścicielom nie udało się właściwie zlokalizować złoża, ponieważ nie wiedzieli o "uskokach". Jego wyliczenia pokazały, że żyła powinna znajdować się tylko metr od miejsca, w którym Darby z wujem przestali wiercić. Dokładnie tam została znaleziona.
Handlarz złomu zarobił miliony dolarów na wydobytym kruszcu, ponieważ wiedział, że nim podejmie się ostateczną decyzję, lepiej najpierw poradzić się fachowca.
Sukces przychodzi tuż po porażce
Wiele lat później Darby wynagrodził sobie tę stratę z nawiązką, kiedy odkrył, że pragnienie może zamienić się w złoto. Odkrycie przyszło po tym, jak zaczął prowadzić interesy w branży ubezpieczeń na życie.
Pamiętając, że stracił olbrzymią fortunę, będąc od niej w odległości zaledwie trzech stóp, Darby skorzystał z tego doświadczenia w swojej nowej pracy i powtarzał sobie po prostu: "Poddałem się trzy stopy od złota, ale nigdy nie poddam się tylko dlatego, że ludzie nie chcą kupić ode mnie ubezpieczenia".
Darby został jedną z wąskiego grona osób, które rocznie sprzedawały ubezpieczenia na życie za ponad milion dolarów. Swoją żelazną konsekwencję zawdzięczał lekcji, którą wyniósł ze zbyt pochopnej decyzji o rezygnacji z kopalni złota.
Zanim w życiu człowieka pojawi się sukces, często zdarzają się przejściowe niepowodzenia albo nawet porażki. Kiedy człowiek napotyka trudności, najprostszą i najłatwiejszą decyzją jest wycofanie się. Tak właśnie postępuje większość.
Ponad pięciuset ludzi, którzy odnieśli największy sukces w tym kraju, powiedziało autorowi tej książki, że ich powodzenie przyszło tuż po porażce. Niepowodzenie jest jak złośliwy skrzat płatający chytre figle. Przyjemność sprawia mu podstawienie komuś nogi, gdy szczęście jest już prawie w zasięgu ręki.
Dziecko, które ujarzmiło mężczyznę
Wkrótce po tym jak Darby zakończył pobieranie nauk w "Akademii ciężkich ciosów" i zdecydował się wykorzystać doświadczenia zdobyte w kopalni złota, miał to szczęście, by zrozumieć, że "nie" niekoniecznie znaczy "nie".
Pewnego popołudnia pomagał swojemu wujowi mielić pszenicę w tradycyjnym młynie. Wuj prowadził dużą farmę, na której mieszkało wielu kolorowych robotników, dzierżawiących ziemię w zamian za część zbiorów. W pewnym momencie drzwi otworzyły się po cichu i małe kolorowe dziecko, córka jednego z najemców, weszła i stanęła pod ścianą.
Wuj podniósł głowę, zobaczył ją, i warknął: "Czego chcesz?".
Dziewczynka odpowiedziała potulnie: "Moja mama mówi, żeby dał jej pan pięćdziesiąt centów".
"Nie zrobię tego", wrzasnął wuj, "biegnij do domu".
"Dobrze, psze pana", odpowiedziała. Ale nie ruszyła się z miejsca.
Wuj pracował dalej, tak zajęty, że nie zwrócił uwagi na to, że dziecko nie wyszło. Kiedy zauważył, że wciąż tam stoi, krzyknął: "Powiedziałem ci, żebyś szła do domu! Teraz idź, bo wezmę rózgę!"
Mała znów się zgodziła: "Dobrze, psze pana", lecz ani drgnęła.
Wuj rzucił wór ziarna, które właśnie miał wsypać do skrzyni, złapał klepkę beczki i ruszył w kierunku dziecka z wyrazem twarzy, który nie wróżył niczego dobrego.
Darby wstrzymał oddech. Był pewien, że zaraz stanie się świadkiem przemocy, gdyż wuj miał bardzo gwałtowne usposobienie.
Kiedy wuj doszedł do miejsca, w którym stała dziewczynka, ona szybko zrobiła krok do przodu, zadarła głowę do góry i, patrząc mu prosto w oczy, z całych sił wykrzyczała: "Moja mama musi mieć te pięćdziesiąt centów!".
Wuj zatrzymał się i popatrzył na nią. Trwało to jakąś minutę. Następnie powoli odłożył klepkę na ziemię, włożył rękę do kieszeni, wyjął pół dolara i podał jej.
Dziecko wzięło pieniądze i powoli wycofało się w kierunku drzwi, nie spuszczając wzroku z mężczyzny, którego dopiero co pokonało. Po tym jak wyszła, wuj usiadł na skrzynce i przez ponad dziesięć minut wpatrywał się w przestrzeń za oknem. Wstrząśnięty, rozmyślał nad tym, co go właśnie spotkało.
Darby także się zastanowił. Po raz pierwszy w życiu zobaczył, jak kolorowe dziecko z premedytacją ujarzmiło białego dorosłego człowieka. Jak ona to zrobiła? Co stało się z jego wujem, co sprawiło, że stracił on swoje zacięcie i stał się tak uległy jak baranek? Jakiej dziwnej mocy użyła ta dziewczynka, by stać się panią sytuacji? Te i podobne pytania przebiegały przez głowę Darby'ego. Dopiero wiele lat później, kiedy opowiedział mi tę historię, znalazł na nie odpowiedź.
Co dziwne, historia tego niezwykłego przeżycia została przedstawiona autorowi w tym samym starym młynie, gdzie wuj otrzymał swoją lekcję.
"Tak" ukryte w "nie"
Gdy staliśmy tam, w starym zatęchłym młynie, Darby opowiedział mi historię niezwykłej porażki swojego wuja i zapytał: "Co o tym sądzisz? Jaką niezwykłą moc miało to dziecko, że było w stanie zupełnie pokonać mojego wuja?"
Odpowiedź na to pytanie zawarta jest w zasadach opisanych w tej książce. Odpowiedź pełna i kompletna, zawierająca szczegółowe instrukcje umożliwiające każdemu zrozumienie i zastosowane tej samej mocy, którą przypadkiem wykorzystało dziecko.
Przyglądaj się bacznie, a zauważysz, jaka tajemnicza siła przyszła w sukurs tej małej dziewczynce. Dojrzysz tę moc w następnym rozdziale. Gdzieś na kartach tej książki odnajdziesz myśl, dzięki której Twój umysł stanie się bardziej chłonny. Ta sama nieodparta, zniewalająca moc będzie do Twojej dyspozycji i będziesz jej mógł użyć dla siebie. Świadomość tej mocy może dotrzeć do Ciebie w pierwszym rozdziale lub może pojawić się w Twoim umyśle w którymkolwiek z rozdziałów następnych. Może przyjść w formie jakiegoś pomysłu lub w postaci planu czy konkretnego celu. Może spowodować, iż spojrzysz w przeszłość na swoje niepowodzenia i wyciągniesz wnioski, dzięki którym będziesz mógł odzyskać to wszystko, co straciłeś.
Po tym, jak opisałem Darby'emu moc, której bezwiednie użyło małe kolorowe dziecko, szybko przebiegł myślą swoje trzydzieści lat doświadczeń w roli agenta ubezpieczeniowego i szczerze przyznał, że sukces w tej dziedzinie zawdzięcza w wielkim stopniu właśnie tej lekcji, której udzieliła mu dziewczynka.
Darby wyznał mi: "Za każdym razem gdy zanosiło się na to, iż nie uda mi się sprzedać ubezpieczenia, widziałem stojące tam, w starym młynie dziecko o ogromnych błyszczących uporem oczach i powtarzałem sobie: "Muszę zrobić ten interes". Znaczną część spośród wszystkich polis ubezpieczeniowych sprzedałem mimo tego, że ludzie najpierw mówili "NIE"."
Wspomniał również swój błąd, kiedy stracił nadzieję i zrezygnował, będąc w odległości zaledwie trzech stóp od żyły złota. Przyznał jednak: "To doświadczenie było szczęściem w nieszczęściu. Nauczyło mnie, że należy konsekwentnie trwać w postanowieniach bez względu na trudności. Musiałem to zrozumieć, by później odnieść sukces."
Doświadczenia Darby'ego były dość typowe i proste, a jednak okazały się być kluczem do całego jego przeznaczenia; były dla niego tak ważne jak samo życie. Skorzystał z tych dwóch dramatycznych doświadczeń, ponieważ poddał je analizie i pojął przesłanie, które się w nich kryło. Lecz co może zrobić człowiek niemający czasu ani ochoty, aby przyglądać się swoim porażkom w poszukiwaniu ukrytej w nich wiedzy, która może być kluczem do sukcesu? Gdzie i jak ma nauczyć się on sztuki przekuwania porażki w sukces?
Ta książka jest odpowiedzią na te pytania.
Osiągniesz sukces z jednym rozsądnym pomysłem
Odpowiedź wymaga opisu trzynastu zasad, ale czytając tę książkę pamiętaj, że wskazówka, której być może Ty poszukujesz, zastanawiając się nad dziwnymi kolejami losu, może znajdować się w Twoim własnym umyśle. Może ona mieć formę jakiegoś pomysłu, planu czy celu, które mogą przyjść Ci do głowy w czasie lektury tej książki.
Jedna ożywcza myśl to wszystko, czego potrzebuje człowiek, aby odnieść sukces. Zasady opisane w tej książce dotyczą sposobów i środków tworzenia użytecznych pomysłów.
Zanim posuniemy się dalej w zaprezentowaniu tych zasad, chcemy, byś przyjął następującą sugestię:
Kiedy wreszcie pojawia się bogactwo, przychodzi tak szybko i w tak wielkich ilościach, iż człowiek zastanawia się, gdzie się ono ukrywało przez te wszystkie lata.
To zdumiewające stwierdzenie jeszcze bardziej zadziwia, kiedy przypomnimy sobie popularny pogląd, że bogactwo przychodzi tylko do tych, którzy pracują na nie długo i ciężko.
Kiedy zaczniesz myśleć i bogacić się, zauważysz, że bogactwo pojawia się wraz z pewnym stanem umysłu i z gotowością konsekwentnego dążenia do konkretnego celu, ciężkiej pracy jest tu zaś doprawdy niewiele. Powinieneś być zainteresowany, jak osiągnąć ten stan umysłu, który przyciąga bogactwo. Poświęciłem dwadzieścia pięć lat, poszukując odpowiedzi na to pytanie, ponieważ ja również chciałem wiedzieć, "jak bogaci ludzie zdobywają bogactwo."
Gdy tylko przyswoisz sobie zasady tej ideologii i zaczniesz je stosować, spostrzeżesz jak Twój status finansowy będzie się poprawiał, a wszystko, co przedsięweźmiesz, zacznie przynosić korzyści i profity. Niemożliwe? Oczywiście, że możliwe!
Jeśli spojrzymy na otaczających nas ludzi, zdziwimy się, jak wielu z nich przyswoiło sobie i biernie akceptuje słowo "niemożliwe". Wymienią tysiące rzeczy, których nie mogą zdobyć, mają tysiące spraw, których nie potrafią załatwić. Jest to jedna z powszechnych słabości ludzkich. Ta książka została napisana dla ludzi poszukujących zasad, które innych doprowadziły do sukcesu, gotowych zaryzykować wszystko dla tych zasad.
Sukces przychodzi do tych, którzy stają się świadomi sukcesu.
Porażka przytrafia się tym, którzy z obojętnością pozwalają sobie na świadomość porażki.
Ta książka ma pomóc wszystkim pragnącym nauczyć się zmiany sposobu swojego myślenia i przejść od świadomości porażki do świadomości sukcesu.
Inną słabością, właściwą zbyt wielu ludziom, jest zwyczaj oceniania wszystkiego i wszystkich według własnej miary. Część czytelników tej książki nie wierzy, że można myśleć i bogacić się, ponieważ ich sposób myślenia wynika z niedostatku, niepowodzenia i porażki.
Ci nieszczęśnicy przypominają mi o pewnym młodym Chińczyku, który przybył do Ameryki, by zdobyć tu edukację. Zapisał się on na Uniwersytet Chicagowski. Pewnego dnia, przechadzając się po kampusie, młody człowiek spotkał prezydenta uniwersytetu, Harpera. Harper porozmawiał z nim chwilkę i zapytał go, co jego zdaniem, jest najbardziej charakterystyczną cechę Amerykanów. "Dziwaczne przekrzywienie oczu", wykrzyknął student. "Wasze oczy są skośne!"
A cóż my mówimy o Chińczykach?
Nie chcemy wierzyć w to, czego nie rozumiemy. Nierozsądnie uważamy, że nasze własne ograniczenia są właściwą miarą wszelkich ograniczeń. Oczywiście dla nas oczy Chińczyka "są skośne", ponieważ nie są takie same jak nasze.
"Chcę i będę to miał"
Kiedy Henry Ford zdecydował się na produkcję swojego sławnego silnika V-8, chciał, by w nim wszystkie osiem cylindrów było odlanych w jednym bloku, i nakazał swoim inżynierom stworzenie projektu takiego silnika. Projekt powstał na papierze, ale inżynierowie, co do jednego, zgodzili się, że po prostu niemożliwe jest jego wykonanie.
Ford powiedział: "Zróbcie to i tak."
"Ale nie da się tego zrobić!" oponowali.
"Kontynuujcie", rozkazał Ford, "i nie przestawajcie, dopóki wam się nie uda bez względu na czas, jaki wam to zajmie."
Inżynierowie wzięli się do pracy. Nie mieli innego wyjścia, jeśli nadal chcieli należeć do załogi Forda. Minęło pół roku i nic się nie zmieniło. Próbowali wszystkich możliwych rozwiązań, aby wykonać zalecenia szefa, ale powodzenie tych działań wydawało się być wykluczone.
Pod koniec roku Ford sprawdził postępy swoich inżynierów i znowu usłyszał, że nie znaleźli sposobu na wykonanie projektu.
"Pracujcie dalej," powiedział Ford. "Chcę i będę to miał."
Kontynuowano więc prace i nagle, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, sekret został odkryty.
Determinacja Forda po raz kolejny zaowocowała sukcesem!
Być może historia ta nie została opowiedziana ze szczegółami, ale najważniejsze jest jej przesłanie. Wy, którzy pragniecie myśleć i bogacić się, spróbujcie odgadnąć tajemnicę milionów Forda, jeśli potraficie. Nie musicie szukać zbyt daleko.
Henry Ford osiągnął powodzenie, ponieważ rozumiał i stosował zasady sukcesu. Jedną z nich jest pragnienie i świadomość tego, czego się chce. Pamiętajcie o historii Forda, czytając książkę, i wybierzcie fragmenty, w których została odsłonięta tajemnica jego niesłychanego osiągnięcia. Jeśli potraficie wskazać konkretne zasady, które uczyniły Henry'ego Forda bogatym, możecie dorównać wielkości jego osiągnięć praktycznie w każdej dziedzinie, w której chcecie działać.
Poeta dostrzegł prawdę
Kiedy William Ernest Henley pisał: "Sternikiem swoich losów jestem sam. Własnej duszy kapitanem"4 powinien uświadomić nam, że jest to możliwe, ponieważ możemy kontrolować nasze myśli.
Powinien nam także wyjaśnić, że nasze umysły są namagnetyzowane znajdującymi się w nich dominującymi myślami i że te "magnesy" w niezrozumiały dla nikogo sposób przyciągają do nas pewne siły, osoby i życiowe okoliczności, które harmonizują z nimi.
Powinien także dodać, że zanim będziemy mogli zgromadzić majątek, musimy namagnetyzować nasze umysły intensywnym pragnieniem bogactw. Powinniśmy stać się "świadomi pieniądza" do chwili, gdy pragnienie zdobycia fortuny sprawi, iż zaczniemy tworzyć konkretne plany, żeby to osiągnąć.
Ale będąc poetą a nie filozofem, Henley zadowolił się wyrażeniem wielkiej prawdy w formie poezji i czytelnikom pozostawił interpretację swoich wersów.
Krok po kroku prawda została ujawniona. Nie ma wątpliwości, iż zasady opisane w tej książce zawierają tajemnicę panowania nad ekonomicznym aspektem naszego losu.
Młody człowiek widzi swoje przeznaczenie
Jesteśmy teraz gotowi, aby przeanalizować pierwszą z zasad. Pozostań otwarty i, czytając, pamiętaj, że zasady nie są wynalazkiem jednego człowieka. Okazały się one skuteczne dla wielu. Również Ty możesz je wykorzystać dla własnego dobra i trwałych korzyści.
Zobaczysz, że jest to łatwe do zrobienia.
Kilka lat temu wygłosiłem mowę z okazji rozdania dyplomów w college'u w Salem, w stanie Wirginia Zachodnia. Tak mocno podkreślałem zasadę opisaną w następnym rozdziale, że jeden z absolwentów bardzo wziął ją sobie do serca i uczynił ją częścią swojej filozofii życiowej. Został kongresmanem i wpływowym człowiekiem w administracji Franklina D. Roosvelta. Ponieważ napisał do mnie list, w którym dzieli się swoją opinią o tej zasadzie, zdecydowałem się go tu przytoczyć jako wstęp do tego właśnie rozdziału. Czytając go, zorientujecie się, jakie czekają Was korzyści z lektury kolejnych stron tej książki.
Mój drogi Napoleonie,
Podczas służby publicznej jako kongresman poznałem wiele ludzkich problemów i chciałbym zaproponować ci coś, co może pomóc tysiącom uczciwych ludzi.
W 1922 roku w Salem wygłosiłeś mowę z okazji rozdania dyplomów, a ja zostałem wtedy świeżo upieczonym absolwentem college'u. Mową tą zaszczepiłeś w mojej głowie myśl, dzięki której mam teraz szansę służyć ludziom z mojego stanu i która w ogromnym stopniu zawsze leżała u podstaw każdego mojego sukcesu.
Przypominam sobie, jakby to było wczoraj, twój wspaniały opis metody, dzięki której Henry Ford mimo braku wykształcenia, bez grosza przy duszy, bez wpływowych przyjaciół, osiągnął tak wiele. Postanowiłem wtedy, zanim jeszcze skończyłeś swoją przemowę, że również i ja odniosę sukces, bez względu na to, ile przeszkód będę musiał pokonać.
Tysiące młodych ludzi zakończy swoją edukację w tym roku i w ciągu kolejnych lat. Każdy z nich będzie szukał właśnie takiego przesłania, praktycznej zachęty, jaką ja otrzymałem wtedy od ciebie. Będą chcieli wiedzieć, gdzie się zwrócić, co robić, jak zacząć swoje w pełni dorosłe życie. Możesz przekazać im tę wiedzę, ponieważ pomogłeś w rozwiązywaniu problemów tak wielu ludziom.
W Ameryce żyją dziś tysiące ludzi, którzy chcieliby się dowiedzieć, jak można zamieniać pomysły w pieniądze Jedni zaczynają wszystko od zera, inni chcą zrekompensować poniesione straty. Jeśli ktoś może im pomóc, to tylko ty, wydając książkę.
Chciałbym otrzymać jej pierwszy egzemplarz razem z twoim autografem.
Życzę ci wszystkiego dobrego,
Twój oddany przyjaciel,
Jennings Randolph
Trzydzieści pięć lat po owym przemówieniu do absolwentów college'u w Salem miałem przyjemność powrócić tam w roku 1957 i wygłosić mowę licencjacką. W tym czasie otrzymałem tam również tytuł honorowego doktora literatury.
Od roku 1922 przyglądałem się karierze Jenningsa Randolpha, który był szefem jednej z czołowych amerykańskich linii lotniczych, wspaniałym mówcą i senatorem Stanów Zjednoczonych z Wirginii Zachodniej.
Pamiętaj!
Człowiek może, jak Edwin Barnes, nosić łachmany i być bez grosza przy duszy, ale jego gorące pragnienie jest w stanie sprawić, że otrzyma życiową szansę.
Im dłużej pracujesz nad czymś we właściwy sposób, tym bliżej jesteś sukcesu. Zbyt wielu ludzi poddaje się, gdy sukces jest prawie w zasięgu ręki. Rezygnują i ktoś inny wykorzystuje ich szansę.
Konkretny cel jest podstawą każdego większego czy mniejszego osiągnięcia. Silny człowiek może zostać pokonany przez małe dziecko, które ma cel. Zmień sposób myślenia o wadze swojego przedsięwzięcia, a będziesz częściej w stanie osiągnąć to, co wydaje się niemożliwe.
Możesz, jak Henry Ford, zarazić innych swoją wiarą i uporem i sprawić, by "niemożliwe" zostało zrealizowane.
Człowiek może osiągnąć wszystko, cokolwiek wymyśli i w co uwierzy.
Przypisy:
1 W East Orange znajdował się wielki kompleks badawczy Edisona - przyp. red.
3 Według irlandzkiej bajki, jeśli komuś uda się złapać skrzata, skrzat w zamian za swoje uwolnienie prowadzi śmiałka na koniec tęczy, gdzie ma znajdować się garnek wypełniony złotymi monetami - przyp. red.
4 William Ernest Henley, "Invictus", 1875. Przekład: Czesław Sowa Pawłowski - przyp. red.